Na tym forum pisza dziewczyny naprawde z calego swiata. Lazurowe Wybrzeze,
Turcja, Syria, Cypr, Australia, Szkocja, Stany, itp itd. Okropnie mnie
ciekawi, jakie zbiegi losu rzucily Was w te rozne strony, przede wszystkim,
jak poznalyscie mezow obcokrajowcow. Czy ktos ma ochote opowiedziec?
Moja historia nie jest spektakularna. Bylam w Niemczech Au-pair i kiedys z
nudow poszlam na tzw. narodowy dzien wedrowek (Volkswandertag). Bylam na nim
ze znajomym starszym panem i jego synem, ktory pozniej stal sie moim
pierwszym mezem. Na mecie mialam okragly numerek i dlatego dostalam butelke
wina. Od razu ja wypilismy i maz odwazyl sie zaprosic mnie do kina. Tak sie
zaczelo.....
Drugiego meza (tez Niemiec) poznalam w sposob nowoczesny: przez internet.
Bardzo mnie zainteresowal, ale mieszkal 300 km ode mnie, wiec dlugo nie
smialam napisac. Wreszcie sie odwazylam i dostalam kosza. No bo bylam po
rozstaniu z exem kobieta z przejsciami, z dzieckiem, no i przede wszystkim
tak daleko. Odpowiedzialam, ze racja, ze daleko, ale na jego miejscu
poszukalabym sobie gdzies blizej takiej kobiety, jak ja, wlasnie po
przejsciach i z dzieckiem. Tak zaczela sie korespondencja, potem odwiedziny,
zwiazek weekendowy, potem sie do niego przeprowadzilam, teraz mamy corusie i
jestesmy malzenstwem ......... i zyli dlugo i szczesliwie

))