Witam,
Czytajac różne posty na tym forum doszłam do wniosku, że podzielę się z wami
pewnymi spostrzeżeniami.
Miałam okazję pracować w różnych przedszkolach prowadząc tzw. zajęcia
dodatkowe i wiem bardzo dobrze jak wyglądają przedszkola od tak zwanego
"środka" i na codzień - kiedy nie ma rodziców.
Są przedszkola świetne = podejście pań do dzieci genialne, miłe panie i
jednocześnie konsekwentne, widzące, że dziecku rozwiązały się sznurowadła czy
jest mu prostu zimno.
ale są tez i takie - gdzie aż serce się ściska z trwogi - dzieci chodzą lewy
but na prawej nodze, gil wisi z nosa przez godzine i nikt sie tym nie
zainteresuje,dziecko o cos prosi a pani nawet nie ma ochoty go wysłuchac i coś
odburknie w taki sposób, że ... itp.
I moja uwaga - często właśnie te fajne panie nie maja dobrego "pijaru"

, że
się tak wyraże i w kontakcie z rodzicami wcale nie są przekonywujące i nie
sprawiają super pozytywnego wrażenia.
Zdarza się natomiast tak, że pani - pod opieke której nie oddałabym dziecka
nawet na 2 godziny - rozmawiając z rodzicami po prostu przekształca się w
prawię "boska" istotę - ja widząc to po rprostu czasami mam ochotę coś
powiedzieć...
Dlatego moja rada - obserujcie swoje dziecko np. kiedy jest w ogródku - nawet
zza płota(oczywiście z ukrycia) - posłuchajcie jak odnoszą się panie do
waszych dzieci i jak je traktują
Czy są miłe czy po prostu "chamskie" bo tak też niekedy się zdarza
niestety...az włos się jeży na głowie...