latindancer
22.11.06, 12:00
Obserwując reakcję mediów na tragedię w Rudzie Śląskiej zaczynam się
zastanawiać nad taką kwestią - dlaczego akurat po smierci górników ogłasza
się narodową żałobę? Dlaczego portale robią się czarno-białe, logosy w TV
zmieniają się na czarne, a kanały informacyjne trąbią tylko o jednym? Czym
smierć kilku/nastu górników różni się od śmierci kilku/nastu osób, które giną
np w wypadku samochodowym, albo podczas pracy na budowie? Pewnie każdego dnia
następują u nas w kraju rózne tragedie, które w równym stopniu sa przeżywane
przez rodziny jak tragedia górników, ale jakoś nikt z tego powodu nie robi
takiej pokazówy jak w tym przypadku. Od czego to zależy? Od liczby ofiar?
Chyba nie, bo przecież są znane przypadki, gdy rozbija się gdzieś mikrobus,
gdzie ginie kilka osób - dajmy na to cztery. I co? Śmierć tych czterech osób
jest mniej warta niż śmierć ośmiu górników? Nikt wtedy nie zakłada
wydzielonych wątków, nie ma ogólnej dyskusji na ten temat i z czego to
wynika? To, że praca górnika jest niezwykle ryzykowna to wiemy. Ale są inne
zawody, w których również giną ludzie - pracownicy platform wiertniczych,
marynarze, kierowcy, budowlańcy itd. Tu jeszcze można to wytłumaczyć faktem,
że ciągle trwają poszukiwania, ale i tak nie do końca podzielam
niewspółmierną reakcje mediów.