Dodaj do ulubionych

Legalizacja dokumentów

01.09.05, 06:53
Dokumenty amerykańskie, o jakich mowa wyżej, będą respektowane w
Polsce na podstawie poświadczenia (zwanego w tekście konwencji "apostille").
Poświadczeń takich dokonują uprawnione urzędy stanowe. Są to, odpowiednio:

Czytaj:
www.polandconsulateny.com/index.php?p=46
-----------------


Obserwuj wątek
    • warcholski Gliniaki dali znac i teraz tlumacza si dlaczego... 01.09.05, 07:02
      konsul w LA kase bral w brudna lape oraz wsadzal do wlasnej lub podzialu z
      centrala , do kieszeni:

      tamata strona nadal dziala:
      www.polishconsulatela.com/English/Consular_Information/e7-2.htm

      ---zas w centrali sie tlumacza:

      >>>>>>>
      W poszczególnych stanach są odmienne, różniące się od siebie procedury
      i wymagania związane z wydawaniem poświadczeń (apostilles). W związku z tym
      Konsulat rekomenduje Państwu zwracać się z pytaniami do wyżej wymienionych
      agend stanowych, aby uniknąć błędów i nie narażać się na stratę czasu.

      Jednocześnie Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku informuje, że w dalszym ciągu
      wykonywane są: poświadczenia podpisu, weryfikacje tłumaczeń (wyłącznie te,
      które nie posiadają pieczęci notarialnych) oraz poświadczenia fotokopii z
      oryginałem.
      www.polandconsulateny.com/index.php?p=46
      -----------

    • starywiarus Gliniactwo, Dyplomacya, Gęś, Prosię i Apostille 01.09.05, 12:05

      Aha, już rozumiem. Uni tera chcom, żeby jak kto ma przedłożyć konsulatowi Pomrocznej swoją
      amerykańską, australijską albo kanadyjską metrykę ślubu, to już nie ma jej umiejscawiać w USC
      Warszawa-Środmieście. Zamiast tego ma mozolnie wyszukać, kto właściwie w jego konkretnym stanie
      zamieszkania w USA, Australii albo Kanadzie wydaje te całe 'apostilles', postarać się na swój koszt o
      taką apostillę, i w zębach ją przynieść do konsulatu razem z oryginałem dokumentu.

      W celu otrzymania apostilli interesant ma sprawdzić, kto w jego kraju administruje, i w jaki sposób,
      wykonywaniem postanowień konwencji haskiej z 1969 roku (1969 Hague Convention Abolishing the
      Requirement of Legalisation for Foreign Public Documents).

      Po sprawdzeniu okazuje się, że mieszkańcy Kanady już na samym wstępie mogą ugryźć się w doopę,
      ponieważ Kanada nie jest sygnatariuszem tej konwencji, więc kasa dla polskich konsulatów w Kanadzie
      za legalizację dokumentów zostaje taka sama, jak była.

      W USA, spec-dyplomacja RP, z sobie tylko wiadomych powodów, usiłuje wytworzyć wrażenie, że rzecz
      jest skomplikowana co najmniej jak lot na Marsa - zapewne jako część kampanii propagandowej, że
      biurokracja wszędzie indziej jest tak samo jadowita jak w Polsce:

      "W poszczególnych stanach są odmienne, różniące sie od siebie procedury i wymagania zwiazane z
      wydawaniem poświadczeń (apostilles)."

      Gooffno prawda.

      www.state.gov/m/a/auth
      Procedura amerykanska w tej sprawie jest federalna, scentralizowana w Waszyngtonie DC, załatwiana
      przez US Dept of State, Bureau of Administration, Office of Authentications, telefon (202) 647-5002
      albo 1 800 333-4636, fax (202) 663-3636, e-mail AOPRGSMAUTH@STATE.GOV

      Rachunek dla Agnieszki z NYC za wyszukanie informacji, którą powinni byli już dawno wyszukać i
      opublikować leniwi jak zaraza spec-dyplomaci pod jej dowództwem - w drodze.

      W Australii, wydawanie apostilli też jest funkcją federalną, wykonywaną przez federalne ministerstwo
      spraw zagranicznych (Department of Foreign Affairs and Trade, czyli DFAT), które ma swoje biura
      regionalne w każdym stanie, razem z oddzialami biura paszportów, które też podlega pod DFAT.

      Na przykład:
      www.victoria.dfat.gov.au/legal.html

      Hak pomroczny jest naturalnie w czym innym. Zarówno metryka ślubu jak i apostilla, czyli stempel z
      formułką na odwrocie dokumentu, będą po angielsku. W związku z czym konsulaty dalej będą kasować
      jak za zboże i kazać czekać miesiącami, boż przecież:

      - przetłumaczenie metryki i apostilli na polski; oraz
      - sprawdzenie tłumaczenia z oryginałem osobiście przez samego konsula


      Idą wybory, więc spec-dyplomacya Rzeczpospolitej cuś tak jakby się zrobiła znacznie bardziej
      płochliwa i mniej bezczelna niż zazwyczaj. Po wieloletnim wypinaniu krzywej mordy, po konsulatach się
      teraz w popłochu i pośpiechu próbują nawigować otworem do klienta, bo to się może już niedługo przy
      jakiejś weryfikacji przydać. Kto potrzebuje coś zalatwić, niech załatwia teraz, bo po wyborach otwór
      zamkną i bedzie jak zawsze.

      Pełni podziwu jezdeśmy - nie minęło 48 godzin, jak gliniactwo od monitoringu polonijnych forów
      dyskusyjnych dało cynk komu trzeba w MSZ, że ich tańce godowe gęsi z prosięciem w temacie apostilli
      zostały dostrzeżone i skomentowane..

      W sprawie konsula z LA, to Salon Niezależnych już rekomendował był odwołanie do kraju i dochodzenie
      prokuratorskie z podejrzenia o pobieranie szmalu do kieszeni. Może by ktoś z Kalifornii zadzwonił do
      konsulatu i zapytał niewinnie o umiejscawianie dokumentów, ciekawe co powiedzą?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka