Dodaj do ulubionych

nasze dzieci......

21.08.02, 21:30
w watku o powracaniu do PL kilka osob napisalo, ze nie ma czasu aby uczyc swoje dzieci
polskiego. Przyznam, ze zbulwersowalo mnie to..... hmm jesli oboje rodzice nie sa
Polakami znajduje jakies usprawiedliwienie, w kazdym innym uwazam to za zwykle
zaniedbanie, odcinanie sie od histori, korzeni i od siebie samego w koncu.

Co o tym myslicie? Jak to jest w waszych domach?

aniutek

ps na co maja czas Ci co nie znajduja go dla dzieci?
Obserwuj wątek
    • Gość: PawelD Re: nasze dzieci...... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.08.02, 21:58
      aniutek napisała:

      > w watku o powracaniu do PL kilka osob napisalo, ze nie ma czasu aby uczyc
      swoje
      > dzieci
      > polskiego. Przyznam, ze zbulwersowalo mnie to..... hmm jesli oboje rodzice
      nie
      > sa
      > Polakami znajduje jakies usprawiedliwienie,

      Aniutku - bede paskudny, wybacz: czy to siebie usprawiedliwilas?
      czy mimo wszystko dajesz rade?

      >w kazdym innym uwazam to za zwykle
      > zaniedbanie, odcinanie sie od histori, korzeni i od siebie samego w koncu.
      >

      masz racje, ale...
      > Co o tym myslicie? Jak to jest w waszych domach?

      u mnie - okrrropnie; moja zone wkurza tez apodyktycznosc nauczycieli w Polskiej
      szkole (choc jedna nauczycielke Krzys mial wspaniala) i dalismy sobie spokoj
      >
      > aniutek
      >
      > ps na co maja czas Ci co nie znajduja go dla dzieci?

      na glupie siedzenie na interencie sad(

      pozdrwaiam i
      spa
      a
      a
      a
      dam

      pozdrowko

      Pawel
      • Gość: XYZ Re: nasze dzieci...... IP: *.dialup.enter.net 21.08.02, 22:13
        Brak wyksztalcenia u Rodzicow przeklada sie na pozniejszy brak zainteresowania
        i wklad w wyksztalcenie dziecka/taka stara polska zasada zeby jajko nie bylo
        madrzejsze od kury/

        1 Z Zycia wziete.Moja malzonka zapytala mlodzienca /z Grinpojtu/na jaki idzie
        Uniwersytet po skonczeniu szkoly.I tu nastapil SZOK Ja ide na dachy dobra kasa
        i nie trzeba sie w koncu uczyc!!!
        Ze wspomne/tata tez z dachow/
        2 Oczywiscie moja malzonka zapytala pewnego Pana gdzie bedzie ksztalcil Swoje
        dzieci............ksztalcil padla odpowiedz kupia sobie po duzym samochodzie i
        zarobia wiecej jak lekarz szok

        Ps.Na szczescie dla mnie i mojej Rodziny sa to opinie znajomych moich dalszych
        znajomych
      • Gość: aniutek Re: nasze dzieci....../PawelID IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.08.02, 22:20
        nie, nie siebie usprawiedliwiam- nie musze, moj syn swietnie mowi / ale juz gozej pisze i
        czyta/ po polsku.
        Nie chodzilo mi o szkole ale o dom - rozmawianie z dzieciakami po naszemu, uczenie ich
        nowych slow, opowiadanie o kraju, przodkach, historii, miastach etc. Rodzice zawsze
        tlumacza sie brakiem czasu ale czy aby na pewno jest to prawda?
        Mnie bardzo bolaloby gdyby moje dziecko / w tym i mojej siostry corka/ zapomnialo
        polskiego.
        • Gość: Mirko Aniutek IP: 65.206.44.* 21.08.02, 22:48
          Jak na watek Polonia to jest owszem swietny temat, ale TYLKO TEORETYCZNIE
          NIESTETY.
          Zobaczysz sama.
          Taka ta e-Polonia jak i polski ich dzieci i ich wlasny. Te rozmaite TheEndy i
          inne Wolne luje... Szkoda gadac.
          Ja uwazam, ze polski mojego urodzonego w USA dziecka to jest taki moj (nasz)
          osobisty drobny patriotyzm i jedna wiecej umiejetnosc, ktora mozemy przekazac.
          Nie bylo to takie calkiem proste, ale jak najbardziej wykonalne. Sama wiesz.
          Dzieci - akurat jezykow ucza sie blyskawicznie. Trzeba tylko pilnowac potem.
          Efekt: mowi i pisze plynnie, mimo ze poza corocznymi wakacjami w Polsce i tu i
          tam w Europie - w USA chowane. A i paszport PL tez w zapasie ma, bo i dlaczego
          nie. Minuta roboty i niech ma.
          • Gość: lukasz Re: Aniutek IP: *.we.client2.attbi.com 22.08.02, 14:50
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Efekt: mowi i pisze plynnie, mimo ze poza corocznymi
            wakacjami w Polsce i tu i
            > tam w Europie - w USA chowane. A i paszport PL tez w
            zapasie ma, bo i dlaczego
            > nie. Minuta roboty i niech ma.

            'minuta roboty' niewiele ma z tym wspolnego - licza sie
            przede wszystkim te coroczne wakacje w Polsce...

            lukasz
        • Gość: PawelD Re: nasze dzieci....../PawelID IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 21.08.02, 23:08
          Gość portalu: aniutek napisał(a):

          > nie, nie siebie usprawiedliwiam- nie musze, moj syn swietnie mowi / ale juz
          gozej pisze i > czyta/ po polsku.

          zazdroszcze i podziwiam..smile

          > Nie chodzilo mi o szkole ale o dom - rozmawianie z dzieciakami po naszemu,
          ucze> nie ich > nowych slow, opowiadanie o kraju, przodkach, historii, miastach
          etc.

          wiem, to bylo tak przy okazji

          Rodzice zawsze tlumacza sie brakiem czasu ale czy aby na pewno jest to prawda?
          > Mnie bardzo bolaloby gdyby moje dziecko / w tym i mojej siostry corka/
          zapomnialo polskiego.

          Twoja siostra tez w NY?
          bo tak naprawde to nasz Krzys nie mialby z kim po polsku mowic...

          i od dawna szukam sensownego/atrakcyjnego sposobu nauki - pracowalem nad tym,
          ale...
          (i w naszym przypadku ni jest to trzymanie dziecka na soim - niskim -
          poziomie smile

          pozdr
          Pawel


        • maz_aniutka aniutku aniutku i raz jeszcze aniutku 21.08.02, 23:46
          Gość portalu: aniutek napisał(a):

          > nie, nie siebie usprawiedliwiam- nie musze, moj syn swietnie mowi / ale juz
          goz
          > ej pisze i
          > czyta/ po polsku.
          > Nie chodzilo mi o szkole ale o dom - rozmawianie z dzieciakami po naszemu,
          ucze
          > nie ich
          > nowych slow, opowiadanie o kraju, przodkach, historii, miastach etc. Rodzice
          z
          > awsze
          > tlumacza sie brakiem czasu ale czy aby na pewno jest to prawda?
          > Mnie bardzo bolaloby gdyby moje dziecko / w tym i mojej siostry corka/
          zapomnia
          > lo
          > polskiego.

          ______________________________________________________________
          Ty moj pulchny paczusiu...podobnie jak Tobie ,naszemu dzieciakowi ciezko
          pisanie po polsku wychodzi...oj.
          Juz przestan przynosic wstyd na kazdym kroku Ty wstretna klucho!
    • roseanne Re: nasze dzieci...... 21.08.02, 23:48
      Kube sama nauczylam czytac po polsku, kupilam ksiazki do "zerowki",
      przerobilismy razem, a w wakacje czytal sobie sam instrukce bankowe smile)
      nauczycielki w poslkiej szkole sa baaaaaardzo rozne, mielismy troche przebojow.
      Narazie dzieci wyczekuja poczatku roku szklonego i nowych pan, ale .......
      Ulka woli mowic po angielsku, w koncu jak wyjezdzalismy, to dopiero uczyla
      sie mowic, ale stara sie i to bardzo.

      w przyszle wakacje jedziemy do Polski - ciekawe jak wyniknie zderzenie z
      codziennoscia
    • baloo1 Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 00:19
      Nie bardzo wyobrażam sobie, że mogłbym w domu rozmawiać w innym języku niż
      polski. Sytuacja w rodzince jest jasna : po francuzczańsku mówimy tylko poza
      domem. Kiedy córka (po 2 latach przedszkola) zaczyna w domu rozmowe po
      tubylczemu, starszy brat ją strofuje, że w domu wówi sie tylko po polsku.
      Obydwoje mówią dobrze w obydwu jęzorach, czasami oczywiście przeplatając je
      (zwłaszcza, gdy brak im odpowiedniego słowa)lub dorabiając do słów w jednym
      języku końcówki z drugiego (koniugacja i deklinacja w obydwu jest jednak
      dość zabawna).
      Starszy ponadto pisze, ale na razie tylko po francusku, bo od roku chodzi do
      tutejszej szkoły (do polskiej pójdzie dopiero w tym roku). Więc teraz próbuje
      czasami pisać rożne komunikaty i listy polskie w transkrypcji francuskiej, z
      czego jest oczywiście wiele radości. Niektóre "osiągnięcia" zachowujemy na
      pamiątkę .
      Najmłodszy jest na razie idealnie dwujęzyczny : nie mówi ani po polsku, ani po
      francusku.

      :oD

      PS : ale jeśli ktoś chce jak najszybciej zapomnieć polszczyzny i zostać
      prawdziwym tubylcem (gdziekolwiek by to było), to jego sprawa. Chyba wie, co
      traci (w niektórych przypadkach niewiele). Nie sądze, żeby była to jakaś
      niewybaczalna zbrodnia :oD. Najwyżej dzieci będą kiedyś tam miały do niego
      żal. Ale dzieci i tak będą kiedyś miały o coś żal, bo taki jest ich psi
      obowiązek, więc w sumie wsio ryba.
      • luiza-w-ogrodzie Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 00:41
        baloo, bardzo zdroworozsadkowo.
        Ale uwazam, ze nalezy sie starac, zeby jesli dzieci maja juz miec do rodzicow
        pretensje, to nie o nieznajomosc jezyka polskiego. Troche jest to sprawa
        korzeni kulturowych, mozliwosci dogadania sie z rodzina w kraju... Poza tym jak
        wskazuja badania, dzieci dwujezyczne poprzez umiejetnosc zonglowania dwoma
        jezykami rozwijaja i inne zdolnosci, chociazby szybkiego uczenia sie. Kilka
        miesiecy temu byl na ten temat doskonaly artykul w magazynie "Sydney's Child",
        mozecie przejrzec wersje netowa tej gazety na:
        www.sydneyschild.com.au/welcome.htm
        Moje dzieci plynnie mowia po polsku, syn dobrze pisze i duzo czyta (mamy
        kilkusettomowa biblioteke - przerozne ksiazki polskie i po polsku), corka mowi
        dobrze, choc zdarzaja sie jej "kwiatki" gramatyczne gdy krzyzuje angielska
        skladnie i polskie slowa. Czyta niechetnie, choc po angielsku pochlania ksiazki
        dla dzieci kilka lat starszych od siebie.

        Jade do Polski na kilka tygodni, tam kuzyni i ciocie wezma ja w obroty, od razu
        jej sie slownik poprawi.

        Zycze sukcesow w podtrzymywaniu jezyka polskiego w domu.

        Luiza-w-Ogrodzie
        • aniutek Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 00:50
          Luiza,
          z ciekawosci zapytam jaka jest roznica wieku miedzy Twoimi dziecmi?
          • luiza-w-ogrodzie Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 01:00
            aniutek, syn jest dziewiec lat starszy. I chyba mniej leniwy niz jego siostra.
            Ona jest wystarczajaco inteligentna zeby isc po najmniejsej linii oporu i uczyc
            sie latwiejszego jezyka (angielski). ;-(

            Ale nic to - w domu jest zakaz gadania po angielsku i tyle. Chociazby ze
            wzgledu na mozliwosc upadku mojego autorytetu gdybym mowila do dzieci po
            angielsku z ciezkim polskim akcentem. ;-D

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
            • aniutek Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 01:16
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > aniutek, syn jest dziewiec lat starszy. I chyba mniej leniwy niz jego siostra.
              > Ona jest wystarczajaco inteligentna zeby isc po najmniejsej linii oporu i uczyc
              >
              > sie latwiejszego jezyka (angielski). ;-(
              >
              > Ale nic to - w domu jest zakaz gadania po angielsku i tyle. Chociazby ze
              > wzgledu na mozliwosc upadku mojego autorytetu gdybym mowila do dzieci po
              > angielsku z ciezkim polskim akcentem. ;-D
              >
              > Pozdrawiam
              > Luiza-w-Ogrodzie

              heheheh I to lubie smile)))))) / szczegolnie wers o autorytecie /
              moj syn ma 10 i pol, pracujemy nad siostra. ja jestem rodzynkiem w domu - siostra 13 lat
              starsza brat 15, dla mnie super a i oni jakos nie nazekaja smile))
              • luiza-w-ogrodzie Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 01:21
                Aniutku, tak jest, jezyk na strazy autorytetu. Uzywam argumentu ze nikt w domu
                nie mowi po polsku tak dobrze, jak ja!!! A jak dzieci skomentuja moj
                angielski, to im odpalam, ze jak ich polski bedzie taki dobry jak moj angielski
                (mam na mysli raczej zakres slownictwa niz wymowe wink), to wtedy beda mogli
                komentowac a na razie buzia w kubel i do elementarza (to do corki, syn wlasnie
                przeczytal piecioksiag o wiedzminie Sapkowskiego, co chwile konsultujac sie w
                sprawie staropolskich slowek - o dziwo, przeklenstwa za to wszyskie rozumial).

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie

                • baloo1 Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 02:09
                  Luiza, jest jeszcze jedna dobra technikam, stosowana ponoc przez Tyrmanda
                  (ktory podobno mowil kilkoma jezykami, ale nienajlepiej) : z Francuzem mowil
                  po angielsku, z Niemcem po francusku, z anglikiem po niemiecku, zeby nie mieli
                  nad nim przewagi jezykowej , ktora ponoc jest bardzo wazna przy konwersacjach
                  bazujacych na lekkich docinkach i cietych ripostach , kotre tak lubil ;oD

                  Przy okazji mam pytanie : warto otwierac tego Sapkowskiego ? Czy odpuscic ?
                  Powaznie sie pytam , bo nie znam :o(
                  • luiza-w-ogrodzie Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 02:56
                    Nawet nie wiedzialam, ze stosuje technike Tyrmanda, he, he, he.

                    CO do Sapkowskiego, to kwestia gustu. Lubie fantasy, a to jest takie nietypowe
                    fantasy z nalecialosciami staropolszczyzny, teorii socjologicznych i mnostwem
                    cytatow ze znanych filmow i ksiazek. W sumie trzyma sie kupy, ciekawa jest tez
                    opowiadana historia (uprzedzam, watki trzeba uwaznie sledzic). Mnie sie
                    podobalo. Jak nie chcesz od razu rzucac sie w Piecioksiag, sprobuj opowiadan z
                    watku wiedzminskiego.

                    Pozdrawiamo
                    Luiza-w-Ogrodzie
        • baloo1 Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 00:55
          Zgadzam sie z Toba , Luizo. To wszystko sie traci, rezygnujac z jezyka. Ale
          powiedzmy, ze jesli ten "bagaz kulturowy" jest lzejszy , to wtedy latwiej sie
          go pozbyc i czasami nie ma nawet czego zalowac, bo sie nawet tej stry nie
          zauwazylo.
          Znamy tu dwie panie z Polski : jedna, wyjechana pewnie w latach `80, mimo, iz
          slyszy , ze jestesmy Polakami, uparcie mowi nam "Bonjour" i udaje Szwajcarke,
          kaleczac zreszta francuski w sposob niemilosierny (glownie akcentem, ale nie
          tylko). Druga, znacznei starsza., wyjechala na poczatku II wojny swiatowej.
          Francuski perfekt, a po polsku mowi zapewne lepiej niz my wszyscy tutaj razem
          wzieci. Na dodatek z pieknym , leciutkim lwowskim akcentem i przedwojenna
          dykcja. Aha, jeszcze jedno. Ma tez znacznie wiecej do powiedzenia. Bywa, ze
          te dwie cechy wykazuja korelacje, nie wiedziec czemu ;oD

          Co do gratulacji, to chyba nieporozumienie jakies zaszlo. Nie ma czego
          gratulowac. Samo to idzie, po prostu tak jest.

          Pozdrawiam
          • luiza-w-ogrodzie Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 01:02
            baloo1 napisał:

            Ale > powiedzmy, ze jesli ten "bagaz kulturowy" jest lzejszy , to wtedy latwiej
            sie
            > go pozbyc i czasami nie ma nawet czego zalowac, bo sie nawet tej stry nie
            > zauwazylo.

            Ma tez znacznie wiecej do powiedzenia. Bywa, ze
            > te dwie cechy wykazuja korelacje, nie wiedziec czemu ;oD


            No wlasnie, Baloo, nie dwujezycznosc a jakosc komunikacji sa w koncu
            najwazniejsze. Jak ktos nie ma nic do powiedzenia, jest czysta strata zeby znal
            wiecej niz jeden jezyk....

            Podrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
        • Gość: PawelD artykul.... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.08.02, 01:07
          Luiza - bylabys w stanie wskazac gdzie dokladniej jest artykul?

          P.
          • luiza-w-ogrodzie Re: artykul.... 22.08.02, 01:11
            pawel,
            nie wiem gdzie dokladnie ten artykul jest, strony internetowej SC nie znam
            dobrze, bo czytuje ten magazyn w wersji papierowej. Jesli znajde kopie w
            poprzeprowadzkowej manii, to podam Tobie tytul, ale chyba najprosciej byloby
            zadzwonic do redakcji i sie zapytac. Artykul mowil o korzysciach uczenia dzieci
            drugiego jezyka.

            Ten magazyn jest swietny, nie mam w nim jednej, obowiazkowej linii partyjnej,
            znajdziesz tam duzo informacji, ktorej nie ma w prasie ogolnej, ciekawe i
            kontrowersyjne artykuly oraz listy do redakcji. Plus recenzje filmow, ksiazek,
            opisy zabawek, naprawde skarbnica. Macie cos takiego w Melb?

            Pozdrawiam
            Luiza
            • Gość: PawelD Re: artykul.... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.08.02, 12:27
              jest cos takiego (chyba nawet to po prostu lokalna mutacja, ale nie sledze smile

              i tak sie nie wyrabiam czytac wszystko smile)

              a szukanie starych artykulow przy zle (lub nie) zorganizowanej bazie danych to
              mordestwo dla czytelnika i redakcji smile)

              pozdr

              pawel
    • dundee_girl Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 01:14
      No coz, ja w temacie duzo do powiedzenia nie mam, jako ze dzieciecia ci u mnie
      brak, jednak wiem na pewno ze jak juz przybedzie to bede mowila do niego/
      niej big_grin po polsku. Jak nawet Luiza pisala, nie wyobrazam sobie mowic do
      dziecka w jezyku, ktory nie jest moim jezykiem naturalnym.
      Juz pisalam o tym, ze malzonek sie troche tego obawial, ale juz
      go "wyprostowalam".

      Pozdrawiam
      • luiza-w-ogrodzie dundee, gdzies Ty sie podziewala?! 22.08.02, 01:16
        ..a z dziecmi to masz racje, nalezy gadac do nich w tych jezykach, ktore sie
        zna najlepiej, same za to pozniej podziekuja.

        Pozdrowki
        Luiza
        • dundee_girl Re: dundee, gdzies Ty sie podziewala?! 22.08.02, 01:27
          Bylam obrazona na podszywaczasmile ale chyba juz mi przeszlo, no i niestety work
          work work ze az w domu mi sie nie chce robic nic tylko spacsad

          Dziala juz Twoj telefon?
          • luiza-w-ogrodzie moj telefon dziala? chyba zartujesz! 22.08.02, 01:31
            jestem trzeci tydzien bez telefonu. Trzy firmy (Optus, moja firma telefoniczna,
            Telstra - wlasciciel kabla i Alstrom - kontraktor Telstry) kotluja sie w
            biurokratycznym balaganie, a ja wysylam wsciekle faksy do nich wszystkich. I
            nic. Dali kolejny termin COB dzisiaj(ha, ha, ha).

            Obiecuje, ze jak tylkozaloza, to zaraz do Ciebie zadzwonie. A na razie pisz do
            mnie na Berdyczow...

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie
            • dundee_girl Re: moj telefon dziala? chyba zartujesz! 22.08.02, 03:16
              Tak to juz jest, To lepiej popedz ich bo przeciez Ty juz niedlugo do Polski
              sie wybierasz.

              Pa pa
              • Gość: bruno trouble in paradais? IP: *.proxy.aol.com 22.08.02, 04:27
                Luiza napisala;
                1. upadku mojego autorytetu gdybym mowila do dzieci po
                angielsku z ciezkim polskim akcentem. ;-D
                2. jestem trzeci tydzien bez telefonu. Trzy firmy (Optus, moja firma
                telefoniczna,
                Telstra - wlasciciel kabla i Alstrom - kontraktor Telstry)
                kotluja sie w
                biurokratycznym balaganie, a ja wysylam wsciekle faksy do
                nich wszystkich. I
                nic. Dali kolejny termin COB dzisiaj(ha, ha, ha).

                3. A jak dzieci skomentuja moj
                angielski,

                Czyzby nie wszystko bylo perfekt w jej ogrodzie???
                Luiza puscila farbe....
                • luiza-w-ogrodzie Re: trouble in paradais? 22.08.02, 05:15
                  bruno, sam przyznajesz ze to jest raj (ang.paradise).

                  Luiza
                  • Gość: bruno bruno in paradaise IP: *.proxy.aol.com 22.08.02, 05:22
                    who knows?mi spik inglisz
                    paradajs not paradajs bat bije iz de bije
                    luking tet ju in trabul
    • Gość: sar Re: nasze dzieci...... IP: 144.139.175.* 22.08.02, 06:38
      Wiesz, aniutek, to co niektorzy pisali w tamtym watku wiaze sie z ich stanem
      ducha i tym jak patrza na swoje korzenie, Wolny jest dosc jaskrawym przykladem.

      Ja natomiast...

      ...moge tu przytoczyc historie ktorej bylam swiadkiem na poczatku mojego pobytu
      w au. Poznalam Polke, ktora miala za soba 10 letni staz na antypodach, meza
      Polaka z emigracji powojennej i dwojke dzieci. Maz jej jeszcze mowil po polsku
      ( byl dzieckiem, kiedy tu przyjechal), zdecydowanie dobrze radzil sobie w
      swerze frazeologi niecenzuralnej ( to tak na marginesie), dzieci tez potrafily
      poslugiwac sie polskim, ale zdecydowanie nie chcialy uzywac go na codzien.
      Znajaoma ta bardzo byla zawiedziona.

      Mysle, ze byla to tzw. "power struggle" jak pisala luisa, ( dzieciaki w wieku
      ok 10 lat - wtedy sie to ponoc zaczyna)ale wydaje mi sie ze wieksza role
      odgrywala tu potrzeba bycia akceptowanym wsrod rowiesnikow. Innosc w tym wieku
      oznacza czesto odrzucenie przez grupe.
      Pozniej juz nasluchalam sie podobnych historii od ludzi z innych grup
      etnicznych - ich dzieci tez "wstydzily sie" odmiennosci kulturowej. W takich
      warunkach trudno jest uczyc jezyka, inne wartosci kultury jakos latwiej
      jest "przemycic" nie wymagaja pozytywnwgo nastawienia od dziecka...

      Ot, taka sobie moja teoryjka..

      Stad podziwiam tych, ktorym sie udaje przyswoic dzieciakom dume z racji swojego
      pochodzenia i pewnosc siebie niezalezna od presji otoczenia.

      Sar

      • mordyga Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 08:09
        Musze przyznac, ze temat jest ciekawy gdyz wlasnie tu w Niemczech bardzo czesto
        spotyka sie rodziny przesiedlencow, ktorzy absolutnie nie pielegnuja, wrecz nie
        chca aby ich dzieci mowily po polsku. Jest to naprawde zalosne gdyz czesto ci
        ludzie sami nie znaja dobrze jezyka niem. i kaleczac go okrutnie rozmawiaja tak
        ze swoimi dziecmi.
        Dla mnie i mojego meza jest to zupelnie nie mozliwe abysmy nie rozmawiali z
        synem po polsku w domu. Faktem jest, ze od momentu kiedy zaczal chodzic do
        przedszkola przestawil sie kompletnie na niemiecki i w rezultacie odpowiada nam
        w tym jezyku. Twardo czytamy mu po polsku ksiazki i oboje staramy sie aby jak
        najwiecej mowil po polsku. Mam ambicje nauczyc go czytac i pisac po polsku-
        zobaczymy jak to wyjdzie- nie trace nadzieji, ze wyjdzie.
        • Gość: PawelD w Niemczech IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 22.08.02, 12:30
          zdarza sie ze na ulicy ci zwroca uwage, zebyscie nie mowili po polsku bo tu
          Niemcy...

          wyobrazasz sobie cos takiego w Au?
          smile))

          pozdr
          P.
          • es77 Re: w Niemczech 22.08.02, 13:19
            Gość portalu: PawelD napisał(a):

            > zdarza sie ze na ulicy ci zwroca uwage, zebyscie nie mowili po polsku bo tu
            > Niemcy...
            >
            > wyobrazasz sobie cos takiego w Au?
            > smile))
            >
            > pozdr
            > P.
            ........trzeba bylo nie uciekac do DDR
          • mordyga Re: w Niemczech 23.08.02, 09:12
            PawelID, masz dziwne pojecie o dzisiejszych Niemczech. Chyba sobie nie zdajesz
            sprawy ilu obcokrajowcow mieszka w tym kraju i na codzien (dom, ulica, praca)
            posluguje sie swym ojczystym jezykiem eliminujac niemiecki.
          • Gość: dorota Helmuty lepsze niż dziura ozonowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 12:13
            Gość portalu: PawelD napisał(a):

            > zdarza sie ze na ulicy ci zwroca uwage, zebyscie nie mowili po polsku bo tu
            > Niemcy...
            >
            > wyobrazasz sobie cos takiego w Au?
            > smile))
            >
            > pozdr
            > P.

            Z dwojga złego preferuję patrzących koso Helmutów, niż bliższą znajomość z np.
            rakiem skóry bądź innym skutkiem braku powłoki ozonowej.
          • Gość: Artur Re: w Niemczech....................... / Pawel D IP: *.access.nacamar.de 23.08.02, 12:49
            Gość portalu: PawelD napisał(a):

            > zdarza sie ze na ulicy ci zwroca uwage, zebyscie nie mowili po polsku bo tu
            > Niemcy...
            >
            > wyobrazasz sobie cos takiego w Au?
            > smile))
            >
            > pozdr
            > P.
            ......................
            wiesz Pawel, takie legendy krążą po Australii? A gdzie ty cos takiego widziales
            w Niemczech. Mnie sie cos wydaje, ze chyba troche wiecej obcokrajowcow zyje tu
            w Niemczech niz ...w Australii. Odpowiednio do tego slyszy sie odpowiednio-
            rozne jezyki na ulicy, i nikt sie z tym nie czaji. Oprocz zakompleksionych.

            To podobnie jak z ta, (rozsiewana wsrod Niemcow) legenda o Polsce: ze w Polsce
            ludzie siedza jeszcze przy swiecach, a w zimie wilki biegaja po ulicach miast).
            • Gość: PawelD Re: w Niemczech....................... / Pawel D IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 25.08.02, 00:14
              mamy dobra przyjaciolke - mieszkala wiele lat w Niemczech teraz we Wloszech -
              stad historia - i to w trybie ,,zdarza sie" a nie ,,zdarzylo sie".

              choc opowiadano to nam z 10 lat temu...

              czy waszym zdaniem to juz sie nie zdarza (oczywiscie nie liczymy absolutnie
              sporadycznych wypadkow - to sie trafia nawet w pieknej Australii smile)
      • Gość: nowa Re: nasze dzieci...... IP: *.204.186.195.dial.bluewin.ch 22.08.02, 08:57
        Gość portalu: sar napisał(a):

        > Wiesz, aniutek, to co niektorzy pisali w tamtym watku wiaze sie z ich stanem
        > ducha i tym jak patrza na swoje korzenie, Wolny jest dosc jaskrawym
        przykladem.
        >
        > Ja natomiast...
        >
        > ...moge tu przytoczyc historie ktorej bylam swiadkiem na poczatku mojego
        pobytu
        >
        > w au. Poznalam Polke, ktora miala za soba 10 letni staz na antypodach, meza
        > Polaka z emigracji powojennej i dwojke dzieci. Maz jej jeszcze mowil po
        polsku
        > ( byl dzieckiem, kiedy tu przyjechal), zdecydowanie dobrze radzil sobie w
        > swerze frazeologi niecenzuralnej ( to tak na marginesie), dzieci tez
        potrafily
        > poslugiwac sie polskim, ale zdecydowanie nie chcialy uzywac go na codzien.
        > Znajaoma ta bardzo byla zawiedziona.
        >
        > Mysle, ze byla to tzw. "power struggle" jak pisala luisa, ( dzieciaki w wieku
        > ok 10 lat - wtedy sie to ponoc zaczyna)ale wydaje mi sie ze wieksza role
        > odgrywala tu potrzeba bycia akceptowanym wsrod rowiesnikow. Innosc w tym
        wieku
        > oznacza czesto odrzucenie przez grupe.
        > Pozniej juz nasluchalam sie podobnych historii od ludzi z innych grup
        > etnicznych - ich dzieci tez "wstydzily sie" odmiennosci kulturowej. W takich
        > warunkach trudno jest uczyc jezyka, inne wartosci kultury jakos latwiej
        > jest "przemycic" nie wymagaja pozytywnwgo nastawienia od dziecka...
        >
        > Ot, taka sobie moja teoryjka..
        >Uwazam,ze to trafne spostrzezenie...
        > Stad podziwiam tych, ktorym sie udaje przyswoic dzieciakom dume z racji
        swojego
        >
        > pochodzenia i pewnosc siebie niezalezna od presji otoczenia.
        >
        > Sar
        >
    • Gość: Maria Re: nasze dzieci...... IP: 213.54.192.* 22.08.02, 08:39
      Wreszcie jakis rozsadny watek, wiec dodam i moje pare groszy.

      Moja corka, urodzona w Niemczech, jest juz PRAWIE pelnoletnia. Moge wiec sie
      pokusic o pierwszy bilans moich staran edukacyjno- wychowawczych, a jedna z
      rzeczy ktora uwazam za sukces,jest wlasnie to, ze moje dziecie mowi, pisze (z
      niewieloma bledami) i czyta po polsku.
      Ten sukces osiagnelismy zreszta bardzo prostymi srodkami i niewielkim wysilkiem:
      rozmawianie po polsku, czytanie polskich bajek do snu, sluchanie polskich kaset
      z bajkami, (ktore rodzina z kraju chetnie przysylala), zabawa w polskie
      dyktanda, kontakty z rodzina w kraju.
      I zawsze jej mowilismy, ze to jest cos, co ja pozytywnie wyroznia wsrod innych
      dzieci i wzbogaca.

      • Gość: nowa Re: nasze dzieci...... IP: *.204.186.195.dial.bluewin.ch 22.08.02, 09:20
        Drodzy Panstwo,wierzcie mi,ze to nie takie proste przekonac nastolatka by
        kontynuowal nauke w szkole polskiej ,francuskiej i jeszcze mial czas na zajecia
        pozalekcyjne,spotkania z przyjaciolmi...Poki dzieci sa male problem nie
        wystepuje.Niestety moje pociechy nie ucza sie juz polskiego w szkole,na
        szczescie w domu nie rozmawiamy po francusku.Pozdrawiam.
        • Gość: Wolny Re: nasze dzieci...... IP: *.53.140.17.nwrk.grid.net 22.08.02, 09:57
          Aniutek napisal(a)

          >>>>
          w watku o powracaniu do PL kilka osob napisalo, ze nie ma czasu aby uczyc swoje
          dzieci
          polskiego. Przyznam, ze zbulwersowalo mnie to..... hmm jesli oboje rodzice nie
          sa
          Polakami znajduje jakies usprawiedliwienie, w kazdym innym uwazam to za zwykle
          zaniedbanie, odcinanie sie od histori, korzeni i od siebie samego w koncu.

          Co o tym myslicie? Jak to jest w waszych domach?

          aniutek

          ps na co maja czas Ci co nie znajduja go dla dzieci?
          <<<<<

          Podejzewam pewna aluzje, wobec mojej osoby.
          Nie pisalem, nie wspomnialem w watku o powracaniu do PL lub o braku czasu dla
          wlasnych dzieci.
          Wspomnialem jedynie o tym, ze to nie jest koniecznosc zyciowa wymuszania jezyka
          polskiego na dziecku, przymus czy zasada, a w koncu to prywatna, indywidualna
          sluszna czy nie sluszna sprawa, ani PANSTWU do tego, ani SASIADOWI.

          Zaoszczec sobie tego "zbulwersowania". Nie Twoje, nie Twoj problem.

          ------
          Nie wiem nadal na jakiej podstawie zostalem zaatakowany przez panne Dorote z W-
          wy w/w watku.
          Posunela sie ze stwierdzeniem, ze te dzieci ktore nie ucza sie polskiego jezyka
          sa tepe.
          Ciekawa teza: "kto nie uczy sie polskiego jezyka jest pozbawiony inteligencji" -
          czy to jest prawda?


          A ja mam tysiace powodow aby moje dziecko nie uczylo sie polskiego i to nie
          dlatego, ze ja tak chce czy nie chce , i nie zabraniam. Przede wszystkim to
          ponizajaca kultura, chamstwo, egoizm, narodowy nacjonalizm, nienawisc do
          wszystkiego co obce, bluznierstwo jakie przewala sie obecnie w wynarodowionym
          spoleczenstwie…oraz kompleksy. To jest czesciowy przekroj chociazby tego Forum.
          Przypuszczam, ze w czesci zaslugi uszatego, niewypazonej geby urbana. (reka do
          gory kto jego czyta ?). Wchodze do sklepu i patrze na lezace polskie czasopisma
          i gazety. Pelno tego w nakladzie. Podchodzi mloda dziewczyna, rozglada sie….ku
          mojemu zdziwieniu podnosi ostatni egzemplarz "nie". (a fee).

          Nie wyobrazam sobie siedzaca corke przy monitorze, zadajac sie w pyskowke z
          klawiatura. Mlody organizm jest przeciez najbardziej chlonny do wszelkiego zla.
          Plucia na wszystko i na wszystkich, nawolywania do nienawisci nawet do kraju w
          ktorym pozostanie jej zyc - jej miejsce, jej ojczyzna, jej dziecinstwo, jej
          kraj, jej dom rodzinny. Ma sie uczyc i zdobywac wiedze, bo takim moim celem
          jest jak kazdej matki i ojca, z dala od zlego srodowiska, co przyznaje jest i
          tak bardzo trudne w dzisiejszym swiecie. Ale to co plynie typowo polskie jest
          wyjatkowo ponure.

          Unikam rowniez spotkan gdzie przy byle okazji, nawet przy wigilijnym stole
          zaczyna sie podstawowa dyskusja (po kilku glebszych) nic tylko o polityce,
          wychwalanie sie co kto ma itp. fanaberje, podczas gdzie dzieci z cala
          swiadomoscia przygladaja sie, a pozniej nasladuja. Dziekuje za takie tradycje,
          nie skorzystam.
          Pobudzanie wlasnie tych kompleksow narodowosciowych jest w samej rzeczy
          najgorszym zlem.

          Co do nauki jezykow to jest ogromne pole do popisu, cieszylbym sie gdyby znala
          tyle ile jest potrzebne.
          Najwazniejsze to kierunek, dosklonalkenie sie w wybranej dziedzinie. Wychodze z
          zalozenia, ze przymusem pieklo brukowane. Efekt jest zupelnie odwrotny co juz
          nie raz doswiadczylem.

          Zauwazylem takie zjawisko czesto spotykane - slysze wszyscy sa glupi jedynie
          Polak jest najmadrzejszy, gdzie tylko sie nie pojawi. (glupi amerykanie, glupie
          niemce, glupi fancuzi, hiszpanie, ruskie, wredne zydki itp itd…wink
          Nie spotkalem inteligentnej osoby aby wyzywala od wszystkich "luji…" ( a co to
          takiego luj?-czy znajduje sie wslowniku?)

          -------
          I na koniec, aby bylo jasne. Kiedy wyjechalem dawno z Polski, nie wiele czasu
          mi bylo potrzeba w utwierdzeniu slusznosci wyboru. Nie wyjechalem tez w pogoni
          za sukcesem finansowym, chociaz los okazal sie zyczliwy, tak samo w zdrowiu -
          co najbardziej jest podstawowym elementem potrzebnym na emigracji.

          Tego Kazdemu zycze.

          • baloo1 do Wolnego 22.08.02, 11:03
            Wolny,

            Twoj wybor, nie mnie to komentowac. Ale chyba sam nie wierzysz w to, ze
            nauczenie dziecka polskiego automatycznie spowoduje zarazenie go "ponizajaca
            kultura, chamstwem, egoizmem, narodowym nacjonalizmem, nienawiscia do
            wszystkiego co obce i kompleksami". ??? Przyznam sie, ze mnie zatkalo, gdy to
            przeczytalem.

            I czy naprawde uwazasz, ze caly "bagaz" polski nadaje sie tylko wyrzucenia ?
            Ciekawe ....

            Na marginesie dodam, ze alkohol do Wigilii nie jest zgodny z polska tradycja
            (jaka jest praktyka - to juz inna sprawa). U mnie w domu przynajmniej tak bylo
            i jest (mimo, iz w rodzinie razej nie stwierdza sie obecnosci
            abstynentow ;oD ). To raczej w innych krajach Wigilia przypomina zwyczajna,
            nieco tylko bardziej uroczysta kolacje.
        • baloo1 Do Nowej 22.08.02, 10:53
          To prawda, ze przeciazenie dzieci zajeciami pozalekcyjnymi jest problemem,tym
          bardziej, ze polska szkola wycina zazwyczaj caly dzien z week-endu (+ prace
          domowe). Wydaje mi sie jednak , ze warto. Sam przez kilka lat bylem
          wprzagniety w taki "polsko-francuski" kierat i w sumie bardzo sobie to teraz
          chwale, bo te dwa typy nauczania niezle sie uzupelniaja. Zapewne duza role
          odgrywa fakt, ze polska szkola w Oranie (przynajmniej w latach, kiedy tam
          bylem) byla naprawde swietna, w niczym nie przypominala znanych mi z
          Polski "koszar")

          Pozdrawiam

          PS : mam przy okazji pytanie : Czy twoje dzieci otarly sie o polska szkole w
          Bernie ? Czy moglabys napisac pare slow o tym, jakie sa twoje doswiadczenia z
          ta szkola (na forum lub na priva) ? Prosilbym o to, bo w tym roku, wysylam tam
          pierworodnego. Merci de la montagne.
          • Gość: nowa Re: Do baloo 1 IP: *.204.186.195.dial.bluewin.ch 22.08.02, 11:25
            Zaluje ale nie potrafie pomoc..Moje dzieci debiutowaly w Paryzu,kontynuowaly w
            Genewie.Pozdrawiam serdecznie.
            • baloo1 Re: Do baloo 1 22.08.02, 11:49
              Nie szkodzi. Tez pozdrawiam.
    • Gość: gosia Re: nasze dzieci...... IP: 5.2.1R1D* / *.gt.saix.net 22.08.02, 13:16
      Mam 9 miesiecznego synka, meza ktory jest poza krajem od 12 roku zycia wiec
      raczej nie bede mowic z jakim trudem przychodzi mu mowic po polsku. A ja sama
      jestem poza granicami kraju tylko 3 lata, swietna praca gdzie wymagaja ode mnie
      oczywiscie bardzo dobrej znajomosci j.angielskiego. W domu mowimy po angielsku,
      nie dlatego ze nie czujemy sie Polakami ale dlatego ze to jezyk gdzie jestem w
      stanie sensownie dogadac sie z moim mezem a sama udoskonalac znajomosc tego
      jezyka. Teraz moj syn- oczywiscie ze chce aby maly mowil po polsku, ale
      osobiscie boje sie iz nie podolam. W czarnych snach widze nasze odwiedziny w
      Polsce, meze ktorego polski musze tlumaczyc jeszcze raz na polski ku uciesze
      wszystkich i synka ktory z pewnoscia bedzie lepiej czyl sie w angielskim niz z
      naszymi cydownymi szzzzz, rz,ci, itp. Pomocy!!!!
      • mordyga Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 13:24
        Nie wize powodu do dramatyzowania. Sprawe jezykowa u syna mozecie rozwiazac w
        ten sposob, ze Ty bedzisz rozmawiac z dzieckiem po polsku a Twoj maz po
        angielsku- bedzie dwujezyczny- mozesz mi wierzyc.
        A z mezem to troche gorzej...ale jesli codziennie rozmawialibyscie w domu po
        polsku to tez by sobie przypomnial. Mam kuzynke ktory od 34 lat przebywa za
        granica. Wyjechala w wieku 12 lat i kontakt z jez. polskim gdzies sie tam w
        pewnym momencie zatarl. Kobieta zaczela czytac po polsku- najpierw prosila o
        latwe tematycznie ksiazki a po pewnym czasie zaczela czytac i trudniejsze
        pozycje. Teraz swietnie mowi po polsku- troche gorzej idzie jej z pisaniem.
        • es77 Re: nasze dzieci...... 22.08.02, 16:17
          Chcialbym zachecic wszystkich Rodzicow z Polonii Swiatowej, aby nauczali swoje
          dzieci mowic po polsku! Robie to dlatego, ze wiem z wlasnego doswiadczenia jak
          bardzo to jest wazne! Dzieki temu ze moj Tatus mnie nauczyl mowic po polsku,
          moge miec kontakt z polska rodzina, czytac polskie kziazki i przez to zblizyc
          sie do polskiej kultury, ogladac polskie sztuki i nawet starac sie o prace w
          Polsce!

          p.s.
          bardzo lubie tez rozwiazywac krzyzowki po polsku

    • Gość: aniutek do Wolnego IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 22.08.02, 16:32
      -nie do Ciebie pilam personalnie, wiele osob pisalo, ze nie ma czasu etc.
      Musze spadac, wroce wieczorem to podyskutujemy : ))))
      tylko sie nie zaperzaj ; ))
      aniutek
      • Gość: Maria Re: do Wolnego IP: 213.54.192.* 22.08.02, 18:06
        Wolny, masz duzo, (niestety) racji, ale tez zbyt jednostronnie podchodzisz do
        sprawy.
        Na tej samej zasadzie moja corka nie powinna sie uczyc angielskiego- przeciez
        to nie tylko jezyk Shakespeare´a, Byrona, to nie tylko jezyk oxfordzkich
        uczonych, ale tez jezyk cockneys, dockers i hooligans. Amerykanska odmiana tego
        jezyka byla uzywana tak przez T. Williamsa czy M.L.Kinga, jak i jest uzywana
        przez raperow, red necks , gangs itp., a ci z naszymi dresiarzami mogliby w
        zawody isc w uzywaniu "laciny".
        Co robisz, aby Twoja corka nie uczyla sie brzydkich slow po angielsku? Zdaje
        sie, ze nie da sie zadnego dziecka w zadnym kraju uchronic od kontaktu z
        wulgarnym slownictwem, nalezy jednak tak je wychowac, aby tego slownictwa nie
        uzywalo. Jezyk nie ma tu zadnego znaczenia.
        To samo z kultura (raczej z jej brakiem u Polakow), o ktorej wspomniales.
        Jasne, ze dziecko powinno byc chronione przed wzorcami niegodnymi polecenia.
        Ale co to ma wspolnego z samym jezykiem?
        • liloom moj input 23.08.02, 12:36
          Sluchajcie, nie nam oceniac uwarunkowania i decyzje innych, jak komus nie
          zalezy by jego dzieci mowily po polsku to jego sprawa. Ja akurat mialam
          doswiadczenia rodzinne takie, ze moja ciotka bedac na emigracji we Francji nie
          nauczyla swoich dzieci po polsku, wiec nie mogli porozumiewac sie z babcia i
          dziadkiem jak przyjezdzali do Polski na wakacje (a przyjezdzali i nic im to nie
          dalo, bo w domu gadali po francusku). Efekt byl taki, ze cala rodzina w Polsce
          nauczyla sie francuskiego, wiec wszystko postawione bylo na glowiesmile
          Ja za to wyladowalam w Austrii i nauczona doswiadczeniem zapisalam moja corke
          do polskiej szkoly, namowilam jeszcze kolezanke, zeby miec towarzystwo
          do „bojow“ bo wtedy latwiej.
          Tylko, ze latwo jest mowic, gdy sie np. mowi w domu po polsku, mieszka w duzym
          miescie gdzie jest polska szkola, a na dodatek do Polski rzut beretem, to sa to
          troche inne uwarunkowania niz kogos kto mieszka dalej od Polski, w malym
          miescie i mowi w domu tylko w obcym jezyku.
          To jedno.
          A drugie to to, ze trzeba miec na to nie tylko czas, ale i motywacje. Ktos
          pisal juz tutaj, ze motywacja jest konieczna nie tylko dla nas rodzicow, ktorzy
          czesto urodzilismy sie jeszcze w Polsce i “serce nas ciagnie”, ale takze dla
          dzieci, ktorych dom jest za granica, wiekszosc kolegow i kolezanek mowi w obcym
          jezyku i czesto cala “impreza” jest troche na sile. Moja corka chodzi do
          polskiej szkoly z przyzwyczajenia, a nie checi, odrabianie lekcji jest dla nas
          horrorem. Jakby nie bylo zabieramy jej soboty, musi dodatkowo wstawac wczesnie,
          a w starszych klasach dochodza dodatkowe dni, z czym nie wiem czy sobie
          poradze, bo corka jest w tzw. Szkole calodziennej, a od gimnazjum dochodza w
          szkole austriackiej zajecia sobotnie.
          I co teraz mi powiecie? Przeciez ze szkoly obowiazkowej nie zrezygnuje, a ja
          pracuje, wiec mam ograniczone mozliwosci (i sily !) pracy indywidualnej z nia
          wieczorami.
          Jezdzimy wiec regularnie do Polski, mieszkamy blisko (tzn nie za oceanem), wiec
          jest stosunkowo latwo.
          W lato jest miesiac w Polsce, wielokrotnie jezdzimy tez w ciagu roku, filmy
          oglada po polsku, mamy sporo znajomych rodzin polskich – wiec jakos to bedzie i
          chociaz ksiazek czytac za bardzo nie chce (woli po niemiecku) nie zamierzam sie
          przejmowac. Staram sie w mozliwie naturalny sposob dac jej te motywacje, ale
          przeciez jak sie uprze, ze nie chce, to nic nie poradze, prawda?
          Wiec moze nie oceniajmy innych pochopnie.
          Pozdrawiam
    • Gość: dorota Panie Wolny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 12:19
      ja Pana nie atakuję, ja tylko wielbę Pana pisarstwo. Pisz Pan dużo. O
      wszystkim. Powiedz Pan co myślisz o globalizacji, dotacjach dla rolników,
      kształceniu młodzieży, seksie małżeńskim, sztuce nowoczesnej? Czekam
      niecierpliwie.
    • Gość: karol w. po co ta ortodoksja ? IP: *.sympatico.ca 24.08.02, 04:41
      aniutek, wszystko zalezy od decyzji - budujemy skansen polski w tej
      francji/australii/germanii, czy nie ? asymilacja jest jedynym rozsadnym
      wyjsciem.

      sukcesy naszych dzieci w kraju w ktorym mieszkaja zalezec beda od tego, jak
      bardzo beda czescia tego spoleczenstwa. a wiec mowienie po polsku jest w takim
      przypadku rzecza trzeciorzedna albo czwartorzedna. a stresy w jakie ludzie sie
      wpedzaja, aby dzieci czy mlodziez nie mowili "spunka" tylko "lyzeczka" sa
      bzdurne. po co ? po to, aby w koncu mowili poprawnie polszczyzna tylko
      kuchenna ?

      ja mam dwojke dwudziestolatkow funkcjonujacych na codzien w angielszczyznie i
      wolalbym, aby znali jeszcze francuski czy hiszpanski bardziej niz polski. o
      pierogach i myciu garow zawsze z nimi pogadamy.
      • Gość: Mirko Re: po co ta ortodoksja ? IP: *.union01.nj.comcast.net 24.08.02, 05:29
        Karol,
        sr.. w banie.
        Sukces zalezny od asymilacji???? No to nic tylko na Stary Testament trzebaby
        sie nawrocic mowiac o ortodoksji. No i obrzezac moze... Wtedy pelny sukces
        pelny.


        Te, Wolny to co Tu robisz na tym Forum wytlumacz nam bitte luju "kulturalny"?
        Nizsza kultura sie napawasz?? U-Wolnij sie chlopie od tych strasznych wspomnien
        i tego balastu. I tak jestes juz ostatnim (straconym?) pokoleniem w
        swoim "apartamencie".
        • ozpol Dzieci i jezyk ojczysty 24.08.02, 07:48
          No ja dodam troche do dyskusji bo moje dzicko to juz chlop ale po polsku mowi
          bardzo dobrze.
          nie pisze jeszcze ale zaczyna czytac, no ale jak byl mlody wybralismy kariere
          sportowa zamiast szkolek sobotnich polskich.
          W domu tylko byl polski i jesli popelnial bledy to sie odrazu poprawialo.
          Oczywiscie byly walki ale ciekawe z czasem zaczal doceniac to "innosc", moze
          tez wpluw szkoly gdzie mial kolegow z roznych narodowosci i oni wszyscy
          utrzymywali swoje jezyki. No ale teraz najlepsze - jak dorusl nagle uznal ze
          to jest bardzo wazne znac polski. Zaczyna czytac i powoli pisac.
          Wyjazdy do Polski zrobily swoje i ma radoche ze moze pogadac z rowiesnikami.
          Zauwazylem ze punktem konfliktu czesto jest wstyd rodzicow ze sa np z Polski i
          dzieci to zaczynaja nasladowac. Ja przy kazdej okazji "sprzedaje" wiedze co to
          jest Polska, historia i kultura.
          Duzo pomaga to ze wlasciwie ma grono Polskich kolegow i oni maja frajde z
          uzywania polskiego w miejscach publicznich gdzie malo kto ich rozumie.
          Teraz zaczal uczyc sie francuskiego, bo widzi benefit.
          Sadze ze mozna zmuszac dzieci do nauki ale to na dluzsza mete moze byc zgubne,
          sadze ze bardziej relaksowe podejscie moze miec lepsze i trwalsze efekty.
          • Gość: Mirko Re: Dzieci i jezyk ojczysty IP: *.union01.nj.comcast.net 24.08.02, 14:09
            Ozpol, super wypowiedz a raczej podejscie.
            Ja n/t Polski sprzedaje co moge i co warto nie tylko dziecku ale i znajomym,
            ktorzy juz teraz wiedza 10 razy wiecej niz przecietny ogladacz CNN i zjadacz
            hamburgerow. Niczego nie wciskam na sile, pytaja to odpowiadam i opowiadam.
            Kolezce - przy okazji objasniania co to DiVX pokazalem i pzretlumaczylem cala
            pierwsza czesc "Jak rozpetalem II-Wojne Swiatowa". Bardzo sie podobalo i pyta o
            ciag dalszy.
            Wizerunek Polski jest tu - w USA - dosyc marny. To czesto miejsce gdzie psy
            d... szczekaja. Jak pokazalem kiedys w robocie strone miasteczka w ktorym
            wyroslem i fotki starowki to szczeny im opadly.

    • Gość: ny Re: nasze dzieci...... IP: *.proxy.aol.com 24.08.02, 14:40
      aniutek napisała:

      > w watku o powracaniu do PL kilka osob napisalo, ze nie ma czasu aby uczyc swoje
      > dzieci
      > polskiego. Przyznam, ze zbulwersowalo mnie to..... hmm jesli oboje rodzice nie
      > sa
      > Polakami znajduje jakies usprawiedliwienie, w kazdym innym uwazam to za zwykle
      > zaniedbanie, odcinanie sie od histori, korzeni i od siebie samego w koncu.
      >
      > Co o tym myslicie? Jak to jest w waszych domach?
      >
      > aniutek
      >
      > ps na co maja czas Ci co nie znajduja go dla dzieci?
      sprawa jest prosta, jezeli twoje dzieci widza, ze ty nie przykladasz sie do nauki jezyka to one tez nie beda!
    • Gość: ny Re: nasze dzieci...... IP: *.proxy.aol.com 24.08.02, 14:42
      aniutek napisała:

      > w watku o powracaniu do PL kilka osob napisalo, ze nie ma czasu aby uczyc swoje
      > dzieci
      > polskiego. Przyznam, ze zbulwersowalo mnie to..... hmm jesli oboje rodzice nie
      > sa
      > Polakami znajduje jakies usprawiedliwienie, w kazdym innym uwazam to za zwykle
      > zaniedbanie, odcinanie sie od histori, korzeni i od siebie samego w koncu.
      >
      > Co o tym myslicie? Jak to jest w waszych domach?
      >
      > aniutek
      >
      > ps na co maja czas Ci co nie znajduja go dla dzieci?
      sprawa jest prosta, jezeli twoje dzieci widza, ze ty nie przykladasz sie do nauki jezyka to one tez nie beda!jak tu slusznie ktos zauwazyl, nieuctwo jest rodzinne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka