Dodaj do ulubionych

Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚWIAT !

IP: *.chello.pl 22.02.04, 11:18
Wiecie co? Ostatnio pooglądałem sobie klika filmów na kanale TV wytwórni
filmowej Hallmark (czy ona jest australijska?) i wiele z tych filmów ma akcję
we współczesnej Austarlii...
Problem polega na tym, że filmy owe pokazują Australijską - że tak powiem -
prowincję i życie się tam toczące to ZGROZA !!!
Mianowicie jest to ZERO CYWILIZACJI - no bo jak to określić, gdy np. chłopak
napisał list do (dorosłej) dziewczyny, a ta nie mogła go przeczytać bo jak mu
poźniej wyznaje "nie umie dobrze czytać" ?!!
Do tego dochodzi ogólnie rzecz biorąc wyjątkowo TOPORNY TRYB ŻYCIA, ciężka
robota przy bydle METODAMI XVIII wiecznymi (na polskich wsiach dużo lepiej to
jednak wygląda), ręczne karczowanie czegóś tam i inne takie pierdoły, które
jednak zapaliły CZERWONĄ LAMPKĘ ALARMOWĄ - mnie jeszcze niedawnemu
entuzjastowi emigracji na Antypody !!!

Co jest grane?! Czy życie w Australii jest rzeczywiście tak tam HEAVY METAL
CIEŻKIE?
Pytam nie bez kozery, gdyż po zobaczeniu tego opisu Polski w "MS Encarta
Reference Library 2004" e57.republika.pl/ , to doznaję już małego
zawrotu głowy i gotowy będę niedługo jechać na Grenlandię żeby uprawiać
pietruszkę...
Obserwuj wątek
    • Gość: strzebrzeszyn Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW IP: *.nsw.bigpond.net.au 22.02.04, 11:43
      a nie przyszlo ci do glowy, ze ta dziewczyna, ktora nie umiala dobrze czytac po
      angielsku, byla swieza emigrantka na przyklad z Polski?
      • glory Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW 22.02.04, 12:45
        Ten temat o Australi(zle/dobrze) juz jest tak nudny jak flaki z olejem.
        Moze z innej beczki.
        Ostatnio gwiazda mediow australijskich byl pewien pechowy plywak, ktory wpadl
        w tarapaty z ponad pol metrowym rekinem podczas rannej kapieli w Oceanie
        Spokojnym.
        Koles niestety nadzial sie na gombiego(gatunek rekina), ktory wbil sie swoimi
        klami w lydke naszego bohatera. Ozik jednak nie dal sie spanikowac naglym
        atakiem szarka i ostro wioslujac swoimi lapskami doplynal do brzegu. Niestety
        byl bardzo zdziwony jak wyskakujac w podskokach z boskich wod Oceanu Spokojnego
        stwierdzil ze ucieczka na brzeg gowno dala. Bastard szark byl caly czas
        uczepiony giry plywaka.
        Podobniez zrobilo sie straszne zamieszanie, czesc luda kibicowala szarkowi
        robiac fotki na swoich cyfrowych kamerach(widzialem zdjecia,he,he niezle to
        wyglada), a czesc za pomaca mlotkow i kijow i innych tego typow narzedzi
        probowalo rekinowi wyperswadopwac zeby dal sobie siana z noga plywaka.
        I teraz gwozdz programu.
        Rekin jednak byl tak ambitny ze nie dal sobie wybic ze swojego pustego baniaka
        pomyslu o puszczeniu nogi .Obydwaj bohaterowie zostali przewiezieni do
        najblizszego szpitala gdzie po operacji ofiara ataku ma sie dobrze.
        Nie wiadomo tylko co zrobili z rekinem.
      • Gość: żęszczyń CIĘŻKO FIZYCZNIE PRACUJĄCA KOBIETA NA ROLI toNORMA IP: *.chello.pl 22.02.04, 21:51
        > a nie przyszlo ci do glowy, ze ta dziewczyna, ktora nie umiala dobrze czytac
        > po angielsku, byla swieza emigrantka na przyklad z Polski?

        Ależ skąd! Z treści filmu wynikało, że to cała rodzina ambitnych farmerów
        australijskich z dziada pradziada.
        Ale nie tylko to, wszystko tam było pokazane tak jakby Australię dopiero co
        kolonizowano i CIĘŻKIM ZNOJEM trzeba było walczyć o byt z MOZOLNYM żywiołem
        farmerskim od świtu do nocy, oczywiście kosztem EDUKACJI DZIECI, a już o
        własnym kontakcie nie tylko z JAKĄKOLWIEK kulturą (typu jedna książka na rok,
        choćby KOMIKS), ale WOGÓLE z CYWILIZACJĄ nie wspomnę...

        Ale żeby nie było wątpliwości, że to czasy współczesne, to obok jest jakieś
        małe miasteczko gdzie parę osób nawet posiada jakieś nowsze modele samochodów a
        grupa młodych próbuje rozkręcić interes typu jakaś gastronomia - i słuchając
        ich dialogów widać pełne odniesienie do WSPÓŁCZESNOŚCI (ale również pełną
        akceptację wspomnianych realiów - jakby to była NORMA w Australii)!

        Ale to nie tylko ten jeden film! Już parę takich widziałem na kanale "Hallmark
        TV" w przeciągu powiedzmy... roku, i w paru (różnych) pokazywano sytuację typu
        jak to dzielna rodzina nie może znaleźć pracy w dużym mieście australijskim i
        decyduje się wyruszyć "w teren" aby tam zrobić karierę rolnika i pokazuje sceny
        wyjęte żywcem z XVII wieku... (gdzie CIĘŻKO FIZYCZNIE PRACUJĄCA KOBIETA PRZY
        ROLI TO PODSTAWA)!
        Co jest KURCZE z tą Australią TAK NA PRAWDĘ?!!
        • Gość: strzebrzeszyn Australijski Outback to zupelnie inna Australia IP: *.nsw.bigpond.net.au 23.02.04, 09:53
          pojezdzij troche po swiecie, po prowincjach swiata, a wszedzie znajdziesz ludzi
          zacofanych, nawet w Szwajcarii, nie mowiac juz o Polsce. te 5-10% spoleczenstwa
          ma prawo byc takie z lekka niepismienne. to co zaobserwowales na filmach
          pokrywa sie z wynikami badan, wedle ktorych najwiecej analfabetow w Australii
          wywodzi sie (o dziwo!) sposrod emigrantow anglosaskich, czyli tych ktorym
          najblizej bylo do jezyka angielskiego.
    • Gość: CGN Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 18:29
      Filmy Made in USA maja z rzeczywistoscia tyle wspolnego co Dziennik TV za
      czasow komuny. Ja tez ogladam teraz w Polsce filmy australijsjie i amerykanskie
      o Australii i mam niezly ubaw, bo ta Australia, gdzie spedzilem prawie 20 lat
      (glownie Melbourne, VIC) nie ma wlasciwie nic wspolnego z ta, ktora pokazuja na
      filmach. Jedyne prawdziwe obrazy Australii to ROMPER STOMPER (krecony w
      Sunshine, blisko Pawla z Melbourne) i drugi film o tym jak przy pomocyy
      tramwaju obrabowano wielki bank w Melbourne. I byl jeszcze chyba jeden o
      korupcji w Sydney odkrytej przez dziennikarke ktora ocalala tylko dzieki temu,
      ze byla corka bossa zwiazkowego, czyli tantejszego gangstera...
      Bowiem 90% Australijczykow mieszka w miastach, i to duzych. Na zadupiu
      (outback) zostaja zupelne nieudaczniki, stad tak ich pokazuja... wink
      Pozdr.
      • kup_pan_paszport Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW 24.02.04, 01:35

        • Gość: CGN Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:17
          Kiedy ostatnio otrzezwiales?
    • dreptak2k Re: Australijska prowincja to w/g Hallmark III ŚW 22.02.04, 22:42
      Dokladnie tak jest. Ja z czytaniem tez mam klopoty - moja zona to robi. Ja
      natomiast umiem pisac!

      Nie bardzo cie rozumiem, co masz na mysli mowiac o tych metodach pracy
      farmerow. Cep jest bardzo dobrym wynalazkiem i dziala niezawodnie. A bydlo? No
      co chcesz od Krasuli? Marycha - znaczy Mary - ja wydoi i jest OK!

      Podobno na niektorych farmach juz maja radia (na baterie) tak ze sie nie
      nasmiewaj, poprosze
    • prawdziwystarywiarus Jedynie Polacy 23.02.04, 10:38
      JEDYNIE POLACY Z KRAJU ZE SWĄ PRZENIKLIWĄ INTELIGENCJĄ I FANTAZJĄ
      ZASŁUGUJĄ NA WIELKOŚĆ.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10060055&a=10060055
      • Gość: Kan_z_oz Re: Jedynie Polacy IP: *.mega.tmns.net.au 23.02.04, 10:58
        CGN napisal;
        Filmy Made in USA maja z rzeczywistoscia tyle wspolnego co Dziennik TV za
        czasow komuny. Ja tez ogladam teraz w Polsce filmy australijsjie i amerykanskie
        o Australii i mam niezly ubaw, bo ta Australia, gdzie spedzilem prawie 20 lat
        (glownie Melbourne, VIC) nie ma wlasciwie nic wspolnego z ta, ktora pokazuja na
        filmach. Jedyne prawdziwe obrazy Australii to ROMPER STOMPER (krecony w
        Sunshine, blisko Pawla z Melbourne) i drugi film o tym jak przy pomocyy
        tramwaju obrabowano wielki bank w Melbourne. I byl jeszcze chyba jeden o
        korupcji w Sydney odkrytej przez dziennikarke ktora ocalala tylko dzieki temu,
        ze byla corka bossa zwiazkowego, czyli tantejszego gangstera...
        Bowiem 90% Australijczykow mieszka w miastach, i to duzych. Na zadupiu
        (outback) zostaja zupelne nieudaczniki, stad tak ich pokazuja... wink
        Pozdr.

        Co tu dzieje? Kolega CGN wypowiada sie spokojnie, rzeczowo i optymistycznie o
        Oz, Pan Pijar wyciaga fakty z ktorymi nie mozna sie klocic.
        Chyba bede musiala przejsc do opozycji.

        Pelny obraz z 'outback'mozna osiagnac tylko po zobaczeniu. Zgadzam sie z CGN
        jest to inna czesc Oz. Nie radze filmow/programow uzupelniajacych typu;
        Priscilla queen of desert, Crocodile Dundee etc.

        Pzd z Sydney
        • pawel_z_melb Re: Jedynie Polacy 24.02.04, 03:55
          Czesc,
          wiem o co Ci chodzi, ale zderze dwa fragmenty

          1.......
          > CGN napisal;
          Na zadupiu (outback) zostaja zupelne nieudaczniki, stad tak ich pokazuja... wink


          2.
          Kolega CGN wypowiada sie spokojnie, rzeczowo i optymistycznie o
          ........

          umknelo Ci to pierwsze?

          dlaczego sie nie zgadzam:
          a) pryncypialnie odrzucam nazywanie jakiejkolwiek grupy ludzi 'nieudacznikami'

          w dojo klubu karate w Heathmont, byl piekny napis:
          'respect everybody,
          fear no-one'

          b) na kazdej prowincji (czy to w Ustrzykach, Pcimiu, Lomzy czy Australijskim
          Never-Never ) mozna spotkac wielu wartosciowych ludzi...

          c) robi sie obecnie modne cos co tu sie nazywa 'Sea-change': ludzie dobrowolnie
          rzucaja posady w miescie by prowadzic spokojniejsze zycie na wsi
          • Gość: CGN Re: Jedynie Pawel... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:29
            pawel_z_melb napisał: Czesc, wiem o co Ci chodzi, ale zderze dwa fragmenty
            1....... CGN napisal; Na zadupiu (outback) zostaja zupelne nieudaczniki, stad
            tak ich pokazuja... ;
            C: Niestety, ale takie sa realia, bo kto zdrow na umysle mieszkalby na
            pustynii, bez wody, do najblizszego sklepu czy szkoly setki km, przy obecnych
            cenach benzyny (w tym lotniczej)? Zauwaz, ze banki w Oz masowo zamykaja swe
            oddzialy na outbacku, podobnie robi poczta, a za nimi wlasciciele biznesow.
            Takie sa bowiem skutki tzw. rational economics, czyli neoliberalnej doktryny
            gopodarczej, ktora niszczy Australie, a najbardziej wlasnie outback... sad

            2. Kolega CGN wypowiada sie spokojnie, rzeczowo i optymistycznie o
            C: Nie tyle optymistycznie, ale realistycznie, bez tzw. wishful thinking!

            - umknelo Ci to pierwsze?
            C: A mianowicie co? Ze CGN pisze prawde?

            - dlaczego sie nie zgadzam:
            a) pryncypialnie odrzucam nazywanie jakiejkolwiek grupy ludzi 'nieudacznikami'
            C: Niestety, ale takie sa fakty. Mozesz je ignorowac, ale na wlasna
            odpowiedzialnosc!
            - w dojo klubu karate w Heathmont, byl piekny napis:
            'respect everybody, fear no-one'
            C: Ja zas respektuje tych karaciarzy i sie ich obawiam... sad
            I tobie tez to radze!

            b) na kazdej prowincji (czy to w Ustrzykach, Pcimiu, Lomzy czy Australijskim
            Never-Never ) mozna spotkac wielu wartosciowych ludzi...
            C: Ustrzyki, Pcim czy Lomza to tzw. country, a nie outback. Outback jest tylko
            w OZ, USA czy Kanadzie czy innej Argentynie, ale nie w Europie! Siedzisz tyle
            lat w St. Albans, ale ze nie stac cie na podroze, i slabo znasz angielski
            (australijski), to nie odrozniasz country (np. moja corka mieszka w Victorian
            country 100 km od Melbourne) od outbacku... sad

            c) robi sie obecnie modne cos co tu sie nazywa 'Sea-change': ludzie dobrowolnie
            rzucaja posady w miescie by prowadzic spokojniejsze zycie na wsi
            C: Tak, ale znow nic nie rozumiesz: oni, jak moja corka przenosza sie do
            country, a nie na outback! Nie kompromituj sie Pawel swa ignorancja! sad

    • pawel_z_melb Australijska prowincja w/g Pawla 24.02.04, 03:14
      jesli powaznie pytasz...

      - to w tym pewnie tyle prawdy co w filamch typu 'Knopielka'{z tym to mam
      nadzieje ze trafilem, bo juz nie pamietam filmu sad((}, w amerykanskich
      zdjeciach o Polsce, albo tyle co w Wajdowych szarzach z szabelka na Tygrysa w
      1939 (Lotna - to juz dobrze pamietam!).

      Coz Pan Artysta mial pomysl 'ze tak bedzie na ludowo'i z jajem...

      ja znam tylko i moge polecic inna prowincje australijska,
      np.:www.borokadowns.com.au (bylismy, sprawdzilismy jest naprawde, a
      lozko ma wymiar 'King Size' smile))
      • Gość: CGN Re: Australijska prowincja w/g Pawla IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:49
        Znow mylisz outback (horror) z beautiful aussie country... sad
    • pawel_z_melb PS: Hallmark 24.02.04, 04:30
      Hallmark produkuje eleganckie papeterie itp itd - zafundowali sobie kanal tv -
      jest tez w US
      • Gość: Kan_z_oz Re: PS: Hallmark IP: *.mega.tmns.net.au 24.02.04, 11:17
        Pawel z M napisal;dlaczego sie nie zgadzam:
        a) pryncypialnie odrzucam nazywanie jakiejkolwiek grupy ludzi 'nieudacznikami'

        Mieszkalam 4.5 roku w Jindabyne (a wlasciwie poza), zgadzam sie, ludzie
        mieszkaja tam z wyboru. Byl to jeden z najciekawszych okresow naszego zycia i
        nie powiem ani jednego zlego slowa na temat ludzi czy zycia.

        Na mysli mialam niespotykany optymizm u CGN, ktory mnie ucieszyl.

        Outback jest trudny do zrozumienia dla kogos kto tam nigdy nie byl. Jest
        zupelnie 'poza mozliwoscia zrozumienia' dla wiekszosci. Nauczyl mnie wiele
        respectu dla innych i siebie. Nie bedze wchodzila w szczegoly bo to bardzo
        osobiste wspomnienia.
        Zycie w Sydney nie rozni sie wiele od innych miast Europy czy swiata, outback
        to przesuniecie w czasie. Jest to przejscie w swiat ktory juz nie istnieje w
        innych czesciach swiata. Okreslenie go prymitywnym jest nieporozumieniem.
        Zalecam podroz w 'outback' na dluzszy okres czasu, albo znienawidzisz, albo
        pokochasz. Jedno moge ci obiecac, bedzie to podroz ktora zapamietasz na cale
        zycie. Nie przejmuj sie filmami.

        Pzd
        • Gość: Me -110 Re: A moze CGN-owi zaczyna sie cknic ???? IP: *.bchsia.telus.net 24.02.04, 13:02
          • Gość: Me -110 Re: Chello.pl IP: *.bchsia.telus.net 24.02.04, 13:12
            - Chcialem byc waszym sasiadem, dac wam prace i przyjazn. Dlaczego
            odpowiedzieliscie mi ogniem i kamieniami - pyta mieszkanców Pieszyc HANS GOENSE
            (35 l.), HOLENDER. Ze strachu o zycie ukrywa sie on i jego zona, Polka.



            Czy rzeczywiscie? Czy nie ma szansy na zgodne zycie rodziny Goensów z
            mieszkancami Pieszyc?

            Nie chca mnie tu. Spalili mi stodole, nowiuskie maszyny rolnicze. Okradli,
            obrzucili kamieniami... Grozili, ze zabija - Hans ze scisnietym gardlem wylicza
            przejawy ludzkiej nienawisci.

            - Bo Holender to chuligan, samolub, lobuz... Zagraniczny len. Sam nie chce
            pracowac, innymi by sie wyreczal. Zeby Polacy na niego robili - krzyczy Józef
            Zarzycki, wróg Hansa numer 1.

            "Holendrzy", czyli Hans i Gosia, nie przespali w Pieszycach spokojnie ani
            jednej nocy. Pod oknami slyszeli: - Wynocha. Won do Holandii. Nie wykupicie
            nas. Predzej was wybijemy. I wybili.

            Hans, rolnik, do Polski przyjechal kilka lat temu. W Holandii nie mógl sie
            wykazac. - Ziemi tam jak na lekarstwo - mówi.

            Poznal Gosie (25 l.). W sklepie ogrodniczym. Stala za lada, on przyszedl cos
            kupic.

            - I jakby w nas piorun strzelil.

            Zaplanowali wspólna przyszlosc: kupia ziemie, beda tyrac od switu do zmierzchu,
            rozkreca plantacje cebuli.

            - Bo na cebuli Hans to sie zna. Wie o niej wszystko - mówi z duma Gosia. Niska,
            piegowata. Oczy czerwone od placzu.


            JÓZEF ZARZYCKI (88 l., SASIAD): - Hans to mój wróg. Tylko jemu daj, tylko dla
            niego... Zagraniczny len. Samemu mu sie nie chce pracowac, chce, zeby Polacy na
            niego robili!
            Podpadli swojakowi

            Wybrali Pieszyce: miasteczko niedaleko Walbrzycha na Dolnym Slasku.
            Kilkadziesiat tysiecy mieszkanców snujacych sie po ulicach, kilka sklepów,
            zaniedbane bloki, na peryferiach gospodarstwa rolne.

            Zaciagneli kredyt, za 150 tysiecy kupili kilka zaniedbanych budynków, maszyny
            rolnicze i 16 hektarów.

            I pierwsza kloda pod nogi: w nowo zakupionym domu dozywotnie mieszkanie ma
            zapewnione Józef Zarzycki, ojciec poprzedniego wlasciciela. W umowie sprzedazy
            nie bylo o tym slowa.

            Niesnaski. Pisma, odwolania. Wojewoda wydal decyzje: od 20 lat mieszkal gdzie
            indziej. Nie ma zadnego prawa do domu Holendra.

            Ale 88-letni Józef Zarzycki zna w okolicy wszystkich i wszyscy znaja jego.
            Ziomek.

            - Ludzie zaczeli na nas patrzec z nienawiscia. Ze krzywde zrobilismy
            swojakowi... - opowiada Gosia.

            Stary Zarzycki az sie trzesie na slowo "Holendrzy".

            - Hans to mój wróg - mówi pan Józef. - Ten Holender to chuligan, samolub,
            lobuz... Tylko jemu daj, tylko dla niego... - unosi sie. - Zagraniczny len.
            Samemu mu sie nie chce pracowac, innymi by sie wyreczal. Zeby Polacy na niego
            robili - krzyczy.

            Hans i jego polska zona plany mieli wielkie: - W okolicy bezrobocie.
            Wyliczylismy, ze jak wszystko pójdzie dobrze, to przy plantacji cebuli ze 40
            osób z okolicy zatrudnimy - opowiadaja.

            Kiedy ludzie sie od nich odwracali na ulicy, "Holendrzy" zaciskali zeby.

            Zajeli sie remontem, rozkrecaniem gospodarstwa. Rzucili w wir roboty...

            Ogien zgasil zapal

            - Nasz entuzjazm zgasl tej majowej nocy, gdy miejscowi podpalili nam stodole -
            opowiada Malgorzata.

            Ogien strawil cale zabudowania gospodarcze. Z dymem poszlo 15 ton slomy, 2,5
            tony nawozu mineralnego, siewnik i rozsiewacz. Razem: 200 tysiecy zlotych.

            Dochodzenie w sprawie podpalenia zostalo umorzone. Powód? Nie ma dostatecznych
            dowodów, ze ktos podpalal.

            - Nie dali nam wiary, ze sasiad nam grozil. Dzien przed pozarem
            krzyczal: "Spale was, cholery. Obce dziwolagi" - opowiada Holender. -
            Wygrazal: "To nie twoja ziemia. Spierdal... stad. Pozalujesz, zes kupil ziemie.
            Won do domu..." - opowiada Hans. Zaczynaja mu drzec usta.

            Sasiad to Jan T. (47 l.). Krepy, robocze ubranie, dlubie przy ciagniku.

            - Ja mu nie grozilem, temu... dziwolagowi - mówi patrzac w ziemie. - Sam sie
            spalil. Ognisko rozpalil i sie spalil - dorzuca. - Ten Holender to zly
            czlowiek. Bac sie go mozna. Nie wiadomo kiedy sie zaczai na Polaka, lopata od
            tylu przylozy tak, ze glowe rozlupie na pól. Smierc murowana - opowiada. - No i
            dzieci chcial nam otruc. Tak, tak... Popryskal trucizna swoje czeresnie, zeby
            nasze dzieci sie najadly owoców i poumieraly. To cala prawda - bije sie w
            piersi Jan T.

            Nie spali po nocach

            Hans i Gosia nie przespali spokojnie ani jednej nocy. Pod oknami slyszeli: -
            Wynocha. Won do Holandii. Nie wykupicie nas. Predzej was wybijemy - wspomina
            Gosia. Zanosi sie lzami. Cala dygoce. - Po nocach mi sie to teraz sni - dorzuca.

            Sasiedzi nie przypominaja sobie takich sytuacji. Nikt nic nie wie.

            Irena Radwanska (55 l.), sasiadka z przeciwka: - My im nic zlego nie
            zrobilismy. Nic. No... Odzywac sie do nich nie odzywalismy, bo oni tacy...
            dziwni. Odludki. Ludzi unikali, to i my im sie nie narzucalismy. Nie wpadali na
            kawke, przy plocie nie pogadali. Tylko cichcem przemykali...

            Antoni Radwanski (55 l.): - Holender? Dzien dobry po polsku nie powiedzial.
            Geby nie otworzyl. Dziwny.

            A kamienie? Grozby? Podpalenie?

            - Bujdy... - zarzeka sie Nina Jakubiak (35 l.). - Od nas im sie krzywda nie
            dziala.

            A okna Goensów tlukly sie co dnia od kamieni rzucanych nienawistna reka. Nie
            nadazali z zamawianiem szklarza. Zostawili wybite. Te od frontu zamurowali.

            Kamieni nie szczedzili tez samemu Hansowi. - Ktos z ukrycia, z krzaków we mnie
            rzucal. Po podwórku nie moglem chodzic. Zawsze gdzies dostalem: to w glowe, to
            w plecy. "Wynos sie" - slyszalem przy tym.

            Pokazuje obdukcje lekarska: siniaki, otarcia naskórka, krwiaki...

            - Jakbym jakis tredowaty byl. Tak mnie traktowali. Jakbym zaraze roznosil
            najgorsza... A ja tylko chcialem normalnie pracowac, na zycie zarobic i dac
            zarobic innym - opowiada.

            Bylo coraz gorzej. W bialy dzien okradli Holendrom las. Tak po prostu.
            Zlodzieje wycieli w pien 31 dorodnych drzew. Straty - 29 tysiecy 157 zlotych.
            Sprawców zlapano. Mieszkancy Pieszyc. Sasiedzi.

            Odprawiali ich

            - Przestalismy wychodzic z domu. Strach nas zzeral. Nie moglismy normalnie zyc,
            przez caly czas zaszczuci, osaczeni... - Gosia wyciera lzy i lyka tabletki
            uspokajajace.

            Prosili o pomoc wszedzie. Bez skutku.

            Wladze miasta:

            - To nie nasz problem. Slyszelismy o jakis klótniach sasiedzkich. Ale to ludzie
            powinni zalatwic miedzy soba

            - ucina zastepca burmistrza Pieszyc Norbert Twardy.

            Ambasada Królestwa Holandii:

            - Musicie pogadac z polskimi i holenderskimi mediami. Moze wam pomoga... -
            radzili holenderscy urzednicy.

            Ministerstwo Spraw Wewnetrznych: pisma bez odpowiedzi.

            Miejscowa policja tez jest obojetna:

            - Oni tam zyja jak Kargul z Pawlakiem - mówi Waldemar Kocyla (42 l.), zastepca
            komendanta w Bielawie. - A ten Holender taki dziwny jest: przyjechal z daleka i
            zamiast byc mily, dostosowac sie, wkupic sie w laski ludzi... To on sie burzy -
            kreci z niedowierzaniem glowa.

            Ostatnio "Holendrzy" powiedzieli: "dosc". Koniec ze strachem, upokorzeniem.
            Spakowali podstawowe rzeczy, dom zamkneli na cztery spusty. Zamieszkali u
            rodziny, kilkadziesiat kilometrów od Pieszyc. Boja sie wracac do domu.

            - Przegralismy - mówia.

            Holendrzy w Polsce niemile widziani?

            RINA I FREDDY BELTMAN przeniesli sie z calym dobytkiem z Holandii do Polski w
            styczniu 1996 roku. Zamieszkali we wsi Cetyn pod Slupskiem. Wydzierzawili 200
            hektarów i budynki po bylym PGR. Chcieli stworzyc mleczna ferme. Ktos
            dwukrotnie podpalil im gospodarstwo. Holendrzy nie wytrzymali. Spakowali sie i
            wrócili do ojczyzny.

            AREND HENDRIKS wydzierzawil ziemie we wsi Kawecin pod Swieciem. Od samego
            poczatku spotykal sie z niechecia. "Ktos" poniszczyl mu elektryczne pastuchy i
            uwolnione z pastwisk konie zniszczyly pole kukurydzy. Innym razem zniszczono mu
            namioty foliowe. Sledztwo wykazalo, ze zrobili to jego sasiedzi.

          • Gość: CGN Re: A moze CGN-owi zaczyna sie cknic ???? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:44
            Za przyroda w Oz tak, ale za ludzmi, a szczegolnie wladzami to raczej nie... sad
            A juz najmniej za tamtejsza polonia... sad
      • Gość: CGN Re: PS: Hallmark IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.02.04, 16:32
        Pawel: 'swiat jaki jest - tworzymy wookol siebie sami...'
        C: Typowe credo autystycznych schizofenikow, ktorzy widza swiat nie jaki jest,
        ale jaki by chcieli widziec (wishful thinking)... sad


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka