26.11.04, 16:19
Na ziemi głubczyckiej mieszka wielu potomkow przesiedlencow z Podola.
W latach powojennych, mimo trudnosci, wielu utrzymywalo kontakty z rodzinami
i znajomymi, ktorzy tam pozostali.
W tamtych czasach wciaz swieze byly rany po rzeziach dokonywanych przez UPA i
banderowcow ale zywe byly takze sentymenty i tesknoty do tamtych ziem,
kultury i stylu zycia.

Wydarzenia ostatnich dni na Ukrainie wzbudzily w naszym kraju zywe reakcje
poparcia i solidarnosci z Ukraincami.
Ciekawy jestem jakie reakcje na ziemi glubczyckiej wzbudzaja ukrainskie
wydarzenia.
Czy ktokolwiek na tym forum utrzymuje kontakty z Ukrainą?
Jakie reakcje ukraińskie wydarzenia wzbudzaja w Glubczycach i okolicy?
Pozdrawiam
BRO
Obserwuj wątek
    • kuba1003 Re: Ukraina 26.11.04, 20:15
      99,9% obecnych mieszkańców Głubczyc i okolic pochodzi z Ukrainy ale wątpie by
      ktokolwiek jesccze utrzymywał kontakty z dawnymi terenami(bo o osobach trudno
      tu mówic ,gdyż wszyscu juz pewnie nie żyją) z których zostalismy przesiedleni.
      • ad1 Re: Ukraina 28.11.04, 10:11
        Ciekawe skąd wziąłeś te dane procentowe, chyba Ci się coś w głowie pomieszało.
        • kuba1003 Re: Ukraina 28.11.04, 10:35
          w 1945r.nastąpiło całkowita zmiana ludności Głubczyc-wszyscy Niemcy (dawni
          miszkańcy)opuścili miasto.na ich miejsce szły transporty przesiedleńców z
          terenów obecnej Ukrainy.temat jest tak oczywisty i tak szeroko opisany w
          litwrturze ,że aż nie chce mi się go szerzaj poruszać.
          • bro2001 statystyki 28.11.04, 12:33
            Chyba troche kubo1003 przefajnowales.
            Ja nie jestem tak dociekliwy ani zdeterminowany by siegac do literatury
            statystycznej ale moje osobiste spostrzezenia mowia co innego.
            W okoliczch mojego dziecinstwa i mlodosci (Branice, Niekazanice, Nasiedle,
            Kietrz) sklad procentowy ludnosci mogl byc nastepujacy: ok. 60% przesiedlency z
            Podola, 15-20% ludzie z tzw. Centralnej Polski i 25-20% miejscowi Slazacy.
            Roznice w poszczegolnych miejscowosciach mogle roznic sie znacznie ale z
            pewnoscia nie bylo to 99,9% Podolan.
            Relacje miedzy tymi grupami czesto ukladaly sie jak w "Samych swoich" ale co
            bylo charakterystyczne, to kazde zawirowanie polityczne wzbudzalo obawy, ze
            trzeba bedzie pakowac manatki i gnac w nieznane.
            Im wladza glosniej krzyczala, ze to sa Ziemie Odzyskane, tym ludziom naplywowym
            dawalo to mniej pewnosci.
            Perspektywy powrotu nie bylo. Niby dokąd mogli wrocic? Porzadki radzieckie za
            Bugiem jeszcze mniej pociagaly niz te PRL-owskie. Brak informacji powodowal, ze
            ludzie upatrywali w Zachodzie wszystko co najgorsze.

            Ostatnie dni na Ukrainie troche odslaniaja mechanizmy spoleczne jakie dzialaja
            w niedoinformowanych ludziach. Do niedawna Ukraincy postrzegali Polakow jako
            tych, ktorzy czekaja tylko na zagarniecie ich ziemi i dobr, ktore poprzez wojne
            stracili.
            Tak przeciez nie jest. Mimo sentymentow i tesknot nikt rozsadny zadnych
            roszczen dzis nie podniesie. Co nie znaczy, ze nie bedzie wciaz trudnych
            rozmow. Rozmowy i rozliczenia to jedno a rewizje, roszczenia i wojenne zapedy
            to sprawa zupelnie inna.

            Podejmujac ten watek mialem na wzgledzie co innego. Mianowicie na ile relacje
            dziadkow i rodzicow z ich bliskimi i znajomymi pozostalymi za Bugiem sa
            kontynuowane przez dzieci i wnukow.
            Wyglada jednak na to, ze nie sa kontynuowane. Wiezi sie pourywaly.

            Pozdrawiam
            BRO
            • spahis Re: statystyki 28.11.04, 19:14
              Witaj krajanie. Myślę, że także lekko "przefajnowałeś" pozostawiając na naszych
              terenach az 20 procent autochtonów. Powiem tylko, że na 600 mieszkańców jednej
              z miejscowości z terenu pwiatu głubczyckiego (dane z roku 1976) jedynie 30 osób
              (6 rodzin) to autochtoni,którzy nie zdecydowali się na wyjazd do NIemiec.
              Zresztą, nawet w mojej rodzinnej miejscowości stanowili oni tak nieliczną
              społezność, że trudno by było oszacować ich az na 20 procent.
              Ale nie w tym rzecz. POdejmując wątek reakcji na obecne wydarzenia na Ukrainie
              i udział polskich mediatorów w trudnym dziele łągodzenia sytuacji powiem ci, że
              nie należy spodziewać się jednolitych reakcji naszych ziomków. Najstarsze
              pokolenie, to które pamięta jeszcze eksodus na Zachód, nadal postrzega Ukrainę
              prez pryzmat "tryzuba", mając w pamięci noce pełne łun pożarów, nierzadko widok
              zmasakrowanych ciał swoich bliskich, żeganjące ich spalone domostwa. Dla tych
              ludzi, a wielu jeszcze przeciez żyje, samo słowo "Ukraina" kojarzy się dość
              makabrycznie. To ludzki odruch i myślę, że w podobny sposób reagują wszystkie
              nacje, których pokoleniom przyszło przeżywać czas autentycznej i okrutnej walki
              o przetrwanie. Inaczej zapewne na rzecz patrzy pokolenie urodzone tutaj,
              zwłaszcza to biorące czynny udział w przeobrazeniach ustrojowych w Polsce. Dla
              nas dizsiejsza Ukraina to pełnoprawne państwo, w którym dzieje się coś złego, w
              ktorym reguły demokratyczne zostały złamane, w którym istnieje realne
              zagrożenie utworzenia kolejnej demokracji białoruskiej, pod silnym wpływem
              putinowskiej Rosji. Chyba nie takiego sąsiada, niezaleznie od sentymentów
              historycznych chcieliby mieskańcy Polski i naszych terenów, zwłaszcza w
              kontekście coraz bardziej przewidywalnych w niedalekiej przyszłości wyjazdów
              setymentalnych do miejsc urodzenia dziadków i rodziców. (To przewidywalna
              pespektywa, wystarczy popatrzeć na podobne zachowania potomków śląskich
              Niemców, którzy urodzili sie po tamtej stronie Łaby, ale tutaj przyjeżdżają z
              ciekawości).
              Co do podrzymywania kontaktów z pozostałymi na Wschodzie dalekimi krewnymi,
              kuzynami, bądź jedynie z miejscami rodzinnie bliskimi, to chyba masz rację, że
              nie są podtrzymywane. Pourywały się, co nie jest dla mnie osobiście zadnym
              zaskoczeniem. Wielokrotnie miałem okazję do odwiedzenia terenów, na których
              żyła przez wieki moja rodzina, poznawałem dalszych krewnych, którzy z wielu
              względów pozostali powojnie "na swoim". To były szalenie trudne wizyty dla
              mnie, człowieka, który urodził się już na Śląsku, w nowej, powojennej Polsce,
              gdyż widziałem autentyczny żal spotykających się po latach krewnych, których
              łączyły jedynie nazwiska, stare zdjęcia, i mogiły na zrujnowanych cmentarzach.
              Lata życia w zupełnie innych realiach politycznych i społecznych nie sprzyjały
              zbyt częstym kontaktom, więzi mocno się poluzowały, zanikały wraz z
              odchodzeniem najstarszego pokolenia. Pamiętam, że jeszcze w latach
              osiemdziesiątych sporo osób z mojej rodziny wyjeżdzało do ukraińskiej strefy
              ZSRR, ale w latach 90 praktycznie całkowicie podróże ustały. Powód?
              Paradoksalnie, wzrost tendencji niepodległościowych na Ukrainie! Przypomnij
              sobie jakże częste odwoływanie się ruchów niepodległościowych do postaci
              Bandery, UPA, SS Galizien, czyli faktów historycznych niemiłych żadnemu
              Polakowi z kresów. Jak mógł się czuć Polak we Lwowie, kiedy zebranina wiecu na
              plantach śpiewali: ..."bude wilna Ukraina, lib krow Lachiw po kolina"? Byłem,
              słyszałem...
              NIedoinformowanie nadal zbiera swoje żniwo. Patrzymy na Ukrainę z nutka
              sympatii, ale i ostrożności. Oglądamy kolejny odcinekw serialu: demokratyzacja
              Europy Wschodniej z zaciekawieniem ale i z obawą. Jak będize nowa Ukraina, czy
              na dobre odsunie się w cień ponura przeszłość relacji pomiędzy naszymi
              nacjami? Pytania nie sa bezzasadne, bowiem odpowiedź na nie w dużym stopniu
              będzie decydować o zbliżeniu, ale także o chęci odnowienia i częstszych
              kontaktów z mieszkańcami obecnej Ukrainy. Bardzo chciałbym kiedyś pokazać moim
              dzieciom miejsce, z którym urodził się mój i ich dziadek, w którym żyła cała
              nasza rodzina, z którego musieli wszyscy wyjechać w 1945 roku. Zapewne i mój
              ojciec, tak tłumiący w sobie sentyment do tamtych terenów, chciałby zobaczyć
              jeszcze raz miejsca, które zna jedynie ze zdjęć rodzinnych. Mam nadzieję, że
              tak się kiedyś stanie.
              POzdrawiam serdecznie.
              • bro2001 Re: statystyki 29.11.04, 12:07
                Dzięki za odezwanie sie.
                Wiele Twoich mysli podzielam.
                Co do moich szacunkow statystycznych to dotycza one lat 60-70-tych.
                Na dobre z okolic Glubczyc wyjechalem w 74 roku.
                Wtedy autochtonow bylo tam calkiem sporo. Moze nie 20% a ok 15% ale jednak
                sporo.
                Odezwe sie jeszcze. Teraz nie mam czasu.
                Pozdrawiam
                BRO
              • bro2001 Re: statystyki 30.11.04, 12:56
                Znalazlem chwile wiec odniose sie do Twoich spahis słow odnosnie wyjazdow
                Slazakow do Niemiec w latach 70-tych.
                Mysle, ze exodus z lat 70-tych byl zupelnie czym innym niz tuz po wojnie i we
                wczesnych latach 50-tych.

                W latach 70-tych panowalo przekonanie, ze komunizm jest trwaly i potrwa
                pokolenia. Nie bylo nadziei na zmiany. Chyba, ze wybuchnie wojna. Ale zmian
                zwiazanych z wojna nikt nie oczekiwal bo to grozilo zaglada.
                Wiec kazdy, kto mial jakakolwiek szanse probowal wyjechac. W znikomym stopniu
                decydowaly przeslanki narodowosciowe (w sensie nie czuje sie Polakiem wiec
                wyjezdzam). Czy Polak, czy nie-Polak kazdy chcial zwyczajnie pozyc po ludzku.
                Uklad Gierek-Brandt dal jedynie niektorym szanse. Inni tej szansy nie mieli.
                Dorabianie dzis ideologii, ze ci Slazacy czy Niemcy zostali wypedzeni to
                demagogia. Wielu chcialoby miec taka szanse byc wypedzonym.
                Pewnie to wlasnie w poznych latach 70-tych tak bardzo ubylo autochtonow na
                opolszczyznie.
                Prawda jest takze, ze cala polska wies i regiony rolnicze wyludnia sie. Wiec i
                Glubczyckie sie wyludnia a wraz z wyludnieniem ubywa tych, ktorych i tak bylo
                malo (autochtonow).

                Podzielam Twoje zdanie o pamieci przesiedlencow z Podola o rzeziach tam
                dokonywanych. Moi rodzice tez przez to przeszli. Ja znam tamte wydarzenia z
                opowiadan.

                Choc wiec mnie z ojcowizna podolska nic nie laczylo, pamietam ten ucisk w
                gardle gdy w 73 znalazlem sie na zaoranym miejscu, gdzie stal ojcowski dom.
                Zostal spalony do cna w lutym 45. Zachowala sie jedynie studnia, z ktorej
                czerpano wode.

                Ale Ukraincom zycze powodzenia.
                Pozdrawiam
                BRO

            • bohun.strw Re: statystyki 15.02.05, 21:45
              Cieszę się trafiając na to forum - z oczywistych względów mi tak bliskie. Ja też
              znalazłem się na tej ziemi (głubczyckiej), która z konieczności zastąpiła mi
              rodzinną, niezależnie od mej i rodziców woli. Mieszkałem w Branicach (w samym
              centrum). Do dzisiaj, gdy tylko mogę, jadąc w tamtym kierunku "zahaczam" o
              Branice, Lisięcice. Z ciekawością, zachowując incognito, przyglądam się
              mieszkańcom tych miejscowości. Budzą się sentymentalne wspomnienia, typowe tylko
              dla ludzi stamtąd (kresów).
              Zgadzam się w pęłni z Twoją wypowiedzią bro2001,z wyłaczeniem Ślazaków, bo tam
              byli wyłacznie Niemcy.Ludność napływowa to reprezentanci Podola,Wołynia, okolic
              Lwowa i dalszych.Ciekawa i barwna reprezentacja...Doświadczona życiem.Nie mam
              już żadnych więzi z Ukrainą, i nie tęsknię za tamtymi stronami i nie mam żadnych
              roszczeń.Nie można wciąż nawijać spirali wszelkich,nawet uzasadnionych, roszczeń
              narodów. W demokratyczną Ukrainę nie wierzę, nigdy tam (wsród Ukraińcow)
              takowej tradycji nie było i nie będzie- mam nadzieję, że się jednak mylę.
              Pozdrawiam!!!
              • bro2001 Re: statystyki do bohuna.strw 16.02.05, 15:21
                Witaj
                No to bylismy prawie sasiadami. Ja mieszkalem w Niekazanicach. Do Branic
                jezdzilem po chleb do piekarni i do dentysty. W latach 50-tych gabinet
                prowadzily siostry zakonne. Pamietam, ze ktoregos razu bolal mnie jeden z
                trzonowych mleczakow. Byla dziura. Pokazalem siostrze, ona obejrzala, odwrocila
                sie, wziela kleszcze i... wyrwala zab po drugiej stronie. Wystraszony
                przyznalem sie, ze mam wyrwany zdrowy zab dopiero niedaleko domu. Po kilku
                dniach trzeba bylo znowy jechac.
                Co do tych Slazakow, to pewnie roznie bywalo w poszczegolnych miejscowosciach.
                W Niekazanicach byli Niemcy ale byli tez tzw. miejscowi, ktorzy w domu nie
                mowili po niemiecku. Kolezanka mojej starszej siostry opowiadala, ze dopiero na
                jakis czas przed wojna mieli obowiazek mowic po niemiecku nie tylko w szkole
                ale takze w domu. Poczatkowo jej mama nawet pokzrykiwala "zeby nie wykrecala
                geby bo scierka dostanie". Pozniej zrobilo sie groznie i wszyscy mowili po
                niemiecku.
                Do szkoly chodzilem do Nasiedla. Z Branic mialem kolege w szkole sredniej w
                Opolu. Potem tak sie porobilo, ze wybylem na dobre. Teraz, podobnie jak Ty,
                wykorzystuje okazje by tam zajechac.

                Ubolewam, ze wciaz jednak Podolacy nie sprawiaja wrazenia jakby byli na swoim.
                Moze sie myle, chcialbym sie mylic.
                Wciaz powracajacy motyw na opolskim forum GW dzielenia przez Niemcow i Slazakow
                na naszych i obcych z jednej strony, oraz odmawiania Niemcom i Slazakom prawa
                do wykrzyczenia swoich (przemilczanych dotad) krzywd doznanych po wojnie,
                napawa niepokojem.
                Odradzaja sie stare nienawisci a nacjonalisci moga ubic na tym polityczny
                interes.

                Co do Ukrainy, to jestem, staram sie byc, optymista.
                Oby sie im udalo.

                Pozdrawiam
                BRO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka