przedszkola językowe

16.08.03, 20:05
posyłam swojego synka do przedszkola językowego,płacę ogromne jak dla nas
pieniądze ale podobno warto inwestować w dzieci, a w szczególności w ich
edukację.efekty są widoczne, ale czy nie jest to trochę za wcześnie dla
3latka?czasami powie coś po angielsku, są to prawie zawsze wyrażenia, rzadko
pojedyńcze wyrazy.czy jest jakaś mama która podzieli się doświadczeniami i
odpowie na pytanie czy należy ćwiczyć angielski z dzieckiem w domu, czy i
jak należy go przygotowywać do spotkania z lektorką?
    • magdawro Re: przedszkola językowe 18.08.03, 13:28
      Zbawa i jeszcze raz zabawa i żadnych oczekiwań, że zacznie odtwarzać to czego
      się uczy...fajnie to tłumaczą na stronce z metodą HElen Doron.
      www.helendoron.com.pl
      Z grubsza rzecz w tym,że dziecko w tym wieku głównie akumuluje wiedzę i
      odtwarza ją jedynie w naturalnych sytuacjach (np. gdy rozmawia z obcojęzycznym).
      Mnie się zdaje,że warto...Moje dzieciaki uczą się tradycyjnie ze wzgl.
      finansowych - mają tylko zajęcia w zwykłym przedszkolu.
      Sama kiedyś uczyłam maluszki i wiem,ze oczekiwania rodziców czasem nie
      przystają zupełnie do możliwości dziecka i jego wieku.
      A te wczesne lekcje to jeszcze nie nauka tylko inwestowanie w przyszłe sytuacje
      naukowe - w szkole będzie mu łatwiej nauczyć sie tego, z czym już sie wcześniej
      osłuchał...
    • nioniek Re: przedszkola językowe 19.08.03, 13:21
      A czy możesz napisać do jakiego przedszkola językowego chodzi Twoje dziecko?
      Pozdrawiam,
      • annagarcon Re: przedszkola językowe 19.08.03, 20:05
        mój synek maciek ma trzy latka.do przedszkola zaczął chodzić w kwietniu.jest
        to przedszkole językowe w Gdańsku na Morenie.w tym przedszkolu są
        lektorki,które mówią do dzieci tylko po angielsku.Dzieci nie wiedzą, że pani
        umie mówić po polsku i do ukończenia 6 roku życia porozumiewają się z nią po
        angielsku.
        • dagmarabe Re: przedszkola językowe 03.09.03, 15:45
          Hej!
          Mój starszy syn chodził właśnie do wspomnianego przedszkola na Morenie.
          Warto. Po kilku miesiącach myślałam, że to wyrzucone pieniądze, bo syn w mojej
          obecności nie powiedział ani słowa po angielsku. Na wiosnę był piknik w firmie
          męża, na który przyjechali Duńczycy. Zdarzenie relacjonował nam kolega, który z
          Duńczykami rozmawiał po angielsku: podeszło dziecko i włączyło sie do rozmowy
          (o kotach). Kolega zastanawiał się, czy to nie dziecko któregos z Duńczyków ale
          rozpoznał w nim naszego synka smile Po prostu dziecko usłyszało znajome dźwięki i
          w naturalny sposób przeszło na odpowiedni język!
          I druga sprawa, która mnie utwierdziła w słuszności wczesnej nauki. Bylismy na
          wakacjach w Grecji, gdzie był mini-klub dla dzieci. Warunkiem uczestnictwa
          dziecka w zajeciach było, żeby można się z nim było porozumieć po francusku,
          niemiecku lub angielsku. Moje dziecko po dwóch latach nauki w przedszkolu (4h
          dziennie) było w stanie dogadać się z opiekunami i dziecmi anglojęzycznymi na
          tyle, że codziennie spędzało w mini-klubie po kilka godzin.
          Teraz mój młodszy syn (obecnie 15 miesiecy) rozpocznie naukę metodą Helen Doron.
          Wiem, że były plany likwidacji tego przedszkola na Morenie. Mam nadzieję, że
          tak się nie stanie, bo chciałabym, żeby moje drugie dziecko też tam uczęszczało.

          Pozdrowienia,
          Dagmara
Pełna wersja