Gość: Maria
IP: 213.54.197.*
03.07.02, 17:30
W watku "Wakacje to..." (wpis z 03.07.2002 godz. 01.05) tato pisze o sobie:
"...ja, zeby byc "colto" (co po wlosku oznacza osobe wyksztalcona i kulturalna)
nie musialem dac dupy"
Tym samym tato, oprocz tego ze sie samookresla jako osoba wyksztalcona i
kulturalna (!) insynuuje zaleznosc miedzy spolkowaniem a poziomem wyksztalcenia
i kultury czlowieka. Rewelacyjne, nieprawdaz?
Do tej pory maslalam, ze spolkowanie prowadzi do zaplodnienia, zakazenia,
orgazmu, ktore to efekty moga wystepowac razem lub osobno, ale zeby od tego IQ
mialo rosnac?
I tak sobie mysle- cos w tym musi byc: taki Hemingway, na przyklad, ponoc byl
pies na kobiety, Shakespeare ozenil sie majac zaledwie 18 lat, Mozart (jak na
swoje czasy) byl rozpustnikiem... Z drugiej strony Chopin byl cherlawy, a Hawkin
jest przykuty do wozka inwalidzkiego.
Czy nie bylby to dobry temat na prace doktorska?
Zegnam Was na 2 tygodnie, na czas urlopu. Bawcie sie dobrze.