Gość: mjb
IP: 213.190.157.*
06.01.05, 18:50
witam,
wracam po swietach do irlandii moim samochodem na polskich numerach,
pierwsza przeprawa calais (eurotunnel), wszystkie auta jada jak do siebie,
zaden celiczek nawet nie pisnie, podjazdzam i ja, patrzy pewna paniusia, ze
polak no to cup do boksu numer 3,
wjezdzam, jakowys gostek zamyka brame, w boksie z dziesieciu celniczkow,
jeden z nich otwiera mi drzwi i zapytuja "du ju spik inglisz?"
odpowiadam "jes", kolejne pytanie "jak dlugo zamierzasz pozostac w anglii"
moja odpowiedz "prawdopododnie 8 godzin", gosc wybausza oczy i rzuca "co 8
godzin, powiedz lepiej co przemycasz i gdzie bedziesz pracowal na czarno" i
ja rzucam "to co widac to moj laptop - takie narzedzie pracy programisty, w
bagazniku mam troche dobrej polskiej zywnosci, wszystko to, gdyz wracam do
pracy do irlandii, gdyz jestem tam programista", gostek zmienia ton i pyta "a
masz jakis bilet na prom i swiadectwo pracy" z koleji ja wyjmuje i pokazuje
mu karte e111 oraz bilet, nastepnie gostek biegnie do bramy wyjazdowej by ja
po chwili otworzyc,
taka to jest wlasnie europa do, ktorej polska wstapila, jak z polski to
pewnie przemytnik, biedne te angole oj biedne,