Dodaj do ulubionych

Elita 1974

IP: *.clover.com.au 02.04.02, 13:07
Elita...


Z sentymentem wspominam moje czasy szkolne w PRL lat siedemdziesiątych, a
zwłaszcza surrealistyczną komunistyczną politgramotę wykładaną w IV klasie
liceum ogólnokształcącego pod nazwa PNoS, czyli "propedeutyka nauki o
społeczeństwie". Ciepło mi na sercu, gdy przypomnę sobie podręcznik do tego
przedmiotu pióra profesora Włodzimierza Kowalskiego, który czarno na białym
podawał, że do elity umysłowej narodu polskiego, oprócz wybitnych uczonych i
artystów, należą również, z definicji, działacze partyjni i partyjno-państwowi.
Podręcznik był napisany raczej poetycznie, zawierał miedzy innymi takie frazy
jak: "Owoc samowiedzy nie spadł ze złotego drzewa ewolucji do stóp człowieka".

Wszystkie jednak hiperbole bladły wobec innego cytatu:

"Polska Ludowa poczuwa się do łączności nie tylko z górnymi i chmurnymi, lecz
także z durnymi i tragicznymi dniami historii narodu polskiego".

Nasza pani od polskiego, poproszona o wyjaśnienie, odparła, że
przymiotnik "durny" pochodził od staropolskiego czasownika "durzyć", czyli
odurzać, w tym również miłością. "Durzyć się" znaczyło wiec podkochiwać się w
kimś, a "zadurzony" to był zakochany. Znany cytat z wieszcza, który
zainspirował lotne pióro profesora: "polały się me łzy czyste, rzęsiste / na
dzieciństwo me sielskie, anielskie / na młodość ma górna i durną" odnosił się
do młodości poety, pełnej górnolotnych myśli, szczytnych ideałów i rozmaitych
zachwytów, które obdarzonego nimi młodzieńca durzyły, czyli odurzały Z durniem
zaś etymologia ta nie miała nic wspólnego, przynajmniej do czasu ukazania się
drukiem dzieła profesora. O tym wszystkim jednak profesor zwyczajny, doktor
habilitowany Włodzimierz Kowalski, wybitny uczony a zarazem działacz partyjny,
wiec z własnej definicji podwójny członek elity umysłowej narodu, po prostu nie
wiedział.

Jakiś czas później, już na studiach, dowiedziałem się, ze do PNoS-u dodano w
liceach jeszcze jeden słuszny przedmiot: "przygotowanie do życia w rodzinie
socjalistycznej". Kolega pokazał mi nawet podręcznik, w którym z kolei stało
czarno na białym, ze jakkolwiek z czysto biologicznego punktu widzenia
socjalistyczne współżycie płciowe można rozpocząć już po ukończeniu
dwudziestego roku życia, to ze względów społecznych lepiej się z nim jeszcze
kilka lat wstrzymać. Ale wtedy, u szczytu gierkowskiej "drugiej Polski",
stężenie absurdu osiągnęło taki poziom, że nie miałem już siły się śmiać.


Stary, Australia


Obserwuj wątek
    • Gość: Jurek Re: Elita 1974 IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 02.04.02, 13:25
      Stary, dzieki za przypomnienie Propedeutyki. Zapomnialem.
    • Gość: Maria Re: Elita 1974 IP: *.dip.t-dialin.net 02.04.02, 23:24
      Rzeczywiscie bylo cos takiego w liceum, ale zupelnie wylecialo mi z pamieci.
      Natomiast czesto, kiedy biore do reki telefon komorkowy, przypominam sobie, jak
      mi jeden major na "woju" (pamietacie obowiazkowe studium wojskowe na wyzszych
      uczelniach?) kazal przenosna radiostacje polowa skladac. Wazylo to z 10 kg,
      mialo korbke i antene, ktora nalezalo "usztywnic".
      • don2 Re: Elita 1974 02.04.02, 23:40
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Rzeczywiscie bylo cos takiego w liceum, ale zupelnie wylecialo mi z pamieci.
        > Natomiast czesto, kiedy biore do reki telefon komorkowy, przypominam sobie, jak
        >
        > mi jeden major na "woju" (pamietacie obowiazkowe studium wojskowe na wyzszych
        > uczelniach?) kazal przenosna radiostacje polowa skladac. Wazylo to z 10 kg,
        > mialo korbke i antene, ktora nalezalo "usztywnic".



        Co to byla za radiostacja? ja pamietam ,ze z korbka byl telefon polowy.
        • Gość: Maria Re: Elita 1974 IP: *.dip.t-dialin.net 02.04.02, 23:48
          don2 napisał(a):

          > Gość portalu: Maria napisał(a):
          >
          > > Rzeczywiscie bylo cos takiego w liceum, ale zupelnie wylecialo mi z pamiec
          > i.
          > > Natomiast czesto, kiedy biore do reki telefon komorkowy, przypominam sobie
          > , jak
          > >
          > > mi jeden major na "woju" (pamietacie obowiazkowe studium wojskowe na wyzsz
          > ych
          > > uczelniach?) kazal przenosna radiostacje polowa skladac. Wazylo to z 10 kg
          > ,
          > > mialo korbke i antene, ktora nalezalo "usztywnic".
          >
          >
          >
          > Co to byla za radiostacja? ja pamietam ,ze z korbka byl telefon polowy.

          Chyba masz racje ze chodzilo pewno o telefon polowy, ale takie to duze bylo, ze
          kojarze to z radiostacja. Ledwo to wojsko zaliczylam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka