arnold7
05.11.03, 06:36
Likwidator śląskiej wąskotorówki wypowiedział wojnę jej miłośnikom. Od kilku
tygodni wywozi na złom stare maszyny z warsztatów wąskotorówki w Bytomiu
Rozbarku. Wkrótce ma się zająć lokomotywownią w Karbie. - To zbrodnia. Takiej
wąskotorówki jak na Śląsku nie ma w całej Europie - protestują członkowie
stowarzyszenia Górnośląskie Koleje Wąskotorowe
Sprawa zaczęła się latem. Do ponadstuletniego kompleksu warsztatów
naprawczych wkroczył likwidator Kolei Dojazdowych PKP i zażądał zwrotu
mienia, którego kolej nie przekazała gminie. Awantura wybuchła, gdy
pracownicy kolei zaczęli ciąć stuletnie maszyny, na których można było
naprawiać zużyte wagony i lokomotywy. Latem wożą one turystów między
Miasteczkiem Śląskim a Bytomiem.
- Zdewastowali naszą kuźnię, zabrali kowadła i płyty tuszerskie, pocięli
maszyny do wyrobu resorów, zabrali prostowniki i spawarki - wylicza straty
Paweł Niemczuk z Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, stowarzyszenia, które od
dwóch lat na zlecenie władz Bytomia opiekuje się wąskotorówką.
Sprzęt wyrywano ze ścian i podłóg. Wielkie maszyny cięto palnikami na
dziedzińcu warsztatów, a potem w kawałkach ładowano na ciężarówki. Stamtąd
trafiły na złom. Podobny los spotkał, albo w najbliższym czasie spotka, część
wąskotorowego taboru. - Z czterowagonowego zestawu do przewożenia szyn
likwidator zostawił nam tylko jeden i to bez wyposażenia. Resztę albo
sprzedadzą, albo zezłomują - denerwuje się Niemczuk.
- To perełka. Poza Bytomiem takich warsztatów nie ma na całym kontynencie.
Miłośnicy kolei zjeżdżają tu jak do mekki. Nie mogę patrzeć, jak się je
niszczy - dodaje Jakub Halor.
- Rwę sobie włosy z głowy - mówi Gerard Golomb, szef referatu transportu w
bytomskim magistracie. - Wysłałem do nich chyba tonę pism. Prosiłem,
groziłem, żądałem. Jak grochem o ścianę. Wolą pociąć stare maszyny, niż je
nam przekazać - wyjaśnia.
Ryszard Reichel, pełnomocnik likwidatora Kolei Dojazdowych, jest zdziwiony
całym zamieszaniem. - O co chodzi? Przecież biorę to, co należy do mnie. Nie
jestem instytucją charytatywną - mówi oburzony. Gdy pytamy, czemu złomuje
osiemdziesięcioletnie maszyny, odpowiada, że chciał wcześniej przekazać je
miastu, ale urzędnicy nie odpowiadali na jego pisma.
- Wolne żarty. PKP zaproponowało nam przekazanie po prostu śmieci i
przerdzewiałych wagonów. Interweniowaliśmy nawet w zarządzie głównym PKP. Bez
skutku - odpowiada Golomb.
Najgorsze dni czekają wąskotorówkę pod koniec tygodnia. Wtedy ekipy
likwidatorów odwiedzą stuletnią stację i lokomotywownię w Karbie. Z
dziesięciu torów prowadzących do lokomotywowni tylko jeden jest własnością
miasta. Resztę PKP zamierza zlikwidować. - Musimy się spieszyć. Likwidacja
przedsiębiorstwa nie może potrwać dłużej niż do końca listopada - zapowiada
Reichel.
Wasze opinie (6)
+ DODAJ swoją opinię
------------------------------------------------------------------------------
--
• Ryby z Ameryki i Azji zagrażają śląskim ... Gość: interto, 10-09-2003
09:35
W kamiennej Górze pojawił się Koliber.
Ptak rodem z ameryki prawdo (...)
• Natura korzysta. To normalne, nowa sukce... Gość: Ekosyf..., 10-09-2003
11:29
• Re: Natura korzysta. To normalne, nowa s... Gość: iop, 10-09-2003
13:14
• Re: Ryby z Ameryki i Azji zagrażają śląs... z0rr0, 10-09-2003 13:33
• Barbarzyncy!!!! arnold7, 05-11-2003 06:33