Dodaj do ulubionych

poliklinika w Białymstoku

16.03.06, 16:33
witam-moze ktoras korzystala z uslug poliliniki w bialymstoku?chodzi mi o
glownie o cesarke-chcialabym poznac wasze opinie
Obserwuj wątek
    • agpil Re: poliklinika w Białymstoku 20.03.06, 12:48
      Przyłączam sie do pytania. może na forum zaglądaja Dziewczyny, ktore rodziły u
      Arciszewskich. napiszcie proszę, jak bylo. Z kim rodziłyscie - lekarz, połozna -
      jaka byla opieka, czy wszystko wyjasniają, pytaja o zgode, czy można wybrac
      pozycję w II fazie porodu, czy Dzidzie zabierają od razu na badania, czy
      dopiero jak sie nią nacieszylyście, jaka jest opieka poporodowa.
      • kora144 Re: poliklinika w Białymstoku 24.03.06, 13:24
        Nie wiem jak jest u Arciszewskich, ale ja wspominam poród w klinice na Parkowej
        jako cudowne wydarzenie w moim zyciu.Miałam cesarkę, doskonałą opiekę lekarzy i
        pielęgniarek. Klinika bez zarzutu. Polecam.
    • coco13 Re: poliklinika w Białymstoku 26.04.06, 21:13
      cześć,
      rodziłam w klinice w grudniu ( i strasznie brakowało mi takich informacji i
      postów jak wamsmile.
      Moje wspomnienia są przemiłe.
      Ciążę prowadził dr Zbroch. Porodu trochę się bałam ale po wizytach w szkole
      rodzenia na Warszawskiej przekonałam się do porodu naturalnego.
      W trakcie - okazało się, że mały nie jest taki mały i zaczęto mnie mierzyć...
      Przez cały czas położna nie odstępowała mnie na krok. Czały czas KTG i
      oksytocyna przez 5 godzin. Jak zapadła decyzja o cesarce (0 skurczy, brak
      rozwarcia i od 5 godzin dziecko bez wód a do tego jak się później okazało
      dysprporcja miednicowo-płodowa)- przeszłam na salę operacyjną. Świetny
      anestezjolog mnie znieczulił i lekarze (dwóch ginekologów) mnie pocięli i
      pozszywali. Mały dostał 10 pkt. Wszystko odbyło się w przemiłej atmosferze. Po
      15 miutach przewieziono mnie do pokoju gdzie czekał mój mąż z synkiem na
      rękach. Oczywiście wcześniej też mi go na chwilkę pokazali (tego się nie
      zapomina). Podobno straciłam dużo krwi i macica mi się nie chciała obkurczać
      więc byłam pod stałym monitoringiem i dostałam jakieś kroplówki. Cały czas ktoś
      przychodził i sprawdzał czy wsztsko ok, czy chciałabym potrzymać małego czy
      może jakieś środki przeciwbólowe chciałabym dostać...na drugi dzień rano-
      wyciągnięto mi cewnik i wstałam.Potem było coraz lepiej.Pielęgniaki noworodkowe
      też były super. Wogóle nikt tam nie robi łaski i każdy wie po co tam jest. Po 4
      dobach wróciłam do domu. Nie potrzebowałam żadnej szczególnej opieki ani
      pomocy. Tylko mąż. Sama zajmowałam się synkiem. Po 7 dniach byłam ściągnąć
      szew. Jestem elegancko zszyta (nie mam żadnej wypukłej blizny, czerwonej,
      swędzącej czy wypukłej - w zasadzie jest mniejsza niż masakra, której dopuścili
      się lekarze przy operacji wyrostka mojego mężasmile. Nie odczuwam też żadnych
      innych skutków ubocznych (w stylu "łupanie w kręgosłupie" po znieczuleniu czy
      inne, którymi straszyli mnie życzliwismile .
      Jeśli macie jescze jakieś konkretne pytania - chętnie odpowiem.
      pozdrawiam
      coco

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka