a.sobczak 08.05.07, 08:56 Proszę o opinie na temat wyszkowskiego szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pppolonistka Re: Wyszków 08.05.07, 09:27 Moja siostra w zeszłym roku urodziła synka w wyszkowskim szpitalu. Poród siłami natury, 2 tygodnie po terminie. Maluch w zielonych wodach złapał paciorkowca, którego leczono antybiotykami (i słusznie), trzymano dziecko i moją siostrę ponad tydzień w szpitalu (i słusznie), dopóki Mały nie wyzdrowiał, ale pani ginekolog, ordynator zresztą, dopuściła się haniebnego zaniedbania - nie wyczyszczono siostrze macicy, brzydy się psuły wewnątrz niej, ona gorączkowała i cierpiała z bólu, a pani ginekolog bagatelizowała ten stan. I tak męczyła się dziewczyna ponad tydzień. Wypisano ją z gorączką ponad 38 stopni. Następnego dnia gorączka wzrosła do prawie 40 stopni - szwagier zawiózł Młodą do szpitala. Piorunem skierowano ją na zabieg - oczyszczono macicę i dopiero od tej chwili Młoda zaczęła cieszyć się macierzyństwem. To taką "przygodę" przeżyła moja siostra, ale z reguły słyszałam pozytywne opinie o wyszkowskim szpitalu. Moim zdaniem, tak jak wszystko, tak i ten szpital ma swoje plusy i minusy. Plusy to ładne sale, ponoć przyjemny personel (wykluczyłabym panią ordynator ginekologii), wyprawka dla noworodka. Minusy - na sali 5 matek, kuchnia czasami przyrządzała potrawy nie dla matek karmiących, np. kapustę gotowaną. Rodziłam w Warszawie, w obleśnym Szpitalu Praskim. Ściany ohydne, personel - osoby miłe i niemiłe, ale luksusu bycia przez 12 dni sama w sali na nic innego bym nie zamieniła; tak długo leżałam, bo moja córcia urodziła się w 36 tygodniu ciąży i długo walczyła z żółtaczką fizjologiczną. Gdy Małą zabierano na 6 lub 9 godzin fototerapii i co jakiś czas tylko przynoszono do karmienia, ja spałam, odpoczywałam. Ze szpitala wyszłam silna jak młody bóg! Szwy po nacięciu krocza miałam zdjęte, ranę świetnie podgojoną. Nikt mi nie brzęczał nad uchem, nie gadał. Odwiedzali mnie znajomi, mąż, rodzina, a jak miałam chęć pogadać, to wychodziłam z sali i dołączałam do grupek babek plotkujących w parczku przed szpitalem albo na ławeczkach. To było naprawdę komfortowe. Odpowiedz Link Zgłoś