Gość: żęszczyń
IP: *.chello.pl
22.02.04, 11:18
Wiecie co? Ostatnio pooglądałem sobie klika filmów na kanale TV wytwórni
filmowej Hallmark (czy ona jest australijska?) i wiele z tych filmów ma akcję
we współczesnej Austarlii...
Problem polega na tym, że filmy owe pokazują Australijską - że tak powiem -
prowincję i życie się tam toczące to ZGROZA !!!
Mianowicie jest to ZERO CYWILIZACJI - no bo jak to określić, gdy np. chłopak
napisał list do (dorosłej) dziewczyny, a ta nie mogła go przeczytać bo jak mu
poźniej wyznaje "nie umie dobrze czytać" ?!!
Do tego dochodzi ogólnie rzecz biorąc wyjątkowo TOPORNY TRYB ŻYCIA, ciężka
robota przy bydle METODAMI XVIII wiecznymi (na polskich wsiach dużo lepiej to
jednak wygląda), ręczne karczowanie czegóś tam i inne takie pierdoły, które
jednak zapaliły CZERWONĄ LAMPKĘ ALARMOWĄ - mnie jeszcze niedawnemu
entuzjastowi emigracji na Antypody !!!
Co jest grane?! Czy życie w Australii jest rzeczywiście tak tam HEAVY METAL
CIEŻKIE?
Pytam nie bez kozery, gdyż po zobaczeniu tego opisu Polski w "MS Encarta
Reference Library 2004" e57.republika.pl/ , to doznaję już małego
zawrotu głowy i gotowy będę niedługo jechać na Grenlandię żeby uprawiać
pietruszkę...