Gość: Wolny
IP: *.240.9.148.Dial1.Phoenix1.Level3.net
23.04.05, 03:14
Jedni wcinaja ziemnioki, pierogi i gorzala… z biedy tradycyjna najtansza
potrawe, a inni chodza jak kosciotrupy z Oswiecima, a co drugi nie ma na
dobra zyletke by sie pozadnie ogolic- dlatego tylu w PL brodatych.
A tutaj co pisza:
>>>
Jedną z większych trudności w walce z nadwagą jest unikanie "owoców
zakazanych" – słodyczy, węglowodanów skrobiowych (białe pieczywo, makarony,
ziemniaki, ryż), tłuszczu. Jak sobie z tym radzić?
[…]
- No właśnie! Największy problem mają osoby, które nie wyobrażają sobie życia
bez pierożków, kluseczek, bułeczek, kopytek, ziemniaków i ryżu, czyli potraw
zawierających mnóstwo węglowodanów, głównie w postaci skrobi. A przecież od
nadmiaru węglowodanów tyjemy szybciej niż od nadmiaru tłuszczów.
<<<-macie czytac tutaj:
info.onet.pl/1224646,0,0,10,itemsp.html
Jeść co się lubi i nie tyć?
Vitalas 2005-04-18 00:01:00
PS. W tych waszych super-bubel-markietach prawie pustki jesli chodzi o
warzywa i owoce. W Ameryce 1/3 sklepu to stoiska zajmuja wlasnie warzywa i
owoce, nie mowiac juz o swiezych rybach etc.… caly okragly rok zmieniaja sie
tylko nieznacznie ceny w zaleznosci od sezonu.