emenefix
19.12.07, 21:58
Kazimierz Kutz, autor wielu świetnych filmów, które do dziś jako młody
człowiek mogę oglądać chętnie kilka razy ale również autor "dupowatości
Śląska" będzie startował po raz kolejny do parlamentu. Z listy PO. Z resztą to
nieistotne z jakiej listy. Moje subiektywne odczucie jednak krzyczy głośno
"nie wypada", "to nie jest powód do laudacji".
Pan Kazimierz Kutz przez wielu ludzi z zewnątrz uważany jest za ambasadora
Śląska w Polsce. Niesłusznie. Nie sztuka pięknie mówić, nie sztuka, ze tak
powiem - lansować się na reprezentanta regionu, samozwańczego mentora. Mam
wrażenie, że ten człowiek, który malował nas, mieszkańców regionu w swoich
filmach tak pięknie, dziś żyje jeszcze tamtymi zasługami. I bardziej niż
realnymi problemami śląska zajmuje się występami w TVN24 a propos tragedii na
katowickich targach, nad grobem Barbary Blidy, w studiu telewizyjnym opowiada
o przyczynach tragedii w Halembie. I zawsze kąsa przeciwny obóz polityczny. To
ohydne. Posądzicie mnie o agitację, o politykierstwo. Ale ja nie o tym... Moją
frustrację niech zobrazuje pewna sytuacja:
Do dziś nie mogę zapomnieć jednego z odcinków "Sprawy dla Reportera", gdzie
zdesperowani górnicy i ludzie branży ze łzami w oczach mówili jak ich
wyzyskiwano, kazano kraść, jak kazano milczeć na temat lewej kasy itd.
Kazimierz Kutz rozpoczął natychmiast mowę: "Tak, Śląsk jest traktowany po
macoszemu, nie wyciąga się do niego ręki, nie wspomaga, to musi się zmienić,
ci ludzie potrzebują wsparcia". Na to jeden z górników wykrzyczał: "Panie
Kazimierzu, a gdzie był Pan, jak Pana potrzebowaliśmy. Telefony, listy,
petycje, na żadną prośbę Pan nie odpowiedział z tej Warszawy". Publicysta
Przekroju wyraźnie zbladł. Zarówno na twarzy jak i w moich oczach. I
przepraszam Panie Kazimierzu, tak już jest do dziś...
Moim zdaniem nie powinien Pan dostać kolejnej szansy. Więcej zrobi Pan dla
Śląska, dobrym, współczesnym filmem.