Dodaj do ulubionych

NY - NJ - chałupa za 400K

IP: 194.200.250.* 23.04.02, 09:51
Natknęłam się na wcześniejszą dyskusję w sprawie kupna domu w okolicy Nowego
Jorku, nie dalej jak 30 min. od Manhattanu za ok. 400K.

Odpowiedzi były mniej więcej takie że za 400K to jakąś prawie że ruderę się
dostanie w nieciekawej, przemysłowej okolicy NJ. I że w granicach 600-700K to
już coś porządnego można dostać.

Mam pytanko: jaką pracę należy wykonywać by było stać na spłacanie takiego
domku za 400 K i więcej.

Bo przecież to nie same spłaty kredytu wchodzą w rachubę, ale też i osławiony
podatek od nieruchomości, a to opłaty stałe, w tym ogrzewanie. A to samochód
(y). I za coś trzeba żyć i do tego na jakimś w miarę poziomie.

Moi znajomi Amerykanie pracując np. w banku wyciągają ok. 40 000 rocznie i nie
za bardzo sobie wyobrażam by ich było stać na taki dom.

Obserwuj wątek
    • Gość: burak Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.proxy.aol.com 23.04.02, 10:02
      Mam pytanko: jaką pracę należy wykonywać by było stać na spłacanie takiego
      domku za 400 K i więcej.

      Dobre pytanie -sam jestem ciekawy odpowiedzi.
    • Gość: aniutek Re: NY - NJ - cha?upa za 400K IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.04.02, 14:39
      hmmmm jaka prace trzeba wykonywac aby splacac dom za $400K? ano
      dobrze platna.
      z moich wyliczen wynika, ze trzeba zarabiac okolo $100K rocznie / rodzina
      3 osobowa/ w bankach kiepsko placa wiec ten rodzaj pracy raczej
      odpada.
      radzilabym sie rozejrzec wsrod tych mniej szlachetnych- construction,
      restaurant, czy jakikolwiek wlasny biznes. No zawsze sa jeszcze lekarze,
      adwokaci i IT.
      • jot-23 Re: NY - NJ - cha?upa za 400K 23.04.02, 15:18
        Gość portalu: aniutek napisał(a):

        > hmmmm jaka prace trzeba wykonywac aby splacac dom za $400K? ano
        > dobrze platna.
        > z moich wyliczen wynika, ze trzeba zarabiac okolo $100K rocznie / rodzina
        > 3 osobowa/ w bankach kiepsko placa wiec ten rodzaj pracy raczej
        > odpada.
        > radzilabym sie rozejrzec wsrod tych mniej szlachetnych- construction,
        > restaurant, czy jakikolwiek wlasny biznes. No zawsze sa jeszcze lekarze,
        > adwokaci i IT.

        no to, albo byc bogatym z domu smile
        • macacz Juz Ci wyjasniam... 23.04.02, 15:36
          Oczywiscie , amerykanskiego lekarza lub adwokata stac na drogi dom.
          Ale tu na forum rozmawiasz z Polakami ktorzy odniesli w Ameryce sukces i dla
          nich kupic dom za 700 K to jak dmuchnac w stolek spomiedzy policzkow, tych
          wiekszych oczywiscie.
          Nie przyjezdzalismy to przeciez po to, by sobie pogorszyc, nie?
          A i w Polsce zle nie mielismy przeciez. I dalej zle nie mamy.
          ( Faceci mieli biznesy wlasne a dziewczyny tanczyly zawodowo lub studiowaly
          marketing na prywatnych uczelniach)
          Takze jak tu przyjezdzamy, to chcemy miec lepiej, albo co njamniej tak samo. A
          skad kasa? A czy ktos sie w Polsce nad tym zastanawia, budujac dom z 750 m
          kwadratowymi powierzchni?
          Samochod? Gownem jezdzil nie bede. Jade na aukcje dealerowska i biore
          Chryslera 300 albo Audi Quatro "rozbitka", "rozkradzionego" albo "z wody
          ciagniete". Pierwszy rok z wlaczonym AC na full power przejezdze to smrod trupa
          wywietrzeje w koncu. A z zatopka wode z siedzen mozna "wyiagnac" i gra. Gorzej
          jak w slonej wodzie stal bo jak radio wlaczam to silnik gasnie ale z tym tez
          mozna zyc. POostoje i kawe wypije, nikt nie musi wiedziec ze to 37 kawa
          dzisiaj...
          Wazne ze nie leasuje Chevroleta albo Saturna, nie?
          Posiedzisz troche ,malenka, w Ameryce to tez sie zycia nauczysz !
        • Gość: --Michal Re: NY - NJ - cha?upa za 400K IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 15:39
          jot-23 napisał(a):

          > no to, albo byc bogatym z domu smile

          No wlasnie bo na chalupe to lepiej miec "powazny" wklad wlasny AKA "down payment"
          (powyzej 20%) i wtedy az tak wiele nie trzeb placic miesiecznie. A jezli chodzi o
          dokladne liczby to mazna uzyc kalkulatroa ktory nie jest moze b. dobry ale daje
          przyblizenie na ile sobie mozna pozwolic:

          www.homestore.com/Finance/Calculators/mortgagequalifier.asp?gate=realtor

          PS
          Ktos postawil IT na rowni z lekarzami i prawnikami. Niestety dobre czasy w IT juz
          minely (nie konieczni bezpowretnie), a i tak mediana u lekarzy i prawnikow byla
          nacznie wyzsza nawet w okresie swietnosci IT.
          • Gość: Milla Re: NY - NJ - cha?upa za 400K IP: 194.200.250.* 23.04.02, 17:01
            Gość portalu: --Michal napisał(a):

            > jot-23 napisał(a):
            >
            > > no to, albo byc bogatym z domu smile
            >
            > No wlasnie bo na chalupe to lepiej miec "powazny" wklad wlasny AKA "down paymen
            > t"
            > (powyzej 20%) i wtedy az tak wiele nie trzeb placic miesiecznie. A jezli chodzi
            > o
            > dokladne liczby to mazna uzyc kalkulatroa ktory nie jest moze b. dobry ale daje
            >
            > przyblizenie na ile sobie mozna pozwolic:

            To znaczy tak: chałupa za 400 000, 20% wkład własny (down-payment) = 80 000.

            Ile lat przy zarobkach brutto 40 000 (na rączkę po podatku jakieś 28 000)trzeba
            składać by uzbierać i mieć 80K by potem mieć niższe spłaty kredytu?

            Wychodzi mi że jakieś 10-15 lat ciułania.

            Coś tu nie kapuję chyba.

            • jot-23 Re: NY - NJ - cha?upa za 400K 23.04.02, 17:07
              Gość portalu: Milla napisał(a):

              >> Ile lat przy zarobkach brutto 40 000 (na rączkę po podatku jakieś 28 000)trzeba
              >
              > składać by uzbierać i mieć 80K by potem mieć niższe spłaty kredytu?
              >
              > Wychodzi mi że jakieś 10-15 lat ciułania.
              >
              > Coś tu nie kapuję chyba.

              dom za 400k nie jest dla osob zarabiajacych 40k rocznie, juz ci aniutek napisal,
              nie jest tez dla swiezych imigrantow, ktorzy dopiero co goli sie zjawili w
              stanach, pomysl, ludzie tu mieszkaja od pokolen, mnostwo akumuluje kapital czy to
              w postaci real estate, czy akcji czy innych narzedzi, od dziesiecioleci, wiec
              dzieci albo dostaja spadki ---> miliony-setki tysiecy $$$, albo dostaja pomoc od
              zyjacych rodzicow, albo zarabiaja wystarczajaco duzo zeby sobie pozowlic na dom
              za 400k, albo wszystkie trzy na raz. nikt nie powiedzial, ze bedac imigrantem
              masz rowny start.
              • Gość: Milla Re: NY - NJ - cha?upa za 400K IP: 194.200.250.* 23.04.02, 17:15
                Z postów o których wspominałam na wstępie wynikało, że to właśnie nasza polska,
                świeża emigracja zamiaruje takie chałupy kupować. Nie wchodzi więc raczej w
                rachubę spadek.

                A tak na marginesie z czego tu jaki spadek dla dzieci, jak tu każdy pozadłużany
                po uszy. Np. rodzice mojego niskozarabiającego(40K w banku) Amerykanina z
                wyższym wykształceniem mają w sumie około 200K długów pozaciąganych na karty
                kredytowe.
            • Gość: --Michal szczesciarze IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 17:16
              Gość portalu: Milla napisał(a):

              > Gość portalu: --Michal napisał(a):

              > To znaczy tak: chałupa za 400 000, 20% wkład własny (down-payment) = 80 000.
              >
              > Ile lat przy zarobkach brutto 40 000 (na rączkę po podatku jakieś 28 000)trzeba
              >
              > składać by uzbierać i mieć 80K by potem mieć niższe spłaty kredytu?
              >
              > Wychodzi mi że jakieś 10-15 lat ciułania.
              >
              > Coś tu nie kapuję chyba.
              >

              J-23 juz Ci wylozy sprawe. W USA ludzie maja kase nie koniecznie dlatego ze
              ciezko pracuje. Pozatym szczescie tez niezawadzi np. znam ludzi ktorzy kupili
              4000 akcji YHOO w 97 i sprzedali w 2000. No i maja b. ladny domek. Oczywiscie
              znam tez takich co kupili w 2000 roku. smile.
              • Gość: Milla Re: szczesciarze IP: 194.200.250.* 23.04.02, 17:27
                Dzięki za szczere wyłożenie mi tematu zarobków.

                Wniosek: będąc sobie jakimś tam etatowym urzędnikiem stać cię będzie albo na
                zamieszkiwanie z współlokatorami albo na jakąś nędzną kawalerkę.
                • macacz A wcale ze nie .....! 23.04.02, 17:33
                  Gość portalu: Milla napisał(a):

                  > Dzięki za szczere wyłożenie mi tematu zarobków.
                  >
                  > Wniosek: będąc sobie jakimś tam etatowym urzędnikiem stać cię będzie albo na
                  > zamieszkiwanie z współlokatorami albo na jakąś nędzną kawalerkę.

                  Przeczytaj Post mirka. Placa 1000 misiecznie ( lub nieco mniej). Plus podatki i
                  inne oplaty, to ciagle nie jest wielka fortuna.
                  Ja jestem wlasnie urzednikiem z urzednicza pensja. Place 650 dol. rentu za
                  studio, mieszkam tu tylko dlatego, ze mam 5 minut do pracy. Ze spokojem moglbym
                  wynajac cos za 800- 1000 dolcow. Tyle zreszta wynosi rent za 1 bedroom w moim
                  bloku. Ja jestem troche "do przodu" z rentem, bo mieszkam tu 11 lat ( rent
                  control) i okolica jest b. dobra.
                  Gdybym jednak chcial ruszyc sie stad lub zmienic mieszkanie na wieksze , to
                  dlaczego nie mialbym kupic domu? Ze spokojem moge miesieczne wydac na to 1500
                  dol.

                  • Gość: Milla Do Macacza IP: 194.200.250.* 23.04.02, 18:00
                    Nie jestem jakąś upierdliwą purystką językową ale działa mi na nerwy mieszanie
                    innego języka w polski. Sama mieszkałam prawie 10 lat w jednym z krajów
                    skandynawskich, znam biegle język tego kraju jak i angielski, ale przenigdy nie
                    przyszłoby mi do głowy by w jakikolwiek sposób mieszać jeden język z drugim.

                    A więc drogi Macaczu:

                    "rent" to czynsz
                    "studio" to kawalerka
                    "bedroom" to sypialnia
                    "rent control" - czynsz regulowany
                    "post" - wpis


                    macacz napisał(a):

                    > Gość portalu: Milla napisał(a):
                    >
                    > > Dzięki za szczere wyłożenie mi tematu zarobków.
                    > >
                    > > Wniosek: będąc sobie jakimś tam etatowym urzędnikiem stać cię będzie albo
                    > na
                    > > zamieszkiwanie z współlokatorami albo na jakąś nędzną kawalerkę.
                    >
                    > Przeczytaj Post mirka. Placa 1000 misiecznie ( lub nieco mniej). Plus podatki i
                    >
                    > inne oplaty, to ciagle nie jest wielka fortuna.
                    > Ja jestem wlasnie urzednikiem z urzednicza pensja. Place 650 dol. rentu za
                    > studio, mieszkam tu tylko dlatego, ze mam 5 minut do pracy. Ze spokojem moglbym
                    >
                    > wynajac cos za 800- 1000 dolcow. Tyle zreszta wynosi rent za 1 bedroom w moim
                    > bloku. Ja jestem troche "do przodu" z rentem, bo mieszkam tu 11 lat ( rent
                    > control) i okolica jest b. dobra.
                    > Gdybym jednak chcial ruszyc sie stad lub zmienic mieszkanie na wieksze , to
                    > dlaczego nie mialbym kupic domu? Ze spokojem moge miesieczne wydac na to 1500
                    > dol.
                    >

                    • macacz Do Millej- purytanizm jezykowy 23.04.02, 18:11
                      ...a gdybys chciala mnie odwiedzic kiedys w przyszlosci, to podam Ci instrukcje.
                      Mieszkam w dzielnicy Ksiazecej. Z Manhattanu wezmiesz most Ksiazecy i
                      skierujesz sie na Bulwar Ksiazecy. Potem wez Bulwar Polnocny i kieruj sie na
                      Wielka Centralna Autostrade.
                      Z tejze autostrady wez zjazd 12 i szukaj ulicy Miodowych Pszczolek. Potem juz
                      latwo, z Orzechowej wjedziesz na Glowna i jestes w mej okolicy.
                      Moja ulubiona knajpka " Pod Szakalem" jest juz niedaleko stad. Nie zrazaj sie,
                      El Coyote zupelnie nie razi nikogo w okolicy i kuchnia jest fantastyczna.
                      Zycze milej drogi i mam nadzieje,ze nie zbladzisz.

                      • macacz Re: Do Millej- purytanizm jezykowy- CD 23.04.02, 18:22
                        ..a gdybys mnie chciala odwiedzic w lecie w Polsce, to takze zapraszam.
                        Wysiadziesz z na Dworcu Glownym z pociagi Intercity. Jesli pojedziesz z
                        Warszawy- 3 godziny- z Warszawy, polecam zamowic capuccino u hostessy.
                        Wyjdzisz z dworca glownym wyjsciem.
                        Tuz za Kentucky Fried Chicken jest postoj Radio-Taxi.
                        Mieszkam blisko centrum, 10 minut. Po drodze miniesz budowe Hotelu Matiott,
                        Bar Friday's, dalej jest Mc Donald's ( brr.....) i Burger King.
                        Wysiadziesz tuz za Pizza Hut i wyslesz mi SMS-wyjde po Ciebie, bo okolica
                        troche rozgrzebana, buduja hipermarket, supermarket i multikino.
                        Moze udziel mi tez malej lekscji jezykowej, bo sam sie troche gubie w Polsce w
                        czasie swych wizyt....ostatnio mi czikenika probowano sprzedac, bo facet nie
                        mial mi wydac z 10 zlotych, a ja zimna Cole na kaca chcialem kupic.
                        • luiza-w-ogrodzie Re: Do Macacza i drapieznika - purytanizm jezykowy 28.04.02, 15:00
                          No, Macacz, drapieznik, nie piencie sie tak, mnie podobnie jak Milla razi
                          uzywanie slow takich jak "rent" w polskiej wypowiedzi, gdy jest na to odpowiednik
                          w jezyku polskim. Sama tepie tego typu wtrety u swoich dzieci, bo mam wrazenie,
                          ze mowiac w ten sposob brzmia jak ci, co to "poangielsku sie jeszcze nie nauczyli
                          a po poslku juz zapomnieli".

                          Ale drugi wpis Macacza o purytanizmie jezykowym byl fajny (choc nie na temat).

                          Luiza-w-Ogrodzie
                          Louise-in-a-Garden
                          • macacz Na temat czy nie? 29.04.02, 15:43
                            Millo mi...
                            Tylko dlaczego nie na temat? Nie na temat byla krytyka jezyka mej wypowiedzi, .
                            Temat ( ceny domow ), nomen omen, zmienila sama autorka postu oryginalnego...
                            Poniewaz "podcieto mnie od tylu" zmieniajac temat na wygodniejszy, ja tylko
                            pozwolilem sobie na samoobrone...
                            No, ale Samoobrona niemile sie kojarzy niektorym, moze lepiej wiec sie wycofam
                            tej dyskusji?
                    • macacz A gdzie meritum, przepraszam, sedno sprawy? 23.04.02, 18:58
                      Udzielilas mi lekcji jezykowej, swiadczacej o tym ze Twoj "staz" w USA jest
                      krociutki.
                      Czy to ze dyplomatycznie pominelas sens mego wpisu jest spowodowane tym, ze nie
                      pasuje on do tezy ktora probujesz sobie lub innym udowodnic?
                      Ze Ameryka to kraj dla wybranych, uprzywilejowanych i bogatych, a zwykly
                      smiertelnik zyje jak wszedzie indziej?

                      "Wniosek: będąc sobie jakimś tam etatowym urzędnikiem stać cię będzie albo na
                      zamieszkiwanie z współlokatorami albo na jakąś nędzną kawalerkę."

                      Wniosek z gruntu falszywy na szczescie !
                      • drapieznik Droga Milla, 24.04.02, 06:06
                        JESTES CHAMIDLEM NAJWYZSZEGO KALIBRU I TYLKO DLATEGO, ZE DUZO DZIECI TU
                        PRZYCHODZI NIE NAPISZE O TOBIE WYRAZNIEJ.

                        Macacz uzyl podstawowych slow, nieomal miedzynarodowych. Ale jezeli czegos nie
                        rozumiesz, to sie stara cioto grzecznie zapytaj.

                        Podziwiam cierpliwosc Macacza i jego intelekt, ze zechcial ci tak ladnie
                        wytlumaczyc, a jednoczesnie stracic na ciebie czas.

                        Jezeli zakladasz watek to przede wszystkim badz grzeczna a moze czegos cie
                        nauczymy, ty fladro pospolita. Chociaz tobie to nawet nie warto nic tlumaczyc.

                        Wyglada, ze pasujesz jak ulal do stereotypu w watkach seksualnych. Takie zakaly
                        jak ty zrzucano ze skaly w Peru. Takie zakaly jak ty pala w Indiach przy uzyciu
                        masla.
                        • Gość: Milla Drogi, nieszczęsliwy Drapieżniku! IP: 194.200.250.* 24.04.02, 16:53
                          Nie będę ci się odpłacała pięknym za nadobne bo mi cię szkoda. Bez wątpienia
                          dręczą cię problemy natury psychologiczno-fizjologicznej na podłożu
                          nieudacznictwa życiowego. Bo tylko tak można wytłumaczyć Twój gejzer obelg jakimi
                          mnie uraczyłeś biorąc w obronę Macacza.

                          A co do angielskich słów wplatanych do wątka pisanego w języku polskim to jednak,
                          wybacz mi, nie zmienię mojego stanowiska. Pisząc po polsku pisze się w tym języku
                          i koniec. A określenia typu "rent", "studio" "rent control" zapewniam Cię nie są
                          określeniami, jak ty to ująłeś, międzynarodowymi. Zapytaj się kogokolwiek kto nie
                          zna angielskiego - a jest takich osób w Polsce sporo.

                          A tak na marginesie. Mieszkam w Polsce.

                          Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i radzę ci po koleżeńsku: umów się jak
                          najprędzej na wizytę u shrinka (psychiatry).


                          drapieznik napisał(a):

                          > JESTES CHAMIDLEM NAJWYZSZEGO KALIBRU I TYLKO DLATEGO, ZE DUZO DZIECI TU
                          > PRZYCHODZI NIE NAPISZE O TOBIE WYRAZNIEJ.
                          >
                          > Macacz uzyl podstawowych slow, nieomal miedzynarodowych. Ale jezeli czegos nie
                          > rozumiesz, to sie stara cioto grzecznie zapytaj.
                          >
                          > Podziwiam cierpliwosc Macacza i jego intelekt, ze zechcial ci tak ladnie
                          > wytlumaczyc, a jednoczesnie stracic na ciebie czas.
                          >
                          > Jezeli zakladasz watek to przede wszystkim badz grzeczna a moze czegos cie
                          > nauczymy, ty fladro pospolita. Chociaz tobie to nawet nie warto nic tlumaczyc.
                          >
                          > Wyglada, ze pasujesz jak ulal do stereotypu w watkach seksualnych. Takie zakaly
                          >
                          > jak ty zrzucano ze skaly w Peru. Takie zakaly jak ty pala w Indiach przy uzyciu
                          >
                          > masla.
                          • macacz Re: Drogi, nieszczęsliwy Drapieżniku! 24.04.02, 17:01
                            A ja mysle, ze to Ty masz problem o jaki Drapieznika podejrzewasz...
                            Obrona przez atak?
                            Zalecam kuracje snem, moze obudzisz sie w Unii Europejskiej.
                            Podobno kazdy pelnoletni obywatel dostanie od Unii piekny domek w dowolnie
                            wybranym przez siebie miejscu. Koniecznie popros o podgrzewana podloge, bidet z
                            zaspokajaczem i zeby okno salonu wychodzilo na poludnie.
                            • Gość: Milla Re: Drogi, nieszczęsliwy Drapieżniku! IP: 194.200.250.* 24.04.02, 17:15
                              Dziękuję za poradę.

                              W Unii Europejskiej to ja się nie muszę budzić, bo tam mieszkałam, domek z
                              ogródkiem też tam posiadałam.


                      • Gość: ink Re: A gdzie meritum, przepraszam, sedno sprawy? IP: 146.96.81.* 24.04.02, 19:48
                        Bravo (albo brawo) dla macacza. Laczenie i kombinowanie dwoch jezykow to bardzo
                        fajna sprawa - normalny proces lingwistyczny i nie ma sie czego wstydzic ani
                        wytykac, ze tak nie powinno sie robic. Sama kiedys robilam research do mojej
                        Linguistics class wlasnie na ten temat. I co? Samo zycie. Jezyk zyje razem z
                        nami, zmienia miejsca, zmienia otoczenie, poznaje nowych ludzi, nowe rzeczy. A
                        ludzie, ktorym sie wydaje, ze zachowaja "czystosc" swojego "polskiego" jezyka
                        przez x lat sa w bledzie...
                        • macacz Do INK 24.04.02, 20:28
                          Gość portalu: ink napisał(a):

                          > Bravo (albo brawo) dla macacza. Laczenie i kombinowanie dwoch jezykow to bardzo
                          >
                          > fajna sprawa - normalny proces lingwistyczny i nie ma sie czego wstydzic ani
                          > wytykac, ze tak nie powinno sie robic. Sama kiedys robilam research do mojej
                          > Linguistics class wlasnie na ten temat. I co? Samo zycie. Jezyk zyje razem z
                          > nami, zmienia miejsca, zmienia otoczenie, poznaje nowych ludzi, nowe rzeczy. A
                          > ludzie, ktorym sie wydaje, ze zachowaja "czystosc" swojego "polskiego" jezyka
                          > przez x lat sa w bledzie...

                          Dzieki, ale teraz juz widze, ze przereagowalem w tej "dyskusji" i dalem sie
                          zepchnac z glownego nurtu. Tak tu robia co cwansi dyskutanci, zapedzeni w kozi
                          rog....Gdy cos jawnie burzy ich teze to wytykaja interlokutorowi np. bledy
                          ortograficzne lub stylistyczne i to "pracuje" na ogol.
                          A nawiasem, to uczono mnie kiedys, ze jedynym martwym jezykiem jest lacina.


                          • macant Re: Do INK 26.04.02, 07:59
                            Ladnie!
                      • Gość: Ola Do Macacza....bravo!!! IP: *.corp.redshift.com 26.04.02, 09:31
                        Nie umialabym lepiej odpowiedziec na , zupelnie bezpodstawna, krytyke naszej
                        pruderyjnej kolezanki.
                        Brawo Macacz...great sense of humor...ot tak troche aby ja zdenerwowac....
                        Na szczescie Amerykanie nie sa tacy delikatni bo by stracili wielu genialnych w
                        wielu dziedzinach ludzi ale niekoniecznie genialnych w jez. angielskim.
                        I to jest jeden ( z miliona innych) powodow ze kocham ten moj nowy Kraj.
                        • macacz Re: Do Macacza....bravo!!! 26.04.02, 15:09
                          Milo mi, dzieki.
                          Macacz Prawdziwy ( jest kilka podrobek...)
                • Gość: --Michal albo dojazd IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 17:34
                  Gość portalu: Milla napisał(a):

                  > Dzięki za szczere wyłożenie mi tematu zarobków.
                  >
                  > Wniosek: będąc sobie jakimś tam etatowym urzędnikiem stać cię będzie albo na
                  > zamieszkiwanie z współlokatorami albo na jakąś nędzną kawalerkę.

                  ... albo dlugi dojazd (wiem ze sporo ludzi dojezdrza do NJ/NY z PA). Sa tez
                  specjalne programy umozliwiajace ludziom z nizszymi dochodai mieszkac wsrod
                  tych "zaladowanych", no bo przecierz ktos musi pracowac w restaracji, szkole,
                  wywozic smieci czy pracowac w zeczonym banku.
          • Gość: Mirko Re: NY - NJ - chałupa za 400K? IP: 65.206.44.* 23.04.02, 17:18
            Próbowałem kiedyś tego tematu na Forum ale po kilku postach sam zdechł.
            Byłem przez dwa lata agentem więc cośtam na te tematy wiem.

            Kupiliśmy właśnie stary dom w dobrej miejscowości w NJ, używając
            www.gsml.com -> Union County -> Westfield.
            Owszem, stać by nas być może i było na dużo droższy/lepszy itd, ale nie
            chcieliśmy być zadłużeni po uszy. Dlaczego bank ma zarabiać na moich płytkach,
            wannach i kiblach?
            Średnia cena tamże to $400 tys. właśnie.
            Tych poniżej $200 tys. nie ma prawie wcale, ale jednak się trafiają.

            Zasady nr 1, 2 i 3 w tym biznesie: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja.
            W każdej chwili możemy to sprzedać bez straty i o to teoretycznie chodzi.

            Cała sztuka systemu jaki przyjęliśmy polega na tym, żeby kupić najtańszą budę w
            najdroższej miejscowości a nie na odwrót.

            Te po milione to taka sama dykta jaka będzie na naszym tyle, że działka i
            całość z reguły są większe, lub znacznie większe.
            Nam wystarcza DOKŁADNIE tyle ile mamy.

            Przy 20% zadatku, 30 letniej pożyczce przy obecnych procentach i
            kosztach "closingu" rzędu $8 tys. miesięczna spłata wynosi nieco poniżej $1000.
            To tyle co za mieszkanie byle gdzie.
            System szkół miejskich jest tam REWELACYJNY.
            Samo miasteczko: zjazd milionerów.
            Mamy trochę obaw jak nasze imigranckie dziecko zaaklimatyzuje się w nowej
            szkole wśród tych innych niż dotąd dzieciaków ale chyba sobie poradzi...
            Musi - tak jak my sobie poradzimy.
            Dom jest stary i mocno zaniedbany, ale ma 2 kominki, parkiety, 3 sypialnie,
            ogromną kuchnię, pełną piwnicę i zgrabną niedużą działkę z ogromną łąką i
            parkiem za sąsiedztwo.
            W ubiegły weekend pod zarośniętym krzakami kawałkiem betonu odkryliśmy
            prawdziwą i głęboką studnię! I już grzebiemy po książkach i gazetach w
            księgani "Barnes & Nobles" za odpowiednim wzorem kamiennej obudowy. Będzie
            wiadro, korba i daszek z blaszanym kogutem na wierzu (znaleźliśmy mosiężnego w
            piwnicy).
            Podatki $3500 rocznie, czyli rewelacja jak na NJ/NY.
            I można mieszkać.
            Więc mieszkamy, pracujemy do 16-tej a potem remontujemy powoli swoimi i
            znajomego polskiego fachowca rękami.
            Skończymy może za rok-dwa i wtedy będzie to warte z $400 tys. właśnie czyli
            ponad drugie tyle ile oryginalnie zapłaciliśmy a ok. (powiedzmy...) $100 tys.
            do przodu biorąc pod uwagę wydatki na remont i materiały. Zwykła podłogowa
            płytka ceramiczna kosztuje ok $2-6. Fachowcy narajeni przez sklep biorą $10,
            żeby znalazła się na podłodze.
            Znam się na tym i robię sam.
            To samo elektryka i hydraulika z wanną z hydromasażem włącznie.
            Stąd różnica.

            Kupa roboty, ale po całym dniu przed monitorami - to mnie/nas właśnie cieszy i
            bawi.

            • Gość: --Michal Swietna decyzja IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 17:41
              Mirko. Swietna decyzja. Zaluje ze sam tak nie zrobilem 2 lata temu. Moze i
              teraz to nie byl by najgorszy plan. Tylko jestem raczem strachliwy (a jak
              wiadomo do odwaznych swiat nalezy) i sie chyba nie nadaje do renowacji. Napisz
              czy robiles jakas specjalna inspekcje, zeby wykryc wady potencjalnie
              kwalifikujace "posesje" do zburzenia. Czy myslisz ze ma to sens na krotszy
              okres np. 5 lat finansujac to z 5-ARM? Sledzisz moze rynek w innyc hstanach,
              podobno Denver,CO to jeden z najbardziej przecenionych miejsc w USA, czy nalezy
              spodzieac sie korekty cen rowniz dowmow podobnych do tych, ktory kupiles.
          • paw_dady kasa - do Michala 23.04.02, 17:43
            > Ktos postawil IT na rowni z lekarzami i prawnikami. Niestety dobre czasy w IT
            juz minely (nie konieczni bezpowretnie), a i tak mediana u lekarzy i prawnikow
            byla nacznie wyzsza nawet w okresie swietnosci IT.

            hmm mysle, ze porownujesz prawnikow i lekarzy na swoim z goscmi IT pracujacymi u
            kogos. Wiem, ze w IT placa spadla (poza rzadowka chyba wszedzie ;o) ale z tego co
            pamietam to przed kryzysem (amerykanskie sajty z placami)

            przec. prawnik w LA mial ok 84 p.a. lekarze w szpitalach 'komunalnych' to cos 40k
            p.a.

            nie wiem jakie stawki za IT sa w USA. dla niezaleznych konsultantow IT w Europie
            w mojej dzialce zdarzaja sie wciaz ok 100 Eur/godzine (~160k$ p.a.). Mowie o self
            employed w ogole nie mowie o wlascicielach firm.

            Pocieszmy sie wiec za tak zle w IT ;o)
            • Gość: --Michal Re: kasa - do Michala IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 17:52
              paw_dady napisał(a):

              > > Ktos postawil IT na rowni z lekarzami i prawnikami. Niestety dobre czasy w
              > IT
              > juz minely (nie konieczni bezpowretnie), a i tak mediana u lekarzy i prawnikow
              > byla nacznie wyzsza nawet w okresie swietnosci IT.
              >
              > hmm mysle, ze porownujesz prawnikow i lekarzy na swoim z goscmi IT pracujacymi
              > u
              > kogos. Wiem, ze w IT placa spadla (poza rzadowka chyba wszedzie ;o) ale z tego
              > co
              > pamietam to przed kryzysem (amerykanskie sajty z placami)
              >
              > przec. prawnik w LA mial ok 84 p.a. lekarze w szpitalach 'komunalnych' to cos 4
              > 0k
              > p.a.
              >
              > nie wiem jakie stawki za IT sa w USA. dla niezaleznych konsultantow IT w Europi
              > e
              > w mojej dzialce zdarzaja sie wciaz ok 100 Eur/godzine (~160k$ p.a.). Mowie o se
              > lf
              > employed w ogole nie mowie o wlascicielach firm.
              >
              > Pocieszmy sie wiec za tak zle w IT ;o)

              Porownuje pracujacych na swoim we wszystkich dzialkach. Dentysta kasuje $800 za
              gdzine. Ksiegowy-prawnik $250. (Oczywisce oni maja roze koszty - ubezpieczenia
              itd.). W IT zalapac sie na kontrakt powyzej $100 jest w dzisiejszych czasach
              raczje ciezko, wiekszosc to $40. Oczywisce masz racje ze sa lekarze i "lekarze",
              ale ja mialem na mysli mediane.

              Nie jest tragicznie ale niestety zlote lata '90 minely, ,miejmy nadziej ze nie
              bezpowrotnie. wink.
              • Gość: Mirko do Michala IP: 65.206.44.* 23.04.02, 18:08
                Spadam na "lunch" więc krótko:

                Przy obecnej stopie oprocentowania rzędu 7 i mniej wynalazki typu "baloon" i
                inne "ARM" nie mają sensu.
                Są to mechanizmy finansowe z czasów (i odpowiednie do czasów) oprocentowania
                powyżej 10-12%.
                Obecnie? TYLKO proste "30 Years" i spłacać więcej. Ile więcej? Ilekolwiek.
                Zaleta wobec n.p. 15 lat? Brak przymusu. Najlepiej 20% "down" bo wtedy nie
                trzeba ubezpieczać pożyczki (PMI).

                Uwaga: do typowej pożyczki "residential mortgage" dom MUSI się nadawać do
                zamieszkania - choćby byle jakiego, ale zamieszkania - co zależy od oceny banku
                i ew. wydz. budynków danej miejscowości.
                Zbyt duże ruiny odpadają, bo wtedy to jest już "construction loan" - zupełnie
                inna para kaloszy.

                • Gość: --Michal Re: do Michala IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 18:14
                  Dzieki!
                  Uwazasz ze ARM nie ma sensu nawet w przypadku kiedy zamierzam sprzedac dom po 5
                  latach? To moze zaoszczedzic nawet 1% rocznie w stosunku do 30 lat ze stalym
                  oprocentowaniem.
                  Pozdrawiam.
                  • jot-23 Re: do Michala 23.04.02, 18:17
                    Gość portalu: --Michal napisał(a):

                    > Dzieki!
                    > Uwazasz ze ARM nie ma sensu nawet w przypadku kiedy zamierzam sprzedac dom po 5
                    >
                    > latach? To moze zaoszczedzic nawet 1% rocznie w stosunku do 30 lat ze stalym
                    > oprocentowaniem.
                    > Pozdrawiam.

                    pamietaj o strukturze splacania dlugu, na poczatku splacasz praktycznie samo
                    oprocentowanie.... kto wie czy bedziesz jednak chcial sprzedac za 5 lat... a
                    wiadomo ze raty nie beda nizsze (a przynajmniej znaczaco nizsze niz teraz)
                    • Gość: --Michal Re: do Michala IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 18:23
                      jot-23 napisał(a):
                      >[...]
                      > kto wie czy bedziesz jednak chcial sprzedac za 5 lat... a
                      > wiadomo ze raty nie beda nizsze (a przynajmniej znaczaco nizsze niz teraz)

                      Racja. Juz jestem w tym wieku ze powinienem wiedziec ze w zyciu nigdy nic nie
                      wiadomo i zawsze trzem miec zapaswoy plan albo dwa.
                      Dzieki.
              • paw_dady Re: kasa - do Michala 23.04.02, 18:17
                Gość portalu: --Michal napisał(a):

                > Porownuje pracujacych na swoim we wszystkich dzialkach. Dentysta kasuje $800 za
                > gdzine. Ksiegowy-prawnik $250. (Oczywisce oni maja roze koszty - ubezpieczenia
                > itd.).

                ok ale za godzine billable, wiec a tych godzin az tyle chyba nie maja? co do
                kosztow znow zgoda zebodol musi sobie kupic 'bormaszyne' (pewno tez placi jak za
                zboze) i zatrudnic pigule.

                Z tego co pamietam to mediana byla dla doktorkow (oka jakies 5 lat temu) ~150k$.

                w IT musisz miec kontakty i umiejetnosci (w tej kolejnosci ;o). poza tym caly
                czas jestes praktycznie billable. wiec trudno porownywac tylko stawki godzinowe.
                dobrze jest k p.a. i dla niezaleznych konsultantow.

                Swoja droga ciekawe czy gdzies takie dane sa dostepne?



                BTW jaki dentysta bierze 800$? slyszalem o prawnikach za 500$ ale dentysci ich
                musza niezle przebijac wink

                > W IT zalapac sie na kontrakt powyzej $100 jest w dzisiejszych czasach
                > raczje ciezko, wiekszosc to $40. Oczywisce masz racje ze sa lekarze
                i "lekarze", ale ja mialem na mysli mediane.
                >

                nie moge sie spierac co do kwot a USA, ale masz racje jest cienko... he he
                ostatnio slyszalem o kontrakcie telco w afganistanie. placili tak sobie i
                wszystko sie rozeszlo na pniu.


                > Nie jest tragicznie ale niestety zlote lata '90 minely, ,miejmy nadziej ze nie
                > bezpowrotnie. wink.

                i tak trzymac !!! ehh Ericsson wylewa 14k ludzi, Lucent 6k. A Nortel ma share po
                3,8$ i ciekawe kiedy padnie...

                Znow kurwa ciasniej ...
                • Gość: --Michal Re: kasa - do Michala IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 18:34
                  paw_dady napisał(a):

                  > Gość portalu: --Michal napisał(a):
                  >
                  > > Porownuje pracujacych na swoim we wszystkich dzialkach. Dentysta kasuje $8
                  > 00 za
                  > > gdzine. Ksiegowy-prawnik $250. (Oczywisce oni maja roze koszty - ubezpiecz
                  > enia
                  > > itd.).
                  >
                  > ok ale za godzine billable, wiec a tych godzin az tyle chyba nie maja? co do
                  > kosztow znow zgoda zebodol musi sobie kupic 'bormaszyne' (pewno tez placi jak z
                  > a
                  > zboze) i zatrudnic pigule.
                  >
                  > Z tego co pamietam to mediana byla dla doktorkow (oka jakies 5 lat temu) ~150k$
                  > .
                  >
                  > w IT musisz miec kontakty i umiejetnosci (w tej kolejnosci ;o). poza tym caly
                  > czas jestes praktycznie billable. wiec trudno porownywac tylko stawki godzinowe
                  > .
                  > dobrze jest k p.a. i dla niezaleznych konsultantow.
                  >
                  > Swoja droga ciekawe czy gdzies takie dane sa dostepne?
                  >
                  >
                  >
                  > BTW jaki dentysta bierze 800$? slyszalem o prawnikach za 500$ ale dentysci ich
                  > musza niezle przebijac wink
                  >
                  > > W IT zalapac sie na kontrakt powyzej $100 jest w dzisiejszych czasach
                  > > raczje ciezko, wiekszosc to $40. Oczywisce masz racje ze sa lekarze
                  > i "lekarze", ale ja mialem na mysli mediane.
                  > >
                  >
                  > nie moge sie spierac co do kwot a USA, ale masz racje jest cienko... he he
                  > ostatnio slyszalem o kontrakcie telco w afganistanie. placili tak sobie i
                  > wszystko sie rozeszlo na pniu.
                  >
                  >
                  > > Nie jest tragicznie ale niestety zlote lata '90 minely, ,miejmy nadziej ze
                  > nie
                  > > bezpowrotnie. wink.
                  >
                  > i tak trzymac !!! ehh Ericsson wylewa 14k ludzi, Lucent 6k. A Nortel ma share
                  > po
                  > 3,8$ i ciekawe kiedy padnie...
                  >
                  > Znow kurwa ciasniej ...

                  No to chyba sie zgadzamy. Co do danych jezli chodzi o place to jedyna
                  istytucja, ktora IMHO ma PRZYBLIZONE DANE to jest IRS i moze DOL. Bo wiekszosc
                  ludzi nie przyznaje sie ile zarabia, albo zmysla.

                  Jak masz przerwe miedzy kontraktami to "grzejesz lawe" i nie kasujesz a to moze
                  trwac dlugo. Z drugiej strony na wizyte do gastrologa musisz sie umowic 2
                  miesiace wczesniej. Ksiegowy tez ma dluzszy czas oczekiwania. wiec sadze ze oni
                  tez kasuj kilka godzin dzienni. Moze nie 8 ale napewno z 6.

                  Najlepszy spad to Ortodonta - oni kasuja jak "za zborze". Oj byc mlodym znow -
                  wybrac odpowiednia profesje!
                  • paw_dady Re: kasa - do Michala 23.04.02, 18:49
                    > Najlepszy spad to Ortodonta - oni kasuja jak "za zborze". Oj byc mlodym znow -
                    > wybrac odpowiednia profesje!


                    pociesz sie brachu, ze jeszcze lepsz mediana jest wsrod raperow afro-am.
                    bmw,merole kaska. a nie tam jakies doktorki czy zebodoly ;o)
            • Gość: str Re: kasa - do Paw daddy IP: 10.34.16.* 23.04.02, 19:00
              paw_dady napisał(a):

              > > Ktos postawil IT na rowni z lekarzami i prawnikami. Niestety dobre czasy w
              > IT
              > juz minely (nie konieczni bezpowretnie), a i tak mediana u lekarzy i prawnikow
              > byla nacznie wyzsza nawet w okresie swietnosci IT.
              >
              > hmm mysle, ze porownujesz prawnikow i lekarzy na swoim z goscmi IT pracujacymi
              > u
              > kogos. Wiem, ze w IT placa spadla (poza rzadowka chyba wszedzie ;o) ale z tego
              > co
              > pamietam to przed kryzysem (amerykanskie sajty z placami)
              >
              > przec. prawnik w LA mial ok 84 p.a. lekarze w szpitalach 'komunalnych' to cos 4
              > 0k
              > p.a.
              >
              > nie wiem jakie stawki za IT sa w USA. dla niezaleznych konsultantow IT w Europi
              > e
              > w mojej dzialce zdarzaja sie wciaz ok 100 Eur/godzine (~160k$ p.a.). Mowie o se
              > lf
              > employed w ogole nie mowie o wlascicielach firm.
              >
              > Pocieszmy sie wiec za tak zle w IT ;o)

              Zapomniales o 55% procentowym podatku dochodowym i odciagnieciu watu.
              Chyba ze jest sie niezaleznym krotko. W ktorym kraju EU pracujesz ?
              • paw_dady Re: kasa - do Paw daddy 23.04.02, 19:35
                Gość portalu: str napisał(a):


                > Zapomniales o 55% procentowym podatku dochodowym i odciagnieciu watu.
                > Chyba ze jest sie niezaleznym krotko. W ktorym kraju EU pracujesz ?

                coz nie pisalem, ze jestem kontaktorem, skad ten pomysl? Pracuje w Belgii (jak
                piszesz o podatkach 55% to ty chyba tez ;o).

                BTW jako firma masz prawo do duuuzych odliczen (auto, komorka, pstn, mieszkanie,
                wydatki reprezentacyjne).

                im wieksze dochody tym wieksze mozliwosci obnizenia stawki podatku czego i tobie
                zycze.
                • Gość: str Re: kasa - do Paw daddy IP: 10.34.16.* 23.04.02, 20:27
                  paw_dady napisał(a):

                  > Gość portalu: str napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Zapomniales o 55% procentowym podatku dochodowym i odciagnieciu watu.
                  > > Chyba ze jest sie niezaleznym krotko. W ktorym kraju EU pracujesz ?
                  >
                  > coz nie pisalem, ze jestem kontaktorem, skad ten pomysl? Pracuje w Belgii (jak
                  > piszesz o podatkach 55% to ty chyba tez ;o).
                  >
                  > BTW jako firma masz prawo do duuuzych odliczen (auto, komorka, pstn, mieszkanie
                  > ,
                  > wydatki reprezentacyjne).
                  >
                  > im wieksze dochody tym wieksze mozliwosci obnizenia stawki podatku czego i tobi
                  > e
                  > zycze.

                  Hej,
                  sprawdz swojego priva, mozemy pogodac na ten temat jak chcesz

      • drapieznik Aniutek, 24.04.02, 05:49
        Doczepiam tu informacje o diecie Suzanne Somers:
        1. Eliminate funky foods.
        2. Eat fruit alone on empty stomach
        3. Eat proteins/fats with vegatables
        4. Proteins/fats separate from carbs
        5. wait 3hrs b/w meals if switching from proteins/fatsto carbs and vive versa
        6. do not skip meals (3 meals and 2 snacks a day

        Funky foods: sugar,high starch,white flower, potatoes, alcohol. Od siebie
        dodaje: kawe, rozne plyny typu cocacola. Wyeliminowac slodziki.
        Tu sie nie zgadzam z nia bo ziemniaki wcale nie maja duzo weglowodanow.

        Groups of foods to eat:

        1. proteins/fats (meat, poultrybutter, cheese, olive oil
        2. Veggies
        3. Carbs (whole grains)
        4. Fruits.

        powodzenia, nie jestes sama.
        • Gość: aniutek Re: Aniutek, IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 24.04.02, 05:51
          dzieki- Drapiezny smile
        • drapieznik Aniutek 26.04.02, 05:17
          dodam jeszcze co juz pisalem poprzednio:
          60g proteins, 120g tluszczy zwierzecego, 60g weglowoodanow (w tym i cukrow
          oczywiscie). Te 5 posilkow (3 posilki i dwa snacki). Czasem sobie pozwalam na
          szalenstwo jak np. dzis w Piascie, czy w poprzednia sobote polduzej pizzy. To
          byly nieprzewidziane awarie. Ale zauwazylem jedno, co mnie bardzo zastanawia:
          zmniejszenie liczby weglowodanow (przy zachowaniu proporcji powyzej!!!) daje
          rezultaty nieomal jak z bajki. Aniutek, jezeli chodzi o mnie to mnie kolega nie
          poznal a razem zaczelismy tylko on przestal. Nie idzie to tak szybko jakby ktos
          sobie mogl zyczyc ale mnie sie nie spieszybo widze, systematycznie sie
          zmniejsza i nastapila niesamowita poprawa zdrowia. Cos w takiej diecie
          niskoweglowodanowej jest czego ja naprawde nie potrafie zrozumiec, ze to tak
          szybko dziala. No ale dozyc bo pomyslisz, ze zechce ci sprzedac jakies
          witaminy...
      • drapieznik Re: NY - NJ - cha?upa za 400K 24.04.02, 05:51
        nb. prawnicy sa jedna z najbardziej zdychajacych z glodu grup pracowniczych,
        wbrew telewizji
    • jojne Do Macacza 23.04.02, 18:57
      Macacz. ty mi przypominasz szczuropolaka. czytales? dobra ksiazka, nie? ty
      glupi wypierdku mamuta, ktory chcialby kazdemy zaimponowac swoja nierozgarnieta
      cwiartka mozgu, ktora ci pozostala po wypiciu flaszki z denaturatem. jesli ty
      masz jakiekolwiek auto, przyslij mi zdjecie. Masz adres.
      • macacz Wybacz, ale nie rozmawiam 23.04.02, 19:01
        z homoseksualistami molestujacymi wlasne dzieci, a ty podobno wlasnie
        odsiadujesz za to wyrok....
        • Gość: aniutek Re: Wybacz, ale nie rozmawiam IP: 199.219.138.* 23.04.02, 19:41
          a taka ladna rozmowa byla..... szkoda,ze sie zmyla..
          widze, ze bagatelizujecie te mniej prestizowe zawody, a oni kosza kase az milo
          i do tego czesto gesto maja fun- taka knajpa np kolejka za drzwiami przez 8
          godzin w weekend, desz pada czy slonce swieci ludziki czekaja, w srodku gra
          muzyka, gwar rozmow.... ech lubie to miejsce smile
          pozdrowki
          aniutek
          • Gość: Mirko Domy, pożyczki a zarobki. IP: 65.206.44.* 23.04.02, 20:01
            25% wkładu własnego + z 10 tys. na "zamknięcie" (closing) i do tego dobra
            historia kredytowa kwalfikują na tzw pożyczkę "no docs" (no documentation) i
            nikt nie będzie sprawdzał dochodów/zarobków/zawodów.
            Czyli można być bezrobotnym kominiarzem a kupić dom za milion.
            Oczywiście trzeba mieć te UDOKUMENTOWANE (nie pożyczone od teściowej) 260 tys.
            $...
          • Gość: --Michal Re: Wybacz, ale nie rozmawiam IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 21:07
            Gość portalu: aniutek napisał(a):
            > [...]
            > widze, ze bagatelizujecie te mniej prestizowe zawody, a oni kosza kase az milo
            > i do tego czesto gesto maja fun- [...]

            NIE! Mama szacunek dla kazdej profesji. Chodzi poprostu o to ze niektore zawody
            sa lepiej platne niz inne.
            • Gość: aniutek Re: Wybacz, ale nie rozmawiam IP: 199.219.138.* 23.04.02, 21:14
              nie chodzi mi o brak szacunku a raczej o niedostrzeganie, ze "zwykli" ludzie
              tzn nie lekarze i prawnicy a np stolarze, restauratorzy, budowlancy,
              wlasciciele sklepow etc potrafia swietnie zarabiac i w zwiazku z tym stac ich
              na domy po $400K i wiecej.
              Padlo pytanie
              "Mam pytanko: jaka˛ prace˛ nalez˙y wykonywac´ by by?o stac´ na sp?acanie
              takiego domku za 400 K i wie˛cej. "
              i taka na nie moze byc odpowiedz.
              • Gość: --Michal Inne zawody. IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 21:40
                Rozumie. Nie mam pojecia jakie sa dochody w tych profesjach.
              • Gość: Mirko Realnie... Chałupa za paczkę papierosów. IP: 65.206.44.* 23.04.02, 22:04
                My Polacy jesteśmy rewelacyjni w liczeniu cudzych pieniędzy.

                Lekarz, prawnik, dentysta? Ludzie o czym Wy piszecie? Mnożą Wam się te cudze
                $100K/rok w zbyt szybkim tempie!
                Ciężko nadążyć!
                Troszkę skromniej, troszkę wolniej!
                Owszem, ważne jest ile się zarabia ale i też ile się wydaje...

                Czy ktoś z Was wie ile kosztuje ubezpieczenie od błędów lekarskich (malpractice)
                jakie musi zapłacić młody (nieodkuty, ciągle zadłużony studiami) lekarz w
                Stanach?
                W zależności od okolicy, specjalności i doświadczenia pacjenta (doktorka) może
                kosztować tyle właśnie: $100 tys./rok !! Bez tego nie można mieć własnego
                gabinetu i trzeba terminować i terminować i terminować. Pasowałoby więc żeby
                taki lekarz - jeśli ma tę pożyczkę studencką kiedyś spłacić - po iluśtam latach
                nauki chociaż z $90 tys. zarabiał, prawda?

                Mam koleżkę, który - jakto typowy Polak - pali jak smok.
                Znamy się 10 lat.
                Jakieś 8 lat temu, kiedy zakładałem swoje pierwsze fundusze zbiorowe (Mutual
                Funds), byłem na cały ten proces jakoś tak mocno napalony (choć nie palę) i
                objaśniałem mu szczegółowo co wiedziałem n/t tych swoich funduszy, że $2000
                rocznie na IRA czyli $4000 na nas dwoje, że po $300/mies. na zwykłe itd.
                Były to jednak jeszcze czasy (lub tuż potem) słynnej wtedy w polskich
                środowiskach afery Stockbridge Funding Corporation i mimo, że ani tamta
                niechlubna rodzinna firma, która obiecywała w polonijnych mediach procenty
                przewyższające 20 ani nie miała nic wspólnego z akcjami (dla klientów, których
                traktowała jako źródło gotówki - typowy plan piramidalny) ani niewielu Polaków
                miało jakiekolwiek pojęcie i chęć o pojęciu n/t inwestowania w USA (polskie
                PeKaO płaciło całkiem dobre procenty a $100 w Polsce to była kupa forsy) ani
                typowy Polak chciał cokolwiek słyszeć o inwestowaniu.
                Mówię mu więc: "Wiesiek, człowieku, palisz 2-3 paczki dziennie! Zejdź do paczki
                a zaoszczędzone kilka dolarów wpłacaj na (wolne od podatku i obniżające
                opodatkowany dochód!) fundusze IRA! $2000 na rok zabrane z papierosów wyjdzie
                Ci jakby ZA DARMO!". Nie wspomniałem nawet o tym, że ZAWSZE kupując papierosy w
                sklepiku na rogu kupował Totolotka za $5-10. (A to kolejne wyrzucone pieniądze.)
                Nie załapał a w każdym razie nie dotarło do niego, że tak mała kwota może
                zrobić jakąkolwiek różnicę.
                Miałem szczęście i dzisiaj moje/nasze różne "IRY" w zamkniętych od dawna dla
                nowych inwestorów funduszach Janusa są warte ponad $200 tys. (Choć dwa lata
                temu było nawet $300 tys.)
                ...Co może nie jest żadnym wielkim majątkiem, ale nawet miliarder by się po to
                schylił a Wiesiek nie dość że za pomocą ciężkiej pracy czy Totolotka jest
                dokładnie jak wtedy, 10 lat temu - kiedy go poznałem - zarobionym i palącym
                nadal jak smok imigrantem-biedakiem "from Poland", gdzie nie był 15 lat, bo
                stałego pobytu / Zielonej Karty też się nie zdążył jeszcze dorobić.
                • Gość: --Michal Realnie... oczywiscie - wyjasniam. IP: *.tiaa-cref.org 23.04.02, 22:41
                  Nie licze nikomu pieniedzy. Chodzilo o wyjasnieni faktu ze IT to nie tem sam
                  poziom zarobkow co lekarz czy prawnik, a to najlepiej wyjasnic przy uzyciu liczb.
                  Masz racje Mirko ubezpieczenie i szkola jest drogie. Czy sugerujesz ze dentysci
                  dokladaj do interesu?

                  Zgadzam sie ze podstawa sukcesu finansowe to umiejetne i rozsadne gospodarowanie
                  pieniedzmi. Szczegolnie w USA gdzie "panstwo" raczej nie wiel obchodzi jaka
                  bedzie twoja starosc. Mysle jednak ze twoj przyklad nie dotyka najwiekszego
                  problem, ktorym jest kredyt i nie umiejetne sie nim poslugiwanie. Pan z twojego
                  przykladu byl po prostu uzalezniony od papierosow i hazardu a zerwanie z nalogiem
                  nie jest proste wiec tak naprawde tych pieniedzy nie mogl oszczedzic. Niektorzy
                  maja silniejsza osobowosc niz inni.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Mirko Uzależnienia? Wystarczy nie być głupim... IP: 65.206.44.* 23.04.02, 23:36
                    Tak, niewątpliwie. Hazardzik za $5-10, drobne uzależnienia (napić się w piątek
                    po wypłacie i otrzeźwieć w poniedziałek z pustką w głowce i kieszeniach - "cóż
                    to była za noc! A jakie cycuszki miała!!") i prosta, skuteczna i debilna:
                    głupota.
                    Do kwadratu trzeciego.

                    Raz nawet przegrał w jedną noc w Las Vegas, w powrotnej drodze na Wschód - CAŁE
                    $25000, które zarobił na azbestach przez trzy miesiące ciężkiego zapieprzania w
                    LA. Rano w barze, zmordowany nocką, swoją niedolą ("niefartem"??) przy
                    stolikach i maszynach, skolegował się z też spłukanym... pracownikiem INS z...
                    Newarku, który za $2000 chciał mu obłatwić Zieloną Kartę po powrocie. Miało to
                    być "na amnestię rolniczą", podobno prosty i skuteczny wtedy numer.
                    Owszem, Wiesuś chciał mieć Zieloną Kartę obojętnie jakim sposobem, ale nie miał
                    niestety $2000 dla tamtego a potem, już w New Jersey gościu nie za bardzo
                    chciał z nim gadać za takie pieniądze.
                    $15000 pamiętam kosztował go raz wypadek po pijaku (kary, podwyższone znacznie
                    ubezpieczenie przez dwa lata i zwrot za płot szkoły, który rozpieprzył) ceny
                    rocznej i skasowanej do imentu Hondy Accord nie w to "nieszczęście" nie
                    wliczając. I tak ziarnko do ziarnka... no, ale faktycznie, mieliśmy przecież
                    nie liczyć cudzej kasy...
                    • Gość: kanadol Re: Uzależnienia? Wystarczy nie być głupim... IP: *.sympatico.ca 23.04.02, 23:41
                      Mirko, co ty poradni sykces polknales, a moze widziales
                      sie z zybim-cyklista?
                      • Gość: Mirko Polonijna martyrologia barowa... IP: 65.206.44.* 23.04.02, 23:45
                        Gość portalu: kanadol napisał:

                        > Mirko, co ty poradni sykces polknales, a moze widziales
                        > sie z zybim-cyklista?

                        Nooo, my z Zybim, po pijaku nie takie rzeczy robili...
                        (A "sykces" na kaca najlepszy! Aby zimny! I okłady, kolego, okłady najlepiej z
                        młodych piersi...)
                        • Gość: boss oplaty za dom. IP: *.tnt31.ewr3.da.uu.net 24.04.02, 01:02
                          Nie za bardzo sie zgodze [mirko] co do twoich obliczen w wysokosci placenia
                          rat za dom. Jesli dales 20% od 200.000 $ = 40.000 $ czyli pozyczyc musiales
                          160.000 $ na 30 lat to okolo 1200 $ do placenia miesiecznie [zalezy od
                          wysokosci procentu] + do tego insurance za dom 500-600 rocznie + property tax
                          oklo 300-400 $ na miesiac. To cala miesieczna oplata zamyka sie w granicach
                          skromnie liczac okolo 1500$ miesiecznie,nie zapominaj ze property tax w tych
                          rejonach rosnie astronomicznie,a jeszcze szybciej kiedy wykonujesz wszelkie
                          remonty w domu na ktore musisz brac permit ze City Hall, bo inaczej mozesz
                          miec wielkie klopoty przy sprzedazy domu w przyszlosci.Do tego jeszcze oplaty
                          za wode [ktora bynajmniej nie jest za darmo] W sumie byc wlascicielem domu to
                          wcale nie tani interes. Oczywiscie lepsze to niz mieszkac w "murzynowie".
    • Gość: criss Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.ipt.aol.com 24.04.02, 01:57
      Gość portalu: Milla napisał(a):

      > Natknęłam się na wcześniejszą dyskusję w sprawie kupna domu w okolicy Nowego
      > Jorku, nie dalej jak 30 min. od Manhattanu za ok. 400K.

      Mam pytanko: jaką pracę należy wykonywać by było stać na spłacanie takiego
      > domku za 400 K i więcej.

      Jaka prace nalezy wykonywac , aby kupic dom za 400 ?
      Mysle , ze jakakolwiek ,byle stala i nalezy miec koniecznie
      dlugofalowy plan gry . Krotka historia moich znajomych ,
      mloda para on 33 ,ona 30 .Przyjechali 8 lat temu .
      Ona sprzatala , on pracowal w sklepie . Po dwoch latach
      wydali 5 tys na adwokata , ktory zalatwil im sponsora
      i po 4 latach mieli Green Cards . Przez ten czas mieszkali
      w maciupkim mieszkanku za 500 miesiecznie . Zarabiali razem
      ok 35 tys rocznie , wydatki 20 rocznie , odkladali srednio 15 .
      Po 5 latach mieli w banku 60 tys . Trzy lata temu kupili ,
      za moja namowa zreszta ,mieszkanie w dzielnicy Queens za te 60 tys .
      Pozyczylem im kase na remont i pomagalem w tym remoncie .
      Dzisiaj ich sliczne 2bdrm jest warte 180 , tyle ktos zaplacil
      za takie same mieszkanie kilka tygodni temu 3 pietra wyzej .
      Namawiam ich teraz na dom , za 3-4 lata rynek powinien sie uspokoic .
      Dom za 400 ? moze nie , ale za 300-350 spokojnie i bez nerwow
      dwurodzinny w niezlej dzielnicy ,100 tys down payment+ 30 tys remont+ 25 tys
      roczne splaty - 10 tys za czynsz .
      On teraz pracuje jako porter w wielorodzinnym domu na Manhattanie,
      stawki unijne , ma 25 tys brutto+ubezpieczenia ,
      ona dalej sprzata 20 tys gotowka, tesciowa opiekuje sie ich dzieckiem .
      Dom za 400 ? jacy lekarze ? jacy prawnicy ? jakie IT ?
      zwykli-niezwykle mili ludzie z sensownym planem na zycie .

      C.



      • Gość: zybi Re: NY - NJ - chałupa za 400K--dla biedakow IP: 130.68.2.* 24.04.02, 03:19
        Matko kochana ....co za biedota w tej hameryce.
        Zona
        • Gość: Mirko Opłaty za dom... IP: *.union01.nj.comcast.net 24.04.02, 06:01
          Gość portalu: boss napisał(a):

          > Nie za bardzo sie zgodze [mirko] co do twoich obliczen w wysokosci placenia
          > rat za dom. Jesli dales 20% od 200.000 $ = 40.000 $ czyli pozyczyc musiales
          > 160.000 $ na 30 lat to okolo 1200 $ do placenia miesiecznie [zalezy od
          > wysokosci procentu] + do tego insurance za dom 500-600 rocznie + property tax
          > oklo 300-400 $ na miesiac. To cala miesieczna oplata zamyka sie w granicach
          > skromnie liczac okolo 1500$ miesiecznie,nie zapominaj ze property tax w tych
          > rejonach rosnie astronomicznie,a jeszcze szybciej kiedy wykonujesz wszelkie
          > remonty w domu na ktore musisz brac permit ze City Hall, bo inaczej mozesz
          > miec wielkie klopoty przy sprzedazy domu w przyszlosci.Do tego jeszcze oplaty
          > za wode [ktora bynajmniej nie jest za darmo] W sumie byc wlascicielem domu to
          > wcale nie tani interes. Oczywiscie lepsze to niz mieszkac w "murzynowie".


          Boss, kolego sympatyczny,
          sugerujesz może delikatnie, że coś zmyślam?

          Otóz mam w życiu kilka zasad, w tym jedną dosyć poważną, którą stosuję też na
          tym forum: nie zmyślam i nie kłamię. Forumowego konia z rzędem temu który
          przyłapie mnie na łganiu.

          Po pierwsze: wleź sobie uprzejmie pod
          www.ditech.com i daj sobie wyliczyć to, czego chyba nie potrafisz sam.
          Po to tam to jest. Żaden wstyd.
          Bez punktów, z reklamowanymi tam 7 %, od 160 tys. wychodzi NIEMAL DOKŁADNIE
          $1000 na miesiąc a nie $1200.
          Dodatkowo, ja pożyczyłem mniej niż $160 tys. i nie na 7% tylko na 6,35.
          Napisałem już, że podatków jest $3500/rok a to jest DOKŁADNIE $291 miesięcznie
          a nie $300-400 jak sugerujesz. Do tej pory za prywatną szkołę dziecka
          płaciliśmy $5000 rok - tam za te podatki będzie miało conajmniej tak samo
          dobrą - miejską.
          Woda?
          $100/rok
          Ubezpieczenie?
          $330/rok (a nie $500-600) i to od kwoty $200 tys. mimo, że trawnik nie powinien
          się spalić a sama działka też coś jest warta, gdyby pogoda zabrała chałupę.

          Diabeł siedzi więc w szczegółach. Pilnuj go bo Ci ucieknie.

          • drapieznik Re: Opłaty za dom... 24.04.02, 06:10
            Mirko, to ubezpieczenie bardzo szybko podskoczy...
            • Gość: Mirko Re: Opłaty za dom... IP: *.union01.nj.comcast.net 24.04.02, 06:15
              drapieznik napisał:

              > Mirko, to ubezpieczenie bardzo szybko podskoczy...

              Dlaczego?
              Jak może podskoczyć jeśli wykupiliśmy dwuletnią polisę?

              Póki co samochodowe (dwa auta, zero punktów i mandatów) potaniało o $350 na rok
              bo nowa miejscowość jest dużo lepsza niż stara.
              • drapieznik Re: Opłaty za dom... 26.04.02, 05:36
                Moze ci sie uda bo jak dwuletnia to chyba nie maja klauzli wyrownawczej.
                Czytalem, ze takie sa prognozy. MUsze zaczac watek o ubezpieczeniach
                samochodowych.
        • drapieznik Re: NY - NJ - chałupa za 400K--dla biedakow 24.04.02, 06:21
          Zybi,

          Przyklad podales jak najbardziej realny. Jest tylko jedno milczace zalozenie:
          nie za bardzo sie w takim ukladzie mozna ruszyc. Taki dom to jednak powaznie
          wiaze do miejsca pobytu. Jest to podpisanie wydatkow na 30 lat. Chociaz
          przyznaje, ze przy trojgu dzieciach jest to rozwiazanie prawidlowo-typowe.
          Jezeli chodzi o jacht, to jako dobrze zyczacy ci forumowicz, zycze ci aby ci
          nie dali pozyczki, co oczywiscie sie nie stanie.

          Rozumiem jednak, ze marzenia nie maja ceny. W tym rowniez i twoje. Osobiscie
          podoba mi sie wariant Macacza, no ale on nie ma trojga dzieci. Jezeli chodzi o
          bycie landlordem, to jest to dosyc ciezkie. Moze w twojej sytuacji (na razie)
          to jeszcze idzie. Ale problemow moze byc bez liku i to w kazdej chwili. Nie
          jest to takie latwe jak podajesz.
          • Gość: Mirko Jachty i samoloty... IP: *.union01.nj.comcast.net 24.04.02, 06:37
            drapieznik napisał:

            > Zybi,
            >
            > Przyklad podales jak najbardziej realny. Jest tylko jedno milczace zalozenie:
            > nie za bardzo sie w takim ukladzie mozna ruszyc. Taki dom to jednak powaznie
            > wiaze do miejsca pobytu. Jest to podpisanie wydatkow na 30 lat. Chociaz
            > przyznaje, ze przy trojgu dzieciach jest to rozwiazanie prawidlowo-typowe.
            > Jezeli chodzi o jacht, to jako dobrze zyczacy ci forumowicz, zycze ci aby ci
            > nie dali pozyczki, co oczywiscie sie nie stanie.
            >
            > Rozumiem jednak, ze marzenia nie maja ceny. W tym rowniez i twoje. Osobiscie
            > podoba mi sie wariant Macacza, no ale on nie ma trojga dzieci. Jezeli chodzi
            o
            > bycie landlordem, to jest to dosyc ciezkie. Moze w twojej sytuacji (na razie)
            > to jeszcze idzie. Ale problemow moze byc bez liku i to w kazdej chwili. Nie
            > jest to takie latwe jak podajesz.

            Podobno jacht to dziura w oceanie w która wrzuca się pieniądze?
            Ja chciałbym samolot a najlepiej szybowiec.
            Nie musi byc nowy, ale dobry, z długimi skrzydłami, najlepiej 15 metrowy lub
            więcej.
            Którybądź stąd mógłby być:
            www.glider.com/pictures.htm

            Przyjdzie i na to pora...
            depechy.free.fr/from_images.html
            • drapieznik Mirko, 26.04.02, 05:33
              przepiekne zdjecia. Na lodziach sie znam bardzo dobrze i wieje jak najdalej bo
              mam na nie slaby charakter. Jestem jak alkoholik ktory jest na odwyku. Nawet
              samo mowienie o lodziach zmusza mnie do ot takiego dla zabawy sprawdzania
              cen... Jestem okropnie niestabilny w tym zakresie. Dlatego pisze to Zybiemu
              zeby siebie trzymac w ryzach. A Zybi zachowuje sie kaczka na deszczu: nic mu to
              nie robi, a mnie tak. Natomiast latanie to inna sprawa chociaz rownie piekna...

              Mam znajomego co zrobil sobie samolot. Kupil zestaw i go kleil kilka lat w
              obecnosci inspektora. Teraz nim lata. Ja wpadlem w nalog robienia maszyn CNC.
              Wczoraj przez pol nocy uczylismy sie frzowac razem z kolega i wiesz co? Teraz
              musze miec frezarke w domu a zaraz potem tokarke. Nie wyobrazam sobie bez nich
              zycia! Nigdy nie frezowalismy z kolega ale po kilku probach wyfrezowalismy
              (glowice do mojej nowej maszyny CNC) tak pieknie, ze skonczylismy o trzeciej
              rano, po dziewieciu godzinach po pracy dziennej... Mozliwosc skrawania metalu
              dla mnie graniczy z artyzmem. Tyle rzeczy musielismy razem odkryc, az szkoda,
              ze nie znamy kogos kto ma jakiekolwiek pojecie o tym. Tniesz w jedna strone,
              spowrotem, szybciej, wolniej, gklebiej, plycej, bardziej w lewo bardziej w
              prawo. Jest tam tyle zmiennych a kazda oznacza cos innego. Jak widzisz kazdy
              ma swojego hyzia... Ale zdjecia podales piekne.
            • cree Re: Jachty i samoloty... 27.04.02, 00:01
              Gość portalu: Mirko napisał(a):
              > Ja chciałbym samolot a najlepiej szybowiec.
              > Nie musi byc nowy, ale dobry, z długimi skrzydłami, najlepiej 15 metrowy lub
              > więcej.
              > Przyjdzie i na to pora...
              Mirko, zycze Ci tego... Kup sobie ten szybowiec!
              A na poczatek moze cos innego, np. jakiegos paraglajta, moze byc z silnikiem...
              www.nova-wings.com/index3.htm
              Latanie na czyms takim tez musi byc fajne.
              BTW, jakies 2 dni temu rozmawialam z F...kiem o Bocianach. Pamietasz?
              Pzdr.
              RA

      • Gość: Realista Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.avenel01.nj.comcast.net 24.04.02, 05:18
        Moze i oni byli zwykli-niezwykle mili ludzie ale nie nazywalbym zycia w NY/NJ
        za 20K na rok na 2 dorosle osoby sensownym planem na zycie.
        • Gość: criss Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.ipt.aol.com 24.04.02, 16:03
          Gość portalu: Realista napisał(a):

          > Moze i oni byli zwykli-niezwykle mili ludzie ale nie nazywalbym zycia w NY/NJ
          > za 20K na rok na 2 dorosle osoby sensownym planem na zycie.

          Hmmm , co wobec tego proponujesz w ich sytuacji ?
          Tylko nie jakas szkola i potem super stanowisko
          w powaznej firmie , bo po prostu nie maja na to szans .
          I sensownie , tzn puk puk to realne zycie stuka ,
          a nie jakies mrzonki o tym , co mogloby byc .

          C.


    • Gość: Jurek Do wszystkich cwokow... IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 24.04.02, 05:39
      I po to zescie tu przyjechali? Zeby o pozyczkach na dom mowic. Duzo rozmowy a
      jestem przekonany malo akcji. To juz drugi dzien dupe zawracacie. W tym samym
      czasie, prawdziwa przedsiebiorcza osoba zarobila by kilka groszy. Ale wy,
      cwoki, na to czasu nie macie. Wolicie sie onanizowac rozmowami jak to sie wam
      wszystkim dobrze powodzi. Jezyk jakim sie poslugujecie jest najlepszym dowodem
      waszego dobrobytu. Faktem jest, ze ci ktorym sie "powodzi" nie spedzaja czasu
      na klotnie jaki samochod wylowic z rzeki zeby pozniej go opedzlowac frajerowi z
      Bulgarii. Oni po prostu pracuja. A wiec, wracajcie do zmywania garow. Za 10 lat
      bedziecie mogli spelnic swoje forumowe marzenia.
      • Gość: Mirko Re: Do wszystkich cwokow... IP: *.union01.nj.comcast.net 24.04.02, 06:07
        Jurek-Ogórek-Kiełbasa-i-Sznurek.

        Wniosek: niczego nie masz bratku do powiedzenia a kłapiesz.

        Sam jesteś ćwok i to patentowy.

        Weź słownik i poproś kogoś starszego, żeby Ci przeczytał coś mądrego.
        • drapieznik Mirko, 24.04.02, 06:39
          wiesz, ze cie lubie ale musze przyznac, ze mam tez mieszane uczucia co do tego
          watku. Nie, zeby nie byl ciekawy, wprost przeciwnie. Ale jest tak olbrzymia
          roznica poziomow uczestnikow, ze dobry watek robi sie instruktazem dla
          przedszkolakow.

          Moj przyklad: znajomi, razem chyba 100k. Latala kolo niego tak ze facetowi w
          koncu odbilo az ozenil sie. Juz przed slubem bylo widac, ze kawal cholery (jak
          mysli ze mu bede prala koszule, albo nasmiewala sie publicznie z jego matki).
          Dlaczego tak sie zawziela? Jego rodzina (ta zla matka) mieli sporo forsy.
          Chlopak byl zawsze legancki, jak spod igly. Raz leased Taurus SHO. Pytam: po co
          lease? A bo to sie oplaca...
          Po slubie kupili dom. Ok. $400, nie Manhattan. Zeby to byl chociaz Manhattan,
          ale byl to najbardziej buraczany burakow. A nawet 100^100 gorzej. Jak mozna tak
          zwariowac zeby w takiej dzielnicy kupic? Same cwoki tam mieszkaja, tyle ze
          biale. Do tego szambo. Splaty. Meble kosztowaly cos 30k. Automatyczny
          sppppryskiwacz do trawki 5k. Dom przy domu. Po slubie zmiana. Zaczela go
          calkowicie olewac. Matka dala niezla forse na ten dom, on mial oszczednosci,
          ona gola. Teraz wszystko na pol. On zdziadzial. Jak zobaczylem jego buty i
          teczke to ostatnio takie widzialem w Auschwitz.
          Do tego kramu przyszlo dziecko. Teraz go juz calkowicie olala i lata za innymi.
          Facet placze i jest za tym dzieckiem. Potem ja z pracy wyrzucili. Obciagnela
          pieniadze jego rodzicom grozac, ze jak nie pomoga to nie maja prawa wstepu do
          wnuka. Itd, itp.
          Przypadkowo uslyszalem dyskusje 3 lata pozniej na temat oddawania tego SHOW. Co
          ja glupi? Oni chca 17k gotowka. Takie auto... To sie nie oplalca... Gryzlem sie
          w jezor zeby mu nie przypomniec co on wygadywal 3 lata wczesniej.
          • Gość: Mirko Re: Mirko, IP: *.union01.nj.comcast.net 24.04.02, 07:06
            Drapieżny,
            różnica poziomów? Fakt. Ale temat jest NAPRAWDĘ poważny. Kupa forsy, poważne
            historie, procenty. Niech się młodzież uczy. Ci co się nie garną - mają wolną
            wolę spadać.

            I oczywiście, że nie można dać się zwariować.
            Spryskiwacze trawy za 5 koła??
            Odpaliło gościowi. Na początku, kiedy jeszcze była magia i odpinanie jej
            biustonosza było jak otwieranie kluczykiem nowego Porsche - wyglądało to jak
            przez rózowe okulary, potem opadła ich przemozna nuda i szara rzeczywistość.
            Takich facetów jest moc, żadna atrakcja. Będzie miała panienka duże szanse,
            żeby znaleźć podobnego albo identycznego. A i ona - z Twojego opisu biorąc -
            nic takiego. Ma to samo co inne, pewnie i w tych samych mniej więcej miejscach.

            Ja osobiście w sprawie trawników kupiłem 4 plastikowe beczki po 35 galonów i
            pompkę za $80 a za zaoszczedzone w ten sposób parę dolarów odlotowy komplecik
            swojej kobiecie z "Sekretu Wiktorii".
            Postawiłem w krzakach pod rynnami (te beczki) i jeden deszczu i mam na cały
            tydzień podlewania ZA FRIKO i to mnie cieszy. Jestem "green" i w ogóle.

            Tak jak już pisałem w sprawie jachtów: wolałbym szybowiec niż starą chałupę.
            Krążenie na fali i/lub termice nad górami rajcuje mnie znacznie bardziej niż
            prucie nawet dobrą piłą tych nadżartych belek w piwnicy. Wiatr szumi, widok jak
            skurczybyk, muzyka gra, czasem pogadam z kimś przez radio. Ostatnio nawet z
            rejsowym "Lotem" do Warszawy...
            Realia sa jednak jakie są. Piwnica i wio.
            Mam nawet takie przełożenie na swoja kobietę, że dałbym ja radę namówić na ten
            szybowiec, tyle że gdzieś jednak musimy mieszkać...

            W moim ulubionym Amsterdamie (tuż po Kathmandu) ludzie chętnie (i z przymusu
            realiów?) mieszkają na barkach czy innych jachtach ale w Nowym Amsterdamie i
            okolicach - jest to nieprzyjęte.
            • drapieznik Re: Mirko, 26.04.02, 05:10
              Bardzo ladnie piszesz i cenie cie za to. Np. za ten pomysl z beczkami. Bo
              jakbys bral wode z rur to ci automatycznie i sciek podwyzszaja, przynajmniej
              tak jest u mnie. Ja mialem podobna sytuacje to wbilem point na 25 stop i
              pompowalem shallow pump. Tlko ze woda wychodzila tak straszna, ze sie balem to
              uzywac do polewania a bylo to w oklicyc czystych wielkich jezior. Dobre, nie?
              Pomyslec, ze ja w tym plywalem. Podoba mi sie, ze 'panujesz' nad swoja kobieta.
              To cenie bo niewielu to potrafi. To jest prwdziwa sztuka. Szybowiec?
              Zazdroszcze, bo tego sie boje, ze jakis maly blad i nogi mi w d. wejda.
              Chcialem sobie srobic ulralight ale jestem za praktyczny. Jak wiesz skasowalem
              ubezpieczenie zdrowotne, juz trzeci miesiac ma przez to niezla podwyzke.
              Szkoda, ze nie zrobilem tego 10 lat temu.

              Czy to ty pisales swego czasu o checi zalozenia solar panels? Sprwdzilem jak to
              jest u ciebie (u mnie niestety sa glaby i udaja, ze cos robia ale to jest wrecz
              smieszne) i wyglada to nawet mozliwie chooc nie jset to az tak praktyczne jakby
              sie to wydawalo? Czy nadal chcesz cos takiego zakladac? Na razie zrob sobie tak
              jak moj kolega: za 420 kupil male ogniwko i doladowuje baterie samochodowa..
              Fajnie to wyglada i cieszy oczy.
        • Gość: cycek Re: Do wszystkich od cycka cos madrego!!!!!!!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 24.04.02, 06:50
          cycek twierdzi ze na taka chalupe -jak na poczatku pytali!!
          ,bo sie zgubilem wazniejsze sprawy mialem!!to nie warto wydawac ni centa!!
          Ale tych smierdzieli co stac i to zrobia glownie INS zatrudnia!
          albo zydy sa z zyda pradziada!
          • drapieznik cycek, 27.04.02, 01:13
            muszesz przyznac, ze sie z toba zgadzam tylko moglibysmy debatowac
            slowo 'taka'. Tu jest niezmierzona ilosc wariantow, a ja uwazam tylko jeden z
            nich. Ludziom nie przetlumaczysz;ona chce miec chalupe po zejsciu z samolotu.
            On by poczekal ale ona mu nie pozwoli. Ona ma stare wiadomosci z Polski, ze
            to 'interes'. Zapomina, ze po takim kupnie to zeby w sciane.

            Poza tym mylny jest poglad przecietnych inwestorow amatorow Polakow. Dom w
            ktorym mieszkaja nie jest inwestycja. Kiedys byl, ale teraz nia nie jest. A ze
            sobbie ludzie licza i marza, ze jest na ich korzysc to jest bardzo typowe.
    • Gość: Mirko No i patrz cycek jak dyskutantom mowę odjęło... IP: 65.206.44.* 24.04.02, 15:52
      ... w momencie kiedy się odezwałeś!

      Zakonotuj sobie ważną zasadę życiową: jak jesteś w dołku - przestań kopać!
      • Gość: Mirko Jak to jest z tym kupowaniem "szklanych domów"... IP: 65.206.44.* 24.04.02, 17:52
        W związku z tym, że nam się troszkę wątek rozjechał na manowce (i personalne
        potyczki/pyskówki), pozwolę sobie nawrócić go (tego wątka) delikatnie nazad na
        kierunek z grubsza wcześniej obrany.

        Szacuję też jednak, że temat kupowania chałupy musi jednak dosyć szybko
        zdechnąć, bo nie jest bynajmniej łatwo typowemu imigrantowi, który czasem z
        trudem znalazł się tam gdzie jest opanować sztukę zawładnięcia własnym
        kawałkiem trawnika tamże. Co innego używane samochody, czy jak załatwić lewe a
        dobre SSN za przysłowiowego dolara...

        Te trawniki są bowiem coraz droższe - czyt. uciekające, trudne do złapania.
        Gdzieniegdzie wręcz NIESAMOWICIE drogie!

        Z poniższego wynika, że nie jest to tylko problem Stanów czy Kanady:
        www.bbc.co.uk/radio1/news/main_news/020308_houseprices.shtml

        W Stanach (troszkę mniej w Kanadzie) tania technologia budowania byle jak, z
        dykty, tanich belek i bylejakich desek (także tych domków po pół melona i
        więcej) jest jeszcze dodatkowo podżerana przez te wszystkie mrówy, termity,
        kołatki i inne drobne pałzające i latające maleństwa
        www.doityourselftermitecontrol.com/other.htm -
        a bank zanim przyzna pożyczkę chce widzieć świadectwo, że domku nic nie żre i
        ustoi przez ustalony okres spłat.

        Duża część tych "świadectw" jest oczywiście conajmniej naciągnięta czy wręcz
        nieprawdziwa. Przyjeżdża firma, za $1000 czy $2000 psika jakimś świństwem i
        dzięki temu daje papier że "min/termitów bolsze njet".
        Wszyscy o tym wiedzą, pozory są zachowane a biznes się kręci.

        A przy okazji: dobry adres gdzie jest objaśnione krok po kroku na czym polega
        kupowanie domu w Stanach (na przykładzie New Jersey właśnie)
        www.summit-nj.com/bnj.htm#12
        • Gość: JERZY Re: Jak to jest z tym kupowaniem IP: 151.198.81.* 24.04.02, 18:16
          A PRZECIEZ TY KUPILES TAKIEGO TRUPA STAREGO ZDZARTEGO PRZE TERMITY. iLE MA LAT
          TA ZGNITA CHALUPA CO JA TERAZ REMONTUJESZ / 90,120 ? I CO TU UDAJESZ EXPERTA OD
          SIEDMIU BOLESCI.KUPILES TO MASZ ZAJECIE TERAZ DZIEN I NOC I SKARBONKE BEZ DNA.
          • _szwedka Re: Jak to jest z tym kupowaniem 24.04.02, 18:21
            No i jak??? Tu Jerzy tam Rafal a moze to po prostu bb.... hehehehe
            • Gość: Mirko Patologie Forum IP: 65.206.44.* 24.04.02, 18:55
              _szwedka napisała:

              > No i jak??? Tu Jerzy tam Rafal a moze to po prostu bb.... hehehehe

              Rafał - to Mr Hyde a Jerzy - Dr Jackyl i "w jednym stali domu"
        • Gość: --Michal Mirko dzieki za ciekawe infromacja. IP: *.tiaa-cref.org 24.04.02, 18:21
          Niesty wiele Ciekawych watkow na tym forum zasmiecane jest przez
          personalne "wycieczki ".

          Wracajac jednak do tematu. Mirko, podales dobre informacje.
          Dodac mozna ze dobrym pomyslem przed wystapienie o porzyczke jest sprawdzenie
          swojego raportu kredytkowego (jest to dobry nawyk nawet jezeli nie starasz sie o
          porzyczke), ktory w niektorych stanach (np. CO)agencje sa zobowiazane udostepnic
          Ci raz do roku bezplatnie. Umozliwi Ci to naprawienie ewentualnych bledow i
          polepszy szanse na nizszy procent. Pozatym warto wiedziec jak jest roznica miedzy:
          "Pre-Qualified, Pre-Approval, Approval". Sprawdz link:

          quickenloans.quicken.com/lpcontent/CnUtPage/ql/content_3col/hbc_art_reality
          .en.html

          Co do pozerania domow przez robactwo to jest to niestety plaga. Na szczescie nie
          wszedzie sa takie problemy np. UT,CO,WY. Powoduje to jednak inna "niedogodnosc",
          wiekszosc domow jest wykonana wlasnie taka technika co nie wszytkim sie podoba.
          IMHO: domy np w TX sa o wiel ladniejsze i o niebo tansze w porownaniu z CO.

          Masz racje tez mowiac o problemie ceny. Ze wszad slychac ze rynke music to
          skorygowac, ale chyba nie predku bo dobry (nisko oprecentowany) kredyt napedza ta
          machine. Byc moze na koncu roku. W moich okolicach (Denver) domy od 200-350K czy
          te najtansze ciagle zyskuja na wartosci ok 4%, da sie jednak zauwazyc spadek cen
          domow powyzej $450K oczywiscie nie dotyczy to najlepszych dzielnic miasta tylko
          przedmiesc.
          • Gość: rafal Re: Mirko dzieki za ciekawe infromacja. IP: 151.198.81.* 24.04.02, 18:30
            informacja ciekawa,moze byc ,ale robaki dalej zra chalupy i co dalej?

            szwedka - ciekawa jestes? to pierwszy stopien do piekla,babska wscibskosc?
            wsadz swoj nos do zupy. a na imie mam rafal,jerzy. tak ty szwedka.
          • Gość: Mirko ciekawe infromacje... IP: 65.206.44.* 24.04.02, 18:51
            Gość portalu JERZY napisał jak umiał:

            > A PRZECIEZ TY KUPILES TAKIEGO TRUPA STAREGO ZDZARTEGO PRZE TERMITY.
            > iLE MA LAT
            > TA ZGNITA CHALUPA CO JA TERAZ REMONTUJESZ / 90,120 ?
            > I CO TU UDAJESZ EXPERTA OD... itd, itd.

            "Udaję eksperta"? Nie kolego. JA JESTEM EKSPERTEM, mam na to papier i sprzedaję
            rady po dolarze. A kim Ty jesteś? Co wiesz? Znasz jakąś ciekawą historyjkę?
            Dowcip? Wierszyk? Piosenkę

            Jest to nawiasem mówiąc bardzo ciekway "post". Zoologiczno - przyrodniczy.
            Jak z gablotki na Wydziale Patologii. Gościu siedzi zamulony przed monitorem i
            szlag go trafia, dokopałby jakiemuś kundlowi czy komubądź ale głowy nie może
            podnieść bo instynkt samozachowawczy jest jednak silniejszy.
            Przywaliłby obojętnie komu, obojętnie za co. ("Jabym wiedział za co to bym
            zabił!)
            polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=24&M=ML
            • Gość: jerzy Re: ciekawe infromacje... IP: 151.198.81.* 24.04.02, 19:05
              no wlasnie mirko spojrzyj na swoje posty do gory,sam reagujesz dokladnie tak
              jak opisales ,nerwy wysiadaja?,papierek powiadasz masz i co juz wszystko
              umiesz? krytyka jest wszedzie musisz o tym pamietac wystepujac publicznie. Ok
              napisz o tych kornikach cos wiecej.
        • Gość: Martyna Re: Jak to jest z - do Mirka specjalisty IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 19:10


          Poruszamy problem kasy ( wiadomo wazne), lokalizacji, szkol itp ale nikt nie
          napisal o materialach, z ktorego domy sa budowane tutaj gdzie ja mieszkam to
          domy buduje sie z drewna 1.nie mam zielonego pojecia jak taki dom dlugo
          przetrwa 2. te "drewniaki" sa bardzo glosne stare, nowe- bez znaczenia -
          czasami to prawie z piwnicy slychac kroki i rozmowy na pietrze to chyba jest
          istotne bo jak Bozia obdaruje mnie gromadka pociech a pewnie za mamusia
          najcichsze nie bede to jak zyc w takim domu.
          Po drugie jesli kupimy dom wielorodzinny z wynajmiemy jedno z mieszkan to pewnie
          bedziemy miec BiG BRothers na zywo bez telewizji.

          Co jeszcze czy ktos z Was sprawdzal przy zakupie domu czy przypadkiem nie ma
          tam materialow toksycznych?(i jesli tak to gdzie) Ostatnio czytalam w gazecie ,
          ze rodzinka kupila dom iles lat temu okazalo sie , ze potwornie toksyczny. Dom
          zburzono , ubezpieczenie nie zaplacilo nic a rodzinka zaczyna zycie od zera.

          Pozdrowionka



          • jot-23 Re: Jak to jest z - do Mirka specjalisty 24.04.02, 19:54
            Gość portalu: Martyna napisał(a):

            >
            >
            > Poruszamy problem kasy ( wiadomo wazne), lokalizacji, szkol itp ale nikt nie
            >
            > napisal o materialach, z ktorego domy sa budowane tutaj gdzie ja mieszkam to
            > domy buduje sie z drewna 1.nie mam zielonego pojecia jak taki dom dlugo
            > przetrwa 2. te "drewniaki" sa bardzo glosne stare, nowe- bez znaczenia -
            > czasami to prawie z piwnicy slychac kroki i rozmowy na pietrze to chyba jest
            > istotne bo jak Bozia obdaruje mnie gromadka pociech a pewnie za mamusia
            > najcichsze nie bede to jak zyc w takim domu.
            > Po drugie jesli kupimy dom wielorodzinny z wynajmiemy jedno z mieszkan to pewni
            > e
            > bedziemy miec BiG BRothers na zywo bez telewizji.
            >
            > Co jeszcze czy ktos z Was sprawdzal przy zakupie domu czy przypadkiem nie ma
            > tam materialow toksycznych?(i jesli tak to gdzie) Ostatnio czytalam w gazecie ,
            >
            > ze rodzinka kupila dom iles lat temu okazalo sie , ze potwornie toksyczny. Dom
            > zburzono , ubezpieczenie nie zaplacilo nic a rodzinka zaczyna zycie od zera.
            >
            > Pozdrowionka

            co dokladnie czytalas? "toksyczny" znaczy??? radon? mold?

            • Gość: Martyna Re: Jak to jest z - do Mirka specjalisty IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 20:22


              Czytalam w o tym lokalej gazecie (mieszkam w Pensylvani)ale niestety nie
              pamietam o jaki toksyczny material chodzilo. JeSLI cIE TO BARDZO interesuje to
              moge sprobowac poszukac wiecej informacji.
              • Gość: Mirko Re: Jak to jest z - do Mirka specjalisty IP: 65.206.44.* 24.04.02, 22:16
                Przykład - jak każdy horror - dobry, tyle że wbrew pozorom nie mający z
                nieruchomościami aż tyle wspólnego ileby się wydawało, że ma.

                Chodzi bardziej o amerykańskie czyja wina ("who's fault") i kto buli ("who's
                paying the damages").

                Na placu boju zazwyczaj w takich sytuacjach jest kilku prawników
                reprezentujących bardzo sprzeczne interesy firm i ludzi którzy chcą od siebie
                wzajemnie pieniądze. Zazwyczaj na lwią część tych pieniędzy liczą prawnicy więc
                jest ciekawie.
                Najprościej jest kiedy jest jakakolwiek polisa od odpowiedzialności i
                ubezpieczalnia, która chce się wtedy zazwyczaj wyłgać/wywinąć leszczem.

                Nie ma ubezpieczalni? Polisa wygasła? No to najczęściej bidne nie dostają centa
                i są jeszcze bidniejsze. Wiadomo: Ameryka - wolna amerykanka.

                Związek z nieruchomościami całej historii może być n.p. za pomocą spraw
                związanych z aktem własności i ubezpieczeniem jego "czystości" ("clean
                title", "title insurance"), ale nie znając szczegółów można tylko zgadywać.
    • Gość: gosia Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.okaloosa.lib.fl.us 24.04.02, 19:07
      Poprostu musisz byc lekarzem,dentysta lub prawnikiem,oto cala recepta!!!Kupisz
      wtedy dom nawet za wiecej.
      • Gość: Mirko Buda za ćwierć miliona $ IP: 65.206.44.* 24.04.02, 19:55
        Martyna,

        To o co pytasz robią eksperci od robienia tego, czyli n.p. tzw "home
        inspectors".
        Każda strona może i najczęściej przyprowadza swojego. Na podstawie pisemnych
        opinii tychże padlinę następnie atakują szakale-prawnicy.

        Wymagania/przepisy i odpowiedzialność są BARDZO różne w zależności od
        lokalizacji. Prawne - w sensie przepisów stanowych (różnych w każdym Stanie) i
        fizyczne w sensie wykonania i położenia chałupy.

        Ogólnie rzecz ujmując, w Stanach, jak sama nazwa wskazuje panuje w tym
        względzie tzw "wolna amerykanka", tzn jeśli chcesz mieć NAPRAWDĘ PEWNIE i
        PORZĄDNIE, to kupujesz plac i krążąc jak nerwowa wiewióra pilnująca kopczyków
        żołędzi w 3 punktach lasu naraz - pomiędzy architektem, prawnikiem, Urzędem
        Miejskim, głównym wykonawcą i podwykonawcami patrzysz na wyciekającą wartkim
        strumieniem forsę - coś jak ten "rolnik który śpi a jemu w polu samo rośnie".

        Finansowanie (pożyczka) na tzw "new construction" to jednak nie to samo co na
        gotowy (n.p. stary czy b. stary) dom.
        Oczywiście ta sama zasada dotyczy zakupu gruntu.
        Generalnie: Trzeba mieć CAŁĄ KUPĘ GOTÓWKI, żeby na takie schody wchodzić.
        Ponadto: średnio w USA mieszka się w jednym miejscu 7 lat, więc więc nikt nie
        buduje i nie kupuje niczego nawet w jakimkolwiek pobliżu jakości
        tzw "europejskiej".

        Realnie więc 99,9% chętnych pozostaje normalna pożyczka z 5-20% własnego wkładu
        gotówkowego i bardzo stare, stare czy "ślicznie nowe" domy (klasy buda).

        Wyciszanie? Odporne na robactwo konstrukcje nośne? To wszystko kosztuje. Znam
        przypadek f-my, która remontując 20 kuchni w budynku wielorodzinnym użyła
        wszędzie na podłogach nieco tylko cieńszą (o $2 na arkuszu tańszą) sklejkę i
        zamiast przykręcić ją śrubami - przybiła gwoździami, oszczędzając pewnie
        kolejne $10-20 na kuchni. Efekt po roku, kiedy firma dawno się rozpłynęła we
        mgle? Uginające się podłogi spowodowały po kolei wysadzanie płytek podłogowych
        przez samowysuwające się gwoździe. Odstające płytki - pomijając efekt
        estetyczny - to tzw "tripping hazard" (czyli, że można się wypieprzyć na mordę
        niosąc n.p. garnek gorącej zupy), tak więc całość trzeba było robić jeszcze raz
        ale tym razem z lokatorami i mebelkami kuchennymi wewnątrz.
        Co tanie - to drogie?

        Gdzieś jednak trzeba mieszkać. Niewiele da się uzyskać buntując się przeciw
        takiemu systemowi jaki w budownictwie/obrocie nieruchomościami w USA panuje.
        Prościej jest poznać zasady gry, przyłączyć się i zagrać samemu. Jest to bardzo
        ciekawy sport.

        P.S. Najnowszy przekręt na grubą skalę? Farba ołowiowa. Czyli Ty oglądasz
        telewizor, dziecko wtrynia z głodu, rozpaczy i niedoboru wapna stary tynk
        całymi garściami i rośnie na "ołowianego głupka" bo 13-ta warstwa farby była 66
        lat temu robiona z dodatkiem ołowiu. Ktoś musi być temu winien!
        • Gość: Martyna Re: Buda za ćwierć miliona $ do Mirko IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 20:19


          Stokrotne dzieki za odpowiedz.

          Zgodze sie z Toba, ze Amerykanie mieszkaja w drewnianych budach ale nawet
          nowe i drozsze domy sa skonstruowane z drewna ( okolo 450 tys)i przewaznie nie
          sa wyciszone to chyba jakijs zwyczaj nikomu nawet sie nie marzy cichy dom tylko
          na mnie wszyscy znajomi Amerykanie(lacznie z mezem) patrza jak na dziwolaga bo
          dom cichy chce miec z solidnymi scianami, muzyke w restauracji w dodatku myje
          okna.
          Teraz przypomnialo mi sie, ze pisales cos nt remontow , ktore powinny byc
          konsultowane z U.M o ile sie nie myle. Teraz mnie nastraszyles bo mysmy
          przeprowadzili wlasnie kompletny remont jednego pietra domu mojego meza i
          nigdzie zesmy tego nie meldowali ( mam nadzieje, ze Cie zle zrozumialam).

          Pozdrowionka

          • Gość: Mirko Tax assesment IP: 65.206.44.* 24.04.02, 21:07
            Martyna,

            w różnych miastach jest różnie. W jednych pozwoleń na remonty/ naprawy
            przestrzega się ściśle w innych wcale.
            Jeśli Was dotąd nie scignęli to jest szansa, że nie ścigną, chyba że wielkość,
            funkcjonalność (i kształt) domu uległy znacznej (widocznej) zmianie.

            Problem MOŻE (ale nie musi) wypłynąć przy ew. sprzedaży
            kiedy to co w Urzędzie zapisane że jest będzie się znacznie różniło od
            rzeczywistości.
            (Najwyżej każą rozebrać...he, he, he)

            W skrócie chodzi o to, że jeśli od oryginalnych 2-ch sypialni i jednej łazienki
            płaciliście ileśtam podatku to teraz, kiedy łazienek na przerobionym na
            mieszkanie strychu jest 3 a sypialni 6 - trzebaby ściągać więcej a Urząd biedny
            nie wie. Urzędy BARDZO nie lubią nie wiedzieć i być biedne.

            Jeśli zmiana jest niewielka (kosmetyczno/estetyczna) to zero problemu.
        • macant Re: Buda za ćwierć miliona $ 26.04.02, 08:40
          Mirko, podloga powinna byc na wkrety, drywall tez. Ale zakladasz, ze kontraktor
          chce ci zrobic dobry dom. Kontraktor ma czesto ciebie i twoj dom gdzies i
          zaoszczedza na czym sie da. Potem bankrutuje i zaklada nowa firme i nic mu nie
          zrobisz. A jak go w koncu namierza, to przepisze na kogos, a te pieniadze na
          tobie i tak zarobil...

          Luan w lazience i kuchni a najlepiej wszedzie. Znasz sie, ale to jest temat
          morze. Najgoorzej jak masz cos takiego jak nieszczelna rura wodna w scianie czy
          podlodze. A znajdziesz to po roku albo dwoch.
      • evesdropper chałupa za 400K for those who have jobs 24.04.02, 20:04

        to ponizej to BZDURA!

        Nie trzeba byc zadnym. oni kupuja domy za 4M a nie za 400K.
        Jedyne co trzeba miec to prace (nie robote, nie obrazajac fizycznych).
        Zeby miec prace trzeba skonczyc dobre studia (dobrze wyksztalcony
        informatyk z BS, bez dowiadczenia full time w duzej korporacji na start
        50K). Zeby dostac pozyczke na 400K trzeba miec dochod nieco ponad 100K.
        Jak sa dwie osoby w rodzinie, jedna zarobi ~70K , druga ~50K to maja taki
        dom bez wysilku. Pozdrawiam i zachecam do INWESTOWANIA W SIEBIE!






        Gość portalu: gosia napisał(a):

        > Poprostu musisz byc lekarzem,dentysta lub prawnikiem,oto cala recepta!!!Kupisz
        > wtedy dom nawet za wiecej.

        • Gość: zybi Jachty i samoloty... nie dla biedakow IP: 130.68.2.* 26.04.02, 03:09
          Biedak widzi jacht zaglowy, jako dziure w oceanie, do ktorej trzeba ciepac
          pieniadze.

          Natomiast madrala zeglarz, kupuje stara lajbe za jakies drobne pieniadze.
          Troche wyremontuje i daje ogloszenie do polonijnej gazety.
          "Wucieczki LUKSUSOWYM JACHTEM"
          Ludziska sie pchaja i kolejka juz rezerewuje miejsca na kilka miesiecy
          wczesniej.
          Biedak widzi jacht, po przez dziurawy portfel.
          Madrala napycha pieniedzmi portfel, przy pomocy dziurawego jachtu.

          W ameryce biedni Polacy zawsze maja wiatr w oczy.
          Wystarczy podpatrzec jak zarabiaja ini.
          Wystarczy nie stac z boku i nie zadzroscic.
          Ameryka daje szanse.
          Tak jest ze wszystkim w USA.
          Dziwolagi wypowiadaja sie na FORUM o domach, a sami mieszkaja w wynajmowanych
          pokoikach. Placa tyle samo za wynajem, co biedaki bedace wlascicielami domow.

    • Gość: --Michal lodz zaglowa IP: *.client.attbi.com 26.04.02, 03:35
      Zybi,
      Daj znac jak Ci pojdzie z tym pomyslem! Czy musisz miec jakies dodatkowe
      ubezpiecznie na przewoz ludzi za oplata? Albo jakas specjalna licencje ze stanu?
      Powodzenia!
      • Gość: Mirko Re: łodź żaglowa. (Na wiosła czy motorek?) IP: *.union01.nj.comcast.net 26.04.02, 05:28
        Jak z większością poważnych problemów życiowych, są dwie szkoły na ten temat,
        (czyli jak zarobić): falenicka i otwocka.

        Jedna - to tanio kupić - drogo sprzedać (bylejaka dziurawa łajba za $135 +
        wspólnie wypita flaszka vs. luksusowy jacht za $13500 w miesiąc później z aby
        warstwą farby) czyli dużo a szybko zarobić...
        a druga: niby mało na każdym łepku zarabiać ale wozić dużo łebków.
        Obie mają wady i zalety.
        Biznesmen falenicki widzi tylko jeden model - otwocki drugi i potencjalnie jest
        szansa, że obu się uda.
        Sukces zależy od tego jak mocno wierzą i próbują.

        Mam przyjaciółkę (nazwijmy ją n.p. Pani Jemiołka): 4 lata w Stanach i już dom
        za $350 tys., dwa nowe auta i ZERO DŁUGÓW!
        (Zarabia też już $100 tys. ALE NIGDY NIE SPRZĄTAŁA! I nie, nie jest dentystką!
        A zaczynała OD ZERA).
        Utopiłaby każdego z Was po kolei lub wszystkich naraz w 1 łyżce (zaczarowanej
        na blond) zimnej wody, choć i ładna i miła (z pozoru) suka też jest.

        Właśnie przegania kolejnego majstra od kominka, głównie z tego powodu, że uważa
        (źle powiedziane: JEST PRZEKONANA!), że ktoś od układania cegieł, nawet bardzo
        równiutko - to ZAWSZE prosty robol a jako taki nie może zarabiać więcej niż
        $100/dzień, bo jest oczywiste, że przecież lepsze jej PEWNE $100, niż brak
        roboty - czyli podstawowy problem większości kandydatów do jej kominka
        (przypominam: roboli) - czego też jest pewna.
        Wierzy też szczerze, że kominka nie się powinno budować dłużej niż 3-4 dni.

        A wiara - jak wiadomo - czyni cuda.

        Znam ją i wiem, że wreszcie (rychło) trafi na idiotę, który jej faktycznie ten
        kominek zrobi za góra $500.

        To będzie pierwsza polska milionerka w pierwszym imigranckim pokoleniu jaką
        znam. Panią Basię P.-J. pomijam - bo nie znam jej - no i sprzątała
        ("klinowała").
        • Gość: WC Re: łodź żaglowa. (Na wiosła czy motorek?) IP: *.sympatico.ca 26.04.02, 06:26
          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > Sukces zależy od tego jak mocno wierzą i próbują.
          >
          > Mam przyjaciółkę (nazwijmy ją n.p. Pani Jemiołka): 4 lata w Stanach i już dom
          > za $350 tys., dwa nowe auta i ZERO DŁUGÓW!
          > (Zarabia też już $100 tys. ALE NIGDY NIE SPRZĄTAŁA! I nie, nie jest dentystką!
          > A zaczynała OD ZERA).

          No i należy regularnie czytać Poradnik SUKCES pani Eli B.
          • macant Re: łodź żaglowa. (Na wiosła czy motorek?) 26.04.02, 08:31
            Pani Ela to jest bardzo ladny przypadek osoby przedrukowujacej z angielskiego
            na polski. Przedrukowujacej takie androny, ze czesto az wstyd dla kogo ona taki
            niski poziom utrzymuje. Czy pani Ela jest innej narodowosci niz polska czy USA?

            Zybi/Michal: przewoz ludzi. Michal, nie wiem na pewno ale zaklad, ze musi miec
            uprawnienia do przewozu i odpowiednie wyposazenie. Po drugie, panowie chcacy
            przewozic: czyzby wam sie jeszcze nik na lodzi nie topil? Nie zycze tego
            nikomu. Inaczej samemu czy z rodzina inaczej z klientami. Ubezpieczenia,
            przeglady, atesty. A panowi wiedza co sie stalo z Zewem Morza na morzu
            srodziemnym? Na Zewie pod kapitanem Michalskim plywalem jak panowie jeszcze
            plywali gumowa kaczuszka.

            Wg. mnie to jest bardzo glupi sposob wytlumaczenia sobie, ze lodz zarobi na
            siebie. Ja proponuje pieniadze przeznaczone na lodz, szkolenie i wyposazenie
            wplacic na fundusz zbiorowy. A w czasie ktory mamy na ten trening, dla zdrowia
            podjac prace za $5 na godzine i tez wplacic je na ten sam fundusz zbiorowy.
            Potem proponuje poszukac innej metody robienia pieniedzy.

            Przewozenie ludzi stara krypa to czyste wariactwo. Juz lepsza sprzedaz
            owocow/warzyw z bagaznika. Przynajmniej wiadomo co komu ile i od kogo.
            • Gość: --Michal ... no i co z ta lodzia? IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 15:37
              Czesc Macant.
              Co to jest ten fundusz zbiorowy? Uwazam ze posiadanie lodzi jest tansze niz
              nalezenie do klubu (jezli o to Ci chodzi) jezeli duzo plywasz, szczegolnie
              dluzsze rejsy. Z ubezpieczeniami i licencjami jest tak ze kazdy stan sobie sam to
              ustala dla przewozu komercyjnego, dlatego pytalem Zybiego. Jak sam zapewne wiesz
              zagluga turystyczna USA a nawet w calym regionie nawigacyjnym B nie wymaga
              zadnych specjalnych licencji, jezli plywasz pozyczonym yachtem to muisz im
              udowodnic po prostu ze wiesz co robisz i znasz przepisy a takie istniej.
              Oczywiscie b. dobrym pomyslem, jak w kazdej dziedzinie jest szkoloenie czyli
              podwyzszenie swoim umiejetnosci i tu mozesz sie zdac na ASA czy Coast Guard.

              Reasumujac zgadzam sie ze nie jest to proste. Sadze jednak ze jest to mozliwe,
              znam grono ludzi dla ktorych to jest sposob na zycie.

              Gratuluje doswiadczen na morzu i swietnego samopoczucia.
              • Gość: Mirko Łajba vs. Fundusz Zbiorowy? IP: 65.206.44.* 26.04.02, 16:12
                Michał,

                www.monitorpl.com/monitor/9606/9606baum.html
                209.92.40.4/teraz/31prokop.htm
                www.money.pl/NGosp/Internet/W/1014728230.html
                www.skarbiec.com.pl/uslugi/sjutra/sjutra.html
                itd, itd...
                oraz:
                www.mfea.com/
                www.ici.org/
                www.morningstar.com/
                www.mutual-funds.com/mfmag/
                i www.sec.gov/investor/tools/mfcc/mfcc-int.htm
                itd, itd.

                Potrzebujesz SSN i n.p. konto czekowe, tudzież trochę wiedzy, zapału ale i
                cierpliwości.
                Moje ulubione są z grupy Janus. ("Ulubione" w kategorii pieniędzy
                znaczy "skuteczne"...)
                www.janus.com lub
                ww3.janus.com/Janus/Retail/StaticPage?jsp=Home%2FJanusHome.jsp
                • Gość: --Michal Fundusz Zbiorowy - znaczy inwestycyjny IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 16:40
                  Dzieki Mirko!
                  W PL to sie nazywa Fundusz Inwestycyjny chyba (myslalem ze macacz ma na mysli
                  klub zeglarski wink) . A Zbiorowy to mi wyglad na kalke z angielskiego: mutual-
                  funds. Moi faworyci to: VIGRX, AGTHX z growth, ale w moim wieku wole
                  bezposrednio akcje. Oczywiscie odpowiednio zbalansowane (wink). Janusa nie lubie
                  za bardzo glownie dlatego jak potraktowali swoich pracownikow kiedy sprawy
                  zaczely isc troche gorzej (maja swoja siedzibe w Denver gdzie mieszkam), a i ich
                  wyniki w growth tez nie robia na mnie wrazenia.

                  Macie (Mirko i Macacz) racje ze fundusze to jest lepsza inwestycja, kiedy lajba
                  (podobnie jak samochod) nia w zadnym wypadku nie jest (chyba ze zajmujesz sie tym
                  zawodowo), ale przecierz nie sam inwestycja czlowiek zyje. Tak jak
                  napisales: "zybi nie jest glupi tylko lubi plywac". A tak na marginesie nie wiem
                  ile lat ma zybi ale dla niego wiekszosc inwestycji powiina juz byc w malo
                  ryzykownych zasobach (bony). Ale podobno najlepszym doradca inwestycyjnym dla
                  siebie jestes Ty sam, wice niech robi jak chce.
                  Ja mysle ze to tak jak z twoja pasja do Micro-Light, zybi to chce wcielic w zycie
                  a Ty jestes praktyczny. Obie posatwy sa dobre. A Zybiemu moze sie udac. Acha
                  jezli chesz polatac to najtaniej jest chyba w RPA, chociaz bilet troche drogi.

                  Pozdrawiam i dzieki za wyjasninie sprawy.
                  • Gość: Mirko Pofruwać IP: 65.206.44.* 26.04.02, 16:54
                    Polatać w RPA?

                    Nawet jakby było za darmo to te $1500 (lub lepiej) ile tam kosztuje bilet z N.
                    Jorku wystarczyłyby na miesiąc latania tutaj - w Stanach, choć oczywiście
                    bezcenny element przygody też się liczy.
                    W sprawie przygód wolę jednak Azję i 3 tygodnie praktycznie nieograniczonego
                    latania (w sensie bycia wożonym a nie wożenia się) za pomocą n.p.
                    www.fly-free.com/CathayPacific.html
                    • Gość: --Michal Re: Pofruwać IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 17:05
                      Dobry SPRAWA! tylko skad wziasc te 21 dni?
                      Powodzenia.
            • Gość: Mirko A co jak Straż Przybrzeżna kajak zatrzyma i ... IP: 65.206.44.* 26.04.02, 15:48
              Macant,

              a ja uważam, że niezależnie od pochodzenia dziadków (Kielce, Rozwadów czy
              Peloponez) Pani Ela znalazła swoją niszę rynkową, która akurat w wypadku
              Polaków w USA i ich typowych pozycji finansowych jest wielkości Kanionu Rzeki
              Kolorado.
              Na oczy kobiety nie widziałem i zgadzam się, że dla ostatnio przyjezdnych z
              Polski amerykańskie finase (akcje, fundusze, pożyczki i ogólnie
              pojęty "Sukces") nie są już taką abstrakcją jak 10-15 lat temu kiedy Pani Ela
              wypływała ale wtedy?
              Tragedia narodowa.
              Czy dzisiaj z finansami Polonii jest jakkolwiek lepiej? Nie wiem, ale Twój
              SKĄDINĄD BARDZO SŁUSZNY POGLĄD na odkładanie forsy w fundusze zamiast w "starą
              łódź" jest taki "bardzo niepolski" i jestem pewien, że rzeczona P.E.
              Baumgartner zgodziłaby się z Tobą dwoma rękami i jedną nogą (żeby jakoś ustać).

              W związku z sentymentem do młodzińczych przygód w Azji oglądam czasem do
              śniadanka program TV Asia - z hinduskiego Edison NJ. (Na Comcast Cable to ten
              sam kanał co potem wieczorem "Discovery").
              Jak bardzo różni się to od tego co Polacy swoim pokazują! Żadnych Samuelów-
              adwokatów od wypadków na budowie, azbestów czy innych sprzedawców futer.

              Oni tam mówią o szkołach komputerowych, inwestycjach właśnie i innych
              podobnych "polskich tematach tabu".
              Przede wszystkim raz w tygodniu przez pół godziny, NIEPRZERYWANE żadnymi
              reklamami mają tam prawnika imigracyjnego, który odpowiada na e-maile i
              listowne pytania słuchaczy.
              Do programu są wybierane co ciekawsze przypadki.
              Pół godziny na tydzień to niezbyt wiele, ale po kilku tygodniach każdy głupi
              zacząłby się powoli orientować choćby pobieżnie jak do "ogólnego schematu
              wszechświata na linii INS-klient" może pasować jego konkretna sprawa bo
              przecież jako imigranci WSZYSCY mieliśmy/mamy/będziemy mieli coś do czynienia z
              INS.
              I tu jak z dentystą - im później - tym gorzej.

              P.S. Moje podejście do amerykańskiej łajby Zybiego - czy kogokolwiek - jest
              100% zgodne z Twoim.
              Nie uważam bynajmnie Zybiego za jakiegoś głupka - facet jest w porządku, tyle
              że ma słabość do wody, co jest i tak 1500 razy lepsze niż n.p. słabość do wódy.
              Co innego jednak dłubanie dla przyjemności i relaksu a co innego "biznes" i
              wożenie po $20 od łebka.
              • macant Mirko 26.04.02, 16:50
                szkoda, ze nie jestes ladna kobieta...

                Zaciekawilo mnie po prostu jakiej narodowosci jest p. Ela. Nie ma nic w tym
                zlego jakiej jest czy nie jest, ale po prostu jestem ciekaw ale widac wyraznie,
                ze jest nietuzinkowa.

                Zybiego tez lubie, ale jak my mu tego na forum nie powiemy to najgorzej by bylo
                gdyby mu sie oczy otworzyly bez nas. Co do funduszow: uwazaj, bardzo slisko.

                Michal: Mirko podal taka game inwestycji, ze dostalem oczoplasu (ang., nazwa
                to 'mutual fund...) i bolu jaki bym mial gdybym to kupil.

                Wynajalem raz faceta w San Thomas na dwugodzinny rejs. Dwie pary. Mial jacht
                chyba 40 stop, a moze to byly i 34'. On starszy juz facet i mlodsza babka tak
                razem sie bujali od lat. Oplynal dookola swiata i znal temat. Znal nawet
                najmniesze jeziora wewnetrzne. To byl prawdziwy wiarus. Podplynelismy pod
                miejsce do nurkowania. Zachecil mnie do ogladania ryb z maska. Odmowilem bo
                woda byla zimna. Ale druga parka zanurzyla sie z nim do wody. Po pol godzinie
                wrocili. Zauwazylem, ze facet mial szereg chorob roznego rodzju widzac jak
                gramolil sie z i do jachtu. Wyraznie mu ta woda nie lezala. Wyobrazilem go
                sobie jak sie myje w tej skorupie, jak robi wszystko inne. Jak i co tam je po
                dwoch tygodniach w morzu. Mam jeszcze wspomnnienia kibli np. z Zewu. Pamietacie
                Telige (tego co umarl zaraz po opynieciu? Czy tego ruskiego co robil sobie
                operacje reki przez telefon?

                To skrajne przypadki. Patrzysz na kadlub i wszystko wyglada normalnie i
                szczelnie. Zmieniaja sie warunki, dostaniesz facetow co placa po $20 i wszystko
                sie zmiania. Troche wiekszy wiaterek i lodz nagle bierze wode nie wiadomo skad.
                Robi sie bardzo ciezka i wywrotna. Pompowanie nic nie pomaga. Kazdy mysli, ze
                ty sie wyglupiasz, a lodz pelna wody. Lodz sie w koncu wywraca a ty zauwazasz,
                ze ten jeden dusza czlowiek nie ma kamizelki i klamal ze umie plywac...

                Panowie. To przezylem i nie chce jeszcze raz. Dobrze, ze tylko kamera poszla,
                ktora musialem odkupic. Byl to ukryty blad konstrukci lodzi ktorego fachowcy
                nie mogli wkryc. Ja to w koncu znalazlem.

                Innym razem zmiotlo bomem jakies chuchro (umiejace plywac...) dobrze ze
                trafilem kamizelka a wiatr nagle sie zerwal silny. Tak jak na Zewie gdy zmiotlo
                kapitana czy oficera jak lal za burte. A obok utopila sie sliczna dziewczyna 16
                letnia. Panowie, w klubach jachtowychjest wielu bs-erow. Sluchajac ich mozna
                skrzywic swoja wizje. Taki pijak lodziowy wymysla pierdoly przy wodce a mlody
                mysli, ze tak mozna by.

                Zybi jest ok.
                • Gość: --Michal Dzieki za dobre rady, IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 17:03
                  Macant! Na wstepie przepraszam ze Cie pomylilem z macaczem. Ciekawe/Straszne
                  historie opowiadasz. Na mozu nie ma zartow oczywiscie i nawet na chwile nie
                  mozna o tym zapominac. Sam nie moge powiedzec ze przezylem cos rownie
                  tragicznego jak ty. Rozumie ze mowisz z doswiaczenia i dzieki za rady.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Mirko Dobrymi radami piekło jest wybrukowane? IP: 65.206.44.* 26.04.02, 18:02
                    Hej, hej - Mirko to NIE macant (cokolwiek to znaczy!)!

                    A z dobrych rad to jeszcze znalazłem właśnie:
                    www.monitorpl.com/monitor/9801/9801baum.html
                    lub tej samej wspomnianej wcześniej Elżbiety Baumgartner
                    poradniksukces.com/Archiwum%20Poradnika/Rocznik%202002/rocznik%202002.htm
                    lub po prostu poradniksukces.com

                    Ten artykuł jest sprzed 4-ch lat. Czy coś się zmieniło?
                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_980102/publicystyka/publicystyka_a_1
                    .html
                    (jeśli "forum" "utnie" część z powyższych adresów - należy je skopiować w
                    okienko przeglądarki (browser-a) internetowej...)
                    • Gość: --Michal z kazdej rady da sie wyciagnac jaks inofrmacje. IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 18:17
                      Mirko pisalem to macanta, ktory nam (przedewszystkim mnie) pieknie przedstawi swe
                      przygody na morzu. W poprzednich postach myslalem/pisalem ze to macacz. Inny (a
                      moze ten sam z innym nikiem) osobnik.

                      Przejze i dam znac! Jeszcze raz dzieki!

                      PS
                      Wydaj mi sie ze ta pani od porad, o ktorej piszecie (Elzbieta?) to taka Suze
                      Ormond popularna na PBS (ma chyba tez program w radiu i pisze ksiazki), ktora w
                      prosty sposob stara sie wyjasnic o co chodzi. Jest bardzo lubiana przez moja
                      malzonke.
                      • Gość: Mirko z każdej rady... IP: 65.206.44.* 26.04.02, 20:22
                        ...a ja z kolei staram się być b. ostrożny z kobietami lubianymi przez moją
                        małżonkę.
                        Zapoznaję ją delikatnie z kobietami, które z kolei ja lubię, ale w tych
                        sprawach to jestem generalnie ostrożny jak pies z jeżem czyli dmucham na zimne
                        mimo zapewnień o niezazdrości itp.

                        PBS mamy ale w telewizji, a w radiu to się chyba u nas nazywa NPR.
                        www.npr.org
                        ...jedna z nielicznych stacji nadająca się do dłuższego niż 30-45 min.
                        słuchania, może z wyjątkiem ostatnich nieustających relacji z Bliskiego
                        Wschodu.
                        • Gość: --Michal ostroznosci nigdy nie za wiele. IP: *.tiaa-cref.org 26.04.02, 20:44

                          Zgadza sie nie mozna byc zbyt ostroznym. W mysl tej zasady ja nie pozanje
                          zadnych kobiet![wink] Poco mi dodatkowe klopoty. W srednim wieku nalezy sie
                          interesowac samochodami sportowymi tudziez yachatmi czy samolotami a nie
                          dup@ami.

                          Tu jest wiecej informacji o P. Orman

                          www.suzeorman.com/home.asp

                          Ona jest w PBS w telewizji ale rowniez chyba na CNBC a rdio ja nadaje roznie w
                          zaleznosci od regionu. Nasunela mi sie dlatego ze jej styl jest bardzo podobny
                          do artykolow, ktore mi podales (napisanych przez pania Elzbieta Baumgartner).
                          Pouczajaco - Strofujacy, jak do przedszkolakow.

                          Tez lubie npr, jednak moj ulubiony program tam to cartalk
                          (cartalk.cars.com/Radio/Show/).
                          • Gość: Mirko Cartalk - Bracia Klick & Klack z Bostonu IP: 65.206.44.* 26.04.02, 21:04
                            CARTALK to mój najbardziej ulubiony program w radiu!
                            W okolicach N. Jorku, w soboty o 11 przed południem na NPR - 93.9 FM.
                            Ludzie dzwonią - bracia odpowiadają. Szkoda, że tylko godzina na tydzień...
                            Dobre jajca.
                            • Gość: aniutek Re: Cartalk - Bracia Klick & Klack z Bostonu IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 27.04.02, 01:41
                              Moi Panowie moze dacie namiary na jakas fajna tzn reportaz, news,
                              odrobina muzyki stacje radiowa no cos w rodzaju naszej 3ki ..... tak mi
                              tego brak w tym kraju..
                              • Gość: zybi Radio na necie ..do Aniutka IP: 130.68.2.* 27.04.02, 03:44
                                www.radiopol.com/index.asp

                                www.polskieradio.com/Live_Radio/WRKL_910_am.asx

                                Wybieramy sie na wycieczke do Ogrodu Botanicznego z Nowym Dziennikiem
                                Jutro a w powrotnej drodze zaliczymy herbatke na Water str
                                • Gość: aniutek Re: Radio na necie ..do Aniutka IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 27.04.02, 04:27
                                  hmmm Zybi mi chodzilo o takie konwencjonalne radio np w samochodzie smile
                                  a na herbatke jak najbardziej zapraszam, o ktorej sie spodziewac milych
                                  gosci???? proponuje 5-6 pm co bym zdazyla cos przygotowac, z rana
                                  pobieram nauki az do 3pm......
                                  daj znak smile

                                  Gos´c´ portalu: zybi napisa?(a):

                                  > <a
                                  href="http://www.radiopol.com/index.asp"target="_blank">www.radiopol.co
                                  m/ind
                                  > ex.asp</a>
                                  >
                                  > <a
                                  href="www.polskieradio.com/Live_Radio/WRKL_910_am.asx"target="
                                  _blank"
                                  > >www.polskieradio.com/Live_Radio/WRKL_910_am.asx</a>
                                  >
                                  > Wybieramy sie na wycieczke do Ogrodu Botanicznego z Nowym
                                  Dziennikiem
                                  > Jutro a w powrotnej drodze zaliczymy herbatke na Water str

                                  • Gość: zybi Re: Radio na necie ..do Aniutka IP: 130.68.2.* 27.04.02, 04:57
                                    W samochodzie to my wapniaki sluchamy
                                    104.3- old rock
                                    101.1
                                    102.7
                                    101.9 smooth jaz ,puszaczaja tez B. Trzetrzelewska -Basia
                              • Gość: Mirko Re: Cartalk - Bracia Klick & Klack z Bostonu IP: *.union01.nj.comcast.net 27.04.02, 03:51
                                Miły Aniutku,

                                niestety 3-ka to już prawie historia ("nima pinindzy") i w Polsce też zaczyna
                                obowiązywać model amerykański, czyli monotematyczny (niestety często kit) +
                                reklamy.
                                www.radio.com.pl/trojka/realaudio1/trojka.ram - jeśli masz "szybki"
                                dostęp i trochę szczęścia o nietypowej porze...
                                Zastanawiam się czemu nie sprzedają ("Trójka" i w ogóle PR) archiwalnych nagrań
                                ze swojej strony na MP3 - sam bym coś z pewnością kupił - jakby niedrogo.

                                Jedyne stacje, których w Stanach słucham to właśnie NPR naprzemian z Jazz 88
                                czyli FM 88.3 chyba.
                                Ma to tę zaletę, że bardzo lubię jazz.
                                Nie ma tam reklam ale od czasu do czasu jest "foundraising" i wtedy tak
                                strasznie kłapią, żeby wysyłać im pieniądze (membership), że albo jeżdżę w
                                ciszy albo słucham powieści na taśmach.
        • Gość: Martyna Re: łodź żaglowa. (Na wiosła czy motorek?) IP: *.proxy.aol.com 27.04.02, 19:14

          To co ta Jemiolka w tych Stanach robi podejrzewam , ze jakijs wlasny biznes,
          ze tak szybki sie dorobila a moze jest bogata wdowka?
          • Gość: Mirko Sposob na zycie. IP: 65.206.44.* 29.04.02, 01:24
            Mrs Jemiolka jest specjalistka od specjalistycznych baz danych.
            Wrzepila sie w dobrym momencie (to najwazniejsze ze wszystkiego!) w dobra
            dziedzine i zarabia.
            Dobrze zarabia ORAZ malo (W SPOSOB PRAKTYCZNIE SKNERCZY) wydaje - a to klucz do
            bogactwa (z wyjatkiem: na swoje ciuchy w tym buty - to jej slabosc). Uwielbia
            n.p. byc zapraszana do knajp i jest gleboko przekonana, ze jej urok osobisty
            wystacza.
            Ma - owszem - meza - a Ci z ktorymi od czasu do czasu sie przespi/pusci MUSZA
            dawac jej jakas korzysc - oczywiscie poza przyjemnoscia.
            Poki co - od kiedy ja znam - ZAWSZE je na czyjs koszt, jezdzi na czyjs koszt,
            dzwoni na czyjs koszt itd...
            No i zero dlugow - to tez wazne.
            W USA jest tak, ze jak raz sie w czyms wyrobic to potem juz leci...
            • martyna14 Re: Sposob na zycie. 29.04.02, 18:32

              Z tymi dlugami to sie zgadzam Najlepiej bez i to niewazne gdzie w Polsce czy
              wU.S.A czy tez innym kraju. W Polsce ja placilam jedna karta kredytowa za druga
              wiec mozna [powiedziec, ze bylam taka specjalistka od dlugow ale nie zaluje
              nazwiedzalam sie troche , odwiedzalam co tydzien fryzjera i mialam pelna szafe
              w koncu mlodosc jest od szalenstw. Teraz dla odmiany troche sknerze i wlasnie
              sie zastanawiam czy kupic samochod na raty czy tez placic gotowka bo po co
              robic dlugi jesli mam cash.
              Musze konczyc bo zaczyna mi sie wyklad ( okropnir drogi zreszta ale ja
              obliczylam, ze w moim przypadku najlepsza inwestycja jest nauka .
              Pozdrowionka
      • Gość: zybi Re: lodz zaglowa-----do Michala IP: 130.68.2.* 27.04.02, 03:00
        Juz raz pisalem na temat -jachtu zaglowego
        juz raz pisalem na temat --LORNETKI
        Ja jestem --stary oblesny podgladacz.
        Czy to moja wina ze polaczylem sobie 2 sprawy na raz.
        To nie kombinowanie tylko podgladanie
        Jezeli inni tak zarabiaja to moze i ja tez.

        To nie ja wymyslilem - rejsy zaglowka.
        ja bylem na takiej lodce, zaplacilem za kilka godzin plywania.
        Tak robia fachowcy ::: z glowa i zaglowka.
        Nikt nie bierze sobie na glowe klopotow .
        Kazdy patrzy gdzie pieniadze sa.

        "Zew Morza " to ja osobiscie cumowalem .
        Znaczy - krzykneli --bierz cumy. Stalem na brzegu , a lina leciala na mnie.
        Ale w pore uskoczylem i zacumowalem jacht. Szkoda ze zatonal.

        Nie potrzebne sa nikomu -
        • Gość: boss Re: lodz zaglowa-----jaka ??? IP: *.tnt11.ewr3.da.uu.net 27.04.02, 06:56
          A gdzie te rejsy sa ???,moze ktos wyjasni szczegoly ???
          • Gość: zyb Re: lodz zaglowa-----jaka ??? IP: 130.68.2.* 28.04.02, 03:37
            Zybi jest zeglarzem i chetnie polpywa z ludzmi.
            Mieszkam obok NYC w NJ.
            Jezeli jestes chetny to mozemy plymac.
            nie jestem wlascicielem lodzi.
            Wypozyczam jachty w roznych marinach.
            Mam juz pewnych kandydatow do plywania.
            APOLLO - chetnie poplynie ---jak sie ociepli
            Aniutek -chetnie poplynie - jak poniedzialek bedzie w niedziele
            Boss -chetnie z nami poplynie - jak ...
            koszt plywania dzielimy na 1/2 i wychodzi $80 na rodzine
            Kto jeszcze chce poplywac jachtem zaglowym w okolicach NYC ???
            • Gość: bossik Re: lodz zaglowa-----jaka ??? IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 04:14
              Gość portalu: zyb napisał(a):

              koszt plywania dzielimy na 1/2 i wychodzi $80 na rodzine
              > Kto jeszcze chce poplywac jachtem zaglowym w okolicach NYC ???

              To znaczy Ty, zona, czworka dzieci, pies, kot i padalec to
              jedna rodzina, a ja i flaszka to druga rodzina i placim po
              ruwno??????!!!!!!!
              • Gość: zyb Re: lodz zaglowa-----Catalina 25 IP: 130.68.2.* 28.04.02, 05:11
                Kotka chadza swoimi drogami, i nie plywala jeszcze z nami.
                dzieci moga sobie same plynac na drugiej lajbie.
                Ja place za plywanie zagle ktos musi postawic.
                Pozostaje tylko chciec pywac.
                Ja zaplacilem za plywanie w polonijnejlodce $120 za 4 osoby i bylem tylko
                pasazerem.
                Teraz wypozyczam lajbe w Toms River .
                Aniutek = 3osoby
                zybi =2 osoby
                boss = 1 osoba
                wychodzi $20 za 6 godzin plywania od (osobo- zeglarza)
                jezeli jest to za drogo ,????
                • Gość: bossik Re: lodz zaglowa-----Catalina 25 IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 05:23
                  ostatnie pytanie!!!! Ty to zyb czy zybi, a moze ?????
                • Gość: bossik Re: lodz zaglowa-----Catalina 25 IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 05:24
                  Catalina 25 to 25m i ile to to ma zagla. To musi byc kawal
                  ludki
                  • drapieznik Zybi 28.04.02, 05:48
                    Catalina jest bardzo ladna marka i bardzo kosztowna marka gdy jest nowe. Ale
                    wydaje mi sie, ze 25 FEET to za malo na jakis powazny rejs. Mialem motorowke
                    24.5 stopy i byla dobra na lodz zatokowa i czy na duze jezioro. Plywalem ze
                    znajomym chyba 34 stopowym yachtem zaglowym i bylo to w miare wygodne. Nie
                    pamietam marki ale sprzedal (drewniany kadlub) za ok 30k w idealnym stanie.

                    Ja jakbym tak strasznie chcial yacht to bym kupil jakas uszkodzona za grosze i
                    doprowadzil do porzadku. Ostatnio byla motorowka 35' Wellcraft za $3000 z
                    uszkodzonymi silnikami. Albo taka jak ponizej.

                    cgi.ebay.com/ebaymotors/ws/ebayISAPI.dll?ViewItem&item=1818360224&r=0&t=0

                    nikt nie byl zainteresowany. Czy nic ci to nie mowi?

                    albo za $3500: nikt nie chcial nawet za tyle...Jeszcze mozna kupic.

                    cgi.ebay.com/ebaymotors/ws/ebayISAPI.dll?ViewItem&item=1820689455&r=0&t=0

                    To sa tylko przyklady ale tak jak mowilem, w co ty sie Zybi pakujesz?

                    albo takie cos: cgi.ebay.com/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=1820477006

                    znowu nikt sie nie chwycil...
                  • Gość: zybi Re: lodz zaglowa-----Catalina 25 IP: 130.68.2.* 28.04.02, 21:34
                    Jak chcesz wiecej info na temat zagli
    • Gość: Renka Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 05:41
      Zastanawia mnie taka mala cena wody.100$ za rok, kiedy ja place 50$ za miesiac ?
      To jakis kit.
      Poza tym zwroccie uwage, ze domy drewniane sa impregnowane substancjami
      chemicznymi, ktore moga wydzielac formaldehyd, uwazany za rakotworczy. Jako
      szokujaca ciekawostke podam wam, ze w Kanadzie w zakladach produkcyjnych norma
      obowiazujaca (amerykanska zreszta) wynosi 0.075 , w nowych domach moze byc
      okolo 1,000 Jest to wysoce toksyczny poziom, bo przekraczajacy normy
      przemyslowe.
      Zrobcie sobie pomiary tego zwiazku. Jest on w impregnatach, w dywanach, w
      meblach, obudowach plastikowych, wszystkim NOWYM.Nie wiedzac o tym, codziennie
      wdychacie szkodliwy formaldehyd. W plucach robi sie z tego FORMALINKA i
      przenika do krwi.Dalej juz nie bede opowiadac.
      • drapieznik Re: NY - NJ - chałupa za 400K 28.04.02, 06:11
        Z woda prawda. Wyglada dziwnie tanio. $100 na rok. A ile sciek?

        Formaldehyd pakuja do wszystkiego: meble, polki, biurka, sciany gipsowe i
        wszystko co sie da. Do tego dochodzi sekret: radon.

        Teoria (a rzekomo i praktyka) jest taka ze po roku to wszystko gdzies wywiewa...

        W starych domach moze byc wszystko: olow, fromaldehyd, azbest, smrod, airborne
        fungus (to jest najlepsze!). Mogli uzywac farb dioxynowych przeznaczonych na
        zewnatrz do srodka, itp. Mogly byc rury lutowane czym z olowiem. Mogly byc
        trute robaki czyms zlym. Dywany mogly nasiaknac czyms co pan domu przyniosl z
        pracy. Juz nie mowie, ze kot zwariowal i robil za kanapa (jak u mojego
        znajomego) albo pies lal na dywan i wyschlo... Juz nie wspomne o innych
        zwierzetach. Widzialem domy gdzie psy sraly w jednym pokoju az podloga
        przegnila.

        Kilka lat temu szukalem auta z ogloszenia. Trafilem do faceta. Auto bylo
        zgnojone i chcial $2000 a ja mu dawalem $100. Wygladal niby normalnie- ten
        facet. Okazalo sie, ze lubi kotki. Zainteresowalem sie jak sie taka milosc
        objawia. Od slowa do slowa zaprosil mnie zeby pokazac zwierzaczki. Myslicie, ze
        przesadzam???
        Mial cos ok CZTERYSTU KOTOW W DOMKU JEDNORODZINNYM!!!!!
        Jak wszedlem przez pierwsze drzwi to jakbym byl na filmie Ptaki Hitchcoca,
        tylko z KOTAMI! Zatkalo mi oddech. Koty byly wszedzie i roznych kolorow i
        rozmiarow.

        Zapytal grzecznie czy chce wejsc do srodka. Oczywiscie, bo takiego czegos nie
        widzialem i chyba juz nigdy ani ja nie zobacze ani nikt z was. Pyta: czy pan ma
        alergie? Nie, nie mam. Wszedlem przez drugie drzwi. CO ZA SMROD! Zatkalo mi i
        oczy i nos i pluca i pory w swetrze. Przetrzymalem chec wyzygania sie i
        obejrzalem na bezdechu: MNOSTWO KOTOW!! WSZEDZIE PO CALYM POKOJU, lazience.
        WSZEDZIE!! Wylecialem na zewnatrz malo nie rozwalajac mu zamka w drzwiach.
        Dyszalem ciezko z emocji! Ale fachowo go zapytalem ile chce za dom (tez byl na
        sprzedaz). Podal cene przed i po czyszczeniu. Roznica byla cos $1000...

        Ten dom powinien byl byc zlany kwasem solnym. Pewnie ktos kupil, moze nawet
        wyczyszczony i teraz dzieci w nim nagle niedomagaja... Albo pani domu nie radzi
        sobie z porodami.

        Przyjemnego kupowania starych domow. Stare domy na ogol sa tak wyeksploatowane,
        ze ten ostatni placi za grzechy poprzednikow. Ludzie na ogol domwy
        eksploatowuja do granic mozliwoosci. Tak samo jak ktos moze widzial zaczytana
        ksiazke.

        Potem nagle okazuje sie, ze dziecko nie uczy sie dobrze w szkole, pan domu
        nagle nie moze a pani domu nie chce.
        • Gość: boss Re: NY - NJ - chałupa za 400K IP: *.tnt11.ewr3.da.uu.net 28.04.02, 06:35
          Bardzo dobre spostrzezenie zwlaszcza w ostatnich zdaniach - sluszna uwaga " za
          grzechy poprzednikow placi ostatni kupujacy "- bardzo madre "drap" masz
          czasami swietne blyski inteligencji !! - naprawde gratuluje !!
          • Gość: Renka Re: woda z beczek IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 06:59
            A mnie ta woda nie daje spokoju. Mam tylko jeden problem, jak te beczki
            podstawic pod rynny,bo nie wszystkie mam dziurawe. Rynny schodza pod ziemie, a
            woda razem z nimi. Dla mnie bylaby to oszczednosc spora, moglabym sobie kupic
            nowe garnki do restauracji. To jest naprawde dobry pomysl, tylko jak waz do tej
            pompki podlaczyc ?
            • drapieznik Re: woda z beczek 28.04.02, 16:28
              Renka, musisz albo obciac rynne albo wkopac beczke. 'Pompka' musi miec
              wystarcajaca sile do wycigniecia i do rozprowadzenia, chyba ze chcesz latac z
              konewka...

              Pamietaj nie uzywac tej wody do niczego innego, np mycia wlasow. Jak masz dach
              smolowany to wchodzi od razu 1000 skladnikow a jak metalowy to podobnie, tylko
              mniej. Noi zalezy gdzie mieszkasz, moze byc cos w powietrzu. W twoim klimacie
              ja bym sobie zrobil jeszcze solar. Dwie baterie do wozka golfowego, maly solar
              panel, jakis controller i pompka na 12V. Ludzie by sie schodzili z daleka jaka
              ty ekologiczna...


              Boss,

              Z tymi starymi domami to jak z trzecim malzenstwem... ten ostatni...hahaha
              • Gość: sympatic Re: woda z beczek IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 23:05
                drapieznik napisał(a):

                > Renka, [...]Jak masz dach
                > smolowany [...]No i zalezy gdzie mieszkasz [...]

                To Ty byles w tej polish restaurant PIAST, czy nie?
                • Gość: Mirko Woda z beczek. Bez przesadyzmu prosze... IP: 65.206.44.* 29.04.02, 01:08
                  W jeden deszczowy dzien (w NJ srednio raz na tydzien) lapie (samo sie lapie) do
                  beczek stojacych pod rynnami (ale w krzakach, wiec ich nawet nie widac) -
                  ostatnio (jak leje - to leje) nawet i 200 galonow. Poki co starcza to DOKLADNIE
                  do nastepnego deszczu: na podlewanie wszystkich trawnikow i innych kwiatkow +
                  mycie aut wiec kompletnie nie dbam co ta woda zawiera z tego dachu.
                  Do beczki wkladam pompke, ktora cala sie tam zanurza, waz ogrodowy do pompki,
                  kabel do kontaktu i wio.
                  A za wode NAPRAWDE wtedy placi sie ok $100 rok.
                  (Kobinuje teraz jeszcze - jako pomyslowy Dobromir z natury jak doprowadzic to
                  do splukiwania kibelkow - standard w n.p. Europie Zach.)

                  A co do starych dpmow to tez bez przesadyzmu prosze. Jak babcia z dziadkiem
                  szczesliwie (i bez kotow) przemieszkali tam 70 ostatnich lat to co tam takiego
                  moze byc? Ich lupiez?
                  Co moze byc w 100-letnich deskach i belkach?

                  Na kazdym woreczku plastikowym jest napisane, ze jak niemowlak go zje to mu
                  poszkodzi, jak ubierze na glowe to jeszcze gorzej, wiec takie sa mniej wiecej
                  Twoje Renka i Twoje Drapiezniku ostrzezenia n/t starych (nienowych?) domow.
                  W Polsce mieszkaliscie w WIELKIEJ PLYCIE zrobionej z cementu i pylow
                  fabrycznych a tutaj belki podejrzewacie o wywwiewy nuklerane?

                  A teraz to w wigwamach z dostepem do internetu mieszkacie czy w sterylnych
                  plastikowych workach?
                  • drapieznik Przesada? 29.04.02, 03:01
                    • Gość: sympatic Re: Do drap IP: *.sympatico.ca 29.04.02, 03:06
                      drapieznik napisał(a):

                      > Renka, [...]Jak masz dach
                      > smolowany [...]No i zalezy gdzie mieszkasz [...]

                      To Ty byles w tej polish restaurant PIAST, czy nie?
                      • Gość: Renka Re: solar i woda z beczek IP: *.home.cgocable.net 29.04.02, 05:47
                        Mysle o tym solarze na dachu. W lecie jest pieklo, wiem ze niektorzy maja te
                        systemy do podgrzewania wody w basenie. Trzyma az do listopada.Ale ja mysle o
                        wykorzystywaniu tego do zasilania air conditionera.I czy to w ogole jest
                        mozliwe. Najwieksze wydatki mam na wode i chlodzenie.
                        A z ta woda to naprawde swietne. Kupujemy te beczki. Z tutejszego deszczu to
                        zbiore ze 250 litrow za jednym razem.Ja duzo podlewam, codziennie, a nawet i
                        dwa razy czasem na dzien.Mam duzo roslin w skrzyniach.
                        Ale JAKA MOC ma ta POMPKA? Bo moze zuzywa duzo pradu? Porownujac koszt wody na
                        jakies 500-600 $ rocznie to koszt pompki (ze 100), beczek (ze 30) plus prad ,
                        chyba by byla oszczednosc smile
                        • drapieznik Re: solar i woda z beczek 29.04.02, 06:18
                          solar na dachu do AC... to jest przyszlosc.

                          Jak chcesz zaoszczedzic na AC to kup sobie evaporative AC. Poza tym kup mierz
                          temperature i wolgotnosc is sprawdz na krzywek psychrometrycznej gdzie sie ten
                          punkt snajduje. Najczesciej nie masz wystarczajacej ilosci wilgoci a nawilzanie
                          jest tansze od chlodzenia. Pamietasz stary trick z mokrym recznikiem wiszacym w
                          pokoju? To jest ta sama zasada.

                          Solar sie oplaca glownie w nowych budynkach szegolnie zaprojektowanych do tego
                          celu. W starych adaptacje sa niepraktyczne.

                          Beczki... Sa w handly beczki PCV po ok $10. Raz byly w WallMarcie ale teraz nie
                          widzialem.

                          Rozmiar pomki i moc. www.northerntool.com/cgi-
                          bin/ncommerce3/ProductDisplay?prrfnbr=13606&prmenbr=6970 zaleta jest, ze jest
                          tania.

                          ok 300W, tak jak 3 zarowki setki. Ale przeciez nie bedziesz dlugo pompowala bo
                          nie ma tyle wody... A w ogole to zrob sobie shall well (trzeba wbic tzw point).
                          Koszt minimalny a woda jest zaraz pod powierzchnia ziemi w nieograniczonych
                          ilosciach. Ta sama pompa tylko wiecej wody...
                          • Gość: Mirko Solar i deszczówka. Odkrywanie Ameryki. IP: 65.206.44.* 29.04.02, 15:32
                            www.motherearthnews.com/energy/

                            Zaletą podlewania deszczówką z beczek jest to, że nie zawiera ona n.p. chloru
                            dodawanego do tej w kranie w celu niszczenia bakterii. Z biegiem czasu ziemia
                            nieustannie traktowana chlorem ulega wyjaławianiu. Sypie się wtedy nawozy, żeby
                            trawka znów była zielona i potem zastanawiamy się skąd te wszystkie alergie...
                            Zaletą mycia deszczówką aut - poza oszczędnością - jest też to, że jest dużo
                            bardziej miękka niż kranówa, więc łatwiej rozpuszcza brud.
                            W bogatszej Europie Zach. deszczówkę stosuje się nagminnie do spłukiwania
                            toalet i prania - właśnie z powodu miękkości i dużo mniejszej wtedy ilości
                            potrzebnych detergentów. Policz sobie: 3-osobowa rodzina; każdy spłukuje
                            toaletę kilka razy dziennie; każde spłukanie to od 4 do 10 litrów (w zależności
                            ile mieści zbiornik) wody PITNEJ!!
                            Wyliczyłem sobie ostatnio, że kompletna instalacja "wspomagania" spłuczek
                            deszczówką będzie mnie kosztowała ok. $200 w materiałach i kilka dni pracy.
                            Wszystkie elementy znajdę w Home Depot. Mam też już schemat całości. Proste jak
                            budowa cepa (z PCV).

                            Chłodzenie.
                            Klimatyzatory okienne (~5000-7000 BTU) to z reguły kilkaset Watt do 1 kW przy
                            115 V. Mocniejsze okienne lub ścienne (powyżej 10000 BTU) to nieco więcej ale
                            przy 230 V. ELEKTRYCZNE baterie słoneczne są z reguły ZA SŁABE do takich
                            zastosowań. Takie, które byłyby OK z regóły strzela się na orbitę a nie
                            zaczepia na dachy.
                            Typowe, dachowe, nadają się za to idealnie do instalacji, które pobierają
                            wprawdzie mało prądu, ale długo (i cały rok) działają, n.p. świetlówkowe
                            oświetlenie dróżek, ganków, podjazdów. Chałupa ładnie w nocy wygląda. Jest to
                            jednak drogi gips.

                            To o czym pisałaś n/t podgrzewania wody w basenach nie ma nic wspólnego z
                            prądem. To kolektory słoneczne (mocno czarna płaska skrzynia działająca jak
                            super-inspekt ogrodniczy) gdzie przez mocno powyginaną rurkę podgrzewa się
                            ciepła woda. Albo bezpośrednio (cieplejsze rejony) albo z płynem
                            antyzamarazjącym i wtedy przez prosty wymiennik ciepła dogrzewa się bojler z
                            ciepłą wodą, który wtedy zużywa n.p. o połowę mniej gazu czy prądu. Problem w
                            tym, że im jest większy - tym lepiej - odwrotnie niż to wynika z ekonowmii
                            jednorodzinnego domku.

                            Te oszczędności bardzo się w sumie dodają.

                            A na przegrzewające się domy są dwa lepsze (1000 razy tańsze) niż słoneczny
                            dach sposoby: lepsza izolacja dachu/strychu i lepsza wentylacja tegoż - tudzież
                            drzewa dające cień, ale te wymagają lat...
                        • Gość: Mirko Re: solar i woda z beczek IP: 65.206.44.* 29.04.02, 16:06
                          Gość portalu, Renka napisała:

                          > Ja duzo podlewam, codziennie, a nawet i
                          > dwa razy czasem na dzien. Mam duzo roslin w skrzyniach.
                          > Ale JAKA MOC ma ta POMPKA? Bo moze zuzywa duzo pradu? Porownujac koszt wody na
                          > jakies 500-600 $ rocznie to koszt pompki (ze 100), beczek (ze 30) plus prad ,
                          > chyba by byla oszczednosc smile

                          Najtaniej jest nic nie robić. (Na krótką metę.)
                          Kontynent północnoamerykański to nie jest nawet jakiekolwiek pobliże bieguna
                          oszczędności. Te 300 konne ciągniki 4x4, którymi pojedyńczy homo-sapiens
                          popijając kawkę z nierdzewnych czy polimerowych kubków wożą się do pracy itd, itd.
                          Energia - w porównaniu do reszty świata - jest "za darmo" więc po co?

                          Zadam Ci jednak do myślenia: wiesz o tym, że poniżej kilku metrów pod
                          powierzchnią ziemi panuje stała i IDEALNA dla człowieka temperatura ~21 stopni?
                          www.alliantenergygeothermal.com/howitworks/index.htm
                          Gdyby z takiej studni "nawiewać" n.p. powietrze o takiej temperaturze, to w lecie
                          byłoby to super-chłodzenie (dochładzanie), w zimie super ogrzewanie
                          (dogrzewanie). System jest jak najbardziej znany i wykorzystywany:
                          www.ghpc.org/home.htm
                          geothermal.marin.org/GEOpresentation/sld002.htm
                          geothermal.marin.org/hotsites.html

                          Trzeba po prostu być bogatym, zeby oszczędzać.
                          Biedni żyją z kredytu. Nikt im jednak nie zabraniać myślenia...

                          P.S. W Nowym Jorku, na Manhattanie jest sklep z futrami, który nawet latem dobrze
                          prosperuje. Wychładzają go wtedy do lodawatych temperatur i rozpaleni, zmęczeni
                          upałem przechodnie są chętni mierzyć futra i mufki - byle się ochłodzić i zanim
                          zbiorą myśli - już podpisują rachunek.
                          • drapieznik Mirko 29.04.02, 16:59
                            Nie mam teraz czasu czytac twoich linkow ale przypomnailes me co widzialem
                            kilka lat temu: woda podskorna przez chlodnice i wiatrak. Oczywiscie wiatrak
                            moze byc napedzany prostym solar i dwiema bateriami gplfowymi (wszystko mam).

                            Chyba w tym roku wbije sobie point w tym celu. A tam gdzie Renka i ja woda jest
                            wszedzie.
                            • Gość: Mirko Ekologicznie? IP: 65.206.44.* 29.04.02, 17:48
                              Dodam, że chłodnica i wiatrak mogą być jak najbardziej samochodowe, bo 12 V to
                              łatwo osiągalne z baterii słonecznych napięcie. Wszystkie inne drobne
                              komponenty: regulatory napięcia, bezpieczniki itd też samochodowe byłyby za
                              bezcen...
                              Mnie zastanawia co innego (aczkowiek bardzo podobny koncept): kopiąc rychło
                              fundament pod nowy podwójny garaż tu i ówdzie będzie kopane głębiej w celu
                              przedłużenia obecnej kamiennej (i niesamowicie przyjemnie-chłodnej) piwnicy i
                              przy okazji zrobienia kanału do zaglądania pod auto (nieznany w Ameryce patent -
                              chłopy tu się raczej kładą pod auto na chybotliwym podnośniku) - możeby tak
                              wpuścić trochę rurek z wodą odpowiednio w grunt? Rurki do chłodnicy - chłodnica
                              przedmuchana wentylatorem a tak ostudzone/ogrzane powietrze istniejącymi
                              nawiewami po reszczie chałupy? Klimatyzator 20000 BTU to to nie będzie, ale
                              jako wspomaganie cienia ze starego (właśnie kwitnie) kasztana ? I w zbliżonej
                              do cienia cenie?
                              • drapieznik Re: Ekologicznie? 29.04.02, 21:09
                                wlasnie 12V mialem na mysli. U mnie jest woda gdziekollwiek ni nakluje tylk, ze
                                ja jestem akurat na ladnej gorce wiec troche bede musial pobic mlotem...

                                Uwielbiam baterie golfowe, deep discharge. Trwa chyba tydzien zeby je
                                naladowac, ale za to jak sie naladuja... I wlasnie facet mial chlodnice
                                samochodowa.

                                Przy okazju tego kopania to bym sobie zalozyl loszek na warzywka i inne rzeczy
                                w tym np procentujace.
                                • Gość: Mirko Ekologicznie. Antycznie... IP: 65.206.44.* 29.04.02, 22:09
                                  No to się zgadzamy.
                                  Loszek jest jak najbardziej. Stare wielkie głazy - chłodek w nawet b. gorące
                                  dni itd.
                                  Nieźle loszkowata okazuje się też studnia ostatnio odkryta przypadkiem. Ze 20
                                  metrów w dół, też kamienna z lustrem wody na dnie.
                                  Teraz szukam po Internecie jakichś wzorów na kamienną obudowę, korbę, daszek
                                  itd...
                                  Póki co trafiłem na niezłą stronę ze starymi rupieciami budowlanymi:
                                  www.greatpossibilities.com/search/building_materials_recycle_materials.sh
                                  tml
                                  • drapieznik Fascynujace 30.04.02, 00:58
                                    umieram z ciekawosci jak to jest z ta studnia. Czy byla kolo domu cz w samym
                                    domu?!

                                    Jaka srednica, z czego scianki, CCO NA DNIE?!!! Tylko lustro? Byles na dnie?!

                                    Jak to bylo skrytte? Zasypane i plyta na wierzchu???

                                    Zazdroszcze ci, bo ja mam nowoczesna artezyska i nie da sie tam zagladac ani
                                    nic widziec. Woda zmienia smak w ciagu roku!

                                    Czy te wode dales sobie testowac przez county? Loszek i studnia! Dwie rzeczy
                                    prawdziwy mezczyzna potrzebuje naprawde w zyciu. Do tego beczki z deszczowka!
                                    Way to go! A wiesz, ze sa incinerators na kupke??? ok $1500 i troche kilowatow.
                                    • Gość: Renka Re: Fascynujace IP: *.home.cgocable.net 30.04.02, 02:22
                                      Chcialabym miec studnie, ale nie jestem jednoczesnie pewna jakosci wody ponizej
                                      gruntowej, co najmniej z 20 m chyba, nie? tutaj w tym rejonie.Ja jestem na
                                      gorce, z 15 m powyzej poziomu rzeki napewno.Kopanie to raczej chyba nie wchodzi
                                      w gre(40m kopania), ale te beczki, owszem, dobry pomysl.Ja mam bardzo chlodna
                                      piwnice wraz z loszkiem na winko,hehe.Tak zaczelam myslec o tym nawiewie
                                      chlodnego powietrza. W lecie w piwnicy jest okolo 15 C.W porownaniu do piekla
                                      na gorze jest to prawie szok temperaturowy.
                                      Co do zanieczyszczen, wiem, ze na rzece(na wyspie) na poziomie Belle Island
                                      bylo kiedys dolowe wysypisko zanieczyszczen. Ja nawet nie chce sobie wyobrazic,
                                      co to bylo dalej w dol rzeki, a wlasciwie juz w jez. Erie. Fakt, nie ma go,
                                      zostalo zutylizowane.Woda z rzeki jest bardzo dobrze czyszczona, fantastyczny
                                      smak. Nie odrozniam od slawnych spring water. Jest ozonowanie i calkowicie
                                      state of the art technologia oczyszczania wody.W Windsor woda jest swietna,
                                      naprawde.Niektorzy ja jeszcze filtruja, ale zwiazane jest to z rurami raczej,
                                      niz z rzeka.
                                    • Gość: Mirko Re: Fascynujace... IP: *.union01.nj.comcast.net 30.04.02, 03:55
                                      Z półtora metra średnicy, kamienie równiutko poukładane ze 100 czy 200 lat temu
                                      rękami jakichś brodatych imigrantów, którzy potem wyruszyli na Alaskę łowić
                                      wieloryby i nikt o nich więcej nie słyszał. (?!)
                                      Przywalona kawałkiem dziurawego betonu. Przez tę dziurę w betonie sypały się
                                      tam śmieci, liście, patyki. Od tego na powierzchni wody zrobił się taki
                                      pływajacy korzuch śmieci. Jakos to będzie trzeba oczyścić...

                                      Renka, bardzo podobają mi się okolice przy QEW w drodze z Niagary do Toronto,
                                      te winnice i równiutko rosnące drzewka owocowe. Jest tam ciekawy mikroklimat
                                      wynikający pewnie z obu tych jezior nieopodal.
                                      Wszystkim polecam hotel Best Western przy Jordan Station Rd. Hotel jak hotel
                                      ale restauracja i wszystkie pokoje mają fantastyczny widok na jezioro Ontario i
                                      jest to jeden z ładniejszych widoków o poranku jaki pamietam - pewnie tuż po
                                      Śrinagarze w Indiach.
                                      W ogóle ta część Kanady robi bardzo pozytywne wrażenie, szczególnie jak się
                                      chwilę wcześniej widziało oborę i bidę z nędzą po stronie amerykańskiej. Te
                                      rozwalające się stodoły i brudne, stojące smutno w błocie krasule.
                                      • Gość: Renka Re: Fascynujace... IP: *.home.cgocable.net 30.04.02, 07:27
                                        Tamtego rejonu nie znam, ale jechalam do Niagary stara droga nad Erie (3)z
                                        Windsor, teren taki fajny, szczegolnie blizej Niagary, sady,laski, strumienie,
                                        no i jezioro blisko, czasem ze 20 m.Cliffowy brzeg. Ale tak w polowie drogi z
                                        Windsor, opuszczone domy, niektore calkiem porzadne, na patyk zamkniete. Za
                                        praca chyba ludzie pojechali. Ktos mi powiedzial, ze w Saskachewan tak mozna
                                        spotkac wiele domow zamknietych na glucho i opuszczonych.Polecam te droge nad
                                        jeziorem, troche dluzej sie jedzie niz 401, nawet kolo godziny dluzej, ale
                                        widokowo.No i po drodze Pelee Island z parkiem mozna zaliczyc.Czytalam, ze
                                        zurawie wrocily do parku po 200 latach nieobecnosci. To cos! Jest tu najwieksze
                                        skupisko ptactwa w Kanadzie.Orly, sokoly, bazanty itd naprawde. W zeszlym roku
                                        z okazji 300 lat Detroit,przytaczano historie zdobycia miasta itd. Dowiedzialam
                                        sie, ze w tych rejonach od Point Pelee, wzdluz jeziora, przez Windsor i Detroit
                                        byl wtedy "Paradise of North America", jak to okreslil Cadillac, Francuz, ktory
                                        wygral z Brytyjczykami walki o te ziemie. Podobno byly tu tropikalne lasy i
                                        ptactwo. Niektorzy pamietaja z dziecinstwa (jakies 40lat temu) lasy i sarny
                                        podchodzace pod dom, na miejscu obecnego wielkiego centrum handlowego, jakies 5
                                        km od rzeki na poludnie, czyli od Detroit.
                                      • Gość: Renka Re: Fascynujace... IP: *.home.cgocable.net 30.04.02, 07:38
                                        Zapomnialam dodac, ze Essex jest pelen winnic, sadow brzoskwiniowych, pol
                                        jagodowych. Jest piekny. Wszystko tak pieknie rosnie. Nawet niezle ice vines
                                        robia tutaj, chociaz to nie moja opinia.Ja nie pije wina od lat.Bardzo rzadko.
                                        Kiedys z moim tata robilismy wino. Fajne to jest. Mam tutaj stare
                                        winorosle.Sporo tego. Przycinam je juz pare lat pod rzad, ale nie nadaja sie na
                                        wino,zdziczaly.Moze kiedys sie zabawie w robienie winka. Piwniczka jest,
                                        gasiorki niedrogie smileMam nawet dobre przepisy na miody pitne.Miodu tu tez pod
                                        dostatkiem i niedrogie.
                                        • Gość: Mirko Re: Fascynujace... IP: 65.206.44.* 30.04.02, 16:08
                                          Te domy zamknięte na patyk...
                                          Mają niestety "złe" położenie. Złe, bo wśród łąk, chwastów, odludzia, za
                                          daleko od drogi czy za blisko od nieczynnej stacji kolejowej...
                                          Dziwne to prawda? Ptaszki ćwierkają, niebo niebieskie, woda w jeziorze
                                          chlupocze i nikogo chętnego żeby tam zamieszkać za przysłowiowego dolara,
                                          podczas gdy w mieście o 40-50 km dalej ludziska cisną się na kupie, byle
                                          zaśmiecony trawnik kosztuje pół miliona $ i w 15 min. dostaje się mandat za
                                          parkowanie o pół metra za blisko hydrantu...

                                          W odróżnieniu od Europy, Północna Ameryka to nadal zasadniczo pusty teren. Jest
                                          tu MNÓSTWO opuszczonych i zapomnianych miejsc.
                                          www.matthewlandry.com/pages/020.htm
                                          Niektóre jeszczcze egzystują, ale widać, że niezbyt wiele im już życia zostało..
                                          www.mcintyrepa.com/history_of_mcintyre.htm
                                          Niekiedy całkiem blisko cywilizacji i pępków świata w rodzaju Nowego Jorku..
                                          www.hudsonvalleyruins.org/yasinsac/links1.html
                                          • Gość: Renka Re: domy zamkniete na patyk IP: *.home.cgocable.net 01.05.02, 06:29
                                            Te domy moglyby zyc, tylko mysle, troche reklamy w informatorach turystycznych
                                            by sie przydalo.Dla sasiadow zza miedzysmile Moj znajomy kupil dom dla swoich
                                            rodzicow nad jeziorem, taki tu pogardliwie nazywany bungalow za 15 tys $.
                                            Wszystko jest OK. Pomalowali, ogrzewanie jest, dwie sypialnie. Starzy sa na
                                            emeryturze, sprzedali dom w Windsor i zostalo im jeszcze sporo grosza.Nad
                                            jeziorem jest pieknie latem. Zima tez, ale nie wiem, czy widziales to zjawisko
                                            spietrzenia wielkich blokow lodowych z jeziora. Wiatr wiejacy od jeziora
                                            spietrza lody i pcha je w glab ladu. Czasem niszczy domostwa. Widzialam to,
                                            niesamowita potega przyrody. Taka powodz lodowa.
                                            Ogladalam te websites o domach, tamte, ktore ja widzialam, byly w bardzo dobrym
                                            stanie.Tyle, ze okna i drzwi pozabijabne deskami, a te cale "barns" troche
                                            obgryzione z farby.Dzieki w ogole za ciekawe linki smile
                                            Tu w Windsor dom sprzedaje sie kilka dni.
                                            • Gość: Mirko domy jak ciepłe bułeczki... IP: 65.206.44.* 01.05.02, 16:40
                                              www.actualhomes.com/canada/
                                              Tutaj, w Stanach, w "odpowiednich" okolicach jest to samo (akcent
                                              na "odpowiednie"):
                                              trzask-prask i kupione/sprzedane.

                                              W moim wypadku:
                                              dom wystawiony na sprzedaż (i Internet) - i znaleziony przez nas - w piątek
                                              wieczór; obejrzany z zewnątrz godzinę później (po ciemku!), przespanie się z
                                              Decyzją (wydawała się/była atrakcyjna!), obejrzenie zapuszczonego wnętrza /
                                              postukanie w przeżarte belki itd w sobotę rano, pisemna oferta i zaliczka na
                                              zakończenie oglądania. W poniedziałek wieczór są już 3 inne oferty - i jak się
                                              potem okazało - nasza wygrywa - wprawdzie tylko o $100 ale liczyła się jako
                                              najwyższa. O $100 więcej zaoferowaliśmy ponad to co sprzedający chcieli, dla
                                              równego rachunku i okrągłej sumy - co oszczędziło nam zdaje się ładnych parę
                                              tysięcy gdyby doszło do wojny cenowej, bo wprawdzie jedna oferta była niższa
                                              ale dwie pozostałe były na dokładnie na tyle ile żądano.

                                              Jak powszechnie wiadomo powodów niesamowitego boomu na rynku jest conajmniej
                                              kilka, n.p.:
                                              - niskie oprocentowanie pożyczek (~7% lub mniej)
                                              www.psfcu.com/unia/loan.htm
                                              www.ditech.com

                                              - duża trudność w uzyskaniu jakichkolwiek pozytywnych rezultatów z pieniędzy
                                              wrzuconych w giełdę, w związku z tym nieruchomości udają biznes (naprawdę są) i
                                              to biznes pewny, bo "trawnik też coś jest wart"...
                                              www.wannalearn.com/Financial_Management/Buying_or_Selling_a_House/
                                              www.real-estate-online.com/art-120.htm
                                              www.owners.com/Tools/BuyerHandbook/KnowTheMarket.asp
                                              www.washtimes.com/fhg/20020405-485314.htm

                                              - ogłoszenie końca recesji w telewizji (!!).

                                              Z moich doświadczeń jako agent: 95% domów na sprzedaż jest w mniej lub bardziej
                                              nieciekawym/nieatrakcyjnym stanie. 2/3 z tych z kolei - wymaga posprzątania
                                              (odgracenia), farby i drobnych napraw.
                                              OCZYWIŚCIE nie da się na tym zarobić wołając elektryka za $100 do wymiany
                                              gniazdka za $1 czy dacharza za $150 do naprawy oberwanej rynny za $10...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka