Dodaj do ulubionych

Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda

IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 22.05.02, 15:59
Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda

Zastanawiając się nad przyczynami głębokiej nienawiści czekisty Komentatora
do "pani w kapeluszu" (królowej brytyjskiej Elżbiety II), dochodzę do wniosku,
że to wynik głęboko osadzonych kompleksów podporucznika K., który dobrze wie,
że choćby zapluł w swoim gabinecie wszystkie ściany do wysokości wiszącego
naprzeciwko biurka portretu Feliksa Dzierżyńskiego, i choćby osłabł od krzyków,
jednego stanowiska nie obejmie nigdy.

Mianowicie, posady zwykłego szeregowego obywatela w normalnym, nowoczesnym
państwie.

Normalnym, to znaczy takim, które:

nie aspiruje do drobiazgowej regulacji wszystkiego,
skrupulatnie przestrzega własnego prawa,
obywateli nie uważa za swoją własność,
niczego im nie nakazuje,
uważa, by im bez potrzeby nie przeszkadzać,
nie stara się być wszechmocne, wszechwiedzące i wszechobecne,
nie gromadzi obsesyjnie"teczek" i "haków", bo nie czuje takiej potrzeby,
nie pozwala nawiedzonym "inżynierom społecznym" dłubać przy wszystkim,

no i nie wpieprza się każdemu bez przerwy pomiędzy
przysłowiową wódkę i zakąskę.


Taka skromna godność - dumnego i lojalnego szeregowego obywatela normalnego
państwa - to rzecz w Polsce nie do nabycia za żadne pieniądze; rzecz, o jakiej
nikt w kraju nie ma i długo jeszcze mieć nie będzie najmniejszego pojęcia. W
każdym razie, ja wpadam w znakomity humor za każdym razem, kiedy pomyślę, że
jestem pełnoprawnym współwłaścicielem państwa australijskiego, które mnie
traktuje dokładnie tak samo, jak każdego innego ze swoich udziałowców, i że już
zawsze tak w moim życiu będzie. Przyjemnie jest być podmiotem.

W Polsce, propozycja, by obywatel był podmiotem, zamiast przedmiotem, jest
uważana za wywrotową, sprzeczną z polskim charakterem narodowym i zagrażającą
polskiej racji stanu. W dodatku, prawie wszyscy w kraju uważają, że wszystko
jest w porządku i tak ma być, bo mało kto zdaje sobie sprawę, że oprócz
etatystycznego centralizmu autorytarnego istnieją jeszcze inne modele
sprawowania władzy.

Gdyby Polska znalazła sposób na uruchomienie w swoich obywatelach zamieszkałych
w kraju drobnej części tej energii i dyscypliny, jaką Polacy odnajdują w sobie
na emigracji, to Wisłą dawno płynęłoby zamiast wody mleko z miodem, i to od
Gdańska w Beskid, pod górę. Ale takiego sposobu się nie znajdzie, ponieważ
Polacy są programowo nieprzychylni sobie nawzajem, a spokój, determinację i
dyscyplinę interpretują jako słabość. Cała energia umysłowa tradycyjnie idzie w
Polsce na roztrząsanie bez końca, kto ma być na wierzchu, a kto pod spodem.
Najwyższą rozkoszą dla każdego Polaka jest demonstracyjne pokazywanie innemu
Polakowi, że jest nad nim górą, że może mu bezkarnie zrobić co chce, i że jest
od niego mądrzejszy.

W następstwie takiego podejścia, zamiast coś dla siebie zrobić, rodacy w kraju
poświęcają całą swoją energię na szpanowanie i szastanie się wokoło, tak, żeby
wszyscy widzieli, kto kim rządzi.

Polacy zarządzają własnym krajem tak, jakby administrowali tubylcami podbitej
kolonii, albo okupowanym terytorium nieprzyjacielskim. Są chronicznie chorzy z
zawiści i podejrzliwości, czy komuś innemu się czasem za dobrze nie żyje, albo
że ktoś ich niechybnie robi w konia, bo jakby nie robił, to przecież by im było
lepiej. Te złowrogie antypolskie knucie zawsze według Polaków z kraju
popełniają jacyś inni, jacyś "oni": obcy, cudzy, nie swoi, Żydzi, masoni,
cudzoziemcy, Ameryka, Izrael, Unia, Polonia; wszyscy, tylko nie oni sami.

A ppor. Komentator czyści nagan, dokłada do pieca i czeka, aż przyjdzie Unia i
zrobi porządek. Myślę, że się zawiedzie. Znaczy, Unia co prawda przyjdzie, ale
jedyne co będzie mogła zrobić, to załamać ręce.
Obserwuj wątek
    • Gość: kicius Re: Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda IP: *.speed.planet.nl 22.05.02, 16:06
      Stary,wynika z tego,ze masz straszne szczescie,ze w Polsce nie
      mieszkasz.Dlatego nie rozumiem po co atakujesz Komentatora zamiast starac sie
      go naklonic do emigracji,do Australii,oczywiscie,albo przynajmniej do jakiejs
      europejskiej monarchii.Swoja droga to chyba naturalne,ze
      hiszpanskie,angielskie i holenderskie krolewieta maja wiecej kindersztuby niz
      Leszek Miller...
    • Gość: Wowa Re: Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda IP: *.sprint.ca 23.05.02, 01:59
      Towarzysze nie narzekaja na brak humoru. Tak jak w piosence o Pani Marquise: "Tout va bien,
      Madame la Marquise, meme si le chateau a brule et que Monsieur le Marquis s'est tire une balle
      dans la tete". Jest dobrze, bedzie lepiej jak weidziemy do Uni, da 20 lat dogonimy Potugalie.
      Portugalia oczywiscie nie bedzie stala w miejscu. Bedac dziesiata potega gospodarcza swiata za
      Gierka, jestesmy zacofanym krajem. Gdzie ta druga Japonia? Jak mozna bylo zmarnowac prace wielu
      pokolen Polakow? Jak mozna bylo bez karnie rozkrasc majatek narodowy? Jak mozna bylo zdeptac
      godnosc czlowieka pracy? Za te i inne przestepstwa pszeciwko ludzia i narodowi polskiemu,
      powinniscie byc w wiezieniu w panstwie prawa. W najlepszym wypadku, powinniscie gnic na
      smietniku historii. Na tomiast w Polsce, towarzysze sa przy wladzy. W nagrode, zalamanie
      podstawowych praw czlowieka i lamanie konstytucii, oraz ustalanie glupich praw o aborcii,
      darowiznach, mieniu przesiedleczym, paszportach, obywatelstwie oraz setki innych swietnych
      arcydziel prawniczych. Moglo byc durzo lepiej, ale zmarnowano poraz kolejny wielka szanse jaka
      mielismy. Zmarnowano entuziasm ludzi, na plecach po ktorych poszlo sie po wladze, i teraz ludzie sie
      nie dadza wiecej nabrac.
      • Gość: DundeeGi Re: Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 23.05.02, 02:04
        Stary, Ty sie marnujesz w tej Australii. Powinnienes byc wywrotowcem a Polszy.
        Komunizam wraca.

        Pozdrawiam
      • colt2 Wiosna na polu !!!!!! 23.05.02, 02:07
        Ale macie porabane w tych lepetynach - wiosna na polu a wy siedzicie przed
        tymi compami i te bzdury wypisujecie ,ktorych to NIKT nie czyta,czy nie lepiej
        poszukac sobie part time i zarobic pare groszy zamiast ,WAROWAC ,CZAtowac
        jeden na drugiego i OPLUWAC sie !!!!!! WZAJEMNEGO PLUWANIA !!!!!!- zycze !!
        • mineta123 Re: Wiosna na polu !!!!!! 23.05.02, 02:25
          colt2 napisał(a):

          > Ale macie porabane w tych lepetynach - wiosna na polu a wy siedzicie przed
          > tymi compami i te bzdury wypisujecie ,ktorych to NIKT nie czyta,czy nie lepiej
          > poszukac sobie part time i zarobic pare groszy zamiast ,WAROWAC ,CZAtowac
          > jeden na drugiego i OPLUWAC sie !!!!!! WZAJEMNEGO PLUWANIA !!!!!!- zycze !!

          D Z I E K U J E M Y !!!!!
        • Gość: ozpol Re: Wiosna na polu !!!!!! IP: 153.51.21.* 23.05.02, 03:04
          A Ty co tutaj robisz - tez trenujesz opluwanie.
          To nie US ze gonimy Forse i lapiemy 2 posady aby zyc.
          My sie tutaj cieszymy zyciem i kto nie jest w Ozland tego niezrozumie.
          A podyskutowac czy jak to po polsku troche sie po opluwac to narowowy sport
          polski i trudno sie go pozbyc.
          Stary ma dobry argumenty i powinnismy oczekiwac ze jego oponent wzniesie sie do
          tego poziomu i riposta tez bedzie inteligentna.
          A jak tekstry zadlugie to nalezy zmienic watek.
        • Gość: mariusz WYBIJE CI OKO MOIM HUJEM IP: *.bredband.skanova.com 24.05.02, 16:40
          TY zboczona swinio, padalcu, albo potraktuje cie kijem bejsbolowym w kakaowym
          oku
      • Gość: Stary Wicie, kumie, cosik mi sie zdaje... IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 23.05.02, 12:45
        Gość portalu: Wowa napisał(a):

        ) Towarzysze nie narzekaja na brak humoru. Tak jak w piosence o Pani Marquise: "T
        ) out va bien,
        ) Madame la Marquise, meme si le chateau a brule et que Monsieur le Marquis s'est
        ) tire une balle
        ) dans la tete". Jest dobrze, bedzie lepiej jak weidziemy do Uni, da 20 lat dogon
        ) imy Potugalie.
        ) Portugalia oczywiscie nie bedzie stala w miejscu. Bedac dziesiata potega gospod
        ) arcza swiata za
        ) Gierka, jestesmy zacofanym krajem. Gdzie ta druga Japonia? Jak mozna bylo zmarn
        ) owac prace wielu
        ) pokolen Polakow? Jak mozna bylo bez karnie rozkrasc majatek narodowy? Jak mozna
        ) bylo zdeptac
        ) godnosc czlowieka pracy? Za te i inne przestepstwa pszeciwko ludzia i narodowi
        ) polskiemu,
        ) powinniscie byc w wiezieniu w panstwie prawa. W najlepszym wypadku, powinniscie
        ) gnic na
        ) smietniku historii. Na tomiast w Polsce, towarzysze sa przy wladzy. W nagrode,
        ) zalamanie
        ) podstawowych praw czlowieka i lamanie konstytucii, oraz ustalanie glupich praw
        ) o aborcii,
        ) darowiznach, mieniu przesiedleczym, paszportach, obywatelstwie oraz setki innyc
        ) h swietnych
        ) arcydziel prawniczych. Moglo byc durzo lepiej, ale zmarnowano poraz kolejny wie
        ) lka szanse jaka
        ) mielismy. Zmarnowano entuziasm ludzi, na plecach po ktorych poszlo sie po wladz
        ) e, i teraz ludzie sie
        ) nie dadza wiecej nabrac.


        Nawet pobieżne porównanie np. Tajwanu czy Singapuru z Chinami Ludowymi albo
        dawnego NRD z dawnym RFN, (nie mówiąc już o Korei Północnej z Południową)
        pokazuje, że warunkiem osiągnięcia zbiorowego sukcesu są w każdym kraju trzy
        czynniki:

        1. Obywatele jako podmiot, nie przedmiot, polityki państwa;

        2. Normalnie funkcjonujące państwo, które jeśli obywatelom nie pomaga, to
        przynajmniej nie przeszkadza (opisałem wcześniej);

        3. Pełne wykorzystanie szans przez większość.

        Polska rozwija się coraz bardziej w kierunku Chińskiej Republiki Ludowej albo
        zbankrutowanych republik bananowych Ameryki Łacińskiej, niż w stronę Irlandii,
        Hiszpanii, Singapuru, Tajwanu, czy Korei Południowej, które pokazały, że możliwe
        jest odbicie sie od dna w ciagu jednego pokolenia.

        Co z tego, że nieliczni robią w Polsce pieniądze, jeśli większość ich nigdy nie
        będzie robić? Między innymi dlatego, że państwo dalej chce trzymać w ręku ścisłą
        kontrolę nad wszystkim, ponieważ uważa, że takie jest fundamentalne prawo natury,
        że ono ma być zawsze na wierzchu, a obywatele zawsze pod spodem. Wobec tego
        założę sie o co chcecie, że państwo będzie dalej bronić jak niepodległości
        korupcjogennego systemu wymagającego uzyskiwania państwowej koncesji na dowolną w
        zasadzie dzialalność gospodarczą, od eksportu czołgów po czyszczenie butów.

        Dławienie w ten sposób inicjatywy gospodarczej jednostek wcale państwa nie
        martwi, na urbanowskiej zasadzie, że "rząd się wyżywi", i to po samo gardło, bo
        go zaprzyjaźnieni ze strukturami władzy biznesmeni nakarmią kawiorem i napoją
        szampanem, o grubej kopercie dyskretnie wsuniętej do kieszeni ministerialnego
        smokinga nie zapominając.

        Sprawa wykorzystania szans płynących z transformacji ustrojowej przez większość
        społeczeństwa została już w Polsce w zasadzie w całości przepieprzona,
        conajmniej na następne 50 lat, do czasu całkowitej zmiany pokoleniowej. A to
        dlatego, że większość ludzi w Polsce nie chce inicjatywy, biznesu, ryzyka.
        Większość chce bezpieczeństwa (" byle nasza wieś zaciszna, byle naszaq wieś
        spokojna") chce rzeczy niemożliwej: luksusowego państwa opiekuńczego, które
        będzie w swojej dobrotliwości "dawać" każdemu wedle potrzeb i aspiracji wczasy
        pracownicze, kolonie dla dzieci, godziwe emerytury, półdarmowe mieszkania, dobre
        szkoły, bezpłatne studia, bezpłatną opiekę medyczną etc., niczego nie żądając w
        zamian.

        Takie państwo jest teoretycznie możliwe, ale w praktyce fantastycznie kosztowne.
        Z podobnymi ambicjami swoich populacji, rządy Kanady i krajów skandynawskich,
        państw znacznie bogatszych od RP, zmagają się ze zmiennym szczęściem.

        W Polsce, nie ma mowy o tym żeby w jakikolwiek sposób udało się sfinansować
        monumentalną podwyżkę płac dla każdego wypłacaną w formie bezpłatnego dostępu do
        państwowych świadczeń w naturze. Ale w Polsce dominuje myślenie życzeniowo-
        magiczne, i nikogo nie interesuje, skąd państwo, czyli "oni", miałoby brać
        pieniądze na taką krainę wiecznej szczęśliwości, mającą we herbie orła w koronie
        i wstęgę z dewizą "Czy się stoi, czy się leży, dom wczasowy się NALEŻY".

        Kwitnie idiotyczna nostalgia za PRL, bo pustogłowi bezmyślnie powtarzają, że
        wszystko tam było "za darmo", strategicznie zaniedbując dodać, że nie za darmo,
        tylko za ukradzione obywatelom pieniądze - absolwent studiów wyższych, jak mu
        dobrze poszło, zarabiał $40 miesięcznie, choć wartość jego pracy była wtedy
        podobna jak dzisiaj.

        Że nie wspomnimy już polowania tygodniami na przyzwoite buty albo szafkę do
        kuchni; albo mieszkanka M-3 (36 m2) w blokach z wielkiej płyty, zimnej jak
        rodzinny grobowiec nory z niskim sufitem i ciemną kuchnią bez okna, na którą nie
        tylko trzeba było wpłacić kosztowny wkład do spółdzielni, ale i poczekać, czasem
        i dwadzieścia lat, udzielając w ten sposób państwu wieloletniego bezprocentowego
        kredytu z własnej kieszeni.

        A może ktoś pamięta kupowanie Fiatów 126p na "przedpłatę"? Płacić za samochód
        należało natychmiast, a odbierać dwa lata później (z możliwością opóźnień).

        Nikt nie rozumie i nie chce zrozumieć, że PRL "se ne vrati", dlatego, że jej
        księżycowa ekonomika była całkowicie nie z tego świata. Nikt nie chce słuchać, że
        aby się w Polsce stopniowo, w ciągu 20 czy 30 lat, poprawił poziom życia,
        państwo musiałoby się od zaraz odpieprzyć od obywateli, a obywatele od zaraz
        oderwać rączki od dupy, przestać syczeć z zazdrości na cudze mercedesy i BMW, i
        bez gadania zabrać się do roboty. Po czym przez następne 20 lat wcześnie wstawać,
        późno kłaść się spać, dużo pracować i mało korzystać ze zwolnień lekarskich.

        A póki co, autorytarne państwo rośnie w siłę, urzędnicy żyją dostatniej, zaś
        wśród reszty obywateli narasta ogólny marazm, w którym nikomu nic się nie opłaca
        robić. Wszyscy czekają, aż im zaczną lecieć prosto do gęby gruszki z unijnej
        wierzby.

        Z Unią czy bez Unii Europejskiej, ja raczej cienko dalszy postęp historii
        najnowszej III RP widzę. Fenomenalnej wielkości administracja (521 tysięcy
        urzędników!), która ma własny interes w tym, żeby dalej było jak jest, bo takiego
        raju łapowników dawno nie było, oraz klasa politykierów, którym
        najwygodniej "chapać" w mętnej wodzie, to przymierze, które do żadnej zasadniczej
        reformy nie dopuści.

        Najbardziej prawdopodobna konsekwencja, to fala emigracyjna absolwentów na skalę,
        jakiej Polska jeszcze nigdy nie widziała, oraz wybuchy frustracji, zadymy i
        rozruchy typu "o le, Argentina!" (pamiętacie "o le, o le, Olek wygraj, na
        prezydenta tylko Ty…"?), w wykonaniu tych, którzy nie mają szans się załapać na
        cokolwiek, gdziekolwiek indziej.

        Czy ktoś chciałby mi może wytłumaczyć, że mylę się w swoim pesymizmie, w miarę
        możliwości podpierając argumentację jakimiś faktami i liczbami?

        Na dzisiaj, to z Polską jako tygrysem Europy jest mniej więcej tak:

        Baca 1: Baco, cosik lezy… Co to?
        Baca 2: Mnie sie widzi, ze to gówno, kumie.
        Baca1: A zjedlibyście takie, kumie?
        Baca 2: A za ile?
        Baca 1: A za stówę.
        Baca 2: Zjadłbyk.
        Baca 1: (wyciąga z kieszeni 100 złotych)
        Baca 2: (zjada gówno, ociera gębę, bierze od Bacy 1 sto złotych; idą dalej)

        Baca 2: Baco, znowu cosik lezy… Co to?
        Baca 1: A to znowu gówno, kumie.
        Baca 2: A chcielibyście odegrać swoje 100 złotych, kumie?
        Baca 1: Chciałbyk.
        Baca 2: No to wicie, kumie, co macie zrobić.
        Baca 1: (zjada gówno, ociera gębę, bierze od Bacy 2 sto złotych; idą dalej)

        Baca 1: Kumie?
        Baca 2: A co, kumie?
        Baca 1: Wicie, ja se tak myślim…
        Baca 2: A co se myślicie, kumie?
        Ba
        • Gość: Stary Re: Wicie, kumie, cosik mi sie zdaje... (dok.) IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 23.05.02, 12:47
          Gość portalu: Stary napisał(a):

          Baca 1: Kumie?
          Baca 2: A co, kumie?
          Baca 1: Wicie, ja se tak myślim…
          Baca 2: A co se myślicie, kumie?
          Baca 1: Wicie, kumie, cosik mi sie zdaje, ześmy sie obaj za darmo gówna
          najedli...



    • Gość: wowa Re: Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda IP: *.sprint.ca 23.05.02, 02:39
      macie racje tow. strata czasu ,ide sie przejsc z psem
    • Gość: Stary Poruczniku, do tablicy! IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 23.05.02, 16:07
      Podciagamy teamt do gory, zeby ppor.Komentatorowi odebrac wymowke, ze nie
      zauwazyl.
      • bruno.5 Stary, ale z ciebie kutas. 23.05.02, 16:28
        Teras wszystko rozumiem, dlaczego tak walczysz z
        Komentatorem. To ty jestes ten szczur co to uciekl z
        tononcego okretu. Jade do Polski i wszystkim opowiem co
        za idioci mieszkaja w Australii.
        • Gość: Stary Re: Stary, ale z ciebie kutas. IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 24.05.02, 13:28
          bruno.5 napisał(a):

          > Teras wszystko rozumiem, dlaczego tak walczysz z
          > Komentatorem. To ty jestes ten szczur co to uciekl z
          > tononcego okretu. Jade do Polski i wszystkim opowiem co
          > za idioci mieszkaja w Australii.


          Jedz i opowiadaj. Fajnie trafic takiego jak ty prosto w czolo, pierwszym strzalem
          z odleglosci 18 000 km. "Teraz" piszemy w jezyku ojczystym przez "z",
          a "tonącego" przez "ą"
          • bruno55 Re: Stary, ale z ciebie stary kutas. 24.05.02, 14:03
            Bardzo trafne riposty .Trzymaj tak dalej .Pozdrowienia.
          • Gość: piotr Re: Stary, ale z ciebie kutas. IP: *.bbtec.net 24.05.02, 14:30
            Stary, argumentow przeciw nie bedzie, bo ja sie z Toba zgadzam.
            Najsmieszniejsze jest to (smiech przez lzy), ze nikt jeszcze np. 2 lata temu
            nie przewidzial, ze w Polsce bedzie taka bryndza.
            Problem chyba polega na jakims opacznym rozumieniu liberalizmu w Polsce Tzn. w
            kazdym normalnym kraju byloby tak, ze dajemy wolnosc przedsiebiorczosci u
            siebie, na wlasnym rynku (upraszczajac przepisy i nakladajac kaganiec na pysk
            biurokracji), rownoczesnie chroniac przynajmniej w poczatkowej fazie-gdy sa one
            slabe wlasne przedsiebiorstwa przed konkurencja zagraniczna. Taka byla i
            poniekad jest do dzis metoda wszystkich azjatyckich tygrysow-czyli panstw ktore
            zaczynaly od zera.
            Zreszta co tam tygrysy vide numery Busha z przemyslem stalowym i wynikajacym
            stad wkurwieniem Europejczykow i Azjatow. (wystarczy przesledzic stosunki
            handlowe USA-Japonia w latach 80-tych, by sie przekonac jak
            bardzo "nieliberalni" potrafia byc amerykanie gdy chodzi o ochrone wlasnego
            interesu).
            A w Polsce, jak zwykle, wszystko postawione jest na glowie.
            Przeczytalem wlasnie w GW wystapienie Michnika na Uniwersytecie Warszawaskim,
            gdzie przyznal sie do swej naiwnej wiary w liberalizm- Agora chciala kupic
            jakis koncern w Niemczech i...sie nie dalo, choc kasa byla. Mowil cos, ze
            Polska przypomnia stara chate z powybijanymi szybami gdzie wiatr hula z kazdej
            strony jak chce. No i obudzilismy sie z reka w nocniku...
            • Gość: Funnel Re:Mr.Frojd Komentator IP: *.vf.shawcable.net 24.05.02, 22:13
              Gość portalu: piotr napisał(a):


              > Najsmieszniejsze jest to (smiech przez lzy), ze nikt jeszcze np. 2 lata temu
              > nie przewidzial, ze w Polsce bedzie taka bryndza.

              ****** akurat 2 lata temu NALOZONO pulapke paszportowa na Polonie,a zaraz potem
              fiuuuuuuu..z gorki na pazurki.
              To za kare.....Olusiu !!!hehehe

              PS.- pozwolilem sobie uzuczyc stylu Komentatora,a co mi taaaam.....

              • Gość: WOWA Re:Mr.Frojd Komentator IP: *.sprint.ca 25.05.02, 03:14
                Nie chcialbym byc zlym wrozba ale przygoda z Unia moze sie skonczyc tak zwanym" drenazem
                mozgow" czyli najzdolniejsi i najsprytniejsi wyjada a zostanie tylko miernota i niezdecydowani i ludzie
                potrzebujacy opieki , z tym daleko nie zajdziemy.
    • Gość: Stary Re: Ppor. Komentator i kozetka doktora Freuda IP: *.clover.com.au / *.clover.com.au 25.05.02, 07:41
      Drogi poruczniku, choćby Australia miała być jedynie brytyjskim kolonialnym
      bękartem irlandzkiej prostytutki z walijskim koniokradem, i chocbyśmy tu
      uprawiali masowo kanibalizm i zaczynali dzień od szaszłyka z Aborygenów, to w
      żadnym stopniu nie zmienia faktów majacych miejsce w Polsce, na drugim koncu
      świata od nas, gdzie:


      a) organa państwa systematycznie naruszają wlasne prawo;

      b) złapane na tym przez własne organa kontrolne usiłuja się wykręcić,
      popełniając dalsze naruszenia prawa,

      na co pan Stary posiada stosowny materiał dowodowy.

      A co pana Starego to obchodzi? To proste - skoro juz Rzeczpospolita
      kategorycznie sie upiera, że pan Stary jest wyłącznie jej obywatelem i robi co
      może, by panu Staremu utrudnić lub uniemożliwić rezygnację z obywatelstwa
      polskiego, którą pan Stary z pobudek humanitarno-filantropijnych wielkodusznie
      Warszawie zaproponował, to jak nie, to nie.

      W takim razie pan Stary po prostu korzysta ze swoich praw obywatela RP,
      zagwarantowanych mu konstytucyjnie. W danym przypadku, z prawa do wolności
      słowa. W konstytucji nie jest napisane, że wolność słowa ogranicza się do osób
      stale zamieszkałych na terytorium RP.

      Gdyby Najjaśniejsza Rzeczpospolita zamiast się latami droczyć z panem Starym i
      żądać od niego coraz wymyślniejszych załączników do suplikacji o łaskę
      prezydenta, zechciała była jemu i jemu podobnym po prostu udzielić spokojnego i
      kulturalnego rozwodu, wówczas i porucznik, i Rzeczpospolita mieliby od Starego
      i innych święty spokój, a teza porucznika, że kangury nie powinny się wtrącać
      do administracji zoo w Warszawie dawałaby się jako tako uzasadnić.

      A tak jak jest, to pan Stary i pare innych osób czekają z niecierpliwością na
      akces Polski do Unii. Już na dzień dzisiejszy, przy statusie RP jako państwa
      stowarzyszonego z Unią, znajdujaca się w posiadaniu pana Starego korespondencja
      pomiędzy Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich RP a Kancelarią Prezydenta RP jest
      warta w Strassbourgu ładnych parę euro w odszkodowaniach dla znacznej liczby
      osób, których wnioski w tej samej sprawie są pozaprawnie blokowane przez polską
      administrację państwową.

      Posiadane przez pana Starego dokumenty wykazują niezbicie, że w Polsce ani
      obywatel nie jest w stanie uzyskać sensownej odpowiedzi od organów państwa, ani
      jeden organ państwa drugiego organu państwa nie może tam nakłonić do
      przestrzegania własnego, polskiego prawa. Kiedy RP będzie już państwem
      członkowskim Unii, taki materiał dowodowy znacznie zyska na wartości. Stary
      jest zatem być może nie tyle hobbystą - poszukiwaczem sprzeczności, co
      inwestorem.



      PS. Kiedy Biuro Prawa i Ustroju Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
      przestanie publicznie gwałcić art. 17 ust.1 pkt. 2 i 3. ustawy o Rzeczniku Praw
      Obywatelskich z dn. 15 lipca 1987 r. (Dz.U.2001 nr 14, poz.147), [
      www.humanrights.neti.pl/dokumenty/dokumenty-polska-rpo.php ], i udzieli
      Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacji, których Rzecznik zażądał od
      Dyrektora Biura Prawa i Ustroju pismem z dnia 17 grudnia 2001 roku?

      Rzecznik Praw Obywatelskich RP usiłuje otrzymać od Kancelarii Prezydenta RP jej
      stanowisko w sprawie niezgodności z konstytucją RP Rozporządzenia Prezydenta
      RP z dnia 14 marca 2000 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania w
      sprawach o nadanie lub wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego
      oraz wzorów zaświadczen i wniosków (Dz. U. 2000 Nr 18, poz. 231), oraz
      prawdopodobnej niezgodności z konstytucją RP tych postanowień ustawy z dnia 15
      lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim (Dz. U. Nr 10, poz. 49, z 1990 r. Nr 34,
      poz. 198, z 1997 r. Nr 114, poz. 739 i z 1998 r. Nr 106, poz. 668) na podstawie
      których rozporządzenie Prezydenta wydano.

      Kancelaria milczy, bo wie, że jak odpowie, to przegra. Ma nadzieję, że jak nie
      odpowie, to sprawa ucichnie i dalej będzie można naruszać takie ustawy, jakie
      tylko urzędnicy RP będą chcieli, z zasadniczą włącznie. Niech żyje i umacnia
      się państwo prawa!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka