polonus5
24.09.11, 21:03
Wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies.
"PIS TO SEKTA I RUCH WYWROTOWY"
PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję , własnych świętych i zamknięte mózgi. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - uważa wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies.
Niewiele jest okresów w historii Polski, w których ktoś tak rozrabiał jak obecnie PIS.
Oczywiście przed wojną, między sanacją i endecją były bardzo poważne spory i awantury. To jest chyba jednak nieuniknione w państwie, które wychodzi spod obcych rządów czy reżimu niedemokratycznego.
Pierwotnego źródła dzisiejszych awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 roku. PiS kieruje najboleśniejsze zarzuty w stronę przeciwników i równocześnie narzeka, że samo jest ofiarą brutalnego ataku.
Tego typu postawa przypomina zachowanie gościa, który idąc ulicą, kopnie kogoś niewinnego w kolano, a potem protestuje, że kopnięty niemoralnie klnie. Nie wolno określać dawnych kolegów z Solidarności jako tych, którzy stoją „tam, gdzie stało ZOMO” i jednocześnie żądać od nich uczciwej debaty politycznej.
Fenomen wojny polsko--polskiej to bańka mydlana, która za jakiś czas pęknie. Największym emocjom ulega warstwa, którą spotkały niepowodzenia w nowej Polsce po 1989 roku. Są to ludzie, którzy nie odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Tacy argumentują na bardzo wysokim poziomie emocjonalnym, a na niskim intelektualnie. Po czasach komunizmu w wielu głowach zostało dialektyczne dzielenie świata na dwie kategorie: my i oni, (patrioci i zdrajcy). Jest pewien procent, oczywiście mniejszość takich ludzi, którzy nie są zadowoleni z tych wszystkich zmian, albo uważają, że te idą w złym kierunku. To są bardzo często ludzie z ideałem, którzy oczekują, że wszystko w kraju będzie tak jak oni by chcieli . I tu wśród nich PIS znalazł miejsce na destrukcyjne działania polityczne. A wywrotowa retoryka, w której używa się słownictwa z najwyższej półki – w rodzaju: wiara, patriotyzm, ojczyzna – służy zawłaszczeniu tej sfery wartości dla jednej partii. Wywołuje to turbulencje, które odczuwa całe społeczeństwo, które wstrząsają polityką. Taki podział utrudnia normalne życie.
Norman Davies -Dostrzegłem, że dzieje się coś dziwnego także dlatego, że zacząłem dostawać listy, jakich nie otrzymywałem nigdy wcześniej. W najgrzeczniejszych pisano: wprawdzie opublikował pan sporo pięknych książek, ale teraz żadnej pana książki już nie przeczytam, bo pan nie popiera propolskiej partii. Tak więc większość zostaje wykluczona nawet z dyskusji, nie ma do niej prawa, bowiem od razu jest niepolska. Dlatego używam określenia, że PiS to sekta polityczna, bo to jest właśnie cecha sekty. Ona będąc częścią całości uważa, że właśnie jest całością, a reszta niczym. Jest część tych ludzi którzy czują się zagrożeni. Ale ja mówię, że to jest sztuczne, fałszywe. Sekta sztucznie tworzy zagrożenie dla własnych celów. Widzimy to na przykładzie sekt religijnych. One wykluczają autorytet kościoła czy większej części społeczeństwa, normy społecznej, dla swoich norm i zachowują się tak, jak gdyby wszystko co jest poza ich kontrolą było śmiertelnym zagrożeniem. To jest sposób bycia sekt. Bardzo często takie sekty, zamknięte, religijne czy polityczne, czy religijno-polityczne, bo takie określenie widziałem w tym tygodniu, dążą do autodestrukcji. Szkoda tylko, że za nimi idą ludzie, a inni ludzie traktują ich na serio. Dopóki większość w Polsce nie widzi, że nie chodzi tylko o kłamstwo, ale chodzi o jakieś zamknięte struktury myślenia, to ta awantura jeszcze potrwa.
Jarosław KaczyńskiJarosław Kaczyński uważa, że tylko jego środowisko jest narodem polskim, i to właśnie znakomicie mieści się w definicji sekty. My jesteśmy narodem, ja decyduję, co to są wartości narodowe, i jednych do nich dopuszczam, a innych wykluczam, bo oni nie są narodem, nie bronią żadnych wartości, a nawet nie mają zwykłego dobrego wychowania. Czyż może być coś bardziej absurdalnego niż stwierdzenia, że Platforma jest wyjątkowo niekulturalna, gorsza od Samoobrony, bo gdzieś w kawiarni ktoś komuś usiadł na krześle?
Każdy ruch totalitarny czy autorytarny zaczyna się szukaniem drogi, która może doprowadzić zdeterminowaną mniejszość do władzy i do stworzenia nowego porządku, jak choćby IV RP. Każdy taki ruch od początku był gotowy na przymus, gwałty, bojówki. Teraz mamy do czynienia z presją, szantażem, co pokazała sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Katastrofa smoleńska, która wyzwoliła tak wielkie emocje, uruchomiła postawy radykalne, z których korzystają politycy z tej partii.
Norman Davies - Jak widziałem tu, przed Pałacem, pochód z krzyżem, z pochodniami to myślałem: "Boże, zaczyna się rewolucja". Ta mobilizacja tłumów, to było groźne. (Jego zdaniem trafne jest porównywanie marszów z pochodniami idących Krakowskim Przedmieściem do nazistowskich marszów z lat 30).
Jarosław Kaczyński politycznie najbardziej skorzystał na katastrofie smoleńskiej.
Taka tragedia nie leżała absolutnie w interesie rządu polskiego czy Rosji. 7 kwietnia w Katyniu ten „straszny Putin, kagiebowiec”, wykonał przyzwoity gest, jakiego nie zrobił przed nim żaden rosyjski polityk. W rosyjskiej polityce nic nie dzieje się przypadkiem. Putin, mając kłopoty na wschodzie, rosnącego w siłę konkurenta chińskiego, problemy na Kaukazie i w Środkowej Azji, musiał „ubezpieczać” rynek europejski, gdyż ogromna część dochodów Rosji pochodzi przecież ze sprzedaży gazu i ropy. Takie historyczne „okruchy” jak Katyń stanowią więc niepotrzebną przeszkodę; Rosja nie ma dziś powodu, by ostro wojować z Polakami o historyczne kwestie. Premier Tusk słusznie przyjął ten mały, ale ważny krok ku polepszeniu stosunków polsko-rosyjskich. Oczywiście dziś na głowę premiera sypią się zarzuty, że rozmawia z Rosjanami, że to serwilizm itd., ale myślenie, że Polska jest potęgą, która ma pouczać Rosję, jak ta ma się zachować, jest nieporozumieniem. Spotkanie 7 kwietnia było normalnym międzypaństwowym spotkaniem na szczeblu premierów. Tusk zachowywał się niezwykle godnie i pewnie, a nam wszystkim wydawało się, że stosunki polsko-rosyjskie idą w dobrym kierunku. Po katastrofie, choć nie od razu głośno, PiS zaczął wykorzystywać stosunki polsko-rosyjskie do wzniecania nastroju zagrożenia.
Norman Davies -Byłem jednak zdumiony, jak szybko kierownictwo PiS załatwiło pochowanie brata prezesa na Wawelu, stało się to chyba już drugiego czy trzeciego dnia. Prezes był politykiem, który już w tamtym momencie klarownie myślał, aby skorzystać z katastrofy.
Dziedzictwo Solidarności.
Solidarność jest nadal najlepszym sztandarem Polski na świecie, podobnie jak Lech Wałęsa. Nikt tego nie zmieni. Solidarność jednak była parasolem dla wielu różnych interesów i poglądów, i to, że ten ruch się rozpadnie w warunkach demokratycznych, było do przewidzenia. Dzisiaj widać cyniczną próbę przywłaszczenia sobie sztandaru Solidarności przez jedną partię, a właściwie przez jednego egocentrycznego człowieka. Potrzebny mu kult zmarłego brata, umieszczonego nie tylko na Wawelu, ale także na najbardziej znanym polskim sztandarze. Chodzi o to, aby sekta, obok swojego przywódcy, proroka, miała swoich bohaterów i świętych. Ponieważ Lech Kaczyński był prezydentem najwyżej przeciętnym - w przeciwieństwie do pani Marii Kaczyńskiej, która znakomicie odegrała rolę Pierwszej Damy - potrzebna jest inna legenda. Nie da się jednak napisać wymyślonej historii alternatywnej w otwartym społeczeństwie, gdzie każda fantazja będzie sprawdzona. W świecie orwellowskim historię można zmieniać wstecz, z dnia na dzień, w demokratycznym już nie.
Prezes PIS stawia alternatywę: albo Polska katolicka, albo nihilizm.
Katolicyzm nie jest wyłącznie polski, zbitka słowna Polak-katolik w dzisiejszych czasach niewiele znaczy. Ludzie jeżdżą po Europie, widzą