Dodaj do ulubionych

Kto miał rodzinny na Żelaznej?

27.01.05, 17:59
Mam termin na przełomie lutego i marca i mam zmiar rodzić na Żelaznej.Chodzę
do ich szkoły rodzenia i będę rodziła z mężem w sali 1-osobowej.Jak wygląda
taki poród? Jak często przychodzi położna i wogóle jak to jest?
Czy jak mam ich szkołe rodzenia skończoną to mogą mnie odesłać do innego
szpitala?Słyszałam że nie.
Proszę o opinię mamy które tam rodziły ale nie wykupywały swojej położnej.
Obserwuj wątek
    • kaska791 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 27.01.05, 18:21
      cześć!
      ja urodziłam 29.12 na żelaznej i miałam poród rodzinny. sala jest jednoosobowa,
      jest tam łóżko, fotel i aparatura do ktg. jest również łazienka z prysznicem.
      poród wygląda tak że najpierw zakładają ci welflon, potem przychodzi lekarz
      który ma dyzur i robi z tobę wywiad, a potem sobie siedzicie z mężem i
      czekacie. jak zaczyna postępować poród to położna przychodzi coraz częściej a
      jak już jest zaawansowany poród to położna jest już czały czas z wami. wpada
      też lekarz co jakiś czas i ocenia sytuację. my również kończyliśmy szkołę
      rodzenia polecanę przez szpital i to jest gwarancje że wasz nie odeślą, my
      również nie mieliśmy położnej swojej ale mieliśmy szczęście rodziliśmy akurat z
      tą dziewczyną która prowadziłam zajęcia w szkole.
      w sumie jest dobra opieka o wszystko można zapytać i dbają tam o pacjętki
      pozdrawiam
    • lidek0 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 07:54
      Nawet po ich szkole rodzenia mogą odesłać do innego szpitala. Gwarancję masz
      wtedy kiedy jesteś pacjentką lekarza z ich szpitala lub podpisałaś umowę na
      indywidualną położną co bardzo polecam /choć kosztuje/ Ja dzięki temu maiałam
      położną cały czas przy sobie i co najwazniejsze wczesniej przed porodem była
      dostępna dla mnie 24 godziny, jakmiałam fałszywy alarm w nocy ona mówiła co i
      jak.
    • rendziak Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 09:35
      cześć
      ja do szkoły rodzenia nie chodziłam ale miałam lekarza, który mnie prowadził i
      pracował na Żelaznej
      z porodu na Żelaznej jestem super zadowolona, zdecydowaliśmy sie z mężem na
      salę pojedynczą ale nie opłacaliśmy położnej
      i naprawde nie mam bladego pojęcia czym miałaby sie różnić opieka położnej
      gdybyśmy ją opłacili
      położna przychodziła dośc często , była przesympatyczna, żartowała, naprawde
      super..... i muszę przyznać że świetnie poprowadziła poród - dzięki niej
      rodziłam tylko niecałe 4 godz (cały poród tyle trwałsmile
      jeśli mam coś doradzić - nie opłacaj położnej - nie ma sensu - na Żelaznej masz
      tą pewnośc że będziesz miała dobrą opiekę
      aga
      • kmyczek Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 11:50
        rodzilam na żelaznej 7 tyg temu, mialam lekarza z żelaznej, ale teraz szczerze
        mowiac wolalbym oplacic sobie polozna, ale tylko dlatego ze moglabym sie jej o
        wszystko wypytac i zadzwonic w kazdej sprawie zwiazanej z porodem, pozatym
        lezalam po porodzie z dziewczyna ktora oplacila polozna i ta polozna
        przychodzila do niej codzienie dawala duzo cennych rad co do dziecka, jej
        zdrowia i higieny osobistej. Tak pozatym polozna czy ja oplacisz czy nie niczym
        sie nie rozni od oplaconej. A w zasadzie tyle samo zaplacisz poloznej co
        lekarzowi tylko ze lekarzowi placisz co miesiac.
        pozdrawiam
    • gosia244 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 12:17
      Mam pytanie.gdybym chciała np rodzić na Żelaznej to co musze zrobić. czy muszę
      u nich korzystac z usług lekarza położnika-ginekologa.?? Jeśli tak to bardzo
      proszę polećcie jakąs usper ginekolog - położnik która prowadziła by moją ciążę
      w tym szpitalu przez zcały czas trwania ciązy jak również towarzyszyła mi
      podczas porody w Tym szpitalu. a wszytskie informacje bardzo dziękuje.Marta
      • gaja26 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 14:17
        Witaj,
        Moją ciążę prowadzi dr Kurczuk-Powolny (kobieta). Jestem bardzo zadowolona.
        Zamierzam rodzić na Żelaznej, ale bez opłaconej położnej. Nie przeliczam wizyt
        u lekarza na położną, bo nawet gdybym leczyła się gdzie indziej to musiałabym
        zapłacić za wizytę lek. ok. 70-100 + położna przy porodzie 1000-1500.
        Może jestem naiwna, ale sądzę, że jeśli zapytam położną o higienę, karmienie to
        tak samo udzieli mi rzetelnej odpowiedzi, jak osobie, która jej zapłaciła. Ja
        akurat nie boję się pytać o to czego nie wiem, ale bywa tak, że kobiety wolą
        jak ktoś się nimi zaopiekuje i wszystko powie bez pytania. Sądzę, że jesli ma
        zapewnić to komfort psych. mamy i do tego pieniążki nie grają roli to opłacenie
        położnej czy lekarza jest dobrym pomysłem, ale jeśli mama ma mało pieniążków i
        woli je przeznaczyć na coś innego, to nie jest to wydatek konieczy. Przeglądam
        wątki o Żelaznej od marca 2003 r. Każda położna w św. Zofii jest życzliwa i
        pomaga jak tylko może. pozdrawiam
        • kmyczek Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 19:08
          dokladnie tak jest jak mowisz, ale jesli mialaby drugi raz wybierac to
          wolalabym wynajac sobie polozna, a nie chodzic do lekarza z zelaznej.Koszt ten
          sam, a roznica spora, bo moj lekarz nie przyszedl do mnie po porodzie z
          zapytaniem jak sie czuje i czy wogole zyje, a polozna sie toba interesuje i to
          jest ten plus.
          pozdrawiam
          • violentlyhappy Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 21:10
            ja bede rodzila na Zelaznej w marcu, ale mam oplacona takze polozna, pozdrawiam
      • martyna122 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 28.01.05, 21:21
        Jeślichcesz żeby lekarz był na twoje zawołanie i przyjechał do szpitala jak
        zaczniesz rodzić to musisz z nim podpisać taką samą umowę jakbyś brała położną,
        różnica jednak jest w cenie. Położna kosztuje 1000-1500, a lekarz od 2 tys. Ja
        chodzę do Elżbiety Muszyńskiej z Żelaznej i wezmę ją do porodu. Koszt może
        wysoki, ale uważam, że warto.
        • ewa261 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 29.01.05, 00:03
          Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.Ja też o tym myslałam aby wziąść położną.Ale
          800 zł za poród rodzinny i 1500 za położną a do tego 450 za szkołę rodzenia to
          strasznie dużo z mojej pensji nauczyciela.Mam nadzieję że położne są na tyle
          super że pomogą mi w trakcie porodu a po porodzie dam sobie rade bo i mama i
          teściowa to pielęgniarki.PZdr
          • lolalilu Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 29.01.05, 00:18
            dowiedz się o szczegóły w informacji - wiem, że służba zdrowia ma zniżki...
            Może jeśli mama by zadzwoniła i ustaliła że jest płatnikiem mogłabyś
            skorzystać. Położna z dyżuru napewno dobrze się Tobą zajmie.
    • olagolab Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 30.01.05, 22:26
      jest prawie dokladnie jak napisala kasia, tylko wydaje mi sie ze na zelaznej nie mam sal porodowych z lazienka. sa takie sale poporodowe, za ktore placi sie jeszcze dodatkowo. wszystkie sale jednoosobowe za ktore placi sie 800 zl maja wanne, ale nie maja toalety (jest na korytarzu - niestety).
      nie odpowiem na pytanie czy jak sie chodzi do ich szkoly rodzenia to odesla. na pewno wiem, ze jak prowadzi cie lekarz stamtad albo masz oplacona polozna - wtedy nie odesla. ja chodze i chodzilam przy I ciazy do dr grazyny mazur (polecam!!) - nie bylo problemu z przyjeciem i teraz tez wiem ze nie bedzie bo specjalnie o to pytalam.
      a porod na sali jednoosobowej u mnie wygladal tak:
      sala morelowa, przyjeta bylam o 18 i szczesliwie o 19 byl koniec zmiany, bo trafila sie nizbyt polozna. za to nastepna - do rany przyloz. maz byl caly czas ze mna , polozna zagladala. w miare postepu porodu coraz czesciej, potem byla juz caly czas. lekarz zagladal czasem. porod odbywal sie bez zadnych komplikacji wiec nie bylo potrzeby zeby byl caly czas. na zyczenie mialam zzo - anastezjolog tez byl sympatyczny. urodzilam o 1 w nocy. po jakichs 2-3 godzinach przewiezli nas na oddzial polozniczy. maz pojechal tam ze mna i bagazami. oczywiscie nie mogl zostac bo byla to sala 3 -osobowa, zreszta byl wykonczony bo strasznie sie zmeczyl tym parciem.
      nie oplacalam zadnej poloznej ani zadnego lekarza. opieka po porodzie - rewelacja i tak jak napisala jedna z forumowiczek wcale nie trzeba placic poloznej zeby potem ktos przyszedl i wyjasnil co i jak z dzieckiem.
      pisala ktoras z dziewczyn ze chodzila prywatnie do lekarki z zelaznej a ona potem nawet nie zajrzala do niej po porodzie - moze akurat nie miala dyzuru w tych dniach(??) albo miala dyzur na innym oddziale np na ginekologii i nawet nie wiedziala ze urodzila. moja lekarka przyszla do mnie po porodzie, sprawdzila pokarm w piersiach, pokazala jak lepiej przystawiac, zajrzala pod koszule jak sie goi krocze i wcale nie oplacalam jej dodatkowo.
      pozdrawiam i zycze milych wrazen
      • kaska791 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 31.01.05, 09:04
        ja również miałam lekarza z żelaznej Pan Witold Osóbka- Morawski.
        polecam jest rewelacyjny. Jak się wszystko zaczęło to zadzwoniłam do niego
        akurat był na dyżurze przyszedł od razu, w miarę postępu porodu przychodził co
        raz częściej i to on zadecydował o cc. po porodzie na drugi dzień przyszedł,
        sprawdził co i jak.
        POLECAM JEST SUPER
        • olagolab Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 31.01.05, 14:04
          witam, znam tego Pana. faktycznie jest dobry. chodze do niego na usg juz z druga ciaza i jestem b zadowolona. na wizyty chodze do innej lekarki z zelaznej.
          mam pytanie - czy placilas mu za "takie" uczestnictwo w porodzie jakos osobno czy to bylo w ramach jegyo dyzuru. czy jego dyzur wwtedy byl wlasnie na porodowce? czy moze przychodzil z innego oddzialu?
        • milka_milka Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 22.03.05, 19:09
          No poza tym, że umiejsowił mi łożysko na USG z prawej a było ewidentnie z lewej
          to może i dobry... Ja tam do niego zaufania nie mam.
      • pomme Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 21.03.05, 14:42
        dziekuje Ci za słowa otuchy... ulżyło mi, bo wszyscy dookoła mnie straszą że
        jak nie zapłace położnej to mnie czeka rzeźnia i patrza na mnie jak na wyrodna
        matkę gdy mówię,że nie mam zamiaru zapłacić. Bardzo Ci dziekuje
        • lolalilu Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 22.03.05, 17:46
          A Ci którzy Cie tak starszą rodzili na Żelaznej bez opłacoonej połoznej? Bo ja
          rodziłam i kilkanascie moich koleżanek też - wspomnienia każda z nas ma super.
          Ja trafiłam na Gosię Gierdę-Radoń. A na top liście położnych jest cała masa z
          Żelaznej...

          A w niedzielę urodziła moja koleżanka w sali dwułózkowej (rodziła 8 godzin) bez
          zzo, z mężem i położną Magdą Witkiewicz (o ile dobrze pamiętam nazwisko).
          Leżała w wannie (położna nawet jej zaproponowała, że może urodzić do wody)
          zmieniała pozycje, skakała na piłce. Połozna cały czas była przy niej. Nie
          zapłaciła za poród ani złotówki. A opiekę po porodową bardzo sobie chwali.
          Leżała na patologii od piątku, urodziła w niedzielę i cały czas jest w
          szpitalu - więc mam informacje na bieżąco. Niestety nie było miejsc na oddziale
          połozniczym - więc leży na patologii ciąży - ale pokój jest przystosowany do
          opieki na dzieckiem.
    • dorota2710 Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 31.01.05, 15:33
      Nie polecam pierwszego porodu na Żelaznej.Za bardzo tam naciskają na porody
      naturalne,czasem jest za późno na interwencję.Ja rodziłam pierwszego syna na
      Żelaznej przez 12,5 godziny, gdyby mi dali oksytocynę od razu, to skróciłoby
      poród o połowę, a kwalifikowałam się do wywołania porodu, bo odchodziły mi
      wody, a w ogóle nie miałam skurczy, dla porównania drugiego syna
      rodziłamniuecałe 6 godzin i gdy się stawiłam w szpitalu mając lekkie skurcze od
      razu dostałam kroplówkę z oksytocyną, bo też mi odchodziły wody.Natomiast jeśli
      chodzi o to odsyłanie do innego szpitala, to nie ma reguły, bo jeśli wszystkie
      sale będą zajęte, to chcą czy nie muszą odesłać do innej placówki, tego nikt
      nie wie wcześniej, bo może być taki wysyp, jak był podczas mojego pierwszego
      porodu, byłam ostatnią pacjentką,która się " załapała" na Żelazną, reszte
      odsyłali na Dobrą-tylko nie to, tam jest tragicznie.Jeśli jednak zdecydujesz
      się na Żelazną, to tylko ze swoją położną Jeannette Kalita, ona tam pracuje i
      jest naprawdę pomocna, szczególnie przy pierwszym porodzie.Pozdrawiam i życzę
      szybkiego i jak najmniej bolesnego porodu
      Dorota
      PS Daj znać jak było i jakie wrażenia i w ogóle,trzymaj się ciepło,pa.
    • voluptas jak to jest z lekarzem prowadzącym z Żelaznej? 31.01.05, 18:13
      Pozwolę sobie zadać pytanie w tym wątku. Czy przy przyjmowaniu do porodu na
      Żelaznej mają pierwszeństwo pacjentki, które prowadziły ciążę w poradni
      przyszpitalnej, czy po prostu liczy się osoba lekarza pracującego w tym szpitalu
      i nie ma wpływu fakt, że kobieta chodzi do jego prywatnego gabinetu? Tak się
      zastanawiam, wprawdzie dziecko mam w bardzo odległych planach, za to jestem
      pacjentką lekarza z Żelaznej, który zesztą bardzo mi pasuje, więc "jakby co", to
      pewnie będę i u niego prowadziła ciążę.

      pozdrawiam!
      • lolalilu Re: jak to jest z lekarzem prowadzącym z Żelaznej 31.01.05, 19:34
        nie jeste ważne gdzie przyjmuje ten lekarz prywatnie (czy w poradni, własnym
        gabinecie, czy innej lecznicy) - ważne jest czy pracuje na etacie w Szpitalu.
    • mkabul Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 31.01.05, 18:18
      rodziłam z męzem na początku grudnia. mie zamawialiśmy położnej. było
      strasznie!!!!!!!1 Zaczynając od położnej, która bardzo rzadko przychodziła,
      zepsuta winda i 2godz po porodzie musisz iść po schodach na 2 pięto. Nie
      potrafili naprawić windy przez 3 dni! W sali poporpdowej było zimno. Nie
      działało ogrzewanie. szpital ma dobrą opinię nie wiem dlaczego. Po porodzie
      miałam problemy i musiałam wrócić do szpitala. przez tydzień nie potrafili
      stwierdzić co mi jest. Położyli ze mną na sali kobietę, której dziedko zmarło
      po 2 godz. przypominam, że ja byłam na sali z noworodkiem! jak można! żle
      pobrali dziecju krew i musieliśmy jeżdzić na pobranie do instytuta MiDZ z 4
      dniowym dzieckiem. ze mną na sali leżała kobieta po cesarce, której wdali
      zakażenie. zdecydowanie odradzam. ja następne na pewno urodzę, gdzie indziej
      • diorella Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 01.02.05, 12:34
        mkabul napisała:

        > następne na pewno urodzę, gdzie indziej

        hehe, ciekawe gdzie, skoro Żelazna najlepsza
    • agrendus Re:ZELAZNA to blond w mojm zyciu. 04.02.05, 16:10
      ani.Ja rodzilam na Zelaznej pierwsze i drugie dziecko i zaczol sie muj koszmar
      w zyciu.Pierwsze dziecko urodzilo sie duze450 bylo troche problemu z urodzeniem
      zaklinowal sie barkami chwilowe niedotlenienie ale wyszedl z tego jest
      zdrowy.Niestety pojechalam tam rodzic drugie dziecko i stalo sie.-Na IZBIE nie
      oglondaja usg/a mialam duzy brzuch jak na dwojaczki/rozmawialam najpierw z
      polozna o problemie jaki moze byc i ewentualnie o cesarce sama zwrocila uwage
      ze dziecko jest duze tyle ze pogadala.Rowniesz rozmowa z ginekologiem na
      dyzorze nic niedala paniK.Kryza popisala sobie wywiad ,nie spojrzala nawet na
      usg i poszla do drugiej pacientki i musialam zaczonc rodzic naturalnie.I zaczol
      sie chorror.JAK bym zaplacila bylo by inaczej ale kto mysli o pieniadzach w
      nocy.NIGDY NIE POLECE TEGO SZPITALA NIKOMU.Co to ja tam przezylam to okropnosc .
      • lolalilu Re:ZELAZNA to blond w mojm zyciu. 04.02.05, 17:17
        dr Kryza już od kilku miesięcy nie pracuje na Żelaznej
        • ani555 Re:ZELAZNA to blond w mojm zyciu. 04.02.05, 23:07
          jestem ciekawa dlaczego jusz nie pracuje tam.Szkoda ze ja niemam milych
          wspomnien rodzilam we wszesniu,polozna byla moze i mila ale malo co mi pomogla
          a jak zaczol sie jusz problem to popendzala mnie zeby szypciej bo ona konczy
          dyzur i spieszy sie do domu/bo bylo jusz pszed 8.A tak marzylam miec zdrowe
          dziecko i karmic go piersia gdyby zrobiono mi tylko cesarke niebylo by tej
          tragedi w naszym zyciu.Od czego zalezy zeby miec cesarke na zelaznej zrobiona
          czy tylko od pieniedzy.Pszez dwie osoby niewiadomo co dalej bendzie z mojm
          synkiem zostala mi nadzieja ze bendzie dobrze i ze wyjdzie z tego.
          • lolalilu Re:ZELAZNA to blond w mojm zyciu. 05.02.05, 02:13
            niestety nie wiem dlaczego. Ale to była bardzo miła Pani Doktor. Dobrze ją
            wspominam z oddziału położniczego. Szybko zauważyła u mnie zbliżającą się
            infekcję gardła, podała leki dzięki czemu się nie rozchorowałam.
        • ani555 Re:ZELAZNA to blond w mojm zyciu. 04.02.05, 23:07
          jestem ciekawa dlaczego jusz nie pracuje tam.Szkoda ze ja niemam milych
          wspomnien rodzilam we wszesniu,polozna byla moze i mila ale malo co mi pomogla
          a jak zaczol sie jusz problem to popendzala mnie zeby szypciej bo ona konczy
          dyzur i spieszy sie do domu/bo bylo jusz pszed 8.A tak marzylam miec zdrowe
          dziecko i karmic go piersia gdyby zrobiono mi tylko cesarke niebylo by tej
          tragedi w naszym zyciu.Od czego zalezy zeby miec cesarke na zelaznej zrobiona
          czy tylko od pieniedzy.Pszez dwie osoby niewiadomo co dalej bendzie z mojm
          synkiem zostala mi nadzieja ze bendzie dobrze i ze wyjdzie z tego.
          • beemka1 ani555 i agrendus... 05.02.05, 09:34

            • beemka1 Re: ani555 i agrendus... 05.02.05, 09:36
              ...to chyba ta sama osoba, bo ortografia podobna. Jeśli nie masz nic do roboty,
              to przestań wypisywać zmyślone historie, bo od Twoich błędów oczy bolą...
              • ani555 bennka1 05.02.05, 22:39
                to niejest zmyslona histori nieupadlam na glowe zeby pisac takie zeczy.Uwarzaj
                zebys TY nie musiala tego pszezyc co ja.Dobrze ze TYnie robisz bledow a
                inteligentna to Ty tesz chyba nie jestes jak myslisz ze ktos mial by pisac
                takie historie.
            • ani555 Re: ani555 i agrendus... 05.02.05, 22:42
              • ewa261 do anii555 06.02.05, 08:46
                Dziękuje za Wasze opinie i za Twoją też.Mam nadzieję że mnie to nie spotka
                ponieważ ja płacę i za ich szkołę rodzenia i za poród rodzinny a potem za sale
                1 osobową.
                To wspaniały szpital o wysokim luksusie ale niestety drogi i trzeba się z tym
                liczyć.
                Przykro mi że miałaś takie wrażenia no cóż nie każdy musi być zadowolony.
                PS.naucz się polszczyzny bo trochę wstyd robić takie błędy.
                PZDR
                • mma1 ewa261 07.02.05, 16:02
                  tam naprawde nic takiego z luksusu niema chyba ze ktoras sala porodowa platna
                  duzo tam sie nie zmienilo przez 7lat tyle ze wiencej lazienek i pokoj jedno
                  osobowy lub dla 2z lazienka.
                  • ewa261 do mma1 07.02.05, 16:13
                    Może i tak ale wiesz w porównaniu z Kasprzakiem jest lux.A ja właśnie mówie o
                    płatnych salach porodowych, ale i o samej izbie przyjęć.Jak weszłam do IMiD na
                    i.p. bo akurat miałam skurcze to płakać się chce i jeszcze każą sobie teraz
                    płacić.
                    O to mi chodizło
                • plomyk jeszcze o zelaznej:) 08.02.05, 08:10
                  Witajcie,
                  ja rodzilam w czerwcu 2003 swojego synka na Zelaznej i wspominam to cudownie.
                  Rodzilam z umowiona polozna Monika Drozdziel. Mimo zagrozenia krwotokiem (mam
                  zla krzepliwosc krwi) caly porod przebiegl bardzo sprawnei i milo. Synka
                  rodziam 6h 25 minutsmile Wzielam znieczulenie.
                  Co do samych sal to nie maja lazienki. W sali jest lozko, pilki, drabinki i
                  wanna (ale nei mozesz juz z niej korzystac po zzo). Polozna na poczatku jest
                  rzadko, ale w miare rozwoju porodu jest coraz czesciej a w ostatniej fazie caly
                  czas. Polozna niezaleznie od tego czy zaplacisz czy nie jest na Twoje
                  zawolanie. Na zelaznej jest tak, ze polozna majaca dyzur nie moze meic swojej
                  pacjentki na wylacznosc co oznacza, ze jesli rodza 3 dziewczyny i 2 z nich maja
                  wykupione polozne to liczba dyzurujacych jest zwiekszona o 2. To bardzo dobre
                  rozwiazanie, bo nei ejst krzywdzace dla tych co nei zaplacilysmile To inaczej niz
                  w innych szpitalach.
                  Jesli chodzi o opieke po porodzie to ja nie moge na nic narzekac, ale nei
                  lezalam tez na sali ogolnej tylko wzielismy sale 1-osobowa tak, zeby mogl
                  nocowac ze mna partner smile
                  Zycze szczesliwego i szybkiego rozwiazaniasmile
                  Ania
    • p.magdalenka KTO MYSLI O PIENIADZACH W NOCY? 04.02.05, 16:41
      • mama-in-spe Re: KTO MYSLI O PIENIADZACH W NOCY? 08.02.05, 13:25
        Bardzo ciekawe są te nieortograficzne wpisy anty-św. zofiowe...
    • adyl Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 26.02.05, 23:44
      Hej, mam na imię Ania. Rodziąłm na żelazanej w listopadzie ubiegłego roku.
      Oczywiscie był to poród rodzinny w jednoosobowej sali, bez wcześniej
      uzgodnionej położnej, ale tarfilam na super połążną Elę (nie znam nawet jej
      nazwiska, wiem, że była spod zanku Skorpiona tak jak ja i moje maleństwo.
      Teoretycznie jest tak, ze jesli kończysz szkołę ropdzenia akredytowaną przez
      szpital to nie powinni Cię odesłąć do innego szpitala. Jednak cudów nie ma,
      jeśli wszystkie sale będą zajęte a Ty nie będziesz już mogął czekac bo
      maleństwu będzie spieszno na świat to nie ma siły będziesz musiałą jechac gdzie
      indziej. Jednak podobno takie sytuacja zdarzają się niezwykle żadko. Jęsli
      chodzi o moj pobyt w szpitalu to ogólnie byłam zadowolona.Położna super, mimo,
      ze nie opałacona i "przypadkowa". Rodziałąm od 21 do 1 w nocy, na początku
      położna zagląda co kila minut, jesli wszystko przebiega prawidłowo, czas kiedy
      jej nie ma wykorzystujecie dowolnie (tu przydają się porady ze szkoły rodzenia:
      jak się relaksowac, do czego może się przydać mąż smile itp), póżniej gdy poród
      byl zaawansowany polozna byłą z nami niemal cały czas, a juz w samym momencie
      rodzenia się dziecka dołączył lekarz. Opieka po porodzie ok, niestety
      najbardziej niemiło wspominam remont szpitala i kręcacych się za oknem panów
      robotników na rusztowaniach. Ogólnie mogę powiedzieć, ze bylam zadowolona z
      całości. Na pewno jednak nie wyobrazam sobie porodu inaczej niz w sali
      jednoosobowej i z bliską osobą. gdybys miala jeszcze jakies pytania służę.
      Pozdrawiam, Ania
    • chrenata Re: Kto miał rodzinny na Żelaznej? 27.02.05, 13:33
      Witam 01.12.2004 uroziłam synka na Żelaznej. fakt, nie mają tam najlepszych
      warunków na położnictwie /przed remontem/ ale izba i porodówka są OK. Myśle, że
      nie mozna kategorycznie stwierdzić, czy szpital jest dobry, czy zły. Dla
      dobrego porodu, każdy będzie dobry, dla złego, każdy zły. Ja nie miałam żadnych
      problemów wiec wspominam miło pobyt. Szczególnie ciepło położną, która nie była
      opłacona a sprawdziła sie w 100%. Nawet nie chciała "podziekowania" kilka dni
      później. Rodziłam sama,bez lekarza,/nie był potrzebny/. Maja tam bardzo
      przystojnego anastezjologa - wysoki, z czarujacym uśmiechem. Kiedy zzo zaczeło
      działać, wydał mi sie jeszcze przystojniejszy. Ale serio - szpital jest OK. ale
      sama musisz też pilnować swoich spraw, bo Ty o sobie wiesz najwięcej.
      I jeszcze sprawa lekarza. Moja pani doktor Padzik przyjmuje na Marsa, przy
      pierwszej wizycie /pod koniec ciąży/ wystawiła mi skierowanie, wiec z
      przyjeciem nie było problemu. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka