witam, ja urodziłam synka w marcu w szpitalu w Ustce. Nie wyobrażam sobie
rodzić bez mojego męża, który dodawał mi ogromnego poczucia bezpieczeństwa i
mnóstwo sił. Poród trwał 2 godziny i generalnie nie było tak strasznie, jeśli
chodzi o personel, no chybaże napomknąć o tym, że przez całe dwie godziny
nikt nie potrafił mi się wbić w żyłę, by założyć welfron...ale to pozostawiam
beż komentarza. W szpitalu byliśmy dwa tygodnie i poznałam dwie fantastyczne
pielęgniarki, które nie tylko zajmowały się profesjonalnie moim synkiem, ale
i mnie bardzo pomogły!! Zarówno psychicznie jak i fizycznie. Zetknęłam się
tylko z jedną nieprzyjemną panią doktor-pediatrą, ale myślę, że w każdym
środowisku znajdzie się jedna czarna owca

Sumując - atmosfera jest
sympatyczna i bardzo polecam!