Dodaj do ulubionych

Czy jestesmy "chorzy na emigracje"

02.11.05, 17:29
Jaka cene placimy za emigracje? Znalazlem ciekawy artykul, czekam na wasze
opinie
wiadomosci.onet.pl/1257184,242,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • ontarian Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 17:48
      to jest wlasnia zasadnicza roznica
      miedzy dupkolandem a US czy CAN
      tu sie nie jest emigrantem
      czego eurodupki nigdy nie zrozumieja

      p.s. w PL tez na rece patrza jak do sklepu wejdziesz
      • flipflap Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:21
        ontarian napisał:

        > to jest wlasnia zasadnicza roznica
        > miedzy dupkolandem a US czy CAN
        > tu sie nie jest emigrantem
        > czego eurodupki nigdy nie zrozumieja
        >
        > p.s. w PL tez na rece patrza jak do sklepu wejdziesz


        Nie wspominając że cała ta przypowieść jest antyemigracyjną reklamą.
        Nikt nie napisze jak jest dobrze tylko jak ciężko i źle.
        Każdy kto może to wyjeżdża z tego kraju.
        • nadau Zgadazm się! 03.11.05, 15:12
          flipflap napisał:
          "Każdy kto może to wyjeżdża z tego kraju."


          Zgadzam się.
          Ja mogę i bardzo często wyjeżdżam z tego kraju
          (jak tylko czas na to mi pozwala).
    • kaska1970 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 17:50
      autorowi dedykuje: always look at the bright side of life
    • halszka17 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 17:56
      Naturalnie, ze jestesmy chorzy, bardzo chorzy - wystarczy poczytac wypowiedzi
      na tym Forum..NAjbardziej przeraza mnie to rozdwojenie, gdy po przyjezdzie do
      kraju zwykle udaje sie kogos lepszego, a za granica wykonuje sie najgorsze
      prace..Oczywiscie, nie uogolniam, zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc na tym forum
      to ludzie sukcesu - zapewne zaraz nas o tym przekonaja
      • chardonnay Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:03
        Oczywiscie ze cie przekonamy ... od kiedy to murarze w godzinach pracy
        korzystaja z internetu ...
        • ontarian Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:15
          ja to jak musze kibel posprzatac
          to sie w nim zamykam
          i jedna reka mopem wymachyje
          a druga na laptoku stukam
          • donk Nie klam! 02.11.05, 18:21
            Wyszyscy wiedzom co ty w tym kiblu robisz!
            Rence masz naprawde zajente. heheh
            • sylvaja Re: Nie klam! 02.11.05, 22:28
              czy z Toba wszystko jest OK?
              Rence -co to znaczy?
              wiedzom-prosze przestan juz!
      • wami41 DO HALSZKI 17 03.11.05, 08:05
        Droga Halszko,za granica wykonywalem te "najgorsze prace" i zawsze kiedy
        przyjezdzalem do kraju nie udawalem kogos "lepszego"(nikt nie dostal ani grosza)
        ale za te najgorsza prace stac mnie bylo zatelefonowac do Polski 2 razy w
        tygodniu i rozmawiac po 45 minut, moje dzieci pokonczyly najlepsze uniwestytety
        (jak ci pewnie wiadomo to jest platne), w kazdym urzedzie traktowano mnie
        bardzo grzecznie i fair, mieszkalem w miasteczku gdzie dwa razy w tygodniu
        odbierano smieci i nikt nie palil tego paskudztwa (tak jak to robi sie w
        POLANDZIE)z oszczednosci. Przez te lata nikt z moich znajomych czy rodziny (mgr
        i businessmeni)w Polsce nie zatelefonowal raz do mnie. Moze wiesz dla czego?
        • halszka17 Re: DO HALSZKI 17 03.11.05, 13:28
          Witaj,

          nie mialam zamiaru nikogo obrazic i jezeli poczules sie dotkniety, to
          przepraszam. Ja od 12 lat mieszkam w miescie Mozarta i obserwuje bardzo tu
          nieliczna Polonie, stad takie wnioski. Oczywiscie ze tak jak i Ty doceniam to
          cop tutaj mam i takze dostzregam,jak zmienili sie moi znajomi w kraju.I ze
          nowobogactwo jest straszna plaga, bo ci ludzie maja tylko pieniadze, oprocz
          tego nic.
          Pozdrawiam Cie z Salzburga i gratuluje, ze udalo Ci sie wyksztalcic dzieci, to
          najlepsza inwestycja na przyszlosc.
    • waldek.usa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:22
      "- Założyłam konto w banku. Pan był bardzo miły, procedury proste. Problem
      pojawił się, kiedy chciałam wybrać w Polsce pieniądze. Bankomat odmawiał
      wypłaty. Ponownie zjawiłam się u miłego pana. Wyjaśnił mi, że po pierwsze
      dopiero po pół roku od założenia konta mogę wybierać pieniądze za granicą, ale
      ponieważ Polska nie jest w Unii mój okres karencyjny trwać będzie co najmniej
      rok. Zaprotestowałam, że przecież Polska jest w Unii, na co pan odparł z
      cierpkim uśmiechem, że jeszcze nie całkiem... A przecież moje pieniądze są
      takie same jak innych. Może to głupie, ale wyszłam z banku z płaczem.
      Poczuciem, że jestem kimś drugiej kategorii,..."


      no tak, bank winien, hehehe...
      a dlaczego?
      • ontarian Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:27
        co ty waldi, chyba nie wierzysz jakiemus pismakowi
        ktory, jak slusznie flip zauwazyl
        antyemigracyjna propagande szerzy
        widocznie za duzo chetnych do emigracji maja
        wiec roznych trikow waaadza sie chwyta
        • waldek.usa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:33
          stad moja cyniczno-sarkastyczna nasmiewka, hehehe
          • sraldek1610 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:34
            z czego sie smiejesz, Wielki Sraldi? Pardon, maly waldi?
      • affichaga Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:45
        dziwne to widac widac NIE BYLA to karta VISA mozna bylo sie upewnic przed
        wyjazdem PS przeciez to niejeden BANK W austrii nastepne czekajo
        przeciez banki z tego zyjo pobierajo jakies 10 dolaruw za kazdo operacje
        DZIENIKARSKIE KPINY Z EMIGRACJJI
        • rottweiler66666 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:54
          Samo zycie.Europa to jest siedlisko wszelakiego zbydlecenia i rasizmu.Polak
          zawsze bedzie tam czlowiekiem drugiej kategori.
      • pawel_z_melb zabawny przyklad... 02.11.05, 20:36
        bo czy nie swiadczy o tym ze to
        W POLSKIM SYSTEMIE BANKOWYM cos bylo nie tak?
        • waldek.usa Re: zabawny przyklad... 02.11.05, 21:54
          pawel_z_melb napisał:

          > bo czy nie swiadczy o tym ze to
          > W POLSKIM SYSTEMIE BANKOWYM cos bylo nie tak?
          >
          >
          ► a ja takich problemow nie mialemz amerykanska karta w polskich
          bankomatach...
        • zmora_wiarusa Re: zabawny przyklad... 03.11.05, 13:57
          What do you mean?
    • wujekjurek Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 18:53
      Moim zdaniem ten artykuł pachnie propagandą. Autorka podaje jedynie negatywne
      przykłady emigrantów: praca wyłącznie jako sprzątaczka (przecież, wiadomo co
      Polacy robia za granicą), próba zabójstwa córki, alkoholizm męża itp. Wygląda
      na to, że problemy w życiu Polaków występuja wyłącznie po opuszczeniu Polski.
      Bo w kraju przecież nie ma alkoholizmu, ludzie nawet nie wiedzą co to jest
      depresja, wszyscy mają doskonałą pracę, dzieci nie mają konfliktów z prawem. Z
      moich 20-letnich obserwacji emigranckiego życia w USA wynika, że 90% Polaków
      (przebywających tu legalnie) daje sobie po jakims czasie świetnie radę. Okres
      na prawdę trudny trwa 3-4 lata, później jest już coraz lepiej. To oczym pisze
      autorka artykułu to właśnie te 10%. Ale czy tym ludziom byłoby lepiej gdyby
      nie emigrowali? Może oni maja problemy zupełnie nie związane z pobytem w nowym
      kraju.
      • rottweiler66666 [...] 02.11.05, 18:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • malpka108 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 15.11.05, 02:58
        zgadzam sie z wujekjurek, mam podobne doswiadczenia.
    • ratpole Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 19:08
      adam9942 napisał:

      > Jaka cene placimy za emigracje? Znalazlem ciekawy artykul, czekam na wasze
      > opinie

      Swietny artykul.
      Oby odwiodl jak najwiecej polackiego g...na od emigrowania.
      Juz was jest za duzo i tutaj i wszedzie indziej!
      Bydlo won z powrotem do swojego syfu!
    • blotniarka.stawowa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 22:09
      "wciąż jesteśmy „tylko“ emigrantami. Przypominają nam o tym nieprzychylni
      obcokrajowcom tubylcy, bardziej skomplikowane dla naszego statusu prawnego
      sprawy urzędowe - jak posłanie dziecka do szkoły, wizyta u lekarza czy zdobycie
      legalnej pracy."

      Skoro mowa o “bardziej skomplikowanych dla naszego statusu prawnego sprawach”,
      to nie mowimy o emigrantach (czyli obywatelach lub pelnoprawnych “permanent
      residents”wink w danym kraju. Nie mylmy pojec – tu mowa o ludziach starajacych sie
      dopiero o zostanie takowymi, przebywajacych legalnie na roznych tymczasowych
      wizach, pozwoleniach na prace, kontraktach itp., wiec moga doswiadczac trudnosci
      zwiazanych z takim, a nie innym statusem.


      "Ani płynność i znajomość języka, ani stała praca na stanowisku odpowiadającym
      kwalifikacjom i wykształceniu, … nie zapewniają emigrantom pomyślnego życia na
      emigracji"
      ---

      Ha? To co w takim razie je zapewnia? Sukces w Hollywood?

    • evilessence Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 02.11.05, 22:11
      a ja mialam odwrotnie.
      wyjechalam do stanow majac 17 lat radzilam sobie tam doskonale, ale tesknilam
      za polska (nostalgia typu a bo to ludzie nie tacy, rodzina, nie tu sie
      wychowalam),
      wrocilam jak mialam 24 lata, moja samoocena spadla totalnie, problemy ze
      znalezieniem pracy, bezpodstawna zawisc i brak zrozumienia ze strony rodakow i
      znajomych: bo byla w stanach i wrocila a tam miala lepiej i czego ona tu szuka,
      nie potrafilam zalatwiac najmniejszych spraw w urzedach, moja edukacja uzyskana
      w stanach nie byla honorowana przez polskie uniwersytety co wiazalo sie ze
      zmudnym procesem nostryfikacji. do tego nieudany zwiazek. wytrzymalam poltora
      roku. czulam sie jak obywatel trzeciej kategorii. jestem juz od prawie roku w
      stanach i oddycham ponownie pelna piersia i sypiam po nocach a moje
      doswiadzenia sa te z tych pozytywnych.
    • luiza-w-ogrodzie "Gdyby wyjezdzajacy zdali sobie sprawę z ceny" 02.11.05, 23:55
      Mnie najbardziej uderzylo w tym antyemigracyjnym artykule jedno zdanie: "Być
      może nie doszłoby do wielu tragedii, gdyby zarówno ci wyjeżdżający, jak i ich
      najbliżsi, którzy zostają w Polsce, zdali sobie sprawę z ceny, jaką musi
      zapłacić emigrant."
      Osoby, ktore maja realistyczne oczekiwania co do zycia na emigracji rzadko
      wpadaja w klopoty opisane w artykule. Ci, ktorzy emigruja oczekujac
      bezbolesnego wtopienia sie z zagraniczne realia, placa za naiwnosc nerwicami.

      Ciekawe byly tez dla mnie komentarze dotyczace traktowania Polakow w krajach
      europejskich. Nie spotkalam sie z czyms takim w Australii. Przypuszczam, ze w
      krajach powstalych za sprawa emigracji (Kanada, Stany, Australia, Nowa
      Zelandia) panuje wieksza tolerancja roznorodnosci pochodzenia mieszkancow.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • reinhardt Nikt nir zwrocil uwagi !!!/??? 03.11.05, 00:14
      • reinhardt Nikt nie zwrocil uwagi !! 03.11.05, 00:27
        ze caly niemal artykul dotyczy ludzi ktorzy pozostali w Austrii i tam
        roznymi sposobami probuja sie urzadzic. Austria nigdy nie byla i nie
        bedzie !!!!!!!!!!!!!!,krajem emigracyjnym ,to male panstewko,jest zamkniete w
        sobie na wszelkich emigrantow,wszelkie przepisy prawne sa tak skonstruowane
        zeby utrudnic zycie do maximum ludziom probujacym sie tam osiedlic na stale.
        To celowa polityka panstwa Austraickiego ,broniacego sie przed zalewem
        cudzoziemcow. Wyskikane graffity na stacjach metra czy przystankach
        autobusowych z napisami "ASULANDER RAUS !" nie sa dla nikogo zaskoczeniem.
        Ten kraj broni sie jak moze przed uchodzcami,jedyna oaza dla nich to oboz
        uchodzczy pod Wiedniem gdzie latami wegetuja na zupce obozowej
        Rumuni,Afganczycy, Albanczycy i Afrykanie, oczekujac na wyjazd do
        Canady,Australii USA, W latach 1980 ,fala setek tysiecy polskich uchodzcow
        przewalila sie przez bramy obozu,malo kto chcial pozostac w Austrii, wszyscy
        stamtad uciekali gdzie mogli ,wiedzac ze w tym ksenofobistycznym panstweku
        gdzie Polak uwazany jest za zlodzieja i pijaka nie ma czego szukac.
        • corgan1 do Austrii można na narty pojechac a nie żyć tam! 04.11.05, 03:38
          pozwiedzać, pojeździć na nartach, pooglądać Alpy. To wszystko!

          Ale mieszkać? w kraju ktory uważa nas za degeneratów, alkoholików, złodziei? po
          co tracić życie na przekonanie kogoś kto jest niereformowalny?
      • nadau Re: "Gdyby wyjezdzajacy zdali sobie sprawę z ceny 07.11.05, 08:30
        Ta "większa tolerancja różnorodności pochodzenia mieszkańców" przejawia się
        zwałaszcza w poltyce "białej Australii", oficjalnie martwej, ale wciąż żywej w
        głowach "rdzennych" Australijczyków pochodzenia brytyjskiego.
    • jola_b_bytom_1959 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 00:33
      mysle ze wiele jest w tym prawdy. Ale duzo zalezy od przyczyn dla ktorych
      wyjezdzamy. Napewno desperacja nie jest atutem na emigracji ale jezeli ktos lubi
      podroze i zwiedzanie swiata to dlaczego nie.
      W koncu kto powiedzial ze emigracja to jest na zawsze?
      Tutaj kilka lat kilka lat gdzie indziej i kiedys wroci sie do kraju. A co sie
      zobaczylo to nasze.

      Pozdrowaka wasza Jola B.
      • starywiarus Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 11:20
        jola_b_bytom_1959 napisała:

        > mysle ze wiele jest w tym prawdy. Ale duzo zalezy od przyczyn dla ktorych
        > wyjezdzamy. Napewno desperacja nie jest atutem na emigracji ale jezeli ktos lub
        > i
        > podroze i zwiedzanie swiata to dlaczego nie.
        > W koncu kto powiedzial ze emigracja to jest na zawsze?
        > Tutaj kilka lat kilka lat gdzie indziej i kiedys wroci sie do kraju. A co sie
        > zobaczylo to nasze.
        >
        > Pozdrowaka wasza Jola B.

        =============

        Kotku z Bytomia, jak wiele osób w Polsce, które albo lizneły odrobinę Zachodu, albo i nie, ty też byś
        chciała uchodzić za emigranta. Tak to jest, jak wam waaadza bełta w głowach propagandą, która
        twierdzi, że jak ktoś z Polski pojechał do roboty do UK na trzy lata, to już z niego emigrant.

        No to i ty se fantazjujesz na temat, że emigracja to tak z kwiatka na kwiatek, tutaj kilka lat, kilka lat
        gdzie indziej i kiedys wroci sie do kraju.

        Nic bardziej błędnego. Kilka lat tu, kilka lat tam to nie jest żadna emigracja.
        Kto powiedział, że emigracja to jest na zawsze?
        Życie, kotku, tak powiedziało.
        To się nie zmieni prędko.

        Emigrant (ang. "migrant" lub "immigrant") to jest ktoś, kto przeprowadza się do innego kraju z intencją
        osiedlenia się tam na stałe. Emigrant mieszka w nowym kraju nie podlegając tam zadnym
        ograniczeniom czasu pobytu ani swobody zatrudnienia. Emigrant często naturalizuje się, czyli
        otrzymuje na własny wniosek obywatelstwo kraju, w którym mieszka po upływie przepisanego prawem
        okresu legalnego zamieszkania (w różnych krajach różnie, na ogół od 3 do 5-7 lat).

        Ilu Polska naprawdę ma wędrownych najmitów na saksach w UE, a ilu emigrantów najświeższej fali, to
        się naocznie okaże dopiero za jakiś czas. Okres kwalifikacyjny do naturalizacji w krajach członkowskich
        UE jest na ogół pięcioletni. Zobaczymy około 2009 roku, ilu Polaków pracujących w UK wystąpi o
        obywatelstwo brytyjskie po pięciu latach legalnego pobytu i pracy w Zjednoczonym Królestwie, na co
        prawo brytyjskie im jak najbardziej pozwala. Tak czyni corocznie wiele tysięcy osób z calego świata
        pracujących w UK, Polacy nie będą stanowić wyjatku.

        Przykładzik dydaktyczny::

        W niedalekiej przyszłości - pomyśl, kotku - jaki wybór uczyni dzisiejszy polski student V roku
        medycyny? Może po dyplomie odbyć praktykę w Polsce, popracować rok czy dwa, pojechać do pracy w
        Wielkiej Brytanii jako lekarz, przepracować tam pięć lat, bez ceregieli otrzymać paszport brytyjski i od
        tej pory mieć do końca życia komfortowo w d..., wszystkich waszych Lepperów, Giertychów, Kaczorów i
        inne polskie przepychanki dzikich.

        Jako doświadczony emigrant daję ci, kotku z Bytomia, uroczyste słowo harcerza, że dożywotnio mieć
        głęboko w doopie wszystkich waszych polityków i urzędników to jest przyjemność wręcz orgazmiczna;
        wiele osób się jej nie oprze.

        Dalej już wszystko jest proste: paszport brytyjski i brytyjskie doświadczenie zawodowe otwwerają
        lekarzowi możliwości pracy na całym świecie, gdzie tylko zechce. Lekarz z obywatelstwem brytyjskim i
        praktyką w UK bez poważniejszego kłopotu znajduje sobie na przykład robotę w USA, ojczyźnie
        najwyższych honorariów lekarskich na świecie.

        A ty sobie myślisz, kotku, że taki młody, 32-35 letni polski lekarz, po studiach w Polsce i praktyce w
        Polsce i UK to przecie na pewno z Polski nie wyemigruje, co? Stanowczo nie. Wróci grzecznie o domciu,
        wybierze polski szpital i wiecznie niewystarczające pieniądze z NFZ, a potem już do końca swoich dni
        będzie, jak Doktor Judym, ideowo, zasuwał w polskim bagienku jak mały parowóz, za jedną piątą -
        jedną dziesiątą tego, co mógłby w każdej chwili dostać, za tą samą robotę i 90% mniej stresów, w UK?

        W dodatku dla samej miłości Ojczyzny będzie pewnie wam placił dużo wyższe podatki niż w UK i z
        rozkoszą na codzień użerał się o wszystko, od rejestracji samochodu do podatku dla psa, z najbardziej
        upierdliwymi urzędnikami Europy, w urzędach jak z Kafki, gdzie wprawdzie nikt nic nie wie, ale za to
        każdy mówi co innego?

        Ja jednak myślę, kotku z Bytomia, że taki dzisiejszy polski student medycyny w Katowicach albo
        Krakowie to się wyjątkowo wprost pilnie uczy angielskiego i/lub niemieckiego, a także starannie trzyma
        rękę na pulsie informacji o tym, ile zarabia początkujący internista w Glasgow, Edynburgu czy innym
        Fürstenfeldenbrück
        Zmięknie ci rura z tym twoim "kiedyś wróci się do kraju", jak z powodów z grubsza takich, jak
        opisałem wyżej, w kraju zamiast do lekarza będzie się chodzić do znachora.

        Zamiast filozofować o świętej miłości kochanej Ojczyzny, ty się w tym swoim Bytomiu lepiej przywoicie
        naucz przynajmniej dwóch języków obcych, ubierz, umaluj, a następnie pomyśl nad wprowadzeniem
        swojej kształtnej słowiańskiej pupy na międzynarodowy rynek matrymonialny we własnej grupie
        społeczno-zawodowej. Nie myśl za długo, bo to trzeba robić zanim z powodu nieubłagaganego upływu
        czasu pomarszczy ci się ona i obwiśnie. Twoje zdrowo myślące koleżanki już dawno tak robią, co
        najmniej od momentu przystąpienia Polski do Unii. Ja nie sugeruję ci bynajmniej prostytucji, gdzieżbym
        śmiał. Ale teraz jest w sam raz pora, żeby się poważnie zastanowić, co wolisz. Czy za jakiś czas, w
        wieku, powiedzmy, 32 lat, wolisz być dobrze ustawioną małżonką irlandzkiego docenta w Dublinie, czy
        walczącą, by dożyć do pierwszego, żoną dyrektora szkoły gminnej w Mrągowie?













        • attorney_bernie Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:56
          Znow obrazasz wiarus Polske i Narod Polski. Skad tez u ciebie ten pomysl z owym
          dobrobytem w Iralndii, jednym z najbardziej zacofanych i najbardziej
          ksenofobicznych pabstw UE? I czy nie rozumiesz, ze ludzie pracuja nie tylko dla
          pieniedzy? Ze wielu polskich lekarze woli zarabiac 10 tys. PLN jako ordyator w
          Polosce, niz (realnie, to jest po porownaniu nie tylko plac ale i cen), 20-25
          tys. w USA, jako pomiotlo anglosaskich lekarzy, czesto znacznie mlodszych,
          znacznie gorzej wyksztalconych i o wiele mniej potrafiacych zrobic? Czemu
          wszystko chesz przeliczyc na $$$? Moze dla tego, ze tak malo ich dostajesz
          (niecale 500 na 2 tygodnie, z czego ponad polowe pochlania oplata za lozko z
          uzywalnoscia wspolnej kuchni i ubikacji)?
          • roza06 Re: do attotney-bernie 06.11.05, 19:10
            Od roku mieszkamy calą rodziną w Irlandii, swietnie zarabiamy, powodzi nam się
            bardzo dobrze i nie zamierzamy wracac do Polski. Irlandczycy a miłym i
            tolerancyjnym narodem, bogatym, dynamicznie rozwijajacym sie narodem.
        • scag Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 04.11.05, 05:03
          wiarus
          jestes jak zawsze niezawodny.
          teks madry i dodatkowo napisany dobra polszczyzna nie zdarza sie tutaj
          codziennie.
          pozdr.
    • jp.hi Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 03:40
      Autorka przedstawia emigracje pewnej, moim zdaniem waskiej grupy ludzi, ktorzy
      sobie w zyciu nie radza. Jestem pewiem, ze nie razdzili sobie w Polsce i nie
      beda radzic poza Polska. Do tego dochodzi stan chorobowy tych ludzi ktorych
      opisuje autorka. Jak wiadomo a moze nie wszyscy o tym wiedza, depresja jest
      rodzajem choroby psychicznej. Trudno sobie zatem wyobrazac sukcesy na
      emigracji, ludzi chorych psychicznie.
      Autorka zaweza jeszcze ta grupe do tych Polakow ktorzy wyjechali bez
      przygotowania. Zasobu pieniedzy, znajomosci jezyka, przygotowania zawodowego. W
      koncu, bez zapewnionego odpowiedniego statusu emigracyjnego. Nie dosc, ze
      chorych to jeszcze malo zdolnych. Ta grupa ludzi absolutnie nie powinna nigdzie
      wyjezdzac.
      Zgadzam sie z teza, ze nie dla wszystkich emigracja jest dobra. Jednak
      dyskwalifikuje ten artykul to, ze autorka stara sie w nim uogolniac. Wyciaga
      negatywne w tresci fragmenty z ksiazek aby na ich podstawie uzasadnic, ze
      emigracja jest zla. Nie ma nic bardziej klamliwego.
      Jakies wyimaginowane problemy w banku, szkole, sklepie, itd. Toc to swiadczy o
      ludziach a nie o systemie. Tu w USA wszystko czego sie dotniesz jest prostrze i
      latwiejsze niz w Polsce. Zalozenie wlasnego biznesu, kupno domu czy
      zaciagniecie pozyczki w banku, itp to dziecinna zabawa.
      Ludzie sa tu nadwyraz tolerancyjny i nadwyraz zyczliwi do wszelkich emigrantow.
      Ten kraj przeciez sklada sie z samych emigrantow. Kultura i pomoc miedzyludzka
      jest tu niespotykana w swiecie.
      Trzeba tylko zerwac z srodowiskiem z jakiego sie wyjechalo. Zaakcetowac nowe
      zwyczaje, przyjac ta nowa kulture, nowe systemy wartosci i zycie staje sie
      latwe i szczesliwe.
      Tu gdzie mieszkam jest 5 polskich rodzin. Wszyscy oni swietnie sobie radza.
      W niczym nie odbiegaja od zamoznych rodzn amerykanskich. Kazdy z nich ma swoj
      wlasny, pieknie wyposazony dom. Jezdza nowymi samochodami, ktorych jest kilka w
      kazdej rodzinie. Dzieci ucza sie w prywatnych szkolach. Sa szczesliwi i nie
      mysla o powrocie.
      To dla mnie jest norma a nie to co probuje przedstawic autorka artykulu.

      Gdyby Anna Golebiowska zatytuowala swoj artkul np "Problemy polskich emigrantow
      w Wiedniu" to bylby on moze strawny. Tak, to jest on dla jednych nieudolna
      propaganda dla innych stekiem klamstw.
      • ertres Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 05:17
        grafoman
      • wami41 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 08:11
        jp.hi napisał:

        > Autorka przedstawia emigracje pewnej, moim zdaniem waskiej grupy ludzi,
        ktorzy
        > sobie w zyciu nie radza. Jestem pewiem, ze nie razdzili sobie w Polsce i nie
        > beda radzic poza Polska. Do tego dochodzi stan chorobowy tych ludzi ktorych
        > opisuje autorka. Jak wiadomo a moze nie wszyscy o tym wiedza, depresja jest
        > rodzajem choroby psychicznej. Trudno sobie zatem wyobrazac sukcesy na
        > emigracji, ludzi chorych psychicznie.


        Hej Pani, depresja nigdy nie byla zaliczana do CHOROB PSYCHICZNYCH. Troche
        wiecej wiedzy by sie Pani przydalo.
        • jp.hi Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 08:46
          www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=31&poddzial=Depresja
          Polecam tez Google.

          • jp.hi Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 09:01
            Tu masz je wszystkie.
            bug.ii.uj.edu.pl/zajawka/horror/chorobypsychiczne.htm
            • zmora_wiarusa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:46
              Jako cenzor tego forum, powinienes pisac jako "balmy", a nie chowac sie pod
              nickiem "jp.hi"!
        • shitface Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 11.11.05, 03:17
          Wiedzy?komu? temu debilowi-konfabulantowi? wiedzy o czym niby? Chyba jakkupe
          robic zeby na podloge nie polecialo.
      • attorney_bernie Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:50
        5 zamoznych polskich rodzin ma swiadczyc, ze Polonii w USA sie dobrze wiedzie?
        To taki sam argument jak: Palenie papierosow nie szkodzi. Moj dziadek palil
        conajmniej paczke Sportow dziennie i zyl 90 lat w zdrowiu, a sasiad nie palil,
        i zmarl na raka w wieku ponizej 50 lat... sad
        I czemu ograniczasz sukces do sukcesu scisle materialnego? czemu pomijasz
        rozwoj duchowy czlowieka, praktycznie niemozliwy dla polskiego imigranta w USA,
        Kanadzie czy Australii?
        • wujekjurek Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 22:42
          A niby dlaczego rozwój duchowy jest Twoim zdaniem praktycznie niemożliwy w USA?
          A poza tym chyba nie słyszałeś i hierarchii wartości. Najpierw zaspokajamy
          potrzeby materialne a później duchowe.
          • ratpole Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 22:58
            wujekjurek napisał:

            > A niby dlaczego rozwój duchowy jest Twoim zdaniem praktycznie niemożliwy w
            USA?
            > A poza tym chyba nie słyszałeś i hierarchii wartości. Najpierw zaspokajamy
            > potrzeby materialne a później duchowe.

            Wedlug gliniakow do rozwoju duchowego konieczne jest cierpienie.
            Nigdzie zas nie cierpi sie tak doglebnie jak w Krapolandii, dlatego cierpienia
            innych ludow mozna o kant rozbic. One nie maja prawa rozwinac sie duchowo.
            Owocem zas cierpien Krapolakow jest ta bezdenna glebia duchowa. Tym glebsza im
            nizsze czolo
        • roza06 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 06.11.05, 19:17
          No tak a w Polsce masz ogromne mozliwosci żeby rozwijać sie duchowo. Chyba
          ogladając jeden z "inteligentnych" programów rozrywkowych na TVN? Jak gdzie i
          za co? Czy teatry, kina muzea są dostepne dla każdego? A czy kupienie ksiązki
          jest dostepne dla kazdego? Najpierw zastanów sie co mówisz.
    • waldek1610 This is America, not "Ameryka".................... 03.11.05, 10:37
      A mnie wkurzaja polacy w USA ktorzy uparcie jak osly zachowuja sie tak jakby
      dalej mieszkali w Polsce. Chodza swszyscy ubrani w czarna kortke skorzana,
      dzinsy i buty "adidasy" do kosciola, albo co gorsze panie w futerku z lisa jada
      do pracy na sprzatanie.... Zreja tylko kielbase wogole nie maja zamiaru nauczyc
      sie czegos o swoim jakby nie bylo nowym kraju.

      Sami sa sobie winni przeciesz przyjechali do United States of America a nie
      jakiejs "Ameryki". Gdy przyjechalem do USA najbardziej wkurzylo knie to ze
      polacy mowia po polsku do siebie, bo zawsze myslalem ze w USA mowi sie po
      angielsku i tyle, i sie nie mylilem. Moze dlatego sam nie mialem wiekszego
      problemu z przystosowaniem sie.
    • starywiarus WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 11:21


      Dziwnym i ciekawym zbiegiem okoliczności, praktycznie 100% artykułów pojawiających sie w polskich
      mediach na temat emigracji, to antyemigracyjna propaganda stanowiska "bo najlepsze i najzdrowsze
      dla bocianów jest Mazowsze".

      Przesłanie jest zawsze takie same:

      "NIE ODJEŻDŻAJCIE! ZACHÓD WAS ZNISZCZY! W POLSCE JESTEŚCIE U SIEBIE, A ZACHODNIE ZDOBYCZE
      CYWLIZACYJNE SAME Z CZASEM PRZYJDĄ."

      Wyraźnie istnieje tam u was zapotrzebowanie na ciągłe bzdety o tym, jak koszmarnie i źle jest na
      emigracji. Polska, prawem prostego kontrastu, ma stanowić wyspę dobra, piękna i prosperity na
      burzliwym oceanie świata wrogiego Polakom. Nie mając nic sensownego do zaoferowania, zwłaszcza
      wykształconej młodzieży, postawieni w obliczu masowego "głosowania nogami", rozpaczliwie
      powtarzacie w kółko:

      "NIE WYJEŻDŻAJCIE, NIE WYJEŻDZAJCIE, TU JESTEŚCIE U SIEBIE!" .

      Pardon, ale ch... z tego, że u siebie? Na pewno u siebie, a nie u waszych znanych na cały świat
      kombinatorów? A w ogóle co to w Polsce znaczy: u siebie? A konkretnie, to u kogo? Bo ci co
      wyjeżdżają, to między innymi właśnie dlatego wyjeżdżają, że się w Polsce nie czują u siebie, czyli nie
      czują się podmiotem. I słusznie, bo w Polsce nie są żadnym podmiotem, tylko zwyczajnym
      przedmiotem, na łasce i niełasce waszych z przeproszeniem polityków, oraz waszych obżartych
      łapówkami i rozbestwionych z bezkarności urzędników, którzy zabawę sobie robią z tego, żeby nikt nie
      znał dnia ani godziny, a każdemu mogą w każdej chwili pokazać, gdzie raki zimują.

      U siebie to u was są czcigodny wicemarszałek Sejmu A. Lepper, ksiądz, złodziej, urzędniczek-
      łapowniczek, dresiarz z niskim czółkiem, esbek, coorva i milicjant. A wy się jeszcze dziwicie, że wielu
      młodym Polakom takie towarzystwo nie odpowiada.

      Modne jest teraz w propagandzie krajowej rżnięcie głupa i udawanie, że emigrant i gastarbeiter to jest
      jedno i to samo. Staracie się wywołać wrażenie, że trzydzieści lat za granicą, plus obywatelstwo USA czy
      Kanady, plus normalne życie rodzinne, dzieci, nauka, studia, kariera zawodowa etc. to dokładnie jedno
      i to samo, co sześć miesięcy pobytu 23-letniej polskiej absolwentki w Irlandii, spanie po sześć osób w
      jednym wynajętym pokoju, nalewanie piwa za bufetem na akord i dawanie sześć razy w tygodniu d...
      szefowi na workach w pakamerze.

      Na dowód wrogosci świata wobec Polaków podajecie zazwyczaj, że jakaś panienka jest rozczarowana,
      ba, zdruzgotana, ponieważ pojechała z kolorowymi wizjami Szmaragdowej Wyspy, a po roku pracy
      tyłkiem w irlandzkiej pakamerze nie osiągnęła tego samego, co Irlandczyk przez trzy pokolenia, albo
      Polak w USA czy Australii po trzydziestu latach, znaczy skrzywdzili ją za to, że ona Polka! Prosperity ani
      śladu, poobcierana d... boli, a wazelina droga. Happy end jest taki, że panna się pakuje i wraca do
      Polski, bo tylko tam jest dobrze i ona tam jest u siebie. A was radość rozsadza, że znowu się komuś nie
      udało, więc może ktoś inny się zniechęci i nie pojedzie.

      Ja wam powiem, dlaczego was w ogóle tak ta kwestia rajcuje, i dlaczego wam tak zależy na zatarciu
      różnicy między emigrantem a gastarbeiterem w polskiej świadomosci zbiorowej:

      Otóż, ci młodzi Polacy, którzy dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii, odkrywają Zachód, muszą
      się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić poza "polskim kotłem". Dlatego, żeście ich
      napompowali od przedszkola mistycznym przekonaniem o niezwykłości i wyjątkowości Polaków,
      zamiast porządnie uczyć języków obcych. Ponieważ to jest poważny i wysoki próg do pokonania, to
      idzie tym młodym ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-patriotycznego pompowania od
      niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na Polaków z otwartymi rękami, więc zaraz im będzie
      dużo lżej, i los się poprawi, też od zaraz.

      W bolesnym zderzeniu z rzeczywistoscią okazuje się, że cała ta wyjątkowość, niezwykłość i dziejowa
      misja Polaków są funta kłaków warte, i nie przekładają się na prozaiczne trzy posiłki dziennie, bo to był
      tylko wynalazek patriotycznego "entertainment industry" czyli suchotniczych poetów romantycznych
      XIX wieku, nie mający żadnego związku z rzeczywistością.

      Na gastarbeiterów macie jeszcze w Warszawie jaki-taki rzeczywisty wpływ: możecie próbować nimi
      kręcić i rządzić, próbować zbierać od nich podatki za pracę za granicą, wziąć ich do wojska, dyrygować,
      co powinni robić, a czego nielzia, wmawiać im, że patologie waszego państwa to normalność, bo
      wszędzie jest tak samo. Jak was nie będą chcieli słuchać, to możecie im grozić, że nie przedłużycie
      paszportów, albo zgnoicie podatkami, albo znowu zaprowadzicie weksle gwarancyjne dla
      wyjeżdżających absolwentów, albo w ogóle będziecie robić wyjeżdżającym rozmaite głupie wstręty, do
      których wasi urzędnicy mają wyjątkowy talent.

      Natomiast tym Polakom, którzy na Zachodzie mieszkają od dziesięcioleci, mają tamtejsze
      obywatelstwa , prowadzą normalne życie w normalnym społeczeństwie, obsługiwanym przez normalny
      aparat administracyjny normalnego państwa, to wy możecie tylko naskoczyć. Oni się z waszej smyczy
      pomyślnie urwali. Na waszą antyzachodnią propagandę są niepodatni, bo to, co wy w kraju znacie ze
      słyszenia, oni znają z autopsji. Swy myślicie, że wszystko wiecie lepiej, ale własne kraje zamieszkania
      to Polonia jednak zna lepiej od was. A to was cholernie, ale to naprawdę cholernie, uwiera i boli, oraz
      doprowadza was do dzikiej furii, chłopaki z kraju!

      Najchętniej byście wmówili komuś mieszkającemu od 25 lat w Kanadzie, że on w tej Kanadzie jest
      wygnaniec, tak cholernie cierpi, że mu wytrzymać trudno, cały czas się ze strachu trzęsie, że Kanada
      się lada moment rozsypie, albo że przyjdą Amerykanie i wsadzą go do Guantanamo. Więc taki "Polak
      przebywający za granicą" (słowo "Polonia" wycofujecie stopniowo z użycia), tylko dni liczy do
      szczęśliwej chwili, kiedy sprzeda wszystko, co posiada, i wróci do Ojczyzny, by jej ze łzami w oczach
      ofiarować cały swój emigrancki dorobek jako inwestycję. Którą wy następnie rozkradniecie w pięć
      minut, rechocząc z radości, że oto kolejnego jelenia puściliście z gołą doopą.

      Prapolskim zwyczajem najczarniejszej bezinteresownej zawiści, wy po prostu nie możecie znieść, że w
      ogóle istnieje taka spora grupa Polaków, która na stałe opuściła polski kocioł i sobie emigrację chwali,
      zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z uprzejmym zaciekawieniem, jak słonia w zoo. Wy
      wolelibyście, żeby polscy emigranci przejmowali się od rana do wieczora zdrowiem, humorem,
      trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg, malowali ogrodzenie i
      przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać za bilety. Emigranci na to, że takiego wała.
      No to wy się się wtedy albo pienicie w napadach furii, albo pocieszacie nawzajem, że nic to, bo to
      przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.

      I tak się to kręci.

      Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę gonicie. Emigracja nie da się
      wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna prawnie i materialnie. Nie będzie wam ani
      centa wnosić do kasy, z której kupujecie głosy byłych fornali PGR w wyborach i msze święte za
      Ojczyznę. Ci z waszych gastarbeiterów, którzy mają najwięcej oleju w głowie, z czasem zostaną
      emigrantami i naszymi przyjaciółmi. Pozostali będą pluli w polskich gazetach na świat wrogi Polakom.

      O emigrantach to wy nie macie w Polsce bladego pojęcia, z tego prostego powodu, że emigranci nie po
      to wyjechali, żeby się wam potem na swój los skarżyć. Emigrant wyjechał, bo miał Polski dosyć, z
      różnych powodów, i już nie wróci. Adaptował się tam gdzie jest - lepiej albo gorzej, i jest zadowolony -
      mniej lub bardziej. W Polsce emigrant bywa mało albo wcale. Dziennikarz polskiego szmatławca to jest
      ostatnia osoba, której polski emigrant będzie się wypłakiwał w rękaw.


      Zapamiętajcie se - emigrant, drodzy pisma
      • starywiarus Zapamiętajcie se ... 03.11.05, 11:24
        Zapamiętajcie se - emigrant, drodzy pismacy krajowi, to jest ktoś, kto wyjeżdża, albo zostaje na
        Zachodzie, z intencją pozostania tam na stałe, i nie ma zamiaru do Polski wracać. Full stop. End of story.
        • zmora_wiarusa Re: Zapamiętajcie se ... 03.11.05, 13:00
          ... ze gdyby Polakom na emigracji bylo tak dobrze, jak by tego chial "wiarus",
          to by nie pisywali na forum POLONIA, a szczegolnie nie wychwalali by swego
          losu, a zajeli by sie zarabianiem i wydawaniem pieniedzy, co jest ulubionym
          zajeciem anglosasow. Sam fakt, ze wiarus przy pomocy cenzury (adminow) tak tepi
          wszelkie krytyczne wypowiedzi o USA, Australii czy Kandzie, i ze tak zachwala
          te kraje, jednoczesnie wrecz OBRAZAJAC Polske, swiadczy o fiasku wiarusa i
          znacznej wiekszosci Polonii, szczegolnie poza Europa. Wiarusa w Australii nie
          stac nawet na bilet powrotny do Polski, stad pozostaje mu pisywanie dlugachnych
          a nudnych wypracowan z lokalnej biblioteki, gdzie panie bibliotekarki z litosci
          dla zapuszczonego, lekko cuchnacego staruszka, pozwalaja mu siedziec dluzej niz
          przepisowa godzina przy komputerze, dyskretnie rozpylajac deodorant dookola
          wiarusa... sad
        • zmora_wiarusa Pisz wiarus za siebie! 03.11.05, 13:03
          Ja wyjechalem na tzw. zachod, posiedzialem tam cwierc wieku i wrocilam do
          Polski, i sobie bardzo te decyzje chwale. Zachod gnije od wewnatrz: plona
          przedmiescia Paryza, plonely przedmniescia Birmingham, Los Angeles i Sydney.
          Zachod nie ma przyszlosci. Przyszlosc to AZJA i EUROPA WSCHODNIA. Jesli wiec
          juz koniecznie musicie emigrowac, to raczej do Chin, niz do "Hameryki", ktora
          sie spala popierajac "panstwo" israel i prowadzac brudna wojne w Iraku... sad
          • ontarian a ty kagan miales juz wiecej nie pisac 03.11.05, 13:07
            przeciez do sadu miales ich wszystkich podac
            to jak to w koncu z tym bedzie?
            • zmora_wiarusa Re: a ty kagan miales juz wiecej nie pisac 03.11.05, 13:39
              Wlasnie dodalismy twe personalia do pozwu Kagana... wink
          • wujekjurek Re: Przyszłość Europy. 03.11.05, 15:51
            Przyszłość to Azja i Europa Wschodnia? Zgadzam się jeśli chodzi o Azję. Europa
            Wschodnia, czy tego chcesz czy nie, jest częścią Europy i będzie miała te same
            problemy co Francja, Holandia i reszta. Ujemny przyrost naturalny wśród
            Polaków i zwiększająca się imigracja z Dalekiego Wschodu a poźniej z Afryki
            zmieni oblicze naszego kraju. To samo dzieje się w Rosjii. Niski przyrost
            naturalny, niska przeciętna długość życia (ze względu na słabą opiekę lekarską,
            alkoholizm, epidemię AIDS) powoduje napływ do Moskwy dużej ilości ludzi z
            dawnych republik azjatyckich. Oni, często muzułmanie, z reguły nie piją,
            prowadzą bardzo tradycyjny, pro-rodzinny styl życia co oznacza dużo dzieci.
            Przewiduje się, że w drugiej połowie XXI wieku przeciętny mieszkaniec Moskwy
            niekoniecznie będzie prawosławnym Rosjaninem.
      • ontarian Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 12:58
        starywiarus napisała:

        > Emigrant wyjechał, bo miał Polski dosyć, z różnych powodów, i już nie wróci.
        > Adaptował się tam gdzie jest - lepiej albo gorzej, i jest zadowolony -
        > mniej lub bardziej. W Polsce emigrant bywa mało albo wcale. Dziennikarz
        > polskiego szmatławca to jest ostatnia osoba, której polski emigrant będzie
        > się wypłakiwał w rękaw.
        nic dodac, nic ujac
        nie wiem tylko, czy te kacze lby
        w koncu to zrozumieja
        • attorney_bernie Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:46
          Masz na mysli Michnika, red. nacz. "Wybiorczej"?
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:06
        starywiarus napisała:
        Dziwnym i ciekawym zbiegiem okoliczności, praktycznie 100% artykułów pojawiając
        ych sie w polskich mediach na temat emigracji, to antyemigracyjna propaganda
        stanowiska "bo najlepsze i najzdrowsze dla bocianów jest Mazowsze".
        Przesłanie jest zawsze takie same:
        "NIE ODJEŻDŻAJCIE! ZACHÓD WAS ZNISZCZY! W POLSCE JESTEŚCIE U SIEBIE, A ZACHO
        DNIE ZDOBYCZE CYWLIZACYJNE SAME Z CZASEM PRZYJDĄ."
        - Zle to rozumiesz. Polska nie chce byc zachodem, Polska chce byc LEPSZA POLSKA.
        O jakich "zdobyczach" cywilizacyjnych zachodu ty mowisz? Moze o tzw.
        wielokulturowosci, ktora powoduje, ze plona przedmiescia Paryza, tak jak
        plonely przedmiescia Birmingham czy LA a nawet twego Sydney (Redfern)?
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:09
        starywiarus napisała: Wyraźnie istnieje tam u was zapotrzebowanie na ciągłe
        bzdety o tym, jak koszmarnie i źle jest na emigracji. Polska, prawem prostego
        kontrastu, ma stanowić wyspę dobra, piękna i prosperity na
        burzliwym oceanie świata wrogiego Polakom. Nie mając nic sensownego do zaoferow
        ania, zwłaszcza wykształconej młodzieży, postawieni w obliczu
        masowego "głosowania nogami", rozpaczliwie powtarzacie w kółko:
        "NIE WYJEŻDŻAJCIE, NIE WYJEŻDZAJCIE, TU JESTEŚCIE U SIEBIE!" .
        - Bo to jest FAKT, wiarus. Polak (Polka) jest u siebiue TYLKO w Polsce. Dobrze
        wiesz, jak traktuja Polakow w Australii, nawet (a szczegolnie) tych, co naja
        australijskie obywatelstwo: jak niechcianych, ledwo tolerowanych PRZYBLEDOW...
        sad
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:12
        starywiarus napisała: Pardon, ale ch... z tego, że u siebie? Na pewno u
        siebie, a nie u waszych znanych na cały świat kombinatorów? A w ogóle co to w
        Polsce znaczy: u siebie? A konkretnie, to u kogo? Bo ci co wyjeżdżają, to
        między innymi właśnie dlatego wyjeżdżają, że się w Polsce nie czują u siebie,
        czyli nie czują się podmiotem. I słusznie, bo w Polsce nie są żadnym podmiotem,
        tylko zwyczajnym przedmiotem, na łasce i niełasce waszych z przeproszeniem
        polityków, oraz waszych obżartych łapówkami i rozbestwionych z bezkarności
        urzędników, którzy zabawę sobie robią z tego, żeby nikt nie znał dnia ani
        godziny, a każdemu mogą w każdej chwili pokazać, gdzie raki zimują.
        - A w Australii to niby nie jestes na lasce urzednikow? W Polsce wszystko sie
        da zalatwic, jak nie grozba czy prosba to lapowka. W Australii zaden urzednik
        nie wzmie lapowki od tzw. woga, czyli imigranta nieangielskojeycznego
        pochodzenia. W Polsce jestes kim, POLAKIEM (POLKA), w Australii tylko
        wzgardzanym przez wszystkich WOGIEM, czyli nikim. Stad te pelne goryczy twe
        ataki na Polske, na ktora cie po prostu nie stac (nie masz na bilet, vot
        vsjo)... sad

        >
        > U siebie to u was są czcigodny wicemarszałek Sejmu A. Lepper, ksiądz,
        złodziej,
        > urzędniczek-
        > łapowniczek, dresiarz z niskim czółkiem, esbek, coorva i milicjant. A wy się
        je
        > szcze dziwicie, że wielu
        > młodym Polakom takie towarzystwo nie odpowiada.
        >
        > Modne jest teraz w propagandzie krajowej rżnięcie głupa i udawanie, że
        emigrant
        > i gastarbeiter to jest
        > jedno i to samo. Staracie się wywołać wrażenie, że trzydzieści lat za
        granicą,
        > plus obywatelstwo USA czy
        > Kanady, plus normalne życie rodzinne, dzieci, nauka, studia, kariera
        zawodowa
        > etc. to dokładnie jedno
        > i to samo, co sześć miesięcy pobytu 23-letniej polskiej absolwentki w
        Irlandii,
        > spanie po sześć osób w
        > jednym wynajętym pokoju, nalewanie piwa za bufetem na akord i dawanie sześć
        raz
        > y w tygodniu d...
        > szefowi na workach w pakamerze.
        >
        > Na dowód wrogosci świata wobec Polaków podajecie zazwyczaj, że jakaś panienka
        j
        > est rozczarowana,
        > ba, zdruzgotana, ponieważ pojechała z kolorowymi wizjami Szmaragdowej Wyspy,
        a
        > po roku pracy
        > tyłkiem w irlandzkiej pakamerze nie osiągnęła tego samego, co Irlandczyk
        przez
        > trzy pokolenia, albo
        > Polak w USA czy Australii po trzydziestu latach, znaczy skrzywdzili ją za to,
        ż
        > e ona Polka! Prosperity ani
        > śladu, poobcierana d... boli, a wazelina droga. Happy end jest taki, że
        panna
        > się pakuje i wraca do
        > Polski, bo tylko tam jest dobrze i ona tam jest u siebie. A was radość
        rozsadza
        > , że znowu się komuś nie
        > udało, więc może ktoś inny się zniechęci i nie pojedzie.
        >
        > Ja wam powiem, dlaczego was w ogóle tak ta kwestia rajcuje, i dlaczego wam
        tak
        > zależy na zatarciu
        > różnicy między emigrantem a gastarbeiterem w polskiej świadomosci zbiorowej:
        >
        > Otóż, ci młodzi Polacy, którzy dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii,
        o
        > dkrywają Zachód, muszą
        > się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić poza "polskim kotłem".
        Dla
        > tego, żeście ich
        > napompowali od przedszkola mistycznym przekonaniem o niezwykłości i
        wyjątkowośc
        > i Polaków,
        > zamiast porządnie uczyć języków obcych. Ponieważ to jest poważny i wysoki
        próg
        > do pokonania, to
        > idzie tym młodym ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-patriotycznego
        pompo
        > wania od
        > niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na Polaków z otwartymi rękami,
        wi
        > ęc zaraz im będzie
        > dużo lżej, i los się poprawi, też od zaraz.
        >
        > W bolesnym zderzeniu z rzeczywistoscią okazuje się, że cała ta wyjątkowość,
        nie
        > zwykłość i dziejowa
        > misja Polaków są funta kłaków warte, i nie przekładają się na prozaiczne trzy
        p
        > osiłki dziennie, bo to był
        > tylko wynalazek patriotycznego "entertainment industry" czyli suchotniczych
        poe
        > tów romantycznych
        > XIX wieku, nie mający żadnego związku z rzeczywistością.
        >
        > Na gastarbeiterów macie jeszcze w Warszawie jaki-taki rzeczywisty wpływ:
        możec
        > ie próbować nimi
        > kręcić i rządzić, próbować zbierać od nich podatki za pracę za granicą, wziąć
        i
        > ch do wojska, dyrygować,
        > co powinni robić, a czego nielzia, wmawiać im, że patologie waszego państwa
        to
        > normalność, bo
        > wszędzie jest tak samo. Jak was nie będą chcieli słuchać, to możecie im
        grozić,
        > że nie przedłużycie
        > paszportów, albo zgnoicie podatkami, albo znowu zaprowadzicie weksle
        gwarancyjn
        > e dla
        > wyjeżdżających absolwentów, albo w ogóle będziecie robić wyjeżdżającym
        rozmaite
        > głupie wstręty, do
        > których wasi urzędnicy mają wyjątkowy talent.
        >
        > Natomiast tym Polakom, którzy na Zachodzie mieszkają od dziesięcioleci, mają
        t
        > amtejsze
        > obywatelstwa , prowadzą normalne życie w normalnym społeczeństwie,
        obsługiwanym
        > przez normalny
        > aparat administracyjny normalnego państwa, to wy możecie tylko naskoczyć. Oni
        s
        > ię z waszej smyczy
        > pomyślnie urwali. Na waszą antyzachodnią propagandę są niepodatni, bo to, co
        wy
        > w kraju znacie ze
        > słyszenia, oni znają z autopsji. Swy myślicie, że wszystko wiecie lepiej, ale
        w
        > łasne kraje zamieszkania
        > to Polonia jednak zna lepiej od was. A to was cholernie, ale to naprawdę
        choler
        > nie, uwiera i boli, oraz
        > doprowadza was do dzikiej furii, chłopaki z kraju!
        >
        > Najchętniej byście wmówili komuś mieszkającemu od 25 lat w Kanadzie, że on w
        te
        > j Kanadzie jest
        > wygnaniec, tak cholernie cierpi, że mu wytrzymać trudno, cały czas się ze
        str
        > achu trzęsie, że Kanada
        > się lada moment rozsypie, albo że przyjdą Amerykanie i wsadzą go do
        Guantanamo.
        > Więc taki "Polak
        > przebywający za granicą" (słowo "Polonia" wycofujecie stopniowo z użycia),
        tylk
        > o dni liczy do
        > szczęśliwej chwili, kiedy sprzeda wszystko, co posiada, i wróci do Ojczyzny,
        by
        > jej ze łzami w oczach
        > ofiarować cały swój emigrancki dorobek jako inwestycję. Którą wy następnie
        rozk
        > radniecie w pięć
        > minut, rechocząc z radości, że oto kolejnego jelenia puściliście z gołą doopą.
        >
        > Prapolskim zwyczajem najczarniejszej bezinteresownej zawiści, wy po prostu
        nie
        > możecie znieść, że w
        > ogóle istnieje taka spora grupa Polaków, która na stałe opuściła polski
        kocioł
        > i sobie emigrację chwali,
        > zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z uprzejmym zaciekawieniem, jak
        s
        > łonia w zoo. Wy
        > wolelibyście, żeby polscy emigranci przejmowali się od rana do wieczora
        zdrowie
        > m, humorem,
        > trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg,
        malow
        > ali ogrodzenie i
        > przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać za bilety.
        Emigr
        > anci na to, że takiego wała.
        > No to wy się się wtedy albo pienicie w napadach furii, albo pocieszacie
        nawzaje
        > m, że nic to, bo to
        > przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.
        >
        > I tak się to kręci.
        >
        > Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę
        gonicie
        > . Emigracja nie da się
        > wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna prawnie i materialnie.
        N
        > ie będzie wam ani
        > centa wnosić d
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:18
        starywiarus napisała:
        U siebie to u was są czcigodny wicemarszałek Sejmu A. Lepper, ksiądz, złodziej,
        urzędniczek-łapowniczek, dresiarz z niskim czółkiem, esbek, coorva i milicjant.
        A wy się jeszcze dziwicie, że wielu młodym Polakom takie towarzystwo nie
        odpowiada. Modne jest teraz w propagandzie krajowej rżnięcie głupa i udawanie,
        że emigrant i gastarbeiter to jest jedno i to samo. Staracie się wywołać
        wrażenie, że trzydzieści lat za granicą, plus obywatelstwo USA czy
        Kanady, plus normalne życie rodzinne, dzieci, nauka, studia, kariera zawodowa
        etc. to dokładnie jedno i to samo, co sześć miesięcy pobytu 23-letniej polskiej
        absolwentki w Irlandii, spanie po sześć osób w jednym wynajętym pokoju,
        nalewanie piwa za bufetem na akord i dawanie sześć razy w tygodniu d...
        szefowi na workach w pakamerze.
        - Na Leppera glosowaly miliony Polakow, wiec go nie obrazaj! W Australii tez
        mamsz glupka Howarda jako premiera, biskupow-pdofili, złodzieji w rzadzie i
        parlamencie, dresiarzy z niskim czółkiem, agebtow ASIS i ASIO, legalne
        prostytutki i tepych policjantow nienawidzacych wogow, czyli takich jak ty...
        Obywatelstwo Kanady czy Australii dpostaje po roku byle bandyta z III swiata,
        ktorego bylo stac na bilet lotniczy do Indonezji i wynajecie tamze lodki do
        Australii. To obywatelstwo nic nie znaczy, i tak pracy rzadowj bedac wogiem nie
        dostaniesz. Zycia rodzinnego a USA, Kandzie czy OZ nie masz, bo jak nie masz
        pracy, to cie na nie nie stac, a jak ja masz, to nie masz na nie czasu!
        • polonus5 Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 10.11.05, 02:05
          totalne bzdury !!!
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:21
        starywiarus napisała:
        Na dowód wrogosci świata wobec Polaków podajecie zazwyczaj, że jakaś panienka j
        est rozczarowana, ba, zdruzgotana, ponieważ pojechała z kolorowymi wizjami
        Szmaragdowej Wyspy, a po roku pracy tyłkiem w irlandzkiej pakamerze nie
        osiągnęła tego samego, co Irlandczyk przez trzy pokolenia, albo
        Polak w USA czy Australii po trzydziestu latach, znaczy skrzywdzili ją za to,
        że ona Polka! Prosperity ani śladu, poobcierana d... boli, a wazelina droga.
        Happy end jest taki, że panna się pakuje i wraca do Polski, bo tylko tam jest
        dobrze i ona tam jest u siebie. A was radość rozsadza, że znowu się komuś nie
        udało, więc może ktoś inny się zniechęci i nie pojedzie.
        - Nie myl niepowodzen mlodych ludzi z Polski, ktorzy zmyleni rezymowa
        propaganda uwerzyli, ze Irlandia to rozwiniete panstwo. Popatrz na Irlandczykow
        w Australii. Jedyne ci potrafia to mowic po angielsku i walic palka, stad tylu
        ich w Policji. Irlandia byla, jest i bedzie III swiatem. Nic dziwnego, ze jest
        tam zle, a szczegolnie jest tam zle Polakom i Polkom!
        • roza06 Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 06.11.05, 19:23
          A mieszkałes kiedyś w Irlandii? Jezeli nie to nie wypowiadaj się na temat o
          którym nie masz pojęcia. Mi i wielu moim znajomym zyje sie tu bardzo dobrze.
          Jezeli Irlandia jest III światem to którym jest Polska?
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:26
        starywiarus napisała: Ja wam powiem, dlaczego was w ogóle tak ta kwestia
        rajcuje, i dlaczego wam tak zależy na zatarciu różnicy między emigrantem a
        gastarbeiterem w polskiej świadomosci zbiorowej: Otóż, ci młodzi Polacy, którzy
        dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii, odkrywają Zachód, muszą
        się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić poza "polskim kotłem". Dla
        tego, żeście ich napompowali od przedszkola mistycznym przekonaniem o
        niezwykłości i wyjątkowości Polaków, zamiast porządnie uczyć języków obcych.
        - Znajomosc jezykow nie ma tu nic do rzeczy. Jesli Polski jest urzedowym
        jezykiem w UE, to nie mona w tejze UE dyskryminowac kogos, kto zna tylko i
        wyalcznie Polski. Czemu sie wstydzisz polskiego? Uwazam, ze to jest twoj wielki
        kompleks, bo ci w Australii wmowili, ze tylko angielski sie liczy... sad

        Ponieważ to jest poważny i wysoki próg do pokonania, to idzie tym młodym
        ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-patriotycznego pompowania od
        niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na Polaków z otwartymi rękami, wi
        ęc zaraz im będzie dużo lżej, i los się poprawi, też od zaraz.
        - Bzdura! To tylko Michnikowa propaganda im wmawiala, ze na zacgodzie jest raj,
        i ze w Polsxce tez on bedzie po wstapieniu do UE. A tymczasemzachod to gkownie
        slumsy Chicago i Sydney, zubozale przedmiescia Paryza i Birmingham, gdzie
        bialy, czyli Europejczyk jest wyjatkiem itd. Nic dobrego do Polski z zachodu
        nie przyszlo, i nie przyjdzie...
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:29
        starywiarus napisała: Natomiast tym Polakom, którzy na Zachodzie mieszkają od
        dziesięcioleci, mają tamtejsze obywatelstwa , prowadzą normalne życie w
        normalnym społeczeństwie, obsługiwanym przez normalny aparat administracyjny
        normalnego państwa, to wy możecie tylko naskoczyć. Oni się z waszej smyczy
        pomyślnie urwali. Na waszą antyzachodnią propagandę są niepodatni, bo to, co wy
        w kraju znacie ze słyszenia, oni znają z autopsji. Swy myślicie, że wszystko
        wiecie lepiej, ale własne kraje zamieszkania to Polonia jednak zna lepiej od
        was. A to was cholernie, ale to naprawdę cholernie, uwiera i boli, oraz
        doprowadza was do dzikiej furii, chłopaki z kraju!
        - Mieszkalam cwierc wieku na tzw. zachodzie, mam kilka tych zachodnich
        obywatelstw, i bynajmniej nie twierdze, ze tam jest OK. Wrecz przeciwnie: widze
        kryzys godpodarczy od lat 1973-1979, coraz wieksza korupcje, gnicie panstwa i
        kultury, dyskryminacje Polakow i ogolny upadek tzw. cywilizzcji zachodniej... :
        (
        >
        > Najchętniej byście wmówili komuś mieszkającemu od 25 lat w Kanadzie, że on w
        te
        > j Kanadzie jest
        > wygnaniec, tak cholernie cierpi, że mu wytrzymać trudno, cały czas się ze
        str
        > achu trzęsie, że Kanada
        > się lada moment rozsypie, albo że przyjdą Amerykanie i wsadzą go do
        Guantanamo.
        > Więc taki "Polak
        > przebywający za granicą" (słowo "Polonia" wycofujecie stopniowo z użycia),
        tylk
        > o dni liczy do
        > szczęśliwej chwili, kiedy sprzeda wszystko, co posiada, i wróci do Ojczyzny,
        by
        > jej ze łzami w oczach
        > ofiarować cały swój emigrancki dorobek jako inwestycję. Którą wy następnie
        rozk
        > radniecie w pięć
        > minut, rechocząc z radości, że oto kolejnego jelenia puściliście z gołą doopą.
        >
        > Prapolskim zwyczajem najczarniejszej bezinteresownej zawiści, wy po prostu
        nie
        > możecie znieść, że w
        > ogóle istnieje taka spora grupa Polaków, która na stałe opuściła polski
        kocioł
        > i sobie emigrację chwali,
        > zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z uprzejmym zaciekawieniem, jak
        s
        > łonia w zoo. Wy
        > wolelibyście, żeby polscy emigranci przejmowali się od rana do wieczora
        zdrowie
        > m, humorem,
        > trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg,
        malow
        > ali ogrodzenie i
        > przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać za bilety.
        Emigr
        > anci na to, że takiego wała.
        > No to wy się się wtedy albo pienicie w napadach furii, albo pocieszacie
        nawzaje
        > m, że nic to, bo to
        > przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.
        >
        > I tak się to kręci.
        >
        > Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę
        gonicie
        > . Emigracja nie da się
        > wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna prawnie i materialnie.
        N
        > ie będzie wam ani
        > centa wnosić d
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:32
        starywiarus napisała: W bolesnym zderzeniu z rzeczywistoscią okazuje się, że
        cała ta wyjątkowość, niezwykłość i dziejowa misja Polaków są funta kłaków
        warte, i nie przekładają się na prozaiczne trzy posiłki dziennie, bo to był
        tylko wynalazek patriotycznego "entertainment industry" czyli suchotniczych poe
        tów romantycznych XIX wieku, nie mający żadnego związku z rzeczywistością.
        - Znow: skad u ciebie ta pogarda dla polskiej kultury? Czy naprawde
        australijska jest od niej lepsza? Wolisz zapitych "majtow",
        nienawidzacych "wogow", czyli takich jak ty?

        Na gastarbeiterów macie jeszcze w Warszawie jaki-taki rzeczywisty wpływ: możec
        ie próbować nimi kręcić i rządzić, próbować zbierać od nich podatki za pracę za
        granicą, wziąć ich do wojska, dyrygować, co powinni robić, a czego nielzia,
        wmawiać im, że patologie waszego państwa to normalność, bo wszędzie jest tak
        samo. Jak was nie będą chcieli słuchać, to możecie im grozić, że nie
        przedłużycie paszportów, albo zgnoicie podatkami, albo znowu zaprowadzicie
        weksle gwarancyjne dla wyjeżdżających absolwentów, albo w ogóle będziecie robić
        wyjeżdżającym rozmaite głupie wstręty, do których wasi urzędnicy mają wyjątkowy
        talent.
        - To raczej Australia odmawia obecnie paszportow osobom, ktore sie narazily
        tamtejszym wladzom, i chce pobierac caly HECS od tych absolwentow, ktorzy po
        ukonczeniu studiow chca pracowac poza Australia...
      • zmora_wiarusa Re: WIĘC NIE PŁACZ, KIEDY ODJADĘ 03.11.05, 13:36
        starywiarus napisała: zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z
        uprzejmym zaciekawieniem, jak słonia w zoo. Wy wolelibyście, żeby polscy
        emigranci przejmowali się od rana do wieczora zdrowiem, humorem,
        trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg, malow
        ali ogrodzenie i przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać
        za bilety. Emigr anci na to, że takiego wała. No to wy się się wtedy albo
        pienicie w napadach furii, albo pocieszacie nawzajem, że nic to, bo to
        przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.
        - Skad u ciebie, wiarus, taka zoologiczna wrecz nienawisc do Polski i Polakow?

        Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę gonicie
        . Emigracja nie da się wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna
        prawnie i materialnie.
        - Polska emigracja w Australii, a wiec w tym i ty, w zalezy materialnie od
        agencji zwanej Centrelink. Niestety, Centrelink nie chce wam fundowac powrotu
        do Polski. Australii nie stac na to, bo musi utrzymwac korpus eksepdycyjny w
        Iraku... sad
        • kierunek_zachod A ten co znowu, zacial sie ? 05.11.05, 01:40
          Jak nie rozmawia sam ze soba, to produkuje post za postem pod tym samym
          nickiem, ot tak, dla odmiany.

          To jest dopiero choroba emigracyjna. Przypadek o tylez ciekawszy, co
          tragiczniejszy niz jakas tam depresja czy zwykla proba samobojcza ...
          • kagan_banita Re: A ten co znowu, zacial sie ? 09.11.05, 09:05
            Nie zacial, a poprawial swe posty, ktore wyciela cenzura... sad
            Z toba cos jakby zas zle!
      • sendivigius Mily stary wiarusie: 03.11.05, 16:02
        To wszystko co piszesz to jest jakby powiedzieli gorale goovno prawda. Czyli
        taka prawda ze formalnie klamstwem nie jest ale nie jest cala prawda jak to sie
        przyrzeka mowic przed amerykanska lawa przysieglych. Ta lekko dziwaczna
        formulka, ktora tam uzywaja ma zwrocic uwage swiadkowi ze nie tylko to co mu
        sie widzi za istotne ma zeznawac ale tez to co pragnalby pominac.

        Cala prawda jest niestety inna. Jestes zapewne milosnikiem wolnego rynku i
        liberalizmu ktory na widok glodnego z Afryki powie mu trzeba bylo se zarobic na
        jedzenie, a jak nie ma gdzie to trzeba bylo se zbudowac przemysl. Tak samo
        powiesz ludziom ktorzy mieszkaja w basementach Chicago – trzeba bylo se znalezc
        lepszy zawod, trzba bylo se znalezc lepsza szkole i tak dalej. Bo w tych
        basementach wcale nie mieszkaja tylko kararuchy i szczury ale tez i inne ssaki
        wygladajace jak ludzie. A obok tych basementow rozciagaja sie dzielnice nedzy
        nie gorszej niz w Gornej Wolcie. To nie jest wiarusie zludzenie optyczne, ta
        nedza i te basementy istnieja realnie i to po polsku tam mowia nawet gdy
        probujesz wylaczyc ten obszar mozgu odpowiedzialny za rozumienie.

        W tych basementach i czesciowo w tych tekturowych domkach w ktorych strach sie
        oprzec o sciane, bo zrobiona z cienkiej tektury i mozna wleciec do drugiego
        pokoju mieszkaja ludzie ktorzy wiekszosc czasu przeklinaja swoj los, a jesli
        nie to wyjaw mi jakie jest prawidlowe znaczenie slowa „przeyeb.....”. Twoim
        zdaniem mowia tak jedynie z powodu zatrucia umyslowego spowodowanego nachalna
        propaganda i glupim polskim wyksztalceniem co kaze wierzyc w takie uludy jak to
        ze czlowiekowi za sam fakt istnienia nalezy sie godnosc. Postawiono im bowiem
        propozycje nie do odrzucenia, dostaniecie na chleb ale tylko wtedy jak
        zaakceptujecie to ze jestescie i bedziecie tu nikim.

        Przyczyny emigracji nie sa wcale takie jak czesto wypisujesz w swoich postach.
        Dajesz tam do zrozumienia ze na imigranta nadaje sie tylko osoba ktora juz
        osiagnela pod czaszka takie cisnienie nienawisci do panstwa Polskiego ze juz
        tylko pakowac walizki i w droge. Blad robisz tutaj ze twoje wywody odnosza sie
        tylko do tej grupy, ale to nie cala grupa ani nawet nie jest jej znaczacy
        procent. Ludzie emigruja w swojej masie z ciezkim sercem ktore staje sie
        jeszcze ciezsze po zderzeniu z realnoscia zycia na tak zwanym zachodzie. Po co
        wiec wogole emigruja, czemu nie siedza wrod bocianow i dziecieliny. Bo nie maja
        w kraju szans na prace i to nie tylko jakakolwiek prace ale prace ktora pozwoli
        na zycie. Bo czlowiek wcale nie widzi immanentnej jednosci w tym co jest jego
        prywatnym otoczeniem a tym co sie nazywa Panstwo Polskie. Obrzydliwosc panstwa
        to jedna szala wagi a wlasne zycie to druga. Po wyjechaniu na emigracje
        zaczynasz klasc na wadze od nowa. I teraz szala obrzydliwosci moze byc mniejsza
        ale szala zycia osobistego tez, strzalka wychyla sie w druga strone. Jesli na
        poczatku emigranta gnebi najbardziej brak kielbasy mysliwskiej to na dluzsza
        mete tak naprawde gnebi brak mozliwosci normalnej realizacji normalnych potrzeb
        zawodowych i spolecznych. Mozliwosci wiarusie to jest jak Opera w miescie, co
        prawda ja tam nie chodze ale jakby jej nie bylo to trudno by to miejsce nazwac
        miastem. Tak, warusie ta psiapsiolka z liceum co mieszka w innej dzielnicy i
        ktorej sie nie widzialo przez dziesiec lat moze w kazdej chwili wpasc na kawe,
        na pewno nie wpadnie na kawe do Sydney. Na pewno nie zostaniesz zaszczytnie
        wybrany na przewodniczacego komitetu rodzicielskiego w szkole u swojego
        dziecka. Na pewno tankujac na stacji bezynowej nie dowiesz sie przypadkiem ze
        sasiadka twojego tescia sie puszcza. Na pewno nie ciebie awansuja w pracy bo
        szef mial okazje mieszkac w jednym akademiku z twoja zona. Awansuja cie bo
        jestes lepszy w tym co robisz, a jestes pewien ze w Detroit nie ma akademikow i
        nikt w nich nie mieszkal. Stajesz sie eksplorerem, zamiast w dzungli
        nowojorskiej moglbys byc rownie dobrze w amazonskiej. Tam tez daliby ci jesc, a
        ty bys przyjrzal sie im dziwacznym tancom, a potem podarowali na noc szosta
        zone samego wodza, ale jak czarownik by zaczal odprawiac obrzed wielkiego Mzimu
        to by sie delikatnie wyprosili abys przeczekal po drugiej stronie rzeki, bo
        inaczej Mzimu sie wkoorvi, i nie da sie przekupic nawet workiem twoich talentow-
        lusterek ktore ze soba przywiozles.

        Czytajac twoje posty wydaje mi sie ze ty wyjechales z polski bo ci sie palil
        grunt pod nogami i to za sprawa prokuratury. Nie jest wazne czy slusznie. U
        ciebie wscieklosc na panstwo polskie jest o dwa australijskie nieba wyzsza niz
        standardowa. Jestes wyjatkiem nie regula. Doktor Livingstone wrocil do Angli,
        choc juz tylko cialem to dusza nigdy jej nie oposcil.
        • wujekjurek Re: Mily stary wiarusie: 03.11.05, 16:22
          Bredzisz.

          Zupełnie nie rozumiem skąd się bierze to przekonanie, że Polak w USA niczego
          nie osiągnie. Że zawsze będzie obywatelem drugiej kategorii. Wiesz na czym
          polega problem ludzi z "basementów w Szikago"? Brak wyobraźni, brak wiary w
          siebie, lenistwo umysłowe. Tutaj na prawdę można dużo osiągnąć i jest tu wielu
          Polaków, którzy mogą służyc jako przykład. Znam kilku profesorów renomowanych
          uniwersytetów, znam ludzi, którzy prowadzą własne interesy (nie tylko azbest),
          znam wielu, którzy mają po prostu dobre prace i spokojnie żyją. Ale ci ludzie
          prawdopodobnie już w Polsce byli inni, mieli więcej inicjatywy, nie mieli
          kompleksów, nie siedzieli na swoich czterech literach czekając na manne z
          nieba. Wzięli sprawy w swoje ręce.

          Wiesz kto tak na prawdę stworzył Hollywood? Nie, nie "prawdziwi" Amerykanie
          czyli Anglosasi. Polscy i rosyjscy Żydzi, którzy czasami mieli problemy z
          językiem angielskim (Sam Goldwyn). Osiągnęli sukces nie dlatego, że Żydzi to
          jakaś mafia, która czycha na wszystkich gojów. Oni wychowali się z innym
          nastawiwniem do życia. Nie wolno czekać aż mi się powiedzie, los sprzyja tym,
          którzy próbują.

          Teraz to samo widać wśród Koreańczyków. A część Polaków mieszka w bejzmentach
          i właśnie tych eksponuje ten artykuł. Dlaczego?
          • zmora_wiarusa Re: Mily stary wiarusie: Zydzi to NIE Polacy! 04.11.05, 13:50
            Zydzi, nawet ci z Polski to NIE Polacy. To jest forum o POLONII, a nie o
            zydowskiej diasporze i jej niewatpliwych sukcesach! Prawda jest taka, ze 90%
            Polonii zyje ponizej sredniej dla krajow swego wygnania. I o to chodzi w
            artykule, ktory zaczal te cala dyskusje!
            • wujekjurek Re: Polace nie są zupełmie głupi 04.11.05, 16:33
              A ja ma wątpliwości. Czy autorka tego artykułu przeprowadziła jakieś badania
              statystyczne czy po prostu pojechała na Greenpoint i porozmawiała z kims na
              ulicy?
        • ratpole Re: Mily stary wiarusie: 03.11.05, 22:37
          sendivigius napisał:

          Jezeli twoje zycie jest rownie uporzadkowane i sensowne jak ten stek belkotu,
          ktory wyprodukowales/-las w stanie wskazujacym na spozycie duzej ilosci
          herbaty "Madras" (ktora socjalna nalewa wam z wiadra) to nic dziwnego, ze tylko
          takie moga byc twoje hmmmm... spostrzezenia?.
          Mimo, ze nie dalo sie zrozumiec o co ci chodzi, to nie wysilaj sie juz z
          olsniewaniem nas.
        • zmora_wiarusa Re: Mily stary wiarusie: 04.11.05, 14:11
          Bardzo dobra odp. wiarusowi! Gratuluje! smile
          ljkel2@netscape.net
        • burakiprlu zeby byc emigrantem trzeba nienawidziec polakow 07.11.05, 10:27
          ja nienawidze polakow bo to glupie scierwo ubekow i ich zniewolonych slug,
          chamsto, zbydlecenie i arogancja. czy jeszcze trzeba jakies inne powody? ludzie
          wyjezdzajacy dla pieniedzy nie sa emigrantami tylko palantami. ci durnie tesknia
          i klna na nowa ojczyzne bo nie daje im tego po co przyjechali, a za granica
          glupcy nie maja wielkich szans.
      • wujekjurek Re: Masz rację Wiarusie. 03.11.05, 16:02
        Ja czasami, dyskretnie mówię w Polsce coś co można porównać to tej części
        Twojej wypowiedzi:
        "Otóż, ci młodzi Polacy, którzy dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii,
        odkrywają Zachód, muszą się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić
        poza "polskim kotłem". Dlatego, żeście ich napompowali od przedszkola
        mistycznym przekonaniem o niezwykłości i wyjątkowości Polaków, zamiast
        porządnie uczyć języków obcych. Ponieważ to jest poważny i wysoki próg do
        pokonania, to idzie tym młodym ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-
        patriotycznego pompowania od niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na
        Polaków z otwartymi rękami, więc zaraz im będzie dużo lżej, i los się poprawi,
        też od zaraz. "

        I nagle okazuje się, że mam w Polsce wrogów, którzy zarzucają mi, że się juz
        zupełnuie zamerykanizowałem, że się wywyższam itp.

        To przekonanie o wyjątkowości Polaków, wykreowane w czasach PRL-u nadal
        funkcjonuje. Problem w tym, że oprócz Polaków nikt na świecie tak nie myśli.

        Ludzie! Zejdźcie na ziemię. Jesteśmy po prostu jednym z wielu narodów świata,
        nie gorszym ale i nie lepszym od innych.
        • zmora_wiarusa Re: Masz rację Wiarusie? 04.11.05, 13:53
          Od kiedy to wiarus mial w czymkolwiek racje? W pisaniu obelzywych postow o
          Polsce i Polakach? Co ma jezyk do rzeczy, jak sie liczy, jak np. w Anglii
          szkola ktora skonczyles, z kim chodziles na studia itd. Nauka jezyka nie wiele
          tez pomoze, jak sie bedzie w UE dyskryminowac Polakow, dajac im mniejsze prawa
          niz np. Niemcom z b. NRD... sad
      • burakiprlu starywiarus, wspaniala opinia 07.11.05, 10:15
        nareszcie cos sensownego, przekomarzanie sie prawdziwych emigrantow z tym
        dziadostwem z polski co to wie o emigracji wszystko jest irytujace, te glupki
        nigdy nie zrozumia ze starywiarus ma absolutna racje piszac ze emigrant to osoba
        ktora wyjechala z tego oblednego padolu zwanego polska by sobie zyc w normalnym
        spoleczenstwie po drugiej stronie atlantyku. takie wybory sa swiadome,
        przemyslane i podparte determinacja i wiara w siebie. ja pierwszy raz
        odwiedzilem polske po 14 latach, no piwo i dupy macie fajne ale zyc w tym
        burdelu? siedzialem sobie w hotelowym ogrodku, saczylem piwo i patrzylem na ta
        umeczona biede wysypujaca sie z autobusu, ocierajaca pot. nie czulem zazdrosci
        ani litosci, czulem sie jak w zoo i po dwoch tygodniach wrocilem do domu.
      • tow.kapelan Jeno wróćcie z dewizami na dubeltowe opodatkowanie 28.02.06, 02:48

        starywiarus napisał:

        "NIE WYJEŻDŻAJCIE, NIE WYJEŻDZAJCIE, TU JESTEŚCIE U SIEBIE!"
        ________________________________________________________________

        Ja myślę, że RP chodzi o coś innego:
        "WYJEŻDŻAJCIE, WYJEŻDZAJCIE, JENO WROĆCIE Z DEWIZAMI NA DUBELTOWE
        OPODATKOWANIE!"

        Dziwnym i ciekawym zbiegiem okoliczności, praktycznie 100% artykułów
        pojawiających sie w polskich
        mediach na temat emigracji, to antyemigracyjna propaganda stanowiska "bo
        najlepsze i najzdrowsze
        dla bocianów jest Mazowsze".

        Przesłanie jest zawsze takie same:

        "NIE ODJEŻDŻAJCIE! ZACHÓD WAS ZNISZCZY! W POLSCE JESTEŚCIE U SIEBIE, A
        ZACHODNIE ZDOBYCZE
        CYWLIZACYJNE SAME Z CZASEM PRZYJDĄ."

        Wyraźnie istnieje tam u was zapotrzebowanie na ciągłe bzdety o tym, jak
        koszmarnie i źle jest na
        emigracji. Polska, prawem prostego kontrastu, ma stanowić wyspę dobra, piękna i
        prosperity na
        burzliwym oceanie świata wrogiego Polakom. Nie mając nic sensownego do
        zaoferowania, zwłaszcza
        wykształconej młodzieży, postawieni w obliczu masowego "głosowania nogami",
        rozpaczliwie
        powtarzacie w kółko:

        "NIE WYJEŻDŻAJCIE, NIE WYJEŻDZAJCIE, TU JESTEŚCIE U SIEBIE!" .

        Pardon, ale ch... z tego, że u siebie? Na pewno u siebie, a nie u waszych
        znanych na cały świat
        kombinatorów? A w ogóle co to w Polsce znaczy: u siebie? A konkretnie, to u
        kogo? Bo ci co
        wyjeżdżają, to między innymi właśnie dlatego wyjeżdżają, że się w Polsce nie
        czują u siebie, czyli nie
        czują się podmiotem. I słusznie, bo w Polsce nie są żadnym podmiotem, tylko
        zwyczajnym
        przedmiotem, na łasce i niełasce waszych z przeproszeniem polityków, oraz
        waszych obżartych
        łapówkami i rozbestwionych z bezkarności urzędników, którzy zabawę sobie robią
        z tego, żeby nikt nie
        znał dnia ani godziny, a każdemu mogą w każdej chwili pokazać, gdzie raki
        zimują.

        U siebie to u was są czcigodny wicemarszałek Sejmu A. Lepper, ksiądz, złodziej,
        urzędniczek-
        łapowniczek, dresiarz z niskim czółkiem, esbek, coorva i milicjant. A wy się
        jeszcze dziwicie, że wielu
        młodym Polakom takie towarzystwo nie odpowiada.

        Modne jest teraz w propagandzie krajowej rżnięcie głupa i udawanie, że emigrant
        i gastarbeiter to jest
        jedno i to samo. Staracie się wywołać wrażenie, że trzydzieści lat za granicą,
        plus obywatelstwo USA czy
        Kanady, plus normalne życie rodzinne, dzieci, nauka, studia, kariera zawodowa
        etc. to dokładnie jedno
        i to samo, co sześć miesięcy pobytu 23-letniej polskiej absolwentki w Irlandii,
        spanie po sześć osób w
        jednym wynajętym pokoju, nalewanie piwa za bufetem na akord i dawanie sześć
        razy w tygodniu d...
        szefowi na workach w pakamerze.

        Na dowód wrogosci świata wobec Polaków podajecie zazwyczaj, że jakaś panienka
        jest rozczarowana,
        ba, zdruzgotana, ponieważ pojechała z kolorowymi wizjami Szmaragdowej Wyspy, a
        po roku pracy
        tyłkiem w irlandzkiej pakamerze nie osiągnęła tego samego, co Irlandczyk przez
        trzy pokolenia, albo
        Polak w USA czy Australii po trzydziestu latach, znaczy skrzywdzili ją za to,
        że ona Polka! Prosperity ani
        śladu, poobcierana d... boli, a wazelina droga. Happy end jest taki, że panna
        się pakuje i wraca do
        Polski, bo tylko tam jest dobrze i ona tam jest u siebie. A was radość
        rozsadza, że znowu się komuś nie
        udało, więc może ktoś inny się zniechęci i nie pojedzie.

        Ja wam powiem, dlaczego was w ogóle tak ta kwestia rajcuje, i dlaczego wam tak
        zależy na zatarciu
        różnicy między emigrantem a gastarbeiterem w polskiej świadomosci zbiorowej:

        Otóż, ci młodzi Polacy, którzy dopiero dzisiaj, po wstąpieniu Polski do Unii,
        odkrywają Zachód, muszą
        się na tym Zachodzie od nowa nauczyć chodzić i mówić poza "polskim kotłem".
        Dlatego, żeście ich
        napompowali od przedszkola mistycznym przekonaniem o niezwykłości i
        wyjątkowości Polaków,
        zamiast porządnie uczyć języków obcych. Ponieważ to jest poważny i wysoki próg
        do pokonania, to
        idzie tym młodym ciężko. Zwłaszcza że, z powodu tego hurra-patriotycznego
        pompowania od
        niemowlęctwa, spodziewali się, że świat czeka na Polaków z otwartymi rękami,
        więc zaraz im będzie
        dużo lżej, i los się poprawi, też od zaraz.

        W bolesnym zderzeniu z rzeczywistoscią okazuje się, że cała ta wyjątkowość,
        niezwykłość i dziejowa
        misja Polaków są funta kłaków warte, i nie przekładają się na prozaiczne trzy
        posiłki dziennie, bo to był
        tylko wynalazek patriotycznego "entertainment industry" czyli suchotniczych
        poetów romantycznych
        XIX wieku, nie mający żadnego związku z rzeczywistością.

        Na gastarbeiterów macie jeszcze w Warszawie jaki-taki rzeczywisty wpływ:
        możecie próbować nimi
        kręcić i rządzić, próbować zbierać od nich podatki za pracę za granicą, wziąć
        ich do wojska, dyrygować,
        co powinni robić, a czego nielzia, wmawiać im, że patologie waszego państwa to
        normalność, bo
        wszędzie jest tak samo. Jak was nie będą chcieli słuchać, to możecie im grozić,
        że nie przedłużycie
        paszportów, albo zgnoicie podatkami, albo znowu zaprowadzicie weksle
        gwarancyjne dla
        wyjeżdżających absolwentów, albo w ogóle będziecie robić wyjeżdżającym rozmaite
        głupie wstręty, do
        których wasi urzędnicy mają wyjątkowy talent.

        Natomiast tym Polakom, którzy na Zachodzie mieszkają od dziesięcioleci, mają
        tamtejsze
        obywatelstwa , prowadzą normalne życie w normalnym społeczeństwie, obsługiwanym
        przez normalny
        aparat administracyjny normalnego państwa, to wy możecie tylko naskoczyć. Oni
        się z waszej smyczy
        pomyślnie urwali. Na waszą antyzachodnią propagandę są niepodatni, bo to, co wy
        w kraju znacie ze
        słyszenia, oni znają z autopsji. Swy myślicie, że wszystko wiecie lepiej, ale
        własne kraje zamieszkania
        to Polonia jednak zna lepiej od was. A to was cholernie, ale to naprawdę
        cholernie, uwiera i boli, oraz
        doprowadza was do dzikiej furii, chłopaki z kraju!

        Najchętniej byście wmówili komuś mieszkającemu od 25 lat w Kanadzie, że on w
        tej Kanadzie jest
        wygnaniec, tak cholernie cierpi, że mu wytrzymać trudno, cały czas się ze
        strachu trzęsie, że Kanada
        się lada moment rozsypie, albo że przyjdą Amerykanie i wsadzą go do Guantanamo.
        Więc taki "Polak
        przebywający za granicą" (słowo "Polonia" wycofujecie stopniowo z użycia),
        tylko dni liczy do
        szczęśliwej chwili, kiedy sprzeda wszystko, co posiada, i wróci do Ojczyzny, by
        jej ze łzami w oczach
        ofiarować cały swój emigrancki dorobek jako inwestycję. Którą wy następnie
        rozkradniecie w pięć
        minut, rechocząc z radości, że oto kolejnego jelenia puściliście z gołą doopą.

        Prapolskim zwyczajem najczarniejszej bezinteresownej zawiści, wy po prostu nie
        możecie znieść, że w
        ogóle istnieje taka spora grupa Polaków, która na stałe opuściła polski kocioł
        i sobie emigrację chwali,
        zamiast narzekać, a Polskę obserwuje z oddali z uprzejmym zaciekawieniem, jak
        słonia w zoo. Wy
        wolelibyście, żeby polscy emigranci przejmowali się od rana do wieczora
        zdrowiem, humorem,
        trawieniem i konsystencją odchodów tego słonia, za was sprzątali wybieg,
        malowali ogrodzenie i
        przysyłali paszę, a wy będziecie siedzieć przy kasie i zbierać za bilety.
        Emigranci na to, że takiego wała.
        No to wy się się wtedy albo pienicie w napadach furii, albo pocieszacie
        nawzajem, że nic to, bo to
        przecie tyllo szczuropolacy, azbestowcy etc.

        I tak się to kręci.

        Wicie, chłopaki z kraju, najwyższy wam czas zdać se sprawę, że w piętkę
        gonicie. Emigracja nie da się
        wam ściągnąć za nogi na dno, bo jest od was niezależna prawnie i materialnie.
        Nie będzie wam ani
        centa wnosić do kasy, z której kupujecie głosy byłych fornali PGR w wyborach i
        msze święte za
        Ojczyznę. Ci z waszych gastarbeiterów, którzy mają najwięcej oleju w głowie, z
        czasem zostaną
        emigrantami i naszymi przyjaciółmi. Pozostali będą pluli w polskich gazetach na
        świat wrogi Polakom.

        O emigrantach to wy nie macie w Polsce bladego pojęcia, z tego prostego powodu,
        że emigranci nie po
        to wyjechali, żeby się wam pot
        • luiza-w-ogrodzie Re: Jeno wróćcie z dewizami na dubeltowe opodatko 28.02.06, 05:28
          tow.kapelan, lepiej podaj linka do tekstu Wiarusa, bo ci czesc tekstu zjadlo...
          • tow.kapelan Jeno wróćcie z dewizami na dubeltowe opodatkowanie 28.02.06, 08:33
            Bóg zapłać, Luizo.

            Wąską ścieżyną co wije się wstęgą
            miedzy pólkami jęczmienia i żyta
            szedł blady, nędzną odziany siermięgą
            Wolny najmita

            Wolny, bo z więzów jakimi go przykuł
            Rodzinny zagon, gdzie pot ronił krwawy,
            Już go rozwiązał bezduszny artykuł
            Twardej ustawy...

            Czegóż on stoi? Wszak wolny jak ptacy?
            Chce - niechaj żyje, a chce - niech umiera!
            Czy się utopi czy chwyci się pracy,
            Nikt się nie spiera...

            I choćby garścią rwał włosy na głowie,
            Nikt się, jak żyje, nie spyta...
            Choćby padł trupem, nikt słowa nie powie
            Wolny najmita.

            Maria Konopnicka (1842 - 1910)
            www.najmici.net/motto.htm
            trurl.acusd.edu/~najmici/fonia/WolnyNamita.mp3
      • tow.kapelan Za dużo wielkich liter w temacie. 28.02.06, 08:37
        starywiarus napisał:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=31352037&a=31387294
    • attorney_bernie Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 12:53
      robertjaworski.blox.pl/html
    • adam9942 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:06
      jestem bardzo zdumiony waszymi reakcjami. Po pierwsze: artykul ukazal sie w
      pismie wychodzacym za granica, w Austrii i Niemczech, a wiec nie napisal
      artykulu "pismak z Polski" tylko ktos, kto sam jest emigrantem. Po drugie:skad
      to podejrzenie, ze jest to tekst antyemigracyjny? Dla mnie jest to tekst
      mowiacy o tym, jakie moga byc konsekwencje decyzji opuszczenia kraju i ze
      dobrze to sobie uswiadomic. Po trzecie: tematem artykulu nie jest stosunek do
      Polakow Amerykanow, Franzuzow czy Austriakow, tylko to, co sami z soba
      przywozimy na emigracje i z czym musimy sie sami uporac.
      Sam mieszkam od 16 lat w Niemczech, wczesniej mieszkalem w Austrii, wiec wiem
      takze o czym pisze. W moim gronie jest mnostwo ludzi sukcesu, lekarzy, ktorzy
      maja tutaj praktyke,ludzi z wlasnym biznesem. To, co z niektorymi z nich stalo
      sie na emigracji jest dla mnie czyms przerazajacym.JAcy byliby w Polsce? Moze
      podobni, ale emigracja jest na poczatku strasznym stresem, ktory moze zawazyc
      na calym pozniejszym zyciu i dopiero po latach dac sie we znaki.
      Dlaczego jestescie tacy obludni i nie przyznacie sie, ze tesknicie za znajomymi
      krajobrazami, przyjaciolmi, zwyczajami - wystarczy poczytac refleksje
      emigrantow w sprawie 1 listopada na Onecie.
      Z wiekszosci postow wynika, ze w Europie zostali nieudacznicy, sam kwiat zas
      wyjechal za Ocean. Autorka artykulu przytacza przeciez prof. Wroblewskiego
      zajmujacego sie psychiatria w USA. Rozejrzyjcie sie wokol siebie, zobaczcie
      polskie getta w Chikago, ludzi, ktorzy po 20 latach nie mowia po angielsku. I
      to jest normalne, jak to moze dzialac na psychike? Nie mowcie, ze wy tam za
      Oceanem nie mozecie zdobyc sie na zadna refleksje, tylko liczycie kase...
      • zmora_wiarusa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:44
        Poza Europa nie ma kultury. Stad Polonia w USA, Australii czy Kanadzie ma tak
        strasznie niski poziom, co widac po zenujaco niskim poziomie
        wypowiedzi "wiarusa", a takze cenzora tego forum "balmy", czyli "jp,hi"... sad
        • nadau Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 15:28
          Już sam wiarus o tym pisał, że jako emigrant obniżył poziom kultury w OZ:


          "Ja nie sugeruje, ze przestepcow nie ma..sa zwlaszcza w srodowiskach
          beznadziejnych emigrantow, ktorzy zanizaja tu poziom kultury."


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=28929948&a=29020076
          • zmora_wiarusa Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 04.11.05, 13:55
            Kazdy imigrant obniza poziom kultury, chocby przez swa gorsza niz tubylcza
            znajomosc jezyka i kultury danego kraju. Jestem przeciwko emigracji. Polacy
            powinni miec lepiej w Polsce niz za granica.
      • ontarian Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 03.11.05, 13:55
        adam9942 napisał:

        > Dlaczego jestescie tacy obludni i nie przyznacie sie, ze tesknicie za
        > znajomymi krajobrazami, przyjaciolmi, zwyczajami
        jakimi znajomymi? oprocz rodziny, to z nikim od wyjazdu kontaktow
        nie utrzymywalem, bo i po co?
        nawiazalem nowe znajomosci, nowe przyjaznie, ale juz tutaj
        wiec mi nie pitol farmazonow o jakichs tam znajomkach w PL
        krajobrazy? nie rozsmieszaj mnie
        zapewniam cie, ze tu napewno nie sa gorsze krajobrazy
        jesli zas o zwyczaje chodzi, to jesli ktos juz tak uparcie chce
        to moze je tak samo pielegnowac jak w PL

        > Z wiekszosci postow wynika, ze w Europie zostali nieudacznicy,
        w wiekszosci tak, popatrz jak doopami trzesa
        zanim na wyjazd sie zdecyduja

        > sam kwiat zas wyjechal za Ocean.
        nie tylko, paru chwastom, tez sie jakos udalo tu przyjechac
        • flipflap Czy są "Chorzy na emigracji" 03.11.05, 15:46
          Tak są.
          Niektórzy dosyć poważnie. Taki Kagan na przykład jest zdrowo walnięty. Wypisuje
          tysiące postów pod wieloma nikami i ma z tego zadowolenie.
      • wujekjurek Re: Obraz Polaka w USA 03.11.05, 15:43
        Adam, popełnasz ten sam błąd co autorka artykułu. Uznajesz mieszkańców
        polskiej dzielnicy "Szikago" jako reprezentatywną próbkę społeczności polskiej
        w USA. Miejsce zamieszkania wybieramy sobie tutaj według najróżniejszych
        krytyrów, dwa główne to czy nam się podoba dom i okolica i czy mamy daleko do
        pracy. W Jackowie i na Greenpoincie zostają ci, którzy z różnych powodów chcą
        tam mieszkać. Jakie to są powody? Może są tu nielegalnie, może nie nauczyli
        się języka i jakoś źle im się mieszka tam gdzie nie można się dogadać po polsku
        w sklepie.

        Goście z Polski, którzy przyjeżdżają do mnie w odwiedziny (rodzina, znajomi) są
        zdumienu tym, że znamy tak wielu "normalnych" Polaków, którzy rozsiani są
        dookoła Waszyngtonu. A na czym polega ta "normalność" tutejszych Polaków? Nie
        pracują w "azbestach", żyją na przyzwoitym poziomie, mówią normalnie po polsku
        ale po angielsku też nieźle. To na ogół dziwi przybyszów z Polski, których
        wizerunek Polaka w USA został wykreowany przez takie właśnie artykuły.
        • zmora_wiarusa Re: Obraz Polaka w USA 04.11.05, 13:58
          Niestety, 90% Polonii w USA to "dachowcy i azbestowcy", i oni nadaja tej
          POLONII ton. Pozostale 10%, ktoremu sie udalo, jest rozproszeone wsrod reszty
          ludnosci, i nie jest po prostu zauwazalne... Ja w Australii mieszkalem kilometr
          od nastepnej polskiej rodziny. Stad nikt w naszym "suburb" nie zauwazal
          obecnosci Polonii, mimo iz bylo jej tam kilka osob na kazdy kilometr
          kwadratowy...
          • starywiarus Re: Obraz własny Kagana, między uszami 04.11.05, 14:26
            Kagan napisało:

            > Niestety, 90% Polonii w USA to "dachowcy i azbestowcy", i oni nadaja tej
            > POLONII ton. Pozostale 10%, ktoremu sie udalo, jest rozproszeone wsrod reszty
            > ludnosci, i nie jest po prostu zauwazalne...

            To ile właściwie jest w USA tej Polonii, Kagan, i ile te 90% ma wynosić w liczbach bezwzględnych?
            Miliony azbestowców? Azbestu nie starczy. Poza tym, na czym to twoje oszacowanie 90-10 jest oparte?
            Znałeś 10 osób, i 9 z nich siedziało cały czas na dachu?

            Po co się niezdrowo podniecasz, odpowiadając kilkunastoma własnymi postami na każdy post, który ci
            nie po myśli? Podobno jesteś championem praw człowieka. Nawet wiesz, gdzie się należy skarżyć w tej
            kwestii, i jak rżnąć głupa, że niby się nic nie ma, żeby wyłudzić pieniądze podatnika na pokrycie
            kosztów prawnych. A innym chciałbyś odmawiać wolności wyboru? Nieładnie, wykładowco Business
            Ethics i posiadaczu "antywojennych i antyrasistowskich" poglądów. Dać ci nagan, czapkę z daszkiem i
            buty z cholewami, i już ty byś wszystkim zaprowadził jedynie słuszna etykę i poglądy, nie?

            Miarkuj się. Myśl o swoim zdrowiu. Jak bedziesz tak histerycznie reagował na wszystko, co ci nie w
            smak, to jeszcze sobie z frustracji jaką krzywdę zrobisz. 75% pacjentów z tym, co ty masz, ma znacznie
            podwyższone całożyciowe ryzyko samobójstwa.
            • kagan_banita Re: Obraz własny Kagana, między uszami 09.11.05, 09:00
              1. Niestety, jak widac z ilosci odrzuconych podan o wizy, 90% polskiej
              imigracji do USA to obecnie (niestety) dachowcy i azbestowcy...
              2. Podatnikow australijskich to oszukuje raczej premier federalny Howard,
              biorac ich $$$ do wlasnej kieszeni i marnujac je na wojne w Iraku. Sprawy HUMAN
              RIGHTS nie powinny pociagac za soba zadnych kosztow ze strony skarzacego sie.
              Inaczej ludzie sie boja skladac takie zazalenia, wiedzac, ze skorumpowani
              sedziowie, ktorych w Australii jest mnostwo, moga od nich zasadzic koszta...
              3. Chamskich atakow ad personam nie komentuje... sad
          • wujekjurek Re: Obraz Polaka w USA 04.11.05, 16:38
            A skąd wiesz, że 90% Polaków w USA to "azbestowcy". Mieszkam tu 20 lat i chyba
            ani jednego nie poznałem, co nie znaczy, że takich nie ma. Polacy, którzy tu
            sa legalnie i maja po kolei w głowach daja sobie radę całkiem nieźle. Nawet
            jesli robią "construction" to często są self-employed a to juz cos innego.
            Znałem kiedyś dwóch "dachowców" ale obydwaj prowadzili swoje firmy.
            • burakiprlu Re: Obraz Polaka w USA 07.11.05, 10:33
              ja mieszkam w usa 23 lata i znam tylko z pieciu polakow. czy ja tu przyjechalem
              zeby szukac swoich ziomkow?
              • kagan_banita Re: Obraz Polaka w USA 09.11.05, 09:03
                I co z tego? Twa systuacja nie jest typowa...
            • kagan_banita Re: Obraz Polaka w USA 09.11.05, 09:02
              Twe informacje sa wysoce tendencyjne. Jesli Polonia radzi sobie tak dobrze, jak
              to piszesz, w USA, to czemu Polakom tak trudno dostac wize do owego USA? Czemu
              Polonia sie w ogole nie liczy w Washington DC, a tak sie tam licza z opinia
              polskich Zydow?
              • wujekjurek Re: Obraz Polaka w USA 09.11.05, 19:46
                Ograniczenia wizowe dotyczą nie tylko Polaków. Gdyby wladze amerykańskie
                zliberalizowaly stosunek do Polaków, to natychmiast tego samego domagaliby się
                inni. Wszystko sie zmieni, gdy sytuacja w Polsce nie będzie zmuszala ludzi do
                emigracji zarobkowej. Źródlo problemu wiz jest w Polsce a nie w USA.
    • nadau Odpowiedź: 03.11.05, 16:14
      Tak, bo was tam po prostu NIE MA!


      www.zwoje-scrolls.com/zwoje11/text12p.htm

      www.jkozak.ca/jacek_kozak/text/publicystyka/publ05.htm

      www.edmontonpl.com/sondaze.html
      • exile1 Re: Odpowiedź: 03.11.05, 22:11
        Alez sa !

        Tylko prawda bardzo wolno do nich dociera , a jednak dociera :

        "Była taka chwila, gdy myślałem, że wrócę do Polski i będzie jak w tej bajce:
        wśród ślepych jednooki królem. Wszak bywało się w Nowym Jorku, w stolicy
        świata. Ale dzisiaj w Polsce ludzie robią rzeczy równie dobre, jak my tutaj."
      • wujekjurek Re: Odpowiedź: 04.11.05, 16:43
        Wiarygodne są zwłaszcza wypowiedzi Jacka Kozaka. W Polsce był dziennikarzem,
        krytykiem filmowym, miał jakis prestiż. A teraz w Kanadzie (a wcześniej w USA)
        jakos nikt nie zwracał uwagi na jego głębię intelektualną, w prasie
        anglojęzycznej nie osiągnął takiego statusu jak w Polsce. Więc jego
        rzeczywiście nie ma. Podobne rozgoryczenie przeżył Redliński w Nowym Jorku. W
        Polsce kultowy piszarz a w Hameryce nikt.
    • bloodypolack to problemy tych ktorzy wyemigrowali za blisko 04.11.05, 07:15
      do austrii, niemiec, francji, anglii.. w takie gowniane emigracje, to
      rzeczywiscie nie warto sie bawic
      • downunderguy Re:ciemnogrod mowi o kulturze? 04.11.05, 11:43
        ile kultury mozna kupic za 800zlociszy? zacnijmy od papiru toaletowego-chyba
        jest gorzej niz za komuny-wtedy byl szary ale stac bylo kazdego-dzis tylko
        jelite stac na podcieranie-dalej smrod i robactwo-to samo-zeszloroczna wizyta
        ta w stolicznym tramwaju i autobusie to tak jak wejscie do latryny-kieszonkowce-
        przy wejsciu do autobusu wsadzil lape do mojej kieszeni-a teraz ta jelita-
        koledzy inzyniery-o maja wille-dorobili na przemycie-wodka, cmiki i cos
        mocniejszego-nic z czystej pensji-caly dorobek to kryminal-a marzenia zeby cos
        jeszce zajebac-kultura-nie widzialem i nie zwachalem-bywam w polinezji
        regularnie-co dwa lata-ostatni moj pobyt to tylko cztery dni-a tu juz nie
        emigro-sridnio na jeza-bmw-najlepszy address, a kultura-niewiele-ale moj ciuch
        i dupa budzi respect-ot taki sobie ciec ale z sydney
        • reinhardt w Polsce bez zmain !! 04.11.05, 13:53
          tydzien temu bylem tam ..... i wrocilem !! ,dalej ta sama gruba pani siedzi
          w okienku Urzedu Miasta i ze znudzona mina robiac wyraz cierpienia na
          twarzy "uprzejmie" raczy odpowiedziec na pytanie,ze szefa biura nie ma "jest
          w terenie" co oznacza dla wtajemniczonych ze jest na zwyklej popijawie
          urzadzanej w godzinach pracy. Idac ulica miasta chcialem wstapic do
          ksiegarni ,ale przed wejsciem zatrzymal mnie jakze zanny mi napis " z powodu
          choroby zamkniete !!!!" {komuna sie klania } Przy zalatwianiu
          noclegu ,wlasciciel ze skwaszona mina ,oswiadcza mi - " no wie pan !! trzeba
          bylo sie meldowac wczesniej, mam pokoje zajete dla delegatow z ministerstwa""
          Tuz za moimi plecami inny facet wymachujac kluczykami BMWu puszcza oko do
          wlasciela i rzuca w jego kierunku "panie Marku dla mnie jedynke na dzis
          poprosze !!"" za nim stoi blondynka jaskarawo wymalowana w dlugich kozakach
          na wysokiej szpilce. Odchodze !!! i sprawdzam czy zdaze zlapac przed polnoca
          express Warszawa - Berlin,by wrocic do normalnosci.
          • chwalinka reihart to cwok emigracyjny. 04.11.05, 14:58
            po co jezdzisz do Polski? Przeciez emigrowales zeby wyemigrowac a nie szlajac
            sie w te i we wte?

            - a jak wyglada panienka w sadzie na zachodzie? Inaczej?

            -ksziegarnia jak myslisz jaka teraz jest, zapomniales? PRYWATNA!!! Wlasciciel
            sobie powiesi kartke i jako kapitalista ma to wszystko w doopie razem z toba,
            cieciu!

            --Na zachodzie nie pija, tak myslisz? To popatrz kto kupuje wodke w okolicznych
            sklepach w czasie lunchu.

            pokoje hotelowe na calym swiecie sie rezerwuje a ty myslales ze blysniesz
            paszportem i zaraz plackiem, tak? Jestes pomylonym emigrantem cwoku!

            -w normalnosci to ty nie zyjesz tylko dostajesz w leb regularnie i nic nie
            czujesz
        • andreas777 Re:ciemnogrod mowi o kulturze? 11.11.05, 00:52
          A tak naprawde???
      • gadupa Re: to problemy tych ktorzy wyemigrowali za blisk 04.11.05, 14:11
        Powinienie w takim razie, co najmniej wemigrowac do innej galaktyki!
        • reinhardt gadajaca doopa ! [polska rzeczywistosc] 04.11.05, 14:26
          czyli gadupa !!,ja pisze o codziennosci w PRLu BIS !! a nie o problemach
          gdzie emigrowc !! ,polska rzeczywistosc juz po paru godzinach pobytu uwiera
          jak za ciasny but na nodze. Dodam jeszcze dla jasnosci !!!!! ze do niej
          naleza ,kumoterstwo,znajomosci,uklady,chamstwo,kolesiowstwo,zalatwianie po
          znajomosci wszelkich spraw ,kompletny tu mi wisiszm [ indolencja] wszystkich
          urzednikow panstwowychi na dodatek,miesiste ..... koorva !!!! slyszane na
          kazdym kroku w kazdym miejscu.
          • gadupa reinhardt gadajacy glupku 04.11.05, 14:34
            Nie pyszcz tyle, tylko czytaj uwazniej czy to jest do ciebie adresowane! hehe
            • reinhardt do prymitywnej polskiej baby [halinka ? chwalinka] 04.11.05, 19:06
              widocznie nie czytalas z uwaga moj post, pisze wyraznie ze facet stojacy za
              mna,z koorewka na walenie dostal bez problemow pokoj [po znajomosci] innych
              natomiast sie odsyla z kwitkiem,w/g ciebie to jest normalnosc??/!!,albo
              normalnosc jest dla ciebie ze chleje sie w godzinach pracy gorzale,i pobiera
              sowite wynagrodzenie z pieniedzy podadtnika jako urzednik panstwowy ??
              tlumaczac sie starym wykretem ze jest sie w terenie,to dla ciebie
              normalnosc?? ,czy rowniez dla ciebie jest normalnosc ze tluste ,spasione
              babsko robi wielka laske ze raczy odpowiedziec na zadane pytanie ,odbierajac
              w tym czasie dziesiatki prywatnych telefonowi majac w doopie gleboko
              jakiekolwiek klienta,bo siedzi sie na panstwowym stolku ,!! i czy sie stoi czy
              sie lezy 2 000zl sie nalezy !!
              Aha !! zapomnialem ze wyscie nie wyrosli z PRLu Bis ,dalej tkwi w waszych
              durnych lepetynach do nastepnego pokolenia. Za 40 pare lat jak dobrze
              pojdzie .....!!! jak spiewal Pietrzak !! czekajcie dalej na normalnosc !!
              • ertes_smierdziel Re: do prymitywnej polskiej baby [halinka ? chwal 04.11.05, 19:37
                a gdzie mial z nia miec seks? W recepcji? I nie obrazaj kobiet bo skad wiesz ze
                ta pani to byla k.


                > widocznie nie czytalas z uwaga moj post, pisze wyraznie ze facet stojacy za
                > mna,z koorewka na walenie dostal bez problemow pokoj [po znajomosci] innych
                > natomiast sie odsyla z kwitkiem,w/g ciebie to jest normalnosc??/!!,albo
                > normalnosc jest dla ciebie ze chleje sie w godzinach pracy gorzale,i pobiera
                > sowite wynagrodzenie z pieniedzy podadtnika jako urzednik panstwowy ??
                > tlumaczac sie starym wykretem ze jest sie w terenie,to dla ciebie
                > normalnosc?? ,czy rowniez dla ciebie jest normalnosc ze tluste ,spasione
                > babsko robi wielka laske ze raczy odpowiedziec na zadane
                pytanie ,odbierajac
                > w tym czasie dziesiatki prywatnych telefonowi majac w doopie gleboko
                > jakiekolwiek klienta,bo siedzi sie na panstwowym stolku ,!! i czy sie stoi
                czy
                >
                > sie lezy 2 000zl sie nalezy !!
                > Aha !! zapomnialem ze wyscie nie wyrosli z PRLu Bis ,dalej tkwi w waszych
                > durnych lepetynach do nastepnego pokolenia. Za 40 pare lat jak dobrze
                > pojdzie .....!!! jak spiewal Pietrzak !! czekajcie dalej na normalnosc !!
              • bloodypolack za blisko wyemigrowales, Rainhard 06.11.05, 12:28
                stad twoje problemy w Nowoj Polszcze
    • starywiarus FEEL FREE TO CONTINUE DISCUSSION WITH YOURSELF n/t 04.11.05, 14:27
      • ertes_smierdziel dobra zaczynam, stary 04.11.05, 19:37
        po co tu zagladasz?
    • belzebub00 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 05.11.05, 02:50
      tak jak juz pisalem,zostawcie europe i przyjezdzajcie do us i kanady,bo inaczej
      bedziecie robic jak araby w paryzu -na barykady
    • aksiegowy Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 05.11.05, 13:44
      Udowadniajac sobie na wzjem jak to tu (gdziekolwiek to "tu" jest) pokazujecie ze
      tak na prawde to ciagle myslicie PRL-m
      Przeciez jest normalne ze dla czesci ludzi bedzie dobrze w PL, USA, Austrii, czy
      gdzie kolwiek indziej by sie nie znalezli. W kazdym kraju sa ludzie sukcesu,
      sredniacy i ci co im sie nie udaje.
      Dzielnice biedy istnieja w Chicago, NY, Berlinie, Paryzi i w Warszawie. Nie
      jest to nic dziwnego. Tak jest przeciez od zawsze. Komunizm probowal to
      wyrownac, i wszyscy wiedza czym to sie skonczylo.

      Smieszne i tendencyjne sa argumenty autorki.
      To przeciez normalne ze jak wejdziesz do sklepu (gdzie kolwiek by on nie byl) i
      nie bedziesz wygladem "pasowal" do sprzedawanego towaru to beda sie na ciebie
      patrzyli podejrzanie. Jakis czas temu wracajac od "brudnej" roboty wpadlem do
      salonu marcedesa by wziac broszure i zobaczyc nowego ich nowego SUV. Prawie
      nikt nie zwrocil na mnie uwagi jako na potencjalnego kupca. Tydzien pozniej -
      innaczej ubrany wszedlem do tego samego salonu by zrobic jazde probna i wszystko
      bylo tak jak powinno byc. Salesman wlazil w dupe, kawe i paczka przynisla w
      podskokach receptionistka, slowem normalka. Przez 2-3 tygodnie pozniej co kilka
      dni email itp. Kupilem Honde Pilota - potrzebny byl nam drugi samochod bym mogl
      dojezdzac na stacje cale 4 mile.

      • ertes_smierdziel to sie nazywa "zemsta Ksiegowego", tak? hehehehe 05.11.05, 14:25
        tylko ksiegowy potrafi sie tak zemscic na dilerze a elemet emigracyjny woli
        hondy bo tak poszlo po wiosce. Trzeba bylo kupic rower jak ja, ty cwoku!


        aksiegowy napisał:

        > Udowadniajac sobie na wzjem jak to tu (gdziekolwiek to "tu" jest) pokazujecie
        z
        > e
        > tak na prawde to ciagle myslicie PRL-m
        > Przeciez jest normalne ze dla czesci ludzi bedzie dobrze w PL, USA, Austrii,
        cz
        > y
        > gdzie kolwiek indziej by sie nie znalezli. W kazdym kraju sa ludzie sukcesu,
        > sredniacy i ci co im sie nie udaje.
        > Dzielnice biedy istnieja w Chicago, NY, Berlinie, Paryzi i w Warszawie. Nie
        > jest to nic dziwnego. Tak jest przeciez od zawsze. Komunizm probowal to
        > wyrownac, i wszyscy wiedza czym to sie skonczylo.
        >
        > Smieszne i tendencyjne sa argumenty autorki.
        > To przeciez normalne ze jak wejdziesz do sklepu (gdzie kolwiek by on nie byl)
        i
        > nie bedziesz wygladem "pasowal" do sprzedawanego towaru to beda sie na ciebie
        > patrzyli podejrzanie. Jakis czas temu wracajac od "brudnej" roboty wpadlem do
        > salonu marcedesa by wziac broszure i zobaczyc nowego ich nowego SUV. Prawie
        > nikt nie zwrocil na mnie uwagi jako na potencjalnego kupca. Tydzien pozniej -
        > innaczej ubrany wszedlem do tego samego salonu by zrobic jazde probna i
        wszystk
        > o
        > bylo tak jak powinno byc. Salesman wlazil w dupe, kawe i paczka przynisla w
        > podskokach receptionistka, slowem normalka. Przez 2-3 tygodnie pozniej co
        kilk
        > a
        > dni email itp. Kupilem Honde Pilota - potrzebny byl nam drugi samochod bym
        mog
        > l
        > dojezdzac na stacje cale 4 mile.
        >
        • aksiegowy Re: to sie nazywa "zemsta Ksiegowego", tak? heheh 05.11.05, 15:46
          ja sie na nikim nie mscilem bo nie mialem za co. Kupilem Honde bo 2 razy
          tansza, wieksza, praktyczniejsza i do wozenia moich 4 liter 8 mil dziennie jest
          bardziej niz wystarczajaca.
          AK
          • ertes_smierdziel Re: to sie nazywa "zemsta Ksiegowego", tak? heheh 05.11.05, 16:52
            to ksiegowi w USA juz tak malo zarabiaja, ze musza obskoczyc pralnie po drodze
            na boisko? No take, ale dolar nie wygrany to dolar zarobiony, hehehehe budzet
            domowy mozna podreperowac tez zbieraniem puszek po kaka-koli.
    • grafiti_lives Swiat"choruje na Polske" Polska to choroba Swiata! 05.11.05, 17:54
      Bez Polski jako kraj, caly swiat "would be better off". Mniej chamstwa i
      pijactwa, no i oczywiscie mniej chamskich komuchow by w Swiecie bylo.
      Polska jest "kula i lancuchem u nogi" w EU. Zwalniaja postep EU i korupcja
      Polska jest w stylu sredniowiecza.
      • ertes_smierdziel grafitti to model Polaka swietlanej przyszlosci 05.11.05, 18:42
        tak, twoja cywilizacja sama najpierwsza szczegolnie twoja Pierwsza Glowa daje
        temu swiadectwo.
    • bloodypolak STARYWIARUS!! 07.11.05, 10:08
      gdzies w odmetach internetu znalazlem taki tekst, zapewne dla popastwienia sie
      nad twoim zyciowym wyborem i losem

      Obrona Kadłubka

      Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem jest pomawiany przez naszych historyków o
      kłamstwa czyli dorabianie Polsce Historii, uważam, że nic poza brakiem
      wyobraźni (zdolności intelektualnych), niezrozumieniem wagi oraz znaczenia słów
      (nieumiejętnością czytania) i nieznajomością życia (naiwnością), nie
      usprawiedliwia takiego traktowania naszego Kronikarza, miał on
      duże ''obiektywne'' problemy (choćby ze względu na autocenzurę chrześcijańską)
      by narodowy przekaz historii Polski uzgodnić z historiami narodów
      śródziemnomorskich, dodatkowo nasza historia nie była historią ludu miłującego
      pokój, tylko historią żarliwych czcicieli boga wojny Apoliona
      (hiperborejczycy), wreszcie państwa zmarłych (upiorna armia harów-mortuzów,
      mardów ~ morderców, szkieletów, wręgów-waręgów, ljadów-diabłów, paraliżujących
      przerażeniem paralatów czyli lachów-rusów-chorwatów) w agresywności i
      wojowniczości prześcigaliśmy wszystko co żywe, a łupiestwo, terror i horror,
      mord i sama bogini bellona-wojna od naszego imienia lub naszym imieniem, dla
      naszych przodków wojna była niczym łowy na zwierza, a największym i najbardziej
      pożądanym łupem były skalpy i a nawet całe skóry wrogów, a z czaszek robiło się
      puchary do picia, naszym imieniem led ~ lód i szał lud~toll nasi władcy nosili
      imiona Lesz'ek mac. lesz ~ trup ~ zwłoki, ojciec Piasta czes. Hasićska ~ wąż (a
      co od kościska ~ kościeja bezśmiertnego pijącego żywą wodę i leczącego swoje
      rany martwą wodą znanego z dub'iunuszek (dub'ów smalonych) cóż romajska
      okupacja miała bardziej destruktywny wpływ w Polsce niż w Rosji, stad nazwisko
      Kościuszko) czy Popiel od kremacji czyli s'popiel'ania.

      Paradoksalnie właśnie ta agresywność, zapewniała nam przez tysiąclecia nie
      tylko niepodległość ale wielkie wręcz niesłychane sukcesy w ''zgoła
      pozaościennych'' podbojach, a Imię nasze odcisnęło się w psychice i mitach
      różnych narodów jako imię Olbrzymów, Bogów, Demonów czy potworów dając im
      legendy, religie i mitologie, można powiedzieć, że zadziałało tu prawo reklamy
      niech mówią dobrze lub źle, byle by mówili, oczywisty stał się przy tych
      podbojach sukces naszego języka, nic dziwnego, że istnieje tak zwana wspólnota
      języków Indoeuropejskich, które są wszędzie językami pochodnymi od naszego
      języka, który w niewiele zmienionej formie istnieje 5000 lat, choć wszystkie
      one uległy dużym przemianom, ulegając przekształceniem na lokalnych podłożach.
      Trzeba tu podkreślić, że Brahma stworzył Raksasów, bHarów do obrony wód ziemi
      czyli, że była to przez tysiąclecia armia najczęściej obronna, która działała
      najwyżej kilkaset kilometrów od naturalnych granic matki ziemi, raczej
      sporadyczne uderzająca (znana jako strażnik raju, Olbrzymi Wąż Niebios
      niszczyciel bogów Apopis) na dalej położone mocarstwa potencjalnie zagrażające
      rodom ludzi, operowała ona z centrum przemysłowo militarnego jakim były Święte
      Góry, przywództwo władcy (boga Amona-Madżak), męża z Hary wśród Słowian,
      Języków, Skolotów było natury religijnej, był to w zasadzie teokracja znana
      gdzie indziej jako państwo zmarłych otoczone tajemnicą, przybywający tam
      podróżni nigdy stamtąd nie wracali bo albo tracili wolność albo ich po prostu
      zabijano, prawo (zwyczaj) to stosowała jeszcze średniowieczna (g)Arthanija
      (grody-ziemia-kraj-część Niji, Biała Chorwacja).

      Choć wydaje się, że do tych największych podbojów prowokowały nas najazdy
      przeciwnika lub klęski naturalne, które były niczym kij wsadzony w mrowisko,
      wywołujący wymrowienie się nas z naszego środkowoeuropejskiego matecznika, nie
      byliśmy więc najeźdźcami z wyboru tylko z konieczności, można więc nazwać te
      ekspansje katastroficznymi czyli jako odpowiedź na zaistniałe zagrożenie, bytu
      biologicznego naszej populacji, chociaż na samym początku Kronik Kadłubka mamy
      taką informację: ''iż żyła tutaj niegdyś nieprzeliczona moc ludzi, którzy tak
      niezmierne królestwo cenili sobie nie więcej niż jeden źreb. Tak dalece nie
      ponaglała ich żądza panowania ani namiętność posiadania, lecz siła dojrzałej
      odwagi była ich żywiołem, iż poza wielkodusznością nie uznawali nic za wielkie
      i przyrostowi swojej dzielności nie stawiali nigdy żadnych granic. Tytułem
      swego zwycięstwa dorzeźbili oni granice zgoła pozaościennych krajów.''

      Później wymieniane są zdobycze w Danii, walki z Galami oraz zdobycze w krajach
      zapartyjskich itp. więc były by te podboje wynikiem naszej siły fizycznej i
      moralnej. Te przytoczenie powyżej współgra z fragmentem dialogu Kritas, co
      świadczy, że ten akt naszych dziejów, źle jest umiejscowiony w czasie przez
      Kadłubka, bo Dania jak i Galowie to kraje ościenne, fraza ''nieprzeliczona moc
      ludzi'' co prawda też np. pasuje do czasów ekspansji Słowian których liczbę
      Grecy określali jako ametra-nieprzeliczoną, tylko, że wtedy byliśmy
      niesłychanie okrutnymi łupieżcami, co wyklucza raczej ten okres jako nie
      pasujący do naszej autocharakterystyki Kadłubka.

      (Ich postawa duchowa nacechowana była prawdą i ze wszech miar wielkością.
      Łagodność i rozsądek objawiali w stosunku do nieszczęść, które się zawsze
      zdarzają, i w stosunku do siebie nawzajem, więc patrzyli z góry na wszystko z
      wyjątkiem dzielności, wszystko, co było w danej chwili, uważali za drobiazg i
      lekko znosili, jakby ciężar, masę złota i innych dóbr; nie upajali się zbytkiem
      i bogactwo ich nie zaślepiało i nie prowadziło do utraty panowania nad sobą. ~
      Kritas).

      Musimy sobie uprzytomnić, że Kadłubek miał rodzime informacje historyczne,
      które z mozołem usiłował uzgodnić z znanymi mu wydarzeniami historii innych
      nacji, mimo tego, że pisał żeśmy nie zapisywali swej historii z braku pisma to
      jednak tu Kadłubek się mylił bo to pismo jest nasze, tylko te księgi zostały
      zniszczone tak jak Księgi z grobowca Numy, zostały zniszczone z powodów
      politycznych i religijnych, jako księgi wywracające porządek. Bo informacje
      Kadłubek miał ścisłe, tylko zmieszane pod względem chronologicznym.

      Co zresztą nam sygnalizuje, powołuje się na korespondencję Arystotelesa z
      Aleksandrem Macedońskim, ''odkąd bowiem wlano haniebną daninę w posłów twoich
      wnętrzności (analogia do czynu Koryntian)'' fraza ta pozwoliła zidentyfikować
      Kadłubkowi agresora, co on pisze, ''Gdyby nie dobrodziejstwo tego opowiadania
      wyznaję doprawdy, że do dziś bym nie wiedział o kim to powiedziano''. Więc miał
      Kadłubek rodzimy przekaz historyczny o wielkim zdobywcy świata który został
      pokonany, lecz nie wiedział jaki to zdobywca i czytając listy o ukrzyżowaniu
      posłów Aleksandra, domniemywał, że to o niego chodziło, my dowodziliśmy, że
      Kadłubek źle zidentyfikował tego zdobywcę uważamy, że był to Atylla bowiem w
      czasach jego panowania nie miał on innych przeciwników oprócz ludzi kultury
      Przeworskiej czyli Polskiej i tylko Polska mogła zagrozić władztwu Huńskiemu w
      Panonii. Nie ma też w strefie naddunajskiej rzeki o nazwie Nedao, jedyna rzeka
      o podobnej nazwie to Nida i mityczna Neda.

      Kadłubek też nie mógł dokładne wiedzieć o naszych metodach walki bo były
      tajemnicą armii śmierci, ale sama już informacja o potraktowaniu posłów,
      świadczy o tym, że nie byliśmy wojennymi aniołkami tylko upiorną armią aniołów
      śmierci Lachów, Lachez i Lachesis co znaczy przerażający i groźnica.

      Zresztą jak mieli pisać o tym nasi biskupi historycy, że piliśmy krew
      pokonanych wrogów, zdzierając im skalpy, że od naszego imienia Harów-Mardów,
      słowa horror i mord, że zabijaliśmy i paraliżowaliśmy przeciwnika samym
      przerażający widokiem Paralata, Ljada (ogromnego ognistego, diabła, raroga,
      kobra), że nasze armie drapieżców (sklawatów-wręgów-szkieletów) w noc-nych
      marszach upiorów broniły naszej ziemi, przecież to starano się zatrzeć i
      zapomnieć, choć w tym tutaj wypadku z Kadłubka wyjrzało przerażające oblicze,
      poczciwego olbrzyma-Obra-Lacha
      • bloodypolak Re: STARYWIARUS!!!! 07.11.05, 10:14
        Zresztą jak mieli pisać o tym nasi biskupi historycy, że piliśmy krew
        pokonanych wrogów, zdzierając im skalpy, że od naszego imienia Harów-Mardów,
        słowa horror i mord, że zabijaliśmy i paraliżowaliśmy przeciwnika samym
        przerażający widokiem Paralata, Ljada (ogromnego ognistego, diabła, raroga,
        kobra), że nasze armie drapieżców (sklawatów-wręgów-szkieletów) w noc-nych
        marszach upiorów broniły naszej ziemi, przecież to starano się zatrzeć i
        zapomnieć, choć w tym tutaj wypadku z Kadłubka wyjrzało przerażające oblicze,
        poczciwego olbrzyma-Obra-Lacha kiedy pisze o obdarciu ze skóry posłów, co uważa
        za sprawiedliwe i w ogóle opisuje to jako dobry żart wymierzony w zuchwałość i
        groźby wojny ze strony, bezczelnego najeźdźcy. Niestety taka była nasza cecha
        eponimiczna i inna być nie mogła, po której możemy dochodzić gdzie piszą o
        naszych Antenatach, bowiem była ona najwyraźniejsza dla dotykanych naszą
        działalnością militarną narodów i społeczeństw, komuś się może to nie podobać
        ale prawda historyczna jest ważniejsza od upodobań i uznaniowości, właściwie
        Lachy ~ eRusy ~ Antowie ~ Awarowie, to nie naród tylko armia Słowian i ich
        przywódcy, tajemna armia stosująca nekromancję Anteli ~ aniołów śmierci ~ enyi,
        lele'weli ~ ognistych duchów, lele'dragów ~ ognistych smoków wojowników z
        ognistego ąpirium góry niebios.

        Chociaż nie oznacza to, że zawsze byliśmy tylko dzikimi wojownikami, powyższe
        zachowania to zachowania wojenne skierowane przeciwko najeźdźcom-wojownikom,
        Kadłubek opisuje naszych władców jako bardzo skromnych choć dysponujących
        wielką władzą, władców elekcyjnych, jest to cykl Sklawiński -Obrów -Harów -
        cHorWatów czyli małopolski, (drugi cykl to bardziej kujawsko-polańsko-połabscy
        węże Popielidzi choć trudno wyraźnie to podzielić).

        W tym względzie wśród innych cnót zajaśniał następujący przykład niezwykłej
        pokory: ilekroć godność królewska wymagała, aby przyozdobić go regaliami, pomny
        na pierwotne pochodzenie, wpierw w nędznym odzieniu wstępował na tron, strój
        królewski wcisnąwszy pod podnóżek; następnie ozdobiony królewskimi znakami
        siadał na podnóżku, z największym uszanowaniem umieściwszy te najuboższe
        łachmany na najwyższym wzniesieniu tronu. I o tym zaiste pouczył, ze króla
        bardziej pokora zdobi, niż znacznym czyni purpura. A nawet nie można uważać za
        człowieka, a cóż dopiero za księcia tego, kogo od innych nie wyróżnia pokora.
        Stąd u Greków długi czas było zwyczajem, że w godzinie, gdy obierano cesarza,
        umieszczano go w wykutym grobowcu, zanim nie zasiadł na tronie.'' {[Kadłubek tu
        zrobił z opisu obrzędu intronizacji przypowieść umoralniającą bo nie rozumiał
        jej symboliki, lecz ten rys opozycji niewolnik (nędzne szaty,) – władca(szaty i
        insygnia królewskie), należy do starej obrzędowości inicjacji władcy,
        umierającego i zmartwychwstającego bóstwa(Mitra), powołując się na przykład
        Greków nie musiał Kadłubek wyjaśniać tego dość dziwnego bo archaicznego
        szczegółu porządku intronizacji na kamiennym tronie ziemi Słowiańskich Władców,
        czasowej śmierci zstępowania do grobowca do świata zmarłych, potem wskrzeszenia
        zmartwychwstania, umarł król niech żyje król], co u Greckich króli nie wiem czy
        kultywowano, chyba, że analogia do Zeusa który nim wystąpił przeciwko Kronosowi
        (czasowi) dorastał oraz nabierał sił w jaskini, ale Zeus należy do bajki o
        Atlantydzie więc naszej historii, a grobowiec wykuty w skale co do istoty
        konstrukcji jest jaskinią, porównaj dziwne zachowanie Światogora w grobie
        przykrytym kamienną płytą, które też jest już niezrozumiałe dla przenoszących
        przekaz bylin Rusinów}.

        Nie był to pierwszy Słowiański Król, (u Kadłubka nazwa Słowianie, Lechici,
        Polacy używane są wymiennie bez odróżnienia, synonimicznie jako nasza nazwa
        etniczna), Lestek rozpoczyna cykl króli(kagan) po zachwianiu wspólnoty-
        republiki-związku Lugiów-Ludzi-Antów rządzonej przez 12 wojewodów i jej
        przekształceniu w królestwo, (takich okresów musiało być więcej kiedy władzę
        królewską zastępowano władzą kolegialną nazwy typu senat, sejm są nazwami
        historycznymi i maja ponad dwa tysiące lat podobnie musiało z instytucją rządów
        12 wojewodów, dwunastu apostołów, berserkerów, tuz ~tuzin ~tuzijas-wojsko).

        Rozkazywali owi królowie~ksiażęta Partom i krajom zapartyjskim, czyli Persji.
        Poza tym Król Góry był królem króli jemu podporządkowywali się inni królowie
        Słowian '',.. ponieważ przy nim była władza i inni ich (Słowian) królowie jej
        ulegali...'' ('Złote Łąki'), nie jest to jasne bo na przykład Popielidzi
        opisywani przez Długosza, to wyraźnie dynastia Połabska co wynika z obszaru
        panowania, istniało też królestwo Kujawii (polanie, władca zemuZil) wschodnio-
        pomorskie (polanie, zemu), jednak najsilniejsze było królestwo Zmarłych ~
        Obrzymów-Obrów z Świętych Gór czyli, Biała Chorwacja która dominowała
        przemysłowo (kowalstwo, hutnictwo) i militarnie nad środkową Europą, tworząc
        otulinę ludów zależnych, etnicznie z nim związanych (przerażająca armia śmierci
        Harów, zakochanych w żelazie-Eis-Lód-Lud-Ród-Ruthenia, nawet biżuterię robili z
        żelaza czy nie stąd żelazne korony Longobardów oraz Anglosasów, też
        Tolkienowskiego Melkora co z mitów Celtyckich, które opowiadają o tych samych
        walkach celtycko-polskich o których pisze Kadłubek, Kadłubek pisze dość ściśle,
        pisząc o Celtach twierdzi, że zabiliśmy ich tysiące ale nie chwali się, że ich
        podbiliśmy (dlaczego skoro zmyśla?), jednak pisze, że walczyliśmy z Cezarem w
        Galii i mamy archeologiczne dowody na to, że pochodu Ariowista ( ~isty, ~iście,
        to nasze końcówki fleksyjne) na Galię dokonała ludność kultury przeworskiej
        (czyli polskiej) z okolic dzisiejszej Brandenburgii, dlaczego nie pisze o tym,
        że podbiliśmy Celtów naddunajskich do których mamy bliżej, otóż dlatego, że
        pisze prawdę którą zna z rodzimego przekazu, z Celtami naddunajskimi toczyliśmy
        ciężkie walki ale nie odnieśliśmy w nich decydującego zwycięstwa, choć musiały
        być krwawe, to jednak pisze o zawarciu z nimi pokoju, później pisze o naszych
        zwycięstwach, o rozkazywaniu przez Lestka Partom (scytom, sarmatom) oraz krajom
        zapartyjskim, czyli Persji mamy tam Lud Airów, Mardów, wreszcie Kurdów którzy
        twierdzą, że to ich imię znaczy tyle co Kowale, a z czego to nam słynie kultura
        przeworska, no właśnie z hutnictwa i kowalstwa, nawet imię szacha Arda'szira
        można zestawić tylko z imionami Arda'gasta (Słowianina) i Arda'ryka (Gepidy)
        (patrz też kwestia Chorwacji Obrów-Awarów i Kowarów-kowali).

        W mitach perskich mamy Mazanderan krainę diabłów rządzoną przez dewy, jest Hara-
        Haraiti święte pasmo górskie gdzie przebywał Mitra (w naszym języku mitra to
        bogato złotem haftowana czapka, książęca czy biskupia, więc Mitra ktoś
        koronowany mitrą, koronat, tak jak od purpury purpuraci, frazy ''pan
        mitrowy'' ''mitra papieska... biskupia... książęca'' ), przebywający tam z
        Mitrą Sraosza który walczy, kiedy nocami uzbrojony w włócznię, topór i maczugę,
        jest Ażdahak (Ażi Dahaka(~Dagaka – ognisty?) ażi-wąż) króla Marów(orm. mar-wąż,
        czyli Mardów) Zahhak syn arabskiego(?) króla Mardasa, jego tysiącletnie
        panowanie przerwał Kawe-(kowal-kować-kawe-kowel), wszystko to zmieszane i
        przekształcone nazwy i historie o władcach i armiach z terytorium Polski którzy
        bardziej wspierali (niż podbili) Persję w walce z Imperium rzymskim.

        To, że ludzie prości, religijni i zwyczajnie ciemni zrobili sobie z tego
        religie, legendy czy mity (i chwała im za to bałwochwalstwo) nie zmienia faktu,
        że kanwą ich są realne wydarzenia historyczne, bowiem na Harze mieszkał
        Ahuramazda-Mitra bóg nocnego gwieździstego nieba, który ustanawiał (wręczane
        wici) i wspomagał władców Iranu (armia Marów Mardów) w walce z Rzymem bo miał w
        tym interes bo sam powstrzymywał Imperium rzymskie na linii Dunaju, obojętnie
        jak się nazwał, bowiem trwało to kilkaset lat i czy w Polsce była silniejsza
        czy mocniejsza władza.

        Dlate
        • bloodypolak Re: STARYWIARUS!!!!!! 07.11.05, 10:16
          Dlatego też pisze Kadłubek, że Chrobry ujarzmił potężny szczep Chorwatów i
          Mardów lecz to synonimy, Chrobry nim stał się władcą Gniezna, był władcą
          Małopolski czyli Chorwatów-Mardów-Morów, dlatego bez problemu uznano jego
          władzę w Polsce wbrew zapisom Mieszka (dagome judex), bo stała z nim potęga już
          pomniejszona ale decydująca o przewadze na ziemiach Polski, te Regnum
          (królestwo) Oblatum którego domagał się Bolesław II Czeski by mu zwrócił
          Mieszek, bo Biała Chorwacja od Starożytności była uznawana za Królestwo i tego
          Królestwa koroną koronował się Chrobry bez łaski papieża, bo była to korona
          królestwa starożytniejszego niż Egipt (megalityczne grobowce kujawskie są
          starsze niż piramidy), którym władali olbrzymi, cyklopi, najwyżsi bogowie
          (Eda), króle królów oraz książęta książąt (źródła arabskie).

          Jedyna wyniosła Hara, jedyna góra w Europie na której kiedykolwiek mieszkali
          władcy, królowie, bogowie, książęta, jedyny i prawdziwy Olimp, góra Meru na
          której była Swarga niebo Indry, Harati wokół których krążyły gwiazdy, miejsce
          gdzie ofiary składał Mitra, to Pełka, Gebalim, Święta Góra, Oś Świata, gdzie w
          dziewięciu kamiennych kręgach czasu, stał kamienny tron wskrzeszenia, nad
          symbolicznym grobem-jaskinią-kryptą władców ziemi (góra ta musiała fizycznie
          być na północy, na równiku nie ma takiego efektu obserwacyjnego, by gwiazdy w
          nocy zataczały krąg na niebie).

          Mówiliśmy, że naszą cechą eponimiczną od naszej armii, jest imię horroru i
          przerażenia, drugą naszą cechą bardziej naszej ziemi czy naszego państwa jest
          nazwa Świętych Gór czy też góry Hary, od której nasze imię, trzecie to imię
          olbrzymów, czwarte imię węży strażników świętych dębów (cedrów) w raju
          mieszające się z cechą pisma węzów-wężów, piąte imię od węzłów naszej notacji i
          kobierców-dywanów, następne imię demonów, diabłów i aniołów, znajdując imiona
          etniczne o takiej etymologii w językach ligi indoeuropejskiej, łatwo dochodzimy
          do pierwotnych nazw Polski czy imienia Ludu.

          To, że dla ludzi prostych w różnych peryferyjnych kulturach, dziewięć kręgów
          czasu było piekłem państwa zmarłych czy światem podziemi Plutona, nie oznacza,
          że te piekło-hades było w zaświatach bowiem było pod Górą Świata (przemysł
          hutniczy cyklopów i hefaj'Stosa), Harą czyli niebem swaraga-niebo Indry
          znajdowało się na tej górze tak jak siedziba bogów olimpijskich, żoną Zeusa
          była sama góra Hara-Hera (wyniosła-wyniosłość heram świętość), dziewięć kręgów
          kultowych twierdzy Ring (piekła) które zniszczone zostały dopiero podczas
          najazdów Karola Wielkiego na Związek Obrów i to w wyniku zdrady Mojmira i
          Horwatów czyli Obrów-Awarów południowych którzy przeszli na chrześcijaństwo.

          Wszystkie mity ludów ligi indoeuropejskiej opowiadają tą samą historię bowiem
          dla nich była to najważniejsza historia ich władców czy prześladowców,
          domagających się od nich zachowań tym władcom potrzebnych, więc nie można się
          dziwić, że te odniesienia do Hary, olbrzymów i ich władców, zwanych najwyższymi
          bogami są tak jednoznaczne i powszechne dla ludów rzeczonej ligi.

          Znamię ludu ~ lodu ~ Ledian ~ Śnieżan, eis-asir-as, friogus-mrozu, hiberna ~
          zima ~ hiber ~ hobjer ~ hobry, okrucieństwa antycznego prawa polskiego (żywcem
          obdarcia ze skóry posłów i wysłania tych skór wypchanych trawą jako trybutu),
          za Szacha Bahrama I (273-276) twórcę manicheizmu Maniego (urodzonego niby w
          rodzie książąt Partów lub Persów żył ok. 216-277) odarto żywcem ze skóry, potem
          ucięto mu głowę, a jego wypchaną słomą skórę powieszono na bramie w
          Gundiszapur, oficjalnie była to kara za jego herezję. Ale jaka cecha tej
          herezji spowodowała tę jego okrutną śmierć, oprócz różnych ciekawostek tej
          herezji takich jak to, że biblijny Eden był więzieniem przygotowanym przez
          Króla Ciemności, a Jezus Świetlisty zwany też Jezusem Cierpiącym przekazał tę
          wiedzę pod postacią węża (wcielony w węża?), Adamowi i Ewie będącym w Raju-
          wiezieniu, czyli bóg biblijny to dla Manichejczyków szatan, a wąż biblijny
          szatan to Jezus (czyli jest na odwrót jak w chrześcijaństwie i judaizmie).

          Jednak raczej nie to spowodowało tę jego okrutną śmierć bowiem dla czcicieli
          ognia zaratusztrian czyli rządzących Persją dihkanów (właścicieli ziemskich),
          świętymi tekstami były księgi Awesty. Nie jest wykluczone, że była tą przyczyną
          teoria o wiecznej walce synów ciemności z synami światłości, co dla będących u
          władzy w Persji Mardów, jak Sraosza walczących nocą, była ta aluzja na pewno
          czytelna, bowiem Mani tutaj prowadzi krecią robotę przeciw ich władzy. Była by
          to bowiem dla nich teoria szczególnie wywrotowa utożsamiająca ich z synami
          ciemności, czyli szatana i w tym kontekście rodzaj śmierci jak i jej przyczyna
          są dostatecznie jasne, chociaż trzeba założyć, że z tymi kontrowersyjnymi
          tezami Mani musiał wystąpić dość późno lub musiał je propagować w sposób
          szczególnie dobitny by wywołać tak zdecydowaną reakcję Mardów-Aryów.

          Kadłubek wprost się cieszy z pokonania Krasusa mówi, że Lestek III w Kraju
          Partów Krasusa znósł ze wszystkimi wojskami, a do jego ust wlewając (rozpalone)
          złoto rzekł: ''Złota pragnąłeś, złoto pij''. Rozkazywał (Lestek) Getom i Partom
          i krajom Zapartyjskim. Skąd ta autentyczna radość z klęski rzymian, czemu nie
          jest na nią obojętny, czego nie jest zasmucony jako łacinnik-papista, odpowiedz
          jest jedna Kadłubek musiał być wewnętrznie przekonany i nie mieć wątpliwości,
          że to nasze zwycięstwo, czy można autentycznie cieszyć się z imaginacji i
          zmyślenia, więc to jest prawda, że byliśmy dla Partów władza zwierzchnią, potem
          wygląda na to, że sami bezpośrednio jako lud Mardów-Airów opanowaliśmy Iran,
          jednak wcześniej rządzący nim Partowie byli zależni od pomocy sił zbrojnych
          Polski (związku Ludzi-Antów) Lestków i uznawali ich władzę, chyba, że Partowie
          to nasze imię zredukowane później do (pminus)Artha stąd Artha'Nija.

          Sam incydent z Krasusem był w 55 r p.n.e. więc na te lata by przypadały rządy
          Lestka III, w tym samym czasie Swewowie (Słewowie) walczą z Cezarem w Galii,
          czy była to skoordynowana akcja sterowana z jednego centrum teokratycznego na
          Pełce, bowiem jeśli istniało władztwo na Pełce, a to jest niewątpliwe, musiało
          być ono zaniepokojone wzrostem imperium Rzymskiego.

          Musimy pamiętać, że nie było to imperium analogiczne do rzymskiego molocha
          biurokratycznego, opierało się ono na systemie zależnych od centrum księstw
          (etnicznie słowiańskich i ludności z nimi mieszanej) rządzonych przez kastę
          ascetów-wojowników mających wszystko za nic prócz dzielności (bohaterów ~ eterę
          boga w przypadku bHarów pogardzających złotem, o czym świadczą żelazne ozdoby),
          a nie jak w przypadku Rzymu systemie prowincji urządzonych na obraz i
          podobieństwo metropolii oraz bezlitośnie eksploatowanych przez Rzymskich
          urzędników, władztwo Pełki było bardziej imperium ducha niż formy czy prawnego
          formalizmu, czyli władztwo Pełki~Hary było dosłownie imperium teokratycznym.

          Czy to imperium istniało rzeczywiście i miało Słowiańskiego Imperatora, no cóż
          grecy piszą o Imperium Skolotów (języczników) których oni nazywają Scytami,
          terytorialnie to obrzeża Polski(Ukraina), sam Kadłubek opisując zwierzchnictwo
          Lestków twierdzi, że rozkazywali oni Partom (czyli Scytom) więc imperium
          Skolotów było by właśnie Imperium Lestków, rządzący w tym imperium Paralaci-
          Spale-Ispale (Paralat był by kalką słowa Lach-Lachez-Lachesis przerażający,
          więc Paralat-Lach to synonimy poprzez znamię przerażenia) byli by po prostu
          armią tego imperium, z czasem mogli się nawet stać odrębnym etnosem tak jak
          stali się Ukraincy czy Rosjanie (Wiatycze, Radymicze byli jedną z takich
          ostatnich migracji) emigrujący na wschód od Lachów, nie zmienia to faktu, że
          przedtem byli Polakami (Lechitami-Lachami-Rusami), tak samo Paralaci jak i inni
          Scytowie musieli być świadomi swego pochodzenia etnicznego (chociaż Królewscy
          Paralaci byli dla innych Scytów rodzajem
          • bloodypolack Re: STARYWIARUS!!!!!!!!.!! 07.11.05, 10:21
            Czy to imperium istniało rzeczywiście i miało Słowiańskiego Imperatora, no cóż
            grecy piszą o Imperium Skolotów (języczników) których oni nazywają Scytami,
            terytorialnie to obrzeża Polski(Ukraina), sam Kadłubek opisując zwierzchnictwo
            Lestków twierdzi, że rozkazywali oni Partom (czyli Scytom) więc imperium
            Skolotów było by właśnie Imperium Lestków, rządzący w tym imperium Paralaci-
            Spale-Ispale (Paralat był by kalką słowa Lach-Lachez-Lachesis przerażający,
            więc Paralat-Lach to synonimy poprzez znamię przerażenia) byli by po prostu
            armią tego imperium, z czasem mogli się nawet stać odrębnym etnosem tak jak
            stali się Ukraincy czy Rosjanie (Wiatycze, Radymicze byli jedną z takich
            ostatnich migracji) emigrujący na wschód od Lachów, nie zmienia to faktu, że
            przedtem byli Polakami (Lechitami-Lachami-Rusami), tak samo Paralaci jak i inni
            Scytowie musieli być świadomi swego pochodzenia etnicznego (chociaż Królewscy
            Paralaci byli dla innych Scytów rodzajem szlachty, a ich stanowisko wśród
            Scytów, odpowiada stanowisku ludu Walinjana-Warindżana (Madżaka) wśród Słowian,
            czyli mamy do czynienia z kontynuacją stosunków nie tylko etnicznych ale i
            politycznych, na tym terenie od 800r pne. tzw. Imperium Skolotów do epoki
            Mahometa przed 600r n.e.. Związek Słowiański-Walinów-Awali Madżaka).

            Wiemy też pośrednio od Kadłubka jaki tytuł przysługiwał temu wyżej rzeczonemu
            władcy, otóż wspominając księcia czeskiego Konrada III pisze o nim ''od jego
            skinienia poruszała się oś rzymskiego cesarstwa'' (cesarz Fryderyk Barbarosa),
            Oś-piasta, king-pin, kołek, były to przenośne nazwy władcy uniwersalnego które
            to znamy też z Indii jako sakrawaratina (obracającego kręgiem ziemi), jest to
            tytuł króla króli i księcia książąt, skąd taka frazeologia u Kadłubka sam jej
            nie wymyślił musiała ona funkcjonować w języku którym się posługiwał i widział,
            że przynależy władcy o największej władzy czyli cesarzowi, [mamy tam też do
            czynienia z nawiązywaniem frazeologią związaną z kolumną (więc wielkiego kołka)
            do której porównywany jest książę zwierzchni i przeciwko której sprzysięgają
            się satrapii], nie można uznać, że tego typu frazeologia powstała w sposób
            przypadkowy musiał istnieć czas gdy tacy władcy o tej tytulaturze sprawowali
            rządy w Polsce i wiemy kiedy oni istnieli, więc wiemy kiedy powstała ta
            frazeologia.

            Kadłubek miał co prawda duże problemy z naszą historią bo prawdziwa historia
            bywa skomplikowana, a na terytorium dzisiejszej Polski przebiegały granice
            trzech ówczesnych królestw niekiedy ze sobą wojujących czy też dążących do
            hegemonii w Słowiańszczyźnie, mianowicie Kujawii (Pomorze Gdańskie i Mazowsze,
            Polesiem sięgającej Dniepru) Chorwacji, Lachów-Rusów (Wielkopolska, Małopolska,
            Ruś Czerwona, Słowacja, Północny Siedmiogród) oraz królestwo Wielotów z
            Połabia.

            Najwyraźniejszy jest tu przykładowo okres zbieżnie opisywany przez kilka źródeł
            legendarnych i historycznych z lat 350-400 ery chrystian, jest to historia
            tworzenia w latach 350-375 przez Hermanaryka króla Ostrogotów wielkiego
            imperium obejmującego praktycznie całą północ od Bałtyku po Morze Czarne i
            Kaspijskie który zginął od ran odniesionych z ręki książąt Rosomonów Sarosa
            oraz Ammiusa (Jordanes).

            Na ten sam czas przypada powstanie Imperium Słowiańskiego stworzonego przez
            połabskiego Wilcyniusza sięgającego Grecji obejmującego Polskę i Ruś którego
            spadkobiercą i pogromcą miał być Hertnit(kagan) władca Polski i Rusi (Saga o
            Dytryku z Berna). Do tych czasów i zdarzeń nawiązuje kronika Prokosza która
            opisuje je jako rządy Wizymira (340-388) który narzucił swą władzę Skani po
            którego śmierci opanować Polskę(czyli właściwie Połabie) mieli Rusowie (wówczas
            polscy Chorwaci-Lachy).

            Nikt tych wydarzeń nie wymyślił są do siebie podobne Hermanaryk-Wilcyniusz-
            Wizymir (syn, wnuk?) władca Wielotów (Połabian-Ostrogotów którzy przesunęli się
            na Krym) to jeden bohater tej historii, a Hertnit-Amm'ius (Jusz hAmon, kagan-
            Mitra) i Sarosa (mit. Iran ~ Srasosza posłuszny-kaganbek) władcy Roso'monów ~
            Polski i Rusi (Rusów-Lachów-Chorwatów) którzy doszli do hegemoni w imperium
            Słowian po jego śmierci to drugi bohater tej samej historii.

            W Skani Hermanaryk nazywany jest Jormun'reekiem (wielkim złem, jormun'gadhar
            wielki'kołek, oś~piast'a imperium Słowian, ubils~iblis ~ maszt~szatan gocko-
            perskie) jeśli poczytamy o tym jak Wizymir (Is'marus) rozdzieliwszy swą flotę
            na trzy części pustoszył jednocześnie Danię, Jucję (Jutlandia) i Skanię
            (Szwecję) to będziemy wiedzieć dlaczego Jormunreek był dla Skandynawów 'wielkim
            złem'.

            To musi być ta sama historia w tym samym czasie i miejscu mogło dojść tylko do
            jednego takiego zdarzenia jak budowa wielkiego imperium, które musiało
            powstawać co najmniej kilkanaście lat (szybkość jego powstania tłumaczymy
            częściowo reintegracyjnym charakterem podboju w tym samym środowisku etnicznym,
            mającym tradycje jedności), dojścia też w nim miało drogą przewrotu do władzy
            Książąt drugiego plemienia Hamon'jusza i Sarosza, a trwać miało to Imperium do
            czasu bitwy nad Nidą-Nedao w 454 roku kiedy to władca Polski i Rusi Wala'mir
            [duch świata, lub (Awal-Awar)-olbrzym świata] syn Hertnita1 (kagana) maił
            pokonać Hunów Atylli, co za tym idzie musi być to prawdziwa historia której
            nikt nie zmyślił bowiem została ona zapisana przez co najmniej trzy niezależne
            źródła które o sobie nie miały jak widać najmniejszego pojęcia bowiem imiona i
            nazwy bohaterów tych wydarzeń są na pozór różne, jednak czas (lata 350-450),
            miejsce (na północ od Dunaju) i rodzaj zdarzeń (budowa imperium i śmierć twórcy
            oraz przewrót i dojście do hegemoni Kagana) są identyczne co przesądza o ich
            prawdziwości, wzajemna sugestia na temat opisywanych wydarzeń ich
            różnoetnicznych autorów jest wykluczona.

            1Hertnit ~ Kagan-kaganiec to dosłownie ogień płonący w żelaznym koszu
            (plecionce z drutów żelaznych), Kagnimir to imię archaiczniejsze od kagana i
            jego przedrostkowy synonim, oraz antonim kazi'mira-kazi'sveta(czeskie
            wichrzyciel-niszczyciel dosłownie depczący światy, gaszący światy), K-agni-mir(
            k ogniu kamień mir-świat, mir-kamień, równie stary zrost jak z-agnie-wanie),
            dosłownym tłumaczeniem tytułu Kagan jest imię Hertnit, kalka niemiecka tytułu
            władcy Słowian, Herd[he:rt] ognisko, palenisko, Nite-nit, Niten-nitować (więc
            drutować), więc Hertnit znaczy dosłownie nitowane(odrutowane) ognisko, czyli
            kaganiec-kagan}
            • bloodypolack Re: STARYWIARUS!!!!!!!!.!! 07.11.05, 10:24
              kolo fortuny sie wciaZ kreci.....smile))
            • halszka17 Re: STARYWIARUS!!!!!!!!.!! 07.11.05, 17:26
              Wlasciwie to nie odpowoadam na ten post, pisze, bo zdumialam sie, jak ktos moze
              miec tyle czasu, zeby takie elaboraty wypisywac. I bez czytania smiem
              podejrzewac, ze nie na temat.
              Coz, to konsekwencja emigracji.
              • bloodypolack nie czytalam, ale wiem!!!! 08.11.05, 07:48
                nie ja jestem autorem tego elaboratu, tylko aktualny mieszkaniec Polski, dumny
                Polak, ktory ani mysli emigrowac..

                elaborat, ktory jest jak najbardziej na temat, przekazuje jedna wielka prawde o
                tym ze kiedy nasi dalecy przodkowie opuszczali swoj kraj, to zawsze czynili to
                z bronia w reku, a nie z reka wyciagnieta po jalmuzne, a juz na pewno
                niesklonni byli upadlac sie, sluzac za niewolnikow u "liberalow" swoich lub
                obcych, tak jak to robia dzisiaj w "kulturalnej" UE i jeszcze bardziej
                kulturalnych US..

                ktos wypisuje takie elaboraty, bo pewnie nic mu wiecej nie zostalo, poza
                historia (choc ta oficjalna, to falsyfikat)
                • kagan_banita Re: nie czytalam, ale wiem!!!! 09.11.05, 09:06
                  Wiarus nie jest Polonia. Nie wiesz o tym?
    • ertres NIE 07.11.05, 12:20
      Przyjechalismy juz chorzy. Jako chorzy wjechalismy bo przeciez nikt normalny
      nie wyjezdza chyba ze go wyrzuca buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
      • donk Tabletki przestaly ci dzialac! 07.11.05, 19:33
        heheh
    • anna521 Re: Czy jestesmy "chorzy na emigracje" 10.11.05, 03:12
      Adam,
      To swietny artykul i dostal interesujace komentarze. Dziekuje, ze zechcialo Ci
      sie wkleic tutaj ten artykul.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka