Ponieważ to dość popularna prywatna klinika, a ja mam z nimi spore
doświadczenia - postanowiłam się podzielić opinią.
Najpierw minusy.
Obsługę klienta mają moim zdaniem na fatalnym poziomie. Właściwie za każdym
razem, kiedy muszę załatwić coś w recepcji albo na infoliniim nauczona
przykrym doświadczeniem, upewniam się trzykrotnie czy aby na pewno im "się udało".
Kilkakrotnie zdarzyło się, że wyniki nie trafily do tej placówki do której
miały trafić, oczywiście szukanie tychże zrzucano na mnie.
Dzisaj natomiast przeszli samych siebie. Dostałam od lekarki na Kopernika
skierowanie na USG na cito. Idę do recepcji, podaję pani skierowanie i słyszę:
"yyy, ale cito to my robimy tylko do 12". Z lekka się zdziwiłam i pytam czy
aby nie chodzi o tylko o badania krwi. Pani poszła zapytać koleżanki, ta
przetłumaczyła jej to jakże trudne łacińskie słowo i dostałam skierowanie - na
Jerozolimskie.
Jadę.
Rejestruję się, wchodzę do gabinetu, lekarz bierze skierowanie i patrzy na
mnie jak na samochód.
Recepcjonistka wysłała mnie do lekarza, który owszem, wykonuje USG
ginekologiczne, ale nie ciążowe.
Z Jerozolimskich zostałam wysłana na Racławicką (oczywiście, przeprosili, ale
co mi po przeprosinach?)
Wycieczki komunikacją miejską w 6 miesiacu ciąży, nie należy do moich hobby,
ale za bardzo nie miałam wyjscia.
Pojechałam.
Lekarz na Racławickiej, wykonał USG, mojej nieśmej propozycji, że skoro już 22
tydzień ciąży, nie ma sensu żebym szła na kolejne USG połówkowe za tydzień,
udał że nie slyszy. Luz. Ważne że z Larwą wszystko ok.
Teraz pozytywy. Ciążę prowadzi mi Pani dr Procarinni.
Rewelacyjna kobieta. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie dośc "zimnej", ale
jest bardzo konkretna, sensowna, mam do niej pełne zaufanie.
Na ostatniej wizycie dostałam ostrego bólu podbrzusza. Od razu zapakowała mnie
pod kroplówkę z nospą i innymi gadżetami, po pięciu minutach stwierdziła, że
nie ma co się wygłupiać, wezwała karetkę, przez pół godziny wydzwaniała po
wszystkich szpitalach i sama szukała mi miejsca.
Kiedy już byłam w szpitalu, dowiedziałam sie, że dzwoniła kilkakrotnie do
lekarza prowadzącego zapytać się co z nami.
Słowem, bardzo poważnie traktuje swoje pacjentki.
Jeśli chodzi o resztę lekarzy, na których trafiałam "przypadkiem", proporcje
rozkładają się mniej więcej 50/50. Albo sensowny i uprzejmy, albo trudniej się
dogadac niż w państwowej przychodni z lekarką która właśnie bada setnego
pacjenta i dostaje za to 1000zł na rękę.
Uff. To chyba tyle. Podsumowując - myślę, że do lux medu można uderzać śmiało,
jeśli zna się tam dobrego lekarza i stosuje zasadę ograniczonego zaufania do
szeroko pojętego działu obsługi klienta
Pzdr,
nilem.