Dodaj do ulubionych

Karowa-jak tam jest?

06.10.08, 18:31
Witam wszystkie mamusiesmile
Dziewczyny mam kilka pytań na temat Karowej. Chcę tam rodzić ale mam
wątpliwości. Mam nadzieję że odpowiecie mi na te kilka pytań:
1-Ilu osobowe są sale porodowe?
2-Jeśli kilku, to jak są od siebie oddzielone łóżka? (chodzi mi o
to czy poprostu wszyscy mnie nie widzą jak sobie tam leże ze
wszystkim na wierzchu?)
3-Czy na każdej sali może odbywać się poród z mężem?
4-Ile kosztuje poród rodzinny
5-Ilo osobowe są sale poporodowe? Czy posiadają łazienki?
6-Czy można opłacić położną? Jaka cena?
7-Ile jest sal porodowych?
8-W jakich godzinach są odwiedziny?
9-Jak tam ogólnie Wasze wrażenia?
10-Czy są sale poporodowe pojedyńcze?
Z góry wielkie dzięki za każdą odpowiedź na mojego posta.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • muszka1980 Re: Karowa-jak tam jest? 06.10.08, 21:27
      Rodziłam w tym roku 8 lipca, więc odpowiedzi chyba świeże

      >1-Ilu osobowe są sale porodowe?
      Ja rodziłam w 1- osobowej, ale są też 2- os
      > 2-Jeśli kilku, to jak są od siebie oddzielone łóżka? (chodzi mi o
      > to czy poprostu wszyscy mnie nie widzą jak sobie tam leże ze
      > wszystkim na wierzchu?)
      Oddzielone są takimi kotarami, przynajmniej ta widziałam że było w jednej z sal
      > 3-Czy na każdej sali może odbywać się poród z mężem?
      Chyba tak.
      > 4-Ile kosztuje poród rodzinny
      Nic. Na Izbie przyjęć pytają czy rodzisz z mężem. jeśli tak to dają mu
      niebieskie ubranko i jest gotowy smile
      > 5-Ilo osobowe są sale poporodowe? Czy posiadają łazienki?
      Ja leżałam na patologii ciąży z uwagi na fakt że na poporodowym nie było miejsc.
      Ale widywałam inne dziewczyny po porodzie i miały łazienki w pokojach. Czasem
      jest jedna wspónna łazienka na dwa pokoje, także spoko.
      > 6-Czy można opłacić położną? Jaka cena?
      Nie ma tej usługi. Przyjeżdzasz i rodzisz z położna z dyżuru.
      > 7-Ile jest sal porodowych?
      Nie wiem, a jakie to ma znaczenie ?
      > 8-W jakich godzinach są odwiedziny?
      Od 8 chyba do 19-20. Ludzkie godziny smile
      > 9-Jak tam ogólnie Wasze wrażenia? Ja jestem bardzo zadowolona, szczególnie z
      opieki nad maluszkami. Miałm lekarza prowadzącego z Karowej więc o miejsce się
      nie martwiłam Dodatkowo umówił mnie na spotkanie z położną, która była przy porodzie
      > 10-Czy są sale poporodowe pojedyńcze?
      Nie wiem

      • malwes Re: Karowa-jak tam jest? 07.10.08, 19:29
        Muszka - coś Ty mieszasz smile
        Piszesz w jednym zdaniu, że nie ma możliwości wybrania położnej i
        rodzisz " z dyżury" a chwilę potem, że lekarz umówił Ciebie na
        spotkanie z położną, z którą miałaś rodzić...

        Ja rodziłam 5 lat temu, teraz już nie bardzo bym tam chciała.
        Sal porodowych pojedynczych było chyba 5 i jedna kilkuosobowa. Wtedy
        można bbyło opłacić położną. Godziny odwiedzin - w zasadzie do 22.00
        ale z zachowaniem szacunku dla odpoczynku innych pacjentek. Sale
        poporodowe jednoosobowe były, ale mało - teraz chyba większość jest
        2-3 osobowa.
    • carolinecat Re: Karowa-jak tam jest? 07.10.08, 08:37
      na stronie szpitala znajdziesz większość potrzebnych Ci informacji:
      www.szpitalkarowa.pl/
      z usług dodatkowych możliwe jest tylko wykupienie znieczulenia. za poród
      rodzinny się nie płaci, nie ma możliwości opłacenia położnej.
      • mhanutka Re: Karowa-jak tam jest? 07.10.08, 08:47
        A ja mam pytania dotyczące samego porodu.
        Czy to prawda, że każą leżec cały czas pod ktg? Ja sobie leżenia nie
        wyobrażam. Aktywny poród mi się marzy.
        Czy mąż może byc cały czas, bo ktoś tu pisał, że wpuszczają na samo
        parcie.
        Co z dzieckiem zaraz po urodzeniu? Może choc chwilę byc z mamą przed
        badaniem?

        • muszka1980 Re: Karowa-jak tam jest? 07.10.08, 16:47
          Mi proponowano skakanie na piłce i chodzenie po sali. Studentka chodziła za mną ze sznurkiem od ktg smile Wiesz marzenia o aktywnym porodzie często się zmieniają w zderzeniu z rzeczywistością. Tak było w moim przypadku. Córeczce spadało tętno więc musiałam być podłączona non stop do ktg. Wszystko mnie bolało ( mimo zzo)więc poskakałam trochę na piłce i myślałam że padnę z bólu... Mąż mnie masował po plecach, studentki zwilżały usta, namawiali na chodzenia, a ja wolałam leżeć bo nie miałam siły. A rodziłam w sumie tylko 8h z czego w szpitalu spędziłam jakieś 5h. Ale w międzyczasie wzięłam prysznic co dało lekką ulgę smile
          Mój mąż był ze mną cały czas. Nawet do toalety ze mną chodził zamiast położnej. Bo przy 6-7 palcach to już nie pozwalają wyjąść samej.
          Jak malutka się urodziła to położyli mi ją na brzuszku na kilka minutek co piersi się przyssała, potem w drugiej części sali był pediatra i ją badał i powiedzieli że tatuś może podglądać ( mi w tym czasie szyli krocze). Mąż robił fotki i kontrolował wszystko.
          A jak przecinał pępowinę to sam lekarz kazał zrobić studentce zdjęcie pamiątkowe smile
          Potem jak już mnie zszyli to zawieźli nas do sali poporodowej . A dokłądnie na patologię ciąży bo nie było miejsc na poporodowej. W sali ze mna była też mama 5h po porodzie .
          Małą zabrali po jakiś 5 godzinach na USG. Potem w ciągu całego naszego pobytu zabierali ją kilka razy na różne badania ,mycie itp ale zawsze nie dłużej niż na 30 min do 1h
          Wiesz, tutaj dużo się złego pisze na Karową. Ja natomiast niczego załego tam nie doświadczyłam a wręcz przeciwnie. Za 2 lata wybieram się ponownie smileMam wrażenie, że niektóre laski to powinny rodzić w spa z takim podejściem... Nigdy nie wiesz jak się poród potoczy. Uważam że lepiej się przemęczyć i poleżeć pod ktg i pod kontrolą niż spacerować i rodzić jak to się mówi aktywnie. Przecież poród nie trwa tydzień....
          Jeśli coś jeszcze kogoś ciekawi - piszcie .
          Pozdrawiam
          • blueberry_beauty do muszka 1980 07.10.08, 17:35
            Muszka planuję rodzić na karowej, mam podobne podejście do twojego:
            nie wybieram się tam na urlop, nie moja wygoda jest najważniejsza
            ale właśnie zdrowie i życie mojego dziecka i moje. Poza tym byłam w
            ciąży dwa razy w tym szpitalu i nie działa mi się tam krzywda.
            Chodziłam do szkoły rodzenia, wiem co muszę napewno zabrać, ale moje
            pytanie jest takie: czy mam zabierać pół wyprawki czyli także rożek,
            kocyk do przykrycia dziecka w nocy, ręczniczki dla małej, kilka
            pieluszek z tetry lub flaneli, czy to jest dostepne w szpitalu.
            Oczywiście to nie problem, mogę to zabrać i nawet wolałabym swoje
            sliczne rzeczy ale... no właśnie, jeśli mam to zabierać to nie
            spakuję się w jedną torbę, Ilosć toreb nie jest problemem? dla mnie
            jest bo jeśli poród zacznie się kiedy mąż będzie w pracy będę
            musiała pojechac do szpitala taxi sama. mam do szpitala 15 km a on
            jest pomiedzy naszym domem a szpitalem wiec mąż będzie jechał prosto
            do szpitala z pracy. Tak więc nie wyobrażam sobie siebie ze
            skurczami i dwiema torbami.
            • muszka1980 Re: do muszka 1980 07.10.08, 19:00
              W szpitalu są dostępne pieluszki dla dzieci (Bella Happy) i wkłady poporodowe.
              Po urodzeniu bobaska ubierają w szpitalne ubranka (chyba Bebiko je sponsoruje) i
              owijają w kocyk szpitalny. Jeśli chcesz możesz dać swoje już na sali porodowej.
              Ja nie dałam i mała była w tych szpitalnych . Kąpią bobaski jakoś w drugiej
              dobie i wtedy proszą już o twoje ubranka. Ręczniki dla bobasa nie potrzebne bo
              położne zabiarają dzieci na kąpiel. Kosmetyki do kąpieli też szpitalne (używają
              J&J i Nivea bo pytałam) , ale weź swój krem do pupy i chusteczki nawilżone, bo w
              ciągu dnia ty przewijasz. W kwestii pieluszek to ja miałam paczkę, ale nawet nie
              otwierałam, bo tam były.
              Tetrowe miałam chyba 2 sztuki, do wytarcia buzi małej jak się ulało itd.
              Flanelki miałam do przykrycia dziecka bo był upał, ale ty chyba rodzisz teraz
              więc weź kocyk. Ja też miałam kocyk ale z uwagi na upał leżał w walizce.
              W kwestii rożka to oczywiście kupiłam ale uważam że to największy niewypał
              zakupowy. Użyłam raz w szpitalu i tyle. Może w chłodniejsze dni się przydaje,
              ale w lipcu w temp 30 stopni raczej odpada. Choć moja siostra rodziła w zimę i
              bardzo chwaliła rożek.
              W kwestii torby to ja miałam duuużą walizkę na kółeczkach. Ilość toreb chyba nie
              robi problemu, aczkolwiek polecam jedną większą niżkilka małych. To wygodniejsze
              do noszenia. Zresztą czego zabraknie to można dowieżć.
              Jeśli chodzi o dojazd do szpitala to my wymyśliliśmy z mężem inaczej - on woził
              torbę w samochodzie. A ja miałam tylko badania i kartę ciąży w domu. W razie
              porodu, jadę taxi do szpitala a mąż dojeżdża. Na Izbie przyjęć nie obsługują tak
              szybko smile
              Jeśli coś jeszcze to pytaj
          • malwes Re: Karowa-jak tam jest? 07.10.08, 19:38
            "Uważam że lepiej się przemęczyć i poleżeć pod ktg i pod kontrolą
            niż spacerować i rodzić jak to się mówi aktywnie. Przecież poród nie
            trwa tydzień...."

            No ja się nie zgodzę. Można być podpiętym pod KTG a jenoczesnie
            rodzić aktywnie. W moim przypadku, właśnie na Karowej, takie leżenie
            plackiem mogło się źle skończyć. Trzymali mnie tak i mimo parcia
            mały nie chciał się urodzić. Lekarz chciał użyć kleszczy ale położna
            zaprotestowała (super uczucie jak położna spiera się po cichu z
            lekarzem - nie? Uważała, że dziecko jest małe - 2340g-i że kleszcze
            są niebiezpieczne. Ja czułam, że to wszystko przez leżenie plackiem
            i parcie "pod prąd". Kazałam się spionizować i młody urodził się w
            sekundę bez żanych kleszczy. Potem neonatolog i neurolog mówili mi,
            że takie parcie na leżąco mogło się nie najlepiej skończyć.
            Dodatkowo lekarz przez pierwszą fazę porodu sprzeczał się ze mną, że
            musiałam wczesniej stracić jakieś ciąże (mam macice dwurożną -
            widocznie w życiu mało widział, wiele kobiet z dwurożną rodzi od
            pierwszej ciąży zdrowe dzieci, poza tym jak mogłabym nie
            pamiętać??????).
            No a potem nas wypuścili...dziecko ledwo oddychało, ja płakałam, że
            coś jest nie tak a oni mi mówili, że to kryzys dnia trzeciego. W
            domu po 2h monitor wykrył bezdech. Pojechaliśmy do MSWiA a tam co?
            Zapalenie płuc, e.coli w moczu i gronkowiec w pępku. I problemy z
            cukrem. To był ostatni dzwonek na ratunek. To było kilka lat temu.
            Mam zdrowego przedszkolaka ale drugie dziecko wolałabym rodzić
            gdzieś indziej.
            • muszka1980 do malwes 07.10.08, 21:29
              Nie mieszam. Nic nie pisałam o tym że opłacałam położną tylko o tym, że miałam z
              nią rodzić. Mój lekarz prowadzący powiedział, że jak tylko zacznę rodzić to mam
              do niej dzwonić i jeśli tylko będzie na dyżurze to zajmnie się mną, a nie kimś
              innym. I tak też się stało. Zadzwoniłam do niej o 6 rano jak byłam w szpitalu.
              Akurat kończyła dyżur, ale została i rodziła ze mną. I nic nie płaciłam.
              • bonnie75 Hm... 08.10.08, 08:40
                ...a ja rodzilam w styczniu 2006 i za porod z mezem placilam 400 zl.
                Co do marzen o aktywnym porodzie - nawet palcem nie chcialo mi sie kiwnac ze
                zmeczenia - zatem lezalam sobie i rodzilam smile
            • ruta.dl Re: Karowa-jak tam jest? 08.10.08, 09:51
              > No ja się nie zgodzę. Można być podpiętym pod KTG a jenoczesnie
              > rodzić aktywnie.
              Moze byc sytuacja ze nikt Cie nie bedzie pytal czy sie zgadzasz czy
              nie. Lekarz zadecyduje ze masz lezec a jakiegos powodu, a jak
              bedziesz sie mocno przeciwstawiac to Cie nawet moga przywiazac.

              Pozdrawiam
              Dorota
              Moje Maleństwo
              • kachape Re: Karowa-jak tam jest? 08.10.08, 12:10
                rodziłam w kwietniu. 10-tego. BYło koszmarnie. Więcej tam nie
                urodzę, choć jest czysto i estetycznie. Nie było mowy o żadnym
                wyborze pozycji nawet w 1 fazie choc ulotka i strona www.
                zapewniały, że oczywiście mozna sobie wybrać
                doopa dooopa - cały czas KTG i chociaż rodziłam tylko ja i jakac
                babka, więc nie miały jakiegoś amoku, to nawet do kibla nie
                pozwalały pójść, tylko proponowały basen! Musiałam użyć - nie
                żartuję - słowa BŁAGAM i poryczałam się na myśl o sikaniu do tego
                basenu "ale pzrecież była pani niedawno!!!!" jasne, ale jak mi
                zafundowały kroplówę, to nie dziwne, że mi się chciało sikać.
                podobnie jak któraś z Was ledwie urodziłam, bo kazały leżeć, a
                podane na 9 cm ostatnie znieczulenie sprawiło, że nie bardzo miałam
                czucie i słabo chyba parłam. Małego wyciągnęły ze mnie wbrew
                skurczom, a łożysko - nawet na skurcze nie czekajć - wyrwały za
                pępowinę.
                Napisałam do nich list potem z żadaniami wycofania przynajmniej
                ulotek wprowadzających w błąd (pisały tam o wyborze pozycji,
                możliwości korzystania z piłek, drabinek i prysznica - na
                słowo "błagam" - w moim przypadku) i na stronach www. o dziwo ulotki
                zniknęły!
                a skoro któraś z Was rodziła z położną wskazana przez lekarza, to
                niestety miała o niebo lepsze warunki pewnie niż normalnie. Więc
                przychodząc z ulicy nie można na to liczyć...
                pozytywy ? - nie płaci się za poród rodzinny, schludnie i czysto
                jest i na porodówce i na położniczym
                • mar_bo Re: Karowa-jak tam jest? 08.10.08, 14:48
                  No właśnie były pogłoski, że od września mieli przywrócić możliwość opłacenia
                  wybranej położnej. Czyli rozumiem, że bez zmian w tym temacie?
                  • pelagia24 Re: Karowa-jak tam jest? 09.10.08, 10:05
                    nie przwrócili i nie przywrocą jak nazrazie uslug płatnych położnych
                    ale jak widać wszstko można załatwić jak to w Polsce.
                    • muszka1980 Re: Karowa-jak tam jest? 09.10.08, 15:57
                      jak w lipcu rodziłam to cały czas trwały rozmowy na temat tych prywatnych
                      położnych i nic nie wyszło. Lekarz mi mówił że do kończ roku raczej nic się nie
                      zmieni. Spytaj lekarza może zna jakąś położna i ci pomoże tak jak mi
                      • omysz Re: Karowa-jak tam jest? 09.10.08, 19:58
                        Mam wielki dylemat chciałabym rodzic Karowej ale nie wiem do którego
                        lekarza się wybrac i gdzie udac się na wizyte prywatną. Słyszałam
                        jedynie o prof. Smolarczyku ale on na pewno nie przyjeżdża do
                        porodów.Prosze o podpowiedź.
                        • mhanutka Re: Karowa-jak tam jest? 10.10.08, 11:44
                          Ja chodzę prywatnie do dr Teligi Czajkowskiej. Polecam, ale nawet
                          nie pytałam, czy przychodzi do porodu,słyszałam, ale nie wiem na
                          pewno, że jeśli akurat jest w szpitalu (a jest ordynatorem patologii
                          ciąży)to zagląda do swoich pacjentek podczas porodu.
                          Jeszcze kilka pytańdo tych, które są już po:
                          1. Jak oceniacie obecnośc studentek/studentów? Pomocnie czy
                          krępująco? To są pojedyncze osoby czy całe wycieczki?
                          2. Czy czułyście sie "poganiane" w czasie porodu, takie informacje
                          znalazłam w kilku wątkach. Rozumiem, że czasem ważne jest by poród
                          zakończył się jak najszybciej ze względu na maluszka, ja pytam o
                          poganianie nieuzasadnione.
                          3. Nacięcie i szycie. Urodzę duże dziecko, więc raczej będzie
                          konieczne, choc pierworódką nie jestem. Jak oceniacie samo nacięcie,
                          szycie i gojenie?szwy rozpuszczalne, czy trzeba jeździ na zdjęcie?
                          4. Jeśli konieczna jest cesarka, to jak wygląda opieka po niej?
                          Uprzedzając pytania: nie oczekuję warunków jak w spa. Chciałabym jak
                          najszybciej sama zając się dzieckiem i sobą. Ale jeśli ktoś
                          rzeczywiście jest w kiepskiej formie, to musi walczy o pomoc czy po
                          prostu ją dostaje?
                          Będę wdzięczna za odpowiedzi.
                          • muszka1980 Re:do mhanutka - Karowa-jak tam jest? 10.10.08, 21:55
                            mhanutka napisała
                            > 1. Jak oceniacie obecnośc studentek/studentów? Pomocnie czy
                            > krępująco? To są pojedyncze osoby czy całe wycieczki?

                            U mnie były 3 dziewczyny i były bardzo pomocne i uczynne. Żadne gapienie się na
                            ciebie jak na królika doświadczalnego nie miało miejsca. Masowały mi plecy,
                            zwilźały usta, pomagały wgramolić się na piłkę. Gadaliśmy z nimi z mężem non
                            stop. Potem w czsie bóli partych trzymały mi nogi jak parłam bo nie miałam siły
                            robić tego sama...

                            > 2. Czy czułyście sie "poganiane" w czasie porodu, takie informacje
                            > znalazłam w kilku wątkach. Rozumiem, że czasem ważne jest by poród
                            > zakończył się jak najszybciej ze względu na maluszka, ja pytam o
                            > poganianie nieuzasadnione.

                            Nic takiego nie miało miejsca. Oczywiście po 40 minutach bóli partych i
                            widocznej główce, lekarz powiedział że jeśli teraz nie urodzę to mała 3 raz się
                            cofnie i mogę jej uszkodzić coś i wyciągnął vacuum żeby mi pokazać co się stanie
                            jak nie będę parła. Jak to zobaczyłam to urodziłam w 2 minuty !!! A mała miała
                            na główce dwa krwiaki...

                            > 3. Nacięcie i szycie. Urodzę duże dziecko, więc raczej będzie
                            > konieczne, choc pierworódką nie jestem. Jak oceniacie samo nacięcie,
                            > szycie i gojenie?szwy rozpuszczalne, czy trzeba jeździ na zdjęcie?

                            Czułam jak mnie nacieli. Bolało okrutnie ale jakieś 2-3 sekundy. Potem luzik.
                            Chciałm być nacięta, bo bałam się że pęknę w nieoczekiwanym miejscu. Położna
                            uprzedziła że mała sama nie wyjdzie i musi naciąć. Szwy ściąga się w 5-6 dobie.
                            Ja akurat byłam tydzień w szpitalu ( mała miała żółtaczkę) więc mi tam
                            ściągnęli. Jak wyjdziesz wcześniej to ściągasz albo tam albo u swojego gina, jak
                            wolisz. Szycie bezbolesne.
                            Gojenie - pierwsze 2 tyg szczypało i ciągnęło troszkę przy chodzeniu , kucianiu,
                            siusianiu itd. Potem co dzień lepiej. W 5 tyg byłam na kontroli u gina i mówił
                            że już zagojone. Od 7 tyg normalnie kocham się z mężem smile Hmm tzn poznajemy się
                            na nowo heheh smile
                            Jak jest z cesarka nie wiem, bo nie miałam.
                          • edytairka Re: Karowa-jak tam jest? 29.10.08, 17:28
                            Rodziłam na Karowej w listopadzie 2005 r. Chodziłam do lekarza z tego szpitala,
                            ale chyba sytuacja przerosła go mówią delikatnie. Problemy nasiliły się i w
                            efekcie trafiłam do szpitala w 29 tyg. ciąży w stanie krytycznym. Urodziłam
                            przez cesarkę. Lekarze uratowali mi i dziecku życie. Z perspektywy czasu mogę
                            powiedzieć, że:
                            1. tam właśnie trafiłam na p. dr J. Teligę - Czajkowską, która okazała się
                            fachowcem i wyciągała mnie z tarapatów. Teraz po 3 latach myślę o drugim dziecku
                            i pójdę właśnie do niej od razu. Z tego wynika, że nawet na Karowej można trafić
                            na partacza i specjalistę.
                            2. po operacji miałam świetną opiekę. Co chwila ktoś do mnie zaglądał i
                            przydzieleni byli studenci do obecności w ciągu dnia.
                            3. nikt na mnie nie krzyczał, że trzeba mi pomagać czy że nie mogę czegoś zrobić
                            itp. Pytali czy potrzebuję czegoś przeciwbólowego co jakiś czas.
                            4. miałam szczęście, bo po wyjściu z sali pooperacyjnej dostałam jedynkę z łazienką.
                            5. przysłali do mnie na wszelki wypadek psychologa, aby sprawdził czy wszystko w
                            porządku. Inne dziewczyny też miały pomoc psychologa.
                            6. NAJWAŻNIEJSZE !!!! - DZIECKO DOSTAŁO OD RAZU FACHOWĄ POMOC BO TAM SĄ
                            SPECJALIŚCI I SPRZĘT JAK COŚ IDZIE NIE TAK JAK W BAJKACH.
                            7. Wiem, że są sytuacje, że matka wcześniaka trafia na normalna salę bo akurat
                            wszystkie "izolatki" są zajęte. To szpital nastawiony na problemy w ciąży i
                            generalnie maja obsadę, więc czasem coś się takiego dzieje. Nie wynika to raczej
                            z ich zlej woli ale raczej możliwości.

                            Reasumując - w każdym szpitalu możecie trafić na przysłowiowego chama, bo akurat
                            ktoś jest zmęczony, kogoś rzuciła kochanka a ktoś inny ma miesiączkę - jednak
                            trzeba patrzeć pod kontem dziecka bo sprzęt i specjaliści nie są wszędzie. A i
                            jeszcze jedno - za nic nie zapłaciłam nawet 1 zł.
                            Przy następnym dziecku będę chciała tam wrócić właśnie z uwagi na sprzęt i
                            generalnie fachowców. Szpital po remoncie, czysty i schludny.
                            • anula512 Re: Karowa-jak tam jest? 07.11.08, 22:46
                              Czytam tu o Karowej i dziwie,że tyle złego. Ja rodziłam tam juz dość
                              dawno bo 6 lat temu, głównie z powodu lekarza prowadzącego, który
                              tam pracował. Teraz jestem w siódmym miesiacu ciązy i zastanawiam
                              sie gdzie rodzić.
                              6 lat temu super mnie zaskoczyli- może trochę na izbie przyjęć byli
                              niezbyt fajni ale obudziłam ich o 4 rano.
                              Potem jak trafiłam na salę porodową, cała akcja ustała. ale potem
                              kiedy wszystko sie zaczęło było nieźle.Wiadomo,że to nie jest super
                              uczucie, pod wieloma wzgledami - intymnosci, bólu, zmeczenia. Ja
                              mimo podłączenia do KTG mogłam ( jeżeli tylko chciałam) poruszać sie
                              po sali. Samo naciecie krocza - jak uklucie komara, szycie
                              bezbolesne ( robiła to studentka, strasznie przejeya swim zadaniem,
                              bardzo dbała o to żebym jak najmniej czuła).Szwy zdjete po 4 dniach
                              w szpitalu. Leżałam ponad tydzień, mój Misiaczek miał żółtaczkę. Raz
                              tylko na mnie krzyknięto kiedy sama ( po czterch godzinach po
                              porodzie ) przeszłam cały oddział zeby zobaczyc małego jak sie
                              opala "na Hawajach" ( w inkubatorze).
                              Trafiłam na fajna dwuosobową salę poporodową. Miałam pomoc polożnej
                              ( uczyła mnie karmić piersią), miałam obsługę psychologa ( tak
                              poprostu zeby pogadać.
                              Wybrałam ten szpital przede wszystkim z tego powodu,że maja super
                              oddział neonatologiczny. Chociaz po polora roku okazało się,że mój
                              synek ma autyzm. Więc szczerze mówiąc cięzko jest powiedzieć jaki
                              szpital wybrać żeby zapewnić sobie i dziecku najlepszą opiekę.
                              Karowa jest przede wszystkim po remoncie- czysta,schludna. A ludzie
                              którzy tam pracują- nigdy nie masz gwarancji,ze nie trafisz na kogoś
                              kto ma gorszy dzień.
                              Trzeba wierzyć w to,ze wszystko bedzie dobrze. Bo wiara czyni cuda.
                              Ja tym razem chyba też pójde za moim lekarzem i bedę rodzić na
                              Kasprzaka.
                              • kalinazkalinowa Re: Karowa-jak tam jest? 30.11.08, 17:07
                                Ja jednak zaryzykuję poród w tym szpitalu choć nie ukrywam to co
                                czytam nie nastraja mnie optymistycznie.
                                A jak pomoc pielęgniarek po porodzie, chodzi mi o opiekę nad
                                dzieckiem, karmienie itp. ?
                                Czy dziecko po cc przebywa z matką ?
                                Jak długo przebywałyście w szpitalu ?
                                Czy wypożyczałyście laktator ? Czy jest on niezbędny ?
                        • muszka1980 Re: do omysz - Karowa-jak tam jest? 10.10.08, 21:38
                          Ja chodziłam do prof. Smalarczyka i on , tak jak piszesz, nie uczestniczy w
                          porodach. Nie słyszałam o lekarzu z Karowej który przyjeżdża do porodu, ale może
                          są takowi. Słyszałam tylko że jeśli są akurat na dyżurze to zaglądają. O mnie
                          troszczył się w czasie porodu na polecenie profesora dr Mariusz Mogiliński (
                          robi USG w prywatnym gabinecie Smolarczyka)i przyznam że był stanowczy,ale
                          konkretny i baaardzo mi pomógł
                          • kalinazkalinowa [...] 31.10.08, 19:28
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • nuka_2 Re: do omysz - Karowa-jak tam jest? 01.11.08, 13:59
                              Można nie wtrazić zgody na obecność studentów przy porodzie.
              • sroka75 Re: Karowa-jak tam jest? 16.01.09, 13:04
                ...no, i zakneblować..! tak, tak, historia zna takie przypadki..wink)
                • sroka75 Re: Karowa-jak tam jest? 16.01.09, 13:10
                  to było do ruty.dl!smile
    • hedom Re: Rodziłam tam miesiąc temu... 02.11.08, 11:29
      I było naprawdę ok. W czasie porodu mogłam wziąć prysznic i niemalże
      przez cały czas chodziłam lub siedziałam na krzesełku. Owszem,
      miałam podłączone ktg ale przewody były na tyle długie, że nie
      ograniczały mojej swobody - położyłam się tylko na chwilę - do
      znieczulenia, jak raz spadło tętno i do samego parcia. Spokojnie
      odłączali mnie jak chciałam pójść do toalety.
      Studenci owszem byli, ale mi to nie przeszkadza - samam mam 2 córki
      i chciałabym, żeby w przyszłości lekarze, którzy będą prowadzić ich
      ciąże i odbierać porody nie znali tego tylko z teorii. Jak ktoś nie
      ma ochoty po prostu mówi, że nie wyraża zgody.
      Nacięcie miaLam ale malutkie - w opisie miałam duży płód (synek
      4010g, więc spodziewałam się nacięcia).
      Opieka na położnictwie ok. Ja byłam w sali 2-osobowej, były tez
      pojedyńcze i 4-osobowe. Odwiedziny praktycznie nieograniczone -
      generalnie tłumy, również z dziećmi.
      Generalnie polecam.smile
      • mhanutka Re: Rodziłam tam miesiąc temu... 03.11.08, 13:47
        Dzięki za relację, jeszcze kilka pytań:
        -szwy były rozpuszczalne, czy jeździłaś na zdjęcie?
        - dużo tych studentów było? Byli obecni w fazie parcia czy przez
        cały czas?
        - w fazie parcia pozycja całkowicie leżąca czy półleżąca?
        - miałaś problem z przyjęciem do szpitala?
        Dużo zdrowia dla Ciebie i maluszka.
        • hedom Re: Rodziłam tam miesiąc temu... 04.11.08, 15:10
          Hej,

          Szwy były w połowie rozpuszczalne w połowie nie więc "zdjęcie" musi
          być. W czasie porodu przychodziły do mnie 2 studentki na krótkie
          pogaduszki - zresztą bardzo miłe - a w samej fazie parcia pani
          doktor poprosiła tylko jedną osobę więc zupełnie w porządku. w fazie
          parcia pozycja półleżąca. Problemu z przyjęciem nie miałam ale
          przyszłam na planowane wywołanie.

          Pozdrawiam i dziękuję za życzeniasmile
          Dla Was też dużo zdrówka
    • borysek8 Re: Karowa-jak tam jest? 04.11.08, 14:55
      2,5 roku temu urodzilam tam coreczke, kiedy tam jechalam myslalam ze robie
      najlepsza rzecz pod sloncem dla mojego dziecka. Do szkoly rodzenia tam
      chodzilam, porod rodzinny wykupilismy, tylko poloznej nie, choc wtedy jeszcze
      bylo mozna. Jakiez bylo moje rozczarowanie... Zaliczylam 3 oddzialy ( mialam
      ciaze po terminie): obserwacyjny super panie pielegniarki, patologie tez
      wspominam dobrze, natomiast porodowka i noworodkowy to juz duze rozczarowanie.
      Warunki w szpitalu i owszem - europejskie, sprzet moze tez maja najlepszy
      natomiast podejscie do rodzacej a potem do noworodka dalekie od idealu.
      Krotko mowiac jest to szpital nastawiony przede wszystkim na porody naturalne i
      chocbys ducha oddawala i z dzieckiem zaczynalo sie cos dziac niedobrego to
      jeszcze bede sie zastanawiac czy aby na pewno zrobic cesarke.
      W ciagu mojego prawie 24 godzinnego porodu (na lezaco , podpieta do ktg wiec
      mozliwosc poruszania jest tylko taka ze mozesz na chwile zejsc z lozka , ale
      dalej nie odejdziesz nic 30 cm, czasem cie odlacza jak chcesz isc siusiu, ale
      nie bylo zadej propozycji pilki , drabinek itp) zmienilo sie moze z dziesiec
      poloznych. Niektore to nadasane krolewny , kt generalnie zlewaja cie, a jesli
      juz jestes z mezem przy porodzie to juz wogole prawie nie zagladaja. Mordowali
      mnie oksytocyna, po kilku godzinach potwornych skurczy dostalam zzo i "madra"
      polozna odlaczyla oksytocyne i akcja porodowa sie cofnela. Kiedy juz mialam
      rozwarcie do parcia w II fazie porodu zauwazono ze krwawie. I tylko dzieki
      przytomnosci mojego meza i super poloznej ( jedyna godna polecenia) Alfredzie
      uszlam z zyciem ja i moja corka. to oni naciskali na lekarzy zeby w koncu
      zrobili cesarke. To cudem nas uratowalo , bo przez te skurcze i brak postepu w
      porodzie zaczynalo sie odklejac lozysko, co moglo by sie zakonczyc tragicznie
      gdyby w koncu kazali mi rodzic naturalnie. Dodam ze jak wjechalo usg na sale
      porodowa 2 mlodych lekarzy nie potrafilo go prawidlowo odczytywac!
      Po porodzie ( mimo ze placilam za sale 1 osobowa ) opieka fatalna, wlasciwie jej
      brak. Nikt mi nie przyniosl dziecka po porodzie, ledwo noga za noga posunelam
      sama do noworodkow zeby zobaczyc wlasne dziecko, jak byly problemy z pokarmem ,
      na moje pelne placzu prosby o pomoc dostawalam rady : "przystawiac dziecko do
      piersi jak najczesciej, probowac, probowac".
      W styczniu 2009 mam rodzic synka nigdy nie wybiore jeszcze raz tego szpitala.
      Przepraszam za przydlugi wywod ale pisze to po to by dotarlo to do pracownikow
      tego szpitala, ktorzy niezasluzenie zadzieraja nosa i chelpia sie taka
      popularnoscia, moze troche zmieknie im rura i troche poprawi sie tam sytuacja i
      kobiety kt beda zmuszone tam rodzic beda zadowolone z pobytu tam. Ja juz im nie
      zaufam
      • mhanutka Re: Karowa-jak tam jest? 07.11.08, 08:42
        Przykre to, co Cię spotkało. Myślę, że może jednak od tego czasu coś
        sie zmieniło, przynajmniej w kwestii cc. Rozmawiałam z dziewczną,
        która rodziła tam miesiąc temu przez planowane cc. Miała wskazania
        (nie wiem jakie) i z tymi wskazaniami na Madalińskiego odmówili jej
        cesarki a na Karowej zrobili bez dyskusji. Byłam zdziwiona, bo
        przecież Karowa słynie z fanatycznego podeścia do porodu
        naturalnego.
    • niki_only Re: Karowa-jak tam jest? 07.11.08, 09:33
      Witajcie. Ja też rodziłam na Karowej, i do dziś to dla mnie traumatyczne wspomnienie...Zacznijmy od tego że od samego początku ciąży wszyscy lekarze straszyli mnie że urodzę dużego wcześniaka i że w ogóle mogą się dziać rzeczy dramatyczne bo biorąc pod uwagę moje przypadłości (chore nerki i związane z tym nadciśnienie) oraz duża nadwaga to jest to koszmarne obciążenie. W związku z z tym ciąża była rzeczywiście dla mnie bardzo ciężka. Kilka razy lądowałam w różnych szpitalach ze względu na nadciśnienie. Na koniec wylądowałam na patologi w 31 tygodniu i leżałam tam do 34 kiedy to wyrzucono mnie do domu twierdząc że z ciśnieniem 150-160 na 100-110 mogę spokojnie w domu sobie być tylko ktoś musi się mną zajmować...no i miałam być przyjęta na wywołanie porodu w 36/37 tygodniu. Niestety jak przyszedł właściwy czas to nie było miejsc na patologi i pomimo że jeździłam do szpitala szpitala sześciokrotnie!! w ciągu jednego tygodnia w tym raz w nocy erką z ciśnieniem 180/120 to i tak nie mogli mnie przyjąć i proponowali mi szpital w...Radomiu! Zakończyło się na tym że kolejnego dnia przyjęli mnie na blok porodowy z podejrzeniem stanu przed rzucawkowego...
      Na szczęście okazało się że to były tylko nerwy bo inne badania na taki stan nie wskazywały. Po dwóch dniach spędzonych na porodówce lekarze zdecydowali że będą u mnie wywoływać poród ponieważ z powodu wysokiego ciśnienia zaczęły mi się pojawiać mroczki przed oczami. Wywoływanie oksytocyną zaczęło się o 6.30 rano i w sumie myślałam że nici z tego będę bo nie miałam za dużych skurczy, jednak o 16.15 odszedł czop a chwilę po tym dokładnie w momencie jak zjawił się mój mąż zaczęły odchodzić wody. Do godziny 23.30 było tylko 3 cm rozwarcie i dopiero wtedy mogłam dostać znieczulenie co było naprawdę błogosławieństwem bo skurcze po oksytocynie są bardzo bolesne, podobno bardziej niż zwykłe, jeszcze przez tydzień mój małżonek miał siniaki po tym jak go za ramię chwytałam... Pełne rozwarcie było dopiero ok. godziny 5 i wtedy też zaczęły się skurcze parte. Jednak mimo parcia jakoś moje dziecko nie mogło się wydostać, choć główkę było widać. Ja już umierałam z bólu a małemu zaczęło spadać tętno z 140 do 98. Mieli użyć próżno ciągu ale w końcu ktoś zdecydował się wezwać ordynatora który po badaniu stwierdził że mały źle wstawia głowę i naturalnie na pewno się nie urodzi i będzie cesarskie cięcie. Zostałam przewieziona na salę operacyjną i po 20 minutach mój Skarb został wyciągnięty na świat. Przez to wszystko miał tylko 7 punktów (trzy punkty odpadły mu za oddech, barwę skóry i napięcie mięśni) na szczęście po 3 minutach już miał 9 tylko skórę jeszcze miał bladziutką. Operacja trwała trochę ponad godzinę, potem zostałam przewieziona na salę pooperacyjną. Skutkiem operacji podobno normalnym są potworne dreszcze prawie drgawki, mnie trzymały ok. 2 godzin, to strasznie dziwne uczucie!! Jeszcze tego samego dnia zaczęłam mieć podniesioną temperaturę, która w ciągu najbliższych dni miała osiągnąć prawie 40 stopni. Zostały mi dołożony antybiotyk bo lekarze uważali że wdał się stan zapalny od zęba. Jednak temperatura się utrzymywała, więc po perswazji mojego męża - ta sama lekarka co twierdziła że temperaturę mam od zęba i od tego mogę umrzeć na sepsę (- dokładnie tak mi to powiedziała)kazała powtórzyć wymaz z szyjki macicy. No i się okazało że nie ząb (potem bardzo ładnie określiła to moja nefrolog...nie szuka się gruszek w sadzie jabłkowym) że w szpitalu na porodówce lub położnictwie poczęstowano mnie bakteriami z których to jedna powodowała tak wysoką temperaturę. Bakteria którą mnie zarażono to podobno bakteria typowo szpitalna tzw wewnątrz oddziałowa, więc czemu mnie przekonywano że jest inaczej i traktowano jak zadżumioną, skoro to była ich wina!!!?? W sumie dostawałam dożylnie 3 antybiotyki przez prawie dwa tygodnie i zostałam odizolowana jako prawie że trędowata która niby stwarzała zagrożenie sepsą, co kilkakrotnie podkreślano i kazano mi nie wychodzić na zewnątrz pokoju! jednak dziecko było cały czas ze mną i nikt jakoś się nie przejmował że jemu coś może się stać, nawet jak ja miałam prawie 40 to też wszystko przy nim musiałam zrobić mimo iż było to 2-3 dni po operacji kiedy każdy ruch był dla mnie wyjątkowo ciężki plus ból pleców po znieczuleniu...jeśli chciało się uzyskać pomoc od położnych to każdy musiał wyraźnie im to zasugerować...
      Twierdzono też że bakterię to ja przywlokłam, tylko ciekawe jak skoro przy przyjęciu do szpitala wszystkie posiewy miałam jałowe, podobnie jak posiew płynu owodniowego (zresztą zostało to potwierdzone w wypisie!!!). Na szczęście małemu z tego powodu nic nie było oprócz nasilonej żółtaczki z której malutkimi kroczkami wyszedł dopiero po 3 miesiącach! W szpitalu spędziłam łącznie z czasem przed porodem 17 dni + 19 dni wcześniej na patologi , które bez wątpienia do końca życia będę wspominać z dużymi emocjami...W pewnym momencie to już nawet myślałam że stamtąd nie wyjdę! po wszystkich tych stwierdzeniach lekarskich. Cała sprawa myślę że na długo pozostanie w mojej pamięci i raczej już się więcej na poród tam nie zdecyduję mimo że to szpital referencyjny dla takich przypadków jak ja.
      Pozostaje tylko jedna refleksja jak mogło do czegoś podobnego dojść w jednym z najlepszych szpitali warszawskich??
    • kalinazkalinowa Re: Karowa-jak tam jest? 30.11.08, 17:08
      Ja jednak zaryzykuję poród w tym szpitalu choć nie ukrywam to co
      czytam nie nastraja mnie optymistycznie.
      A jak pomoc pielęgniarek po porodzie, chodzi mi o opiekę nad
      dzieckiem, karmienie itp. ?
      Czy dziecko po cc przebywa z matką ?
      Jak długo przebywałyście w szpitalu ?
      Czy wypożyczałyście laktator ? Czy jest on niezbędny ?
      • borysek8 Re: Karowa-jak tam jest? 02.12.08, 20:07
        Skoro jednak chcesz tam rodzic to co ci pisac wiecej. Sama sie przekonasz. Ja
        pisalam o opiece po porodzie, poczytaj. Ale nie pisze zeby cie straszyc, tylko
        zebys byla swiadoma na co mozesz tam liczyc. Powodzenia, nie daj sie, badz silna
        i domagaj sie swojego
    • kalinazkalinowa rodziłam na Karowej świeża relacja ;) 28.12.08, 19:20
      stało się tak jak chciałam - urodziłam na Karowej
      opieka super, naprawdę miła i serdeczna atmosfera, mam za sobą
      nienajłatwiejszy poród, potrzebowałam opieki ze str personelu, nie
      mogę powiedzieć złego słowa na niczyj temat
      sympatyczne położne, lekarze poświęcali mi dużo czasu, żadne pyt.
      nie pozostało bez odp.
      warunki w szpitalu super, czysto, bardzo ładne, nowoczesne sale,
      wygodne automatycznie sterowane łóżka, blaty do mycia i przewijania
      dziecka, łazienki w pokojach i na korytarzach, bdb jedzenie naprawdę
      smaczne wink
      bdb zorganizowana praca w szpitalu - naprawdę ma się wrażenie, że
      jest się pod stałą opieką
      dostałyśmy na wyjście reklamówy prezentów i zostałyśmy pożegnane
      przez personel szpitalny i lekarzy
      generalnie polecam nie miałam problemu z dostaniem się do szpitala a
      trafiłam tam z izby przyjęć nagle

      • biedronka67 Re: rodziłam na Karowej świeża relacja ;) 29.12.08, 12:51
        Gratulacje
        ja mam termin na styczen i tez chciałabym tam rodzić. Proszę napisz
        jeszcze co z kosztami. Np czy płaciłaś za porod rodzinny,
        znieczulenie... Jak z salami po porodzie. Czy mozna wykupic
        pojedynca sale poporodową? A napisałas ze nie miałaś problemu z
        dostaniem sie na poród czy mialaś tam sowjego lekaza czy przyszłaś
        poprostu z "ulicy"?
        dzieki
      • ma_niusia Re: rodziłam na Karowej świeża relacja ;) 30.12.08, 00:40
        Kochane, ja też mam lekarkę na Karowej i nastawiłam się na poród
        własnie tam. Sama miałam się tam urodzić 30 lat temu wink Ale to moje
        pierwsze dziecko, nie mam o niczym pojęcia, proszę jeśli możecie
        wiecej szczegółów: czy rzeczywiście nie mogę sama wybrać (w zakresie
        rozsądku i zdrowia) pozycji do porodu? ilu osobowe są sale
        poporodowe? z tego co wiem to poród rodzinny jest bezpłatny, ale
        wolę się upewnić? Na co warto zwrócić uwagę zanim tam dotrę? Z góry
        dziękuję za wszelkie potrzebne szegóły i pozdrawiam ciepło smile
    • zawsze_green_cat Re: Karowa-jak tam jest? 28.12.08, 23:06
      Dziewczyny, sorki, ze sie wcinam, ale please o najswiezsze
      doniesienia z porodowki...
      Lada chwila rodze i nastawilam sie na Karowa, mam nadzieje, ze
      zostane tam przyjeta bez problemu.
      Dzieki
    • efcik30 Re: Karowa-jak tam jest? 30.12.08, 10:40
      Podbijam wąteksmileja też planuję rodzić na Karowej, lada dzień, wiec
      prosze o wiecej opinii.Jeśli się zdecyduję to tez się podzielę, mam
      nadzieje super wrażeniamismile
      • zosiulenka Re: Karowa-jak tam jest? 30.12.08, 16:54
        Trudno się tam dostać, jeśli się nie prowadziło tam ciąży, albo u
        lekarza stamtąd. Jak widzą kartę ciąży z ich pieczątką jest
        łatwiejsmile Inaczej marudzą nawet jak przyjedziesz na ktg lub na ostry
        dyżur. Tuż przed Świętami trafiłam na ostry dyżur i widząc ich kartę
        nawet słówkiem panie nie pisnęły tylko się mną zajęły. mąż czekał na
        mnie i przyjechała dziewczyna, która u nich ciąży nie prowadzi, źle
        się czuła a termin daleko, zaczęły wypytywać dlaczego ten szpital
        itp itd.
        Mąż też podpytywał jak wygląda sytuacja. Pani pielęgniarka mówiła,
        że tej nocy odesłali 12 dziewczyn, bo mają kompletsad Zależy od
        sytuacji na oddziale...
        • neritum Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 12:54
          To jak? Są jakieś świeże wrażenia z Karowej? smile Ja mam termin na początek marca
          i też właśnie zaczęłam myśleć o Karowej. Czy wiecie jak tam jest jeśli chodzi o
          wsparcie przez osobę towarzyszącą podczas porodu? Gdzieś mi się obiło o uszy, że
          decyzja o tym ostatecznie jest podejmowana przed porodem - bo jeśli na sali
          porodowej jest inna pacjentka to może nie wyrazić na to zgody.
          • asiaiwona_1 Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 13:03
            Ale na Karowej rodzisz w sali jednoosobowej...więc nie ma mowy o
            innej pacjentce. Spędziłam na tamtejszej porodówce 5 tygodni, więc
            wiem co mówię.
            • neritum Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 13:09
              Aha, dzięki! A sale poporodowe? Ilu osobowe są?

              asiaiwona_1 napisała:

              > Ale na Karowej rodzisz w sali jednoosobowej...więc nie ma mowy o
              > innej pacjentce. Spędziłam na tamtejszej porodówce 5 tygodni, więc
              > wiem co mówię.
              • asiaiwona_1 Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 14:24
                Oj tego Ci nie powiem, bo niestety nie korzystałam sad
                • neritum Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 17:47
                  Właśnie przeczytałam Twoją historię... Przy tym przez co Ty przeszłaś kwestie
                  sali, 9 czy 10 punktów na skali Apgar, miłej pani położnej, czy bolesnego
                  nacięcia stają się kompletnie nieistotne. Trzymam kciuki, żeby ta ciąża
                  zaowocowała zdrowym i radosnym bobaskiem dla Was i Waszej córki!
    • kalinazkalinowa Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 17:38
      Od połowy ciąży byłam prowadzona przez lekarza z przychodni
      przyszpitalnej.
      Akurat trafiłam na wolne sale porodowe, jak są zajęte to siłą rzeczy
      nikt nie podejmie decyzji abyś mogła rodzić na korytarzu wink
      Sala porodowa pojedyncza ja akurat musiałam być stale podpięta pod
      KTG bo nie miałam skurczy więc sytuacja trochę inna od standardowego
      porodu, poza tym miałam w efekcie cc.
      • asiaiwona_1 Re: Karowa-jak tam jest? 12.01.09, 17:55
        jak ja tam leżałam to by momentami taki tłok, że dziewczyny po
        porodzie leżały z dziećmi na korytarzu porodówki. Jak przyjechała
        następna do porodu to dziewczynę z tej jednoosobowej porodówki
        przewozili na korytarz, a jak ta druga urodziła to tamta wracała do
        sali, a ta po porodzie na korytarz. Masakra. I tak się dziwiłam
        dziewczynom, że nieważne w jakich warunkach, ale żeby tylko na
        Karowej. Ja rozumiem sytuację jak ciąża zagrożona, itp, ale w innej
        sytuacji darowałabym sobie karową.
        • kalinazkalinowa Re: Karowa-jak tam jest? 16.01.09, 08:20
          Asia popatrz jaka różnica dzień a dzień, jak ja byłam były wolne
          sale a ja na sali porodowej spędziłam kilkanaście godzin i nikt mnie
          nie wywoził wink
    • efcik30 Re: Karowa-jak tam jest? 22.01.09, 13:33
      Tydzień temu urodziłam na Karoewj swojego synka.Poród odbył się prez
      cc.Jestem bardzo zadowolona z opieki.Personel był miły.Dzięki
      szybkiej interwencji lekarzy z moim synkiem wszystko jest w
      porządku.Bardzo im za to dziękuję.Warunki sanitarne też
      rewelacyjne.Gorąco polecam Karową!!!( przyznam ze bałam sie tam
      rodzić bo naczytałm się mało pochlebnych opinii, a tu taka miła
      niespodzinkasmile
    • misia9944 Re: Karowa-jak tam jest? 04.06.09, 20:31
      ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka