marcin841
29.07.04, 20:26
Słowo to ostatnio pojawia nader często, szczególnie w kontekście pewnych
plakatów wywieszanych na Dolnym Śląsku. Polscy dziennikarze ze szczególnym
natręctwem umieszczaja głównie w tytułach artykułów dotyczących tychże
plakatów słowo "antypolskie". Niżej zamieszczam fragmenty z polskiej prasy,
które informuja o treści plakatów:
"Nieznani sprawcy w nocy z wtorku na środę rozkleili w Bolesławcu plakaty w
języku niemieckim. Na jednym z nich widnieje napis: "Polacy i Czesi witamy w
Unii Europejskiej. Nasze sądownictwo już pilnie pracuje, ponieważ mord nie
ulega przedawnieniu". Na plakatach prezentowane są też dokumenty o
okrucieństwach na Niemcach dokonywanych przez Polaków i Czechów. Został też
odbity m.in. rozkaz rządu polskiego z 1945 roku, dotyczący przesiedlenia
Niemców i warunków tego przesiedlenia. Na plakatach widnieją też bardzo
drastyczne zdjęcia ofiar II wojny światowej."
"umieszczono zdjęcia m.in. martwych dzieci i grobów zbiorowych. Przytoczony
został też artykuł "Z kraju śmierci", opublikowany w listopadzie 1945 roku w
szwajcarskim dzienniku "Weltwoche", opisujący warunki panujące na terenie
zajętym przez Polaków. Według autora mieli oni m.in. mordować niemieckie
niemowlaki, a Niemki miały być publicznie gwałcone przez polską milicję."
I co mamy w tych plakatach antypolskiego? Rozkaz rządu polskiego antypolski
raczej nie jest, w drastycznych zdjęciach martwych dzieci i zbiorowych grobów
nic antypolskiego też nie powinniśmy znaleźć, dokładnej treści artykułu
z "Weltwoche" niestety nie znamy, ale fakt, iż morderstwa niemowlaków czy
publiczne gwałty na Niemkach miały po wojnie miejsce nie podlega dyskusji.
Tak więc najprawdopodobniej na tych plakatach podane są jedynie fakty. Wynika
z tego, że samo mówienie o polskich zbrodniach jest wg polskiej opinii
publicznej antypolskie. Przez prosta analogie mozemy wysnuć wniosek że
mówienie o niemieckich zbrodniach jest antyniemieckie. A wątpie żeby
ktokolwiek książki traktujące o holcauście nazywał antyniemieckimi.