szklanapulapka2
04.10.08, 11:02
Witam! Jestem mamą 4 letniego chłopca, który w tym roku
zaczął "edukację" w przedszkolu. To nasze 4 podejscie do tego typu
placówki. Synek nigdzie nie mógł sie zaaklimatyzować. Płakał, nie
chciał zostawać, w końcu zaczął sie jąkać. W tym roku znalazłam
prywatne przedszkole i zapisałam tam dziecko. Przez miesiac byliśmy
najszczęśliwszą rodziną pod słońcem. Dziecko dosłownie "pokochało"
swoja panią - młodą, cudowną opiekunkę, która dzieciom przychyliłaby
nieba. Chodzil za nią dosłownie wszęzie,nawet do ubikacji.... Ja
również byłam urzeczona opiekunką i nie dziwiłam się dziecku, które
juz o 6 rano budziło cąły dom, żeby naj najszybciej znaleźć się w
przedszkolu. Zauważyłam tez ogromną zmienę w zachowaniu synka -
nauczył sie nowych piosenek, wierszyków, zaczął bawić się chętnie
zabawkami, układać klocki, stał sie spokojniejszy, rozwazniejszy
i... z buzi nie schodził mu usmiech. Po prostu super. dodatkowo całe
popołudnia opowiadał, co sie działo w przedszkolu, co roblili z
panią, w każdym programie telewizyjnym, na każdym zdjęciu szukał
osób podobnych do swojej wychowawczyni. Jednym słowem - zwiazał się
z nią bardzo (zreszta nie tylko on). No i w piątek, gdy odbierałam
go z przedszkola, pani poinformowała nas, ze w poniedziałek pracuje
ostatni dzień.... Odchodzi z przedszkola, bo ciężko jej pogodzić
pracę z rodziną (ma malutkiego synka). To był dla nas szok!. Do
mojego dziecka ta wiadomość "doatrła" dopiero późnym wieczorem - no
i od wczoraj trwa horror. Synek płacze, mówi, że nie będzie chodził
do przedszkola, jesli nie będzie tam p. Kasi, niczym nie chce sie
zająć, nie chce jeść... po prostu szok.
Ja jestem w 20 tyg. ciąży i chyba na punkcie opieki i wrażliwości na
dziecko włączył mi sie jakiś dodatkowy "alarm". Nie mogę patrzeć na
synka i słuchać, co mówi. Sama bardzo polubiłam tę panią i też jest
mo ogromnie przykro, ze odchodzi... No i od wczoraj mamy "zbiorowy
płącz". Nie myslałam, szczerze mówiąc, ze dziecko w ciągu miesiaca
może sie tak przywiązać, nawet siebie nie podejrzewałam, ze mogę tak
szybko zaufać i też tak bardzo polubić wychowawczynię synka. No ale
cóż... trudno sie dziwić, skoro syn do tej pory miał kontakt z ok.
10 paniami i żadnej nie polubił tak bardzo.
Boję sie, co będzie od wtorku... Boję sie, ze dziecko znów przezyje
traumę. Tam jest jeszcze jedna wychowawczyni i dyrekcja, ale to już
osoby o cąłkiem innym charakterze, nastawione raczej na naukę i
wymagania. No a to są tylko 4 latki, a nie gimnazjaliści i wymagają
trochę uczucia...
Kurcze, dlaczego tak sie stało, no.... Nie wyobrażam sobie tego
przedszkola od wtorku

(((.
PS. Aha, kupiłam taką ładną kartkę z podziękowaniem dla tej pani i
może znacie jakiś mądry aforyzm, wierszyk, dedykację... coś co można
by wpisać i dołączyć do laurki namalowanej przez synka...