Dodaj do ulubionych

jaki alkohol pijemy na emigracji?

06.12.05, 15:18
Obserwuj wątek
    • artur666 Re: jaki alkohol pijemy na emigracji? 06.12.05, 15:43
      Zaden.
    • smrutt Re: jaki alkohol pijemy na emigracji? 06.12.05, 15:46
      plyn do szyp.
    • smrutt do pana kurwuazjer 06.12.05, 16:28
      a jaki kurwjazjem pan pije najechetniej? Jak xo to polecam bardziej plyn do
      szyp. Tez dobry.
      • bruno5 Polacy to chytrusy 06.12.05, 18:44
        Pija alkohol serwowany od Bruna bo jest najtanszy.
    • courvoisier abstynenci? 07.12.05, 01:42
      czyli ludzie nie pociagajacy?
      prosze wpisywac swoje ulubione trunki
      z gory dziekuje
      • sukkka Re: abstynenci? 07.12.05, 01:45
        XO pije. Wstydz sie.
        • bruno5 Re: abstynenci? 07.12.05, 01:46
          Pije irlandzkiego Jacsona
          • sukkka Re: abstynenci? 07.12.05, 01:47
            no, tak jakbys byl w Australii to bys pil Fostera, mama mia, to jest syfiaste
            piwo!
      • annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 02:47
        courvoisier napisała: "czyli ludzie nie pociagajacy?"

        Nareszcie jakis neutralny temat.
        Ja tam pociagam. W "twardych" zostaje przy moich starych polskich gustach: gin
        z tonikiem lub Jasio Wedrowniczek tylko na lodzie. Za to rozwinely mi sie gusta
        w "miekkich". W Polsce szczytem marzen byl dla mnie tani cabernet i risling (ja
        jestem pokoleniem polskiej biedy lat 1980.). Tutaj rozbestwilam sie w bialych
        winach. Najbardziej lubie chardonnay i przebieram w winnicach. Za to
        jakiekolwiek czerwone winka sa dla mnie dobre tak dlugo jak grzanki z czosnkiem
        sa na stole a winko octem nie zalatuje. Jak juz o deserach mowimy to dla mnie
        nic nie przebija tokai z Wegier.
        A Ty?
        • courvoisier zchamialem na emigracji 07.12.05, 04:42
          w zasadzie nie pije nic innego oprocz heinekena
          pocieszam sie ze to chyba z naszej ojczyzny bo Zywiec produkuje duzo na export
          no i jakos dziwnie polskim spirytusem zalatuje czasami.
          Po moich polskich gustach nawet wspomnienia nie zostaly...
          tam to sie pilo ...Tutaj nie mozna tyle pic ze wzgledu na klimat ktory w moim
          przypadku jest bardzo cieply.Mowia ze alkohol to alkohol ,jednak z
          doswiadczenia wiem ze moj organizm zatruty wodka dochodzi do siebie dniami
          natomiast po piwie wystarczy mi kilka godzin.Wiem ze inni reaguja podobnie w
          naszej okolicy.Czy io w waszym przypadku reakcja organizmu na alkohol rozni sie
          od tego czy to jest piwo,wino,a moze cos mocniejszego?
          Z polski zapamietalem taka sliwowice ktora miala ok 70% pijac ja bez
          rozcienczania czulem sie jak mezczyzna,coz zniewiescialem w tej ameryce czy co?
          • anna521 Re: zchamialem na emigracji 07.12.05, 05:12
            courvoisier,
            heinekena lubilam w Europie, tutaj on jest troche przestarzaly tak ja zywiec
            dla mojego podniebienia. Wole piwa produkowane w Kanadzie i Meksyku. To chyba
            sprawa transportu i skladowania raczej niz falszowania piwa bo jak jestem w
            Polsce to zywiec tam bardzo mi sie podoba.
            U mnie tez klimat jest raczej cieply, na dodatek praca cisnie, wiec te moje
            gusciki dotycza raczej pierwszego dnia weekendu, sama to znasz.
            Siedemcdziesiecio procentowa sliwowica? Przez tydzien musialabym ja
            odreagowywac choc 90. cos tam spirytus w Karkonoszach w Polsce pochlanialam
            jako mlodka. To chyba ten metabolizm psujacy sie z wiekiem.
            Wielu z nas niewiescieje w Stanach w sprawie alkoholu i "vikinguje" sie w
            sprawach wlasnosci prywatnej. No coz, dostosowujemy sie do srodowiska...
            Co szczegolnie lubisz z courvoisier?
            Pozdrawiam
            • annahidalgo Re: zchamialem na emigracji 07.12.05, 05:38
              To moj tekst. Nicki mi sie pochrzanily.
        • starapierdola Re: abstynenci? 07.12.05, 05:14
          a co robi twoj stary?
          • annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 05:40
            starapie.. napisał: "a co robi twoj stary?"

            Psycholog, kurza jego twarz. Piszacy i praktykujacy, czasami i na mnie.



            • starapierdola Re: abstynenci? 07.12.05, 05:56
              aaa to ma na kim
              duzo pracy z toba
              • annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 07:15
                starapie.. napisał: "duzo pracy z toba"

                Czesciowo zgoda, co mam siebie zanizac tutaj, ale zdziwilbys sie jaka ja jestem
                betka wobec niektorych jego przypadkow.



                • courvoisier Re: abstynenci? 07.12.05, 07:36
                  tak tez mamy psychologa w rodzinie
                  ale on niepijacy...
                  wracajac do alkoholu
                  za gierka i wojtka piwa nie tykalem,od momentu przyjazdu tutaj alkoholi
                  mocniejszych niz wino unikalem.Ostatnia impreze w moim domu z polskim
                  towarzystwem urzadzilismy w ktoras niedziele w lecie 1985.Oczywiscie
                  bawilismy sie do 2 rano.Jako ze w poniedzialek szlo sie do pracy a w moim
                  wypadku jechalo ponad 200 mil byla to dla mnie tragedia.ok 60 mil od miejsca
                  pracy musialem zjechac na rest area bo myslalem ze umieram.Przezylem
                  jakos.wytrzezwialem i od tej pory nie pije nic mocnego -nawet podczas wizyt w
                  Polsce.Byla to terapia szokowa
                  Do tej pory mam wiele butelek koniakow ktore przywiezli mi rodacy lezakujacych
                  latami.Nabieraja procentow.
                  • annahidalgo Re: abstynenci? 07.12.05, 08:03
                    courvoisier,
                    Moj psycholog jest pijacy. Mniej wiecej tyle co ja ale i tak czasami czkawki
                    dostajemy w soboty. Szczesliwie mamy tu bufet sniadaniowy z prawdziwymi
                    polskimi nalesnikami. Pozniej jest z gorki.
                    Dobrze, ze Ci sie zdarzyl ten "rest area". To akurat nie zart. Ja pozwalam
                    sobie na jasia lub gin w piatki wlasnie aby uniknac wspomnianych przez Ciebie
                    problemow. Ciezkie alkohole byly dobre jak nam placili za OBECNOSC w biurze,
                    ale tutaj sa zguba.
                    To Ty tez kolekcjonujesz te przepiekne butelki stolicznaja i jasia? Witaj w
                    klubie.
                    Cholera, chyba sie feminizujemy, ale znasz na to jakies lekarstwo (poza
                    emerytura)?
                    • courvoisier Re: abstynenci? 07.12.05, 15:20
                      annahidalgo napisała:

                      znasz na to jakies lekarstwo (poza
                      > emerytura)?


                      renta? :0)) NIE tego nie chcemy

                      Tak heineken potrafi miec rozne smaki ,im tanszy tym gorszy,oni jakos wiedza
                      kiedy dac go na "sale"
    • 1adarek Re: jaki alkohol pijemy na emigracji? 07.12.05, 11:34
      Heinekena-tyle ze od paru miesiecy zaczeli go tu w Australii wazyc- no i smak niestety juz nie ten

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka