dzef
09.01.07, 21:32
We wrześniu 2006 roku rodziłam mego synka na oddziale położniczym w
Czarnkowie. Po przeczytaniu komentarza oceniającego, nie mogę zgodzić się z
przedstawieniem paru kwestii. Rodziłam przez cc, mimo że ciąża przebiegała
prawidłowo, niestety maluszek nie spieszył się na świat i 9 dni po terminie
trzeba go było wywoływać oxytocyną. Leżąc 2 dni wcześniej na oddziale,
czekałam na informację dotyczącą tzw. "prowokacji". Nie uzyskiwałam wyraźnej
odp. Aż tu niespodziewanie, w godzinach południwych, po kawie i czekoladzie,
zawołano mnie na porodówkę. Bez wcześniejszej informacji, bez przygotowania
organizmu (głodówki, położna kazała mi się przebrać w szpitalną koszulę i
wziać ze sobą butelkę wody, powiadamiając również o kwocie, jaką należy
zapłacić w przypadku porodu rodzinnego. Kiedy poprosiłam o lewatywę, nie
dostałem, choć może było już za późno (z powodu braku diety, nie wiem).
Kroplówkę dozowano zaledwie 3 godz., bo w wyniku braku skurczów, zdecydowano
się na przebicie pęcherza płodowego. Badanie postępu rozwarcia przez położną
nie obeszło sie bez nieprzyjemnych komentarzy, typu:"szerzej, bo mi palce
złamiesz". Akcja skończyła się cc. Było natychmiastowe golenie, nie pytano
mnie o rodzaj znieczulenia, zastosowano całkowite, nie dolędźwiowe. Również na
oddziale nie ma możliwości skorzystania ze znieczulenia zoo, poniewważ brakuje
podpisanych umów z anastezjologami. Po operacji musiałam poprosić o pokazanie
mi synkai w żadnym wypadku, nie była udostępniona możliwość karmienia go na
sali pooperacyjnie, tuż po prodzie. Syn leżał w sali noworodków ponad 24h bez
karmienia. A jak z mężem poprosiliśmy pielęgniarkę o pomoc przy karmieniu, bo
synek płakał,ona odrzekła:"proszę poczekać, bo wypełniam raporty". Badanie
noworodków (słuchu, szczepienia,...) nie odbywały się przy obecności
matek.Zamykam już tę listę skarg i naprawdę trzeba rzeczywistości posmakować
a nie opierać się na komentarzach ankietowych.