Dodaj do ulubionych

W Polsce jest normalnie

14.07.04, 20:09
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosc Re: W Polsce jest normalnie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.07.04, 03:36
      Czyli za Estonia ale juz przed Saint Kitts i Nevis :


      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040715/kraj/kraj_a_8.html

    • Gość: Brzoza Kanieszno, wsio normalna! IP: *.sympatico.ca 15.07.04, 05:41
      www.rp.pl
      Czwartek, 14 lipca 2004

      Nie wiadomo, na co poslowie wydaja co miesiac 10 tys. zl, ktore dostaja na prowadzenie biur
      poselskich. Nie wie tego nawet Kancelaria Sejmu, bo nie wszystkie wydatki poslowie
      dokumentuja rachunkami.
      Za to w sejmowych sprawozdaniach figuruja zaskakujace zakupy: Antoni Macierewicz (RKN)
      zadeklarowal, ze w minionym roku kupil "materialy biurowe" za 51 tys. zl, a Robert Lusnia
      (RKN) wydal 15 tys. zl na... korespondencje. Poslowie najczesciej deklaruja, ze pieniadze
      podatnikow wydaja na benzyne. Problem w tym, ze zamiast faktur przedstawiaja napisane
      przez siebie oswiadczenia. Ale nie tylko na benzyne...

      - Listy pisze. Do wyborcow. O dzialalnosci, o zyciu, o ich problemach. - tlumaczy Lusnia.
      Posel jednak nie wiedzial, czy ma rachunki na zakup kopert i znaczkow. Nie udzielono nam
      takiej informacji takze w jego biurze poselskim.

      Niewiele mniej - 11 tys. zl - na korespondencje wydal Cezary Stryjak z SdPl - "na kartki
      noworoczne dla mieszkancow miasta" - tlumaczy.

      To duze sumy. Zwlaszcza ze co roku kazde biuro dostaje bezplatnie 1500 kopert i znaczkow
      pocztowych. Reszta poslow nie wydaje na poczte wiecej niz ok. kilkuset zlotych.

      Co miesiac oprocz diety i uposazenia poslowie dostaja 10 tys. zl (netto) na prowadzenie biura
      poselskiego. Rozliczaja sie z nich pod koniec roku. Nie wolno im wydac tych pieniedzy na
      nagrody, wspomagac partii politycznych i dzialalnosci charytatywnej. Na niemal wszystkie
      wydatki musza przedstawic rachunki lub faktury. Okazuje sie, ze nie zawsze poslowie sa w
      stanie udokumentowac, na co poszly pieniadze. Kancelaria Sejmu na poczatku roku
      przeprowadzila wizytacje w 54 biurach poselskich.

      Stwierdzono, ze niektorzy poslowie nie maja rachunkow, a nawet umow o prace, za ktora
      rzekomo wyplacili pieniadze.

      Rozliczenie na slowo honoru
      - Podstawowym grzechem jest dokumentowanie wydatkow oswiadczeniami poslow, a nie
      wlasciwymi dowodami w postaci faktur i rachunkow. Tak sie dzieje najczesciej przy zakupie
      prasy i srodkow czystosci. Do 31 poslow wystosowalem imienne pisma z prosba o
      wyeliminowanie stwierdzonych uchybien - powiedzial Tadeusz Banasiak, dyrektor Biura
      Obslugi Poslow, na posiedzeniu Sejmowej Komisji Regulaminowej pod koniec maja.

      Z kontroli Kancelarii Sejmu wynika, ze czesc parlamentarzystow nie ma rachunkow na gazety,
      ksiazki, artykuly spozywcze i srodki czystosci. Jako rozliczenia przedstawiaja napisane przez
      siebie oswiadczenia, co kwestionuje Sejm.

      Za prase nie mial rachunkow np. Bronislaw Cieslak (SLD). - Myslalem, ze wystarcza
      oswiadczenia. Jesli na koniec kadencji ta suma bedzie nierozliczona, to ja oddam z wlasnej
      kieszeni - mowi rzecznik klubu SLD. Podobnie Marcin Libicki (PiS). - Nigdy rachunki nie byly
      potrzebne i zawsze to Kancelaria rozliczala, a teraz nagle zmieniono zasady - narzeka posel.

      - Nie reagujemy, kiedy wydatki te sa znikome. Po prostu zwracamy uwage i prosimy o
      niedokumentowanie ich juz w taki sposob. Ale gorzej jest, gdy zdarzaja sie wydatki 6,8 tys. zl
      czy 17,8 tys. zl. Akceptowanie takich kwot, ktore sa udokumentowane tylko oswiadczeniami,
      moze budzic watpliwosci - powiedzial Banasiak.

      Kancelaria Sejmu nie chciala nam udostepnic szczegolowych wynikow kontroli. Z informacji,
      ktore zdobylismy, wynika, ze nieprawidlowosci nie dotycza tylko prasy.

      Martwe dusze i komputer
      Sa tez tacy parlamentarzysci, ktorzy za pieniadze z Kancelarii kupili sobie zestaw
      komputerowy.

      - Myslalem, ze moge. Zestaw odkupilem od Kancelarii Sejmu. Zwroce te pieniadze i wszystko
      bedzie wyjasnione. To zuzyty stary komputer, wyceniony na 400 zl - twierdzi posel Tomasz
      Szczypinski (PO).

      Czterech poslow wpisalo do sprawozdan wydatki np. na pensje dla pracownikow biura, na
      ktore nie mieli dowodow w postaci dokumentow. Brakowalo umow zlecenia, umow o dzielo lub
      dowodow wplat do ZUS skladek od wynagrodzen pracownikow, a takze udokumentowania
      innych wydatkow. Tego rodzaju nieprawidlowosci wykryto u posla Ryszarda Chodynickiego
      (FKP), Lecha Kuropatwinskiego z Samoobrony, Stanislawa Papieza (LPR) oraz Lecha Zielonki
      (FKP).

      Wiekszosc z nich zaprzecza wynikom kontroli lub twierdzi, ze wszystko zostalo
      skorygowane.

      Pieniadze poza kontrola
      Kancelaria ufa jednak poslom. Zezwala bowiem, aby przejazdy samochodem mogly byc jako
      jedyny wydatek potwierdzane zwyklym oswiadczeniem, a nie rachunkiem.

      Z Sejmowych rozliczen wynika, ze poslowie skwapliwie z tego korzystaja. Najwiecej wydaja
      wlasnie na jazde samochodem. Tak przynajmniej twierdza. Czy pieniadze na pewno ida na
      benzyne i uzytkowanie auta - tego nikt nie jest w stanie ocenic. Wystarczy, ze
      parlamentarzysci napisza w oswiadczeniu, ile przejechali kilometrow. Limitu nie ma zadnego.

      W minionym roku najwiecej kilometrow przejechal posel Jerzy Pekala (FKP). W rozliczeniu
      wpisal, ze kosztowalo go to ponad 65 tys. zl. Nawet gdyby robil dziennie 200 km sredniej
      klasy samochodem, to koszty, jakie wpisal, sa trzykrotnie za duze w porownaniu z kosztami
      eksploatacji takiego samochodu. Posel jezdzi fordem escortem. Pytany w Sejmie przez
      dziennikarzy, tlumaczyl, ze lubi jezdzic. - To wcale nie jest duzo - denerwuje sie. -
      Przejezdzalem 6 tys. km miesiecznie. Zamiast rozmawiac z wyborca przez telefon, to wole do
      kogos pojechac. Poza tym w te sume wchodzi tez eksploatacja samochodu - mowi Pekala.

      Niewiele mniej, bo 62 tys., wydala Danuta Hojarska. Z poslanka Samoobrony nie udalo nam
      sie porozmawiac. Na liscie poslow, ktorzy wydali na przejazdy powyzej 40 tys. zl, sa m.in.
      Sebastian Florek (SLD) - 46 tys. zl, Renata Beger (Samoobrona) - 42 tys. zl, Andrzej
      Brachmanski (SLD) - 40 tys. zl., Waclaw Martyniuk (SLD) - 40 tys. zl.

      Kilkadziesiat tysiecy na papier i ksero
      Sporym popytem wsrod parlamentarzystow ciesza sie tzw. materialy biurowe. Co sie pod tym
      haslem kryje? Papier, olowki, prasa - tlumacza w biurze sejmowym.

      Jaki papier kupuje posel Antoni Macierewicz, skoro wydal na materialy 51 tys. zl? To 37 proc.
      jego wydatkow w calym roku.

      - Prowadzilem kampanie informacyjna na temat uwlaszczenia oraz zlych zapisow konstytucji
      europejskiej, dlatego tyle kosztowaly materialy biurowe - tlumaczy posel. Zapewnia, ze ma
      rachunki. Jan Rzymelka z PO twierdzi, ze 30 tys. zl. pochlonely wydatki na prase, bilety
      parkingowe i inne koszty "nietrwale".

      Poslanke SLD Magdalene Banas tez drogo kosztowaly materialy biurowe, w ubieglym roku
      wydala 23 tys. zl. Na co przeznaczyla tyle pieniedzy?

      - Wydaje na papier do kserokopiarki i rzeczy potrzebne do pracy biurowej - tlumaczy.

      - Podobnie jak wszyscy poslowie, ktorzy zazwyczaj wydaja na ten cel kilka tysiecy zlotych....

      - No, nie tak jak wszyscy, bo ja zawsze staram sie byc przygotowana do spotkania i nosze
      dla wyborcow kserokopie...

    • Gość: VIP-1 szkoda tylko ze ty nie jestes normalny IP: *.cwshs.com 15.07.04, 13:10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka