Gość: Doki
IP: 62.235.204.*
11.03.02, 20:29
Pozwole sobie otworzyc nowy watek, bo stary jest za
dlugi i zbyt skazony bluzganiem, by w ogole cos
sensownego z nim zrobic.
Najbardziej skorumpowany doktor w calym internecie (ja)
czyta i czyta dyskusje o innych skorumpowanych
doktorach i dochodzi do wniosku, ze roznice zdan miedzy
nami sa przynajmniej w czesci oparte na
nieporozumieniu. Reforme sluzby zdrowia rozpoczynano z
nadzieja, ze w koncu cos sie zmieni na lepsze. Dzis
wiele osob jest rozczarowanych, bo nie widza zmian, a
juz na pewno nie na lepsze i mowia: nie
o to chodzilo. Jak gdyby byla zgoda co do tego, o co
chodzi.
Tu pozwole sobie wyjasnic, o co NIE chodzilo w reformie.
1. Nie chodzi o to, by wziac cala opieke zdrowotna na
garnuszek kas chorych. To
juz bylo, za komuny, i wszyscy wiemy jak dziala: zle.
Nie sposob uregulowac wszystkiego, co stanowi o relacji
lekarza czy pielegniarki z pacjentem i nie jest to
wskazane. Zarzucono mi, ze jestem "skorumpowanym
urzedasem" (konkretnie sa to slowa osoby o nicku
"maz"). Scisle uregulowanie biurokratyczne, jak w
przypadku w pelni panstwowej sluzby zdrowia kreuje
wlasnie takich urzedasow. "Mezu", ja prowadze
samodzielna dzialalnosc gospodarcza. Dla pacjenta
sluzba zdrowia zalezna w 100% od kas chorych to kleska,
bo taka biurokratyczna machina bedzie starac sie
maksymalnie ograniczyc ilosc swiadczonych uslug,
marnujac przy tym srodki na sprawozdawczosc itp bzdury.
Nie stymuluje tez jakosci, skoro czy sie stoi, czy sie
lezy, i tak kasa chorych tyle samo wyplaci. Z punktu
widzenia lekarzy, zamienionych w pracownikow systemu,
widac brak perspektyw awansu materialnego i raczej chec
ograniczenia wysilku do minimum. Pacjenci nie sa
jednakowi. Sa biedni i bogaci i zawsze znajda sie tacy,
ktorzy beda chcieli czegos ekstra. Wyjmujac taka
dzialalnosc spod prawa, podbija sie tylko ceny.
2. Nie chodzi o to, by opieka zdrowotna byla za darmo.
Darmowego nikt nie szanuje. Z praktycznego punktu
widzenia popyt na uslugi medyczne jest nieograniczony.
Zawsze mozna otworzyc jeszcze jedna klinike, zeby
ludzie mieli blizej, zawsze mozna zoperowac starszego
czy bardziej beznadziejnego pacjenta, zawsze znajdzie
sie jeszcze drozszy lek. Proby administracyjnego
hamowania wydatkow prowadza do niezadowolenia zarowno
konsumentow, jak i dostawcow uslug. Lepsze jest
hamowanie popytu cenami. W Belgii pacjent zawsze placi
czesc ceny kazdej uslugi, czy to operacji, czy to
badania laboratoryjnego. Gdyby nie to, pacjenci
biegaliby od lekarza do lekarza, chocby tylko po to, by
spawdzic, czy ten pierwszy "sie nie pomylil". Teraz tez
moga, ale na wlasny koszt. I dobrze. Zdrowie kosztuje.
Maz i inni nie rozumieja tych prawidel, tak prostych,
ze nawet nie wydawalo mi sie celowe rozwodzic sie nad
nimi. I stad ich frustracje.