Gość: Don
IP: *.uc.nombres.ttd.es
17.03.02, 22:26
Taki jeden watek napomnial mi o tym,ze nigdy nie opisalismy naszego dnia z
zycia na emigracji.krajowcy maja tyle dziwnych wyobrazen o naszym zyciu.opisze
moj dzien dla kuciapki-moze pomoze to w pisaniu"pracy"magisterskiej.Bo wiadomo
jak krajowiec cos juz pisze to jest to co najmniej praca mgr.
A wiec: jak co dzien o swicie,zwlekam sie z trudem z barlogu wktorym
sypiam.Poprawiam kalesony i ide do zlewu by wysikac wczorajsze tanie
piwo.czlapiac brudnymi nogami po podlodze pelnej niedopalkow,puszek po tanim
piwie i starych gazet (polskich).Potem podchodze do odrapanej starej lodowki by
miedzy odpadkami zebranymi wczoraj w koszach na odpadki ,znalezc cos na
sniadanie. Suszy mnie strasznie-spotkalem w nocy znajomego rodaka i wypilismy
troche "krajowej z czerwona kartka.Z kranu leci zolta ochydna woda-ale i to
dobre,wody jeszcze nie wylaczyli.Zjadam jakies kawalki bulki i popijam zupa w
proszku (polska) rozpuszczona w wodzie kranowej.ubieram sie w robocze ubranie
(jeszcze z polski)i ide na codzienna wedrowke za praca.Moze dzisiaj cos znajde?
mam nagrana robote przy zbiorach truskawek-noszenie skrzynek,ale kto wie?
Podobno z Polski przykezdza 1700 kobiet do pracy.Kto mnie starego zechce.To
zn.jak mowi znajomy,bym sie nie martwil bo wieksza czesc tych Pan i tak po
tygodniu rzuci ta prace i zacznie w lokalnych burdelach.Latwo i lepszy zarobek!
Oby !zaszedlem do znajomego Baru-za obiad i piwo zmywalem naczynia i myllem
podloge-zawsze cos.wracam do domu-jeszcze popatrze w kilka kontenerow moze cos
sie znajdzie.Przychodze do domu.jakos mnie nie wyrzucil gospodarz-nie place za
pokoj juz kilka miesiecy,ma chlop dobre serce-byly emigrant-tez pracowal w
Niemczech lata cale by kupic ten dom-rozumie co to zycie emigranta.A w
mieszkaniu jak zwykle swojsko i przytulnie.Z pod sterty starych klamotow
wyciagam stary komputer-podlacze go nielegalnie do linii telef.sasiada i
postukam.dobrze tak pogadac ,z ludzmi na calym swiecie-polskimi
emigrantami.rozumiemy sie doskonale-wszyscy mamy jednakowo zle i tylko wstyd
przed rodzina i kolegami w polsce powstrzymuje nas od powrotu.Jedni to dopiero
zaczynaja inni jak ja juz ponad 30 lat wegetuja w takich nieludzkich
warunkach ,wyzysku czlowieka i beznadziejnosci.O widze ,ze z dziury w podlodze
wyszedl moj zaprzyjazniony szczur.On tez biedak samotny i zyje odpadkami-
rozumiemy sie bez slow.Popatrzyl na mnie,pokrecil ogonem i zrozumial :jeszcze
jeden dzien bez kolacji-ja to przynajmniej mam komp.to zaglusza glod i
rozdzierajaca tesknote za rodzinnym krajem.I tak przaszedl jeszcze jeden dzien-
podobny do innych.Dolo moja dolo wygnanca-nikt sie nie ulituje nikt nie
pocieszy. Bogatym w Polsce nawet nie przychodzi do glowy ,komu potrzebna pomoc!
Do Afryki posylaja zarazy.Syty glodnrgo nie rozumie to fakt.