Gość: mesco
IP: *.ub.uni-leipzig.de
18.10.02, 15:45
bylem w Gogolinie, tej starej stolcy polskosci na Slasku Opolskim do 1938 roku, a obecnie
najwiekszego skupiska mniejszosci niemieckiej.
Bylem w sklepie z nazwa "CIASTKARNIA" w srodku napisy wszystkie po polsku.
Niemka za lada wygladajaca jak DiscoQueen z Krapkowic mówila nienaganna polszczyzny podczas
gdy kupowalem paczki. Nie odwazylem sie mowic po niemiecku, bo w lot zorientowalem sie ze ta
Niemka nie rozumie nic po niemiecku....