mcov
06.03.12, 02:14
"Układ torów pośrednio mógł się przyczynić do sobotniej tragedii w Szczekocinach. Gdy za Gierka budowano magistralę, zrezygnowano z bezkolizyjnego i dwutorowego odgałęzienia na Kraków.
W rezultacie pociąg ze stolicy najpierw - pod oknem dyżurnego w Starzynach - z jednotorowego łącznika wjeżdża na tor lewy, czyli niejako pod prąd. Dopiero 120 m dalej jest rozjazd, który umożliwia przejazd na tor prawy."
Najpierw pod prąd, a potem dróżnik przestawi jak nie będzie pijany, hehehehe
wyborcza.pl/1,75478,11290104,Najwazniejsze_pytanie__Dlaczego_dyzurny_popelnil_blad_.html