Dodaj do ulubionych

wypadek w przedszkolu

09.03.09, 14:02
Jestem mamą bliźniaczek. Chodzą do trzylatków, ale jakby zliczyć ich
obecność w przedszkolu od września aż do teraz to może były ze dwa
miesiące (często chorowały).
Pod koniec września jedna z moich córeczek miała poważny wypadek. Na
dworzu potknęła się i upadła uderzając buźką o stolik przez co dwie
górne jedynki się wygięły do przodu. Krew się lała. Dziecko było
przerażone i jej siostrzyczka, która to widziała, również. Pani
nauczycielka mówiła mi, że na chwilę się odwróciła i wtedy doszło do
zdarzenia. Byliśmy tak zestresowani tym, że dziecina przeżywa wizyty
u dentysty, że odszkodowanie nie było nam nawet w głowie.
Najważniejsze było dla nas dobro i zdrowie dziecka. Nauczycielka i
dyrektorka dzwoniły do mnie na komórkę żeby pytać się o dziecko
(obawiam się, że dyrekcji chodziło raczej o to czy złożę wniosek o
odszkodowanie, a gdyby je przyznali wtedy od następnego roku rodzice
musięliby płacić wyższą składkę - może tego się obawiała...)

Niedawno moje dziewczynki znów poszły do przedszkola po długim
leczeniu w domu. W piątek pani nauczycielka zakomunikowała mi,
że "coś się stało". Otóż moje DRUGIE !!! dziecko zaplątało się samo
o swoje nóżki i upadło uderząjąc główką w chodnik !!! Śliwa na
środku czoła czerwono zielono fioletowa wielkości denka od
filiżanki. Moja mimika twarzy była chyba dość oczywista (bylam
zmartwiona i wściekła, że już drugi raz zdarzył się wypadek, który
dotyka moich dzieci) bo od razu przybrała oficjalny ton mimo, że
zawsze rozmawiałyśmy bardzo przyjaźnie. Pani stwierdziła, że w tym
wieku dziecko ma jeszcze "nieskoordynowane ruchy", wyobrażacie
sobie ???? to znaczy, że w domu ma skoordynowane a w przedszkolu
nie ? Na domiar złego pani powiedziała mi, że to wszystko wydarzyło
się na jej oczach !!! a na sam koniec - widząc moje wzburzenie -
dodała, że ma na to świadków, tak jakby wszystkie osoby będące tymi
świadkami w tej jednej chwili patrzyli się na moją córeczkę,która
upada i uderza się główką o BETON !!!!!!!!!!
Dodam, że nauczycielka nie zadzwoniła po mnie gdy to się zdarzyło.
Przecież gdyby zadzwoniła od razu wzięłabym dziecinę do lekarza.
Nawet jeżeli uznała, że nic się nie stało to na jakiej podstawie
skoro przedszkole nie ma ani lekarza ani pielęgniarki, a przecież
jest coś takiego jak późne zmiany pourazowe.

Pomóżcie mi proszę i podpowiedzcie jak załatwić tę sprawę, żeby
domagać się zapewnienia bezpieczeństwa swojemu dziecku jednemu i
drugiemu, ale jednocześnie, żeby to się nie odbiło negatywnie na
moich dzieciach. Co byście zrobili na moim miejscu? poszli do
dyrekcji na rozmowę prosząc o regulamin, statut przedszkola i
protoków powypadkowy czy raczej iść do tej nauczycielki, ale co to
da ? skoro już dwa razy zdarzył się wypadek. Teraz idąc do pracy
będę drżeć, że moim dzieciom może stać się krzywda.

Jaka ustawa, rozporządzenie, przepis regulują takie sprawy ?

Z góry bardzo dziekuję.
Obserwuj wątek
    • filipianka Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 14:13
      cóż, chyba Twoje dzieci mają pecha
      wypadki chodzą po ludziach, a po dzieciach szczególnie
      jeśli plac zabaw lub zabawki nie spełniają norm, możesz to zgłosić do organu nadzorującego
      chyba nie wymagasz żeby pani cały czas trzymała za rękę Twoje dziecko?
      jakie niby uchybienia zostały popełnione w kwestiach bezpieczeństwa dzieci?
      a o odszkodowanie trzeba było się zgłosić, w końcu po to jest zapłacona składka

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
      • paulastar Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 14:21
        wiem,że wypadki chodzą po ludziach, szkoda, że akurat po moich
        dzieciach
        Ja jako matka oczekuję odebrać swoje dzieci w takim stanie w jakim
        je zostawilam, w końcu na czas swojej nieobecności zostawiam je pod
        opieką obcych ludzi (ten kto nie jest rodzicem nie zrozumie) a nawet
        jeśli coś się dzieje to oczekuję,że ktoś po mnie zadzwoni w takiej
        sytuacji. Przecież moje dziecko mogło mieć wstrząs mózgu, a
        skoro "wszystko było dobrze" to na jakiej podstawie zostało to
        stwierdzone. Przedszkolanka to nie lekarz, tym bardziej, że nie ma
        lekarza ani pielęgniarki w przedszkolu.
      • magdalas Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 14:25
        moje zdanie też jest takie. Płacisz składkę, przedszkole też powinno
        być ubezpieczone od nieszczęśliwych wypadków. Najlepiej chyba iść do
        dyrekcji i sobie ze spokojem pogadać zwłaszcza o odszkodowaniu. Nie
        wiem jakie są procedury ani czy odszkodowanie przysługuje, bo kazda
        firma ubezpieczeniowa ma inne przepisy, ale spróbować warto i nie
        oglądać się na właścicielkę, że jej to nie na rękę (przecież
        poniosłaś jakieś koszty związane z leczeniem jedynek u jednego
        dziecka, teraz powinnaś iść do prześwietlenia głowy z drugim.
        Poza tym jak sama piszesz to jednak był wypadek, tak się zdarza i od
        tego są ubezpieczenia.
      • mariolka55 hmmm ,widzisz ja jestem matka i na moich oczach 08.04.09, 18:40
        dzieci miały wypadkisad
        syn walnał głowa w karuzele tak ze guz rosnął w oczachsada córka potkneła sie i
        uderzyła buzia w krawężnik ,krew sie lała strasznie,ja w szokusad i to bylo na
        moich oczach w ułamku sekundy.
        Opisałam 2 poważniejsze wypadki,a ile było innych wywrotek i guzów to juz nie licze.
    • dido_dido Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 14:45
      Co do odszkodowania - poproś o umowę ubezpieczenia, warunki, kontakt
      do agenta i się dowiedz. Nie wiem jak to jest w przypadku problemów
      dentystycznych bo po prostu się nie orientuję.
      Wątpie czy dyrektorce zależy w jakiś sposób na tym czy złożysz
      wniosek o odszkodowanie w firmie ubezpieczeniowej czy nie. To się
      nijak nie przekłada na składkę, nie ona to płaci z własnej kieszeni.
      Na dodatek nie wiem czy wiesz ale takie ubezpieczenie obowiązuje
      24/h wiec obejmuje także wypadki w domu, w weekendy i w wakacje.
      Moze nawet nie wiesz ile już odszkodowań dla dzieci z Twojego
      przedszkola miało wypłacone odszkodowania.

      A jaka jest moja opinia - córki mają po prostu pecha sad
      Niestety wypadki się zdarzają. Mogłabyś mieć pretensje gdyby wypadek
      się zdarzył pod nieobecność nauczycielki, gdyby nie udzielono
      pomocy. No może też bym była zła gdyby o poważniejszym upadku
      powiadomion mnie dopiero przy odbieraniu dziecka.
      To,że w domu nic poważnego się nie wydarzyło a w przedszkolu na
      placu zabaw już dwa razy to jeszcze nie powód aby całą winą obarczać
      przedszkole. Sama piszesz, że dziewczynki się potknęły, "zaplątały",
      nikt im tu nie "pomógł". A że dzieci były przerażone - całkiem
      normalna reakcja.

      Co bym zrobiła na Twoim miejscu - umówiła się na spokojną rozmowę z
      dyrektorką, zapytała jakie są procedury w przypadku wypadków i
      poprosiła o szybszy kontakt w przypadku jakichkolwiek wydarzeń.

      Mogę Ci jeszcze napisać, że mój syn będąc przedszkolakiem złamał dwa
      razy rękę w odstępie dwóch miesięcy. Raz, mimo zakazu zjeżdżał na
      brzuchu głową do przodu, raz potknął się o nogi kolegi.
    • ariana1 Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 17:10
      Zgadzam się z poprzedniczkami. O odszkodowanie powinnaś się ubiegać,
      bo ci to przysługuje. I nikt ci tu żadnej łaski nie robi. Natomiast
      twoje podejście do całej sprawy mocno mnie dziwi. Rozumiem, że jako
      matka jesteś zdenerwowana, że twoje dzieci zostały poszkodowane w
      tak krótkim czasie. Ale winy przedszkola w tym nie ma żadnej. Moim
      zdaniem nieszczęsliwy zbieg okoliczności i tyle. Czy inne dzieci też
      doswiadczają podobnych wypadków? Rozmawiałaś z innymi rodzicami?
      Ja sobie akurat wyobrażam, że 3 latek ma nieskoordynowane ruchy, bo
      moje dziecko też tak ma. I większość trzylatków. W domu po prostu
      bardziej na nią uważasz, bo masz tylko dwoje dzieci. I na dodatek ta
      teoria spiskowa: na pewno dzwoniły, zeby się dowiedzieć czy będziesz
      składać wniosek o odszkodowanie a nie o zdrowie dziecka. No wybacz!
      Przy takim podejrzliwym podejściu, ja bym zabrała dzieci z TAKIEGO
      przedszkola na twoim miejscu...
      • kocianna Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 19:20
        Moje dziecko raz potknęło się na schodach na spacerze i rozcięło sobie łuk
        brwiowy, drugi raz rąbnęła głową o szafkę w szatni. Obydwa wypadki w przeciągu
        pierwszych dwóch miesięcy w przedszkolu. O obydwu zostałam poinformowana, ale
        podeszłam do tego spokojnie - wypadki się zdarzają.
    • sanna.i Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 19:34
      No ale jest to zastanawiające,nie sądzicie? Oddając dziecko do przedszkola
      oczekujemy,że będzie bezpieczne i nic się nie stanie...Gdyby coś stało się w
      domu,odpowiadamy my-rodzice.W przedszkolu też ma opiekunów,którzy odpowiadają za
      bezpieczeństwo dzieci.Kiedy chodziłam do przedszkola jeden chłopiec spadł z
      huśtawki na beton,w przedszkolnym ogródku.Tak niefortunnie,że pękła śledziona.I
      co mają myśleć tacy rodzice - oddają pod opiekę przedszkola zdrowe dziecko, a
      dostają kalekę?
      • ariana1 Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 19:46
        A nad czym tu się zastanawiać? W domu za dziecko odpowiadają rodzice
        (babcie, opiekunki itp), w przedszkolu - nauczyciel. W domu też
        oczekujesz, że dziecku nic się nie stanie a jednak wypadki się
        zdarzają, tyle, że nie są nagłaśniane. Czy chwalimy się nimi na
        forum publicznym? Nie, natomiast z satysfakcją publikujemy wypadki
        dzieci w placówkach, piętnując rzekomą nieodpowiedzialność
        nauczycieli. Rodzice mają myśleć, że przytrafił się nieszczęśliwy
        wypadek, który mógł równie dobrze wydarzyć się przy matce, ojcu czy
        babci.
        • sanna.i Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 19:52
          Mógł,ale się NIE wydarzył przy matce/babci/ojcu.Nie piszę o zwykłym limie,ale
          poważnym wypadku z poważnymi skutkami.Jeśli powierzasz dziecko opiece
          przedszkola,a ono a/niedopilnowane zaginie albo zostanie wydane komuś obcemu,
          b/wpadnie pod samochód na spacerze, c/połamie się na konstrukcjach w ogródku, to
          co - pomyślisz,że nikt nie jest winny,bo wszędzie mogło się to zdarzyć??
          • ariana1 Re: wypadek w przedszkolu 09.03.09, 20:01
            Generalizujesz. Mówimy o tych konkretnych przypadkach, które
            poruszyła autorka wątku a nie o wypadku samochodowym czy zaginięciu.
            I z jej relacji wynika, że nie było mowy o niedopilnowaniu
            nauczycielki. Dziecko potknęło się o własne nogi w OBECNOŚCI
            nauczycielki, gdzie tu niedopilnowanie? Czy przy matce dziecko się
            nie potyka nabijając sobie śliwę? Albo nigdy nie spada z huśtawki?
            Nie uderza się o szafkę?
            • storczyk70 Re: wypadek w przedszkolu 10.03.09, 09:11
              Nie wiecie, czy wypadek miał miejsce na oczach wychowawcy. Tak może
              powiedzieć każdy wychowawca. Ja też przechodziłam przez to co
              autorka wątku. Moje dziecko miało pękniętą czaszkę. Nikt nie
              udzielił mu pomocy przez 1,5 godz. Ten fakt zgłosiłam na policji,
              ale mały był zbyt mały, żeby organy ścigania brały jego zeznania na
              poważnie. Było oczywiście odszkodowanie, przesłuchania, listy do
              kuratorium itd. Teraz nie odpuszczamy najmniejszego wypadku naszego
              drugiego dziecka. Robiliśmy awantury - i może ktoś powie,że to
              głupie - ale wiem, że moje dziecko jest teraz pod szczególnym
              nadzorem.
              Do autorki - poproś o wgląd w dokumentację powypadkową. Każde
              przedszkole powinno mieś BHP-owca. Ma on obowiązek spisać protokół
              powypadkowy a Ty możesz go przeczytać. Oczywiście często są zatajane
              te wypadki. Im więcej takich protokołów napisanych nawet na żądanie
              rodziców tym lepiej. W końcu ktoś nadzorujący placówkę zainteresuje
              się jak jest sprawowana opieka nad dziećmi.
              Jakoś nie działa na mnie stwierdzenie, że wypadki chodzą po ludziach
              a szczególnie po dzieciach w przedszkolu.
            • dido_dido Re: wypadek w przedszkolu 10.03.09, 09:20
              Sanna,
              co innego niedopilnowanie a co innego nieszczęśliwy wypadek.
              Nauczyciel mając pod opieką dzieci w sali czy na placu zabaw nie
              jest fizycznie w stanie zapobiec np. potknięciu się i nabiciu guza
              czy złamaniu ręki. To po prostu nieszczęśliwy wypadek. Zupełnie
              inaczej wygląda niedopilnowanie - czyli np. umożliwienie dziecku
              samodzielnego opuszczenia przedszkola. Tutaj wina przedszkola jest
              ewidentna.
              Dlaczego takie rzeczy zdarzają się w przedszkolu a w domu nie - bo w
              domu dziecko jest spokojniejsze, nie ma innych przedszkolaków, które
              mogłyby popchnąć czy wspólnie wpaść na pomysł "głupiej" zabawy.

              Przyszedł mi taki przykład do głowy - gdzie dziecko będące pod
              opieką mamy częściej się przewróci, zedrze kolana i nabije guza - na
              spacerze czy w domu? Myślę, ze na spacerze. Czy oznacza to, ze mama
              na spacerze jest mniej uważna niż w domu? Raczej nie. Po prostu na
              spacerze łatwiej o nieszczęśliwy wypadek.
              Czego nikomu nie życzę smile
              • edor67 Re: wypadek w przedszkolu 10.03.09, 16:45
                Dziwię się, że od września jeszcze nie złożyłąś wniosku o
                odszkodowanie.
                Często jest tak, że w domu dzieci są spokojniejsze, dlatego zdarza
                się mniej wypadków. Jednak w domu też się zdarzają, nie wierzę, ze
                dziecko nie przytrzasnęło sobie w domu paluszków, nie nabiło guza.
                Chyba, ze każesz im siedzieć cicho na krześlesmilePrzedszkole to
                miejsce, gdzie zdarza sie więcej wypadków, bo jest więcej dzieci.
                Pech, że trafiło na twoje dzieci. Nie rozumiem, dlaczego posądzasz
                personel o spiskowanie?Jak się nie podoba, zawsze możesz dzieci
                oddać pod opiekę niani- jedna osoba, jedno dziecko.
                Z telefonem do ciebie zgadzam się.Pani powinna zadzwonić.
                Dziwię się, ze do tej pory nie rozwiązałaś tej sprawy, tylko robisz
                zamieszanie na forum pokazując roszczeniową postawę. Już jedna taka
                tu była. Do tej pory swojego problemu w realu nie rozwiązałasmile
                • grzalka Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 09:51
                  Sanna.i- robisz błąd w założeniu, że dziecku pod opieką nic się stać nie może-
                  owszem, jeśli się je zamknie w klatce wyłożonej miękkimi poduszkami, ewentualnie
                  przywiąże do fotela. Opieka nad dzieckiem polega na tym, że minimalizujesz
                  ryzyko (czyli nie pozwalasz otwierać okna i wchodzić na parapet na przykład- ale
                  po schodach pozwalasz chodzić samodzielnie, ryzykując upadek i złamanie ręki na
                  przykład). Statystycznie najwięcej wypadków zdarza się dzieciom w domu, pod
                  opieką rodziców. W przedszkolu wypadki zdarzają się również i rzadko wynika to z
                  zaniedbania personelu. Któremu to personelowi szczerze współczuję afer o każdy
                  guz, siniak i zadrapanie.
                  • aluc Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 10:01
                    generalnie podpisując się pod grzalką, dodam - rozmawiałam jakiś
                    czas temu z derekcją przedszkola młodego,i derekcja powiedziała,że
                    co prawda w ciągu ostatnich lat wypadkow skutkujących wypłatą
                    odszkodowania nie było, ale postrzega to jako absolutny przypadek

                    poza przypadkami skrajnej nadopiekuńczości rodzice mają skłonność do
                    luźniejszego traktowania ryzyka niż opiekunowie - czy to w
                    przedszkolu czy w innych sytuacjach, również dlatego, że najczęsciej
                    poza opieką nad dzieckiem mają do zrobienia milion innych rzeczy w
                    tym samym czasie - co w statystykach wypadków znajduje swe odbicie

                    tyle, że mi jako matce nikt dzikiej awantury nie zrobi o rozwaloną
                    brodę mojego osobistego nieletniego
                  • sanna.i Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 15:31
                    O guz,siniak czy zadrapanie w ogóle nie powinno być afery.Napisałam o
                    POWAŻNIEJSZYCH urazach i gorszych konsekwencjach.W końcu w statucie przedszkoli
                    jasno stoi,że ZAPEWNIAJĄ BEZPIECZEŃSTWO DZIECIOM.
                    Zdarza się,że pod moją opieką syn nabije sobie guza,limo czy pięć siniaków
                    nawet.Ale poważniejsze wypadki rzadko zdarzają się bez winy opiekunów...Tych z
                    przedszkoli także.
                    • scher Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 18:08
                      sanna.i napisała:
                      CytatW końcu w statucie przedszkoli jasno stoi,że ZAPEWNIAJĄ BEZPIECZEŃSTWO DZIECIOM.
                      To jest obowiązek dołożenia należytej staranności, nie umowa rezultatu.
                      • ariana1 scher 11.03.09, 21:35
                        scher napisał:

                        > sanna.i napisała:
                        > CytatW końcu w statucie przedszkoli jasno stoi,że ZAPEWNIAJĄ
                        BEZPIECZEŃSTWO D
                        > ZIECIOM.

                        > To jest obowiązek dołożenia należytej staranności, nie umowa
                        rezultatu.

                        Przyznam się, że po raz pierwszy się z tobą zgadzam w 100%. Mądrze
                        napisałeś smile
                    • vienx Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 18:56
                      To ja może też coś dodam. Zaznaczę, że w programie studiów pedagogicznych nie ma
                      takiego przedmiotu, na którym uczą, jak pozwolić dzieciom bawić się swobodnie na
                      podwórku i jednocześnie trzymać je za ręce, aby nie miały szansy nic sobie
                      zrobić. Dlatego pytam- jak Ty, jako rodzic, wyobrażasz sobie taką właśnie
                      zabawę? Jeśli mam chodzić za rękę z Twoim dzieckiem, to co z pozostałymi? Jaka
                      wina nauczyciela jest w tym, że dziecko skacze i niefortunnie skręci nogę? A
                      nawet jak przyznasz, że żadna, to fakt, nauczyciel jest odpowiedzialny za
                      dziecko- tylko jakie konsekwencje wtedy wyciągać... można zwolnić z pracy za
                      niedopilnowanie obowiązków, ale wtedy gwarantuję, że nauczycieli i przedszkoli
                      będzie bardzo mało, jak nie wcale. Bo niestety takie rzeczy się zdarzają, nawet
                      w odległości metra od nauczyciela- dwoje dzieci biegnie i zderza się w locie,
                      choć myślały, że dadzą radę się ominąć. Nauczyciel nie jest w stanie przewidzieć
                      kolejnych ruchów dziecka w czasie biegu, zabaw.
                      Poza tym jeszcze jedna sprawa- to nie tak, że nauczyciel od razu się zapiera, ze
                      to nie jego wina... ja jeszcze do niedawna miałam tak, że obwiniałam siebie o
                      każdego guza, gorączkę, katar, mokre rękawiczki... I wcale nie umiem przejść do
                      porządku dziennego z tym, że któremuś z dzieci pod moją opieką coś się stało...
                      Wiem, że każde przedszkole zapewnia dziecku bezpieczeństwo. Stąd ubezpieczenia.
                      Jeśli nie nastąpiło naruszenie zasad bezpieczeństwa (jak np. wspomniane przez
                      inną forumowiczkę otwarte okno i skakanie po parapetach, czy pozostawienie
                      dzieci zupełnie samych), to jak, oprócz wypłaty odszkodowania, przeprosin,
                      zainteresowania (czego w tym konkretnym przypadku zabrakło) egzekwować
                      konsekwencje takich sytuacji? Pytam zupełnie szczerze, bez złośliwości. Jak to
                      widzicie? Bo chyba jednak nie ma rozwiązania...
                      • mamaulifrania Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 19:22
                        Witam o wypadek nie jest trudno, a już na pewno w większej grupie
                        dzieci. Nasza córka mimo,że jest pod dobrą opieką w przedszkolu
                        została już dwa razy pogryziona przez inne dziecko tak, że ślady
                        utrzymywały się przez dłuższy czas. Oby wszystko co złe nas omijało.
                        Pozdrawiam mamy przedszkolaków.
                        • sanna.i Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 21:05
                          Hmmm,no jeśli wypadek zdarzył się z ewidentnego niedopilnowania,to jak
                          najbardziej można wyciągnąć konsekwencje.Ja za swoją pracę też jestem
                          odpowiedzialna, i też grożą mi różne poważne konsekwencje gdybym dała
                          ciała,łącznie z wyrzuceniem z pracy czy procesem sądowym.Problem w tym,że nawet
                          jeśli przedszkolanka nie dopilnuje,to i tak rzadko która się do tego przyzna,a
                          dzieci jako świadkowie są lekceważeni.
                          Wiadomo,dzieci mogą się zderzyć w biegu,skręcić nogę, nabić guza, spaść z
                          huśtawki..ale: jeśli spada z huśtawki na beton,to pytanie brzmi:co robi beton w
                          przedszkolnym ogródku?Chyba nie trzeba być Einsteinem, żeby wydedukować,że beton
                          na placu zabaw nie jest dla dzieci bezpieczny.Można by wymyślić jeszcze inne
                          przykłady.Niedawno głośno było o tym,że czterolatek został podduszony przez
                          sześciolatka skakanką, i to całkiem mocno.Problem w tym,że pani sobie gdzieś
                          poszła, zareagowała po powrocie,ale gdyby wróciła minutę później...

                          wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,6-latek-dusil-skakanka-przedszkolaka,wid,10641647,wiadomosc.html
                          • vienx Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 22:46
                            sanna.i napisała:

                            > Hmmm,no jeśli wypadek zdarzył się z ewidentnego niedopilnowania,to jak
                            najbardziej można wyciągnąć konsekwencje.Ja za swoją pracę też jestem
                            odpowiedzialna, i też grożą mi różne poważne konsekwencje gdybym dała
                            ciała,łącznie z wyrzuceniem z pracy czy procesem sądowym.Problem w tym,że nawet
                            jeśli przedszkolanka nie dopilnuje,to i tak rzadko która się do tego przyzna,a
                            dzieci jako świadkowie są lekceważeni.

                            No ok, każdy odpowiada za swoją pracę, każdy jest odpowiedzialny! Więc jeśli
                            narusza się zasady, to jak najbardziej- wszelkie konsekwencje można i należy
                            wyciągnąć. Natomiast stwierdzenie, że rzadko która przedszkolanka przyzna się do
                            błędu, jest jednak trochę krzywdzące. Musiałaby być bardzo cyniczna i
                            wyrachowana. Poza tym, ok, może i tak by było. Ale to nie jest związane tylko z
                            tym zawodem. Tak to już jest, że każdy próbuje się bronić (co nie jest
                            usprawiedliwieniem).

                            > Wiadomo,dzieci mogą się zderzyć w biegu,skręcić nogę, nabić guza, spaść z
                            huśtawki..ale: jeśli spada z huśtawki na beton,to pytanie brzmi:co robi beton w
                            przedszkolnym ogródku?

                            Przepraszam, ale czemu winny nauczyciel, że w ogródku jest beton... A niestety i
                            za takie coś im się obrywa.
                            Natomiast sprawa z tą skakanką... to już temat do następnej dyskusji, bo każdy
                            nauczyciel zna swoje dzieci i skoro wie, że są w grupie takie, które mogą
                            skakankę wykorzystać w złych celach...to co ta skakanka robi w jego rękach.
                            Dyrekcja też może zrobić wiele, np. zatrudnić dodatkową osobę lub znaleźć
                            wolontariusza do pomocy przy takim dziecku. Ale to już osobny temat.

                            Istotne jest to, że oprócz ewidentnych przypadków niedopilnowania dzieci przez
                            nauczyciela, co można zrobić, lub czego oczekuje taki rodzic, jakich
                            konsekwencji, jeśli dziecko właśnie np. rozbije głowę przy nauczycielu, bo
                            wpadło na stolik (bo jednak może zaplątać się we własne nogi, ja czasami też się
                            potykam i obijam niestety), czy skręci kostkę,lub inny podobny przypadek.

                            Rozumiem rozżalenie autorki wątku, bo ma do tego prawo, ja pewnie też byłabym
                            wściekła i szukała przyczyn. Ale skoro nauczycielka powiedziała, że to stało się
                            przy niej, może opisać zdarzenie... no to co dalej? Czy chciałaby jeszcze
                            jakichś konsekwencji dla tego nauczyciela? Pewnie, że każdy nauczyciel może tak
                            powiedzieć - że to było przy nim- ale dlaczego od razu zakładać, że kłamie?
                            Jeśli tak twierdzimy, jeśli nie ufamy nauczycielowi, to to chyba jednak jest
                            powód do zmiany lub rezygnacji z przedszkola.
                            Ja dla "moich" dzieci zrobiłabym wszystko. Dosłownie. Może dlatego, że sama
                            jeszcze ich nie mam, ale traktuję moją grupę jak własne maluchy. Ale przez parę
                            lat pracy zdarzyło się, że ktoś nieszczęśliwie skoczył i zbyt mocno skręcił
                            kostkę. Albo zadarł się paznokieć u stopy. I kilka dużych guzów. Nie oznacza to,
                            że ja w tym czasie piję kawę. Ja w tym czasie jestem z nimi i na nie patrzę,
                            obserwuję, pilnuję. A jednak zdarzyło się. Powinnam się zwolnić?

                            Proszę, bądźmy obiektywni i wiedzmy, czego faktycznie żądać lub czego
                            oczekujemy. Żeby można było porozmawiać i wszystko wyjaśnić (mam na myśli takie
                            wypadki i późniejsze rozmowy w przedszkolu).

                            Pozdrawiam serdecznie.
                            • grzalka Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 23:08
                              no to ja Ci odpowiem: oczekuję, że jeśli mojemu dziecku zdarzy się groźny wypadek, to zostanę o nim powiadomiona natychmiast, a nie po kilku godzinach oraz zostaną mi przedstawione dokładne okoliczności zdarzenia- tzn. nie mam tu na myśli śledztwa czy nauczycielka w tym czasie rozmawiała przez komórkę itp tylko dane na temat mechanizmu urazu- a to w celu oceny ewentualnych konsekwencji

                              kluczowe jest to co napisałaś o zaufaniu- gdybym nie miała zaufania do nauczycielek to szukałabym innego przedszkola- mam zaufanie, co oznacza, ze zakładam ich dobrą wolę i wszystkie wypadki traktuję/traktowałabym jako "nieszczęśliwe zdarzenie losowe"- no, wolałabym, żeby mojemu dziecku nie pękła śledziona w przedszkolu i pewnie wystąpiłabym o odszkodowanie z PZU, ale sprawy w sądzie bym nie załozyła wink
                              • vienx Re: wypadek w przedszkolu 11.03.09, 23:31
                                grzalka napisała:

                                > no to ja Ci odpowiem: oczekuję, że jeśli mojemu dziecku zdarzy się groźny
                                wypadek, to zostanę o nim powiadomiona natychmiast, a nie po kilku godzinach
                                oraz zostaną mi przedstawione dokładne okoliczności zdarzenia

                                I dla mnie to jest oczywiste. Strach strachem, ale uderzenie uderzeniu
                                nierówne... u nas w przedszkolu jest zapis, że przy wypadkach, a już szczególnie
                                jeśli stanie się coś w głowę rodzice muszą być natychmiast powiadomieni i albo
                                sami jadą do lekarza, albo my zawozimy dziecko.
                                To są przecież takie intuicyjne działania, dzieje się coś dziecku, to rodzic
                                chce i musi wiedzieć, aby mu pomóc! Poza tym, lekarzem nie jestem, nie mnie
                                oceniać co się stało lub mogło się stać. Nie odważyłabym się sama wydawać opinii
                                o stanie dziecka, które uderzyło się w głowę. Szkoda, że nie wszyscy nauczyciele
                                o tym pamiętają i potem obrywa się wszystkim innym...
                                Pozdrawiam i życzę wszystkim dzieciom i ich rodzicom jak najmniej takich
                                nieprzyjemnych i bolesnych sytuacji.
            • sprycasz Re: wypadek w przedszkolu 07.04.09, 19:02
              Witam serdecznie mam takie pytanie 1 tydzień temu moje 2,5 letnie dziecko miało wypadek w przedszkolu. Rozbił sobie głowę , przedszkolanki zadzwoniły do żony, a żona do mnie . W przedszkolu okazało się że rana jest poważniejsza niż mówią przedszkolanki. Wezwałam pogotowie które po przybyciu na miejsce oznajmiło że zabiera dziecko do szpitala na szycie głowy. Założono mu trzy szwy. Jak się okazało dziecko nie jest ubezpieczone gdyż, przedszkole ubezpiecza dzieci w miesiącu wrześniu a moje dziecko zaczęło uczęszczać od stycznia. Ja również nie zostałem o tym poformowany bym sam ubezpieczył mego bąbla. W jaki sposób mogę dochodzić swoich praw. Gdzie szukać pomocy.
              • 13ka Nie dyskutuj z dyrektorką ... 08.04.09, 08:07
                tylko dzwoń od razu do Kuratorium Oświaty, a jeszcze lepiej jak napiszesz
                (możesz na @) dokładnie krok po kroku opisując zaniedbania w postaci braku
                informacji o możliwości ubezpieczenia jak i natychmiastowego poinformowania
                Ciebie o wypadku.
                • scher Re: Nie dyskutuj z dyrektorką ... 08.04.09, 11:13
                  13ka napisała:
                  Cytatkrok po kroku opisując zaniedbania w postaci braku informacji o możliwości ubezpieczenia
                  Aleś wypisała! wink
                  Ubezpieczenie NW jest dobrowolne dla rodziców, przedszkole nie ma obowiązku informowania o takiej możliwości rodziców każdego nowo przyjmowanego dziecka.
                  • 13ka Mylisz się ... 08.04.09, 15:24
                    jeśli w przedszkolu jest możliwość dodatkowego ubezpieczenia dziecka, KAŻDY
                    niezależnie w którym momencie dziecko zaczyna chodzić do przedszkola ma być o
                    tym poinformowany, bo jest to grupowe ubezpieczenie. Mieliśmy wypadek w
                    przedszkolu i niestety dyrektorka poległa dokładnie dlatego że zaniedbała
                    kwestie informacji, która powinna wisieć w widocznym dla wszystkich rodziców
                    miejscu.
                    • scher Re: Mylisz się ... 08.04.09, 15:58
                      13ka napisała:
                      Cytatjeśli w przedszkolu jest możliwość dodatkowego ubezpieczenia dziecka, KAŻDY niezależnie w którym momencie dziecko zaczyna chodzić do przedszkola ma być o tym poinformowany, bo jest to grupowe ubezpieczenie.
                      Podaj jeszcze przepis na to i przekonasz mnie w sekundę.
              • mariwu Re: wypadek w przedszkolu 08.04.09, 12:22
                >W jaki sposób mogę dochodzić swoich praw.
                Jakich praw chcesz dochodzić?
                Ubezpieczenie NW nie jest obowiązkowe.

                Możesz spróbować zapytać dyrektora jaki typ ubezpieczenia i z jaką
                firmą został zawarty przez placówkę. Jeżeli było to ubezpieczenie
                zbiorowe i było zawarte w formie bezimiennej to być może umowa
                zawiera paragraf w brzmieniu:
                " Formę bezimienną stosuje się pod warunkiem objęcia ochroną
                ubezpieczeniową wszystkich osób, które należą do określonej w umowie
                ubezpieczenia grupy osób" i dalej: "W przypadku zawarcia umowy
                ubezpieczenia w formie bezimiennej ubezpieczenie obejmuje
                każdorazowy pełny stan liczbowy określonej w umowie grupy osób bez
                potrzeby składania wniosków o objęcie ochroną nowych osób i
                opłacania dodatkowej składki".

                Taką umowę zawieram z jedną ze znanych firm ubezpieczeniowych. Nie
                ma wtedy problemu, że zmienił się np. skład osobowy grupy wobec
                tego, który był w momencie zawierania umowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka