Dodaj do ulubionych

1 Maja Wrocław - relacja

30.07.04, 15:46
Pozwoliłam sobie zamieścić relację koleżanki z forum maluchowego dla
wszystkich mam zainteresowanych tym szpitalem. Oto on:

"Witajcie po dłuższej przerwie, może w końcu uda mi się napisać coś niecoś

Urodziłam Krzysia dokładnie w terminie, 22 lipca, mierzył sobie 56 cm, 4150 g
ważył, dostał 9 punktów. Sam poród opiszę na rozdwojonych lipcóweczkach,
tutaj chciałabym skupić się bardziej na szpitalu - a rodziłam na 1 maja.

Jestem ze szpitala bardzo zadowolona, miałam poród rodzinny, szczęśliwie się
złożyło, że porodówka rodzinna była wolna, bo akurat nieszczęśliwie trafiłam
na 3 porody jednocześnie (w tym mój). Pomimo takiego urwania głowy i jeszcze
zmiany dyżuru cały personel był naprawdę bardzo miły, cierpliwy, rozładowywał
napięcie, żartował. Na izbę trafiłam parę minut przed 17, na porodówce
położyli mnie koło 18, o 19:50 urodził się Krzyś.

Lewatywy nie miałam - pytałam o nią jak jechałam na oddział, ale powiedziano
mi, że już za późno, no a na oddziale to urwanie głowy wykluczało lewatywę
definitywnie. Polecam zabrać swój zestaw i ewentualnie zrobić sobie samemu na
miejscu już w toalecie.

Golenie - na całe szczęście sama się wydepilowałam jakiś czas wcześniej - co
prawda już oczywiście do tego czasu odrosło, ale znowu - to zamieszanie całe -
chcieli mnie ogolić, ale nie było pod ręką maszynki, ta z rodzinnej
porodówki chwilę wcześniej została zabrana do poprzedniego porodu i
ostatecznie dla mnie brakło, a nie było czasu szukać innej.

Nacięcie miałam, nikt się o nie nie pytał, ale i tak dodatkowo dwa razy
pękłam. Do szycia miałam znieczulenie miejscowe, które na szczęście działało.

Polecam zabranie swoich podkładów i podpasek czy też tych pieluch belli -
niby szpital daje ligninę, ale pieluchy belli są zdecydowanie delikatniejsze.
Do tego oczywiście trafiłam na pełne obłożenie oddziału, dwa dni po moim
porodzie dziecko leżało już na porodówce rodzinnej, bo nie było miejsc w
salach. ym samym brakowało wszystkiego - koszul - trzeba było mieć swoje na
zmianę, pieluch tetrowych, ligniny. Ubranek dla dzieci mieć nie trzeba, ale
można - ubierają dzieci w kaftaniki, zawijają w pieluchy tetrowe i później w
becik. Ja ubranek swoich nie miałam.

Trzeba mieć swoje sztućce oczywiście, swój kubek. Jedzenie smętne - na
śniadanie w tygodniu zupa mleczna, kawa zbożowa z mlekiem (bez smaku), 2
kromki bułki pszennej, 2 kromki chleba, kostka masła i np. jedno jajko, albo
3 plasterki mortadeli, albo łyżka twarożku bez smaku. Kolacje takie same,
tylko bez zupy mlecznej, zamiast kawy z mlekiem, herbata gorzka. Obiady -
zupa niemalże bez smaku, ziemniaki lub kasza, jakiś kawał mięsa gotowanego w
sosie + sałata (sucha bez niczego, w dodatku miałam brudną) lub buraczki, do
tego gorzka herbata.

Cały personel z którym się zetknęłam przez czas swojego pobytu (od czwartku
od porodu do poniedziałku 13 - wypis) był bardzo miły, wszyscy odpowiadali
chętnie na pytania, pomagali jak było trzeba itp. Oczywiście były osoby,
które bardziej przypadły mi do gustu i takie, które mniej, ale nie było
osoby, o której mogłabym powiedzieć złe słowo i coś zarzucić. Dodam
oczywiście, że nie miałam tam ani swojego lekarza, ani swojej położnej,
jedyne pieniądze wydane to 150 zł na poród rodzinny.

Dzieci są kąpane rano w pokojach przy mamach, badane przez lekarzy również.
Zaraz po porodzie przewijały położne, później przewijałam już sama - ale
zawsze do wszystkiego można poprosić kogoś, żeby przyszedł, pomógł, pokazał.

W nocy trzeba mieć zapalone światło i to akurat uważam za bardzo uciążliwe.

Uff, napisałam co mi przyszło do głowy. Jeżeli ktoś jeszcze ma jakieś pytania
co do szpitala, o czymś nie napisałam - pytajcie, chętnie o wszystkim powiem,
może też być na GG - tyle że czasem GG mam włączone kilka godzin, a nie mam
kiedy podejść do komputera.

Pozdrawiam wszystkie jeszcze ciężarne wrocławianki
_________________
Monika i Krzyś Mateuszek (22.07.2004)"



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka