Dodaj do ulubionych

Wiele trzeba miec w razie sie straci...

IP: *.westln01.mi.comcast.net 17.02.02, 15:27
Czy znajomi oferowali wam interes ktory, na samym poczatku wydawalo sie
ewidentnym kitem albo takowym sie stalo pozniej? Albo na odwrot?

Znajomy, podlapal wiele trickow zyciowych oraz kontaktow potrzebnych do
zalozenia wielomilionowej firmy inwestujacej w real estate, ktora miala,
przyznaje, szanse powodzenia gdyby nie zazdrosny wspolnik, ktory spowodowal
tumult inwestorow. Wszystko padlo w ciagu krotkiego czasu. Wspolnik!

Ten sam koles likwidowal interes i pozwolil mi sie zalapac na
niezwykle "leftovers". Gdybym mial wtedy wiecej rozumu moglem kupic piekny
budynek bankowy za 200k ktory byl wart powyzej 1mil. Razem z lokatorami.

Albo jakies oferty w stylu: wie pan, te akcje sa nisko ale oni maja dostac
patent i wtedy...

Co prawda innym razem INNY koles powiedzial mi, ze pewne akcje pojda do gory.
Sprawdzilem i wyszlo mi, ze mogl miec racje. Zaryzykowalem i zaraz za tydzien
spadly o polowe, a za trzy tygodnie poszly do gory o 40% w por z poczatkiem.
Sprzedalem, zyskalem, a one poszly ciut na dol, a po miesiacu poszly TAK DO
GORY, ze wzrosly 10 krotnie. Dzisiaj, po 2 latach sa nadal na poziomie 5 razy
wiecej, mimo spadku na gieldzie...

Albo: panie doktorze, moj znajomy ma firme ktora kupuje zardzewiale rury od
panstwa. On potem zatrudnia kilku tumanow (hehehe) ktorzy te rury czyszcza i
maluja jak nowe, a on te rury potem sprzedaje firmom budujacym rurociagi. Jak
pan zainwestuje $1000, to po 6 miesiacach dostanie pan $1500, ... , a jak pan
zainwestuje 25,000 to po szesciu miesiacach dostanie pan 70,000 z powrotem. Po
co on mnie potrzebuje? On pana panie doktorze nie potrzebuje, ja go znam i chce
panu zrobic przysluge.
Gosc byl wtedy kierownikiem duzego osrodka lodziowego (Marineland). Fajny gosc.
Dwa tygodnie pozniej slad po nim zaginal zagianl razem z firmowymi czekami.
Naprawde dusza czlowiek.

Albo, inny znajomy, mowi - przejzyj (k. juz pisac zapominam. Zawsze mialem
problem z "przejrzec czy sporobuj...) ten dokument czy nie ma w nim BLEDOW.
Wiesz, my teraz bierzemy malych inwestorow... Przegladam, marketing plan
typowego przewalu: wplac pieniadze i czekaj. Okazuje sie potem, ze spedzil
kilka tygodni piszac ten plan TYLKO DLA MNIE. Mam to do dzisiaj i w chwilach
potrzeby czytam dla rozbawienia.

Ten sam kolega mowi: jest budynek apartamentowy 5 pietrowy, kosztuje $150k.
Chce zebys przyszedlo jako potencjalny kupiec i powiedzial w obecnosci
wlasciciela domu: w co ja cie probuje wrobic. Wtedy on powinien zmieknac i
obnizyc. Potem pojedziemy do pokoju obok i podpiszemy umowe. Ty kupisz za,
powiedzmy 130, a ja w drugim pokoju opyle to za 190. Zysk do podzialu...
Okazalo sie, ze ja mialem byc tym ostatnim kupcem. Budynek zostal zamkniety
przez health dept. Nadal jestesmy dobrymi kolegami.

Jakie sa cechy przewalu? Zauwazylem, ze dobrym wskaznikiem jest jak autor
zamyka sie z toba w malym pomieszczeniu i zaczyna "namawiac". Ty spgladasz na
zamkniete drzwi i jakis atawistyczny strach przelatuje przez grzbiet: czy ja
stad wyjde??

Albo, przyjdz do mnie do domu. Zamkniete drzwi do pokoju (znowu!), oferta, high
pressure tactics, bo w przyszlym roku nie bedzie mozna sie juz wpisac...

Inny znajomy zaoferowal mi stacje zmiany oleju na sprzedaz: wyjezdzal z USA.
Chcial 100k i uwazalem, ze za duzo i chce mnie zrobic. Nastepny, jego krajan -
byli Arabami, kupil za 125k i bardzo sobie chwalil ten interes. Wlasciciel
naprawde wyjechal z USA.

Itd, chodzi o niezle o przyklady znajomych przewalajacych znajomych jak
rowniez, do wyboru, znajomych pomagajacych znajomym. Powyzsze przyklady byly mi
zrobione przez rodowitych anglosasow a nie zadnych tam Polakow.

Pod uwage, z prosba o kontynuacje:
Kleine Geschaenke unterstuetzen die Freundschaft, Rich who has friends itd.
To tell you the truth=poczatki dobrego przewalu
'Tell you what=poczatek dorego interesu

Szczgolne zaproszenie do tego watku jest dla Dona, z racji zawodu spotyka sie z
takimi ofertami 24 razy na dobe jak rowniez Starego - temu to sie mysli-
mierzyles kiedys swoje IQ, powiedz prosze ILE?

Wielokropek...., Baloo (szalom), Aniutek (fajne zdjecie), Karelia (jak tam z
tym w SV, czy obrazki jeszcze chodza?), ESL (fajne zdjecie), Student (powiedz
jak tam teraz jest z tym w Polsce. Wydaja mi sie, ze ci sie powiedzie na
Zachodzie), Typ (gdzie ty teraz jestes?), Kliken (fajne oba zdjecia), Realista
(co sie z nim stalo?), WC (wal prosto z mostu...), Luiza in the Garden (fajne
zdjecie, yum!), Zybi (fajna LODKA), Avocado (szalom), JoeK (hey, dzieki za te
czarnuszke - czy ktos wie jak to siac??) i wielu innych ktorych cenie za trafne
wypowiedzi a ktorych ksywek niestety nie pamietam.

Zdaje sobie sprawe, ze wywlouje kontrowersje wymieniajac notorycznie
nieortodoksyjne nicki...Pozdrowiam - o dziwo bez bolu glowy z dobrym
wspomnieniem o pestkach wisni!
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.turboline.skynet.be 17.02.02, 15:42
      Wprawdzie mnie do tablicy nie wzywano, ale sam sie zglosze...

      Jesli ktos chce cos dac ci za darmo, wezwij policje.

      Jesli TO to taki swietny interes, dlaczego sam go nie zrobi?

      W interesy wklada sie tylko te pieniadze, ktore i tak nie sa ci potrzebne. Nie
      inwestuje sie oszczednosci na starosc, przyszlosci dzieci itp.

      Zdaje sobie sprawe, ze takie zasady powoduja, ze nie zarabiam na
      superinteresach tyle, ile mozna zarobic. Ale "gdy sie zarobi, to sie zarobi".
      To akurat slowa, ktore padaja przed tymi, ktore zacytowales w tytule watku.
      No i nie zarobic to nie to samo co stracic.
      • Gość: WC Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.sympatico.ca 17.02.02, 15:51
        Jedna podstawowa zasada ludzi bogatych (to nie ja, dla jasnosci):
        interes robi sie tylko za pieniadze pozyczone, NIGDY wlasne.
        Pozdr
        • Gość: Doki Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.turboline.skynet.be 17.02.02, 15:59
          Hmmm, zasada ludzi bogatych: cytuje A. Onassisa: nie sposob dorobic sie
          pracujac dla innych.
          Druga zasada bogatych: cytuje Rockefellera: pierwszy milion tak czy owak trzeba
          ukrasc, potem juz jakos idzie.

          Dodane od biedaka (czyli ode mnie): pozyczone trzeba oddac. Biedacy musza
          oddawac pozyczki. Obstaje przy swoim.
          • Gość: lester Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 18.02.02, 04:13
            jeszcze dodam Oleg Cassini:" working hard is not enough", wszystko to prawda i
            wielu to wie ale czy wielu ma mozliwosci i odwage to zastosowac, poza tym nie
            od parady byloby przypomniec czynnik fartu. L.
    • karelia Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 17.02.02, 16:42
      Odpowiadam wezwana do tablicy. Nikt nigdy nie usilowal robic ze mna interesow.
      Nie obracam sie w tzw sferach biznesowych z tego prostego powodu , ze nie mam
      na to pieniedzy. Przyjechalam tutaj gola jak swiety turecki, po latach , nie
      wstydze sie tego powiedziec, zwierzecej pracy zostalam na skutek roznych
      zawirowan losu zubozona do zera . Trzeba bylo zaczynac od nowa. Zauwaz , ze
      nigdy nie mialam swego interesu, pracowalam w panstwowej firmie i zaczynalam od
      pensji tak malej, ze az smieszne. Ale tyralam jak wol , nic z tego nie
      mialam...I znowu tyrka. Na skutek ciezkiej pracy, losu, ktory sprzyjal i dal
      jaka taka prace jakos zyje . Nie narzekam. Co bedzie dalej nie wiem, oby bylo
      tak jak jest, a bede zadowolona.
      Nikt nigdy nie usilowal robic jakiegos interesu ze mna , bo ze mna sie nie da:
      1. za malo pieniedzy
      2. jesli nie mam 100% pewnosci , to nie wejde w nic i nie bede awanturyzowac
      mojego zycia, tracic tego , co mi przyszlo z trudem z panstwowej pensji. Mozesz
      sobie wyobrazic ile tych drobnych oszczednosci jest hahahahahahahahahahaha
      a teraz chce puscic oczko do Ciebie wink))))

      Ale , kiedys, ktos usilowal zrobic kase na mojej pracy i na mnie. Na poczatku
      mojego pobytu tutaj kolega zaprotegowal mnie do swego znajomego, ktory otworzyl
      firme sprzatajaca. Majac duzo czsu i jeszce wiecej ochoty, rozumiejac, ze nawet
      Rockeffeller startowal od pucybuta, poszlam do panstwa zeby mi dali kilka
      godzin sprzatania. Dopiero otwierali firme i potrzebowali ludzi do roboty. Dali.
      Po calonocnym sprzataniu zapuszczonego mieszkania pan az gwizdal z podziwu , ze
      taka robotna/szybka /uczciwa dusze znalazl. Po kilku dniach zaczelam sie
      domagac , zeby mi zaplacono za moja prace. Przez tego kolege dano mi troche
      pieniedzy. Zadzwoniono, zebym znowu przyszla , przyszlam . Pani zona cos tam
      zaczela gadac i sie zachwycac moja osoba i malowala w pieknych barwach
      przyszlosc firmy. Przy okazji opowiedziala mi o planach przemeblowanie
      mieszkania , kupowaniu mebli , pieknych kompletow pokojowych, urzadzaniu biura
      kochanego mezusia, wyjazdow.....w rozmowie rzucono kilka wspanialych adresow.
      Potraktowano mnie z gory, jak biedna dziewczyne ze wsi, ktora znalazla sie w
      wielkim miescie i ktorej panstwo ewentualnie mogo "pomoc".
      Nie zdzierzylam, wiecej tam nie poszlam. Ja sie ucze szybko!
      Wielokrotnie dzwoniono do mnie , zachecano w rozny sposob, ale jak napisalam
      powyzej-ja sie b. szybko ucze. Prosze mnie zle nie zrozumiec, nie jestem
      zachlanna, ja chcialam byc oplacana i dostawac pieniadze na ktore , tak uwazam
      do dzis , zaslugiwalam. A nie jakies nedzne ochlapy , gdy tymczasem panstwo
      bogacilo sie na moim pocie.
      Pozdrawiam K.
      • Gość: Kliken Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.02.02, 18:36
        Biznesy to ja robie sam ze soba.Jak cos spieprze to moge miec pretensje tylko
        do siebie...Mialem juz tyle bizesow ze przestalem liczyc.Najwazniejsze to
        probowac...Microsoft daje papu wiec nie jest tak zle.Pamietam jak po
        przyjezdzie do Kanady zrobilem "swietny" interes z "kolega" z
        pracy.Potrzebowalem pilnie samochod ( toronto jest strasznie duuuuze).no wiec
        moj kochany kolega sprzedal mi swoj samochod za "niewiarygodnie niska
        cene".Niestey okazalo sie ze byl "zasatawiony' w banku .He, goscowi pyska nie
        obilem ale w pracy wyglosilem male przemowienie o oszustach.koles sie juz
        wiecej nie pokazal.Wnioski - jak cos sie STRASZNIE swieci to raczej tombak niz
        zloto.
        • Gość: ESL Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.sympatico.ca 17.02.02, 18:57
          Jak to mowia tubylcy? If something looks too good to be truth, it most likely
          is...
          I takie spojrzenie na swiat (i ludzi) pozwala wielu z nas trwac nie oglaszajac
          bankructwa. Pracowalem wiele lat dla przemyslu farmaceutycznego - tam to sie
          cuda dzialy, wow...
          Ale jak sie ma sceptyczny stosunek do rzeczywistosci, to tak latwo sie
          czlowiek nie poddaje perswazji roznych takich, co to obiecuja
          i slonce, i ksiezyc, i gwiazdy, i sexy osobe towarzyszaca jako bonus.
          Znam jednak ludzi, ktorzy chyba lubia wierzyc w rozne cuda - obserwowalem jak
          sie dawali wciagac w rozne Amwaye, jakies inwestycje real estate, jakies
          importy-exporty z Europa Wschodnia albo innymi Indiami - po pewnym czasie
          czlowiek przestaje takich nawet ostrzegac przed mozliwosciami porazki, bo Oni
          i tak "wiedza lepiej". To chyba taka natura jak alkoholika, tak to
          przynajmniej wyglada z boku... Juz chyba lepiej by wyszli na grze w kasynie...
          • drapieznik Aaaaa, Amway., przemysl farmaceutyczny... 17.02.02, 20:12
            mialem sie nie odzywac, ale tu nie wytrzymalem. Amway heheheehe...

            Przemysl farmacutyczny? Farmaceuci tez sa zamieszani? Za tym pewnie sa Chiny.
            Ciekawe posty.
            • Gość: Don Re: Biznes,biznes..super biznes IP: *.uc.nombres.ttd.es 17.02.02, 21:06
              Jasne w ciagu moich ponad 30 lat za granica,proponowano mi duzo!kilka razy
              udalo sie ocalic skore dzieki ostroznej zonie! (tej nr2)Podobno stracilem kilka
              okazji byc b.bogatym.Najwiecej stracilem na samochodach !Kazdy sprzedawca od
              VW do porsche obiecywal fenomenalna cene jaka dostane po roku ,gdy wezme u
              niego nowy. Co ja tylko nie mialem hi hi .Po wielu latach harowki dla
              panstwa,zebralem troche forsy i wiarygodnosci kredytowej i przypomnialem sobie
              o moim zawodzie .Okazalo sie ,ze to co mnie nauczyli w Polsce jest najwiekszym
              kapitalem.Chwala moim starym nauczycielom.Potem poszlo dosc szybko.Gastronomia
              to ryzyko -ale jak trafisz i nie liczysz godzin to rezultaty widac.Najwiekszy
              blad popelnilem w 1970 r Bedac w Hiszpanii jeszcze jako turysta ,moglem kupic w
              pierwszej lini przy plazy mieszkania za bezcen-dzis nikt nie ma takich
              pieniedzy by to kupic.Sa wynajmowane za 1350 Euro za 4 tygodnie.Kto mi to
              sprzeda dzis-to byla by moja zlota emerytura -5 takich mieszkan! Przechodze
              obok tych domow czesto i podziwiam moja glupote. I w Marcu mam zmienic
              samochod,juz ktos sie smieje znowu !Pojade do salonu bez zony ,bo by zawalu
              dostala ile daja za nasz.Zycie jest takie-najlepsze okazje to te ,ktore
              stracilismy.Ale glowa do gory -ostatni frajer jeszcze sie nie urodzil !!
              • drapieznik Re: Biznes,biznes..super biznes 18.02.02, 00:13
                Bardzo dobre przyklady, Don. Jezeli chodzi o interes restauracyjny to z tego co
                w USA wiadomo, to 90% restauracji upada w ciagi pierwszego - dwoch lat, a 99% w
                ciagu 5 lat! Wiadomo tez, ze tzw. "Analufpause" trwa 2 lata... Jak ty to
                robisz, to jest naprawde godne podziwu i kilku ksiazek biznesowych zeby to
                opisac. Co np. robisz, zeby barman nie sciagal za duzo z barU Widziales film z
                Patrick Swayzee, Roadhouse??? Czy bylo az tak krwawo?

                A jak jest z oplacaniem sie? To nie tylko w Polsce byl zly Sanepid czy PIH.

                Historyjka: chodzilem sobie po mojej okolicy i pewnego dnia zobaczylem dom na
                sprzedaz. Zaintrygowal mnie gdyz mial podwojna dzialke a to wszystko zaraz za
                tzw. mall a wiec w cenie. Porozmawialem z kobieta, ustalilismy cene ale potem
                stwierdzilem po co kupowac browar jak mozna kupic piwo. Zaproponowalem kupno
                tej pustej dzialki obok domu. Dobrze. Mialem plan zeby przywiezc dom
                prefabrykowany, takie cos przyjezdza razem z firankami i kwiatami w wazonach. A
                potem chcialem to zaraz opylic. Ale, bedac czlowiekiem ostroznym i myslacych o
                cywilizowanych przepisach poszedlem do urzedu miasta porozmawiac czy nprawde mi
                pozwoli to zrobic. Inspektor wypytal mnie dokladnie gdzie to jest, pokazalem na
                mapie - powiedzial, ze tak. Mialem cos niejasne uczucie z tym typem, ze mnie
                przewalal - ale nie moglem zrozumiec o co chodzilo. Za dwa dni wlascicielka
                miala zadzwonic a poniewaz sie nie zglosila zadzwonilem ja. No deal. Sprzedala
                komus innemu. Nie mielismy umowy pisemnej bo nie chciala tego zrobic. Potem sie
                dowiedzialem, ze kupil developer...

                A chinskie restauracje musza sie oplacac Triadom a jak nie es muss brenne.

                Co do samochodow, to po latach nauczylem sie: kupowac samochod tego kraju w
                ktorym sie jezdzi. Nie ma problemu z czesciami i obsluga.

                Koledze odbilo i zadecydowal zeby kupic Porsche 911, nowiutki. Porsche nie
                kupil ale wzial Jag za 65k dwa lata temu. No wiec Jag stoi w garazu i czasem
                sie przejedzie. Raz tym jechalem to mi malo nie odbilo, nie powiem czego.
                Skakal jak pingpong bo drogi tu paskudne (nie wiedza jak robic asphalt zeby nie
                pekal). Po dwoch latach, chcial sie obracac w wyzszych sferach i dobral sobie
                dziewczyne hochsztaplerke, typowy angeber. Ona go wprowadzila w
                kregi "milionerow" - przyjaciol. Chcial mnie z jakas pol-lesbijka lewuska
                wysfatac ale zwialem w pore jak zobaczylem to szpagatowe towarzystwo. No wiec,
                zaczeli go wszyscy delikatnie urabiac. Pierwszy milioner mu zainwestowal
                pieniadze. Przysylal mu raporty twierdzace 25% zysku, okazalo sie ze stosowali
                czeste kupowanie sprzedawanie i oplaty zezarly zyski ktorych tez bylo mniej.
                Nastepnie zaczal sie krecic kolo drugiego. Zeby sie przypodobac kupil zwloki
                (hotrod) za 35k. A zaraz potem dziewczyna sprzedala mu RV (autobus mieszkanie)
                za 45k. Jak to wszystko zrobil, najpierw go wyrzucili z pracy a potem
                dziewczyna odeszla... Teraz ma te trzy zabawki i chce to sprzedac co przy
                obecnej sytuacji jest niesprzedawalne. Nie, nie jest Polakiem.

                Nastepny facio: na emeryturze zaczal chodzic sobie po miejscowosci letniskowej.
                Pykal fajeczke, prowadzil pieska i bylo mu dobrze. Byly dwa pasy ziemi wiodace
                do jeziora. Mogl je kupic za 400k ale nie mozna budowac domow bo potrzebny
                trzeci, a trzeciego nie ma. A wiec wzial lokalnego prwanika, odpalil mu 20% i
                ten zalatwil przepisami, ze dwa pasy wystarcza a trzeci niepotrzebny. Lud
                szemral i sie burzyl, wzieli prawnika ale przegrali, bo dali mniej,
                lapciuchy.... Facet chodzil jak paw. A to kmiotom dopieprzyl w kapitalizmie.
                Nie wiedzial jednak, ze z mysliwego stal sie zwierzyna (miasto zagwarantowalo
                sobie podatki). Zanim mogl ziemie podzielic i sprzedac trzeba wyrwac drzewa i
                uzbroic. Zanim to zrobil minely dwa lata i koniunktura ktorej tam nigdy nie
                bylo, przeszla. Podzielil te dzialki i nic. NAwet jednej nie sprzedal. Podatek
                jest ok 30k rocznie (bo uzbrojone), a dochodu nie ma. Makabryczna sytuacja.
                Ceny tez poustalal (musial, zeby rachunki sie zgadzaly), ze nikt nie kupi.

                Pozdrawiam!
                • Gość: maz Re: Biznes,biznes..super biznes IP: *.arach.net.au 18.02.02, 00:40
                  Nie jestem zadnym "guru" ale z gielda finansowa mam troche do czynienia i wbrew
                  temu co tutaj zostalo napisane generalna zasada ,szczegolnie dla poczatkujacych
                  inwestorow jest:NIE INWESTUJ NIGDY WIECEJ NIZ MOZESZ STRACIC.
                  Tzn.Jesli masz np.konto gdzie odkladasz forse na edukacje dzieci - to zostaw to
                  konto w spokoju.
                  Jesli chcesz zarobic i masz pieniadze np.na urlop i mozesz sie swobodnie bez
                  tego urlopu obejsc - to wchodz w interesy.
                  Mozna na ten temat bardzo duzo pisac i zreszta juz jest masa ksiazek napisana.
                  Zainteresowanych odsylam do bibliotek i przestudiowania publikacji o Risk
                  Management.
                  • drapieznik Re: Biznes,biznes..super biznes, Kangur 18.02.02, 03:34
                    Mezu, swiete slowa. Kolega raz do mnie przyszedl i mowi, chcialbym zainwestowac
                    na gieldzie, mozesz mi pomoc? Tak, pytam, a ile masz miec?

                    Wiesz, to nie wazne czy wygram, czy strace, wiesz, ryzykowac trzeba w zyciu,
                    wiesz, jak strace to strace, niech tam, nie?

                    No wiec ile chcialbys zainwestowac? No, tak, ja wiem, no, powiedzmy, oh, nie
                    wiem, a moze, tak.

                    No wiec ile?

                    Oh, 25 to 50 dollars (US)...
                    • Gość: maz Re: Biznes,biznes..super biznes, Kangur IP: *.arach.net.au 18.02.02, 04:28
                      No i co ????????
                      Kolezka stracil ,czy zarobil ???????
                      Gielda nie jest taka zla ,ale.............
                      To znowu temat rzeka.
                    • Gość: aniutek Re: Biznes,biznes..super biznes, Kangur IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 18.02.02, 04:34
                      .... nie mam smykaly do biznesu, niby umiem szybko liczyc, niby
                      doswiadczenie jest ale...... chlop moj ma glowe nie od parady, ciagle cos
                      tam kombinuje, dobrze mi z nim i nie chce konkurowac w tej dziedzinie-
                      nic tu po mnie wink ucze sie, czytam, poznaje.......
                      czasem cos tam mi zaswita... i czsem cos z tego jest :smile)))
                      a czy ktos nas posadzil na minie - tak ! polak - pies z nim, pewnie sie poci
                      na sama mysl o moim chlopie jak styka do jego drzwi - i dobrze mu tak !!!
                      ale jak ktos madrze powiedzial / film bronx tale/
                      he is out of your life for whatever he oves you- you got him cheaply :smile)))))
                      pozdrowki,
                      aniutek
      • drapieznik Karelia, 18.02.02, 00:18
        nadeszly czasy, ze mniej jest lepiej. Ludzie slysza: spelnij patriotyczny
        obowiazek i kupuj. No ale jak ktos kupuje to raz, ze nie oszczedza a dwa ze
        bierze kredyt i znowu zle dla ekonomii.

        Zauwazylem, ze najlepsza rada zeby przestac "chciez miec" to wstac o czwartej
        rano.

        Myslisz, ze jakbym taka babke jak ty, tutaj poznal tobym pisal na klawiaturze?!
        ;>)
        • karelia Re: Karelia, 18.02.02, 01:28
          ales mnie ubawil tymi przykladami. Naiwnych nie sieja , sami sie rodza. Ale
          patrzac z drugiej strony , gdyby ludzie nie ryzykowali, nie robili interesow-
          biznesow to co by sie dzialo? NIC, totalnie nic. a wiec tak zle i tak
          niedobrze. Zawsze jakis biznes sie uda, chodzi o to zebys to byl wlasnie Ty ,
          ktoremu sie udalo. Ot cala zagadka i rozwiazanie problemu.
          Ja nie jestem ryzykantem, bo nie mam co ryzykowac, takie tam drobniaki , to
          tylko by rozsmieszyly i rozzloscily powaznych inwestorowwink. Wiec sie nie
          wychylam i zyje bez nadmiernych stresow. Ryzyko w pewnych olreslonych
          granicach. A najlepszym doradca dla mnie jestem ja sama smile)))Wiem co moge
          (raczej niewielw) i czego nie moge (bardzi duzo)

          No i co z tym za zone pojsciem? Wydal Cie kolega za zone hahahaaha az mi lzy
          radosci poplynely. Czyzbys mial jakies trudnosci z kobietami hahahawink
          A daj sobie spokoj z moim przykladem, ja bym byla w robocie calymi godzinami a
          w domu bym stukala w klawisze. 0 pozytku z takiek kobity jak ja, prawde
          powiedziawszy wink
          Pozdrawiam K.

          • drapieznik Re: Karelia, 18.02.02, 03:37
            zawsze sa klopoty z kobietami. Zastanawiam sie czy nie zostac wesolkiem.
    • Gość: A27 Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.ipt.aol.com 18.02.02, 03:10
      Ja kiedys przeczytalam oglosznie w Dzienniku Zwiazkowym w Chicago o pracy w
      agencji turystycznej. Bylam wtedy mloda i glupia, niecale 20 lat i pierwsze
      wakacje w USA .Spotkalam sie z przyszlymi pracodawcami. Pan i pani - jak mnie
      zobaczyli, to nagle okazalo sie, ze ta praca takze ma polegac na zdjeciach
      reklamowych, wylegiwaniu sie na jachtach i innych duperalach. Jakies 35 tys na
      rok w 1994 - o malo z krzesla nie spadlam, bo takie pieniedze mi sie wtedy
      wydawaly WIELKIE. Aha, jeden warunke, najlepiej zebym z pania i panem
      zamieszkala. Troche mi to smierdzialo i powiedzialam mamusi. Matka od razu
      uderzyla w wielki dzwon , ze to chyba jakis porno biznes. "Ty dziecko lepeij
      juz nie pracuj, ja Ci jesc dam, ale blagam Cie na serce panienki, nie spotykaj
      sie juz nimi." No i matki posluchalam. Potem zrobilysmy research wsrod
      Polonii w Chicago i okazalo sie, ze pan Maksymilian R., moj niedoszly boss ma
      kilka spraw o sex harrasement, wymuszanie sexual favors i inne takie.
      Bog strzegl.
      • drapieznik A27 Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 18.02.02, 03:29
        Masz i tak szczescie, ze to nie bylo w polnocnej Georgii...

        Akurat na pierwszej stroni gazety podali Polski przewal. Usmialem sie z tego
        jak z tego zdjecia Meza... 200 tomow opisow. A oskarzeni: chorzy na serca i
        jkies przedawnienia, hehehehehttp:

        www.wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=010101&xx=701813

        Swiat jest pelen Dyzmow albo lepszych.

    • Gość: A27 Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 04:25
      Hi hi, dlugo nie musialam czekac. Otwieram Ci ja e-mail a tam list od
      niejakiej Amy Hill, ktorej nie znam. E-mail zatytualowany: "Anna, get two free
      airline tickets". Okazuje sie, ze mam w ciagu 48 godzin wpisac sie na liste
      American Homeowners Association. The punch is that I don't even own a house.
      Zlota oferta, nie?
      • Gość: maz Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.arach.net.au 18.02.02, 04:37
        To uwazajcie jeszcze na listy ,chyba gdzies z Afryki,gdzie jakis felus pisze ze
        jest pracownikiem public service i moga wybrac ,cos w granicach US$80
        mil ,tylko potrzeba im zagranicznych adresow ,bo to siedzi na kontach inwestycji
        zagranicznych.Jest tez taki madrala z Francji.Szczegolow nie znam ,bo juz na
        pierwsza propozycje odpowiedzialem f.....off.
        Ciekawe skad oni biora adresy e-mail.
        • drapieznik Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 18.02.02, 06:29
          Wyglada to na Nigerian scheme. Chodzi on od wielu lat. Ostatnio podobno mieli
          sie za to wziac w Nigerii zeby przestali im robic slawe ale widac niewiele
          zrobili. To jest jakos tak, ze za uzytek czyjgos konta placa duze sumy ale
          najpierw trzeba im przelac kwote no i na tym sie konczy.

          Jezeli chodzi o wakacje, to oferuja je np. na Florydzie ale musisz sam
          dojechac. Znalazlem dobry sposob zeby wylaczyc na stale: mowie ze ten, czyli ja
          zostal wczoraj pochowany i czy trzeba cos zaplacic bo jajestem egzekutorem jego
          woli. Nagle robi sie cisza. Oh, I'm sorry... Don't be. He was a sob and the
          world is better off now. Po kilku takich akcjach przestaja dzwonic. Makabryczne
          przyznam, ale sprawdzone, ze dziala. Niektorzy probuja metode sprezyn w
          tapczanie, ale moga sie naciac jak trafia na ciekawskich...
    • ya_bolek Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 18.02.02, 04:48
      Moge tylko powiedziec, ze jestem pod wrazeniem listy ofert, ktore
      Ci zlozono. Ja o zadnych takich nie slyszalem...

      Ze skalistym pozdrowieniem

      Gość portalu: drapieznik napisał(a):

      > Czy znajomi oferowali wam interes ktory, na samym poczatku wydawalo sie
      > ewidentnym kitem albo takowym sie stalo pozniej? Albo na odwrot?
      >
      > Znajomy, podlapal wiele trickow zyciowych oraz kontaktow potrzebnych do
      > zalozenia wielomilionowej firmy inwestujacej w real estate, ktora miala,
      > przyznaje, szanse powodzenia gdyby nie zazdrosny wspolnik, ktory spowodowal
      > tumult inwestorow. Wszystko padlo w ciagu krotkiego czasu. Wspolnik!
      >
      > Ten sam koles likwidowal interes i pozwolil mi sie zalapac na
      > niezwykle "leftovers". Gdybym mial wtedy wiecej rozumu moglem kupic piekny
      > budynek bankowy za 200k ktory byl wart powyzej 1mil. Razem z lokatorami.
      >
      > Albo jakies oferty w stylu: wie pan, te akcje sa nisko ale oni maja dostac
      > patent i wtedy...
      >
      > Co prawda innym razem INNY koles powiedzial mi, ze pewne akcje pojda do gory.
      > Sprawdzilem i wyszlo mi, ze mogl miec racje. Zaryzykowalem i zaraz za tydzien
      > spadly o polowe, a za trzy tygodnie poszly do gory o 40% w por z poczatkiem.
      > Sprzedalem, zyskalem, a one poszly ciut na dol, a po miesiacu poszly TAK DO
      > GORY, ze wzrosly 10 krotnie. Dzisiaj, po 2 latach sa nadal na poziomie 5 razy
      > wiecej, mimo spadku na gieldzie...
      >
      > Albo: panie doktorze, moj znajomy ma firme ktora kupuje zardzewiale rury od
      > panstwa. On potem zatrudnia kilku tumanow (hehehe) ktorzy te rury czyszcza i
      > maluja jak nowe, a on te rury potem sprzedaje firmom budujacym rurociagi. Jak
      > pan zainwestuje $1000, to po 6 miesiacach dostanie pan $1500, ... , a jak pan
      > zainwestuje 25,000 to po szesciu miesiacach dostanie pan 70,000 z powrotem. Po
      > co on mnie potrzebuje? On pana panie doktorze nie potrzebuje, ja go znam i chce
      >
      > panu zrobic przysluge.
      > Gosc byl wtedy kierownikiem duzego osrodka lodziowego (Marineland). Fajny gosc.
      >
      > Dwa tygodnie pozniej slad po nim zaginal zagianl razem z firmowymi czekami.
      > Naprawde dusza czlowiek.
      >
      > Albo, inny znajomy, mowi - przejzyj (k. juz pisac zapominam. Zawsze mialem
      > problem z "przejrzec czy sporobuj...) ten dokument czy nie ma w nim BLEDOW.
      > Wiesz, my teraz bierzemy malych inwestorow... Przegladam, marketing plan
      > typowego przewalu: wplac pieniadze i czekaj. Okazuje sie potem, ze spedzil
      > kilka tygodni piszac ten plan TYLKO DLA MNIE. Mam to do dzisiaj i w chwilach
      > potrzeby czytam dla rozbawienia.
      >
      > Ten sam kolega mowi: jest budynek apartamentowy 5 pietrowy, kosztuje $150k.
      > Chce zebys przyszedlo jako potencjalny kupiec i powiedzial w obecnosci
      > wlasciciela domu: w co ja cie probuje wrobic. Wtedy on powinien zmieknac i
      > obnizyc. Potem pojedziemy do pokoju obok i podpiszemy umowe. Ty kupisz za,
      > powiedzmy 130, a ja w drugim pokoju opyle to za 190. Zysk do podzialu...
      > Okazalo sie, ze ja mialem byc tym ostatnim kupcem. Budynek zostal zamkniety
      > przez health dept. Nadal jestesmy dobrymi kolegami.
      >
      > Jakie sa cechy przewalu? Zauwazylem, ze dobrym wskaznikiem jest jak autor
      > zamyka sie z toba w malym pomieszczeniu i zaczyna "namawiac". Ty spgladasz na
      > zamkniete drzwi i jakis atawistyczny strach przelatuje przez grzbiet: czy ja
      > stad wyjde??
      >
      > Albo, przyjdz do mnie do domu. Zamkniete drzwi do pokoju (znowu!), oferta, high
      >
      > pressure tactics, bo w przyszlym roku nie bedzie mozna sie juz wpisac...
      >
      > Inny znajomy zaoferowal mi stacje zmiany oleju na sprzedaz: wyjezdzal z USA.
      > Chcial 100k i uwazalem, ze za duzo i chce mnie zrobic. Nastepny, jego krajan -
      > byli Arabami, kupil za 125k i bardzo sobie chwalil ten interes. Wlasciciel
      > naprawde wyjechal z USA.
      >
      > Itd, chodzi o niezle o przyklady znajomych przewalajacych znajomych jak
      > rowniez, do wyboru, znajomych pomagajacych znajomym. Powyzsze przyklady byly mi
      >
      > zrobione przez rodowitych anglosasow a nie zadnych tam Polakow.
      >
      > Pod uwage, z prosba o kontynuacje:
      > Kleine Geschaenke unterstuetzen die Freundschaft, Rich who has friends itd.
      > To tell you the truth=poczatki dobrego przewalu
      > 'Tell you what=poczatek dorego interesu
      >
      > Szczgolne zaproszenie do tego watku jest dla Dona, z racji zawodu spotyka sie z
      >
      > takimi ofertami 24 razy na dobe jak rowniez Starego - temu to sie mysli-
      > mierzyles kiedys swoje IQ, powiedz prosze ILE?
      >
      > Wielokropek...., Baloo (szalom), Aniutek (fajne zdjecie), Karelia (jak tam z
      > tym w SV, czy obrazki jeszcze chodza?), ESL (fajne zdjecie), Student (powiedz
      > jak tam teraz jest z tym w Polsce. Wydaja mi sie, ze ci sie powiedzie na
      > Zachodzie), Typ (gdzie ty teraz jestes?), Kliken (fajne oba zdjecia), Realista
      > (co sie z nim stalo?), WC (wal prosto z mostu...), Luiza in the Garden (fajne
      > zdjecie, yum!), Zybi (fajna LODKA), Avocado (szalom), JoeK (hey, dzieki za te
      > czarnuszke - czy ktos wie jak to siac??) i wielu innych ktorych cenie za trafne
      >
      > wypowiedzi a ktorych ksywek niestety nie pamietam.
      >
      > Zdaje sobie sprawe, ze wywlouje kontrowersje wymieniajac notorycznie
      > nieortodoksyjne nicki...Pozdrowiam - o dziwo bez bolu glowy z dobrym
      > wspomnieniem o pestkach wisni!

      • drapieznik Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 18.02.02, 06:39
        Ja sie juz do tego przyzwyczailem ale dziekuje ci, ze nie powiedziales wprost
        co ci sie na pewno musialo nasunac, ze uwazaja mnie za tumana, wiec probuja.

        Raz byl przypadek w pracy, VP mial kochanke i dowiedziala sie o tym jego zona.
        Zeby odwrocic uwage probowal przesunac macany towar do mnie a ja oczywiscie
        mialem niezly ubaw jak przychodzily korowody jego poplecznikow i mowili mi o
        jej zaletach. Trzymalem ich tak w napieciu kilka tygodni a oni mysleli, ze ja
        nie kumam. Dziewczyna przychodzila wystrojona w piatek o 4:30 do mojego biura i
        blokowala drzwi a ja nos w papiery... W koncu sam szef przyszedl i powiedzial
        dlaczego ja nie. Wiec odpowiedzialem z kamienna twarza, ze mam dluga kolejke i
        jej numer musi jeszcze poczekac. Trafilo go a ja dwa miesiace pozniej szukalem
        pracy.
        • ya_bolek Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... 18.02.02, 20:38
          drapieznik napisał(a):

          > Ja sie juz do tego przyzwyczailem ale dziekuje ci, ze nie powiedziales wprost
          > co ci sie na pewno musialo nasunac, ze uwazaja mnie za tumana, wiec probuja.
          >
          Wrecz przciwnie. Im wiecej szczegolow ujawniasz tym bardziej Ci zazdroszcze!

    • Gość: Baloo Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.ne.ch 18.02.02, 08:25
      Kazali odpisac - to odpisuje , aczkolwiek moje doswiadczenia biznesowe sa
      oszalamiajace ...
      Interesem zycia okazal sie oczywiscie pierwszy interes w zyciu - na swoje
      usprawiedliwienie mam tylko to, ze dopiero co stawalem sie pelnoletni : po
      powrocie z pierwszych saksow w krainie zgnilych sledzi pokochal mnie miloscia
      nagla byly kolega z klasy i zaproponowal zloty interes, ze za MOJE (of
      course ...)pieniadze bedzieMY cos tam sprowadzac ... No i tyle go widzialem.
      Kasa byla dosc smieszna - teraz w 2-3 lykendy mozna tyle wydac i nie wiadomo
      nawet , na co poszlo, ale wtedy byl to odpowiednik rocznych zarobkow obydwojga
      moich rodzicow, jako ze czasy to byly odlegle ... Tyle mojego, ze koles teraz
      chodzi z przebitymi obydwiema raczkami za oszukiwanie w kartach (to nie ja mu
      to zrobilem, zastrzegam sie od razu ... a szkoda ...)
      Jako ze czlowiek jednak sie uczy, na drugi interes zycia namowila mnie dopiero
      III RP sprzedajac mi akcje NFI , no ale to mozna bylo od biedy potraktowac jako
      akcje charytatywna ...
      Kolejnym interesem bylo kupno pierwszej w zyciu bryczki ... no , ale czlowiek
      szybko sie uczy .. jak widze takiego , co mi porponuje interes zycia, to siegam
      po katyniaka ...

      Ostatnim powaznym interesem byla propozycja karelii dzialan w branzy filmowej,
      no i dzieki temu jakos sie ciagnie, chociaz fan-club nadal nie chce wyznaczyc
      pensji dla Prezesa (ze o sekretarce nie wspomne)...

      Szalom

      Baloo
      • karelia Interes Prezesa 18.02.02, 10:02
        Prezesie, sledzie nie sa zgnile tylko przefermentowane, ale ja tak tylko gwoli
        wyjasnien .
        Praca Prezesa jest praca spoleczna , tak na marginesie prawdziwej pracy. Pensji
        nie budiet, a jeszcze skladki dodatkowe, bo my tu mamy ubozszych , ktorzy
        potrzebuja wsparcia i zasluguja na to wsparcie swoja poraca, zaaangazowaniem i
        uczciwoscia. Wstydzilby sie Prezes siedzac w alpejskim kraju jeszzce domagac
        sie pieniedzy! Ale zachlannosc!wink))) Do roboty!!!!
        Ahoj K.
      • Gość: Robert Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 10:26
        Gość portalu: Baloo napisał(a):

        > Ostatnim powaznym interesem byla propozycja karelii dzialan w branzy filmowej,
        > no i dzieki temu jakos sie ciagnie, chociaz fan-club nadal nie chce wyznaczyc
        > pensji dla Prezesa (ze o sekretarce nie wspomne)...
        >
        > Szalom
        >
        > Baloo

        Ty, Prezes! Jak Ty bedziesz sobie regularnie takie wakacje robil (prawie trzy
        dni!) to Ty o pensji godnej Prezesa (ze nie wspomne o sekretarce) mozesz
        zapomniec.
        Tutaj dzieja sie rzeczy wiekopomne (Przewodniczacego Wam chca prawie
        ukamieniowac, jakies nieprzyzwoite fotografie nagich kangurow sie w sieci
        publikuje etc.) a Ty co...? Lykend!

        Pozdr.

        Robert

        • Gość: Baloo Re: do Roberta ... IP: *.ne.ch 18.02.02, 11:05
          Sila by opowiadac ... lykend to lykend, dzieciatkami i malzowinka trza sie
          zajac, ale niebawem chyba rzeczywiscie przejde na pelny spoleczny etat
          Prezesa :o)

          Tak nabajtlowaliscie przez ten lykend, ze sie polapac nie moge .. zdjecia sa
          OK, ale podpowiedz, kto i gdzie chcial nam Obiekt Uwielbienia skrzywdzic ...
          co do niego, to spokojny jestem jak dziecko, krzywdy sobie zrobic nie da, ale
          chcialbym zobaczyc z czystej ciekawosci, czy sa jeszcze jakies nowe, oryginalne
          pomysly ... a czasu na czytanie trzydniowej produkcji troszku brak ...

          Szalom

          Baloo
          • Gość: Robert Re: do Roberta ... IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 11:08
            Srobuj tutaj:
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
            dzial=0511&forum=POLONIA&wid=1105659&aid=1106124

            Pozdr.
            Robert
            • Gość: Baloo Re: do Roberta ... IP: *.ne.ch 18.02.02, 11:44
              Dzieki , zajrzalem tam, fajnie bylo .... gowno bryzgalo, jak w grze w piegusa,
              tylko po co sie takim bakerom i gurgulom (czy ja mu tam bylo ...) odpowiada ?
              Za napasc na Aniutka czeka kolesia sroga kara, cos sie wymysli ....

              Na zrazie

              Baloo
      • drapieznik Baloo, kilka pytan od nieuswiadomionego: 18.02.02, 14:07
        co to jest katyniak? Cos z katyniem?

        Akcje NFI. Wiem, ze kiedys byla dyskisja ja "rozsprzedac" panstwo. Potem
        podzielili i wyszlo, ze kazdy cos dostanie. Potem, w czasie wizyty jak
        wyszedlem z PKO, oferowano mi sprzedal te akcje. No i nawet kilka dni temu
        gdzies widzialem wzmianke, ze ktos chcial te akcej kupic. O co chodzi, rzuc
        troche swiatla...
        Usmialem sie z kolegi z raczkami. To mi przypomina film kowbojski
        (hazardzista?) gdzie facet wracal do domy z przybita prawa reka do stolu no i z
        tym stolem. Samochod okazuje sie kazdy zaliczyl i niektorzy nadal zaliczaja.
        • Gość: Baloo Re: do drapieznika - kilka odpowiedzi IP: *.ne.ch 18.02.02, 14:19
          drapieznik napisał(a):

          > co to jest katyniak? Cos z katyniem?

          "katyniak" - to inna nazwa nagana , lecz rzadziej uzywana ...

          >
          > Akcje NFI. Wiem, ze kiedys byla dyskisja ja "rozsprzedac" panstwo. Potem
          > podzielili i wyszlo, ze kazdy cos dostanie. Potem, w czasie wizyty jak
          > wyszedlem z PKO, oferowano mi sprzedal te akcje. No i nawet kilka dni temu
          > gdzies widzialem wzmianke, ze ktos chcial te akcej kupic. O co chodzi, rzuc
          > troche swiatla...

          Akcje NFI, podobnie jak kilkanascie milionow innych frajerow, kupilem w ilosci
          przyslugujacej ... a potem przestaly mnie interesowac. Katzdy obywatel mogl po
          niskiej cenie (czy za darmo ? ... nie pamietam ...) dostac kilka takich papierkow
          w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji . Byli tacy, co od roznych "siniakow"
          za flaszke kupowali îch udzialy , a ptem troszke sie na tym oblowili .. reszta,
          jak ja, chyba potraktowala to jak akcje charytatywna ... a byl to blad
          niestety ...

          > Usmialem sie z kolegi z raczkami. To mi przypomina film kowbojski
          > (hazardzista?) gdzie facet wracal do domy z przybita prawa reka do stolu no i z
          >
          > tym stolem.

          Kolega niestety byl widziany juz bez stolu .. ale podobno tez fajnie wygladal :o)
          Rzecz sie dziala nad Wisla, wiec byl to "eastern" ...

          Samochod okazuje sie kazdy zaliczyl i niektorzy nadal zaliczaja.

          samochody sa nieustajacym zrodlem doskonalych interesow ... zwazywszy fakt, co
          moi wspolwiesniacy regularnie wyczynija z moja bryczka, zaczynam sie zastanawiac
          nad kupnem czolgu albo transportera opancerzonego (raczej to ostatnie, zwazywszy
          na liczebnosc stadka )...

          Baloo

          • drapieznik Baloo, 18.02.02, 14:46
            Dzieki ale jeszcze jedno pytanko wyjasniajace. Czy wiesz jak to zostalo
            oficjalnie wytlumaczone z tymi akcjami? - Czy znasz procentowy zysk tych akcji,
            powiedzmy do dzisiaj.? Czy byla to stale wartosc zwyzkowa czy tez falowalo to
            przez lata?

            Z samochodami, jak ze wszystkim. Mniej jest lepiej a jak mozna bez to lepiej
            nie miec. Ale nie mozna.
            • Gość: Baloo Re: Akcje IP: *.ne.ch 18.02.02, 14:56
              Jak bym sie interesowal Akcjami (nie tylko NFI)to bym nie skamlal o zwrot
              kosztow zwiazanych ze sprawowaniem prezesury :o)))))).

              Powaznie (?) : Nie, nic nie wiem . Wiem tylko, ze wtedy kupa ludzi usilowala
              tym spekulowac (brzydkie slowo = kupowac i sprzedawac) , a malej kupeczce sie
              udalo, bo nie byly to gapy i umieli wplywac na kursy , grajac duuuuuzymi
              ilosciami (czyli , jak zwykle)... A potem , kursy NFI lecialy na pysk i na
              morde i na co kto chce i tak naprawde zarobili na tym tylko ci , co byli (sa)
              w zarzadach, radach nadzorczych oraz firmy consultingowe zwiazane z w/w NFI ...

              Tak wiec, jak nalezalo sie spodziewac , zamiast bajdurzenia i majaczen o
              uwlaszczeniu Narodu (koniecznie przez duze N !!!) doszlo do zwyczajnej
              koncentracji kapitalu, czyli wszystko wrocilo do normy, zgodnie z podrecznikami
              ekonomii i znowu jest tak, jak trzeba ...
              Cytujac pewna znajoma : " ...bogatemu to zawsze wiatr w oczy ... a biednemu ch.
              w d...."

              Przepraszam, juz nie bede sie wyrazal ....


              Baloo
              • drapieznik Baloo, 18.02.02, 16:53
                Dzieki za czas i przepraszam za poranne molestowanie. Rzucilo to troche swiatla
                na moj przyzmat historyczny.
                • Gość: Baloo Re: do drapieznika IP: *.ne.ch 18.02.02, 17:05
                  .. nie szkodzi .. uwielbiam poranne molestowanie , w szczegolnosci przez
                  drapiezniki ...

                  Pa
                  • Gość: Cariño Re: do drapieznika IP: 193.133.143.* 18.02.02, 17:10
                    Gość portalu: Baloo napisał(a):

                    > .. nie szkodzi .. uwielbiam poranne molestowanie , w szczegolnosci przez
                    > drapiezniki ...
                    >
                    > Pa


                    A cie wypatrzylam! Ja ci kiedys o tym przypomne... BEZECNIKU! I Karelii tez
                    doniose.

                    z przymruzeniem zielonego drapieznego oka

                    Cariño
                    • Gość: Baloo Re: do Carino IP: *.ne.ch 18.02.02, 17:14
                      Waow !

                      Wiedzialem , ze sie w koncu doczekam i wreszcie, po co najmniej tygodniowej
                      przerwie, mrugniesz do mnie zielonym okiem.. czekam jeszcze na lopot rzes ....

                      Baloo

                      PS : chyby, ze Ty tez nie rozmawiasz z biedakami ?
                      • Gość: Cariño Re: do Baloo IP: 193.133.143.* 18.02.02, 17:32
                        Gość portalu: Baloo napisał(a):

                        > Waow !
                        >
                        > Wiedzialem , ze sie w koncu doczekam i wreszcie, po co najmniej tygodniowej
                        > przerwie, mrugniesz do mnie zielonym okiem.. czekam jeszcze na lopot rzes ....
                        > > Baloo
                        >
                        PS : chyby, ze Ty tez nie rozmawiasz z biedakami ?

                        Czujesz jak powialo - to od lopotu na twoja czesc.

                        Mrug, mrug,mrug zielonych slipi

                        Cariño
                        Agenter SuperEspecial

                        • Gość: Baloo Re: dzieki Carino ... IP: *.ne.ch 18.02.02, 17:36
                          ...ta ozywcza bryza koi moja skolatana dusze .. powachluj jeszcze troszke ...

                          Twoj Na zawsze ..

                          biedny i niedouczony mis Baloo


                          PS : udalo mi sie wybic prawie wszystkie okna w jednej szkole... Jeszcze
                          troche "pociepie" dla wprawy i jade na olimpiade ...
                          • Gość: Cariño Re: dzieki Carino ... IP: 193.133.143.* 18.02.02, 17:42
                            Gość portalu: Baloo napisał(a):
                            > ...ta ozywcza bryza koi moja skolatana dusze .. powachluj jeszcze troszke ...
                            > > Twoj Na zawsze ..
                            > > biedny i niedouczony mis Baloo
                            > >
                            > PS : udalo mi sie wybic prawie wszystkie okna w jednej szkole... Jeszcze
                            > troche "pociepie" dla wprawy i jade na olimpiade ...

                            A ja kiedys w mlodosci naprawde okna w szkole wybilam. Po tym jak moj biedny
                            papa sie skarzyl ze on nawet nie wie ze ma dzieci, bo jakby chlopak byl to juz by
                            za wybite okna gdzies musial placic. No to placil.

                            Z przymruzeniem zielonego oka
                            you know who

                            • Gość: Baloo Re: okna .. IP: *.ne.ch 18.02.02, 17:47
                              ale frajda, co ?
                              Ale calkiem niepotrzebnie dalas sie zlapac ... mnie nikt nie widzial, oprocz
                              takiego jednego czlowieka z kajecikiem ...

                              Baloo
                              • Gość: Cariño Re: okna ..- Poprawka IP: 193.133.143.* 18.02.02, 17:53
                                Gość portalu: Baloo napisał(a):

                                > ale frajda, co ?
                                > Ale calkiem niepotrzebnie dalas sie zlapac ... mnie nikt nie widzial, oprocz
                                > takiego jednego czlowieka z kajecikiem ...
                                >
                                > Baloo

                                Poprawka: ja sie nie dalam zlapac. To byl taki mlodociany angst ridden
                                czyn/nauczka coby dear papa przestal nadawac o chlopcach/synach/braku takowego w
                                naszej rodzinie. I przestal. Feministyczne tendencje przejawialam od malego!
                                hahaha

                                • Gość: Baloo Re: no taaak ... IP: *.ne.ch 18.02.02, 18:03
                                  No taaaak .. typowe : feministka z kamulcem w garsteczce ... od najmlodszych
                                  lat . I w dodatku tatusiowi dokuczala, i na straty moralne i finansowe
                                  narazala ... pieknie, pieknie ...

                                  Do juterka ...

                                  baloo
    • Gość: Cariño Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: 193.133.143.* 18.02.02, 12:11
      a mnie pewien Rosjanin (znajomy kuzyna znajomego znajomego itd.) zaproponowal
      wspolny property business w UK. Chcial razem kupowac domy/mieszkania, odnawiac
      i sprzedawac (z zyskiem oczywiscie). On by wlozyl 3mln funtow a moj wklad to
      by byla organizacja calego przedsiewziecia. I bysmy sie dzielili 50/50.
      Prawdziwy drug. No i oczywiscie chcial zebym mu dala numer mojego konta zeby
      zrobic przelew, bo on z b. skomplikowanych przyczyn nie mogl ujawnic ze on w
      tym w ogole maczal palce. Jako ze prania nie lubie (zwlaszcza rubli)
      odmowilam. Choc... moze trzeba bylo konto na Grand Cayman albo w Delaware
      otworzyc, przelew przyjac a potem widokowke mu wyslac... Ale to juz rozwazania
      pod tytulem: co by bylo gdy ...

      Cariño
      • Gość: zybi do ..Drapieznika IP: 130.68.2.* 18.02.02, 15:02
        Twoja ksywa jest ciekawa - to ciebie drapieznie oskubywano.
        Dlaczego nie pojdziesz do szkoly . zeby sie nauczyc jak robic biznes.
        Ja chodze na kursy biznesowe
        Ja chodze na kursy inwestorow
        Ja chodze na kursy fotograficzne
        Jezeli masz zrobic jakis biznes , to najpierw sprawdz na internecie .
        zobacz zwykly multilewel-marketing ... AMWEY.
        wystarczy wystukac na internecie taka nazwe.
        Znajdziesz informacje
        - jaki to wspanialy biznes
        - jak ludzi oszukano na tym biznesie
        I dopiero wtedy zapisz sie do.... Amwey
        Polacy dawniej oszukiwali jeden drugiego.
        Teraz sie zmienia i idzie na lepsze.
        Polacy ucza sie
        - jak nie zostac oszukanym
        - jak zainwestowac na gieldzie
        - jak zalozyc wlasny biznes
        Sa organizacje polonijne gdzie mozna sie wszystkiego dowiedziec.
        Jak ktos zaproponuje intrantny biznes, daj mi swoje pieniadze a ja ci pokaze
        jak sie robi kase. To idz do organizacji i sie dowiesz ze to jest --dobre - lub
        zwykle oszustwo.

        Przegladalem zdjecia z histori NYC
        widac pelno statkow handlowych i ten ruch w biznesie.
        statki przywoza towary a ludzie sie bogaca.
        Tak ale to zdjecia historyczne.
        Teraz chodze po NYC i wdze ze te porty handlowe sa ale nie ma statkow.
        Nie widac juz tego rynku handlowego.
        Co jest grane --mysle sobie
        jeszcze pare lat i NYC zniknie z powierzchni handlowej
        Jeszcze troche a Aniutek nie bedzie mieszkala w metropoli swiatowej.
        Nie ma juz WTC wizytowki NYC.
        Dlaczego NYC jeszcze sie nie rozpadlo w proch i ruine handlowa.??????
        • Gość: Baloo Re: to straszne .... IP: *.ne.ch 18.02.02, 15:06
          Zybi, to straszne, co piszesz ....... Musisz koniecznie cos z tym zrobic !!!
          Ratuj Aniutka, naucz drapieznika (i innych glupkow) , jak robic prawdziwe
          interesy !!!

          Ratuj !!!!

          Baloo
          • Gość: Cariño Re: to straszne .... IP: 193.133.143.* 18.02.02, 15:14
            Gość portalu: Baloo napisał(a):

            > Zybi, to straszne, co piszesz ....... Musisz koniecznie cos z tym zrobic !!!
            > Ratuj Aniutka, naucz drapieznika (i innych glupkow) , jak robic prawdziwe
            > interesy !!!
            >
            > Ratuj !!!!


            Baloo,
            Tobie juz nikt nie pomoze. A mowilam zebys sztabek na balkonie nie liczyl tylko
            w lazience, mowilam. I za co ty teraz miodek kupisz, no za co? No chyba ze ci
            dam namiary na tego ruska ktory mnie property business oferowal? Zybi ci powie
            jak due diligence przeprowadzic i bedzie. Jak nie chcesz sam robic to Kroll
            Associates wszystko wyniusza - polowa sztabu w innym sztabie za Komuny
            siedziala. hahahaha
            Cariño

            • Gość: Baloo Re: do Carino IP: *.ne.ch 18.02.02, 15:29
              Carino
              Jak ty masz mnie z tym swoim Sasza zaznajamiac, to ja juz wole w supermarkecie
              krasc .... i wyrok lagodniejszy , i czlowiek (przepraszam ... mis) nie boi sie
              ze sie obudzi na dnie jeziora w cementowym obuwiu na lapach ...
              Pa

              baloo

              PS : a tymczasem ide sie zapisac na kurs fotografii ... od czegos te kariere
              trzeba zaczac ..
              • karelia ale jestescie .... 18.02.02, 16:16
                zamiast pracowac w pocie . No juz juz chcecia sie nachapac tych dularow. A do
                nauki (bravo zibi! ) a do uczciwej rzetelnej roboty!!!! Niecponie
                internetowe!!! Wstyd mi , ze jestescie rodakami. ale co zrobic, niech juz tak
                bedzie, no nie moge sie WAS wyprzec: Byloby to bardzo nieuczciwe, w naszych
                biznisach wink))
                Carella
                • Gość: Baloo Re: ale jestescie .... IP: *.ne.ch 18.02.02, 16:34
                  .. do czego ? ... do roboty ? w dodatku rzetelnej ? i tego, no ...
                  uczciwej ? ... nieeee. ja sie juz do tego nie nadaje, wole sie slizgac po
                  watkach ...
                  I prosze nie uzywac brzydkich slow ...

                  Baloo
          • Gość: zybi Re: Baloo --do szkoly IP: 130.68.2.* 18.02.02, 16:41
            Po co ja mam kogos uczyc, kiedy sam nie umiem.
            Baloo to takie jednorazowe wydanie.
            Jak czegos nie wiem to ide do szkoly i ucze sie od lepszych.
            Jak inwestowac na gieldzie - taki wyklad prowdzil profesor z NYC.
            Co madrego powie Baloo - o funduszach emerytalnych.
            Baloo jest wspanialy na Forum, ale nie ma pieniedzy na inwestowanie w fundusze
            emerytalne.
            Czy to moja wina ze on biedak , i na szkole kamieniami ciepie.
            • Gość: Cariño Re: Baloo --do szkoly IP: 193.133.143.* 18.02.02, 16:45
              Gość portalu: zybi napisał(a):

              > Po co ja mam kogos uczyc, kiedy sam nie umiem.
              > Baloo to takie jednorazowe wydanie.
              > Jak czegos nie wiem to ide do szkoly i ucze sie od lepszych.
              > Jak inwestowac na gieldzie - taki wyklad prowdzil profesor z NYC.
              > Co madrego powie Baloo - o funduszach emerytalnych.
              > Baloo jest wspanialy na Forum, ale nie ma pieniedzy na inwestowanie w fundusze
              > emerytalne.
              > Czy to moja wina ze on biedak , i na szkole kamieniami ciepie.

              A CO TO SA FUNDUSZE EMERYTALNE?

              HAHAHAHAHA
              • Gość: dodo wielki samochodowy interes IP: 209.226.65.* 18.02.02, 17:13
                jako i pani aniutek, ja do interesow nie mam glowy - juz kiedys wam pisalam -
                kadrowa jestem wiec raczej patrze, kto by sie nadal zeby na mnie popracowac smile
                ale dawno, dawno temu za generalskich czasow w prl, udalo mi sie zrobic biznes
                zycia na samochodzie wlasnie.
                samej mi sie w to wierzyc nie chce ale slowo daje, bylo tak: kupilam
                z ogloszenia samochod dacia w starym saczu. zaplacilam 150usd, stare to bylo
                i nikt nawet nigdy nie probowal tego vehicle ukrasc. ale pojezdzilam nia,
                przejezdzilam w sumie cos kolo 2 lat. tak wiec jeszcze starsza owa dacie
                sprzedalam pozniej w warszawie za 320usd. tez dajac ogloszenie.
                to byl deal mojego zycia, obawiam sie, ze jeden jedyny. ale przynajmniej mam
                sie czym pochwalic przed wszystkimi luzdzmi wielkich interesow smile
                wiecej grzechow nie pamietam... znaczy wiecej biznesow nawet nie probuje robic!
                amen.
              • drapieznik Zybi, Carinho 18.02.02, 17:23
                Carino,

                Fundusze emerytalne, najczesciej sa to tzw IRA czy 401k pieniadze. Te mozesz
                investowac albo wedlug swojego gustu (IRA) lub z bardziej ograniczonymi
                mozliwosciami (401k). Jest oczywiscie wiele roznych posrednich sytuacji ale nie
                sa one typowe.

                Gorace pytanie gdzie zainwestowac, ktore postawil Zybi. Profesor uniwersytetu
                jako zrodlo informacji mnie przeraza. Nie bede tego dalaj komentowal z uwagi na
                szacunek dla akademii.

                Podam, jescze raz, przyklad ktory juz raz podawalem, a moze rzuci on troche
                swiatla. Bylem niedawno na tzw seminarium ktore prowadzil ekspert ekspertow.
                Byl to wholesaler of mutual funds to MUTUAL FUND COMPANIES. Chodzi o to, ze ten
                facet nie sprzedaje takim maluczkim. On sprzedaje firmom takim jak Fidelity czy
                Prudential, zeby taki jak ty czy ta mogl potem kupic. Poszedlem bo dawali obiad
                za darmo w fajnym hotelu. Mieso przypominalo zelowe zle odzywianego konia,
                cierpiacego na nerki i cukrzyce. Mogl miec rowniez raka. Hotel byl ladny.

                Siedzialem w pierwszym rzedzie zeby lowic slowo tego co chodzi po wodzie.
                Zaczal: w zeszlym roku wszyscy zostalimy ugotowani (creamed). Wszyscy. Bedzie
                trwalo zanim sie odkujemy. Tu znizyl glos: pewnie rok. Tu znizyl glos: moze 10
                lat. Tu szepnal, w zamysleniu mowiac do siebie i hhyba tylko ja to slyszalem: a
                moze nigdy.

                To byl ekspert ekspertow, z koneksjami, ze profesor moglby sobie pomarzyc. Z
                dostepem do raportow. Z dostepem do literatury. Ze sztabem pracownikow, ktorzy
                tu pewnie na nasze forum zagladaja.

                Nic nie zastapi ludzkiego mozgu, zaden piprzony komputer, czy jazda samochodem
                patrzac w tylne lusterko. Juz co najwyzej poczytaj o cyklach Kondrateva.

                Zybi jakbys byl grzeczniejszy, to moze ktos by ci podal jakas fajna wskazowke?

                Tu przychodzi na to forum kilku ludzi wielkiego kalibru. Czytaja takie
                wypowiedzi jak twoje i chociaz nie masz zlych intencji, nawiewaja bo nie chca
                sie dac wciagnac. Wiesz co? Przekonany jestem, ze nawet p. Piasecka tu zaglada.
                A ja juz w zasadzie zaczynam miec dosyc takiego wrzasku i nie chodzi tu nawet o
                ciebie.

                Nie jestes glupim facetem. Masz niektore niezle spostrzezenia. Czemu zawsze tak
                ostro? Polskim przebojem bedzie trudno.

                A juz na pewno nie warto obrazac ludzi. Pozdrawiam i zycze szybkiego
                wyschniecia drzwi...
                • Gość: Cariño Do Drapieznika IP: 193.133.143.* 18.02.02, 17:29
                  Drapieznik,

                  Ja cie przepraszam. Ja tak sobie troche kpilam z tym pytaniem. Ja wiem co to
                  fundusz emerytalny, choc w nie nie inwestuje - index tracking i hedging to nie
                  zadna filozofia wiec po co komu za to placic jak mozna samemu. Jeszcze raz
                  przepraszam. Oj jak sie glupio czuje bo ty tak z sercem do tego podszedles.

                  Cariño
                  • drapieznik Carinho... 19.02.02, 01:47
                    nie ma sprawy. Ja cie tez lubie...
                • Gość: zybi Re: Zybi, Carinho IP: 130.68.2.* 19.02.02, 00:51
                  drapieznik napisał(a):


                  > Gorace pytanie gdzie zainwestowac, ktore postawil Zybi. Profesor uniwersytetu
                  > jako zrodlo informacji mnie przeraza. Nie bede tego dalaj komentowal z uwagi na
                  >
                  > szacunek dla akademii.


                  Drapieznik cos masz z glowa???
                  Profesor Ostaszewski pracuje w NYC na uniwersytecie.
                  I jest chyba dobrym wykladowca - skoro mu placa i jeszcze studenci zadaja glupie
                  pytania.
                  Wyklad w klubie inwestora nie byl za darmo.
                  Wiesz... ze brakowalo miejsc siedzacych, tylu Polakow na Greenponcie w NYC chcialo
                  swoje uciulane $$$$ zainwestowac.
                  Mozna chodzic na rozne wyklady --medrcow ---i glupcow. Tyle ze to ty dokonujesz
                  wyboru.
                  ? Polskim przebojem bedzie trudno.
                  Trzeba podpatrywac ameryke bo POLSKIM PRZEBOJEM co najwyzej to mozna na dachu
                  pracowac albo sprzatac.

                  > wyschniecia drzwi...

                  Drzwi pomalowane z jednej strony teraz faba wyschla wiec moge stanac do pracy.
                  Koniec ze stukaniem w klawiature !!!!
            • Gość: Baloo Re: Zibi , za co ???? IP: *.ne.ch 18.02.02, 17:12
              Och zibi, Czlowieku Sukcesu, ty to wiesz , jak czlowiekowi dogadac ...

              .. i jednorazowe wydanie ... (przynajmniej nie "pocket book" , mam nadzieje,
              tego bym juz nie wytrzymal i jako dementi bede musial wyslac Klikenowi
              zdjecie ?) ... i o tych Funduszach emerytalnych nic nie wiem ... ze o
              inwestowaniu nie wspomne ...
              .. a juz najgorsze wyzwisko, to ze Ty mnie tak od biedakow .. i w dodatku przy
              wszystkich ... i co ja teraz zrobie, gdzie sie podzieje, sierota ? Ale mi sie
              smutno zrobilo ...
              .. chyba pojde "pociepac" kamieniami w jakas szkole, moze troche dojde do
              siebie ....

              Pa, caluski

              biedny, niedouczony mis

              Baloo
            • jot-23 Re: Baloo --do szkoly 18.02.02, 17:26
              Gość portalu: zybi napisał(a):

              > Po co ja mam kogos uczyc, kiedy sam nie umiem.
              > Baloo to takie jednorazowe wydanie.
              > Jak czegos nie wiem to ide do szkoly i ucze sie od lepszych.
              > Jak inwestowac na gieldzie - taki wyklad prowdzil profesor z NYC.
              > Co madrego powie Baloo - o funduszach emerytalnych.
              > Baloo jest wspanialy na Forum, ale nie ma pieniedzy na inwestowanie w fundusze
              > emerytalne.
              > Czy to moja wina ze on biedak , i na szkole kamieniami ciepie.

              zybi, mi taki jeden "profesor" dal pewniaka ---> INVN smile)))) lubisz ryzyko?
        • drapieznik Re: do ..Drapieznika 18.02.02, 16:50
          Zybi,

          Po kolei. Ksywka jest jak jest a wziela sie z tego ze pod okno przychodzi mi
          rzadki zwierz, bobcat, ktorego mozesz zobaczyc na zdjeciu (obok twojej lodki -
          fajna, nie ma co), dzieki artystycznym zdolnosciom Klikena. Mialo byc ciemne
          zdjecie i z daleka a wyszlo bliskie, jasne i z kotkiem, ale to Kliken zawinil...

          Tak sobie tu spokojnie rozmawiamy, a ty sie zaraz ruszyles do przodu jak
          szarzujacy ulan. Probuje dobierac slow, zeby cie nie rozjuszyc ale gwarantuje,
          ze nie wiem jakbym sie staral to TWOJE bedzie na wierzchu.

          Pierwsze, wszystkie wymagania ktore podajesz, zastosowalem ok 15 lat temu. W
          miedzy czasie udalo mi sie przezyc w USA kilka kryzysow ekonomicznych i zalaman
          na Wall street, czego ty rowniez mnasz przyjemnasc watpliwa byc swiadkiem.

          Wszystko z wyjatkiem organizacji polonijnych. Sparzylem sie na nich gdy
          przemily pan z akcentem ukrainskim przywital mnie na lotnisku i surowo
          przykazal zaczynac "od dolu". Wiedzialem, ze pieprzy glupoty. Potem zalecil mi
          nauke jezyka angielskiego a za chwile okazalo sie ze znam to lepiej od niego.
          Potem zaskoczyl mnie jak dawal nam lekcje w obitym vanie jak rozmawia sie z
          rodowitym amerykaninem, czyli toll booth attendant. Nic w tym zlego, ale po co
          zaraz sie wyglupiac i co drugie slowo mowic takiemu 'sir' jednoczesnie podajac
          kilka drobnych moniakow?

          Nastepna lekcja byla jak chcieli mnie zawiezc do punktu naprawy odbiornikow
          radiowych, przeciez ja nie po to wyjezdzalem. Potem dostalem kilka piwek w
          zamian za podpisanie voucherow do rozliczenia dla naszego oprowadzajcego
          Andrzeja (cwaniak po SGPIS w warszawie).

          Widzialem wielu ludzi ktorzy czerpia wiedze z gazet. Zakaldaja sobie foldery i
          wycinaj rubryki z poradami. Sa to porady dobre jak posadzic np czrnuszke
          (przydalby me sie taki artykul. Moze zapytasz w organizacji polonijnej czy
          takiego nie maja? Ugryzlem sie natychmiast w jezyk...).

          Sa to porady zaprojektowane zebys musial wydac pieniadze a nie zaoszczedzic. A
          jak sie sie interesujesz inwestowaniem na gieldzie, to kursy, czasopisma,
          gazety nie sa dobrym zrodlem informacji. Sa pewne zrodla ktore pozwola, z
          minimalnym uzytkiem glowy, opracowac lepsza srategie niz eksperci, ale to nie
          sa te pisma ktore widzisz na polkach. Poza tym musisz miec na uwadze koszt
          takiej informacji. Nie sztuka nakupowac tych roznych subskrypcji bo to musisz
          potem odjac od zyskow. Itd.

          Zalozenie wlasnego biznesu nie jest problemem. Utrzymanie go powyzej 2 lat
          jest. No i jak JWP Przewodniczacy, Don, mowi, tu tez trzeba policzyc, zeby sie
          nie zacharowac na smierc, bo czy o to chodzi?

          Jak widzisz, moj stosunek do organizacji polonijnych jest mieszany, a szkoda,
          bo chcialbym np spotkac sie z takim jak ty, czy wielu, wielu innym (oni juz
          wiedza, ze o nich mysle), pogadac i wymienic doswiadczenia.

          Dobry masz komentarz na samym dole. Chyba bedziemy musieli sobie sprwadzac NYC
          z Chin.

          Wyglada mi na to, ze drzwi ciagle schna... Pozdrawiam.
          • Gość: zybi Re: do ..Drapieznika IP: 130.68.2.* 18.02.02, 17:24
            Drapiezny
            Zobacz jak poluje to zwierzatko na twoim zdjeciu.
            Zastosuj to w praktyce.
            Wez moja LORNETKE i zobacz ze jest odwrotnie niz ty myslisz.
            Koty najpierw sie czaja do skoku. i obserwuja teren.
            A ty zobaczyles fajny biznes i sie zalapales na ...wedke oszusta
            Napisalem ze DAWNIEJ ludzie oszukiwali rodakow.
            Teraz jest inaczej, ludzie sa madrzejsi . Polonijna organizacja to mam na mysli

            Stowarzyszenie Inzynierow "POLONIA TECHNICA". Idz na ich strony i zobacz ze nie
            oszukuja. Ale pomagaja inzynierom , organizujac kursy doksztalcajace
            -AutoCad
            -Marketing
            Ja mowie o dzisiejszym zyciu w USA a ty piszesz Androny z palca wyssane

            Jest poradnik "sukces" tez maja swoja strone na internecie
            Na spotkania klubu inwestora przychodza ludzie co chca zarobic ale nie stracic.
            jezeli wyklady prowdza ludzie ktorzy osiagneli sukces w USA. To ja tez chodze i
            podgladam jak on osiagneli wysoki poziom zycia w USA.
            Teraz polonia to ludzie na poziomie uniwersyteckim ktore zdobyli w USA .
            Sa tez dziwolagi co kamieniami na szkole ciepia .
            Od ciebie zalezy z kim utrzymujesz kontakty.

            Moja zona pisze do gazet polonijnych. Wiem gdzie czerpac informacje do napisania
            artykulow. Jak kogos stac na utrzymanie jachtu i jeszcze ma czas na to zeby
            poplywac. To z takim czlowiekiem mozna pogadac.
            Ty rozmawiales z partnerem co robil lewe interesy to na lewo wyjdziesz na tych
            bisnesach.

            Zeglarz to taki dziwolag ,ze jak ma gdzies doplynac to wszystko sprawdza.
            Zastosuj praktyke zeglarska w zyciu i nie wskakuj do nieznanej wody na glowke.
            A poza tym jak jestes w USA to no problem przyjechac do NYC na wakacje i
            - poplywac na jachcie z ZYBI
            - zaprosic Aniutka jako przewodnika po NYC
            • Gość: JoeK Re: do ..Drapieznika, Baloo o ZYBI IP: 199.72.137.* 18.02.02, 18:29
              Gość portalu: zybi napisał(a):

              > Drapiezny
              > Zobacz jak poluje to zwierzatko na twoim zdjeciu.
              > Zastosuj to w praktyce.
              > Wez moja LORNETKE i zobacz ze jest odwrotnie niz ty myslisz.
              > Koty najpierw sie czaja do skoku. i obserwuja teren.
              > A ty zobaczyles fajny biznes i sie zalapales na ...wedke oszusta
              > Napisalem ze DAWNIEJ ludzie oszukiwali rodakow.
              > Teraz jest inaczej, ludzie sa madrzejsi . Polonijna organizacja to mam na mysli
              >
              > Stowarzyszenie Inzynierow "POLONIA TECHNICA". Idz na ich strony i zobacz ze nie
              >
              > oszukuja. Ale pomagaja inzynierom , organizujac kursy doksztalcajace
              > -AutoCad
              > -Marketing
              > Ja mowie o dzisiejszym zyciu w USA a ty piszesz Androny z palca wyssane
              >
              > Jest poradnik "sukces" tez maja swoja strone na internecie
              > Na spotkania klubu inwestora przychodza ludzie co chca zarobic ale nie stracic.
              > jezeli wyklady prowdza ludzie ktorzy osiagneli sukces w USA. To ja tez chodze i
              >
              > podgladam jak on osiagneli wysoki poziom zycia w USA.
              > Teraz polonia to ludzie na poziomie uniwersyteckim ktore zdobyli w USA .
              > Sa tez dziwolagi co kamieniami na szkole ciepia .
              > Od ciebie zalezy z kim utrzymujesz kontakty.
              >
              > Moja zona pisze do gazet polonijnych. Wiem gdzie czerpac informacje do napisani
              > a
              > artykulow. Jak kogos stac na utrzymanie jachtu i jeszcze ma czas na to zeby
              > poplywac. To z takim czlowiekiem mozna pogadac.
              > Ty rozmawiales z partnerem co robil lewe interesy to na lewo wyjdziesz na tych
              > bisnesach.
              >
              > Zeglarz to taki dziwolag ,ze jak ma gdzies doplynac to wszystko sprawdza.
              > Zastosuj praktyke zeglarska w zyciu i nie wskakuj do nieznanej wody na glowke.
              > A poza tym jak jestes w USA to no problem przyjechac do NYC na wakacje i
              > - poplywac na jachcie z ZYBI
              > - zaprosic Aniutka jako przewodnika po NYC

              Drap i Baloo,
              Zybi to nie zywa osoba, to Program Komputerowy "Persistent Mobile Agent".
              Przenosi sie(AGENT) z watku na watek (MOBILE) i zostawia trwale (PERSISTENT)
              slady po sobie.
              Detale takie jak:
              Polonia Technica
              AutoCad
              Investycje
              Jachty
              Verona, West Orange, Montclair
              sa charakterystyczne do tej wersji programu.
              Czekamy na pelny slad (z powyzsza charakterysyka) na watku
              "AMERICAN BATHROOMS"

              • Gość: Baloo Re: do JoeK IP: *.ne.ch 18.02.02, 18:43
                Hej Joe !
                Ja nie jestem oblatany w komputrach i innych soft£erach, za krotko na kursy
                chodzilem , ale cosik mi sie widzi , ze ten rodzaj programow nazywaja
                potocznie "wirusami" ...

                Dobrze, ide juz sobie do domciu, moze po drodze jeszcze "pociepie" kamieniami w
                jakas szkole, albowiem poniewaz bardzo mi sie to zajecie spodobalo (prawie tak,
                jak slizganie po watkach niniejszego foruma)

                Do jutra, i nie zapomnij o Trylogii... (ja tez sprobuje cos wytoczyc z tej
                niedouczonej lepetynki)

                Baloo
                • Gość: zybi Re: COPY machine ... JoeK IP: 130.68.2.* 18.02.02, 18:58
                  Nacisnac klawisz CTRL + C --to jest jedyne co potrafisz
                  Przeciez widac golym okiem ze na zebraniu klubu inwestora nic bys madrego nie
                  powiedzial.
                  Pieniedzy na inwestowanie ---nie zarobiles
                  z inzynierem nie pogadasz
                  • Gość: JoeK Re: COPY machine ... JoeK. DO "INZYNIERA" IP: 199.72.137.* 18.02.02, 19:17
                    Przepraszam za plagiaryzm (MOJE DODATKI PONIZEJ )

                    Pieniedzy na inwestowanie ---nie zarobiles (NIE BADZ TAKI PEWNY. KUPILEM NA
                    PRZYKLAD 750 GE w 1985 ROKU, Sprawdz ILE WARTA DZISIAJ. PLACE WIECEJ PODATKOW
                    NIZ TY ZARABIASZ)

                    z inzynierem (TY JESTES TOKARZEM) nie pogadasz
                    • Gość: JoeK Re: COPY machine ... JoeK. DO "INZYNIERA" ZYBI IP: 199.72.137.* 18.02.02, 19:21
                      Przepraszam za plagiaryzm (MOJE DODATKI PONIZEJ )

                      Pieniedzy na inwestowanie ---nie zarobiles (NIE BADZ TAKI PEWNY. KUPILEM NA
                      PRZYKLAD 750 GE w 1985 ROKU, Sprawdz ILE WARTA DZISIAJ. PLACE WIECEJ PODATKOW
                      NIZ TY ZARABIASZ)

                      z inzynierem (TY JESTES TOKARZEM) nie pogadasz
                      • Gość: zybi Re: COPY machine ... JoeK. IP: 130.68.2.* 18.02.02, 20:17
                        Nie badz taki wnerwiony
                        Copy machine tak dziala ...2x nacisnac klawisz i wychodza 2 kopie tego samego.
                        Niestety to tez trzeba umiec.
                        Jezeli zatrudniasz tylu madrych ludzi to dlaczego nie zrobisz wykladu na
                        spotkaniu w POLONI_TECHNICA.
                        Moje dzieciory robily wyklad na spotkaniu klubu fotograficznego.
                        Pokazywali jak sie robi strony na intrenecie. Dostali nawet $50 dolarow za
                        wyklad. Sam prezes wyjal z kasy $$$ i zaplacili mlodym instruktorom.
                        Ty tez masz szanse sie wykazac. Ja przygotuje strone techniczna. a ty bedziesz
                        opowiadal jak to inzynier z polskim paszportem potrafi pracowac.
                        I nie bedzie to glupie gadanie na FORUM - o wszystkim i o niczym.
                        Konkretnie mozesz cos przygotowac ??
                        zrobimy dodatkowo zdjecia
                        jakis wywiad do polonijnej gazety "Nowy Dziennik" , "Kurier""
                        i bedziesz mogl sie pochwalic
                        Ja "JoeK" jestem zdolny ......
                        Jak jestes tak oblatany na gieldzie i potrafisz zarobic to dlaczego nie
                        mozesz....
                        Przygotowac wyklad na temat gieldy. Zapraszamy roznych ludzi. Kazdy ma szanse...
                        porozmawiac , podzielic sie doswiadczeniem.
                        ORLEM na FORUM latwo byc. ale czy stac obywatela """JoeK"""" na podniesienie
                        przylbicy i pokazaniu geby na FORUM. jakos nie widac twojego zdjecia.
                        to i pewnie nie zobacze ani nie uscisne reki ...JoeK...
                    • Gość: aniutek Re: COPY machine ... JoeK. DO IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 00:06
                      Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):

                      > Przepraszam za plagiaryzm (MOJE DODATKI PONIZEJ )
                      >
                      > Pieniedzy na inwestowanie ---nie zarobiles (NIE BADZ TAKI PEWNY.
                      KUPILEM NA
                      > PRZYKLAD 750 GE w 1985 ROKU, Sprawdz ILE WARTA DZISIAJ. PLACE
                      WIECEJ PODATKOW
                      > NIZ TY ZARABIASZ)
                      >
                      > z inzynierem (TY JESTES TOKARZEM) nie pogadasz
                      • Gość: JoeK JoeK. DO Aniutek IP: *.rdu.bellsouth.net 19.02.02, 03:37
                        Aniutek, skarbie
                        Oczarowalas mnie i rumienie sie jak dziewuszka.
                        Jestem pewien ze to ja moge sie od Ciebie duzo nauczyc. Jestesmy oboje "tacy
                        skromniutcy" (czy to poprawna pisownia?). Jestem tez przekonany ze mamy jeszcze
                        szanse na to i owo.
                        Buzka
                        JK
                        • Gość: aniutek Re: JoeK. DO Aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 03:52
                          ::smile)))))
                          wykreciles sie sianem ale i tak Cie lubie,
                          buzka , a jakze ::smile)
                          aniutek
                          • Gość: JoeK Re: JoeK. DO Aniutek IP: *.rdu.bellsouth.net 19.02.02, 04:12
                            Wcale sie nie wykrecam.
                            Corner of Wall and Water ST. You pick the time.
                            JK
                            • Gość: aniutek Re: JoeK. DO Aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 04:16
                              Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):

                              > Wcale sie nie wykrecam.
                              > Corner of Wall and Water ST. You pick the time.
                              > JK
                              you're pulling my leg.....
                              hmmmmmmm
                              aniutek@mac.com
                            • Gość: aniutek Re: JoeK. DO Aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 04:19
                              Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):

                              > Wcale sie nie wykrecam.
                              > Corner of Wall and Water ST. You pick the time.
                              > JK
                              byles tam ?????
                              roscar.hypermart.net/forum.htm
                  • Gość: Baloo Re: Super !!!! - do Joe K IP: *.ne.ch 19.02.02, 10:32
                    Boooombaaaa !!!

                    Joe, to Ty tez "ciepales" kamieniami w szkole ??? To juz jest nas trojeczka
                    (Carino tez sie przyznala)! Mozemy wiec zalozyc KLUB !!! Tym razem bez prezesa -
                    ze wzgledu na typ dzialalnosci proponuje "horde pierwotna" jako najbardziej
                    adekwatna forme organizacyjna. I proponuje colykendowe zloty pod wybrana
                    szkola - bedziemy "ciepac " kamieniami do utraty tchu !!! To nas moze troche
                    pocieszy z faktu nierozmawania z Inzynierem.

                    Niech zyje zycie klubowe !!!

                    Baloo - Czlonek
                    • Gość: Cariño Re: Super !!!! - do Joe K IP: 193.133.143.* 19.02.02, 11:14
                      Gość portalu: Baloo napisał(a):

                      > Boooombaaaa !!!
                      > > Joe, to Ty tez "ciepales" kamieniami w szkole ??? To juz jest nas trojeczka
                      > (Carino tez sie przyznala)! Mozemy wiec zalozyc KLUB !!! Tym razem bez prezesa
                      > -> ze wzgledu na typ dzialalnosci proponuje "horde pierwotna" jako najbardziej
                      > adekwatna forme organizacyjna. I proponuje colykendowe zloty pod wybrana
                      > szkola - bedziemy "ciepac " kamieniami do utraty tchu !!! To nas moze troche
                      > pocieszy z faktu nierozmawania z Inzynierem.
                      >
                      > Niech zyje zycie klubowe !!!
                      > > Baloo - Czlonek


                      PRAGNE! Ja moge proce zrobic dla wszystkich zainteresowanych po cenach
                      hurtowych. A kamienie w domu mam - z wakacji sobie przywiozlam a jak tych
                      zbraknie to z podjazdu mozemy zebrac. Albo z torow kolejowych (to juz amunicja
                      srednio ciezka) albo co poniektore moje (mniej udane) wypieki rozlupane na
                      kawalki. A jeszcze moze sobie spluwki na ryz zrobmy? Huh?

                      Z przymruzenie zielonego oka (+ twinkle, twinkle)

                      Cariño
                      Agenter SuperEspecial
                      Purveyor of fine kulomiotow



                      • Gość: Baloo Re: Super !!!! - do Joe K IP: *.ne.ch 19.02.02, 11:53
                        Nie, nie, nie... w gre wchodzi tylko ciepanie kamieniami .. wszelka inna
                        amunicja jest nieortodoksyjna
                        precz ze szkola ! Niech zyja Inzynierowie !

                        Baloo
    • Gość: m Re: Wiele trzeba miec w razie sie straci... IP: 62.233.173.* 18.02.02, 18:52
      • Gość: drapieznik Poniewaz M przypomnial nam zeby sie trzymac tematu IP: *.westln01.mi.comcast.net 19.02.02, 03:16
        pare slow o czasopismie Sukces.Pani Ela jest osoba szalenie przemila.
        Rozmawialismy kilkakrotnie w przeszlosci (publikacja obchodzila ostatnio 10-
        lecie a ja pamietam ten Sukces jako biuletyn gdzies pod koniec lat 80tych...).
        Znalazlem akurat wtedy jakas mala niescislosc i potrudzilem sie do niej
        zadzwonic. W trakcie rozmowy okazalo sie, ze jest bardzo ciekawa osoba i
        zgadalismy sie na temat inwestowania. Nie podam detali, z powodow oczywistych,
        ale nie jest tak rozowo, ani latwo z tym inwestowaniem jakby sobie niektorzy
        zyczyli. W tym czsie byla np. znana sprawa pana ktory napisal ksiazeczke po
        polsku Jak sie robi Pieniadze (fajny tytul, nie?). Byly potem jakies niecne
        pomowienia, ze autor jej nie wywiazal sie z pokladanych w nim nadziei. Ach,
        ludzie jak to ludzie, nigdy nie zadowoleni...

        Pozwalam sobie zacytowac link:
        www.monitorpl.com/monitor/9703/9703ba1.html
        w ktorego polowie jest podana blyskotliwa strategia Pana Profesora Krzysztofa
        Ostaszewskiego, ze inwestorzy powinni miec 100% w akcjach. No, nie wiem kiedy
        to szanowny Pan Profesor Ostaszewski te strategie zaproponowal i czy ja kiedys
        zweryfikowal, czy tez jest ona wazna i dzisiaJ??? Ale ci ktorzy sie do
        tej "taktyki" zastosowali musza miec do Pna Profesora wiele zalu.

        Tak krotko mowiac to strategia Pana Profesora dosyc lewa. Podobnie jak
        strategia pana Warren Buffy -buy and hold- (stracil 30% wedlug swojej fortuny,
        bagatela, cos trzy czy cztery miliardy. No i jest jakos cicho o Sorosie-
        geniuszu walutowycm, nie? Juz nie wspomne o tarapatach pana Morgana i pana R.
        Jak rowniez pana de Kwiatkowskiego (ten przerznal cos pol miliarda i nawet jego
        konie nie musialy bral w tym udzialu...)

        Milken, Krwawy Iwan-Boesky - ciut wczesniej. No i Bracia Hunt, czy sprawa
        lizyny. Wszyscy mieli profesorow.

        Intymidacja niektorych wobec 'profesury' jest wyraznie zrodzona z kompleksow
        braku wyksztlacenia. Jak rowniez szafowanie terminami podstawowymi typu AutoCad
        swiadczy o ograniczeniu umyslowym i nieznajomosci tematu. Znajomosc AutoCad nie
        jest czyms czym ludzie sie wlasciwie chwala. Jest to jededn z wielu programow
        ktory jest uzywany w praktyce inzynierskiej, wiecej jakby przez kreslarzy,
        ktorzy dzisiaj nazywaja sie nie 'draftsman' ale "designer", chociaz slyszalem,
        ze mowi sie na nich 'inzynierowie'. W tym kontekscie dziala to kojaco na
        rozkolatane nerwy niektorych typow (TYP - to nie o ciebie chodzi...).

        Brak wyksztlcenia sam w sobie nie oznacza, ze dana osoba jest polczlowiekiem.
        Oznacza to tylko jedno: ta osoba nie ma tzw sheep skin. Czy da sie zyc bez
        tej 'skorki' (zeby nie powiedziec skory)? Tak, Ponad 90% milionerow w Ameryce
        ma tylko kilka klas podstawowki. Czy zle byc tokarzem, nawet takim ktory
        obsluguje CNC (nb. dzisiaj tokarz CNC nalata sie wiecej niz normalny tokarz bo
        daja takiemu nie jedna maszyne do obslugi a czasem i kilka)? Nie, jest to fajny
        zawod ale pod warunkiem, ze wykonuje to jakis normalny facet a nie rozjuszony
        brytan spuszczony z lancucha. Zastanawiam sie jak dlugo mozna przjsc przez
        zycie rzucajac sie na ludzi o wszystko i na wszystkich. Przeciez to jest
        wyrazna patologia umyslowa ktora trzeba leczyc jak najwczesniej bo jak widac
        jej progres jest zatrwazajacy.

        Mam wiele uznania dla autorow powyzszych watkow. Wnosza duzo do tematu.
        Nawety taki wsciekly pies, jaki nam sie trafil, czasem moze sie na cos przydac,
        co widac po rezultatach powyzej.

        Potem zaczalem myslac jakby to bylo fajnie gdybym mogl takich facetow jak ten,
        no niewazne - ctrl-C. Nie podoba mi sie taki, naciskam dwa klawisze
        jednoczesnie i nie ma go. Ale zaraz zrobilo mi sie smutno, bo pomyslalem gdzie
        takiego kretyna moglbym zobaczyc? W kinie? Toz to mozna przejsc pol swiata i
        takiego nie zobaczyc. A wiec jestem bardzo zadowolony, ze mi sie
        takie "studium" trafilo do poogladania, NA SZCZSCIE tylko przez internet.

        PS Zauwazylem, ze artykul o Panu Profesorze zostal napisany w Marcu 97 roku.
        Byl to wlasciwie okres kiedy kazdy powienien byl raczej przechodzic do gotowki
        niz w kierunku 100% akcji. Propnuje temu oniesmielonemu "akademia" panu, zrobic
        kopie artykulu, oprawic w ramki, lub nakleic na odpowiednia deseczke i
        pomalowac resztka szybkoschnacego lakieru (ma nadzieje, ze jest to lakier
        bezbarwny...). proponuje podac ten prezent Panu Profesorowi, lancuszkiem ludzi
        dobrej woli stojacych na ulicy w trakcie wykladu Profesora Krzysztofa
        Ostaszewskiego. Osobiscie nie ma nic przeciwko temu facetowi ale mam wiele
        przeciwko glupotom ktore wygadywal. Nie wiem co mowi teraz wiec nie moge sie
        ustosunkowac.

        A tu link do publikacji naprawde przemilej pani Elzebiety. Ci ktorzy sa nowi w
        Ameryce na pewno moga z niej skorzystac (niestety publikacji, a nie pani
        Eli...). Ci, ktorzy znaja angielski powinni czytac publikacje takie jak np
        Consumer Reports czy ogladac telewizje.

        www.monitorpl.com/

        www.monitorpl.com/monitor/9609/9609baum.html

        "....Profesor Krzysztof Ostaszewski w swoim ostatnim wykladzie 9 grudnia 1995
        roku podkreslal, ze w systemie kapitalistycznym bogatym moze byc tylko ten, kto
        zostanie kapitalista. Azeby zostac kapitalista, trzeba spelnic dwa warunki:
        miec kapital i umiec poniesc ryzyko. Nawiasem mowiac, kapitalista spelnia
        bardzo uzyteczna funkcje w spoleczenstwie. Przez swoje pieniadze,
        przedsiebiorczosc i gotowosc poniesienia ryzyka, przyczynia sie do rozwoju
        gospodarki: budowania domow, rozwoju przedsiebiorstw i tworzenia miejsc pracy.
        Zaprzega kapital do pracy tam, gdzie bedzie najefektywniej wykorzystany, a w
        zwiazku z tym, gdzie przyniesie najwiekszy zysk. Nie ma sie wiec czego
        wstydzic, a raczej traktowac zostanie kapitalista jako obowiazek wobec
        spoleczenstwa i siebie samego..."


        Pan Profesor nadal pieprzy: www.monitorpl.com/monitor/0010/0010osta.html

        A przy okazji niektorzy moga zobaczyc gdzie Krzysiu tak naprawde pracuje:
        www.math.ilstu.edu/krzysio/

        polecam jego link: www.cba.uiuc.edu/seppala/econ101/growth.html

        no i na koniec trafil mi sie link w ktorym SAMA pani Ela przyznaje, ze to nie
        takie proste. I bardzo na tym dobrze wyszla jak sie okazuje obecnie.

        www.monitorpl.com/monitor/9702/9702ba.html

        Chcialbym cos uslyszec od klientow Pana Profesora. Gdyby bylo dobrze to juz
        bysmy chyba uslyszeli o tym, np jak Pna Profesor przewidzial pierwszy krach na
        gieldzie...

        • Gość: aniutek Re: Poniewaz M przypomnial nam zeby sie trzymac te IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.02.02, 03:32
          Mocne- teraz potrzebuje troche czasu aby przetrawic,
          pozdrowki,
          aniutek
          ps ale duzo sie dzisiaj nauczylam hohohoho, dzieki bardzo :smile))
          • Gość: maz Re: Poniewaz M przypomnial nam zeby sie trzymac te IP: *.arach.net.au 19.02.02, 05:03
            Przy investycjach gieldowych bedziesz mial tylu "profesorow"
            ilu jest investorow.
            Mozesz przeczytac dziesiatki ksiazek na temat AT ,Elliott Wave,czy AF
            wynik koncowy jest taki ze Ty i Ty tylko jestes odpowiedzalny za stan swojch
            finansow.
            Jesli dzwonisz np.do brokera z zamowieniem i zmieniasz to zamowienie na
            podstawie jego "porady" to lepiej daj sobie spokoj z investycjami na gieldzie.
            Reasumujac:jesli wszyscy "profesorowie" i "fachowcy" miely by niezawodne
            sposoby na gielde ,to nieprobowali by sprzedawac swojch "madrosci" tylko robili
            forse.
        • Gość: Baloo Re: drapiezniku ... IP: *.ne.ch 19.02.02, 10:25
          I za to Cie wszyscy (?) kochamy ! Mialem juz cos w tym stylu skrobnac, ale
          byloby to o wiele mniej eleganckie i fachowe, wiec odpuszczam ....
          i podpisuje sie obydwiema lapami

          Baloo
          • Gość: Cariño Re: drapiezniku ... IP: 193.133.143.* 19.02.02, 10:28
            Gość portalu: Baloo napisał(a):

            > I za to Cie wszyscy (?) kochamy ! Mialem juz cos w tym stylu skrobnac, ale
            > byloby to o wiele mniej eleganckie i fachowe, wiec odpuszczam ....
            > i podpisuje sie obydwiema lapami
            >
            > Baloo

            Baloo
            won z lapami - on moj. I ten przekarmiony kot w klatce tez - widziales?

            Cariño

            • Gość: Baloo Re: do Carino IP: *.ne.ch 19.02.02, 10:35
              Nie badz zazdrosna ... drapieznik niniejszym zostal uspoleczniony i stal sie
              wlasnoscia ogolu , podobnie jak jego kocurek ...

              Baloo

              PS : A gdzie mrugniecie oczkiem i wachlowanie rzesami ? Czy ciagle trzeba Ci o
              tym przypominac ?
              • Gość: Cariño Re: do Carino IP: 193.133.143.* 19.02.02, 10:43
                Gość portalu: Baloo napisał(a):

                > Nie badz zazdrosna ... drapieznik niniejszym zostal uspoleczniony i stal sie
                > wlasnoscia ogolu , podobnie jak jego kocurek ...
                >
                > Baloo>
                > PS : A gdzie mrugniecie oczkiem i wachlowanie rzesami ? Czy ciagle trzeba Ci o
                > tym przypominac ?


                Baloo,

                nie wiem czy sobie zdales sprawe, ale wlasnie zboczylismy watek, tak starannie
                zreformowany przez Drapieznika. Zeby on nas tylko tym rysiem nie poszczul. Miau!

                Z przymruzeniem zielonego (przywolanego do porzadku)oka

                Cariño
                Agente SuperEspecial

                • Gość: Baloo Re: do Carino IP: *.ne.ch 19.02.02, 10:46
                  Tak czy inaczej, ten watek juz i tak przypomina delte Mississipi, nawet bez
                  naszych "interwencji" ... i tak jest dobrze, i tak ma byc.

                  PS : Powyzej skrobnalem liscik do JoeK (Suuper ... cos tam cos tam ), ale
                  dotyczy tez ciebie. Piszesz sie na to ?

                  Baloo
                  • drapieznik Wszyscy powyzej... 19.02.02, 16:39
                    j-23: sprobuj irf... ubawilem sie przy twoim.

                    Maz: swiete slowa! "...Jesli dzwonisz np.do brokera z zamowieniem i zmieniasz
                    to zamowienie na podstawie jego "porady" to lepiej daj sobie spokoj z
                    investycjami na gieldzie...".

                    Poza tym wielu profesorow potracilo ostatnio pieniadze. Jak sie puszcz plotke
                    inwestycyjna to przeciez trzeba miec duzo swity ktora bedzie kupowala.
                    Profesorowie okazuje sie sa doskonalym magnesem dla gawiedzi.
                    Albo: jezeli pucybut mowi o aklcjach to pora sie wyniesc z rynku...

                    JoeK: impressive chciaz zimno mi sie robi jak sobie pomysle jak ty sobie
                    z tymi sk dajesz rade. Niesamowite! Mam nadzieje, ze sprzedales w 2000. Mam
                    kolege ktory mial duzo w f i powiedzialem mu zeby sprzedal jak bylo ok 65.
                    Mimo, ze byl bardzo obeznany (przed dostaniem licencji), niestety nie uczynil
                    tego. Nadal w tym siedzi. ge nie jest latwe (a co jest?) bo mam znajomych co
                    popelnili wiele bledow na tym. No i ostatni rumor, ze to ma pojsc droga enronu.

                    Aniutek: mialem ci przyslac "pomysl" ale ty go na razie nie potrzebujesz.
                    Szybki plan: fryzjerka (nie daj sie podstrzc za krotko!), kosmetyczka, osiem
                    godzin snu. Koniecznie zdaj nam relacje! Szkoda, ze JoeK jest blizej...
                    Carnho: zezarl ostanio wiewiorke-blondynke. Naprawde!

                    Baloo: jestes fajny i mieszkasz w fajnym kraju. Pogoda ducha, czego sobie,
                    tobie i wszystkim zycze i nie zapominajmy, ze nasi "wrogowie" i WRZOGOWIE sa
                    naszymi najlepszymi przyjaciolmi
                    bo nas upewniaja, ze mamy racje. Ten bobcat to chyba polski rys!

                    www.geocities.com/Yosemite/Rapids/7076/bobcat.html

                    Jest tam odreczny rysunek ktory mozna dac zaprzyjaznionemeu dziecku do
                    skopiowania. Gwarantuje, ze na tym zabawa sie nie skonczy: najpierw wizyta do
                    zoo a potem: gdzie mozemy takiego kupic?
                    A tu inny "model" www.kidsplanet.org/factsheets/bobcat.html

                    A teraz jak sie chce ktos naprawde dobrze posmiac to zapraszam do:


                    www.garzarelli. com Elaine Garzarelli byla cudownym dzieckiem Wall
                    street. Przewidziala krach 87 roku (pamietam jak ludzie wyskakiwali oknami,
                    zupelnie jak niegdys w Polsce). Potem Elain poszla na swoje i prowadzi
                    inestycje dla innych. Co tydzien publikuje prognozy. Obserwuje jej prognozy od
                    kilku lat i nie moge pojac jak ta k. jest w stanie miec chociaz jednego
                    klienta? Jej "rady" czy omamy inwestycyjne sa wyraznie nastawione na strate
                    pieniedzy klienta. Z ostatniej chwili: p. Grzarelli usunela sample letter.
                    Widocznie moje emaile do niej z propozycja wspolpracy i nie tylko, odniosly
                    odwrotny skutek i przestala sie objawiac swiatu. A moze jest to znak, ze nie ma
                    ona o czym pisac? Subskrypcje stanowczo odradzam na podstawie poprzednich
                    probek. W obecnych probkach wygodnie przemilcza fakt, ze gdy namawiala na akcje
                    gdy powinna byla namawiac na obligacje.

                    Probka dla nowych: www.monitorpl.com/monitor/9704/9704ko.html
                    ci obeznani pokiwaja glowami w zamysleniu...

                    Dla wierzacych: www.monitorpl.com/monitor/9701/9701ba.html

                    Dla historykow: www.monitorpl.com/monitor/9701/9701be.html

                    Dla poszukiwaczy zlota: www.monitorpl.com/monitor/9704/9704za.html
                    uwaga: mimo, ze byl to rok 97 teraz temat zaczyna przybierac na sile.

                    A tu pan Zenek podal jak jest tylko szkoda, ze nic z tego nie wynika (uwaga:
                    czepiam sie): www.monitorpl.com/monitor/9705/9705koma.html

                    Tutaj, pani Ela podaje przyklady inwestycyjne dla zaawansowanych masochistow
                    odsyla do lwa po zakupy miesa (lwiego):
                    www.monitorpl.com/monitor/9706/9706baum.html

                    Ogolna zasada: jest dobrze jak jest dobrze.

                    • Gość: aniutek Re: Wszyscy powyzej... IP: 199.219.138.* 19.02.02, 22:05
                      Drapiezniku napisales:
                      >Aniutek: mialem ci przyslac "pomysl" ale ty go na razie nie
                      >potrzebujesz.
                      Szybki plan: fryzjerka (nie daj sie podstrzc za
                      >krotko!), kosmetyczka, osiem
                      godzin snu. Koniecznie zdaj nam relacje! Szkoda,
                      >ze JoeK jest blizej...


                      ten plan - musze ? ale wiesz po kosmetyczce 2, 3 dni czlowiek
                      wyglada fatalnie........ a fryzjer..... mam tyle tego towaru na glowie i
                      jest worry free, pazurki to sie zgodze
                      hehehehe : )

                      • Gość: Don Re: Wszyscy powyzej... IP: *.uc.nombres.ttd.es 19.02.02, 22:50

                        Czytam i czytam,czytam i dochodze do wniosku,ze jestem dupa wolowa z uszami.
                        Kursow to mam tyle ,ze jakbym to oprawil to by sciana naewt wtoa byla slicznie
                        zapelniona.Np 3 dniowy kurs marketingu,obrona p-pozarowa.kwalifikacja pojazdow
                        cywilnych w razie mobilizacji- czas trwania mobilizacji 2 dni-sobota i
                        niedziela,miejsce klasyfikacjiszkola w szwedzkiej pipidowce-poniedzialek
                        zaczyna sie szkola i nie mam co tam robic nawet w czasie wojny ,bo dyrektoe na
                        wiecej sie nie zgodzil (mam to na pismie)1-no dniowy kurs"pies w ochronie
                        lotnisk polowych" kurs zakonczyl sie po godzinie ,bo oplacany za to czlowiek
                        nie zgodzil sie na obecnosc psa w warunkach polowych-on za cenny na takie
                        glupoty (pies)a wojsko i tak nie ma forsy by go oplacic.I mam jeszcze od groma
                        kursow zawodowych lacznie z kursem-zywienie osob starszych i chorych w czasie
                        rejsoe dluzszych jak 7 dni.To mi pomoglo znalezc kiedys prace-glownie
                        dlatego ,ze kpt.statku byl Polak.Ale nie mam kursu
                        foto,jachtowego ,gieldowego,malowania na porcelanie itd.W tej Ameryce to bym
                        przepadl.Ale mimo ,ze mam szanse zyc w USA juz jestem za stary i za glupi wg
                        kryteriow Zybi. Bo ta Ameryka to miejsce dla obrotnych i uczestnikow kursow
                        wszelakich-i nie daj Boze miec wyzsze wykszt. Albo prowadzisz kurs,alb musisz
                        byc w polonijnej org.-Jak nie to jestes balwan-A najlepiej byc TOKARZEM i zyc w
                        euforii ,przez mozliwosc obracania sie" miedzy inzynierami itp.A kazdy ,kto
                        nie inwestuje to biedak ! Pod zaglami "Zawiszy" zycie plynie jak w bajce
                        la...la...
                        • drapieznik JWP Przewodniczacy - Don... 20.02.02, 07:37
                          witam po dlugiej, dla nas, nieobecnosci.

                          Usmialem sie do lez lecacych z moich kaprawych oczu. W trakcie polewania
                          puszystego dywanu lzami przypomnialem sobie kilka podobnych osiagniec. Zgadzam
                          sie calkowicie, ze pozadalnosc takich kursow lezy gdzies pomiedzy potrzeba na
                          AIDS a Herpes...

                          Don, a byles Zuchem?
                          • Gość: Baloo Re: kursy IP: *.ne.ch 20.02.02, 10:24
                            ..i ja .. i ja.. chlopaki, pojde z wami ..

                            ja skonczylem m.in kurs zeglarski, BHP, ochrony p-poz, samarytanski, kurs
                            druzynowych harcerskich, kolko szachowe, mycia okien, drukarski (legalny ...),
                            rozrzucania ulotek, Autocad (pozdrawiam przy okazji kolege po "fachu"), Access,
                            wytwarzania narzedzi krzemiennych, lepienia ceramiki bez uzycia kola, aha.. mam
                            tez karte plywacka i rowerowa .... wiecej grzechow nie pamietam ...

                            ... jestem wiec czlowiekiem Renesansu ...

                            Moge jeszcze przyprowadzic szwagierke, ona skonczyla jeszcze kursy akupunktury
                            i homeopatii

                            caluski

                            Baloo

                            PS : ostatnio, w ramach samoksztalcenia, uczestnicze w seansach ciepania
                            kamieniami w szkole ...
                            aha .. mam prawie przeczytany "Krotki kurs WKPB" ..
                            • drapieznik Baloo, 20.02.02, 17:34
                              ta szwagierka mnie nagle zainteresowala...


                              JA TEZ MAM KARTE PLYWACKA. Ciakwe ile to warte na 'ebay'? Z rzeczy z polski
                              zostal mi JENO zolty czepek.

                              A teraz na powaznie, wracam do naszego fajnie meandrujacego watku.

                              Przed chwila zadzwonil do mnie facet, ktory jest maklerem. Dzwoni od czasu do
                              czasu i oferuje mi inwestowanie na gieldzie. Poniewaz ostatnio nie chodzilem na
                              zadne kursy, ktore normalnie by mnie utrzymaly w ryzach, zaczalem sluchac
                              jednym uchem robiac dwie inne rzeczy jednoczesnie. Facet zaczal mnie
                              przepuszczac przez typowa rutyne 3X TAK (dla bardziej doswiadczonych
                              forumowiczow jest w tym nawet wiecej glebi niz sie na pozor wydaje).

                              Oczywiscie spelnilem jego oczekiwania i tak 'przygotowany', zostalem
                              przesuniety blizej swiatyni.

                              Facet mowi: czy wiesz o prostate cancer, ze kazdy mezczyzna... (tak z rana? Czy
                              on zwariowal! OUCH!)... Wiec zbylem go krotko i mowie: jaki znak bo mam
                              piekielny bol glowy po zlapaniu grypy przez telefon.

                              Wyrzucil z siebie szybko i te informacje podaje tylko WAM, wiec sie nie
                              wygadajcie: GNTA (nie wiem czy jest profesorem, ale moze byl kiedys na kursie
                              profesora albo tez "ciepal w takiego kamieniami" stojac na zewntrz szkoly...

                              Mowie, poczekaj zaraz sprawdze. Po szybkim sprawdzeniu okazuje sie, ze szczury
                              (nomen omen) zaczely wiac z okretu.

                              Dla lubiacych ryzyko i po wykorzysatniu innych mozliwosci, jak np. wedrowka o
                              2:00am w "zlej" czesci miasta, bez kawalka uspokajajacego zelaza w latwo
                              dostepnej kieszeni, proponuje zlapac za telefon do maklera i kupic.

                              Sceptykom, proponuje zrobic sobie notatke i sledzic. Bedzie ubaw.
                              money.cnn.com/MGI/snap/A027C.htm

                              A temu, ktory chcialby mi dopieprzyc, proponuje przypomniec mi o tym w czerwcu,
                              2002.

                              Poniewaz sie delikatnie temu maklerowi opieralem, gdyz nie chce zeby przestal
                              mi dawac te oferty, bo sie zawsze nimi dobrze ubawie a i niektorzy z was tez,
                              chyba ze "kursy" lub "kluby investora" wypraly niektorym miejsca gdzie miescil
                              sie uprzednio mozg i nie pozwala im to na zdrowy smiech. Tak, tak, ten sie
                              smieje...hehehehe

                              Na to on: kup chociaz 100 akcji, co to jest? (bagatela, $2000, a ja normalnie
                              rzucam $2000 wokol siebie zeby bylo widowisko...)

                              Wymigalem sie wiec bolem glowy i rozstalismy sie na bardzo przyjacielskiej
                              stopie do nastepnej proby przewalu (nie mogl sie wyraznie doczekac, kiedy moze
                              zadzwonic: za dwa dni, za trzy??? Nie wiem, powiedzialem, kiedy mi przestana
                              stukac po czaszce laseczkami grypy.


                              A tu kopia, "auf welchem Mist ist die ganze Sache gewachsen" (last June, CNBC,
                              noooo):
                              ideas.money.iwon.com/sources/quickstats.asp?sourcetypeid=3&sourceid=8079


                              Jest nawet klub tych "yahoo-w": clubs.yahoo.com/clubs/gntainvestors

                              ktorzy ten 'typ' sledza. Czy moj "zartownis" tez tam nalezy?! Pewnie tez maja
                              kursy np jak lepiej byc inwestorem za $20, z profesorem w roli glownej. Lub
                              tez "inwestowanie za $20 dla niechcacych myslec".

                              Njgorzej, jak ktos hapnie cwierc "wiedzy" to wtedy zaczynaja sie problemy. To
                              tak jak Jeffrey Dahmer probowal uwieczniac ludzi, wiercac im dziury w glowach i
                              wypelniajac je kwasem mrowkowym. Niektorzy nieszczesnicy nawet zyli po dwa dni.
                              Jeffrey byl po wielu kursach medycznych i pracowal w pogotowiu. Nawet niezle
                              kroil. Tylko ten przerazajacy smrod - z lodowki.


                              A tu bardziej "respektowana" halastra (nie mysle o forumowiczach!To jest bardzo
                              ciezka praca), fund managers kupuja - "co jest dobrym znakiem"...

                              UWAGA: glosnik wydaje dzwieki lekkiego pierdzenia ogladajac te strone. Mam
                              nadzieje, ze nie za pozno na sciszenie...)
                              • Gość: Cariño Karta plywacka IP: 193.133.143.* 20.02.02, 17:56
                                drapieznik napisał(a):

                                > ta szwagierka mnie nagle zainteresowala...
                                >
                                >
                                > JA TEZ MAM KARTE PLYWACKA. Ciakwe ile to warte na 'ebay'? Z rzeczy z polski
                                > zostal mi JENO zolty czepek.
                                >
                                Ja za swoja zaplacilam ZLP200 w 1990 (musialam kupic bo nie umialam plywac a
                                chcialam na splyw kajakowy), jak bym teraz tyle samo nowych dostala,
                                to 'przebitka' niezla
                            • drapieznik Baloo, 20.02.02, 17:35
                              Ta szwagierka mnie nagle zainteresowala...


                              JA TEZ MAM KARTE PLYWACKA. Ciakwe ile to warte na 'ebay'? Z rzeczy z polski
                              zostal mi JENO zolty czepek.

                              A teraz na powaznie, wracam do naszego fajnie meandrujacego watku.

                              Przed chwila zadzwonil do mnie facet, ktory jest maklerem. Dzwoni od czasu do
                              czasu i oferuje mi inwestowanie na gieldzie. Poniewaz ostatnio nie chodzilem na
                              zadne kursy, ktore normalnie by mnie utrzymaly w ryzach, zaczalem sluchac
                              jednym uchem robiac dwie inne rzeczy jednoczesnie. Facet zaczal mnie
                              przepuszczac przez typowa rutyne 3X TAK (dla bardziej doswiadczonych
                              forumowiczow jest w tym nawet wiecej glebi niz sie na pozor wydaje).

                              Oczywiscie spelnilem jego oczekiwania i tak 'przygotowany', zostalem
                              przesuniety blizej swiatyni.

                              Facet mowi: czy wiesz o prostate cancer, ze kazdy mezczyzna... (tak z rana? Czy
                              on zwariowal! OUCH!)... Wiec zbylem go krotko i mowie: jaki znak bo mam
                              piekielny bol glowy po zlapaniu grypy przez telefon.

                              Wyrzucil z siebie szybko i te informacje podaje tylko WAM, wiec sie nie
                              wygadajcie: GNTA (nie wiem czy jest profesorem, ale moze byl kiedys na kursie
                              profesora albo tez "ciepal w takiego kamieniami" stojac na zewntrz szkoly...

                              Mowie, poczekaj zaraz sprawdze. Po szybkim sprawdzeniu okazuje sie, ze szczury
                              (nomen omen) zaczely wiac z okretu.

                              Dla lubiacych ryzyko i po wykorzysatniu innych mozliwosci, jak np. wedrowka o
                              2:00am w "zlej" czesci miasta, bez kawalka uspokajajacego zelaza w latwo
                              dostepnej kieszeni, proponuje zlapac za telefon do maklera i kupic.

                              Sceptykom, proponuje zrobic sobie notatke i sledzic. Bedzie ubaw.
                              money.cnn.com/MGI/snap/A027C.htm

                              A temu, ktory chcialby mi dopieprzyc, proponuje przypomniec mi o tym w czerwcu,
                              2002.

                              Poniewaz sie delikatnie temu maklerowi opieralem, gdyz nie chce zeby przestal
                              mi dawac te oferty, bo sie zawsze nimi dobrze ubawie a i niektorzy z was tez,
                              chyba ze "kursy" lub "kluby investora" wypraly niektorym miejsca gdzie miescil
                              sie uprzednio mozg i nie pozwala im to na zdrowy smiech. Tak, tak, ten sie
                              smieje...hehehehe

                              Na to on: kup chociaz 100 akcji, co to jest? (bagatela, $2000, a ja normalnie
                              rzucam $2000 wokol siebie zeby bylo widowisko...)

                              Wymigalem sie wiec bolem glowy i rozstalismy sie na bardzo przyjacielskiej
                              stopie do nastepnej proby przewalu (nie mogl sie wyraznie doczekac, kiedy moze
                              zadzwonic: za dwa dni, za trzy??? Nie wiem, powiedzialem, kiedy mi przestana
                              stukac po czaszce laseczkami grypy.


                              A tu kopia, "auf welchem Mist ist die ganze Sache gewachsen" (last June, CNBC,
                              noooo):
                              ideas.money.iwon.com/sources/quickstats.asp?sourcetypeid=3&sourceid=8079


                              Jest nawet klub tych "yahoo-w": clubs.yahoo.com/clubs/gntainvestors

                              ktorzy ten 'typ' sledza. Czy moj "zartownis" tez tam nalezy?! Pewnie tez maja
                              kursy np jak lepiej byc inwestorem za $20, z profesorem w roli glownej. Lub
                              tez "inwestowanie za $20 dla niechcacych myslec".

                              Njgorzej, jak ktos hapnie cwierc "wiedzy" to wtedy zaczynaja sie problemy. To
                              tak jak Jeffrey Dahmer probowal uwieczniac ludzi, wiercac im dziury w glowach i
                              wypelniajac je kwasem mrowkowym. Niektorzy nieszczesnicy nawet zyli po dwa dni.
                              Jeffrey byl po wielu kursach medycznych i pracowal w pogotowiu. Nawet niezle
                              kroil. Tylko ten przerazajacy smrod - z lodowki.


                              A tu bardziej "respektowana" halastra (nie mysle o forumowiczach!To jest bardzo
                              ciezka praca), fund managers kupuja - "co jest dobrym znakiem"...

                              UWAGA: glosnik wydaje dzwieki lekkiego pierdzenia ogladajac te strone. Mam
                              nadzieje, ze nie za pozno na sciszenie...)
                              • drapieznik Re: Baloo, 20.02.02, 17:45
                                tu jest te link z dzwiekiem, tylko dzwiek juz zniknal...

                                quicktake.morningstar.com/Stock/whosbuying.asp?Country=USA&Symbol=GNTA


                                Rece sa w porzadku - u mnie, tylko jak widac nie Gazecie...
                          • Gość: Don Re: do zastepowego drapieznika IP: *.uc.nombres.ttd.es 20.02.02, 22:20
                            drapieznik napisał(a):

                            > witam po dlugiej, dla nas, nieobecnosci.
                            >
                            > Usmialem sie do lez lecacych z moich kaprawych oczu. W trakcie polewania
                            > puszystego dywanu lzami przypomnialem sobie kilka podobnych osiagniec. Zgadzam
                            > sie calkowicie, ze pozadalnosc takich kursow lezy gdzies pomiedzy potrzeba na
                            > AIDS a Herpes...
                            >
                            > Don, a byles Zuchem?

                            Z racji wieku nie-ale zdazylem byc phm.kregu instruktorow zuchowych w
                            Szczecinie.Potrafie zaspiewac i odtanczyc "utopce we wodzie siedza uuu,ludzie o
                            nich nic nie wiedza uuu.Zlych ludzi co robia szkody uuu wciagaja za nos do wody
                            uuu.Moje zuchy to dzisiaj dorosli ludzie z wlasnymi dziecmi. Czuwaj !
                      • drapieznik Aniutek... 20.02.02, 07:02
                        to byla podpucha i na szczescie przejzalas niecne knowania. Po zdjeciu sadzac,
                        to moga ci tylko popsuc fizjonomie, a szkoda by bylo...
                        • drapieznik GNTA - z ostatniej chwili... Mysz... 22.02.02, 12:05
                          ten makler, zadzonil wtey tego samego dnia jeszcze trzy razy i dzielnie to
                          wytrzymalem. Moja cierpliwosc zostala nagrodzona: powiedzial me, ze w ciagu
                          miesiaca te akce wzrosna 30%, bo jak teraz sa 13 a za miesiac maja byc $20...
                          Na razie to jest to:

                          money.excite.com/jsp/nw/nwdt_rt.jsp?news_id=reu-n21263848-
                          u1&feed=reu&date=20020221

                          Zadzwonil wiec 3 razy po poludniu. Za tzecim razem powrorzyl, ze by kupic 1000,
                          no chocby 100 tych akcjii... Powiedzialem jezykiem "Myszy": odwal sie.
                          Poskutkowalo na pare godzin. Zadzwonil nastepnego dnia. Wtedy zdalem sobie
                          sprawe dlaczego az tak nachodzi? Rynek jesn ciasny, nie ma owiec, a gielda ma
                          potrzeby. Szef naciska i grozi now iec to idzie w dol, czyli do mnie.

                          Nastepnym razem bede gorszy od dyplomatycznej "Myszy".
                    • Gość: zybi Re: Wszyscy powyzej... do Drapieznika IP: 130.68.2.* 20.02.02, 03:59
                      Drapieznik -
                      jakos trzeba bylo tego zwierza podejsc.
                      Wpadles w zastwione sidla. Ale ja jestem amerykanski mysliwy i puszczam
                      Drapieznika wolno.
                      Widac bylo ze cos tam sie kryje, ze ten Drapieznik ma te pazury.....
                      nie od parady.
                      Jak ci sie niepodoba prof.Ostaszewski To jest OK.
                      Po prostu Ty wchodzisz na jego miejsce z wykladem.
                      Robi sie to tak:
                      Przyjdziesz na spotkanie do Klubu inwestora - jak przyczajony Drapieznik.
                      Zobaczysz co za zwierzyna przychodzi - do wodopoju
                      czy sie znaja na inwestowaniu, czy sa wygadani, czy maja pieniadze.
                      I ty sam rozpoznasz ....czy dasz rade zaskoczyc ich znienacka
                      Czy sa podatni na twoje madrosci.
                      Jezeli uznasz ze jestes dobry wyjdziesz z ukrycia i powiesz ze mozesz cos nie
                      cos ::::
                      - doradzic , drobnym ciulaczom
                      - przedstawic swoja opinie
                      -wykazac sie ze znasz sie na czyms
                      I wtedy mozesz zrobic wstepne rozpoznanie i zglosic sie........................
                      ze nastepne spotkanie w klubie inwestora poprowadzisz TY - Drapiezniku
                      Mozesz sobie nawet ustalic jakas drobna oplate- ostatnio za wyklad
                      Ostaszewskiego ludzie placili $20 i sala byla pelna cos okolo 100 sluchaczy.
                      Na FORUM twoje wiadomosci sa nikomu nie potrzebne i nikt za nie nie zaplaci.
                      Moge cie zapewnic ze sprowadze ANIUTKA - co by mial kto klaskac i podtrzymywac
                      cie na duchu. Wiesz takie psychiczne wsparcie co bys sie nie czul jak
                      Drapieznki w klatce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka