Dodaj do ulubionych

Żywność w Kanadzie....

20.02.12, 15:59
Żywność w Kanadzie nie jest droga
16 lutego, 2012

Niedziela była tzw. “Food Freedom Day” tego dnia przeciętny Kanadyjczyk zarobił dosyć na zakupienie żywności na cały rok.
Jak podaje Canadian Federation of Agriculture, przeciętna kanadyjska rodzina wydaje na ten cel nieco ponad 7.000 dol. rocznie. Jest to około 10 proc. jej dochodów.To procent znacznie niższy niż w wielu innych krajach.
Przykładowo, w Indonezji przeciętna rodzina musi wydać ok. 45 proc. swojego dochodu po podatkach na jedzenie, a w Chinach nieco poniżej 39 proc.Nieco więcej swoich zarobków niż w Kanadzie na żywność wydają Amerykanie.Ceny żywności wzrosły w Kanadzie przez ostatni rok, ale w najbliższym roku wzrost ten ma zostać zatrzymany. To duże szczęście być w takiej sytuacji, zwracają uwagę władze Canadian Federation of Agriculture.
Obserwuj wątek
    • americzku1 Re: Żywność w Kanadzie.... 20.02.12, 16:10
      Duze szczescie to ma Kanada ze ma nas Ameryke bo bez nas by glodowala. Ameryka i tak jest lepsza od Kanady jedzenia jest wiecej i jest lepsze i kanadyjczycy przyjezdzaja pracowac tutaj a nie odwrotnie.
    • nad_oceanem Tylko czemu robita zakupy w Italian store? 20.02.12, 17:12
      Sciur jest zakochany we wloskiej bule. A ty?



      polonus5 napisała:

      > Żywność w Kanadzie nie jest droga
      > 16 lutego, 2012
      >
      > Niedziela była tzw. “Food Freedom Day” tego dnia przeciętny Kana
      > dyjczyk zarobił dosyć na zakupienie żywności na cały rok.

      > Jak podaje Canadian Federation of Agriculture, przeciętna kanadyjska rodzina
      > wydaje na ten cel nieco ponad 7.000 dol. rocznie. Jest to około 10 proc. jej d
      > ochodów.To procent znacznie niższy niż w wielu innych krajach.

      > Przykładowo, w Indonezji przeciętna rodzina musi wydać ok. 45 proc. swojego do
      > chodu po podatkach na jedzenie, a w Chinach nieco poniżej 39 proc.Nieco więcej
      > swoich zarobków niż w Kanadzie na żywność wydają Amerykanie.Ceny żywności wzros
      > ły w Kanadzie przez ostatni rok, ale w najbliższym roku wzrost ten ma zostać za
      > trzymany. To duże szczęście być w takiej sytuacji, zwracają uwagę władze Canadi
      > an Federation of Agriculture.
    • _czosnek_ No to siem nam cieciu pochwaliles. hehe 20.02.12, 18:34
      buahahaha

      Zakompleksiony biedaku. buahahahahahahahahahahaha
    • _czosnek_ Taka zywnosc 21.02.12, 18:01
      Plastik, masowka, gen-tec, badziewie dla takich cieci jak ty.

      My mamy na taka zywnosc worek Recyclig plastiku. mysle ze firmy recyclingowe odzyskuja duzo plastiku z tego goovna ktore ty nazywasz jedzeniem. buahahahahaha
      • polonus5 Re: Taka zywnosc -Mity o polskiej żywności he,he, 21.02.12, 18:12
        Mity o polskiej żywności.
        Polak razem z chlebem, wędlinami i nabiałem zjada w ciągu roku dwa kilogramy środków chemicznych, czyli trzy pudełka proszków do prania...

        Producenci i handlowcy przyłapani na nielegalnym ulepszaniu wyrobów płacą zwykle kilkaset, góra kilka tysięcy złotych kary. Takie ryzyko można wliczyć w koszty produkcji, a interes i tak będzie opłacalny. Głównie dlatego, że polscy klienci szukają tanich produktów.

        Z badań wynika, że 80 proc. Polaków przy zakupie żywności w pierwszej kolejności kieruje się ceną, bo są przekonani, że chronią ich wyśrubowane unijne normy, a krajowa żywność i tak bije na głowę zachodnie produkty. Niestety, polska żywność jest smaczna i zdrowa głównie w reklamach.

        Mit 1. Polska żywność jest zdrowa i naturalna

        Według utartej opinii największa przewaga rodzimej żywności nad jedzeniem z Wielkiej Brytanii czy Niemiec wynika z faktu, że polski rolnik jest zacofany, czyli gospodarzy na niewielkim skrawku ziemi i nie słyszał nigdy o nawozach sztucznych i opryskach. Tymczasem spośród prawie 2 mln polskich gospodarstw około 100 tys. większych (czyli co dwudzieste) dostarcza 80 proc. polskiej żywności. A te duże gospodarstwa stosują podobne metody hodowli i upraw co farmerzy z Zachodu, gdzie kurczak zamiast w pół roku dorasta na sterydach w półtora miesiąca, a na hektar ziemi rolnej sypie się 150 kg nawozów rocznie.

        Koncentracja postępuje też w przetwórstwie żywności. Pięć największych firm mleczarskich kontroluje 30 proc. rynku, a siedmiu największych przetwórców ryb – połowę rynku. Jeszcze bardziej skonsolidowane są rynki piwa, słodyczy czy mocnych alkoholi. I to właśnie duzi dostawcy, a nie małorolni chłopi, wykorzystujący do orki karmione owsem konie, zapełniają półki supermarketów. (Newsweek)

        Mit 2. Naturalne znaczy apetyczne.

        Sprzedażą rządzi marketing. Dlatego „naturalny” w reklamach odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Klienci zapominają jednak, że nie wszystko, co naturalne, chcieliby zjeść. Joanna Wosińska z fundacji konsumenckiej Pro-Test, z którą robiliśmy zakupy w warszawskim markecie, szybko wyszukuje na półce taki produkt: jogurt Bakomy z serii Polskie Smaki. Pod wieczkiem obok mleka, cukru i wsadu truskawkowego kryją się barwniki jak najbardziej naturalne: betanina i koszenila. Pierwszy pochodzi z buraków ćwikłowych, a drugi z wysuszonych ciał i jaj mszyc, poza przemysłem spożywczym wykorzystywany m.in. w środkach do odstraszania mrówek. Ponadto w jogurcie jest naturalny zagęstnik: żelatyna wieprzowa. Te dodatki to standard w produkcji jogurtów, keczupów i soków. Nie są toksyczne, ale czy apetyczne? (Newsweek)

        Mit 3. Ładne i okazałe znaczy zdrowe

        Kupujemy oczami i producenci nauczyli się to wykorzystywać. W sklepie nikt się nie zastanawia, dlaczego pomidory są wielkie jak melony, idealnie okrągłe, nieskazitelnie czerwone i nie są podobne do tych z domowego ogródka. Ten idealny wygląd uzyskują na plantacjach, gdzie uprawia się je w cztery tygodnie na podłożu z wełny mineralnej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii farmaceutycznych – sterydów przyspieszających nabieranie masy (wody) i antybiotyków chroniących przed chorobami. Nie wyglądają, nie pachną ani nie smakują jak pomidor. Uważajmy też na pieczarki: idealnie białe mogły zostać wybielone roztworem chloru. Z grubsza można przyjąć, że im produkt większy i piękniejszy, tym ma więcej dodatków chemicznych i substancji konserwujących. Dlatego znajomy sadownik z okolic Tarczyna ma w sadzie jabłkowym wydzielone miejsce, gdzie uprawia owoce dla rodziny. – Nie są tak okazałe jak na handel, ale przynajmniej zdrowe – mówi. Nie zgadza się na ujawnienie nazwy firmy z obawy przed reakcją hurtowych klientów. (Newsweek)

        Mit 4 . Potrawy regionalne ostoją naturalnych metod produkcji

        Na targu pod Gubałówką w centrum Zakopanego jest prawdopodobnie największy wybór oscypków na świecie. Niestety 70-80 proc. to podróbki. Prawdziwy oscypek wyrabia się z mleka owczego, ale taki ser kosztuje 30-40 zł za 1 kg. "Oscypek", w którym 30, 40, a nawet 90 proc. składników stanowi mleko krowie, jest o połowę tańszy. Zwłaszcza jeśli baca do produkcji użyje zagęszczaczy chemicznych. Tyle samo wspólnego z tradycyjną recepturą mają sery typu oscypek sprzedawane przez sieci handlowe. W podobny sposób obniża się koszty produkcji innych dań i produktów regionalnych: słynnej małopolskiej kiełbasy lisieckiej, podlaskiego sękacza czy trudno dostępnej śliwowicy łąckiej. (Newsweek)

        Mit 5 . Unijne normy chronią przed żywnością złej jakości

        Jest odwrotnie. Przed wstąpieniem do Unii nasze normy żywnościowe były znacznie surowsze niż wspólnotowe. – Kiedyś mieliśmy inną filozofię i rzeczywistość – opowiada prof. Jan Ludwicki z Państwowego Zakładu Higieny. Jeśli dopuszczalna dawka konserwantu wynosiła od 10 do 50 jednostek, w Polsce zezwalano na 20, na Zachodzie na 50. – Szkoda, że po akcesji to my dostosowaliśmy się do unijnych standardów, a nie na odwrót – wzdycha prof. Ludwicki. W Unii nie ma na przykład przepisów regulujących jakość przetworów mięsnych, warzywnych, pieczywa i napojów bezalkoholowych. Można je faszerować konserwantami (E od 200 do 299), mimo że przynajmniej niektóre sprzyjają powstawaniu nowotworów. Z drugiej strony, wydłużają czas przydatności do spożycia i tym samym zapobiegają groźnym zatruciom. UE zmusiła polskich producentów do podniesienia standardów sanitarnych i bakteriologicznych. Nasza kiełbasa po wejściu do Unii jest więc bezpieczniejsza, ale bardziej naszprycowana chemią. (Newsweek)

        Mit 6 . Lepiej kupować żywność na bazarze lub w małym sklepiku niż w supermarkecie

        Niestety, właściciele osiedlowych sklepików i bazarowych straganów oraz sieci handlowe mają tych samych dostawców. W Polsce działa prawie 30 regionalnych hurtowych rynków spożywczych. – Wozimy towar zarówno na giełdę w Broniszach, jak i do sieci handlowych – mówi wspomniany sadownik z okolic Tarczyna. Między jabłkami, malinami czy kapustą z miejskiego bazaru, osiedlowego sklepiku czy dyskontu nie ma więc większej różnicy. Tylko u sprzedawców, którzy przykładają wagę do tego, czym handlują, jest szansa na kupienie sprawdzonej, smacznej żywności. Najlepiej jednak jej szukać bezpośrednio u właścicieli małych gospodarstw rolnych, którzy sprzedają niewielkie nadwyżki z domowej produkcji ziemniaków, jabłek, jaj czy drobiu. (Newsweek)

        Mit 7 . Certyfikat gwarancją jakości

        Znaczki jakościowe i certyfikaty są raczej elementem strategii marketingowej niż wyznacznikiem jakości. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych certyfikatów jest zielony znaczek eko. Łatwo go uzyskać, za to trudno stracić. – Każdy, kto zadeklaruje, że chce produkować żywność w sposób naturalny, bez używania środków chemicznych, może ubiegać się o certyfikat ekologiczny – mówi Urszula Sołtysiak, dyrektor jednostki certyfikującej Agro Bio Test. Jednak ekożywność nie jest każdorazowo badana przed wprowadzeniem do sprzedaży; podstawą przyznania certyfikatu jest dokumentacja producenta. Co więcej, instytucje certyfikujące wydają zgody na używanie w produkcji ekologicznej nasion konwencjonalnych, gdzie bez ograniczeń stosowane były pestycydy i nawozy sztuczne. Być może dlatego, jak dowodzą regularne badania niemieckiej Fundacji Warentest, żywność eko wcale nie wypada lepiej w testach na zawartość szkodliwych substancji i bakterii niż żywność konwencjonalna. (Newsweek)

        Mit 8. Tańsze nie znaczy gorsze

        Rzadko. Jedną z historyjek, jakie swoim klientom wciskają sieci handlowe, jest ta o pochodzeniu niskich cen. Cenę soku, czekolady czy lodów można jakoby zbić o kilkadziesiąt procent, jeśli producent wstawi towar do supermarketu. Wówczas nie ponosi wydatków na reklamę i atrakcyjne opakowanie. Stąd polędwica sopocka za 15 zł czy keczup za 99 groszy.

        Tymczasem to, co sieci handlowe sprzedają po atrakcyjnych cenach, producenci nazywają żywnością analogową, która tylko z wyglądu przypomina oryginały.
    • wcielo_zupe Re: Żywność w Kanadzie.... 22.02.12, 04:21
      wiesz co? Dobre jedzenie kanadysjkie to sie skonczylo tak na oko 15 lat temu. Wiesz skad wiem? Bo widzialem na wlasne oczy roznice. Ktos was nie kocha czy po prostu was napyerdala za darmo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka