prawdziwystarywiarus
23.12.04, 15:35
leb_jak_sklep napisał:
> Ci co zdurnieli na emigracji jak wiarus, kowalski, nazi czy inni wygnacy 68
rok
> u
> nie mysla wrac do Polski bo to nie jest ich kraj. Raczej bliski wschod jest
im
> blizej na serduszku z kamienia.
> Wez to pod uwage jzeli zaliczysz jakies obelgi.
===========
Osiołku Porfirionie z łbem_jak_pusty_sklep z octem i herbatą na półkach - jak
bida, to do Żyda?
Pudło, osiołku.
W 1968 Wiarus jeszcze słabo odróżniał qówno od dżemu, z powodu młodego wieku;
jego emigracja z lat znacznie późniejszych się datuje. W jednym masz rację,
osiełku, że trzeba mi było przestać dać się dymać miłościwie nam panującej
PZPR przynajmniej pięć-siedem lat wcześniej. Do tej pory miałbym się jeszcze
lepiej niż się mam, a nie straciłbym paru lat cennego czasu na iluzje, że jak
dobrze pójdzie, to być może Pomroczna jeszcze za mojego życia będzie się
nadawać do zamieszkania przez ssaki. W chwilach szaleńczego optymizmu
myślalem nawet, że byc może nawet chodzące na dwóch nogach? Ech, młodość...
No, ale co się stało to się nie odstanie, zresztą ja nie mam powodów do
wnoszenia wobec Losu i Opatrzności żadnych poważniejszych zażaleń. Kasy i
satysfakcji osobistej Los, Opatrzność i konserwatywny rząd federalny premiera
Howarda w Australii zesłały mi w dostatecznej ilości, a na ch.. mi właściwie
jeszcze dwa domy, jeszcze trzy samochody i wszelki inny kwiat paproci? Żeby
zostać najbogatszym lokatorem na całym cmentarzu?
Posłuchaj, osiełku, pana Mańka Jeżozwierza. Pan Maniek wie, co mówi. Pan
Maniek ma rację, choćby ta racja byla kolczasta i przez to trudna do
przepchnięcia przez waszą kolektywną oślą kiszkę stolcową. W danym wypadku,
pan Maniek Jeżozwierz rzeczowo i przystępnie ci tłumaczy, osiełku, że żadnych
poważnych polonijnych inwestorów w Polsce nie było, nie ma i nie będzie.
Z prostego powodu. Jak zagraniczny inwestor ma zainwestować w Południowej
Korei, to jedyne zadawane mu tam pytania są: w jakiej walucie czcigodny pan
inwestor życzy sobie mieć płacony udział w zyskach, i na jakie konto mają
czcigodnemu panu inwestorowi przekazywać te zyski.
Nikt nie będzie dochodził, czy inwestor czasem nie miał koreańskiej babki,
ani się nie będzie nad nim wytrząsał, że o ile zachodzi takie podejrzenie, to
on w takim razie będzie musiał:
- zalegalizować się,
- umiejscowić,
- kupić znaczek skarbowy na sumę swoich trzymiesięcznych dochodów,
- przetłumaczyć etykietkę od majtek, jakie ma na sobie, na jezyk koreański
poprzez wskazanego mu tłumacza przysięgłego,
- przynieść czekoladki i goździk dla pani Ziuty z okienka,
- udowodnić, że jego dzieci to naprawdę jego dzieci, rozwieść się przed
koreańskim sądem ze swoją pierwszą żoną, nie szkodzi, że zmarłą przed trzema
laty,
- odsiedzieć pół roku w koreańskim pyerdlu za nekrofilię, z powodu zawarcia
związku małżenskiego z osobą nieżywą,
- odsiedzieć rok w koreańskim pyerdlu za bigamię ze swoją drugą żoną,
- oddać wszystkich członków najbliższej rodziny na zakładników urzędowi gminy
Seul-Śródmieście,
- wyrobić sobie w krótkim procesie administracyjnym, składającym się z
sześciu miesięcy latania po koreańskich urzędach i umizgiwania sie do
tłustych pind żujących buły, nowy koreański dowód osobisty, numer KESEL, oraz
zaświadczenie na piśmie, że już jest przeniesiony do rezerwy i już nie jest
uznawany za dezertera od 1981 roku.
- po trzykroć ucałować w oba pośladki prezydenta Korei na głównym placu Seulu,
po trzykroć powtarzając przy tym: "Ja, niegodny syn marnotrawny, dopraszam
się łaski Miłościwego Pana!"; szminka na wargach, którymi inwestor dotknie
prezydenckiej doopy, ma naturalnie być nabyta w firmie należącej do małżonki
prezydenta.
A po tym wszystkim oni się ewentualnie zastanowią, czy wziąć jego pieniądze,
nic mu nie obiecując w zamian.
Dopóki waszą główną uciechą w Bulandii, drogi Osiołku Porfirionie, jest
zabawa narzędziami przymusu państwowego jak małpa brzytwą, w celu robienia
drugiemu, co sobie niemiło, bo to was kręci i pozwala wam się poczuć
mocarstwem, dopóty uchodzić będzie waszej uwadze, że poziom ekskrementu
przybiera na waszych ulicach i placach z dnia na dzień bynajmniej nie z
powodu złośliwości emigrantów, tylko z powodu waszego energicznego pompowania
własnego szamba 24/7/365.
Odpuść se te gorączkowe majaczenia całego plutonu Wojsk Informatyki i
Łączności z Polonią na temat, jak to nam renegatom tutaj na obczyźnie tęskno
i źle, zaś naszym Rodakom w Kraju (jedno i drugie z dużej litery) za to tak
jest świetnie, że na sam widok rozłożystego łona Macierzy ejakulują w
ekstazie.
Te brednie nie mają siły sprawczej zdolnej do zmiany faktów, ani w niczym nie
zniechęcą setek tysięcy ludzi w Polsce do"głosowania nogami".
Pójdziesz se za dwa-trzy lata, Osiołku Porfirionie, na izbę przyjęć w
dowolnym polskim szpitalu, a tam będzie siedzieć głuchy jednoooki felczer, co
się nie zalapał na robotę za granicą, sanitariusz świeżo wypuszczony z
więzienia w Łodzi po odsiedzeniu 12 lat za "skóry", dwóch odzianych w futra
szamanów-znachorów z Kazachstanu, wynajętych jako konsultanci medycyny
prewencyjnej,kasjerka z kasą fiskalną z dzwonkiem, trzech barczystych
ochroniarzy, and that's it.
Na ścianie będzie wisieć informacja, że pan doktor przyjmuje we wtorki i
piątki od dwunastej do drugiej w Glasgow, UK, nie udziela kredytu na bilety
autobusowe do Szkocji, zaś doopę masz czysto umyć po podróży, a przed wizytą;
panią pielęgniarkę możesz zastać co drugi piątek w Oxelsund, Sverige, do
najbliższej apteki możesz zaś pojechać do Rygi. Poniżej będzie numer telefonu
do składania zażaleń, drobnym drukiem bedzie napisane, że rozmowa kosztuje 15
PLN za każde 30 sekund, bo Ministerstwo Zdrowia zakontraktowało do odbierania
telefonów firmę znajdującą się na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, a należącą
do kolegi ministra, chwilowo znajdującego się w pyerdlu na Mokotowie.
Czy mi źle czy dobrze na obczyźnie, o tym ja decyduję, Osiołku Porfirionie, a
nie twój podoficer dyżurny. Ty zaś, i cały pluton tobie podobnych
łbów_jak_pusty_sklep, możecie mi trójskokiem w podskoku na pukiel skoczyć, z
podwójnym saltem, potrójną śrubą i chórem reprezentacyjnym Wojsk Informatyki
i Łączności z Polonią, śpiewającym:
"Wszystko Tobie, ukochana ziemio / Nasze myśli wciąż przy tobie są / Tobie
lotnik tryumf nad przestrzenią / A robotnik daje dwoje rąk"
Merry Christmas. Pozdrów dziurę budżetową.