brandy2
21.08.06, 14:09
Dziś moja gin.kazała mi się zgłosić do szpitala. Wymyśliłam sobie Żelazną,
chodziłam do szkoły rodzenia akredytowanej przez ten szpital. A więc jak
uczono nas na owej szkole-dzwonię do punktu konsultacyjnego (zapewne robią
tam KTG i temu podobne historie)ażeby się zapisać (bo ponoć tak trzeba). Pani
pyta kiedy mam termin-mówię że terminy są 3.... ale moja gin.kazała mi
zgłosić się dzisiaj...Oczywiście od razu pytanie o nazwisko gin.-NIESTETY
okazuje się że nieznane owej Pani...nikt z Żelaznej. W związku z tym -
"...jako że sama nie wiem kiedy mam termin..." to ona nie może mi pomóc i że
w ogóle nie ma miejsc, ani czegoś takiego jak zapisy przez telefon...że się
przyjeżdża (dodam że mieszkam 50 km od Warszawy...więc gdybym chciała to mogę
pojechać-na miejscu Pani stwierdzi że dziś już nie ma miejsc i tak sobie
codziennie pojeżdżę). Jednym słowem....nawet jakbym chciała zapisać się za
tydzień to i tak pewnie zostałabym spławiona..... O CO CHODZI ???? CZY TU
MOŻE POMÓC TYLKO MAGICZNE NAZWISKO LEKARZA ????......... zapieniła mnie
straaasznie....czytałam takie piękne opinie o Żelaznej a tu taki klops....
korupcja kwitnie ??