dorota1974kr
24.02.04, 12:52
a wiec dzisiaj...
Gdy bylam mala dziewczynka trzydziestoletnie panie, czesto mamy moich
kolezanek wydawaly mi sie takie dorosle i dojrzale, zeby nie powiedziec
stare. Gdy bylam nastolatka trzydziestka ciagle jawila mi sie jako cos bardzo
odleglego. W momencie osiagniecia dwudziestki pomyslalam, ze oto teraz
zaczyna sie ostatnie dziesiec lat mojej mlodosci. No wiec zgodnie z moim
rozumowaniem dzisiaj jest dzien sadu... A ja przeciez czuje sie taka mloda i
jeszcze czesto taka dziecinna.
Stanelam przed lustrem i spojrzalam na siebie krytycznym wzrokiem.
Zmarszczek jeszcze nie widac, moja twarz ciagle wydaje mi sie dosc swieza, a
moze zawsze tak bedzie mi sie wydawac. Wlosy ciagle w niezlym stanie.
Spojrzalam na swoje cialo. No coz 15 kilo wiecej po ciazy, z tym
kategorycznie trzeba cos zrobic. Pomyslalm o tym co mam i co osiagnelam.
Praca nieciekawa(dobrze, ze jestem na urlopie macierzynskim), ale przeciez
studiuje by to zmienic. Mam cudownego meza, super corke, przytulny dom,
zwiedzialam spory kawalek swiata i ciagle mam w planach kolejne wyprawy.
Stoje wiec przed tym lustrem i mysle, ze trzydziestka to jednak jest powod
do zastanowienia sie blizej nad sama soba, swoim zyciem. Niestety mlodsza juz
nigdy nie bede. Ale czuc sie mlodo i zachowywac sie mlodo i wygladac mlodo
moge przeciez jeszcze dlugie lata. Juz nie wyznaczam sobie granicy. Ale
postanawiam bardziej i lepiej korzystac z tych "ostatnich" lat mojej
mlodosci.
Ciekawe czy teraz co roku bede miala takie nostalgie? Czy dopiero za 10 lat
stane znowu przed lustrem i powiem sobie "a wiec to dzisiaj..."
Ciekawe jak dla was jawi sie trzydziestka?