zmarta
16.01.08, 19:28
Witam,
Proponuję, aby wszyscy którzy zgadzają się z nw. argumentami podjęli zmasowane
działania (maile pisma), które spowodują u pomysłodawców planowanych reform
tj. obniżenia wieku szkolnego weryfikację szczególnie sposobu jej
przeprowadzenia.
Jeśli się nie zgadzacie, lub po prostu wiecie, że jest inaczej piszcie. Ja
rozumiem to tak
Dzieci urodzone w:
styczeń-czerwiec 2003 (czyli 50 % rocznika 2003) trafią do jednej klasy z
dziećmi z rocznika 2002 które nie dość, że są rok starsze to te właśnie
starsze 7 latki odbędą przygotowanie do obowiązku szkolnego w zerówce.
Jednocześnie klasy będą musiały być bardziej liczne i powróci z lat /70
rozpoczynanie zajęć ok 14. i klasy do F i dalej
Jednak najpoważniejszą konsekwencją, jest fakt, iż w tym roczniku będzie o 50%
więcej dzieci, i tak będzie już zawsze czyli przy dostawaniu się do liceum, na
studia zawsze będą miały trudniej i będą musiały być dużo lepsze niż starsi
koledzy. Jeśli rok wcześniej na jedno miejsce było 4 kandydatów to rok później
będzie ich 6. Czyli, żeby się dostać gdziekolwiek gdzie będzie ranking trzeba
będzie być o 50 % lepszym niż dzieci/młodzież z rocznika poprzedzającego.
Masakra, brak myślenia. A przede wszystkim nierówność szans, kwalifikująca się
do zaskarżenia nawet do TK, i sądów UE.
Ta ww. najpoważniejsza konsekwencja będzie w tym samym stopniu dotyczyła
dzieci z 2002 r. Jednocześnie dodatkowo rozumiem mamy, które będą się obawiały
obniżenia poziomu przez młodszych kolegów, bez zerówki a będących w jednej
klasie z ich dziećmi.
Ponadto dzieci z lipiec-grudzień 2003 pójdą razem z rocznikiem 2004 i znów
dużo o 50 % więcej dzieci.
Podsumowując i obrazując przez dwa lata zamiast 100 pkt. trzeba będzie ich
mieć 150 żeby dostać się np na studia. Zaznaczam iż nie można porównywać tego
do dawnych czasów wyżów demograficznych bo wtedy podobnie duża liczba dzieci
kończyła szkolę w danym roczniku nie było nagłych ogromnych 50% skoków.
Przecież licea, uczelnie wyższe nie zmienią swoich limitów na dwa lata tylko
po prostu przyjmą tyle samo dzieci co zawsze młodzieży a to że jest ich więcej
to ich problem usłyszymy.
Musimy zdawać sobie sprawę iż taki sposób przeprowadzenia reformy będzie
piętnował dzieci z ww. do końca ich edukacji. Już zawsze niezależnie od władz
i kolejnych zmian te dzieci będą w nienaturalnie liczniejszej grupie i będą
musiały ponosić wszelkie konsekwencje powyższego.
Zaznaczam, iż nie jest przeciwniczką reformy (choć niekoniecznie zwolenniczką)
ale sposobu jej przeprowadzenia. Dzieci mogą iść wcześniej do szkoły w wieku 6
lat(tak wiem skracanie dzieciństwa, ale wg mnie to kwestie drugorzędne
naprzeciwko ww. argumentom) ale stanowcze NIE DLA MIESZANIA ROCZNIKÓW.
Wystarczy, aby dzieci w wieku 5 lat poszły do przedszkola (jeśli nie chodzą)
przygotowano by je tam do szkoły, a w wieku 6 lat dany rocznik i żaden inny
poszedłby do szkoły do pierwszej klasy.
Co o tym myślicie?
Oby nie było za późno...Teraz jest czas. Projekt jest na etapie konsultacji
społecznych.