Dodaj do ulubionych

co by było gdyby?....

03.05.05, 14:21
ma takie dziwne pytanie...tak ostatnio za mną chodzi.
Co zrobiłybyście gdyby (tfu tfu odpukać) wasz mąż, partner umarł. Czy
wróciłybyście do Polski? czy macie tutaj na tyle silne korzenie, żeby zostać?
czy kiedyś się nad tym zastanawiałyście?
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 14:26
      Ja bym zostala tutaj gdzie jestem. Bylam juz tutaj zanim poznalam meza. Takze
      ja nie wyjezdzalam "za mezem" do Kanady ale dlatego, ze tak chcialam. No i
      dzieci to juz tutejsze.
      Dla mnie powrot do Polski to bylaby druga emigracja i zaczynanie zycia od nowa.

      Pozdr.
    • farpakon Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 14:55
      jagienka, a co ciebie takie czarne mysli nachodza?
      ja raczej nie wrocilabym. moze tylko na troche, ale nie sadze, zeby na stale.
      • jagienkaa Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 15:02
        no nie wiem, tak jakośsmile mąż w pełni zdrowia na szczęście ale czasem tak się
        zastanawiam co bym zrobiła...
    • aniaheasley Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 14:56
      Podobnie jak ma.pi. Ja nie mam w Polsce nic do czego mialabym wracac. Co ja bym
      tam robila, kobieta w pewnym wieku zero praktyki zawodowej (w Polsce) zaczynac
      wszystko od poczatku?? Ile razy mozna... Zadnego odcinka zycia nie moge sobie
      tam wyobrazic, np. gdzie bym mieszkala, w jakim miescie, czy tam gdzie rodzice,
      czy tam gdzie sie najbardziej cos dzieje?? Ale chyba najwieksza krzywde
      zrobilabym synowi, bo on jest calkowicie tutejszy i uwielbia swoje angielskie
      zycie.

      To chyba zalezy od tego jak dlugo kto jest poza Polska, w jakim wieku sa
      dzieci, czy maz byl tamtejszy czy polski, i od pozycji zawodowej w nowym kraju.
    • evee1 Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 16:00
      Ja wlasciwie juz zadnych korzeni w Polsce nie mam wiec odpowiedz jest prosta.
      Napewno nie wrocilabym. Jezeli nawet, to nie z tego powodu.
    • izabelski Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 16:23
      a ja nie wiem co bym zrobila
      bo korzenie dzieci tutaj i wieksze mozl;iwosci etc ale i w Polsce sa takie
      elementy zycia, ktorych nigdy w Londynie bynajmniej mieszkajac nie berdziemy
      mieli
      moje serce zostalo w Krakowie i tam moglabym zamieszkac chociazby jutro
      mam tam niezawodnych przyjaciol, z ktorymi spotykam sie zawsze przy wyjazdach i
      rodzine w okolicy ...
      • mgna Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 18:48
        Jagienko! Czyz podobne czarne mysli czesto po glowie tobie chodza? Mi od czasu
        do czasu, ale ile razy czarna mysl przychodzi to robie wszystko zeby ja
        odpedzic...naogol zaczynam "przymusowo" myslec co mam jeszcze do udekorowania w
        domu, jaka sciane chce jeszcze rozwalic...lub synek czyms mnie rozmieszy i
        martwiacy humorek z glowy wypada smile

        Ja czasami sie zastanawiam nad tym pytaniem, ale nie gdymy maz umarl tylko co
        bym zrobila gdybysmy sie rozstali (oboje wierzymy w rozwod, choc rownie silnie
        oboje wierzymy ze warto jest pracowac nad zwiazkiem)...ktoz wie moze kiedys on
        kogos pozna lub moze mnie ktos w glowie zawroci, roznie w zyciu bywa. Do Polski
        nie wracalabym poniewaz wyjechalam jako dziecko; Polska jest dla mnie kraina
        mojego dziecinstwa, jakby przezemnie wymarzona, jednak kiedy tam wracam to
        zdaje sobie sprawe ze malo mnie laczy z rodakami; mam inne poglady na zycie,
        inna metalnosc, inne wymagania w zyciu... Niejestem pewna na 100% czy bym
        zostla w Angli, jesli tak to bym przeprowadzila sie albo do York, albo do
        Szkocji do Edinburgh'a - moje dwa ulubione miasta w UK. Moze skusilabym sie
        przeniesc blizej rodziny do Toronto zeby moj synek wyrosl wsrod kuzynostwa?
        Jednak jesli sercu bede wierna to powrocilabym do domu, do NYC; tam mam
        przyjaciol, tam mam profesionalne kontakty gdzie moglabym powrocic do swojego
        zawodu lub otworzyc wlasna firme. Miloszek mial by mnustwo kulturalnych events
        przedstawien teatralnych, koncertow w filharmoniach, wystaw w muzeach...och jak
        ja nadal tesknie! juz cztery lata minely, a ja nadal nie potrafie zaadoptowac
        Anglie jako moj dom.
        • monhann2 jagienko, masz maila n/t 03.05.05, 22:21
          • jagienkaa Re: jagienko, masz maila n/t 03.05.05, 23:16
            dziękuję bardzo!smile
    • mamamon Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 22:14
      Jagienka!
      Lo matko! Co za straszne mysli chodza Ci po glowie! Jedz na zakupy, kup sobie
      cos ladnego i nie mysl juz o takich okropnosciach!
      m.
      • ewunia_uk Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 22:54
        Ja sie czasami zastanawiam, co zrobimy jak dzieci juz wyrosna i bedziemy na
        emeryturze. O smierci meza raczej wole nie myslec wink

        Pewnie skonczymy na wyspie Skye (o ile nie nabawimy sie wczesniej reumatyzmu,
        bo tam pogoda niesprzyjajaca), albo gdzies we Francji lub Hiszpanii.

        Ale gdybym nawet zostala sama, to do Polski raczej sie nie przeniose, bo tylko
        bym sobie nerwy nadszarpnela na stare lata wink)
        • juskapl Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 23:08
          ja tez bym do polski nie wrocila na stale napewno bym czsciej odwiedzala ale
          tutaj bym chciala zostac ,a na stare lata hmmm marzy mi sie napewno Europa moze
          Wlochy??
      • jagienkaa Re: co by było gdyby?.... 03.05.05, 23:18
        nie, ja wcale nie uważam że to są jakieś czarne myśli, po prostu nigdy nie
        wiadomo co się może przydarzyć - więc jeśli ktoś nie chce myśleć takimi
        kategoriami to może odpisać co by zrobił po rozwodzie?
        na zakupy niestety nie mam funduszy...ja biedna studentka jestem hehesmile
        • mrufkaa Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 01:13
          A ja bym wrocila.
          Nic mnie tu by nie zatrzymalo, dziecko male, ja sie utrzymam tu i tam. A tam
          mam cala rodzine, teraz tez mieszkanie. Definitywnie bylby to znowu Wroclaw.
          Ale duzo w tym nastawieniu jest potrzeb innych - mamy, mojej siostry. Im bym
          sie tam bardzo przydala.
          Na pewno jestem tu wylacznie z uwagi na mojego meza. Ale tez nie przeraza mnie
          kolejne wyzwanie, nowy rynek pracy... tu czy tam, trzeba sie przeksztalcac,
          doksztalcac, przec do przodu. Akurat wszyscy moi jezykowo wyksztalceni znajomi
          maja prace i sobie radza. Nie zginelam tutaj, tam tez bym nie zginela. A gdyby
          nie bylo motywacji pt. Najblizsza Mi Osoba, kolejne na liscie sa mama i
          siostra... Tutaj zostalabym zupelnie sama, brrr....
          No to pierwsza w tym watku smile wrocilabym na pewno.
          • jagienkaa Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 09:33
            ja też bym wróciła. Tutaj właściwie mnie nic nie trzyma, w Polsce mam całą
            kochaną rodzinkę z którą jestem bardzo blisko. No chyba żeby np moja mama tutaj
            przyjechała.
    • musia2002 Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 02:29
      Nie wiem i lepiej nie myslec.Ani tutaj ani w Polsce nie bylo by mi latwo.Ja to
      mam jeszcze gorsze mysli co by bylo gdybysmy z mezem umarli[np.wypadek
      samochodowy] to co z moim synem????????
      • mgna Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 08:38
        Ja to samo mialam, nawet ostatnio kiedy poraz pierwszy jechalismy bez synka,
        mysl przebiegla ze wypadek moze sie zdarzyc...az prosilam meza zeby tak szybko
        nie jechal...Jedyne co mnie uspokaja to to ze w naszym LW&T, jest dokladnie
        wymienione kto opieke nad synkiem by przeja...to mnie uspokaja, synek bylby pod
        dobra opieka.
    • dorota1974kr Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 08:46
      Też nieraz myślę o takich sprawach. Sama nie wiem czy bym wróciła czy nie.
      Podobnie jak Izabelski za Krakowem tęskię bardzo i zawsze czuję się tam
      świetnie. Mam przyjaciół, rodzinę ale czy mam tam jakieś perspektywy pracy,
      utrzymania się? Nie jestem pewna, nigdy tam nie pracowałam na poważnie.
      Podejrzewam, że raczej zostałabym w UK.
      • violus22 Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 08:59
        ja bym wrocila, choc pewnie nigdzie na ziemi nie moglabym juz odnalezc swojego
        miejsca uncertain
    • farpakon Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 09:28
      fajne, to co ewunia napisala:
      "Ale gdybym nawet zostala sama, to do Polski raczej sie nie przeniose, bo tylko
      bym sobie nerwy nadszarpnela na stare lata wink)", hehe.
      • lucasa Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 10:41
        ja sie tak zastanawiam... bo w sumie chyba jestem jedna noga tutaj jedna tam, a
        juz tam nie w domu, a tu jeszcze nie sad((

        mysle, ze to zalezaloby od tego jakie duze bylyby dzieci i co jeszcze by mnie
        trzymalo.
        oczywiscie, ze byloby latwiej, gdyby mozna bylo tu zostac, utrzymac sie i
        jeszcze latac co przerwe szkolna do Polski. natomiast nie wyobrazam sobie pracy
        na caly etat, 20 dni urlopu i zero mojej rodziny tutaj. za bardzo rodzinny
        czlowiek jestem...

        a jeszcze przy okazji pytanie, juz Marzena wspomniala o testamencie. czy macie
        go spisanego? a jezeli tak, i jezeli mozecie sie podzielic to czy macie i jakie
        zapiski odnosnie opieki nad dzieckiem/dziecmi. dla mnie to byla abstrakcja
        dopoki nie zwrocil nam na to uwagi financial adviser. i wlasnie nie tylko
        chodzi o zapiski o finanse (bo tych nie ma tak duzo, choc fajnie, ze doradzil,
        aby pension scheme zrobic w formie trustu - wiem, ze wypowiadam sie po laicku,
        ale ciagle sie nie orientuje w tutejszych finansach). ja najbardziej widze
        mojego brata i bratowa jako ewentualnych opiekunow i takie chcialabym zrobic
        zastrzezenie (co by tutejsza rodzina ich nie zaczela wychowywac - brrr...). ale
        znowu co jezeli dzieci bede juz w szkole, nastolatki, z gronem przyjaciol, w
        swoim kraju? wtedy wyrywac ich stad i przenosic do Polski??? ufff... sama nie
        wiem...

        Agnieszka
        • agazat Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 15:05
          Mnie w tej chwili zadne "co by bylo gdyby...." nie martwia za bardzo, staram
          sie o tym nie myslec, aby nie przyciagac negatywnych fali, ale jeszcze w Polsce
          denerwowalo mnie co innego. Kiedy juz wiedzialam, ze tu wyjade na stale (maz,
          dziecko w drodze)postanoiwilam odciac pewne korzenie, czytaj : sprzedac swoje
          mieszkanie (bo po co je tam utrzymywac, z wynajmem tylko klopot, a poza tym
          kasa jest mi potrzebna). I zaczelo sie ... Cale tabuny znajomych "a co by bylo
          gdyby ... wam nie wyszlo, nie bedziesz miala gdzie wrocic" itp. A czy ja musze
          tam wracac?? A dlaczego zakladac od razu, ze cos nie wyjdzie?? Bede sie o to
          martwic jak stane oko w oko z taka sytuacja. Moj maz raz w tygodniu odbywa 500-
          kilometrowa podroz do pracy lub z powrotem. Nauczylam sie nie myslec za bardzo
          o tym, co go moze spotkac. Mysle pozytywnie. Wiecie co mnie bardziej trapi?? Co
          bedzie, jak moi rodzice odejda. Jestem jedynaczka, oni zostali w Polsce sami.
          Moge liczyc na kuzynow i przyjaciol rodziny, ale przeraza mnie mysl o tym, co
          bedzie, gdy pewnego razu otrzymam telefon za smutnymi wiesciami stamtad ...
        • mgna Finanse 04.05.05, 19:22
          Agnieszko, przepraszam za brak pamieci, ale czy ty mieszkasz w Angli? Jesli tak
          i jesli chcesz to moge opisac na temat tutejszych finansow dotyczacych dzieci
          (ja kiedys w tym siedzialam, a moj mezulek nadal w tym siedzi - investment
          banking, financial advice, consulting, SSAS i SIPP). Marzena
        • mgna Testament 04.05.05, 19:56
          Napisanie testamentu bylo bardzo waznym dla nas, nie tak poniewaz chodzi o
          finanse, ale kto by podjal opieke nad naszym synkiem gdyby cos nam obojgu sie
          przytrafilo (ptfu, ptfu). Nie chcielibysmy gdyby w takim wypadku nasza rodzina
          zamiast myslec o dobrze dziecka, egoistycznie walczyla by w sadach o to kto by
          sie nim mial opiekowac (mozecie sobie wyobrazic rodzina meza moglaby walczyc o
          to zeby moj synek zostal w Angli przez nich wychowany, a moja rodzina walczyla
          by zeby zamieszkam gdzie oni mieszkaja). Rowniez wiedzielismy ze wolimy osobe
          mlodsza, ktora by wychowala dziecko; wiadomo mlodsza osoba dluzej bedzie zyla
          niz starsza, poprzez to dziecko ominie znow nastepny dom, znow nastepna smierc
          opiekuna, znow nastepna duza zmiane w zyciu. Rowniez mlodsza osoba ma wiecej
          energi do wychowania dziecka, wiecej bedzie podrozowac, lepiej bedzie rozumiec
          naszego dorastajacego synka - myslac o generacyjnym gapie (cos nie tak to
          przetlumaczylam, pomozcie dziewczyny, jak po polsku powiedziec "generation
          gap"?). Nastepnie z posrod mlodych osob/rodzin ktore znamy wybralismy taka
          ktorej ufamy, ktora podziwiamy swoimi osiagnieciami, ktora poprowadzi naszego
          synka na dobra droge doroslego zycia, ktora nie bedzie traktowac nasze dziecko
          jako Kopciuszka, ktora finansowo jest ustabilizowana tak ze pieniazki ktore dla
          dziecka zostawimy bede tylko przeznaczane do jego wychowania/edukacji/rozrywek
          a nie do finansowania danej rodziny widzimisie (jesli chodzi o finanse tez to
          zabezpieczylismy poniewaz zalozylismy trust i jak by prosto mozna powiedziec
          wybralismy opiekuna pieniedzy poprzez nas pozostawionych. Opiekun tych
          pieniedzy bedzie przeznaczal kwoty na utrzymanie synka do osoby ktora sie
          naszym synkiem bedzie opiekowala - wiec osoba opiekujaca sie naszym dzieckiem
          nie bedzie miala direct access do konta bankowego - znow tutaj wybralismy osobe
          ktorej ufamy, ktora jest finansowo niezalezna, ktora od urodzenia Miloszka
          miala jego pierszenstwo na mysli). Kraj naszego synka zamieszkania bedzie
          zalezal od jego opiekuna, tz jesli jego opiekun zechce przeprowadzic sie do XYZ
          jest to z nami wpozadku, wiemy jednak ze gdziekolwiek synek nasz zamieszka
          wyksztalcenie bedzie mial pierwszozedne i poprzez to karjere zabezpieczona -
          nawet jesli nie bedzie chcial isc w stopy Mamusi i Tatusia.

          Tutaj notatka, nasz LW&T jest bardzo prosty, im mniej skoplikowany tym lepiej
          poniewaz jest w nim mniej (lub wogole) rzeczy do sporu w sadzie. Jednak, do
          osoby ktora bedzie sie opiekowala naszym synkiem, i do osoby ktora bedzie
          sporzadzala jego finansami, napisalismy "Letter of Instruction" w ktorym to do
          nich wypisujemy szczegoly ktore sa dla nas wazne, detale.
    • kingaolsz Re: co by było gdyby?.... 04.05.05, 15:28
      Co by bylo gdyby... czasem mysle i kategoriach "tragicznych" i rozwodowych i ja
      nie mialabym cienia watpliwosci, ze po jak najszybszym
      zalatwieniu "formalnosci" wrocilabym do Polski na 100%. Nic mnie by tu nie
      trzymalo, a w Polsce mam moze pokrecona, ale bardzo oddana rodzinke.
      A zaraz po takich myslach wyobrazam sobie siebie i meza wedrujacych po jakis
      pieknych plazach, trzymajacych sie wciaz za rece i majacych po duuuuuzo lat smile

      Pozdr
      Kinga
      • mamamon Do Lucasy odnosnie testametu 04.05.05, 15:35
        Ja mam zrobiony testament, a jesli chodzi o opieke nad dziecmi, to znajoma
        sedzina powiedziala mi, ze i tak sprawuje ja zawsze najblizsza rodzina, a mnie
        to bardzo interestowalo, bo Adas w tej chwili jest poddanym krolowej...
        • jagienkaa Re: Do Lucasy odnosnie testametu 04.05.05, 15:38
          to znaczy że Elżbieta i Karol się nim będą opiekować?wink
          • mamamon Do Jagienki 04.05.05, 15:49
            No to bym chyba z grobu wstala!
            • jagienkaa Re: Do Jagienki 04.05.05, 15:55
              ech, lepsi oni niż np Edward ("one man advirtesement for British Republic").
              PS właśnie piszę pracę o tym jak to sportowcy odgrywają teraz ważniejszą rolę
              niż monarchowie...
              • mgna Re: Sportowcy i ich drogie polowy 04.05.05, 19:15
                Wrocilam wlasnie z kolezanka z muzeum i po kawce w Manchester. Idac przez St.
                Anne's Sq paparazzi "trzaskali" filmem bo jakas panienka (zgaduje jakiegos
                football'owca*) wchodzila do jubilera (moze mysleli ze pierscionek z
                diamencikiem poszla ogladac?)

                *Zgaduje ze footbolowca, poniewaz w Angli, a zwlaszcza w Manchester, oni i ich
                kochanki sa traktowani niczym bogowie. Mi to wszystko ponad glowa przeplywa (a
                niestety nie trudno przy moim wzroscie) i uwazam traktowanie ludzi o tym
                zawodzie jako zyjacych-bogow bardzo niesmacznym.
        • lucasa Re: Do Moniki 04.05.05, 18:28
          mamamon napisała:

          > Ja mam zrobiony testament, a jesli chodzi o opieke nad dziecmi, to znajoma
          > sedzina powiedziala mi, ze i tak sprawuje ja zawsze najblizsza rodzina, a
          mnie
          > to bardzo interestowalo, bo Adas w tej chwili jest poddanym krolowej...

          aha,
          a mi wlasnie o ta "najblizsza rodzine" chodzi...
          bo to rodzenstwo moje czy Patricka jest najblizsze? (czy dziadkowie? i znowu
          ktorzy?) jak rodzenstwo z jednej strony to kto brat czy siostra, zakladajac, ze
          oboje juz maja zycie rodzinne... dlatego mysle, ze wolalabym sama (z
          przyzwoleniem zainteresowanych) zadecydowac niz zostawic do dyspozycji decyzji
          tutejszych urzedow (a wlasnie tak mnie jeden pan postraszyl - ze jak nie ma
          zastrzezenia w testamencie, to i owszem opieka jest rodziny, ale musza oni
          przejsc jakies procedury sadowe... ale co ja moge o tym wiedziec?...)

          A
      • vase Re: co by było gdyby?.... 06.05.05, 00:02
        kingaolsz napisała:

        > Co by bylo gdyby... czasem mysle i kategoriach "tragicznych" i rozwodowych i
        ja
        >
        > nie mialabym cienia watpliwosci, ze po jak najszybszym
        > zalatwieniu "formalnosci" wrocilabym do Polski na 100%. Nic mnie by tu nie
        > trzymalo, a w Polsce mam moze pokrecona, ale bardzo oddana rodzinke.
        > A zaraz po takich myslach wyobrazam sobie siebie i meza wedrujacych po jakis
        > pieknych plazach, trzymajacych sie wciaz za rece i majacych po duuuuuzo lat smile
        >
        > Pozdr
        > Kinga


        Nie dosc, ze sie calkowicie zgadzam, to jeszcze mi sie lezka w oku zakrecila...
        • agazat Re: co by było gdyby?.... 06.05.05, 00:07
          Vase, wiem ze mieszkasz niedaleko mnie (mieszkam w okolicach Southampton). Daj
          znac prosze, jakos malo jest polskich mam w tym rejonie.
          Agnieszka, mama Zosi
        • kingaolsz Re: VASE 06.05.05, 11:59
          smile))))))))))))

          Kinga
    • basiak6 Re: co by było gdyby?.... 06.05.05, 00:19
      Ja nie wiem co bym zrobila... Tyle lat juz tutaj jestem, tutaj studia i praca,
      moj zawod w Polsce jeszcze nie jest zbyt dobrze ustawiony a juz na pewno finanse
      sa zawladniete przez mezczyzn. Tutaj mam przyjaciol, wlasny dom.. a z drugiej
      strony sa rodzice ktorych przecie tez potrzebuje.
      Ciezko powiedziec...
    • ika8 Re: co by było gdyby?.... 06.05.05, 11:53
      Nie wiem czy bym wrocila, przed ciaza na pewno nie, ale teraz chyba balabym sie
      zostac, wogole ostatnio nachodzi mnie jakas tesknota za Polska, nawet nie chce
      mi sie ogladac angielskiej telewizji, tylko slucham programu pierwszego
      polskiego radiasmile
      No a jakis miesiac temu moj TZ wyskoczyl z tematem ubezpieczenia na zycie, az
      sie przestraszylam co on planuje, i cos o lekarzu zaczal przebakiwac, ze jak
      chce ubezpieczenie na zycie to musi badania zrobic, a on jest bardzo anty
      wszelkim medykom. Na razie temat przycichl, jakos nie chce mi sie tego
      poruszac..., chociaz moze rozsadek by nakazywal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka