Dodaj do ulubionych

Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne

IP: 57.66.195.* 17.12.09, 16:00
SUPER!! tak trzymac.. ludzie musza umiec matme, przynajmniej na
podstawowym poziomie, bo cale zycie musimy liczyc - mnostwo rzeczy,
juz nie mowiac o treningu dla naszego mozgu. a forma w jakis sposob
sie ta wiedze przekazuje tez jest wazny, wiec taki pomysl tym
bardziej mi sie podoba :)
Obserwuj wątek
    • Gość: sss wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: 62.233.200.* 17.12.09, 16:44
      jak uczeń boi się lub nie lubi matematyka/czki to przenosi to na
      przedmiot. matetmatyka jest prosta bo mając podstawy mozna same
      dochodzić kolejnych twierdzeń. Tylko trzeba mieć nauczyciela który
      zainteresuje, a nie przestraszy.
      • Gość: umysl_scisly Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: 87.105.182.* 17.12.09, 17:09
        Pierwszy raz udalo mi sie przeczytac tak glupi artykul.
        Poczynajac od Pana Krzysia ktory w klasach 1-4 sam potrafi wyprowadzac wzory
        (jakie wzory?!), by z powodu nauczycielki nie rozumiec materialu z 5 klasy
        podstawowej...
        Miec troje z matmy na maturze...

        W tym artykule jest tyle pie...zapisanych, ze nie chce mi sie wiecej pisac.
        A super wyjasnienie dodawania na ulamkach, ktore wymaga mnozenia (a przeciez
        uczy dzieci, ktore go nie umieja i chcial ominac ten krok), jest takie super
        latwe, ze sam musialem sie na chwile zatrzymac i pomyslec.

        Rozwiazywanie zadania na 30 stron drobnym maczkiem ..., inteligentny czlowiek
        odrazu sie skapnie, ze zadanie nie wymaga tyle pracy. Ale glupi czlowiek bedzie
        rabal drzewo nozem obiadowym. I napisze o tym ksiazke dla innychh "madrych".

        • Gość: xcvb Tu nie chodzi o nauczycieli któzy źle tłumaczą IP: 195.82.180.* 17.12.09, 18:33
          Przynajmniej w znacznej większości przypadków (zawsze trafi się jakaś
          czarna owca wśród nauczycieli).

          Zwykle wygląda to tak, że Pani zadaje zadanie, większość olewa, a
          następnego dnia nie ma czasu przecież żeby przez 15 (z 45) minut
          przypominać materiał (po to jest z resztą zadanie domowe). Dzieciak
          nie rozumie nic z bieżącej lekcji więc znowu nie odrabia zadania i
          tworzy się błędne koło.

          Później się dziwić, że ludzie w LO nie potrafią wyłączać liczby przed
          nawias, nie potrafią upraszczać wyrażeń algebraicznych i skracać
          ułamków.

          Powstaje więc mit trudnej matematyki. A przecież trudna to ona nie
          jest tylko odrobiny uczciwej pracy wymaga.
          • robertw18 Taka książka jest bardzo potrzebna, ale... 18.12.09, 14:17
            nie wiadomo, czy właśnie to ta.
            Przykład z ułamkami jest okropny... Dlaczego jakieś tam wolne miejsca?
            Dlaczego po jednej stronie mnożyć przez dwa a po drugiej przez trzy?
            Takie pytania będzie sobie zadawał uczeń. (To wygląda na
            jakieś "mechaniczne" przepisy... tak potępiane.) Jeśli ułamki to ma być
            popisowy wyczyn tego nauczyciela - to budzi to wątpliwości.
            Ale wyjaśnienia sposobu rozwiązywania zadań - to dobry pomysł. To jest
            potrzebne.
            Pozdr.
            • big.ot przykład z ułamkami chybiony 22.12.09, 10:20
              Nawet jak ktoś zrozumie to zna tylko algorytm, ale tak naprawdę nie rozumie ( w każdym razie nie musi rozumieć) jakie operacje wykonu, nie wiem jak z tłumaczeniem innych rzeczy ale to szału nie robi.
        • olias Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci 17.12.09, 19:29
          "Rozwiazywanie zadania na 30 stron drobnym maczkiem ...,
          inteligentny czlowiek odrazu sie skapnie, ze zadanie nie wymaga tyle
          pracy"
          nie zrozumiałeś dowcipu "z życia". zadanie było łatwe do zrobienia.
          wystarczyło wykorzystać wzór. a jeśli wzoru nie znasz ... to go
          musisz wyprowadzić. w tym przypadku było o tyle beznadziejne że
          nawet jeśli znał wzór nie potrafił go wykorzystać - różniczka to
          różniczka ;-).
          inteligentny człowiek nie musi znać wzoru. Od tego są kujony. tyle
          że wtedy biedaczek musi się sporo namęczyć. Coś podobnego zdażyło mi
          się w szkole średniej gdziepo długim wysiłku i zapisaniu całej
          tablicy usłyszałem od matematyczki (świetnej zrsztą) - I tak oto
          Wasz kolega wyprowadził wzór który wczoraj poznała reszta klasy.
          Ale pani ... dała 5.
          • Gość: Uczeń Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: *.chello.pl 17.12.09, 21:46

            Tylko mała uwaga do int."Olias". Po polsku,pisze się "zdarzyło"
            a nie "zdażyło" jak w treści notatki. Z pozdrowieniem - życzliwy.
            • barbeem LOGIKA u podstaw 18.12.09, 01:43
              Pamiętam z dziesięć lat temu już uczyłam się z ebooka tak fajnie i przystępnie
              napisanego, że normalnie od zera do milionera :) Logika u podstaw
              wwww.romazur.republika.pl to było olśnienie i wybawienie. Autor jest
              megageniuszem niewątpliwie!
              • mistrzkungfu Re: LOGIKA u podstaw 18.12.09, 10:48
                Byłem finalistą ogólnopolskiego konkursu matematycznego, wiele razy wygrywałem
                konkursy matematyczne na różnych szczeblach, uczyłem się w klasie z rozszerzoną
                matematyką po czym poszedłem na studia inżynieryjne.

                Jeżeli człowiek potrafi skoncentrować się na zadaniu do tego stopnia, żeby
                rozpisać je na 30 stron i dość do rozwiązania nie wprost to znaczy że mają
                wyjątkowo światły i jasny umysł.

                Polecam anegdoty o znudzon ym Bohrze i mierzeniem wysokości barometrem.

                To nie sztuka stosować podsuwane przez kogoś rozwiązania, ale wymyślać je samemu.
                • abccbaabccba Re: LOGIKA u podstaw 18.12.09, 11:04
                  Potwierdzam.

                  Chóralnie powtarzać za nauczycielką i przepisywać - to potrafi każdy.
        • rysiopysio Ty @umysl_scisly masz umysł ściśnięty a nie ścisły 17.12.09, 19:53
          • Gość: umysl_scisly Re: Ty @umysl_scisly masz umysł ściśnięty a nie ś IP: *.as.kn.pl 17.12.09, 20:02
            Jestem po informatyce i matematyce, na najlepszej uczelni w Polsce w tym
            kierunku. Przykro mi, ze nie potrafisz przeprowadzic analizy tekstu i powiazac
            faktow. Przez takich jak Ty filozofow, ludzie kupuja badziewia, ktore serwuja im
            media.
            • norbertrabarbar Te, informatyk, używaj ALT (prawego)! 17.12.09, 21:48
              I nie odpisuj mi, że jesteś po najlepszej uczelni w kosmosie, i że takie masz
              zasady/ustawienia/maniery/znajomości/kutasa, że nie używasz polskich liter. I
              pamiętaj. Prawdziwi programiści nie piszą w PHP!
            • Gość: matemacior Niby co skończyłeś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.09, 11:16
              A może jakieś znane nazwisko, które masz w indeksie? I na ile popchnąłeś np
              topologię?
              PS Nie używaj słowa "badziewie" bo to cię dyskwalifikuje jako kogoś po
              znaczących uczelniach...
          • Gość: umysl_scisly Re: Ty @umysl_scisly masz umysł ściśnięty a nie ś IP: *.as.kn.pl 17.12.09, 20:04
            Niestety napromieniowales moj tok rozumowania. Ostatnie zdanie, ktore napisalem
            jest zupelnie bez sensu.
            Chcialem napisac tylko, ze jestes tak samo madry, jak Twoj opis.
          • Gość: J.J-P. Re: Ty @umysl_scisly masz umysł ściśnięty a nie ś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.09, 00:58
            Każdy polityk powinien odpowiedzieć na pytanie, które zadaję
            fizolowi na budowie :
            "Jedna cegła waży kilo i pół cegły; ile waży cegła ?
            10 - 15 s na odpowiedź i wiem czy warto z nim dalej rozmawiać czy
            szkoda czasu.
            Może dziennikarze zadadzą je naszym politykom na konferencji
            prasowej? A może autorowi podręcznika.
            Czekam na odpowiedzi.
        • norbertrabarbar Podobno nie chciało ci się pisać??? 17.12.09, 21:45
          "W tym artykule jest tyle pie...zapisanych, ze nie chce mi sie wiecej pisac."...
          ale piszesz... czy to kłopoty z logiką wypowiedzi czy tylko szczy samouwielbienia?
        • mistrzkungfu Odp. 18.12.09, 02:30
          Byłem finalistą ogólnopolskiego konkursu matematycznego, wiele razy wygrywałem
          konkursy matematyczne na różnych szczeblach, uczyłem się w klasie z rozszerzoną
          matematyką po czym poszedłem na studia inżynieryjne.

          Jeżeli człowiek potrafi skoncentrować się na zadaniu do tego stopnia, żeby
          rozpisać je na 30 stron i dość do rozwiązania nie wprost to znaczy że mają
          wyjątkowo światły i jasny umysł.

          Polecam anegdoty o znudzonym Bohrze i mierzeniem wysokości barometrem.

          To nie sztuka stosować podsuwane przez kogoś rozwiązania, ale wymyślać je samemu.
        • Gość: gościówa Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: 195.117.216.* 18.12.09, 10:02
          Czytasz w moich myślach. Dokładnie to samo chciałam napisać. Wzory, których nie
          ma, umie wyprowadzać, znam paru matematyków i informatyków i oni umieli liczyć
          zanim nauczyli się pisać, tacy ludzie raz zobaczą wzór w książce, raz usłyszą
          twierdzenie, i im wystarczy. Dziwny ten artykuł.
          • klip-klap byc moze, ale 18.12.09, 14:29
            No i co z tego ? W jaki sposob pomaga to uczniom ?

            Dobry nauczyciel i dobry naukowiec potrafi wyjasnic dziedzine, ktora wyklada
            przecietnemu uczniowi zrozumialym jezykiem. Lenie zas, beda sie zaslaniac
            zargonem, tytulami i glupota uczniow.
      • Gość: szampans Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: *.acn.waw.pl 18.12.09, 03:13
        Mnie pierwszy rozdzial tej ksiazki jednak przestraszyl. Jak mozna
        ocenic pozytywnie ksiazke i jej autora, skoro ten autor sam popelnia
        bledy ???
        Najpierw, bedac studentem, udzielalem korepetycji, a pozniej sam
        przez cala moja kariere zawodowa bylem wykladowca. Taka ksiazka
        jednak bym sie nie szczycil.
        Ale nie tylko Pan Cywinski popelnia bledy. Mialem okazje miec w reku
        pieknie wydane podreczniki dla studentow, w ktorych az roilo sie od
        bledow.
        • Gość: Hermilion Re: wystarczy że matematyk nie zniechęci IP: 141.11.244.* 22.12.09, 11:30
          A ja widziałem polskie podręczniki akademickie ..
          pięknie pisane, wręcz barokowe, bez błędów .. a
          przy tym tak niezrozumiałe że szkoda gadać ..

          Obecnie wolę czytać podręczniki po angielsku ..
          ich autorzy silą się na zrozumienie a nie na
          barokowy styl.

          A wykładowny który nie rozumie że błąd to
          podstawa odkrycia naukowego i nauki mogę
          tylko powiedzieć: zal.pl
    • drzejms-buond Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 16:46
      lubię takie historie.
      szacunek dla szanownego pana
      za książkę i za postawę wobec kolegi nauczyciela.

      podpisano:
      Dż.B.-Przypadek Beznadziejny
    • parazyd Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 16:48
      To niesamowite jak ten gość potrafi skomplikować proste rzeczy. Ale
      jeśli ktoś całe życie robi wszystko "lewą ręką za prawe ucho" i
      inaczej nie potrafi, to takie metody mogą być pomocne.
      • Gość: nit21 Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.220.118.86.dsl.dynamic.eranet.pl 17.12.09, 17:11
        Też zauważyłem, że jednak komplikuje.
        - Mamy dodać 1/2 do 1/3. Stawiamy cztery "kropki lenistwa" czyli znaki mnożenia. 1*.../2*... + 1*.../3*..., a później dopisujemy trójki do ułamka o mianowniku 2 i dwójki do ułamka o mianowniku 3, czyli 1*3/2*3 + 1*2/3*2. I mamy: 3/6 + 2/6 = 5/6. Proste, prawda? –
        I ja nie rozumiem, o co chodzi w tym uproszczeniu. A zwyczajnie szukam wspólny mianownik, najmniejszy dla 2 i 3 to 6. by uzyskać wspólny mianownik mnożymy ½ razy 3, a 1/3 razy 2. mamy 3/6 plus 2/6. Wynik 5/6.
        Dobrze wiedzieć, że ½ to połowa czegoś, a 1/3 w takim równaniu, to trzecia część czegoś takiego samego. I od razu widać, że wynik wychodzi mniej więcej taki jak powinien.

        Na studiach miałem matematyczkę, też napisała książkę, matematyka dla humanistów i była to książka dla nikogo. Tak, że z doświadczenia jestem sceptykiem, ale obejrzałbym taką książkę. Pewnie wielu rodziców kupuje to w ciemno, a tu jeszcze reklama, że niby genialne. Anegdotki, że ktoś nie wiedział co to piechur… i już wbija się w pamięć.
        • Gość: gościówa:) Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.09, 17:32
          Moja mama udziela korepetycji z matematyki, mój tata jest takim
          matematycznym mózgiem, że piękny umysł wysiada, nigdy nie miałam
          problemów z matematyką. Niemniej jednak bardzo podoba mi się pomysł
          tego Pana. Wy sobie tutaj dyskutujecie o jego beznadziejności, a
          człowiek zrobił i robi kawał dobrej roboty! Jeżeli przynosi skutki,
          znaczy, że jest skuteczne!
          Mówienie o tym, że całe życie robił coś lewą ręką za prawe ucho jest
          nie na miejscu... Co to ma wspólnego z jego sposobem na matematykę?
          Ja jestem biologiem, lubię jednak czasem pomieszać w cyferkach, i
          dlatego zanim powiem o tym Panu, że jest do bani, przeczytam sobie
          tę jego książkę, Panowie recenzenci od siedmiu boleści!
          • Gość: skydiv Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 23:05
            Tak, w tym wszystkim chodzi o promocję książki.
            Ten Pan za wszelką cenę chce, aby pisały o jego książce wszelkie tabloidy i
            brukowce.
            Miałem przyjemność czytać książkę. Wprowadza więcej niż pożytku, ale ten Pan
            jest przekonany inaczej.
            • Gość: Gościu Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.serv-net.pl 17.12.09, 23:33
              Wprowadza więcej niż pożytku
              E, co?

              Zamiast czytać książki o matematyce poczytaj jakąś literaturę piękną.
              Polecam na początek coś prostego - "Janko Muzykanta".

              • robertw18 Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 18.12.09, 14:11
                Pewnie miało być: "więcej szkody niż pożytku". A tak to wyszło
                jak "kanarek ma jedną nóżkę bardziej"
                Pozdr.
        • Gość: niema tematyk Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: 94.254.183.* 17.12.09, 23:22
          A ja wierzę w tego piechura :). Moja córka ( V klasa ) miała problem z zadaniem tekstowym, w którym miała policzyć znaczki w klaserze. Przyszła z płaczem, bo nie może rozwiązać zadania. Pytam: jaki problem? Czytam zadanie: banalnie proste. O co ci chodzi dzieciaku? Buuu...A co to jest ten klaser.....
          • norbertrabarbar Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 18.12.09, 00:09
            No tak jest i wcale nie ma się co wyśmiewać. Ja wiem co to klaser bo zbierałem
            znaczki (co było za komuny robić...), ale równie dobrze my mogliśmy dostać
            zadanie na przykład "Baba obciążona pustym koromysłem biegnie z prędkością X..."
            i założę się, że gdy byłem w podstawówce to niewiele osób wiedziało co to
            koromysło, a rozumienie całego zadania jest kluczowe do jego rozwiązania - wiem,
            wiem... nie zawsze ale przecież mówimy o uczeniu dzieci, a to im ma być łatwo
            zrozumieć "o co kaman".
            • Gość: moi Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 10:18
              "Baba z pustym koromyslem", doskonale :)))
              Musze jednak powiedziec, ze i mnie nie przekonuje sposob tego pana na dodawanie
              ulamkow. Grunt to zrozumiec o co biegac, ze kazdy ulamek mozna pomnozyc przez
              dowolna liczbe podzielona przez te sama liczbe (bo mnozy sie de facto przez, ze
              trzeba znalezc wspolny mianownik, itd... To jest wszystko logiczne i proste.
              Bezmyslne uczenie sie pewnych rzeczy na pamiec jest zdaje sie dokladnie
              przeciwienstwem tego co z zalozenia ten pan chcial osiagnac...?
              • Gość: moi Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 10:19
                biega*
                • Gość: moi Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 10:21
                  "de facto przez 1)" mialo byc oczywiscie, grrrr
        • lord_destroyer Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 18.12.09, 10:00
          No widzisz, twierdzisz, że znasz prostszy sposób, a ja się Ciebie pytam - bo
          przyjmijmy, że z matmą zatrzymałem się na poziomie 2 klasy podstawówki - co to
          jest wspólny mianownik właściwie? Może coś ważnego, a może olać dociekliwość i
          przyjąć to tak, jak podał "ten mądrzejszy"? Co to wogóle jest mianownik? I czemu
          wspólny, jak te ułamki się różnią i nie mają ze sobą nic wspólnego na pierwszy
          rzut oka?
          Głupie pytania? Jak ktoś czegoś nie rozumie, pytanie o to nie jest głupie.
          Przyjęcie czegoś jako stałej bez próby zrozumienia, jedynie jako nazwy, może być
          problematyczne w liceum i na studiach. Bo przez cały ten czas nie wiem, co to
          ten wspólny mianownik.
          Sam długo miałem problem ze zrozumieniem o co chodzi w twierdzeniu Pitagorasa.
          Dlaczego? Bo zamiast skupić się na liczbach i działaniach, starałem się wyryć tą
          cholerną regułkę - a wystarczyło, że ktoś kilkakrotnie pokazał mi jak to wygląda
          na tablicy i regułka sama się wyjaśniła. Czasem to nie reguł powinien się
          człowiek uczyć, mimo, że niektórym ułatwiają życie, ale dochodzić do
          sformułowania ich "własnymi słowami" przez praktykę właśnie.

          Oburzacie się, bo ktoś omija sztywne wzory i jedzie na okrętkę. Oczywiście, że
          omija, bo skoro uczeń miał problem ze zrozumieniem tematu, znaczy, że regułki
          nie pojął i ten wzór jest dla niego niezrozumiały.
          To jakbyście mieli się nauczyć japońskiego non-stop powtarzając zdanie, nie
          rozumiejąc jego treści.
          • Gość: nit21 Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.152.146.90.dsl.dynamic.eranet.pl 18.12.09, 18:32
            Wspólny mianownik, Dobre pytanie. To postać tego samego ułamka w takich dolnych cyfrach, by potem można było dodać ułamki o tych samych podstawach.
            przykład
            1/2 to samo co 2/4 i 3/6 i 4/8 - to jednym słowem jest połowa czegoś, różnie zapisywana. Coś podzielone na dwie części. Mozna coś podzielić na cztery części i wziąć dwie, to też połowa całości.
            A 1/3 to to samo co 2/6... itd na tej samej zasadzie.
            by dodawać ułamki, czyli kawałki czegoś, to powinny mieć one taki sam kształt, przelicznik. Stąd szukamy wspólnego mianownika. Takiej liczby kawałków dzielącej całość tego czegoś, np pizzy, które dokładnie będą odzwierciedlać opisane ułamki które mamy, czy pomysł jak dzielić coś.
            Tak samo jest jak liczy się walutę, nie uda sie dodać funta do złotówki, trzeba wcześniej przeliczyć funta przez kurs i uzyskać kwotę w złotych i ten wynik dodać do złotówek i wtedy wynik mamy w złotówkach.
            nie wiem czy jasno wyjaśniam.
        • Gość: J.J-P. Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.09, 01:12
          Moja córka miała nauczycielkę matematyki, którą jej uczniowie
          zachęcali do działań nawołując "Niech Pani liczy, niech Pani się nie
          poddaje, to się da rozwiązać".
          Dobre podręczniki do matmy, fizyki i chemii na poziomie szkoły
          średniej (podstawy) to podręczniki dla samouków. Miał je mój ojciec
          wydawnictwo z lat 50 format B5 trzytomowe. Doskonałe.
          Mnie podarował "Rachunek różniczkowy" Banacha, wydanie I, cena 1,-
          zeta. Przekażę je wnukom.
    • Gość: klomp Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: 212.76.46.* 17.12.09, 16:57
      "widział jednak w synie żołnierza"

      ehhh
    • three-gun-max Wyborcza pisze hagiografie? 17.12.09, 17:23
      Całą historię powinniście zakończyć wniebowstąpieniem ;-))
      • stanwewnetrzny kropki lenistwa i odważniki 22.12.09, 08:00
        Czy słowo SZALKA
        jest bardziej zrozumiałe, niż słowo PIECHUR ?

        Tak się tylko zastanawiam...
    • Gość: rt Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.sileman.net.pl 17.12.09, 17:32
      Dodawanie, odejmowanie, ułamki jeszcze rozumiem. Ale po co cała reszta
      matematyki od podstawówki w górę? Poza tym 99% ludzi nigdy nie korzysta z
      matematyki nawet na poziomie liceum, nie mówiąc już o tym czego uczyli na
      studiach. Ale nawet po studiach większość pracuje fizycznie i wystarczy im
      dodawania i odejmowanie
      • aeromonas Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 18:40
        Jasne, wystarczy nauczyć się podpisywać (bo przeciętny człowiek
        niczego przecież nie pisze, najwyżej wystuka SMS), trochę czytać
        (żeby odczytać tytuły w super expresie), policzyć sobie można na
        kalkulatorze w komórce, więc też niepotrzebne. Najważniejsze to
        nauczyć się paciorka i paru bohatersko-martyrologicznych haseł.
        Reszta to przeżytek - jakaś tam, panie, biologia i chemia - komu to
        potrzebne? I tak rośnie sobie ciemny lud, co wszystko kupi.
        • Gość: zxcv lepszy wykształcony-ciemny naród? IP: 195.82.180.* 17.12.09, 18:49
          Popatrz na poziom obecnych maturzystów i ludzi po studiach. To nie jest
          dla ciebie ciemny naród?
          • aeromonas Re: lepszy wykształcony-ciemny naród? 17.12.09, 19:02
            Nie do końca, na szczęście. Mam niezły przegląd, bo pracuję na
            uczelni. Trafiają się głąby, ale czasem też i perły. Normą jest
            solidny przeciętniak, który ma ambicje i trochę zapału. Z
            ciekawością świata jest różnie. Z matematyką - kompletna klapa!
            • hetmanwiechu jak mawial moj prof 17.12.09, 22:12
              'ksiegowosc jest od liczenia, matematyka od rozwiazywania zadan (czyt.
              problemow)' a wiec matematyke uzywamy w zyciu codziennym. kazdy wybor np. czy
              kupic chleb czy bulki, czy sluchac radia maryja i glosowac na PiS, jest
              problemem matematycznym. Dlatego matematyka kazdy stosuje codziennie o tym nie
              wiedzac.
              • Gość: LuriTuri Re: jak mawial moj prof IP: *.ap.siedlce.pl 18.12.09, 07:14
                O, tak! Zgadzam się w 100%!
      • Gość: zxcv znieść obowiązek nauki IP: 195.82.180.* 17.12.09, 18:43
        Najlepiej już w wieku 12 lat dowiedzieć się jak się robi na taśmie i
        jazda!

        Cóż nie wątpię, że wielu by to pomogło. W końcu jak się robi 8h z
        przerwą na 30 min to nie ma kiedy kręcić porno filmów w WC szkolnej i
        zakładać kubłów na śmieci nauczycielom. A i po pracy jest mniej
        energii rozróby.

        Oj tak - nauka powinna być na każdym poziomie nieobowiązkowa. Jak
        ktoś uważa, że nic co oferuje szkoła mu się nie przyda w życiu to do
        roboty.

        • viking2 Re: znieść obowiązek nauki 18.12.09, 04:38
          Gość portalu: zxcv napisał(a):

          > Najlepiej już w wieku 12 lat dowiedzieć się jak się robi na taśmie i
          > jazda!

          Zalezy na jakiej. Na takiej szerokiej plastykowej - cholernie niewygodnie, bo Ci
          sie nogi slizgaja, jak kucasz...:)
      • quant34 Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 20:13
        Gość portalu: rt napisał(a):

        > Dodawanie, odejmowanie, ułamki jeszcze rozumiem. Ale po co cała reszta
        > matematyki od podstawówki w górę? Poza tym 99% ludzi nigdy nie korzysta z
        > matematyki nawet na poziomie liceum, nie mówiąc już o tym czego uczyli na
        > studiach. Ale nawet po studiach większość pracuje fizycznie i wystarczy im
        > dodawania i odejmowanie

        Brawo, właśnie przedstawiłeś idealne społeczeństwo Orvella - 99% ludzi ma być
        debilami pracującymi fizycznie. Mają żreć, spać i tyrać na ten 1% pozostałych,
        którzy jako wtajemniczona elita ma prawo myśleć samodzielnie. Natomiast Twoje
        pytanie "po co cała reszta matematyki od podstawówki w górę" jest po prostu
        powalające :) To powiedz mi jak obliczysz wytrzymałość ściany nośnej budynku bez
        matematyki "od podstawówki w górę"? Albo minimalną grubość filarów mostu?
        Powiesz, że nie musisz? Pewnie, że nie musisz, ale w tym budynku chcesz mieszkać
        i tym mostem jeździć, co? Ekonomia, projektowanie wszelkich konstrukcji, maszyn
        i pojazdów, budownictwo, transport, telekomunikacja, to tylko przykłady
        dziedzin, w których nie da się NICZEGO zrobić bez matematyki na poziomie
        "powyżej podstawówki". Oczywiście aby mieszkać w budynku, jeździć samochodem,
        oglądać telewizję i rozmawiać przez komórkę, nie musisz wiedzieć jak to wszystko
        zbudowano. Problem w tym, że gdyby tak myśleli wszyscy, to mieszkałbyś w
        jaskini, jeździł na ośle, oglądał swoje brudne paznokcie i rozmawiał z innymi
        dzikusami. A na koniec jedno pytanie: skoro 99% ludzi nigdy nie korzysta z
        matematyki (swoją drogą jest to bzdura) to jak chcesz wyłonić ten 1% który
        powinien z niej korzystać? Wprowadzisz matematykę tylko dla 1% ludzi? A jak
        ustalisz którzy to mają być ludzie nie ucząc wszystkich i obserwując kto jak
        sobie radzi?
        • tmeic Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 22:25
          W pełni popieram. Problemem nie jest nawet fakt, że ten czy ów nie
          potrafi czegoś policzyć. Największą klęską jest fakt że ma on w
          głębokiej pogardzie tych którzy to potrafią.
          • ruban Brawo !!! brawo!!!! 18.12.09, 19:11
            To jest najważniejszy post w tej dyskusji. Wystarczy posłuchać w mediach
            wypowiedzi tzw. "humnistów". Ludzie i Ci wręcz chwalą się swoją
            nieznajomością matematyki (w domyśle matematycy to gorszy gatunek ludzi).
      • Gość: J.J-P. Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.09, 01:21
        Ta reszta jest potrzebna żebyś zrozumiał to czego nie rozumiesz.
    • kretu23 Z-A-wszystko. total! Dzięki wielkie :D 17.12.09, 17:42
      O bogowie, jak Kania deszczu, sucha studnia wody, z nieba ta publikacja chyba
      spadła ;D. Wyliczanie dawek izotopów do podawania pacjentom w terapii w
      medycynie nuklearnej to będzie pikuś po tej lekturze, coś czuję. PANIE
      KRZYSZTOFIE, JEST PAN WIELKI. :D:D:D:D:D:D Szacun.
      • Gość: TomEk Re: Z-A-wszystko. total! Dzięki wielkie :D IP: *.217.132.137.coditel.net 17.12.09, 18:35
        Szczerze - nie chciałbym do Pana/Pani się dostać na leczenie. A jak się pomylicie w leczeniu to co taki pacjent dostanie? Może zamiast próbować samemu liczyć trzeba zatrudnić kogoś (znającego matematykę) kto napisze program, który będzie liczył. Lekarze - nie ufajcie zbytnio swojej inteligencji.
    • marfi Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne 17.12.09, 17:48
      "Prace trwały 11 lat. Książka spuchła do prawie 300 stron, więc trzeba było
      wyrzucić 80 proc. treści."

      Bardzom ciekaw, co było na owych 240 odrzuconych stronach. Treść? No jeżeli
      rzecz ma po tej operacji jakiśsens to chyba treść żołądkowa. I w tym jedynie
      widzę "geniusz" autora. Gratuluję... A może wystarczyło znaleźć inne
      wydawnictwo skłonne zapłacić 80% więcej? Cała prawda o pisaniu książek. ChwwD
      • Gość: ilka.b Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 00:21
        no i już pretekst do powstania kolejnej książk hehe
    • Gość: PL Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.dsl.bell.ca 17.12.09, 18:23
      Brawo,takich ludzi nalezy pokazywac,opisywac i promowac do bulu.
      Uklony dla Pana Krzysztofa.Napewno kupie ta ksiazke chos jestem po 50,studiami
      itp.itd. Ake dzieci,wnuki...no i to inne spojrzenie.
    • flyhalf ten koleś to wygląda na niezłego kombinatora 17.12.09, 18:25
      widziałem te jego opus vidae

      żenada...
    • Gość: Huub900 książka IP: *.cdp.entel.pl 17.12.09, 18:32
      Przeczytałem pierwszy rozdział książki dostępny na stronie pana Cywińskiego.
      Zawiera błędy językowe, jest paskudnie złożona a sporo odpowiedzi do
      przykładowych zadań jest nieprawidłowych. Do tego kosztuje ponad 90 zł (cena z
      Allegro).
      • Gość: Składacz Re: książka IP: *.217.132.137.coditel.net 17.12.09, 19:11
        To prawda - skład beznadziejny. Od razu widać, że składał to ktoś kto nie studiował matematyki - matematyk robiłby skład w LaTeX'u ( a może nawet w TeX'u)
    • Gość: Author Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.mobile.playmobile.pl 17.12.09, 18:43
      A ja wyczuwam tutaj przypadek podobny do mnie... Nie rozumiałem i nie
      cierpiałem matematyki szkolnej, to było manipulowanie symbolami bez
      wgłębiania się w znaczenie. Na studiach informatycznych zobaczyłem,
      że matematyka wyższa to zupełnie inny świat oparty na głębokim,
      właśnie "intuicyjnym" rozumieniu matematyki. Mało brakowało, a
      zrobiłbym matematyczny doktorat (współautorem publikacji już jestem
      :).

      Myślę, że to co nazywane jest matematyką w szkołach robi krzywdę
      wielu ludziom. Ci co jej nienawidzą nie wiedzą, że mogliby pokochać
      tą prawdziwą matematykę.
      • Gość: MacS Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.globalconnect.pl 17.12.09, 19:11
        Właśnie dlatego zobaczyłeś inną matmę na studiach, bo jest to matma dla ludzi
        rozwiniętych, którzy "przemęczyli" się ze zwykłą od podstawówki do liceum i
        nauczyli się dzięki niej myśleć logicznie!
        • Gość: Author Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz IP: *.mobile.playmobile.pl 17.12.09, 20:43
          Nie zgadzam się. Nie widzę, aby matematyka wyższa była rozwinięciem
          matematyki szkolnej. To jest po prostu coś innego. "Myślenie
          logiczne" - może i tego uczy, ale na poziomie manipulowania symbolami i
          powtarzania "algorytmów" i rozwiązywania "łamigłówek".
      • quant34 Re: Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadz 17.12.09, 20:30
        Gość portalu: Author napisał(a):

        > Na studiach informatycznych zobaczyłem,że matematyka wyższa to zupełnie inny
        świat oparty na głębokim,właśnie "intuicyjnym" rozumieniu matematyki.

        Wiesz, to zaskakujące, ale rozumem co masz na myśli pomimo, że jestem humanistą.
        W szkole nienawidziłem matematyki i jeszcze w LO miałem trudności z przejściem z
        klasy do klasy z tego przedmiotu (mając jednocześnie maksymalne oceny w wielu
        innych przedmiotów). W tamtych czasach to była dla mnie czarna magia, zło
        konieczne i droga przez mękę. Już jako student prawa kupiłem sobie dla hecy
        podręcznik do fizyki laserów i nagle się okazało, że po pewnych uzupełnieniach
        wiedzy, potrafię to rozumieć właściwie nie znając podstaw. Zaczęła się "powtórka
        z matematyki" i efekt jest taki, że dzisiaj rozumiem równania ogólnej teorii
        względności (ponoć rachunek tensorowy jest straszliwie trudny), ale do badania
        przebiegu zmienności funkcji, którym mnie katowano w ogólniaku, nie podejdę za
        cholerę. Z obrzydzenia :) Jestem właśnie tym przypadkiem, o którym piszesz. Nie
        wiedziałem jak piękną i kompletną nauką jest matematyka dopóki dręczono mnie
        "programem nauczania" nie tłumacząc ani po co to mnie, ani w ogóle po co to
        komukolwiek. Może właśnie dlatego tak lubię fizykę matematyczną, a matematyka z
        programów szkół jawi mi się trochę jak przelewanie z pustego w próżne ;) Z
        powyższych względów uważam, że należy docenić wysiłki człowieka opisywanego w
        artykule, nawet jeżeli jego książka zawiera błędy. Tak naprawdę nie chodzi aby
        kogoś nauczyć bezbłędnie, chodzi o to, aby go nauczyć myślenia. Nie kojarzenia
        na zasadzie "aha, to jest takie samo zadanie jak w III klasie", tylko
        prawdziwego myślenia - nieskrępowanego schematyzmem, abstrakcyjnego i odważnego.
    • Gość: ola Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 19:07
      Jeżeli ten pan uciekł ze szkoly - to taki wspaniały nie jest.
      Co za problem na korepetycjach sam na sam z uczniem cos mu wytłumaczyć? Każdy
      potrafi.
      Sukces jest wtedy jak się potrafi nauczyć 25 beznadziejnych przypadków mając
      do dyspozycji 4 razy po 45 minut w tyg.
    • Gość: redhat12 Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.09, 19:17
      Wcale się nie dziwię że tacy ludzie odnoszą sukces. Ze swoich obserwacji stwierdzam iż 80% populacji Polaków to analfabeci funkcjonalni. Potrafią czytać ale nie wiedzą o czym czytają.
      Mam nadzieję następne pokolenie Polaków nie będzie takimi bezmyślnymi humanistami bo czeka nas nieszczęście.
    • Gość: sportowcy??? Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: 152.16.52.* 17.12.09, 19:41
      "tak jak dla formy każdego sportowca, niezależnie od uprawianej
      dyscypliny, niezbędne jest bieganie"
      Nieglupi koles, ale tu jednak dal ciala z tym bieganiem, i co to
      jest ta "forma"?
      Zycze mu jednak powodzenia z ta ksiazka.
    • Gość: Marek Przykład z ułamkami dla mnie też bez sensu IP: *.cust.tele2.de 17.12.09, 19:48
      Dla mnie komplikuje, i dla większości komentujących tez, ale zauważcie: My sobie z matematyką radzimy. A książka jest dla tzw. "humanistów". Tacy ludzie mają inne podejście do tych spraw, co dla nas jest intuicyjne, dla nich takie nie jest. Trzeba im wyjaśniać "naobkoło", żeby zrozumieli o co chodzi.

      I jeżeli ta książka pomoże im zrozumieć matematykę, to dobrze że jest.
    • Gość: abc Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.telpol.net.pl 17.12.09, 19:49
      a fee
      potwierdzam, książka fatalnie złożona. błędy w odpowiedziach. Błędy językowe.
      I ta cena. ~90zł

      Ale sobie gościu reklamę zrobił w wybiórczej... [teraz na fali matematyki na
      maturze to pewnie podobnych gniotów pojawi się na pęczki].
    • Gość: nau_mau Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 19:56
      przeczytałam artykuł,
      pomysł świetny, ale obawiam się realizacji - słowo pisane i czytane
      jest innym spososbem nauczania niż korepetycje, gdzie można
      np. "zamachać rękami",
      poza tym, czy to co zostało z książki po "odchudzeniu" nadal jest
      tak wysoko oceniane przez uczniów korepetycyjnych pana Cywińskiego,
      jak cała książka? i czy ci uczniowie widzieli całośc, czy tylko
      wybrane fragmenty?

      zajrzalam na stronę pana Cywińskiego,
      przejrzałam lekcję nr jeden - nikt tego nie przeczyta, niestety,
      przeraża potok słów (co innego, gdy ktoś to do nas powie, co
      innego, gdy trzeba samemu przeczytać i zrozumieć)

      poza tym bądżmy szczerzy: rozwiązywanie równań nie jest chyba
      najtrudniejsze w matematyce szkolnej
      • ilka.b Re: Matematyk ... 17.12.09, 22:08
        Zdziwiłabyś się jak nawet proste równia potrafią sprawiać problemy.
        Wiem to po sobie, niby nic takie zwyczajne równie potrafiło mi
        sprawić wielki problem i tylko dlatego, że matematyczka była
        niecierpliwa, jeśli ktoś stał zbyt długo przy tablicy czyli jakieś
        3 minuty zaczynała się wydzierać, najgorzej było gdy ktoś nie pisał
        prosto oczywiście przy tablicy to każdy się dowiedził że
        jest "tępy". Nienawidziłam matematyki, każda lekcja była tak
        stresująca, że idąc rozwiązać przykładowe rówanie przy tablicy
        kończyło się to zazwyczaj usłyszeniem od matematyczki, że jest
        kompletnym idiotą i do dziś nienawidzę Matematki, może nie tyle
        matematki co tych matematyczke począwszy od szkoły podstawowej a
        skończywszy na liceum.
        • Gość: nau_mau Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 22:56
          napisałam, że w szkole równania nie są najtrudniejsze
          (nie twierdzisz chyba, ze miałaś problemy tylko z
          równaniami),
          a pan C. napisał o rozwiązywaniu równań 300 stron,
          więc ile by trzeba napisać np. o twierdzeniu Talesa, czy kątach w
          przestrzeni?
          • Gość: nau_mau Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 22:58
            a czy znane są nazwiska recenzentów?
          • Gość: ilka.b Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 23:57
            Oczywiście, że nie to był tylko przykład ja jestem humanistką i
            myślę, że jeśli ktoś ma pasje i spełnia się w tym co robi i to
            pomorze jeszcze komuś innemu to jest to dobre. Uwierz że o kątach i
            o Talesie można pewnie jeszcze sporo napisać...
            • Gość: nau_mau Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 00:08
              Gość portalu: ilka.b napisał(a):
              > Uwierz że o kątach i
              > o Talesie można pewnie jeszcze sporo napisać...

              skoro pan C. o równaniach napisał 300 stron,
              to o tw. Talesa napisze chyba ze 3000 (3 tys.) stron,
              a o kątach w przestrzeni to może i nawet 30000 (30 tys.) stron

              do ilka.b: ja ironizuję oczywiście


              • Gość: ilka.b Re: Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 00:17
                i tak by można bez końca pisać i jeszcze coś o Pitagorasie itd.
                hmm... jakieś kolejne 300 stron i uzbiera się kolekcja
                no fakt rozpisał się o równiach.
    • Gość: nau_mau Matematyk ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 19:59
      skoro książka taka świetna, to pewnie nieźle się sprzedaje,
      to po co pan Cywiński ogłasza na swojej stronie, że udziela
      korepetycji?
    • tamozna Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne 17.12.09, 20:21
      chyba się skuszę i przestudiuje tę książkę, z ciekawości bo maturę mam dawno
      za sobą, ale nigdy nie jest za późno na naukę ;-)
    • Gość: ml Pan matematyk odporny sam nie umie liczyc IP: *.acn.waw.pl 17.12.09, 20:21
      w jego przykladowej lekcji znalazlem 3 bledy w dzialaniach :DDDDD
    • Gość: kris_12 Matematyk znalazł sposób na przypadki beznadziejne IP: *.net 17.12.09, 21:25
      Z tego co mi wiadomo gościu kasuje za to niezłą kase. Zaledwie 80 stronnicowa
      książka kosztuje 94 złote.
      Za dwa razy mniejsza cenę dostanie sie pozadne kompendium matemtyczne o 10
      razy wiekszej pojemnosci
    • Gość: N Wszystko się zgadza, sam tak uczę od lat.. IP: *.ists.pl 17.12.09, 21:29
      Wielu adeptów a nawet matematyków nie potrafi w jasny sposób nauczać, bo sami
      nie rozumieją istoty problemów, które wkuli na pamięć.

      To dlatego dzieła geniuszy rażą prostotą a książki zwykłych naukowców są
      pisane niezrozumiale.
    • Gość: k A może to jednak dobry matematyk??? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.12.09, 22:19
      Na wstępie zaznaczę, że lubię matematykę i rozumiem ją na tyle na ile jest mi
      potrzebna. Co do sposobu wytłumaczenia ułamków: jakoś nie przypadł mi do
      gustu. Nie zamierzam też czytać tej książki i nie o treści książki chcę tu
      mówić. Owy Pan chyba przekalkulował sobie dobrze ile kosztuje reklama i
      najwyraźniej mu się opłaciło. Patrząc na ilość postów chociażby. Zadziała
      zasada: zaciekawił mnie tytuł, przeczytam całość artykułu, zaciekawił mnie
      artykuł, kupię książkę. I się kręci...
      • Gość: ilka.b Re: A może to jednak dobry matematyk??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.09, 00:03
        Ja w szkole wręcz nienawidziłam matmy, a sposób wytłumaczenia
        ułamków mnie się spodobał hehe, wydaje mi się że bardzo prosto
        został wtłumaczone.
        A zasada to nie dokońca działa tak jak wspominasz coprawda
        zaciekawił mnie artykuł, ale książki nie mam zamiaru kupować
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka