smrutt do pana kurwuazjer 06.12.05, 16:28 a jaki kurwjazjem pan pije najechetniej? Jak xo to polecam bardziej plyn do szyp. Tez dobry. Odpowiedz Link Zgłoś
bruno5 Polacy to chytrusy 06.12.05, 18:44 Pija alkohol serwowany od Bruna bo jest najtanszy. Odpowiedz Link Zgłoś
courvoisier abstynenci? 07.12.05, 01:42 czyli ludzie nie pociagajacy? prosze wpisywac swoje ulubione trunki z gory dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
sukkka Re: abstynenci? 07.12.05, 01:47 no, tak jakbys byl w Australii to bys pil Fostera, mama mia, to jest syfiaste piwo! Odpowiedz Link Zgłoś
annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 02:47 courvoisier napisała: "czyli ludzie nie pociagajacy?" Nareszcie jakis neutralny temat. Ja tam pociagam. W "twardych" zostaje przy moich starych polskich gustach: gin z tonikiem lub Jasio Wedrowniczek tylko na lodzie. Za to rozwinely mi sie gusta w "miekkich". W Polsce szczytem marzen byl dla mnie tani cabernet i risling (ja jestem pokoleniem polskiej biedy lat 1980.). Tutaj rozbestwilam sie w bialych winach. Najbardziej lubie chardonnay i przebieram w winnicach. Za to jakiekolwiek czerwone winka sa dla mnie dobre tak dlugo jak grzanki z czosnkiem sa na stole a winko octem nie zalatuje. Jak juz o deserach mowimy to dla mnie nic nie przebija tokai z Wegier. A Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
courvoisier zchamialem na emigracji 07.12.05, 04:42 w zasadzie nie pije nic innego oprocz heinekena pocieszam sie ze to chyba z naszej ojczyzny bo Zywiec produkuje duzo na export no i jakos dziwnie polskim spirytusem zalatuje czasami. Po moich polskich gustach nawet wspomnienia nie zostaly... tam to sie pilo ...Tutaj nie mozna tyle pic ze wzgledu na klimat ktory w moim przypadku jest bardzo cieply.Mowia ze alkohol to alkohol ,jednak z doswiadczenia wiem ze moj organizm zatruty wodka dochodzi do siebie dniami natomiast po piwie wystarczy mi kilka godzin.Wiem ze inni reaguja podobnie w naszej okolicy.Czy io w waszym przypadku reakcja organizmu na alkohol rozni sie od tego czy to jest piwo,wino,a moze cos mocniejszego? Z polski zapamietalem taka sliwowice ktora miala ok 70% pijac ja bez rozcienczania czulem sie jak mezczyzna,coz zniewiescialem w tej ameryce czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
anna521 Re: zchamialem na emigracji 07.12.05, 05:12 courvoisier, heinekena lubilam w Europie, tutaj on jest troche przestarzaly tak ja zywiec dla mojego podniebienia. Wole piwa produkowane w Kanadzie i Meksyku. To chyba sprawa transportu i skladowania raczej niz falszowania piwa bo jak jestem w Polsce to zywiec tam bardzo mi sie podoba. U mnie tez klimat jest raczej cieply, na dodatek praca cisnie, wiec te moje gusciki dotycza raczej pierwszego dnia weekendu, sama to znasz. Siedemcdziesiecio procentowa sliwowica? Przez tydzien musialabym ja odreagowywac choc 90. cos tam spirytus w Karkonoszach w Polsce pochlanialam jako mlodka. To chyba ten metabolizm psujacy sie z wiekiem. Wielu z nas niewiescieje w Stanach w sprawie alkoholu i "vikinguje" sie w sprawach wlasnosci prywatnej. No coz, dostosowujemy sie do srodowiska... Co szczegolnie lubisz z courvoisier? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
annahidalgo Re: zchamialem na emigracji 07.12.05, 05:38 To moj tekst. Nicki mi sie pochrzanily. Odpowiedz Link Zgłoś
annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 05:40 starapie.. napisał: "a co robi twoj stary?" Psycholog, kurza jego twarz. Piszacy i praktykujacy, czasami i na mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
starapierdola Re: abstynenci? 07.12.05, 05:56 aaa to ma na kim duzo pracy z toba Odpowiedz Link Zgłoś
annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 07:15 starapie.. napisał: "duzo pracy z toba" Czesciowo zgoda, co mam siebie zanizac tutaj, ale zdziwilbys sie jaka ja jestem betka wobec niektorych jego przypadkow. Odpowiedz Link Zgłoś
courvoisier Re: abstynenci? 07.12.05, 07:36 tak tez mamy psychologa w rodzinie ale on niepijacy... wracajac do alkoholu za gierka i wojtka piwa nie tykalem,od momentu przyjazdu tutaj alkoholi mocniejszych niz wino unikalem.Ostatnia impreze w moim domu z polskim towarzystwem urzadzilismy w ktoras niedziele w lecie 1985.Oczywiscie bawilismy sie do 2 rano.Jako ze w poniedzialek szlo sie do pracy a w moim wypadku jechalo ponad 200 mil byla to dla mnie tragedia.ok 60 mil od miejsca pracy musialem zjechac na rest area bo myslalem ze umieram.Przezylem jakos.wytrzezwialem i od tej pory nie pije nic mocnego -nawet podczas wizyt w Polsce.Byla to terapia szokowa Do tej pory mam wiele butelek koniakow ktore przywiezli mi rodacy lezakujacych latami.Nabieraja procentow. Odpowiedz Link Zgłoś
annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 08:03 courvoisier, Moj psycholog jest pijacy. Mniej wiecej tyle co ja ale i tak czasami czkawki dostajemy w soboty. Szczesliwie mamy tu bufet sniadaniowy z prawdziwymi polskimi nalesnikami. Pozniej jest z gorki. Dobrze, ze Ci sie zdarzyl ten "rest area". To akurat nie zart. Ja pozwalam sobie na jasia lub gin w piatki wlasnie aby uniknac wspomnianych przez Ciebie problemow. Ciezkie alkohole byly dobre jak nam placili za OBECNOSC w biurze, ale tutaj sa zguba. To Ty tez kolekcjonujesz te przepiekne butelki stolicznaja i jasia? Witaj w klubie. Cholera, chyba sie feminizujemy, ale znasz na to jakies lekarstwo (poza emerytura)? Odpowiedz Link Zgłoś
courvoisier Re: abstynenci? 07.12.05, 15:20 annahidalgo napisała: znasz na to jakies lekarstwo (poza > emerytura)? renta? :0)) NIE tego nie chcemy Tak heineken potrafi miec rozne smaki ,im tanszy tym gorszy,oni jakos wiedza kiedy dac go na "sale" Odpowiedz Link Zgłoś
1adarek Re: jaki alkohol pijemy na emigracji? 07.12.05, 11:34 Heinekena-tyle ze od paru miesiecy zaczeli go tu w Australii wazyc- no i smak niestety juz nie ten Odpowiedz Link Zgłoś