kochanica-francuza
14.10.06, 22:41
yłam otóż na Dyktandzie.
Jako osoba unikająca wszelkich stad powyżej 3 osób usiadłam sobie w
przerwie w pustym sektorze. Usiadło nas tam jeszcze ze troje i siedzieliśmy
sobie grzecznie, nie wadząc nikomu.
Gdy przerwa w imprezie dobiegała końca, ochrona zaczęła nas wywalać. Spytana
(ochrona) o powód, powiedziała , że z powodu transmisji TV organizator życzy
sobie, żebyśmy siedzieli wszyscy na kupie, pod kamerami, tak żeby było widać ,
że jest nas DUUUUUUUUżO.
Usiłowałam ochroniarzowi wytłumaczyć, że ja tu nie jestem statystką w
medialnym spektaklu, ale był niewzruszony. (Ciekawe, czy w imię medialnego
efektu "radosnego tłumu w Spodku" usunąłby mnie siłą).
Postanowiłam zatem zamejlować do tajemniczego organizatora i, skierowana w
sprawie tegoż organizatora do szefa ochrony, odbyłam z nim następującą
konwersację:
J: Kto organizuje tę imprezę?
S: A bo co?
J: Bo kazali nam się przesiąść, mamy być pod kamerami. Ja tu nie statystuję.
S: Sektor jest zamknięty.
J: Ale przedtem był otwarty i nikomu nie przeszkadzaliśmy.
S: Ale teraz jest zamknięty.
J: A kto tak zadysponował?
S: Ochrona.
J: A im kto kazał?
S: Ochrona.
J: A kto zlecił ochronie?
S: Ochrona.
J: Aha, ochrona zleciła sobie sama?
S: Organizator.
J: A kto nim jest?
S: Organizator (powtarzanie się do absurdu uznał za cenny chwyt erystyczny -
przyp. KF)
J: Czyli kto?
S: Organizator.
J: To jakaś tajna organizacja?
S: Dokładnie.
J: Radio Katowice?
S: (w zaparte) Organizator.
J: Ale ja tu siedzieć nie będę i nie będę robić tłumu. Wyjdę z sali, wyjść z
sali mam prawo.
S: (wpadł na nowy pomysł): Ja nie będę z panią rozmawiał.
J: A dlaczego?
S: Organizatorem jest Estrada Śląska.