Dodaj do ulubionych

Polecam "Polactwo" R.Ziemkiewicza

IP: *.proxy.aol.com 28.08.04, 03:33
Baaardzo dobra lektura.Prosto wylozone ze nawet lokalne jelopy moga zrozumiec
ze to o nich ksiazka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Spaniały kRaj Re: Polecam "Polactwo" R.Ziemkiewicza IP: *.dyn.optonline.net 28.08.04, 04:00
      Ksiazka - Ziemkiewicz Rafal A. - Polactwo - Wirtualna Polska:

      " opis książki

      Jesteśmy wolnym i autonomicznym krajem. Czy potrafimy z tego korzystać?

      W Polsce normą jest nieprzyjmowanie prawdy do wiadomości. Oczywiście tej
      niewygodnej prawdy. Lepsza ułuda, choć potem zguba…

      Jeśli my nie zadbamy o Polskę, a raczej jeśli będziemy dbać o nią tak jak
      dotąd, wyręczy nas kto inny. Pytanie tylko, kto: Bruksela czy Rosja? I na to
      wszystko pozwala naród, który od wieków na prawo i lewo mówi o wolności!

      Rafał Ziemkiewicz nie pyta „co z tą Polską?”, lecz: co się stało z nami,
      Polakami? I co z nami będzie za kilkanaście lat?

      dodaj komentarz


      Fragment

      Rzeczywiście, Polska jest gospodarczym mocarstwem. Potęgą. Trzeba tylko umieć,
      no i, oczywiście, chcieć spojrzeć w odpowiedni sposób, żeby to zauważyć.
      Naprawdę, powtórzmy to: jesteśmy gospodarczą potęgą, rozkwitamy, rośniemy w
      siłę i żyje się nam coraz dostatniej.

      Myślą Państwo pewnie, że sobie robię jaja?

      No cóż, szczerze: oczywiście, że sobie robię jaja. Robienie sobie jaj to
      ostatnia broń bezsilnych, żadna inna już mi nie została. Ale moje kpiny odnoszą
      się do... "
    • Gość: axe Re: Polecam "Polactwo" R.Ziemkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 20:01
      Bardzo lubie Ziemkiewicza , slucham go czesto rano w samochodzie w TOK FM,
      tylko powiedz mi kto to sa lokalne jelopy,czy to czesc poloni?
      • Gość: Włochy k. Ursusa Re: lokalne jełopy IP: *.dyn.optonline.net 29.08.04, 20:22
        Gość portalu: axe napisał(a):

        > Bardzo lubie Ziemkiewicza , slucham go czesto rano w samochodzie w TOK FM,
        > tylko powiedz mi kto to sa lokalne jelopy, czy to na cześć polonii?


        Skup się toporna siekierko i zmarszcz czółko.

        1. Jeśli słuchasz Z. w lokalnym radio

        2. Jeśli w książeczce stoi jak byk: "Rafał Ziemkiewicz nie pyta „co z tą
        Polską?”, lecz: co się stało z nami, Polakami? I co z nami będzie za
        kilkanaście lat?"

        A tera namyśl siem i wyciung wnioska - jełopy lokalne to ..............

        Jesteś zresztom sam, jak każdy widzi, zjełopiały na standardowym poziomie
        lokalnego spomrocznienia he he he
        • Gość: axe Re: lokalne jełopy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 23:54
          A co ty tak mistrzuniu ostro?
          Wchodzisz w trajektorje lotu siekiery a polem silowym wasc raczej nie
          dysponujesz.
          Powiadasz z orsusa jestes , zapewne osiedle niedzwiadek , no no wspolczuje
          pochodzenia.
          Nie reformowalne jestestesta nawet za oceanem.
          • filipek.us czajnik, tolerancja ci sie przypomina? he he he 30.08.04, 00:04
            ... wynachujesz, wymachujesz a jak ci potem ktos w czajnik pacnie to placzesz i tolerancja ci sie przypomina.
            • Gość: axe Re: czajnik, tolerancja ci sie przypomina? he he IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:18
              • kup_pan_paszport Re: czajnik, tolerancja ci sie przypomina? he he 04.09.04, 19:57
                Ten wykwint, ta lekkość, ten wdzięk! Znajome Ojczyzny łono, vintage 1977, Pałac Mostowskich. Coś musimy dobrze robić, skoro was to tak denerwuje, nie, chłopaki? Serce rośnie, dusza utęskniona śpiewa, jak młotkowy się meczy na nocnej zmianie.

                Co robią milicjanci patrolujący Forum Wojsk Łączności z Polonią na widok niesusznego postu? Zaczynają go zagłuszać, powtarzając: bzzz...dety, wyliczanki, zasrywając board kupami postów marynistycznych ( o d. Maryny)

                Jeden taki (podpisal sie: tropiciel sladow)twierdzil, ze ertes, backpacker, i jeszcze kilka osob to jedna grupa zblizona do kol UOP-u.

                Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek

                Na niniejszym forum Wojska Łączności z Polonią i I podszywają się pod amerykańskie IP w celu uwiarygodnienia wypisywanych przez siebie bzdur przeciwko "szczuropolakom"

                Ala wymacała tu wasze IP

                Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac ich po polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaronem zamiast tradycyjnej 'kaszy i w pizde'. Cwoki pisza uporczywie

                netname: INTER-MON | descr: Zarzad Wojsk Lacznosci i Informatyki | descr: 00-904 Warszawa 6 | country: PL | person: Zbigniew Swiderski | address: ul. Rakowiecka 4a | address: 00-904 Warszawa 6
            • Gość: axe Re: czajnik, tolerancja ci sie przypomina? he he IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.04, 00:46
              Panie Filipek ,czy przydomek "polactwo" uwazasz za nie tyczacy sie was,jako
              wynikajace z racji przekroczenia granicy obcego panstwa?
              Usilujecie kreowac sie na jakas nie okreslona nacje , co tylko kupe smiechu
              wywoluje nad Wisla.
              Dokad wladasz jezykiem Polskim , Ziemkiewicz pisze takze o TOBIE
              Did you understand?


              • Gość: Genosse_Sztetke Hmmm... jednak lokalne jelopy nie rozumieja... IP: *.proxy.aol.com 30.08.04, 04:07
              • prawdziwystarywiarus Hammer time, and the kicking is easy 30.08.04, 12:44
                Gość portalu: axe napisał(a):

                > Panie Filipek ,czy przydomek "polactwo" uwazasz za nie tyczacy sie was,jako
                > wynikajace z racji przekroczenia granicy obcego panstwa?
                > Usilujecie kreowac sie na jakas nie okreslona nacje , co tylko kupe smiechu
                > wywoluje nad Wisla.
                > Dokad wladasz jezykiem Polskim , Ziemkiewicz pisze takze o TOBIE
                > Did you understand?


                Widzicie, młotkowy (siekiera to dla was dużo za ostre narzedzie), bo to
                wszystko zależy, jakie państwo jest dla kogo obce. "Z racji przekroczenia
                granicy obcego panstwa"? "Usiłujecie się kreować na jakąś nieokreśloną nację"?
                Po jakiemu to jest? Śmiechu kupa. Ja wam przystępnie objaśnię, co pan
                Ziemkiewicz miał na myśli

                Polonia nie ulega zadnej metamorfozie z powodu przekraczania jakichkolwiwek
                granic. Polonia, z racji posiadania obywatelstw państw Zachodu, w których STALE
                MIESZKA, PŁACI PODATKI, WYBIERA SWOJE RZĄDY, POSIADA PASZPORTY SWOICH KRAJÓW
                etc. nie znajduje się w żadnych obcych państwach, tylko zwyczajnie jest u
                siebie. Tam, gdzie Polonia mieszka, Polonia jest tak samo pełnoprawna, jak wy,
                młotkowy, jesteście pełnoprawni w Pomrocznej. Tylko że te ichnie, obce wam
                kulturowo pełne prawa, funkcjonują jakby kapkę lepiej od tych waszych,
                pomrocznych.

                "Obce państwa" to, wicie, one są obce tylko dla was, młotkowy.

                Obce państwa to są, młotkowy, takie państwa, które was traktują jako
                cudzoziemców, mniej albo bardziej uciążliwych, i nie pozwalają wam srać w parku
                albo spać na dworcu. Jedyne państwo, które was traktuje jak burą sukę co
                prawda, ale nie jako cudzoziemców, to Pomroczna. Z tego powodu, z calego
                wszechświata jedynie Pomroczna nie jest dla was, młotkowy, państwem obcym.
                Każde inne miejsce na ziemi jest dla was obce, groźne i tajemnicze jak odwrotna
                strona Księżyca.

                Normalne państwa traktują swoich obywateli tak jak się powinno obywateli
                traktować: z szacunkiem, przestrzegając prawa wobec wszystkich tak samo, bez
                wybryków i osobistych odbić urzędników. W Polsce żyje coraz mniej ludzi, którzy
                sobie przypominają sprzed wojny takie traktowanie. Powojenna Pomroczna uczyniła
                z pomiatania swoimi obywatelami rację stanu. Państwo przestrzega w Pomrocznej
                własnego prawa, na tyle, na ile mu się spodoba. Po 15 latach rzekomej
                transformacji ustrojowej, większości waszej populacji, młotkowy, komfort bycia
                pełnoprawnym obywatelem normalnego państwa, poprawnie, profesjonalnie,
                taktownie i kompetentnie traktowanym przez jego administrację, jest nadal
                całkowicie obcy.

                A nam nie, my ten komfort mamy na codzień.

                I tu jest, młotkowy, wasz policyjny pies pogrzebany. Cholera was ciska i żal
                wam dupę ściska 24/7/365, że to już nie wy decydujecie, jak Polonia ma być
                traktowana tam, gdzie mieszka. Bo dla was, młotkowy, konstytucyjna równość
                obywateli oznacza, że wszyscy winni być traktowani jednakowo źle.

                Tam, gdzie mieszka Polonia, zwłaszcza w wielonarodowych i wielokulturowych
                zamorskich państwach "Nowego Świata" (USA, Kanada, Australia), traktuje się ja
                dokładnie tak samo, jak wszystkich innych tamtejszych mieszkanców.

                No i to właśnie się wam, młotkowy, w krajowym łbie pomieścić nie może, więc się
                pocieszacie gorączkowmi opowieściami Redlińskiego o "szczuropolakach",
                przypowieściami psychicznego Kagana o złej Australii, co nie chciała zrobić ze
                schizofrenika dyplomaty, i wyciąganiem ciekawostek, jak to w Ameryce okrutnie
                nahajem Murzynów biją, a prezydent czytać nie umie. Dla was cały świat jest
                antypolski; oceany, pogoda, stan bieżni na Olimpiadzie, wybuchy wulkanów,
                wszystko jest wam wbrew, wszędzie wam źle.

                Pan Ziemkiewicz napisał książkę dla czytelnika krajowego, w Polsce ją wydał, i
                tamże się ona świetnie sprzedaje. Ja ją czytam jako dobrze napisany reportaż z
                zoo. Pan Ziemkiewicz odwołuje sie do przepychanek w klatce, które znam tylko ze
                słyszenia. Nie mam na nie ani wpływu, ani ochoty wpływać. Znajomość polskiego
                przydaje mi się przy czytaniu o tyle, że nie potrzebuję czekać, aż się ukaże,
                albo nie, tłumaczenie na inne języki.

                Kreować się na jakąkolwiek "nieokreśloną nację" to my, wicie, młotkowy, nie
                mamy absolutnie żadnej potrzeby. Określonych nacji całkiem nam wystarczy. Każdy
                z nas ma przynajmniej jedną taką nację wypisaną drukowanymi literami na okładce
                nie-pomrocznego paszportu, na którwego sprawne i bez ceregieli wydanie nie
                trzeba było czekać rok.

                A co wy, młotkowy, o tym sądzicie, to nam doprawdy wisi zwiędłym kalafiorem.
                Dla każdego kraju na świecie (z wyjątkiem Pomrocznej) ja jestem w świetle jego
                prawa Australijczykiem, pan Filipek Amerykaninem, pan Nazista Zupny
                Kanadyjczykiem etc. No i tak się jakoś składa, że zasadniczo każdy kraj na
                świecie (poza Pomroczną) uważa, że ch** z tego, żeśmy polskiego urodzenia albo
                pochodzenia. My w pokorze akceptujemy tą decyzję wiekszością głosów, ponieważ,
                na szczęście dla świata, Pomroczna nie rządzi światem.

                Bo wicie, młotkowy, luksus bycia Polonią to un na tym przede wszystkim polega,
                że na co nas nie stać, na to nas nie stać, ale spokojnie nas stać na to, żeby
                obszernym łukiem olewać cenne zdanie młotkowych z drugiego końca świata.

                Wlaśnie z takim ideałem świętego spokoju od młotkowych raz na zawsze, wasza
                kształcąca się młodzież teraz pośpiesznie uczy się języków obcych i szuka po
                Internecie informacji o cenach wynajmu mieszkań w Londynie, zanim wymyślicie
                emigrację tylko na kartki.

                Nie bójta żaby, młotkowy, wielu młodych wyjedzie od was na zawsze, zostaną
                Polonią. Polactwo zostanie tam, gdzie zawsze było: tam gdzie pała (między
                innymi panieńskim rumieńcem, dzięcielina). Bez pały, haków, teczek, kwitów,
                polskiego kotła i najczarniejszej zawiści wobec bliźniego swego, młotkowy,
                życie wam niemiłe i bez smaku. Zatem rozkoszujcie się polactwem aż do bólu.
                • Gość: Штирлиц Tam gdzie pała - między innymi dzięcielina hehehe IP: *.dyn.optonline.net 30.08.04, 23:59
                  Zablogowałem dla potomności i do cytowania.

                  obczyzna.blogspot.com/2004/08/polactwo-zostanie-tam-gdzie-zawsze-byo.html
                  Pan Wiarus przeszedł samego siebie he he he

                  Szczególnie jedno zdanko obaliło mnie na podłogę he he he:

                  "Polactwo zostanie tam, gdzie zawsze było: tam gdzie pała (między innymi
                  panieńskim rumieńcem, dzięcielina)."

                  Dzięki Wiarus!
                  • jot-23 Re: Tam gdzie pała - między innymi dzięcielina he 31.08.04, 02:37
                    Gość portalu: Штирлиц napisał(a):

                    > Zablogowałem dla potomności i do cytowania.
                    >
                    > Pan Wiarus przeszedł samego siebie he he he
                    >
                    prawda prawda...

                    "Każde inne miejsce na ziemi jest dla was obce, groźne i tajemnicze jak
                    odwrotna strona Księżyca."
                  • filipek.us Re: Tam gdzie pała - między innymi dzięcielina he 04.09.04, 01:21
                    > stary_ormowiec napisał:
                    >
                    > > odpowiedz (jesli potrafisz)
                    >
                    > Ormuś wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę w szklance
                    z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go na herbatę. Stirlitz wsypał
                    > cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę, położył ją na spodeczku, po
                    czym pokazał Ormusiowi język.
                    >
                    > A nie uciska czapeczka mundurowa w główeńkę kulisto jajowatą tak wcześnie rano Serce rośnie, dusza utęskniona śpiewa, jak młotkowy się męczy na nocnej zmianie w tempie 9 postow na 4,5 minuty
                    >
                    > On Blunt Axe and Polackness,Indigenous and Foreign
                    >
                    > Dzięcielina, polactwo, młot i pała
                    >
                    > LISTA ZADAŃ DLA POLONII
                    >
                    > AGNIESZKA PRAWDĘ CI POWIE
                    >
                    > Niech będzie, ja też odpowiem
                    >
                    > polskie IQ narodowe
                    >
                    > Wymień ostatnich trzech prezydentów Gwinei Równikowej
                    >
                • nadszyszkownik.kilkujadek Schadenfreude? 05.09.04, 03:11
                  Książki krytyczne wobec Polski, Polaków i polskości sprzedawały się w kraju
                  zwykle dobrze. Gombrowicz, Mrożek itp. ... Powiedziałbym, że samo istnienie i
                  donośny głos krytyka to raczej dowód trzeźwego spojrzenia na świat danej nacji.
                  Coś z zupełnie innej bajki, niż onanistyczne samozadowolenie.

                  Amerykanie - dajmy na to - mają swojego Moora. Nie lubię go zbytnio (bo
                  kłamczuszek) ale, jak napisano o nim w NYT: he is a credit to the Republic. I,
                  na tym właśnie tle, zniesmacza mnie i śmieszy, rewerencja, którą się Moore
                  cieszy w Kanadzie czy we Francji. Bo czyż Kanadyjczykom Amerykanie krytyczni
                  wobec własnego kraju dodają blasku? Albo Australijczykom?
                  • Gość: Name-dropping Re: Marriott? IP: *.dyn.optonline.net 08.09.04, 00:34
                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                    > Książki krytyczne wobec Polski, Polaków i polskości sprzedawały się w kraju
                    > zwykle dobrze. Gombrowicz, Mrożek itp. ... Powiedziałbym, że samo istnienie i
                    > donośny głos krytyka to raczej dowód trzeźwego spojrzenia na świat danej
                    nacji. Coś z zupełnie innej bajki, niż onanistyczne samozadowolenie.

                    Name-dropping he he he. Mrożek, Gombrowicz he he he. A które to książki tak
                    siem zwykle dobrze sprzedawali? Tytuliki poproszem. Tylko bez Marriotta tym
                    razem he he he
                    • kup_pan_paszport Tytuliki poproszę 12.09.04, 14:17
                      Gość portalu: Name-dropping napisał(a):

                      > nadszyszkownik.kilkujadek napisał:
                      >
                      > > Książki krytyczne wobec Polski, Polaków i polskości sprzedawały się w kra
                      > ju
                      > > zwykle dobrze. Gombrowicz, Mrożek itp. ... Powiedziałbym, że samo istnien
                      > ie i
                      > > donośny głos krytyka to raczej dowód trzeźwego spojrzenia na świat danej
                      > nacji. Coś z zupełnie innej bajki, niż onanistyczne samozadowolenie.
                      >
                      > Name-dropping he he he. Mrożek, Gombrowicz he he he. A które to książki tak
                      > siem zwykle dobrze sprzedawali? Tytuliki poproszem. Tylko bez Marriotta tym
                      > razem he he he

                      Po grzyba gliniasci jeszcze tu siedzom | Autor: soup_nazi | Data: 07.05.2004 03:52

                      Gość portalu: Гласность napisał(a):

                      > Ten wykwint, ta lekkość, ten wdzięk! Znajome Ojczyzny łono, vintage 1977, Pałac Mostowskich. Coś musimy dobrze robić, skoro was to tak denerwuje, nie, chłopaki? Serce rośnie, dusza utęskniona śpiewa, jak młotkowy się meczy na nocnej zmianie.
                      >
                      > Co robią milicjanci patrolujący Forum Wojsk Łączności z Polonią na widok niesusznego postu? Zaczynają go zagłuszać, powtarzając: bzzz...dety, wyliczanki, zasrywając board kupami postów marynistycznych ( o d. Maryny)
                      >
                      > Jeden taki (podpisal sie: tropiciel sladow)twierdzil, ze ertes, backpacker, i jeszcze kilka osob to jedna grupa zblizona do kol UOP-u.
                      >
                      > Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek
                      >
                      > Na niniejszym forum Wojska Łączności z Polonią i I podszywają się pod amerykańskie IP w celu uwiarygodnienia wypisywanych przez siebie bzdur przeciwko "szczuropolakom"
                      >
                      > Ala wymacała tu wasze IP
                      >
                      > Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac ich po polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaronem zamiast tradycyjnej 'kaszy i w pizde'. Cwoki pisza uporczywie
                      >
                      > netname: INTER-MON | descr: Zarzad Wojsk Lacznosci i Informatyki | descr: 00-904 Warszawa 6 | country: PL | person: Zbigniew Swiderski | address: ul. Rakowiecka 4a | address: 00-904 Warszawa 6
                      >
                      > Po grzyba gliniasci jeszcze tu siedzom
                      >
                      > Ten wątek świadczy o Was-polaczkach
                      >
                      > Za dziesiec lat Polska bedzie jednym wielkim Greenpointem". I jest.
                      >
                      > soup_nazi napisał:
                      >
                      > > Po co placic i zmuszac? Bierze sie tepych z zasadniczej i zamiast ganiac
                      > ich
                      > po
                      > >
                      > > polu sadza sie na kompach w wygodnym pokoiku, karmi np. ryzem czy makaron
                      > em
                      > > zamiast tradycyjnej "kaszy i w pizde". Cwoki pisza uporczywie, bo:
                      > >
                      > > a. i tak musza wojo odklepac
                      > > b. lepiej je odklepywac tak niz lezac gdzies w blocie (karmienie wylaczni
                      > e
                      > > kasza)
                      > > c. jak nie beda pisac to moze im sie przydarzyc punkt b
                      > > d. od czasu do czasu moga sobie freely polatac za darmo na necie
                      > > e. zmiane trzeba odklepac a i tak nic innego do roboty nie ma (w pokoju n
                      > ie
                      > ma
                      > > okna, a jak jest to wychodzi na smietnik, hehehe)
                      > > f. nienawidza nas serdecznie i bez namawiania, za to, ze zyjemy wygodnie
                      > i
                      > > dostatnio z dala od ich egzystencjalnych klopotow (np. co ugotowac jutro
                      > na
                      > > obiad - kota sasiada czy zablakanego jeza), ktore znowu beda ich udzialem
                      > jak
                      > > wyjda z woja
                      > >
                      > > Do tego dorzuca sie garsc kadetow czy podhujowszych, ktorzy funkcjonuja m
                      > .in.
                      > > na tych samych zasadach tylko pod sufitem maja wiecej (ale tez nie za duz
                      > o,
                      > > hehehe)
                      > >
                      > > Kierownikiem kolchozu jest trep komentator, ktory zwykle analyzuje, ale o
                      > d
                      > > czasu do czasu musi rzucic jakis zlecony temat, albo musi wypelnic
                      > > swoje "quota", albo mu sie po prostu nudzi, albo gula wali za mocno po
                      > zebach,
                      > > wiec przychodzi troche "odreagowac"
                      > >
                      > > I tak to dziala ta fabryka "gliny", hehehe
                      > >
                      Pod jaki adresik mam przesłać honorarium za psychoanalyzem? Czy dycha wystarczy?
                    • nadszyszkownik.kilkujadek Koteczku... 12.09.04, 14:27
                      Czyżbyś przeczył temu, że Gombrowicz i Mrożek to w Polsce znani autorzy?
                      Zresztą, już ktoś Ci inteligentnie odpowiedział. Bardzo w stylu tego forum.
                      Jeśli chodzi o tego Mariotta, powiem tyle: jeśli nie zrozumiałeś, czego
                      dotyczył tamten post, to Twój problem.

                      Bawcie się beze mnie, onaniści. Pa.
                      • kup_pan_paszport Słyszę syreny ryyyyk - to policja zwiewa 12.09.04, 14:44
                        nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                        > Czyżbyś przeczył temu, że Gombrowicz i Mrożek to w Polsce znani autorzy?
                        > Zresztą, już ktoś Ci inteligentnie odpowiedział. Bardzo w stylu tego forum.
                        > Jeśli chodzi o tego Mariotta, powiem tyle: jeśli nie zrozumiałeś, czego
                        > dotyczył tamten post, to Twój problem.
                        >
                        > Bawcie się beze mnie, onaniści. Pa.
                        >
                        Słyszę syreny ryyyyk - to policja zwiewa he he he
                        Если ты такой умный, то скажи че нибудь. Мы ж не виноваты что некоторые
                        личности игнорируют существование этого а если не нравится что мы пишем, так не
                        читай! Не для тебя и твоего склада ума...
                        • Gość: kilkujadek Ależ jesteś powalony... IP: *.sympatico.ca 12.09.04, 14:49
                          Policja? O czym Ty pieprzysz, nieszczęśniku? K...wa, ja się do
                          tych 'polonijnych' wygłupów zwyczajnie nie nadaję, z innego świata jestem. No
                          dobra, uklęknij.... z serca Ci błogosławię ... Amen. Teraz idź na spacer, za
                          parę dni pogoda się popsuje.

                          (-)k.
                          • Gość: Rewerencja Czy twoja głupota cię boli? IP: *.dyn.optonline.net 12.09.04, 16:06
                            Albowiem czytanie twoich głupot jest nadzwyczaj bolesne i powoduje wymioty. Po
                            jaką cholerę wycierasz sobie gębę powszechnie znanymi nazwiskami Mrożka i
                            Gombrowicza, jeśli żadnego z nich nie czytałeś? Kmiot powinien IMHO pozostawać
                            przy znanych sobie temacikach tj.: wódzia, żarcie, dupy itp.. ewentualnie
                            pogoda za parę dni. O sprzedawalności książek nie da się przynudzać bez
                            poparcia faktami, a tym bardziej bez czytania literatury.

                            nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                            > Książki krytyczne wobec Polski, Polaków i polskości sprzedawały się w kraju
                            > zwykle dobrze. Gombrowicz, Mrożek itp. ... Powiedziałbym, że samo istnienie i
                            > donośny głos krytyka to raczej dowód trzeźwego spojrzenia na świat danej
                            nacji.
                            >
                            > Coś z zupełnie innej bajki, niż onanistyczne samozadowolenie.
                            >
                            > Amerykanie - dajmy na to - mają swojego Moora. Nie lubię go zbytnio (bo
                            > kłamczuszek) ale, jak napisano o nim w NYT: he is a credit to the Republic.
                            I,
                            > na tym właśnie tle, zniesmacza mnie i śmieszy, rewerencja, którą się Moore
                            > cieszy w Kanadzie czy we Francji. Bo czyż Kanadyjczykom Amerykanie krytyczni
                            > wobec własnego kraju dodają blasku? Albo Australijczykom?
                            >
                            > Policja? O czym Ty pieprzysz, nieszczęśniku? K...wa, ja się do
                            > tych 'polonijnych' wygłupów zwyczajnie nie nadaję, z innego świata jestem. No
                            > dobra, uklęknij.... z serca Ci błogosławię ... Amen. Teraz idź na spacer, za
                            > parę dni pogoda się popsuje.
                            >
                            > (-)k.
                            • nadszyszkownik.kilkujadek To sie nazywa 'projekcja'... 12.09.04, 18:22
                              Gość portalu: Rewerencja napisał(a):

                              > Kmiot powinien IMHO pozostawać
                              > przy znanych sobie temacikach tj.: wódzia, żarcie, dupy itp.. ewentualnie
                              > pogoda za parę dni. O sprzedawalności książek nie da się przynudzać bez
                              > poparcia faktami, a tym bardziej bez czytania literatury.

                              Musi Ci być ciężko. Za tzw. moich czasów zarówno Gombrowicz (Ferdydurke), jak i
                              Mrożek (Tango) byli na liście szkolnych lektur. Zatem każdy, chcąc czy nie,
                              przed ukończeniem szkoły średniej, musiał się 'powszechnie znanymi nazwiskami'
                              poznać nieco. I parę okrągłch zdań na ten temat wypocić.
                              Zatem - spora część populacji coś tam czytała, bo musiała - i choć grubsza się
                              orientuje, skąd np. (nie)popularność Gombrowicza się brała. Zarzucanie komuś
                              pozowania na 'yntelekt', bo przywołuje nazwiska z listy lektur szkolnych
                              dowodzi, że się g... wyznajesz na temat polskiej literatury.

                              A teraz całuj mnie w dupę, matołeczku dzieckiem podszyty.
                              • debunker Kulom w płot, kulego - pudło, obciach, ignorancja 12.09.04, 20:24
                                nadszyszkownik.kilkujadek napisał chybiając o milę:

                                ) Książki krytyczne wobec Polski, Polaków i polskości sprzedawały się w kraju
                                ) zwykle dobrze. Gombrowicz, Mrożek itp. ... Powiedziałbym, że samo istnienie i
                                ) donośny głos krytyka to raczej dowód trzeźwego spojrzenia na świat danej
                                nacji.
                                )
                                ) Coś z zupełnie innej bajki, niż onanistyczne samozadowolenie.


                                W szczególności Ferdyrurke jezd ksionszkom krytycznom wobec Polski i dlatego
                                siem tak dobrze spszedaje he he he. Kulom w płot kulego, kulom f płot
                                trafiliźcie he he he

                                nadszyszkownik.kilkujadek dopisał:

                                ) Zarzucanie komuś
                                ) pozowania na 'yntelekt', bo przywołuje nazwiska z listy lektur szkolnych
                                ) dowodzi, że się g... wyznajesz na temat polskiej literatury.

                                A teraz pocałuj mnie w dupę, nadszyszkowniku kilkujadku
                                --

                                Streszczenie:
                                Wtorek- wczesny ranek. Bohater budzi się przerażony swoim snem- śnił, że jego
                                ciało było podzielone na części, które się z siebie nawzajem nabijały. Jedne z
                                nich należało do chłopca, jakim był mając piętnaście lat, a drugie do 30-
                                letniego mężczyzny, jakim jest teraz. Sen jest odbiciem rzeczywistości- bohater
                                czuje się jednocześnie dojrzały i niedojrzały. Józef analizuje swoja
                                przeszłość: rady ciotek, aby wreszcie wszedł w dorosłe życie i przyjął
                                określoną role w społeczeństwie, napisanie książki, która skrytykowano jako
                                niedojrzałą (PAMIĘTNIK Z OKRESU DOJRZEWANIA). Bohater postanawia stać się
                                dojrzały- w pokoju pojawia się sobowtór Józka, ale ten przepędza zjawę.
                                Następnym gościem jest profesor Pimko, który podejmuje decyzje umieszczenia
                                Józefa (Józia) w szóstej klasie. Bohater staje się jego więźniem. Józio i Pipko
                                przychodzą do szkoły- trwa przerwa, stojące za parkanem matki chłopców bacznie
                                śledzą zabawy młodzieży. Szkoła jest miejscem upupiania, poprzez wpajanie
                                dobrych obyczajów i wychowywanie w stanie nieświadomości. Chłopcy posługują się
                                dziwnym językiem, używają archaizmów. Uczniowie buntują się poprzez używanie
                                wulgaryzmów, ale to tylko potwierdza ich naiwność. W obronie niewinności staje
                                tylko jeden z nich -Syfon. Dochodzi do bójki. Nieuświadomiony Syfon przegrywa i
                                zostaje siła uświadomiony na następnej przerwie. Trwa lekcja języka polskiego,
                                na której profesor Badaczka wpaja uczniom slogany i nic nieznaczące hasła.
                                Józio czuje niemożność ucieczki ze szkoły- wpadł w formę ucznia. Przerwa-
                                uczniowie z Miętusem na czele przygotowują się do gwałtu na Syfonie(pedały).
                                Odbywa się pojedynek Miętusa i Syfona na miny. Kiedy szala zwycięstwa przechyla
                                się na stronę Syfona, Miętus rzuca się na niego i uświadamia go siłą w stary
                                dobry sposób. Do klasy wchodzi Pimko.
                                Historia Filidora i anty-Filidora czyli prof. Dr Momsena
                                Spotkanie w hotelu „Bristol” Filidora (syntetologa) i anty-Filidora
                                (analityka). Pierwsze starcie- dyskusja, podczas której anty-Filidor ponosi
                                początkowo klęskę, ale uciekając się do analizy pani Filidor, zadaje klęskę
                                przeciwnikowi, pani Filidor zostaje odwieziona do szpitala (grozi jej całkowity
                                rozkład osobowości). Próby ratowania żony. Filidor zamierza doprowadzić do
                                syntezy osobowości kochanki anty-Filidora, Flory Gente. Po kilku nieudanych
                                próbach udaje się to zrobić za pomocą dużej sumy pieniędzy rozmienionych na
                                drobne monety. Anty-Filidor policzkuje przeciwnika, dochodzi do pojedynku.
                                Podczas pojedynku zginęły pani Filidor i Flora Gente, przeciwnicy powtarzali
                                nawzajem swoje ruchy i metodycznie ranili kobiety. Uczestnicy pojedynku
                                rozeszli się w dwie różne strony, wędrowali po świecie strzelając do różnych
                                celów, aż w końcu zdziecinnieli.

                                Po lekcjach Pimko prowadzi Józia do domu nowoczesnej rodziny Młodziaków, ich
                                córka Zuta zostaje przedstawiona jako „nowoczesna pensjonarka”, jej rodzice nie
                                tolerują sztuczności, a uznają zasady, według których ich zdaniem żyje młode
                                pokolenie. Pani Młodziakowi obiecuje profesorowi ze oduczy Józia przybierania
                                póz (bohater stara się przyjąć pozę dorosłego, dojrzałego), po wspólnym posiłku
                                Józio zostaje zaprowadzony do pokoju sąsiadującego z pokojem Zuty. Józio stara
                                się przełamać formę nowoczesności, która opanowana jest rodzina Młodziaków.
                                Bezskutecznie próbuje nawiązać kontakt z Zutą. Skarży się Miętusowi, który go
                                odwiedza, że nie umie sobie poradzić z nową formą. Podczas obiadu nazywa
                                Młodziakową mamusią i odnosi pierwsze małe zwycięstwo. Doprowadza do nocnej
                                schadzki u pokoju Zuty (ona, jej adorator Kopyrda, profesor Pimko) i odnosi
                                zwycięstwo, forma nowoczesności zostaje przełamana, gdyż inżynier Młodziak
                                rzuca się na profesora, małżonkowie są oburzeni.
                                Historia Filiberta dzieckiem podszytego
                                Skandal podczas meczu tenisa ziemnego. Zachowanie zgromadzonych, którzy w
                                obawie, by zagraniczni goście nie nabrali o nich złego mniemania, (czyli w
                                obawie o zachowanie formy), udają, że wszystko jest w porządku- mężczyźni
                                wskakują damom na plecy, ponieważ tak zrobił jeden z nich. Boisko zapełnia się
                                takimi parami, (ale to musiało idiotycznie wyglądać). W końcu markiz Filibert,
                                realizując formę dżentelmena, pyta, czy ktoś nie chce obrazić jego żony.
                                Zgłaszają się ochotnicy, żona ze strachu rodzi przedwcześnie. Markiz podszyty
                                dzieckiem,zawstydzony odchodzi, towarzyszy mu burza oklasków.

                                Józio opuszcza dom Młodziaków i razem z Miętusem wędruje za miasto. Wokół robi
                                się coraz bardziej niebezpiecznie- wieśniacy w obawie przed ich zbyt
                                intensywnym cywilizowaniem, udają psy, atakują wędrowców. Na szczęście
                                spotykają panią Hurlecką, ciotkę Józia, która zabiera przyjaciół do dworku w
                                Bolimowie. Wpadają w nowa formę- życia ziemiańskiego. Próbując przełamać te
                                formę Miętus brata się z parobkiem Walkiem (kasują się na liście)- rodzina
                                Hurleckich jest poważnie zaniepokojona takim zachowaniem. W konsekwencji służba
                                dworska buntuje się i wpada do dworu, aby bratać się z panami za pomocą obficie
                                wymierzanych policzków (zbiorowe policzkowanie). Józio opuszcza dwór razem z
                                Zosia, swoja kuzynka i udają się do Warszawy. Szybko okazuje się, że popadł w
                                nowa formę- zakochanego, romantycznego porywacza, obrońcy kobiety, którą ma pod
                                opieką.

                                Problematyka:
                                Forma jest to przyjmowanie określonych gestów, czynów, postaw, stylu i sposobu
                                bycia. Jest to ogólna postawa wobec życia i kształt, jaki przyjmuje człowiek
                                wobec reszty świata. Forma jest to sposób kontaktowania się z innymi ludźmi,
                                forma jest wymagana, aby zaistnieć w świadomości ludzi. Tworzy się dopiero w
                                kontakcie z innymi, jest czymś nienaturalnym dla człowieka, bo jest narzucana z
                                zewnątrz i fałszuje prawdziwa naturę danej osoby. Jest maską, za która kryje
                                się prawdziwy człowiek. Jest ona jednak niezbędna w kontaktach miedzy ludzkich,
                                bo trzeba przyjąć jakąś konkretna formę, która będzie dla innej osoby
                                zrozumiała. Ponieważ człowiek żyje w społeczeństwie nie może uciekać od formy,
                                bo ucieknie również od ludzi, czyli jest na nią skazany. To wiąże się z
                                rozważaniem na temat dojrzałości i niedojrzałości człowieka: dziecko,
                                niedojrzale, nie przyjęło jeszcze konkretnej formy, jego przeżycia, uczucia nie
                                skrystalizowały się w określoną formę; dopiero dojrzały człowiek przyjmuje
                                konkretną formę, która umożliwia innym ludziom zrozumienie nas. W „ferdydurke”
                                Józio wyraźnie pokazuje nam, że poszukuje formy, aby dostać się do świata
                                dorosłych. Wie ze jest ona konieczna, aby tam zaistnieć. Uważa jednak, że forma
                                nie jest najlepszym sposobem ukazania siebie, bo zakłamuje zawsze jakąś część
                                natury człowieka. Pokazane jest także automatyczne przybieranie formy przez
                                ludzi, jaka w danej chwili jest oczekiwana od danej osoby. Pyzatym występuje
                                tez sprawa narzucania własnej formy innym (walka na miny Miętus vs. Syfon),
                                człowiek stara się przejąć nad kimś kontrole przez narzucanie formy.

                                Skrót
                                Józio w wieku 30 lat, myśli ze ma 15 ( albo na odwrót). Pimko zabiera Józka do
                                szkoły, tam przybiera on formę ucznia. W szkole niektórzy u
                                • nadszyszkownik.kilkujadek Ucieło Ci biedaczku... 13.09.04, 02:05
                                  Nie podawałem Ferdydurke jako 'krytyczna wobec...' tylko jako przyklad 'kazdy
                                  coś przeczytać musiał'. Ty się przypierniczasz do technikaliów, to i ja mogę.
                                  Dla ułatwienia: 'Tango' też nie jest 'krytyczne wobec Polskości', czymkowiek
                                  ona jest. Może też zapodaj streszczenie, odświeżysz sobie kopiując.
                                  Przyznam, że akurat Gombrowicz przykładem na 'sprzedawalność' w zamian za
                                  robienie sobie jaj z narodowej mitologii nie jest, bo (o ile pamiętam) w BA
                                  prządł raczej cienko. Ale popularny jest. Jak pisałem - każdy licealista
                                  przynajmniej próbował... Ciężko było...

                                  Naprawdę, nic nie rozumiesz z tego, co Ci próbuję powiedzieć, bo skupiasz się
                                  na 'dopierdalaniu wrogowi', a nie na rozmowie. Nudzi mnie to, więc chyba nie
                                  będę już odpowiadał... Może wróć do tego przykładu z Mariottem, i spróbuj
                                  dojść, czemu miał służyć...? To znacznie łatwiejsze, a od czegoś trzeba zacząć.
                                  • Gość: Ржевский Re: Ungracious kilkudajku... IP: *.dyn.optonline.net 17.09.04, 00:49
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=15530049&a=15816386
                                  • Gość: Эврика słownik frekwencyjny IP: *.dyn.optonline.net 26.12.04, 20:17
                                    Gazeta.pl : Forum : O jezyku:

                                    "Odbyłem niedawno małą dyskusję dotyczącą poprawności i ortografii. Przeciwnik
                                    użył argumentu "a sprawdź w google jak ludzie piszą i jak jest naprawdę".
                                    Lekko poirytowany zwróciłem mu uwagę, że google to słownik frekwencyjny a
                                    nieortograficzny. Ale poszedłem za jego radą i sprawdziłem. I co odkryłem:

                                    ktury - 6200
                                    dżewo - 511
                                    hleb - 980
                                    chlep - 557 (swoją drogą dlaczego raczej hleb niż chlep???)

                                    Dwa pytania:
                                    primo: czy rodacy już zupełnie pogłupieli? Przecież nie chodzi tu o jakieś
                                    ortograficzne haki tylko o najprostsze słowa

                                    drugie primo: Co to za moda ostatnio nadeszła, żeby google traktować jako
                                    wykładnię i wyrocznię?"
    • Gość: Obeznany Są jeszcze inne polactwa IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.04, 10:04
      A na cholerę mnie potrzebne polactwo jakiegoś Ziemkiewicza!? Wystarczy, że
      wyjdę na ulicę, nastawię ucha nasłuchując skąd dobiega jakaś
      soczysta "Kuuurrrrwa" i już mam polactwo.
      • nadau Re: Są jeszcze inne polactwa 12.09.04, 20:54
        Ten głos na pewno pochodzi od polonusa.
        Bo to głównie o nich ta książka.
        • Gość: Obeznany Re: Są jeszcze inne polactwa IP: *.dip.t-dialin.net 26.12.04, 23:09
          nadau napisał:

          > Ten głos na pewno pochodzi od polonusa.

          Soczyste "Kuuuuuu.." na ulicach calego swiata pochodza tylko i wylacznie
          od polonusow i polactwa.
          Gratuluje inteligencji!
    • Gość: Podwojny Obywatel Brawo ,Prawdziwy stary wiarus dobrze to ujales IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.12.04, 02:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka