Dodaj do ulubionych

Przedszkola nie chca robic zastrzykow

24.03.09, 19:09
"Jeśli rząd chce, by w przedszkolach podawano insulinę i inhalatory przewlekle
chorym dzieciom, niech znajdzie pieniądze na zatrudnienie pielęgniarek. My nie
jesteśmy personelem medycznym" - twierdzą dyrektorki krakowskich placówek.

W ten sposób komentują rządową akcję, o której pisaliśmy wczoraj. Szefowe
resortów edukacji i zdrowia, a także rządowa pełnomocniczka ds. równego
traktowania, ogłosiły w ubiegłym tygodniu: dość dyskryminacji przewlekle
chorych dzieci w przedszkolach.

Dotychczas przedszkola albo odmawiały takim dzieciom przyjęć, albo - jeśli już
je przyjęły - nie zgadzały się na podawanie im jakichkolwiek leków. Teraz rząd
zapowiedział, że o odmowie przyjęcia dziecka ze względu na jego chorobę nie
może być mowy, a przedszkolanki muszą podawać im leki.

Strach paraliżuje

Nie odważę się zrobić choremu na cukrzycę dziecku zastrzyku lub zaprogramować
pompy. To powinna robić pielęgniarka - mówi Monika Wiśniowska, dyrektorka
Przedszkola nr 30. - Przepisy zabraniają nam podać nawet tabletki od bólu
głowy - informowała nas w piątek Teodora Zając, dyrektorka Przedszkola nr 9 w
Krakowie.

To dlatego w krakowskich przedszkolach rodzice chorych na cukrzycę dzieci
muszą codziennie zwalniać się z pracy, by przed obiadem zrobić im zastrzyk.
Mówiąc o zakazie podawania leków, dyrektorki powołują się na rozesłane we
wrześniu 2007 r. do kuratoriów pismo, zabraniające nauczycielom udzielania
tzw. pomocy przedmedycznej.

Według Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocniczki ds. równego traktowania, to
kompromitujący dokument, który nie ma żadnej mocy prawnej. Obecny resort
edukacji ogłosił już, że pismo z września jest nieważne, a resort zdrowia
poinformował: przedszkola mogą podawać przewlekle chorym dzieciom leki, jeśli
poproszą o to rodzice.

Okazuje się jednak, że bardziej niż dokument sprzed dwóch lat, przedszkola
paraliżuje strach.

- Podam tabletki i krople, jeśli będzie to konieczne. Zastrzyku z insuliny nie
zrobię ani ja, ani nikt z moich pracowników. Chyba że zostaniemy wcześniej
rzetelnie przeszkoleni - mówi Stanisława Adamska, dyrektorka integracyjnego
Przedszkola nr 121 w Krakowie.

Monika Wiśniowska: - Jeśli rząd chce, by przewlekle chore maluchy faktycznie
dobrze funkcjonowały w przedszkolach, powinien przywrócić gabinety
pielęgniarek. Jeśli nie we wszystkich przedszkolach, to przynajmniej tam,
gdzie dzieciom trzeba codziennie robić zastrzyki lub programować pompę.

Lekarze popierają

Według Radziszewskiej jednak, z zaprogramowaniem pompy lub zwykłym zastrzykiem
z insuliny, przedszkolanki nie powinny mieć problemu. - Radzą sobie z tym
rodzice, a nawet dziadkowie chorych dzieci, więc dla pań z przedszkola nie
może to być kłopot nie do przeskoczenia - komentuje.

Podobnego zdania jest dr Maciej Małecki, szef Katedry i Kliniki Chorób
Metabolicznych CM UJ: - Popieram akcję, która otworzy przedszkola dla dzieci
przewlekle chorych. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, by im i ich
rodzinom ułatwić życie. Nie widzę przeszkód, aby po odpowiednim przeszkoleniu,
osoby pracujące w przedszkolach podawały chorym insulinę. To nie jest
skomplikowane.

Tyle że o szkoleniach na razie niewiele wiadomo. Że "w razie konieczności" się
odbędą, Radziszewska powiedziała nam w piątek. O to, kiedy miałyby się odbyć i
ile jest na ten cel przeznaczonych pieniędzy, spytaliśmy w Ministerstwie
Zdrowia. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wydział edukacji w krakowskim magistracie obiecał wczoraj, że jeśli zajdzie
taka potrzeba, pomoże w nawiązaniu współpracy między przedszkolami a
pielęgniarkami. Nie tylko do robienia zastrzyków najmłodszym, ale także do
cewnikowania. - Bo w przedszkolach są też dzieci, które wymagają cewnikowania.
W takich przypadkach dyrekcja placówki wchodzi we współpracę z najbliższą
przychodnią i do dziecka przychodzi pielęgniarka. To nic nie kosztuje, zależy
od dobrej woli obydwu stron - tłumaczy wicedyrektorka wydziału Anna
Korfel-Jasińska. Teraz, w namawianiu do takiej dobrej woli, chce pośredniczyć
magistrat.

Pytanie, czy na większą skalę da się problem załatwić bez pieniędzy.
Korfel-Jasińska jest przekonana, że tak.

Programowania pomp i robienia zastrzyków dzieciom nie boją się w Przedszkolu
nr 118, które przyjmuje maluchy ze specjalnymi potrzebami żywieniowymi: - Z
pomocą rodziców poradzimy sobie. Wiemy, jak ważne jest to, by takie dzieci nie
siedziały zamknięte w domu - mówi dyrektorka Jadwiga Żurek. ("Gazeta Wyborcza
Kraków")
Obserwuj wątek
    • scher Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 19:54
      madziulec napisała:
      CytatMówiąc o zakazie podawania leków, dyrektorki powołują się na rozesłane we wrześniu 2007 r. do kuratoriów pismo, zabraniające nauczycielom udzielania tzw. pomocy przedmedycznej.
      Według Elżbiety Radziszewskiej, pełnomocniczki ds. równego traktowania, to kompromitujący dokument, który nie ma żadnej mocy prawnej.

      Oświata właśnie tak działa. Prawo powielaczowe, mity, legendy na temat rzekomych zakazów oraz widzimisie wizytatorów i dyrektorów są w praktyce ważniejsze niż to prawo, o dobru dziecka nie wspominając.

      Okazuje się, że nawet minister jest za krótka, by wytłumaczyć niektórym dyrektorkom przedszkoli rzeczy wydawałoby się oczywiste.
      • mariwu Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 22:13
        > Okazuje się, że nawet minister jest za krótka, by wytłumaczyć
        >niektórym dyrektorkom przedszkoli rzeczy wydawałoby się oczywiste.

        Scher.
        Wszystko racja.
        Sama podawałam dziecku inhalator przy ataku astmy i przechowywałam w
        przedszkolu lek, który byłam gotowa podać dziecku w razie ataku
        padaczki. Ale jestem włascicielem i nauczycielem w przedszkolu
        niepublicznym. Pod moją opieką jest grupa 15 dzieci i ZAWSZE jest w
        sali druga nauczycielka.

        Zastanawiam się JAK ma robić zastrzyki insuliny nauczycielka w
        przedszkolu publicznym, która ma pod opieką 25-30 dzieci i
        najczęściej jest w sali sama? Mam mamę chorą na cukrzycę. Wiem, jak
        to wygląda. Najpierw mierzysz cukier, potem ustalasz dawkę,
        odpowiednio ustawiasz pen. Sam zastrzyk to nie problem. Ale reszta
        chwilę trwa. I nic nie powinno odwrócić uwagi, bo pomyłka w podaniu
        ilości insuliny może nieść poważne konsekwencje dla chorego. Jak
        odpowiedzialnie podzielić uwagę między mierzenie poziomu cukru,
        ustalanie dawki i sam zastrzyk, a resztę dzieci, które w tym czasie
        mogą zrobić WSZYSTKO? To jedyne, co mnie zastanawia.

        Tylko nie pisz, że w przedszkolach zwykle jest także np. woźna i
        dyrektor wink

    • klarasz Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 20:38
      Jestem jak najbardziej za udostępnieniem dzieciom przewlekle chorym przedszkoli
      państwowych. Mam tylko takie pytanie jak to ma wyglądać formalnie i prawnie. Bo
      ja pracuje w szkole i już od dawna szukamy (m.in w MEN-ie) odpowiedzi a pytanie
      co robić z dziećmi, które na stałe biorą leki w czasie wycieczek. Bo do
      podawania leków poza rodzicem jest upoważniony TYLKO lekarz. Nawet pielęgniarki
      nie mają uprawnień do samodzielnego podawania leków, mogą to robić tylko pod
      "dyktando" lekarza. Rozmawialiśmy kiedyś z fachowcem w tej dziedzinie i on nas
      poinformował, że oświadczenia podpisane przez rodziców na temat leków branych
      przez dzieci, nie ma żadnej wartości prawnej. Tzn gdyby coś się dziecku stało a
      rodzic podałby nas do sądu i tam udowodniono by, że leki np zostały podane
      nieprawidłowo - nie mamy ŻADNEJ ochrony. Jedyna procedura jego zdaniem prawnie
      nas chroniąca to branie od dziecka oświadczenia lekarza prowadzącego, z tym
      oświadczeniem przy każdym podaniu leków powinniśmy jechać do najbliższego
      lekarza, który na podstawie tego oświadczenia miałby wydać zgodę na podanie
      leków. Tylko że taki lekarz ma święte prawo odmówić, bo nie zna historii choroby
      dziecka itd. No a sama procedura jest niewykonalna z praktycznego punktu
      widzenia. No i koło się zamyka. Ja wiem, że podanie insuliny czy inhalatora jest
      proste i każda pani w przedszkolu jest w stanie to zrobić. Nie dziwię się im
      jednak, że nie chcą tego robić. Do chwili kiedy nie będzie jakiś regulacji
      prawnych chroniących je przed ewentualnym sądowym pozwem rodzica, będą się bały.
      Ja jadąc gdzieś z dziećmi mam zawsze dusze na ramieniu ;-( Chętnie zobaczę
      odpowiednie regulacje prawne.
      • zofia_bialek Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 28.03.09, 22:06
        Jest interpretacja zapisu z ustawy o systemie oświaty mówiącego, że dyrektor
        placówki odpowiada za życie i zdrowie uczniów, mówiąca, że na pisemne żądanie
        rodziców poparte zaświadczeniem od lekarza z wyszczególnioną nazwą i dawką leku,
        dyrektor może zdecydować by osoba wyznaczona przez niego lek podawała. Tę
        interpretację uzyskałam z kuratorium warszawskiego.
        Innym wyjściem w przypadku starszych dzieci jest samodzielne wykonywanie np.
        zastrzyku z insuliny.
    • nikorason Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 21:11
      Proszę mi wyjaśnić Wasze stanowisko. Tzn wg rodziców nauczycielki w
      przedszkolach maja podawać insulinę dzieciom?
      • aga_sama Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 21:38
        A dlaczego nie? Skoro radzą sobie z tym rodzice i dziadkowie bez przeszkolenia
        medycznego, skoro 10-latki obsługują się same.

        Klarasz ma racje - powinny być regulacje prawne w tym zakresie, a opiekunki
        odpowiednio przeszkolone.
        A mnie ciekawi, czy w tych przedszkolach dla alergików są zestawy z adrenaliną?
        Czy opiekunki potrafią ich używać? Bo np. dziecko z alergią pokarmową po
        ugryzieniu przez osę może natychmiast potrzebować zastrzyku przeciwwstrząsowego...
        • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 21:43
          Ja mam dziecko tylko lekko astmatyczne.
          Jestem po powaznej batalii w przedszkolu, gdzie wyraznie odmowiono mi podania w
          razie czego leku p-astmatycznego.
          nie przyjeto moejgo tlumaczenia, ze w razie ataku astmy jest to udzielenie
          pierwszej pomocy.

          Uslyszalam, ze w razie co to nauczycielka zabierze dziecko i pobiegnie do
          przychodni na druga strone. Na moje slowa,, ze w przychodni tez leku nei maja,
          beztrosko stwierdzono: to wezwiemy pogotowie.

          Dziecko przepisuje do bardziej przyjaznego przedszkola. Nawet takiego, gdzi esa
          2 menu, jedno dla alergikow.
          • ga-ti Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 21:58
            Pracowałam w szkole z młodszymi dzieciaczkami i na szczęście mieliśmy pielęgniarkę. Zawsze odsyłałam do niej uskarżające się na ból dzieciaki. W innej szkole pielęgniarki nie było, zdażało się, że przemywałam skaleczenia wodą utlenioną, naklejałam plasterki, parzyłam miętę na ból brzucha, ale nie wiem czy wykonałabym bardziej skomplikowany "zabieg". Nie dziwię się nauczycielkom. Po pierwsze brak uregulowań prawnych, po drugie rodzice są różni i w razie nieszczęścia różnie reagują, po trzecie niewiem jak innych, ale mnie nikt nigdy nie szkolił z zakresu pierwszej pomocy (chyba sama pomyślę o takim szkoleniu, bo dyrektorzy placówek nie wpadną na taki pomysł). Sprawa wcale nie łatwa i oczywista.
        • nikorason Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 24.03.09, 22:34
          Co prawda nie jestem opiekunką tylko zwykłą nauczycielką w przedszkolu, ale
          powiem Ci, że jako rodzić wolałabym żeby leki zwłaszcza np. zastrzyki itp.
          podawała pielęgniarka, a nie nauczycielka czy opiekunka. Mam nadzieje, że nigdy
          nie będą wymagane od nas takie rzeczy. Wystarczą mi moje zwyczajne obowiązki, a
          leczeniem, niech się zajmują ludzie do tego powołani. Ja jestem powołana do
          uczenia dzieci, a nie do leczenia ich. Rozumiem, że matka po szkoleniu w
          szpitalu, jest w stanie obsłużyć glukometr i zaaplikować odpowiednią dawkę
          insuliny, ale halo(!) wymaganie tego od nauczyciela to przesada, zrobiono wielka
          krzywdę dzieciom likwidując pielęgniarki z przedszkoli i opiekę lekarską, a
          teraz robi się wodę z mózgu rodzicom wmawiając im, że czynności związane z
          podawaniem leków powinny należeć do zakresu obowiązków nauczycieli. Nikt nie
          czuje, że to przesada? Ja muszę owszem zdiagnozować dziecko, ale pedagogicznie,
          a nie medycznie! Współczuje dzieciom przewlekle chorym wykluczenia społecznego,
          ale to nie jest wina nauczycieli i ich "niechęci do robienia zastrzyków", tylko
          wina oszczędności wprowadzonych przez nasze władze, przez które nie ma w
          placówkach odpowiedniej pomocy medycznej.
          • madziulec Rozumiem argumenty, ale 25.03.09, 00:05
            Jakie widzicie rozwiazanie?

            Mi zaproponowano dwa:
            - zwalnianie sie z pracy i przyjezdzanie w celu podania lekow
            - przepisanie dziecka do 5-godzinnego oddzialu przedszkolnego.

            Przykre, ze uslyszalam oba rozwiazania od nauczyciela, ktory wydawalo sie, ze
            jest nim z powolania...
            Dziecko moje jest w przedszkolu niecale 8 godzin.
            • nikorason Re: Rozumiem argumenty, ale 25.03.09, 15:10
              Mój Boże, a co ma powołanie do umiejętności wykonywania zastrzyków? Gdybym czuła
              powołanie do tego zostałabym lekarzem... Kocham dzieci i prace z nimi, ale nie
              czułabym się na siłach wykonać zastrzyku, jeśli jakaś nauczycielka byłaby
              chętna, nie widzę przeszkód, ale obligatoryjne wymaganie tego od przedszkolanki,
              wydaje mi się przesada i to grubą. Jak już napisałam rozwiązaniem byłaby
              pielęgniarka w przedszkolu, ale jej trzeba zapłacić, a przedszkolanka, która i
              tak już jest tam woźną, panią od angielskiego, logopedą, panią od korekty,
              terapeutką i czort wie jeszcze czym, może wziąć się w garść i zostać do tego
              pielęgniarką. Rozumiem, że to jest dobre rozwiązanie....
          • ewaamam Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 15:00
            Zgadzam się z przedmówczynią.
            Cóż ja należę do tych osób które na widok strzykawki mdleją, tak mam
            i już. Nikt mnie nie zmusi do wkuwania się komuś czy cewnikowania.
            Proszą sobie wyobrazić jak to miałoby wygladać...codziennie o stałej
            porze pozostawiam 20 dzieci na 15 minut aby w miejscu ustronnym
            wykonać czynności medyczne. Kto zapewnia opiekę pozostałym? CZy będę
            dysponowała tym czym dysponuje pielęgniarka w gabinecie czyli
            jednorazowe rękawiczki( też boję się żółtaczki, pielęgniarki są
            szczepione)sterylne waciki itp...odkażanie pomieszczenia. Mam robić
            to w sali zabaw? CZyli kładę dziecko na podłodze zakładam mu cewniki
            i pilnuję by nie ulało się na dywan? Co w przypadku jak
            przeszkolona nauczycielka idzie na zwolnienie lekarskie a nikt inny
            nie potrafi "obsłużyć" chorego dziecka?
            To wydaje się takie oczywiste...nieczułe panie i biedne dzieci.W
            praktyce wyglada to trochę inaczej. A jak dziecko z jakiś powodów
            nie da sobie wykonać zastrzyku mam to zrobić na siłę?

            Czy lepiej mydlić oczy rodzicom że ich dziecko ma fachową opiekę
            medyczną czy uczciwie powiedzieć nie będę tego robić gdyż nie
            potrafię, nie mam predyspozycji i warunków.

            Pierwszej pomocy udzielić muszę tak jak każdy obywatel jeżeli komuś
            z jego otoczenia zagraża utrata zdrowia lub życia. Czynności
            medycznych nie.

            A wyobraźcie sobie sytuację w szpitalach dziecięcych gdzie dzieci
            hospitalizowane są długoterminowo lekarze realizują z nimi materiał
            szkolny gdyż placówka oszczędza na etatach nauczycieli. Coś tu nie
            gra...prawda.

            JAk ktoś (mam na myśli gminę) zapewnia wszystkim dzieciom miejsce w
            placówce oświatowej to niech zapewni i odpowiednie gabinety w
            których pani pielęgniarka właśnie wykona te i inne czynności.

            A dzieci przewlekle chore powinny też mieć możliwość kształcenia się
            tak jak inne dzieci.
        • mallard Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 08:54
          aga_sama napisała:

          > a opiekunki odpowiednio przeszkolone.

          A kto to taki?
          • kocianna Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 11:10
            U nas to była kwestia dogadania. Kierowniczka podeszła do sprawy ze
            zrozumieniem: podanie leku rozkurczającego oskrzela, które zostawiliśmy w
            przedszkolu, to działanie ratujące życie, na pogotowie trzeba by czekać co
            najmniej 8 minut (w Warszawie - a jak jest na wsi?), przez taki czas moje
            dziecko może się udusić.
            Wychowawca chyba "woli" odpowiadać za niewłaściwe udzielenie pomocy (np. za duża
            dawka) niż za tragiczne skutki zupełnego braku pomocy.
    • reges Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 08:46
      Wypowiedziałam się nt. swoich doświadczeń z dzieckiem chorym na
      cukrzycę w wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=47465&w=85739510&v=2&s=0
      • reges Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 08:46
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47465&w=85739510&v=2&s=0
    • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 19:58
      Boże! Kolejny poroniony pomysł naszego pożal się Boże rządu.
      Oczywiście z tymi zastrzykami robionymi przez nauczyciela. To w
      takim razie dlaczego w szkołach przyszpitalnych i sanatoriach nie
      uczą lekarze i pielęgniarki?
      • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 20:36
        Czy w zwiazku z tym, ze Ty uwazasz ten pomysl za poroniony to moje chore
        dziecko, ktore tylko ma alergie, a takze setki czy nawet tysiace innych dzieci,
        ktore sa chore na znacznie powazniejsze choroby maja siedziec w domu?

        Nasze dzieci nie sa odszczepiencami, nie zarazaja nikogo, nie spowoduja, ze
        swoim "kalectwem" Twoje dziecko sie od nich zarazi.
        • nikorason Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 20:44
          Nikt przy zdrowych zmysłach nie upierałby się, że nowym obowiązkiem nauczycieli
          ma być dbanie o zdrowie i życie dzieci przewlekle chorych. jeśli uważasz, że to
          w porządku, to coś jest jednak nie tak. Od leczenia dzieci są lekarze, nie
          nauczyciele, dlaczego dajesz się zmanipulować władzy, wierzysz, że to nagonka
          leniwych nauczycieli i nietolerancyjnych dzieci? Przecież to absurd, twoje
          dziecko, bez żadnej łaski powinno mieć w państwowej placówce opiekę lekarską i
          to powinno być normalne, a nie szkolenie medyczne nauczycieli...
          • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 22:45
            A kto za to ma zaplacic?
            Zaplacisz?

            Bo ja szczerze mowiac w pieknej podwarszawskiej miejscowosci mam koszty stale
            przedszkola o cale 50 zl wyzsze niz w Warszawie.
            I tez pielegniarki ani widu ani slychu...
            • nikorason Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 15:08
              Kompletnie nie rozumiesz, czy tylko udajesz?
              • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 15:42
                To Ty nie rozumiesz.

                Masz zdrowe dziecko i jestes wesolutka, beztroska mamuska, ktora martwi sie
                durnym katarkiem u dziecka.

                A ja sie durnym katarkiem u dziecka nie martwie, za to chce by moje dziecko
                podobnie jak setki, czy nawet tysiace innych mialo mozliwosc, podobnie jak
                Twoje, chodzic do przedszkola.
                Dlaczego? Bo pewnie jak Twoje ma tam kolegow, fajna pania i ogolnie sie tam
                fajnie rozwija i dobrze mu to robi (z roznych powodow, ktorych tu nie wymienie).

                Jesli Cie te argumenty nie przekonuja, przykro mi.

                Nie mam nikogo, z kim moglabym zostawic dziecko przewlekle chore, by w domu
                podawac leki, moje dziecko wychowuje sie bez ojca, wiec ja nie moge sobie
                pozwolic na luksus zostania z nim w domu i podawania leku.
                Oczekuje wiec, ze mi przedszkole pomoze.
                Nie, nie wyreczy. POMOZE.

                Dociera? Umiesz przeczytac? Pomoze.
                Bo tego oczekuje. Nie, ze przedszkole cos za mnie zrobi (tak jak nie oczekuje
                jak wiekszosc rodzicow, ze przedszkole wychowa moje dziecko, robie to sama). Bo
                lek, ktory dostaje moje dziecko jest taki (gdybys przeczytala), ze moze w ogole
                wrecz tygodniami byc nie podawany, a czasem moze byc tak, ze niestety przyjda
                dni, ze trzeba bedzie podac, bo ... bedzie napad astmy.
                Oczekuje nic wiecej jak zwyklej ludzkiej empatii, nie zamykania mojego dziecka w
                4 scianach, nie izolowania go tylko dlatego, ze jest chore (na chorobe, ktora
                pzreciez Twoje dziecko sie nie zarazi i predzej Twoje dziekco zrobi mojemu
                krzywde zarazajac je katarem..).

                Nic wiecej.

                Ale jak widac - rodzice zdrowych rodzicow nie zrozumieja co to znaczy miec
                dziecko, ktore ma jakies ograniczenia.
                Empatia... Nic wiecej.

                Widzicie tylko czubek wlasnego nosa i nic wiecej. Egoisci.
                • nikorason Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 27.03.09, 16:07
                  smile wiec jednak nie rozumiesz, ale dziękuję za zdiagnozowanie mojego dziecka big_grin
                  via Internet.
                  Chodziło mi o to, że jestem z Tobą, pytałaś skąd pieniądze na opiekę lekarską,
                  płacisz już duże podatki i ogromną składkę zdrowotną co miesiąc, wiec pieniądze
                  na fachową opiekę powinny się znaleźć w budżecie.
                  Akurat moje dziecko jest już nastoletnie i czas przedszkola ma za sobą, sama
                  pracuje w przedszkolu, mamy w grupie dziecko chore na astmę, i powiem Ci, co
                  innego współczucie i empatia, a co innego robienie zastrzyku. Nikt Ci Twojego
                  dziecka tu nie piętnuje. Wszystkie moje wpisy były protestem przeciwko
                  nakazywaniu nauczycielkom spełniania roli pielęgniarek. Sprowadzasz całą
                  dyskusję, do Twojego konkretnego przypadku, a rozmowa ma sens głębszy, czyli: od
                  leczenia są lekarze, a nie nauczycielki.
        • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 21:44
          O czym ty piszesz??? Gdzie ja napisałam, że uważam, że twoje chore
          dziecko powinno siedzieć w domu?? I że uważam je za odszczepieńca,
          który zarazi moje dzieci??? Uważam za poroniony pomysł robienia
          zastrzyków przez nauczyciela. To jest obowiązek personelu medycznego
          a nie pedagogicznego. Naucz się czytać ze zrozumieniem zanim mnie
          zaatakujesz w swoim zaślepieniu (czytałam twoje wcześniejsze
          wypowiedzi).
          • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 22:48
            To TY nie umiesz czytac.

            Ja zadalam Ci KONKRETNE pytanie czy uwazasz, ze w zwiazku z tym, ze moje, a
            takze inne dzieci nie moga otrzymac lekow podstawowych (przeciwpadaczkowych,
            przeciwastmatycznych czy insuliny) to oznacza automatycznie, ze sa skazane na
            siedzenie w domu i izolowanie od spoleczenstwa?
            Czy sa skazane na ostracyzm tylko dlatego, ze sa chore?


            I akurat nie atakuje nikogo, a rozpoczelam bardzo wazna dyskusje, jako matka
            chorego dziecka, ktore bardzo rzadko, ale wymaga podania leku rozszerzajacego
            oskrzela, nic poza tym i tego mi odmowiono w przedszkolu zaslaniajac sie
            nieistniejacymi przepisami, czyli oklamujac mnie.
            • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 22:58
              Odpowiadam więc na twoje KONKRETNE pytanie. Nie, nie uwżam, żeby z
              tego powodu twoje dziecko miało siedzieć w domu. Uważam, że
              przewlekle chorzy powinni mieć dostęp do przedszkola. Ty patrzysz
              tylko przez pryzmat swojego dziecka, które przyjmuje rzadko jakiś
              lek. Ale problem zrobił się o wiele większy niż twoj, twojego
              dziecka i twojego rzadkiego leku. Bo poszło o zastzyki, pompy i
              cewnikowanie. I TO uważam za poroniony pomysł, żeby robili to
              nauczyciele. Zrozumiesz to wreszcie? A jak rozwiązać ten problem,
              żeby twoje dziecko z rzadkim lekiem oraz TE INNE z zastrzykami i
              pompami chodziły do przedszkola, tego nie wiem. Nad tym niech się
              głowią ci, co biorą za to niezłe pensje. Ale wiem, że zmuszanie
              nauczyciela, żeby robił zastrzyk oraz cewnikował jest poronionym
              pomysłem. Czy już zrozumiałaś czy jeszcze nie?
              • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 07:57
                A no wlasnie.
                Ty nie wiesz. Bo Ciebie to nie obchodzi.
                Dla Ciebie podawanie leku przez nauczycielke jest "poronionym pomyslem".
                A dla mnie (nie tylko podanie leku mojemu dziecku, ale takze innym dzieciom)
                jest to zwykla czynnosc opiekuncza, ktora ma na celu dbanie o dobro dziecka.
                Idac dalej uwazam, ze osoba, ktora jest w stanie zalozyc klapki na oczy i
                powiedziec "ja jestem tylko od nauczania", ale nie bedzie w stanie np. wytrzec
                tylka czy ... podlogi, bo dziecko zwymiotowalo to nei za bardzo nadaje sie do
                zawodu, bo takie sytuacje nie sa wcale takei rzadkie.

                Zadalam pytanie jakei wiec widzicie rozwiazania.
                Bo Twoje stwierdzenie "poroniony pomysl" oznacza dla naszych dzieci zamkniecie
                ich w domach, gettach, gdzie nie beda mialy najlepiej kontaktu z innymi dziecmi.
                Dla nas rodzicow zas brutalna prawde - koniecznosc rezygnacji z pracy.
                Ale jak widac - wlaczylas sie w temat nie majac pojecia o przewlekle chorym
                dziecku w domu.
                • ib_k Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 09:41
                  > Zadalam pytanie jakei wiec widzicie rozwiazania
                  madziulec wyluzuj, rozwiązanie jest jedno, zatrudnienie w szkołach pielęgniarek/higienistek czyli osób WYSZKOLONYCH do takich czynności, i o to powinniśmy walczyć a nie zmuszać nauczycieli do czynności absolutnie zbędnych, nic nie ma do rzeczy

                  > Idac dalej uwazam, ze osoba, ktora jest w stanie zalozyc klapki na oczy i
                  > powiedziec "ja jestem tylko od nauczania", ale nie bedzie w stanie np. wytrzec
                  > tylka czy ... podlogi, bo dziecko zwymiotowalo to nei za bardzo nadaje sie do
                  > zawodu, bo takie sytuacje nie sa wcale takei rzadkie.

                  tak ,nauczyciel w szkole jest od uczenia, nauczyciel w placówce opiekuńczo wychowawczej jest od uczenia, od wycierania tyłka powinna być pomoc opiekunka PRZY NAUCZYCIELU, a od wycierania zarzyganej podłogi sprzątaczka, i do tego powinniśmy dążyć

                  • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 11:06
                    ib_k napisała:

                    > > Zadalam pytanie jakei wiec widzicie rozwiazania
                    > madziulec wyluzuj, rozwiązanie jest jedno, zatrudnienie w szkołach pielęgniarek
                    > /higienistek czyli osób WYSZKOLONYCH do takich czynności, i o to powinniśmy wal
                    > czyć a nie zmuszać nauczycieli do czynności absolutnie zbędnych, nic nie ma do
                    > rzeczy
                    >
                    > > Idac dalej uwazam, ze osoba, ktora jest w stanie zalozyc klapki na oczy i
                    > > powiedziec "ja jestem tylko od nauczania", ale nie bedzie w stanie np. wy
                    > trzec
                    > > tylka czy ... podlogi, bo dziecko zwymiotowalo to nei za bardzo nadaje si
                    > e do
                    > > zawodu, bo takie sytuacje nie sa wcale takei rzadkie.
                    >
                    > tak ,nauczyciel w szkole jest od uczenia, nauczyciel w placówce opiekuńczo wych
                    > owawczej jest od uczenia, od wycierania tyłka powinna być pomoc opiekunka PRZY
                    > NAUCZYCIELU, a od wycierania zarzyganej podłogi sprzątaczka, i do tego powinniś
                    > my dążyć
                    >

                    Czy jestes wiec gotowa placic 600 zl za panstwowe przedszkole?
                    Ja nie.
                    Pisalam juz w tym watku, ze u mnie oplata stala wynosi 50 zl wiecej niz w
                    stolicy, a dokladniej 170 zl.
                    Nie ma woznej, nie ma pielegniarki.

                    Zatrudnianie ludzi wymaga pieniedzy. Te nie biora sie z niczego.
                    • ewa_mama_jasia Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 29.03.09, 12:43
                      Zatrudnienie pielęgniarki z pensją powiedzmy 2 tys brutto przy np.
                      100 dzieciach w przedszkolu wyniesie wzrost opłat za przedszkole o
                      20 zł miesięcznie. Gdzie Ty widzisz te 600 zł?
                • klarasz Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 12:43
                  Jesteś bardzo agresywna w swoich postach i nie widzę, żebyś spróbowała zrozumieć
                  argumenty drugiej strony. Jeszcze raz tłumaczę - nauczyciel (w szkole czy
                  przedszkolu) powinien zareagować w sytuacji ratowania życia. Nie jest i nie
                  powinien być zobowiązany do regularnego wykonywania zabiegów medycznych BO NIE
                  JEST LEKARZEM a tylko lekarz ma takie uprawnienia. Chodzi o to, że rodzice tacy
                  jak ty (czyli dosyć nerwowi jak sądzę smile w chwili gdy dziecku z powodu podania
                  złego leku/dawki itd coś się stanie, pozywacie nauczyciela do sądu o
                  odszkodowanie i WYGRACIE. Bo nie ma żądnego prawa które by nas, nauczycieli w
                  takiej sytuacji chroniło. Podaliśmy leki nie mając kompetencji. I koniec. Żaden
                  adwokat nie wybroni mnie z takiej sytuacji.
                  Propozycje pani Hall są dobre tylko to ONA powinna zapewnić środki na to, aby
                  placówka mogła sprostać wyzwaniu, czyli zatrudnić przynajmniej pielęgniarkę.
                  Poza tym jak sobie wyobrażasz np obsługę dziecka chorego, związane z wyjściem z
                  sali ogólnej, gdzie pozostaje reszta dzieci? Jakikolwiek wypadek w tej sali
                  pociąga za sobą odpowiedzialność nauczyciela, bo to on się zajmuje w tym czasie
                  opieką i odpowiada prawnie! za dzieci. Przy uporze rodziców można mieć dwie
                  sprawy w sądzie - za złe podanie leku a drugą za opuszczenie miejsca pracy i
                  pozostawienie dzieci bez opieki. ;-/

                  Nie wykrzykujmy my rodzice i nauczyciele na siebie, że jesteśmy źli i nie mamy
                  dobrej woli. Monitujmy ustawodawcę o odpowiednie regulacje prawne, które
                  zapewnią ochronę nauczycielom i panią Hall o środki do realizacji szczytnych
                  celów.
                • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 17:37
                  madziulec napisała:

                  > A no wlasnie.
                  > Ty nie wiesz. Bo Ciebie to nie obchodzi.
                  > Dla Ciebie podawanie leku przez nauczycielke jest "poronionym
                  pomyslem".
                  > A dla mnie (nie tylko podanie leku mojemu dziecku, ale takze innym
                  dzieciom)
                  > jest to zwykla czynnosc opiekuncza, ktora ma na celu dbanie o
                  dobro dziecka.
                  > Idac dalej uwazam, ze osoba, ktora jest w stanie zalozyc klapki na
                  oczy i
                  > powiedziec "ja jestem tylko od nauczania", ale nie bedzie w stanie
                  np. wytrzec
                  > tylka czy ... podlogi, bo dziecko zwymiotowalo to nei za bardzo
                  nadaje sie do
                  > zawodu, bo takie sytuacje nie sa wcale takei rzadkie.
                  >
                  > Zadalam pytanie jakei wiec widzicie rozwiazania.
                  > Bo Twoje stwierdzenie "poroniony pomysl" oznacza dla naszych
                  dzieci zamkniecie
                  > ich w domach, gettach, gdzie nie beda mialy najlepiej kontaktu z
                  innymi dziecmi
                  > .
                  > Dla nas rodzicow zas brutalna prawde - koniecznosc rezygnacji z
                  pracy.
                  > Ale jak widac - wlaczylas sie w temat nie majac pojecia o
                  przewlekle chorym
                  > dziecku w domu.

                  Bredzisz i tyle. Porównywanie wycierania po wymiotach do robienia
                  zastrzyku przez osobę niewykwalifikowaną jest delikatnie
                  mówiąc,idiotyczne. Wytrzeć podłogę może KAŻDY a zrobić zastrzyk nie
                  każdy. Trudne do zrozumienia.... Pielęgniarka uczy się tego przez 2
                  lata w szkole profilowanej a nauczyciel ma się tego nauczyć na 3
                  godzinnym szkoleniu?
                  Moje okreslenie "poroniony pomysł" interpetuj sobie jak chcesz. Nie
                  mam na to żadnego wpływu. Są inne rozwiązania na to, zeby wpuścić
                  takie dzieci do przedszkoli. Ale na pewno jednym z nich nie jest
                  zmuszanie nauczyciela do wykonywania czynności MEDYCZNYCH. A nie
                  OPIEKUŃCZYCH. Uśmiałam się jak mrówka!! Zastrzyki wykonuje personel
                  medyczny a nie pedagogiczny. Dziwny masz sposób rozumienia różnego
                  rodzaju czynności. Gdyby to należało to czynności opiekuńczych, to
                  wchodziłoby to w zakres nauczania na studiach pedagogicznych. Gadał
                  dziad do obrazu i tak nic nie łapiesz.
                  • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 19:57
                    Pielegniarka nie uczy sie tego w zadnej szkole profilowanej.
                    Moja przyjacioka po pol roku studiow poszla na praktyki, studia pielegniarskie.
                    Zastrzyki robila. Wiec to Ty bredzisz, mowiac Twoim jezykiem i dostosowuje sie
                    tylko do Twojej konwencji.

                    I tak jak wycieranie rzygow jest np. dla mnei nieznosne, czy scieranie kupy czy
                    zdejmowanie zasikanych cudzych majtek (dla mnie obrzydliwe z racji zapachu, bo
                    jestem na te zapachy wrazliwa), tak nadal podkreslam, ze podanie leku, ktory
                    dziekco MUSI przyjmowac wymaga niestety innego podejscia.


                    Wiele rzeczy wchodzi w zakres roznych studiow, a mimo to mamy ludzi
                    niedouczonych i tyle, wiec tym argumentem mnie nie powalilas.
                    • haganna Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 22:53
                      Madziulec, nie masz racji. Do tego jesteś agresywna.
                      Skończ już.
    • mariwu Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 25.03.09, 23:12

      www.kuratorium.opole.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1583&Itemid=105

      Z listu minister Hall:
      "Jednocześnie należy podkreślić, że podawanie dzieciom przewlekle
      chorym leków lub wykonywanie innych czynności przedmedycznych przez
      nauczycieli może być prowadzone tylko na zasadzie dobrowolnego
      zobowiązania się nauczyciela wobec rodziców (opiekunów prawnych)
      ucznia do wykonywania powyższych zabiegów lub czynności przed
      medycznych ustalonych dla dziecka i wynikających z zaleceń
      lekarskich. Profesjonalną opiekę medyczną na terenie szkoły mogą
      bowiem zapewnić uczniom przewlekle chorym tylko wykwalifikowane
      służby medyczne, tj. pielęgniarka lub higienistka szkolna."

      www.men.gov.pl/content/view/12307/36/
      • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 07:58
        a co z przedszkolem?

        Bo opisane jest co ze szkola.
        • kaskazuza Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 09:10
          Według ustawy to przedszkole chyba było szkołą...
        • mariwu Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 09:58
          > a co z przedszkolem?

          > Bo opisane jest co ze szkola.

          Przeczytaj cały list minister Hall. 2 akapity wyżej jest napisane:

          "Dzieci przewlekle chore mają takie same potrzeby psychiczne i
          fizyczne, jak dzieci zdrowe. Mają prawo dostępu do wybranej przez
          rodziców szkoły, do nauki, zdobywania przyjaciół, zabawy z innymi
          dziećmi, do - równego traktowania i w żadnym wypadku nie mogą być
          dyskryminowane ze względu na ograniczenia wynikające z choroby lub
          ze sposobu jej leczenia. Obowiązkiem dyrektora szkoły/ przedszkola
          jest zapewnienie kompetentnej opieki psychologiczno - pedagogicznej
          na terenie szkoły oraz stworzenie warunków pozwalających na
          zabezpieczenie potrzeb dzieci przewlekle chorych.
          Zdecydowana większość dzieci przewlekle chorych bowiem może i
          powinna uczęszczać do przedszkola i szkoły. Dzięki współpracy
          specjalistów z różnych dziedzin opiekujących się dzieckiem (lekarz
          pielęgniarka rehabilitant psycholog nauczyciel i wychowawca rodzic)

          Zdecydowana większość dzieci przewlekle chorych bowiem może i
          powinna uczęszczać do przedszkola i szkoły. Dzięki współpracy
          specjalistów z różnych dziedzin opiekujących się dzieckiem (lekarz,
          pielęgniarka, rehabilitant, psycholog, nauczyciel i wychowawca,
          rodzic) dziecko przewlekle chore będzie mogło poczuć się bezpiecznie
          i bez niepokoju o swoje zdrowie bawić się i uczyć na terenie swojego
          przedszkola lub szkoły."

          Dyrektorzy mają stworzyć warunki pozwalające na zabezpieczenie
          potrzeb dzieci przewlekle chorych. Dlatego pytają JAK mają to
          zrobić. Bez pieniędzy na pielęgniarki czy choćby zatrudnienie
          dodatkowego nauczyciela w grupie, do której chodzą dzieci przewlekle
          chore.


          • isa1001 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 10:26
            To jest właśnie polityka Pani Hall. Sześciolatki do zerówek w
            szkołach a gdzie je pomieścić to ona się martwić nie będzie. Niech
            się martwią samorządy. Opieka dla chorych dzieci w przedszkolach?
            Jak najbardziej, ale skąd wziąć pieniądze to niech się martwi
            dyrektor przedszkola. Naiwni, którzy wierzą, że uda im się
            wyegzekwować realizację tych wspaniałych pomysłów pani minister.
            Teraz lekarzy i pielęgniarek nie ma nawet w przedszkolach
            integracyjnych. Wiem, bo moje dziecko do takiego chodzi. Rada
            Rodziców sama zatrudniła lekarza a pielęgniarki nie ma wcale.
          • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 11:09
            No i mamy zamykajace sie koleczko.
            Bo zatrudnienie pielegniarki na etacik to co najmniej 800 PLN netto, nie musze
            pisac ile brutto.

            Ktos za to musi zaplacic.
            Czy widzisz wiec mozliwosc, ze zaplaca za to rodzice tylko dzieci chorych?
            Ok. A co jesli zachoruje dziecko okreslmy to "zdrowe"? Pielegniarka stwierdzi:
            mi za to nie placa i nie pomoge?
            A moze inny rodzic majacy chore dziecko powie: ja place dodatkowe pieniadze za
            pielegniarke do mojego dziecka i nei zycze sobie, by w tym czasie, gdy moje
            dziecko mialo dostac insuline, to ta pielegniarka dawala paracetamol innemu dziecku.
            • isa1001 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 11:23
              Korzysta ten, kto płaci - to proste. Ja płacę, więc jeśli moje
              dziecko zachoruje zostanie zbadane przez lekarza. Jeśli zachoruje
              dziecko, którego rodzice nie płacą to to, czy lekarz go zbada
              zależy od lekarza. Jeśli chce to robić za darmo - jego sprawa. Byle
              w tym czasie nie zaniedbał dzieci, których rodzice zapłacili.
              Inaczej w razie wypadku - wtedy każdy ma obowiązek udzielić pomocy.
            • seala Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 11:55
              madziulec napisała:


              >
              > Ktos za to musi zaplacic.
              > Czy widzisz wiec mozliwosc, ze zaplaca za to rodzice tylko dzieci
              chorych?
              > Ok. A co jesli zachoruje dziecko okreslmy to "zdrowe"?

              jeśli moje dzecko zachoruje nagle w przeeszkolu, absoluytnie nie
              życzę sobie, zeby diagnozowała i leczyła go pielegniarka.
              Od tego są lekarze, a przedszkole to nie przychodnia.
              • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 12:27
                Zakladam przypadek: upada Twoje dziecko i sciera sobie kolano i dosc gleboko
                przecina skore.

                Pieleganiarka jest oplacona przez rodzicow chorych dzieci.

                Czy czekamy az Ty przyjedziesz i zabierzesz dziecko?
                A moze ta oplacona pielegniarka ma jednak przemyc rane?
                Tylko na jakich warunkach? Placenia przez Ciebie za dodatkowa usluge, nie bedaca
                w standardzie???


                Sliskie....
                No zawsze dziecko moze poczekac. W koncu tezec jest taka fajna choroba.
                • isa1001 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 12:50
                  W przedszkolu jest apteczka, bo musi być. Pani przykleja mu plaster
                  i wszystko gra. Jeśli rana wygląda bardzo źle i wymaga szycia,
                  zatamowania krwotoku - dzwoni po pogotowie i oczywiście po mnie.
                • seala Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 13:20
                  Akurat ranę w przedszkolu przemywają przedszkolanki, bo nie ma w tym
                  większej filozfii. Ty chyba też to robisz, jeśli dziecko przewróci
                  się/uderzy przy Tobie, a nei wzywasz pielęgniarzy?
                  Jeśli sprawa jest poważna wzywają rodziców, chyba nie trzymałabyś
                  dziecka " z dosć głęboką raną" w przedszkolu, tylko jak najszybciej
                  byś go zabrała, prawda?
                  • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 14:24
                    Ja osobiscie przeszlam kurs pierwszej pomocy przedmedycznej.
                    Jesli trzeba jestem w stanie zaszyc rane, zalozyc cewnik i wiele innych rzeczy.

                    Pewnie Ty nie.
                    Nie jestem z tego dumna. Ot, koniecznosc zyciowa.


                    Stad dla mnei nei byloby problemem podanie leku, ktory dziecko zazywa stale,
                    jesli tego leku dziecko potzrebuje do normalnego funkcjonowania.
                    Nie uwazam zas , by podawanie antybiotyku lub syropku od kaszlu nalezalo do
                    takich czynnosci.
                    • isa1001 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 14:52
                      No i super, że to wszystko umiesz. Ja nie, bo nie było mi to do
                      niczego potrzebne i oby tak zostało. I nie ma na razie wymogu, żeby
                      nauczycielki w przedszkolu potrafiły zszywać rany, zakładać cewniki
                      itd. etc. Znajdź po prostu przedszkole, które zapewni ci
                      profesjonalną opiekę lekarską dla dziecka i już. Albo przekonaj
                      rodziców w swoim przedszkolu, żeby zatrudnili lekarza albo
                      pielęgniarkę. A jak ktoś płaci lekarzowi to jego i lekarza sprawą
                      jest, jaki zakres obowiązków sobie uzgodnią. Może to być podawanie
                      antybiotyku i syropu na kaszel. Ja akurat takich potrzeb nie mam.
                      Lekarz wypisuje mi recepty na lekarstwa dla dziecka i ogląda małego,
                      jeśli ja mam jakieś podejrzenia co do stanu jego zdrowia.
                    • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 17:50
                      madziulec napisała:

                      > Ja osobiscie przeszlam kurs pierwszej pomocy przedmedycznej.
                      > Jesli trzeba jestem w stanie zaszyc rane, zalozyc cewnik i wiele
                      innych rzeczy.

                      Buhahaha! Zaszyć ranę też potrafisz? Czym? Nitką krawiecką? Bo do
                      obowiązkowego wyposażenia apteczki przedszkolnej nie należy
                      zazwyczaj posiadanie nici chirurgicznych. To może jeszcze operację
                      przeprowadzisz w sali przedszkolnej, bo też może zaistnieć taka
                      potrzeba. I skoro TY to umiesz, to oczywiście KAŻDY ma to umieć. Oto
                      ta twoja empatia.....



                      > Stad dla mnei nei byloby problemem podanie leku, ktory dziecko
                      zazywa stale,
                      > jesli tego leku dziecko potzrebuje do normalnego funkcjonowania.

                      Za to twoim głównym problemem jest fakt, że nie rozumiesz tego, że
                      to byłoby problemem dla kogoś innego. Na przykład nauczycielki, bo
                      nie miałaby co zrobić w tym czasie z pozostałymi dziećmi.
                      • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 19:59
                        Zdziwilabys sie, bo bylam przy operacji. Moze nie jakiejs tam trudnej, ale bylam.

                        Mozesz sie smiac, ale dzieki temu pewnie nie wywalaja mnie jak mojemu dziecku
                        robia wiele zabiegow, nie panikuej gdy moje dziecko ma operacje (a mialo ich
                        kilka), nie wpadam w panike, gdy moje dziecko ma 38 stopni i nie pisze pewnie
                        podobnych rzeczy jak Ty.

                        Ale do tego trzeba troche innego podejscia.

                        Zycze zdrowego dziecka.
          • zofia_bialek Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 28.03.09, 22:26
            Cała dyskusja rozpętała się gdyż odebrano możliwość orzekania dzieciom
            przewlekle chorym do przedszkoli i szkół integracyjnych. Poseł Fabisiak, po
            apelach rodziców, złożyła w tej sprawie interpelację i stąd odpowiedzi
            ministerstwa próbujące uzasadnić możliwość "prowadzenia" dzieci przewlekle
            chorych w placówkach ogólnodostępnych. Do niedawna rodzice mogli (choć
            oczywiście nie musieli) starać się o miejsce w grupach/klasach integracyjnych i
            byli tam chętnie przyjmowani, gdyż dzieci przewlekle chore są "łatwiejsze do
            poprowadzenia" niż np. dzieci z zaburzeniami zachowania. Miejsc w placówkach
            integracyjnych dramatycznie brakuje i stąd moim zdaniem "cięcia" w obrębie grup
            dzieci którym orzeczenie do placówki integracyjnej "przysługuje". Nie można już
            również orzekać do przedszkoli integracyjnych dzieciom z upośledzeniem umysłowym
            w stopniu lekkim. Mają trafiać do przedszkoli masowych, które nie mają zwykle
            kadry do prowadzenia zajęć rewalidacyjnych.
            Generalnie obecna reforma pominęła regulacje dotyczące dzieci niepełnosprawnych.
            Smutne.
    • klarasz madziulec 26.03.09, 18:06
      Poddaję się. Nic nie rozumiesz, albo jesteś trollem. Przykro mi.
      • edor67 Re: madziulec 26.03.09, 18:28
        Taka bystra jesteś i nie wiesz, co robić?
        1.Zafunduj całemu personelowi przedszkola, do którego chodzi twoje
        dziecko kurs pierwszej pomocy przedmedycznej.
        2. Zamiast tracić czas na forum na gdybanie, zacznij wydeptywać
        ścieżki w organie prowadzącym przedszkole, aby zatrudnił
        pielęgniarkę.
        ŻADEN nauczyciel nie ma obowiązku podania leku twojemu dziecku, bo
        nie taki jest jego zakres obowiązków. Możesz spróbować zapłacić
        nauczycielowi za dodatkowe obowiązki
        • zofia_bialek Re: madziulec 28.03.09, 22:29
          Od kilku lat istnieje obowiązek organizowania dla nauczycieli szkoleń z
          pierwszej pomocy i kontrole z kuratorium (przynajmniej u mnie w przedszkolu)
          dokumenty o odbyciu takich szkoleń sprawdzają...
    • joanna29 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 18:23
      Jako matka niejako nie mam innego wyjscia niż podawanie swojemu
      dziecku leków. Ponosze przy tym pełna odpowiedzialność. Nie
      wyobrażam sobie, żeby nauczycielka w przedszkolu podawałą mojemu
      dziecku leki. Jeżeli stan nie jest krytyczny to po mnie dzwoni i
      dojezdzam w 15-30 min, jeżeli stan jest poważny to mnie zawiadamia i
      dzwoni po pogotowie (mam nadzieję w odwrotnej kolejnośći). Jeżeli
      chodzi o leki na choroby przewlekłe to mogła bym się zgodzić, aby
      podawała je pielęgniarka, która posiada wiedzę medyczną i
      doświadczenie. U mnie w mieście w przedszkolach integracyjnych jest
      pielęgniarka i do takich przedszkoli powinny trafiać dzieci
      wymagajace opieki medycznej.
      • grzalka Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 19:18
        Szczerze mówiąc myślałam, że szkolenie z pierwszej pomocy mają wszystkie
        nauczycielki- z tego co piszecie, to wcale nie. Cewnikowanie i szycie ran akurat
        nie należy do pierwszej pomocy.
        • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:04
          Panie matki bardzo pozytywnie podchodza do przyjazdu karetki w razie co.

          Ciekawe czy kiedys rzeczywisci eprzyjechala do nich karetka, a raczej do ich
          dziecka i czy zdaja soebie sprawe, ze normalne pogotowie nie posiada karetek
          pediatrycznych..
          A te zwykel nie sa nawet zwykel wyposazone w srodki dla dzieci.

          Gratuluje lekkomyslnosci i dobrego samopoczucia. Obyscie nie musialy nigdy tej
          karetki wezwac.
          • przeciwcialo Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:18
            Oczywiście nauczycielka udzieli lepszej pomocy niż lekarz nawet w
            dorosłej karetce.
            • madziulec Przeciwcialo... 27.03.09, 18:44
              Po jakim czasi eprzyjkedzie karetka?

              Moja kolezanka zadala fajne pytanie i jednoczesnie temat do przerobienia w domu:
              zaloz sobei torebke plastikowa na glowe i czekaj dokladnie tyle minut.
              Do tego panikuj, bo dziekco panikuje.

              Pamietaj: czekaj tyle ile jedzie karetka.

              Tak., Wlasnei tak bedzie sie czuc dziekco z astma, atakiem astmy.

              I teraz pomysl - co jest fajniejsze: podanie leku wziewnego (psikniecie sztuk
              raz, gdzi enie ma przedwakowania, bo jest psikniecie) czy czekanie z tak jakby
              torebka plastikowa na glowie.


              Specjalnie pisze Ci obrazowo, bo zdaje sie, ze nie mialas problemu z brakiem
              tchu i atakiem astmy.
          • kocianna Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:27
            Jestem nauczycielką (nieprzedszkolną) i miałam bardzo solidne szkolenie z
            pierwszej pomocy. Niestety, jedno na 8 lat, a przydałoby się więcej. Z
            codziennej praktyki: podanie leku rozkurczającego oskrzela nie przerasta moich
            możliwości, podanie zastrzyku insulinowego w penie też nie (to nie są takie
            normalne "straszne" strzykawki), myślę, że większości tego typu prostych
            czynności można się nauczyć, skoro wykonują je rodzice, które takimi dziećmi
            opiekują się na stałe.

            Trzeba by jednak zmienić prawo w taki sposób, żeby nauczyciel nie odpowiadał
            karnie za "błąd w sztuce medycznej", żeby miał prawo podać dziecku przewlekle
            choremu lek (np. na podstawie zaleceń lekarza prowadzącego).

            Powtórzę: 8 minut czekania na karetkę może skończyć się w przypadku zwykłej
            astmy tragedią. A u prawidłowo prowadzonego dziecka takie ataki się zdarzają
            baaaardzo rzadko - co nie znaczy, że nie należy się liczyć z tym, że wystąpią. I
            nie wydaje mi się, żeby moje dziecko musiało z tego powodu chodzić do
            przedszkola integracyjnego czy dla alergików.
            • kocianna Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:31
              Przeciwciało: nauczyciel udzieli tej pomocy szybciej. A w niektórych przypadkach
              nie będzie musiał wzywać karetki, która będzie mogła pojechać do zawału.

              Czy w przypadku wypadku samochodowego też czekasz na karetkę, zamiast
              natychmiast udzielać pomocy? Zwłaszcza, jeżeli wiesz, jak tej pomocy udzielić?
              • madziulec Kocianna!! Nareszcie ktos normalny ;)) 27.03.09, 18:45
                Dziekuje za rozsadny glos ..

                Nawet nie wiesz jak dziekuje.
            • ariana1 Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:35
              Dziewczyny! Nie tłumaczcie, że nauczycielka może bez problemów podać
              zastrzyk i podłączyc pompę, skoro rodzice czy dziadkowie są
              niewykwalifikowani i też to potrafią. Pamiętajcie, że on mają JEDNO
              dziecko w domu, przy którym te czynności wykonują. I mogą się skupić
              w tym momencie tylko i wyłącznie na tym jednym dziecku. A
              nauczycielka co ma zrobić z pozostałą grupą? To nie jest minuta
              osiem na taki zabieg. I gdzie ma iść robić ten zastrzyk? Albo cewnik
              założyć? To są całkiem inne realia.
            • scher Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 21:00
              kocianna napisała:
              CytatJestem nauczycielką (nieprzedszkolną) i miałam bardzo solidne szkolenie z pierwszej pomocy. Niestety, jedno na 8 lat, a przydałoby się więcej. Z codziennej praktyki: podanie leku rozkurczającego oskrzela nie przerasta moich możliwości, podanie zastrzyku insulinowego w penie też nie (to nie są takie normalne "straszne" strzykawki), myślę, że większości tego typu prostych czynności można się nauczyć, skoro wykonują je rodzice, które takimi dziećmi opiekują się na stałe.
              Nareszcie jakiś normalny głos nauczycielski.

              CytatTrzeba by jednak zmienić prawo w taki sposób, żeby nauczyciel nie odpowiadał karnie za "błąd w sztuce medycznej", żeby miał prawo podać dziecku przewlekle choremu lek (np. na podstawie zaleceń lekarza prowadzącego).
              Ma prawo, a z tą odpowiedzialnością karną mocno przesadzasz.
      • madziulec Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 20:02
        To wyglada pieknie.
        mieszkam w miescie, gdzie jest 60.000 mieszkancow.
        Przedszkole integracyjne JEDNO.
        Do tego przedszkola do grupy kazdej przyjmuja dokaldnie 5 dzieci, ktore sa chore
        (maja orzeczenie i wymagaja innej opieki).

        Co z reszta dzieci???
        W domu?


        Pisalam - mi zaproponowano 5-godzinny oddzial, gdzi emoje dziecko byloby 5
        godzin. A potem co??? Na ulicy?
        • zofia_bialek Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 28.03.09, 22:39
          Od kilku lat jak już pisałam, dzieciom przewlekle chorym "nie przysługuje"
          orzeczenie do grupy integracyjnej, ministerstwo nie chce się z tego wycofać i
          stąd ta cała afera.
      • zofia_bialek Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 28.03.09, 22:31
        Cała dyskusja rozpętała się gdyż odebrano możliwość orzekania dzieciom
        przewlekle chorym do przedszkoli i szkół integracyjnych. Poseł Fabisiak, po
        apelach rodziców, złożyła w tej sprawie interpelację i stąd odpowiedzi
        ministerstwa próbujące uzasadnić możliwość "prowadzenia" dzieci przewlekle
        chorych w placówkach ogólnodostępnych. Do niedawna rodzice mogli (choć
        oczywiście nie musieli) starać się o miejsce w grupach/klasach integracyjnych i
        byli tam chętnie przyjmowani, gdyż dzieci przewlekle chore są "łatwiejsze do
        poprowadzenia" niż np. dzieci z zaburzeniami zachowania. Miejsc w placówkach
        integracyjnych dramatycznie brakuje i stąd moim zdaniem "cięcia" w obrębie grup
        dzieci którym orzeczenie do placówki integracyjnej "przysługuje". Nie można już
        również orzekać do przedszkoli integracyjnych dzieciom z upośledzeniem umysłowym
        w stopniu lekkim. Mają trafiać do przedszkoli masowych, które nie mają zwykle
        kadry do prowadzenia zajęć rewalidacyjnych.
        Generalnie obecna reforma pominęła regulacje dotyczące dzieci niepełnosprawnych.
        Smutne.
    • przeciwcialo Re: Przedszkola nie chca robic zastrzykow 26.03.09, 19:28
      Mam wykształcenie medyczne, potrafię zrobić zastrzyk i parę innych
      rzeczy tez. Nauczyłam się ich na AM a nie na pedagogice. Wymaganie
      od nauczycieli podawania zstrzyków, robienie pomiarów cukru czy
      podawanie insuliny to pomyłka.
      W przedszkolach powinny byc higienistki lub pielegniarki do takich
      zabiegów.
    • ariana1 Ja też się poddaję! 26.03.09, 20:30
      Ona jest impregnowana na wszelkie argumenty. My swoje a ona swoje.
      Jak wytłumaczyć kobiecie, że nauczycielka nie jest pielągniarką? A
      podawanie zastrzyku i pompy nie jest czynnością opiekuńczą tylko
      medyczną? Pyta o rozwiązania a jak się je jej podsuwa, to wszystko
      zjadliwie krytykuje. Kobieto! Jak masz tyle energii, że nie wiesz
      gdzie ją zużyć, to któraś podała ci dobry sposób: wydeptuj ścieżki,
      pisz podania, prośby, zaproś tvn, napisz do gazety. Zamiast
      ośmieszać się tutaj.
      • edor67 Re: Ja też się poddaję! 26.03.09, 21:53
        Piszesz, ze masz chore dziecko i problem z przedszkolem. A ja myślę,
        że tak nie jest.Szukasz rozwiązania w internecie a nie tam, gdzie
        faktycznie ono jest.Po prostu ci nie zależy. Sorki, ale nauczyciel
        nie ma obowiązku podać dziecku leku. Zwłaszcza, że często trafia się
        na rodziców twojego pokroju, którzy w razie czego "utopią tego
        nauczyciela w łyżce wody".Przestań być roszczeniowa: mam chore
        dziecko, to mi się należy (nauczyciel z przygotowaniem medycznym).
        Poszukaj sobie lekarza, który jednocześnie będzie uczył twoje
        dziecko.
        • scher Re: Ja też się poddaję! 27.03.09, 05:42
          edor67 napisała:
          CytatSorki, ale nauczyciel nie ma obowiązku podać dziecku leku.
          Sorki, ale pani minister uważa inaczej. I to ona ma rację.
          • edor67 Re: Ja też się poddaję! 27.03.09, 14:46
            Pani minister ma wiele chorych pomysłów. I nie zawsze ma rację.
            Nauczyciel nie ma obowiązku podać leku
          • ariana1 Re: Ja też się poddaję! 27.03.09, 15:03
            scher napisał:
            > Sorki, ale pani minister uważa inaczej. I to ona ma rację.

            A kto tak powiedział, że ona ma rację? Ty??? Nie ośmieszaj się.
            Pojawiasz się tylko tam gdzie jest jakaś wrząca atmosfera i włączasz
            się do dyskusji tylko poto, żeby namieszać.
    • nauczycielka_3 I słusznie! Przedszkole to nie gabinet lekarski. 27.03.09, 23:53
      To oczywiste, że nauczyciele nie chcą robić zastrzyków, podawać
      tabletek, syropów i leków wziewnych, bo jeśli coś sie stanie z
      dzieckiem po takim podaniu leków to nauczyciel za to odpowiada -
      czyli można go podać do sądu. Przykro mi, że takie dzieci są
      dyskryminowane, ale nic nie można na to poradzić w obecnej sytuacji.
      Nauczyciele nie są lekarzami, a jeśli ministerstwo chce takie dzieci
      koniecznie posyłać to przedszkoli to ja jestemn za, ale proszę
      jeszcze o pielęgniarkę w przedszkolu, bo nauczyciele nie zgodzą się
      podawać leków dobrowolnie. Proszę się postawić w odwrotnej sytuacji -
      pani jest nauczycielem i podaje leki dziecku, a pewnego pięknego
      dnia dziecko źle zareaguje na leki i coś złego się wydarzy - kogo
      osądzą zrozpaczeni rodzice - nauczyciela.
      • nauczycielka_przedszkola Re: podstawy prawne 28.03.09, 08:39
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16464&w=56765245&a=56765245
        Podstawy prawne

        Zapraszam nauczycielki i mamy przedszkolaków na forum
        "Nauczycielki Przedszkola"
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
      • scher Re: I słusznie! Przedszkole to nie gabinet lekars 29.03.09, 17:16
        nauczycielka_3 napisała:
        Cytatpani jest nauczycielem i podaje leki dziecku, a pewnego pięknego dnia dziecko źle zareaguje na leki i coś złego się wydarzy - kogo osądzą zrozpaczeni rodzice - nauczyciela.
        Winy nauczyciela nie będzie, jeżeli poda lek na prośbę rodziców i z określonym przez lekarza dawkowaniem. Nie strasz.
        • mami7 Re: I słusznie! Przedszkole to nie gabinet lekars 29.03.09, 19:21
          w sumie to nie wiem dlaczego w szkole jest pielęgniarka-higienistka, dyżuruje
          czasami lekarz, a w przedszkolu już nie.
          nie dziwię się, ze nauczycielka/przedszkolanka nie chce podawac leków. sama bym
          sie bała. dodatkowo mam fobię zastrzykowa i nie zrobiłabym zastrzyku nawet
          sobie, nawet podskórnego.
          natomiast zgadzam sie, ze dzieci przewlekle chore maja prawo chodzic do
          przedszkola, a jesli potrzebuja leków, powinny one byc podawane.
          • scher Re: I słusznie! Przedszkole to nie gabinet lekars 29.03.09, 19:28
            mami7 napisała:
            Cytatnie dziwię się, ze nauczycielka/przedszkolanka nie chce podawac leków. sama bym sie bała. dodatkowo mam fobię zastrzykowa i nie zrobiłabym zastrzyku nawet sobie, nawet podskórnego.
            Nie rozumiem, skąd dyskusja o zastrzykach, skoro minister Radziszewska mówiła o cukrzykach i pompach insulinowych. Pompa insulinowa to nie to samo co zastrzyk zdaje się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka