przezywam ostatnio koszmar wloczenia po sklepach celem zakupienia prom dress
dla mojej corki. procz prom dress, panienka potrzebuje buty, torebke i jeszcze
dwie inne sukienki na wszelkie okazje zwiazane z zakonczeniem high school.
graduation to jest po prostu koszmar.
pomijam ceny, bo one i tak czynia moje oczy bardzo okragle ale meczy mnie
brzydota tych wszystkich niby eleganckich sukienek, ich paskudne kolory
(dominuje niebieski) a ponadto to niekonczace sie peer preasure.
moja dziewczyna jest dosc samodzielna w pogladach i nie poddaje sie wszystkim
(!) pomyslom kolezanek ale i tak pewne schematy musza byc zachowane.
czy was tez mecza niektore tutejsze zwyczaje odnoszace sie do nastolatkow? ta
maszyna szkolno-imprezowa sluzaca wylacznie wyciagnieciu kolejnej setki
z kieszeni mamy i taty?
juz to raz przezylismy gdy najstarszy syn mial graduation ale z chlopakiem bylo
latwiej - pozyczylo sie tux i bylo ok. z dziewczyna to naprawde pelna szajba.
a podobno w stanach jest to jeszcze bardziej celebrowana okazja. nawet nie chce
sobie tego wyobrazac