Dodaj do ulubionych

Polonia w Niemczech

21.11.02, 18:53
belus77 napisał:

> Nie wiem dlaczego akurat tak to ujales mlody czlowieku z sympatico, ale
> ten temat jest moim zdaniem na tyle ciekawy, ze sie dopisze.
> Wielu ludzi w latach 80' (szczegolnie zaraz po stanie wojennym) "wybrala
> wolnosc". Wiadomo, Niemcy byly najblizej. Uzywano wielu sposobow,
> zeby tam zostac - jednym z nich byly Listy. Uwazam, ze latwo kogos dzis
> oceniac z pozycji legalnego emigranta w USA, Kanadzie czy Australii nie
> wiedzac co ci ludzie w Niemczech przezyli. A byly to upokorzenia i ogolnie
> dosc nieprzyjemne sprawy. Takie sa losy niektorych z nas ...
> Ciekaw jestem jak to widza inni?

Przenosze ten temat bo naglowek poprzedniego byl prowokacyjny.
Powiem co na ten temat mysle. Otoz sam przeszedlem przez Niemcy zanim
pojechalem do Kanady. Spotkalem tam sporo Polakow. I rzeczywiscie mam
mieszane uczucia co do doszukiwania sie papierow w dochodzeniu i podawaniu
sie za Niemca, jednak jestem daleki od jednoznacznych osadow. Kiedy
czekalismy w Niemczech na papiery emigracyjne, a one nie przychodzily,
grozila wtedy nam deportacja, lub inaczej wywalenie z socjalu i powrot do
kraju. Bylismy z dwojgiem malych dzieci i sytuacja byla dosc dramatyczna.
Musze przyznac ze i mi przychodzily do glowy desperackie mysli aby poszperac
w papierach i sprobowac podac sie za Niemca. Na szczescie nie przyszlo do
takiej decyzji, bo nagle wyszla emigracja do Kanady.
Tak wiec choc teraz mysle z dreszczykiem co to by bylo jakbym musial zostac
Niemcem, to jednak wiem ze nie jest to takie jednoznaczne.
Poznalismy tam wiele rodzin ktore zostaly na pochodzenie. W wiekszosci byli
to bardzo mili i pozytywni ludzie, Polacy na 100%, ktorzy po prostu szukali
zaczepienia aby rozpoczac normalne zycie w normalnym kraju. A prawda byla
taka ze PRL nie oferowala normalnego zycia dla wiekszosci mlodych i
wyksztalconych rodzin.
Spotykalismy tez sporo tzw. "slazakow". Niestety, co do nich, to przy
najlepszej checi nie jestem w stanie powiedziec dobrego slowa. Dostawali
papiery natychmiast i natychmiast przystepowali do agresywnych atakow na
wlasny kraj i wlasnych krajanow. Natychmiast zapominali polskiego, polskiej
kultury. Wykorzystywali z pogarda i okrutnie czesto zdanych na nich
bezbronnych i zdesperowanych Polakow. Nie mowiac ze sami oni nie mowili po
niemiecku, to mowili o sobie "my Niemcy i wy Polaczki". Mam jak najgorsze
wspomnienia o nich.
Inna sprawa to ze nie wyobrazalem sobie adaptacji w Niemczech, zachowujac
jednoczesnie swoja kulture i dume narodowa. Sami Niemcy mi tego nie
oferowali. Spotykalem sie z objawami jawnej dyskryminacji i pogardy wobec
ludzi mowiacych po polsku: w sklepach, urzedach, parkach. Doszedlem do
wniosku ze jedyna forma adaptacji w Niemczech to przyjecie niemieckosci w
100%, przynajmniej na zewnatrz. A tego zrobic nie bylem w stanie.
Dlatego przyjalem to co dala mi Ameryka. Bycie Amerykaninem, jednoczescie
bedac w 100% Polakiem. Osiagniecie statusu spolecznego na rowni z innymi,
jednoczesnie nie wyzbywajac sie mocnego polskiego akcentu i kultury. Niemcy
mi tego nie oferowaly.
Chetnie poslucham opinii na ten temat od samej Poloniii niemieckiej.

Swiatlo
Obserwuj wątek
    • Gość: sabba Re: Polonia w Niemczech IP: *.dip.t-dialin.net 21.11.02, 19:18
      Witaj swiatlo!
      MOja emigracja nie byla typowa emigracja majaca na celu zostanie poza granicami
      kraju: ja przyjechalam do NIemiec na studia i tak wyszlo ze na razie zostane
      tutaj dluzej, ale nie wykluczam powrotu do Krakowasmile)) Obracalam sie w
      srodowisku typowo studenckim i raczej nikomu nie przeszkadzalo i nie
      przeszkadza to ze jestem Polka. A na pewno slychac to po moim akcencie lub
      bledach. Nie posiadam czegos takiego jak duma narodowa i uczucia patriotyczne
      ale nie widzialam powodu dlaczego mialbym ukrywac fakt, iz jestem z Polski. Z
      emigrantami Slazakami mialam do czynienia bardzo rzadko, raz byli to
      zgorzkniali ludzie, ktorzy nie tyle co pluli na Polske ale tez na Niemcy, wiec
      mysle ze to jakas taka paskudna cecha charakteru...a nie cecha wspolna
      wszytkich Slazakow, generalizowac wszak nie nalezy. NIe bede oceniac
      psychologicznie stanu w jakim znajduja sie tacy ludzie, ktorzy z dnia na dzien
      stali sie NIemcami, nie umiejac nawet w polowie poprawnie wymowic slowa po
      NIemiecku, nie wiem tez czym kierowali sie, odnoszac sie z pogarda do innych
      Polakow, ktorym "nie udalo sie" stac Niemcami. Niestety fama, jaka maja Ci
      ludzie (mam wrazenie ze to nie sa Slazacy, czy POmorzanie, czy tez inni, po
      prostzu chyba ludzie...) soprawila, iz sama wolalam podchodzic na poczatku do
      kazdego Polaka dosyc ostroznie. Czasem okazalo sie to zbawienne, czasem
      bezpodstawne. Teraz sama jest czlonkiejm Tzw Polonii w Niemczech...wlasnie
      wybieram sie na nasze cotygodniowe spotkania "Stammtischowe". Mysle po prostu
      zeby moze wlasnie nie generalizowac : Slazycy sie zachowuja tak, a inni
      inaczej...byc moze kazdemu jakkis kawal dobrobytu uderzyl do glowy, byc moze
      nie poradzili sobie ze zmiana jakze wielka i znaczna w ich zyciu....

      Pozdrowienia
      S.
    • xurek Temat naprawde warty rozmowy 21.11.02, 19:20
      Czesc Swiatlo,

      chetnie sie ustosunkuje, ale musze leciec do domu, wiec wiecej jutro, jezeli
      praca pozwoli. Na dzisiaj wycinki z mojego "zyciorysu", ktory napisalam na
      prosbe i dla mojej (niemieckiej) przyjaciolki, dawno, dawno temu. Jest po
      niemiecku, wielu jednakze pwenie zrozumie.

      Xurek

      Die Zusammensetzung der Klasse gefiel mir anfangs auch sehr gut, da
      die „intellektuellen Polen“ dort in Überzahl waren und ich mich nach den
      Jahren „Polonisierung“ nicht mehr zu der Schlesischen Minderheit dazu zählte.
      Dann aber kam der zweite Weltkrieg als Geschichtsstoff und wurde ziemlich mit
      dem „privaten“ vermischt. So erzählten die Polen von ihren Grossvätern, die so
      tapfer gegen die bösen Deutschen kämpften und die Schlesier schwiegen. Dabei
      fiel mir ein, dass ich nichts über diese Zeit weiss und ich fing an,
      Nachforschungen in der Familie zu betreiben. Die Wahrheit war vernichtend. Der
      Grossvater mütterlicherseits Zwangsarbeiter in Deutschland, mein so heiss
      geliebter Grossvater Willi ein Wehrmachtsoldat. Meine Welt und meine Identität
      sind wie eine Seifenblase zerplatzt.
      So fand ich mich wieder auf der schlesischen Seite und versuchte alles über die
      Kultur, Traditionen, etc. zu lernen, um fassen zu können, wozu ich jetzt
      zwangsläufig gehörte. So fing meine „militant – schlesische“ Zeit an. Ich habe
      mich nicht mehr als Polin bezeichnet, fing wieder an vorwiegend Schlesisch zu
      sprechen, hatte fast nur noch schlesische Bekannte und einen erzkonservativen
      Schlesier als Freund. Das gute dabei war, dass die Schlesier in der Klasse viel
      enger zusammen hielten, so wie es halt Minderheiten zu tun pflegen. Wir haben
      es uns zum Ziel gemacht, es den Polen zu zeigen. Dass wir rund um besser sind,
      als sie. Dass wir „ihre“ Sprache besser beherrschen, sprich im Polnisch besser
      sind. Dass wir viel intelligenter und intellektueller sind, sprich möglichst in
      allen Fächer besser. Wir haben und gegenseitig hochgezogen, gebüffelt wie
      Idioten, Gedichte auf Polnisch geschrieben, ich fing wieder mit Musik an,
      lernte Gitarre spielen und komponierte Lieder. Und mit meinem Freund träumten
      wir von abgeschlossenen, bodenständigen Studiengängen, einem Häuschen mit zwei
      Kinder danach und warteten mit dem Sex, bis wir so alt sind, dass wir heiraten
      und die Konsequenzen des nicht benutzen der Verhüttungsmittel tragen können.
      Alles in allem eine gute Zeit. Ich hatte eine Identität, ein Ziel und jede
      Menge zu tun, um es zu erreichen. Dass es das falsche Ziel und die falsche
      Identität waren, wusste ich damals nicht.

      ..........................


      Zwischen dem Abi und Studienanfang lagen sehr lange Ferien und meine Mutter
      beschloss, mich für diese Zeit nach Frankreich zu schicken, weil ich ihr
      zu „schlesisch“ und „proletarisch“ geworden bin. Sie war der Meinung, dass mich
      der Aufenthalt bei den „Schöngeister“ heilen wird. Ich habe mich mit Händen und
      Füssen gewehrt, weil es eine mehrmonatige Trennung von meinem Freund bedeutete,
      den Kampf aber verloren. So flog ich zu einer befreundeten Familie, die sich um
      mich in dieser Zeit kümmern sollte, ich dafür um ihre kleinen Kinder. Die Leute
      waren klasse und haben nach zwei Wochen erkannt, dass sie für mich zu alt, das
      Städtchen zu klein und ihre Kinder nicht mein Zeug sind und haben mich zu dem
      jüngsten Bruder der Frau geschickt, der in einer Wohngemeinschaft in Paris
      lebte.
      Diese Zeit war wie eine Wiedergeburt. Menschen in etwa meinem Alter, die so
      lebten, als ob es weder Gott, noch Hölle, noch Gesetze oder Pflichten gäbe.
      Alle schliefen sie miteinander, alle konsumierten Drogen, tranken Alkohol,
      diskutierten Nächte Lang und verschliefen die Tage. Und sie haben sich ein
      Ehrenziel gesteckt: aus der kleinen, schlesischen Landpomeranze
      eine „Weltfrau“ zu machen. Sie scheuten keine Mühe, mich zu dem zu machen, was
      sie selber waren. Es ist ihnen mehr „theoretisch als praktisch“ gelungen,
      dennoch war die Veränderung krass. Ich habe mich zwar erfolgreich gegen
      unehelichen Sex gewehrt und nach einem LSD - Trip jeglichen Drogen für mein
      Leben abgeschworen, dennoch wechselte ich komplett mein Äusseres. Aus
      dem „ewigen Zopf“ wurde Dauerwelle, die langweiligen langen Röcke wurden
      weggeschmissen und mit Minishorts und durchsichtigen Minikleidchen ersetzt, ich
      kaufte mir knallrote Dessous und behing mich mit Schmuck. Ich war für mich so
      schön geworden, dass ich mich fast in mich selbst verliebte.
      Das erste mal in meinem Leben wurde mein Körper zu etwas sehr wichtigem, einer
      Art Vorzeigeschild und auch einer Art Instrument, das man in dem Kampf ums
      erreichen der eigenen Ziele einsetzen kann.
      Und Paris selbst. Das erste mal im Leben haben ich „lebendige“ Asiaten,
      Afrikaner und all die bunte Menschenmischung gesehen. Leute, die auf der
      Strasse spielen und singen. Leute, die mit Rucksack die ganze Welt bereisen.
      Leute, die sich den Teufel um die ungeborenen Kinder, Jungfräulichkeit,
      berufliche Zukunft etc. scheren. Alles so bunt und so frei. Mir war, als ob
      mich jemand aus einem dunklen Zimmer, in dem ich bis jetzt lebte,
      herausgelassen hätte. Die Welt war so gross und so vielfältig und ich habe
      bereits so viel verpasst.

      ................................


      Der Teufel war anfangs nicht so schwarz, wie ihn die französischen Medien
      gemalt haben, ich konnte anfangen, planmässig zu studieren und ausser vielen
      Berichten über Streiks in allen möglichen Medien veränderte sich nichts. Die
      Ruhe dauerte nicht lange und im Dezember desselben Jahres wurde Kriegsrecht
      verhängt, Polizeistunde eingeführt, Grenzen gesperrt, Universitäten für mehrere
      Monate geschlossen und das Land ist in eine unglaubliche Armut, Traurigkeit und
      Grau versunken. So war es drei Jahre lang und für mich war die Zeit schwer. Mit
      den Bilder aus Frankreich im Kopf konnte ich in der grauen Realität nicht
      leben, mit meinem Freund gab es zunehmend Schwierigkeiten, weil er meine
      Veränderung nicht akzeptieren konnte, mein Leben zwischen BWL, Schlangestehen
      für Toilettenpapier, Stückchen Fleisch, ein Paar hässliche Winterschuhe etc.
      und sich nur um Politik drehenden Elternhaus und Freundeskreis schien mir wie
      vertan.

      ................................


      So verliess ich das Haus in eisiger Kälte. Meinen Grosseltern habe ich auch
      nichts gesagt, da ich wusste, dass sie mich überreden würden, in Polen zu
      bleiben. Und da ich sie sehr geliebt habe, war die Gefahr gross, dass ich
      nachgegeben und es später bereut hätte. All die Zeit, die ich in Frankreich
      verbrachte, rief ich meine Familie kein einziges mal an und schrieb auch keine
      Nachricht. Nachdem ich nach Deutschland kam, dachte ich mir, dass sie sich
      freuen werden, die Tochter in Sicherheit beim Onkel zu wissen. Meine Mutter
      schrieb ein einziges Brief, indem sie mir erklärte, dass sie ab jetzt nur noch
      eine Tochter hat und die andere für sie gestorben ist. Sie nannte mich
      Verräterin und konnte mir nicht verzeihen, dass ich ausgerechnet das Land
      wählte, dass so viele ihrer Angehörigen auf dem Gewissen hatte.
      Ein Monat später kam die Frau meines Onkels nach Deutschland und überbrachte
      mir die Botschaft, dass mein Vater demnächst kommen wird, um mich zurück nach
      Polen zu bringen. Ich war verzweifelt. Ich sass alleine in meinem Zimmer,
      wippte wie ein Weisenkind hin und hier und wiederholte wie eine kaputte
      Schallplatte, dass ich volljährig, selbständig und Deutsche Staatsbürgerin bin
      und es keinen Weg für meinen Vater gibt, mich gegen meinen Willen nach Polen zu
      holen. Ich wollte nur noch wegrennen, mich irgendwo verstecken, damit mich
      keiner dieser Familie finden kann, so unsicher war ich, dass ich mich dem
      Willen meines Vaters werde widersetzen können.

      ..................................

      Ich wollte
      • xurek ciag dalszy 21.11.02, 19:20
        Ich wollte mir nur „den deutschen Pass besorgen“ und zurück nach Frankreich
        gehen, es kam aber alles anders. Der Pass war die leichteste Übung – ich hatte
        die D Staatsangehörigkeit nach 2 Wochen Aufenthalt. Dann aber kam es mir
        irgendwie idiotisch vor, Staatsbürgerin eines Landes zu sein, dessen Sprache
        ich nicht mal verstehe und ich beschloss, ein Jahr in D zu bleiben, um deutsch
        zu lernen. Frankreich lief ja nicht weg....
        Deutsch zu lernen war nicht schwer, alles andere dafür umso mehr. Das erste mal
        im Leben habe ich erfahren, dass Ausländerin sein nichts gutes, sondern etwas
        schlechtes und „minderwertiges“ bedeutet, dass mich hier keiner haben will und
        dass den Anschluss zu der Gesellschaft zu finden ein Weg voller Tränen ist.
        Nach einem halben Jahr in D habe ich meinen Ex-Mann kennen gelernt, dessen
        Vorgeschichte meiner glich. Mit ihm war auch der Frankreich-Traum zu Ende, da
        er kein französisch sprach und nichts von solchen Plänen hielt. Zur zweit war
        alles leichter, was nicht leicht bedeutet. Nach dem Sprachkurs hatten wir
        enorme Schwierigkeiten, eine Wohnung zu finden, weil man „die Polaken“ in den
        Vierteln, wo wir wohnen wollten, nicht haben wollte. Endlich landeten wir
        im „Ausländer-Ghetto“, in einer 1-Zimmer Wohnung mit Ausblick auf Fabrikmauer
        einerseits und Mülltonnen andererseits, er hat als Bauingenieur Pizza
        ausgefahren, ich verfiel in eine Angstdepression und verliess 6 Monate lang
        kaum die Wohnung. Unsere Bekannten waren Polen, Vietnamesen, Iraner und
        Äthiopier, denen es allen genauso ging wie uns. Nach einem halben Jahr bekam
        mein Ex eine Arbeit als Bauinspektor. Jetzt konnten wir uns ein altes Auto und
        neue Matratze zu unserer Sperrmüll – Einrichtung leisten. Und es kamen neue
        Leute ins Haus – seine neuen, deutschen Arbeitskollegen. Die erste Erfahrung
        für mich, dass es auch Deutsche gab, für die es nicht zählte, woher wir kamen.
        Das hat mich aus meinem Depri-Schlaf herausgerissen und ein halbes Jahr später
        hatte auch ich einen Job – als Planungstrainee in einer Werbeagentur. Ab da
        verlief unseres Leben wie das der meisten Studienabgänger in D – wir machten
        unsere Karrieren, hatten immer mehr Geld und mehr Bekannte, fingen an, Urlaube
        zu machen, Hobbies wie Tauchen, Skifahren etc. zu entwickeln und kauften uns
        eine Wohnung. Unser Leben war stress- und sorgenfrei, wir haben auch nie
        gestritten und waren der Meinung, dass wir recht gut zueinander passen.
        Für „die anderen“ sowieso ein Traumpaar, das ein Traumleben führt.
        • vaud Re: ciag dalszy 24.11.02, 00:58
          xurek napisała:

          > Ich wollte mir nur „den deutschen Pass besorgen“ und zurück nach Fr
          > ankreich
          > gehen, es kam aber alles anders. Der Pass war die leichteste Übung – ich
          > hatte
          > die D Staatsangehörigkeit nach 2 Wochen Aufenthalt. Dann aber kam es mir
          > irgendwie idiotisch vor, Staatsbürgerin eines Landes zu sein, dessen Sprache
          > ich nicht mal verstehe und ich beschloss, ein Jahr in D zu bleiben, um
          deutsch
          > zu lernen. Frankreich lief ja nicht weg....
          > Deutsch zu lernen war nicht schwer, alles andere dafür umso mehr. Das erste
          mal
          >
          > im Leben habe ich erfahren, dass Ausländerin sein nichts gutes, sondern etwas
          > schlechtes und „minderwertiges“ bedeutet, dass mich hier keiner hab
          > en will und
          > dass den Anschluss zu der Gesellschaft zu finden ein Weg voller Tränen ist.
          > Nach einem halben Jahr in D habe ich meinen Ex-Mann kennen gelernt, dessen
          > Vorgeschichte meiner glich. Mit ihm war auch der Frankreich-Traum zu Ende, da
          > er kein französisch sprach und nichts von solchen Plänen hielt. Zur zweit war
          > alles leichter, was nicht leicht bedeutet. Nach dem Sprachkurs hatten wir
          > enorme Schwierigkeiten, eine Wohnung zu finden, weil man „die PolakenR
          > 20; in den
          > Vierteln, wo wir wohnen wollten, nicht haben wollte. Endlich landeten wir
          > im „Ausländer-Ghetto“, in einer 1-Zimmer Wohnung mit Ausblick auf F
          > abrikmauer
          > einerseits und Mülltonnen andererseits, er hat als Bauingenieur Pizza
          > ausgefahren, ich verfiel in eine Angstdepression und verliess 6 Monate lang
          > kaum die Wohnung. Unsere Bekannten waren Polen, Vietnamesen, Iraner und
          > Äthiopier, denen es allen genauso ging wie uns. Nach einem halben Jahr bekam
          > mein Ex eine Arbeit als Bauinspektor. Jetzt konnten wir uns ein altes Auto
          und
          > neue Matratze zu unserer Sperrmüll – Einrichtung leisten. Und es kamen ne
          > ue
          > Leute ins Haus – seine neuen, deutschen Arbeitskollegen. Die erste Erfahr
          > ung
          > für mich, dass es auch Deutsche gab, für die es nicht zählte, woher wir
          kamen.
          > Das hat mich aus meinem Depri-Schlaf herausgerissen und ein halbes Jahr
          später
          > hatte auch ich einen Job – als Planungstrainee in einer Werbeagentur. Ab
          > da
          > verlief unseres Leben wie das der meisten Studienabgänger in D – wir mach
          > ten
          > unsere Karrieren, hatten immer mehr Geld und mehr Bekannte, fingen an,
          Urlaube
          > zu machen, Hobbies wie Tauchen, Skifahren etc. zu entwickeln und kauften uns
          > eine Wohnung. Unser Leben war stress- und sorgenfrei, wir haben auch nie
          > gestritten und waren der Meinung, dass wir recht gut zueinander passen.
          > Für „die anderen“ sowieso ein Traumpaar, das ein Traumleben führt.


          czy Twoja rodzina wciąż ma Ci za złe, że wyjechałaś?
          Moj ojciec i moj brat wyjechali do Niemiec tak jak Ty. Nietórzy ( nie ja) nigdy
          im tego nie wybaczyli. Też niby chodziło o "zdradę", podczas gdy oni chcieli
          polepszyć swój los.
          Xurek, dawno Cię nie było. odezwiesz się?
      • swiatlo Jezu Maryja nic nie rozumiem 21.11.02, 19:23
        Xurek, prosze, czy mozesz to przetlumaczyc?
        Dzieki smile
      • borigo Re: Temat naprawde warty rozmowy 21.11.02, 19:57
        Jakiej rozmowy? Po niemiecku? Mam nadzieje, ze nie przy Twoim dziecku
    • plesser Re: Polonia w Niemczech 21.11.02, 19:47
      > Spotykalismy tez sporo tzw. "slazakow". Mam jak
      najgorsze
      > wspomnienia o nich.

      swiatlo, nie tzw "slazakow", tylko Slazakow, do ktorych
      ja sam tez sie zaliczam.
      Coz, z pewnoscia postawy takie jak opisales sie zdarzaly.
      Wielu chcialo byc bardziej niemieckimi od Niemcow, a
      Niemcy ktore znali to byla III Rzesza. W latach 80 mial
      jednak miejsce olbrzymi exodus Slazakow, Niemcow i
      Polakow ze Slaska- wyjechaly setki tysiecy ludzi i trudno
      waciagac daleko idace wnioski. Zarzut wyzywania sie w
      Niemczech na imigrantach z Polski znajduje moje
      zrozumienie i poparcie, czego o potempianej przez Ciebie
      "zdradzie" Polski i wrogosci do kraju nie moge juz
      powiedziec, bo uwielbienia Polski nie uwazam za niezbedny
      przymiot porzadnego czlowieka.

      Nie wiem na ile inni zgodza sie ze mna, ale dla Slazakow
      otrzymanie papierow na pochodzenie nie bylo, jak dla
      Polakow, jakims dramatem i wewnetrzna walka. Kutz mowi,
      ze mamy labilne podejscie do narodowosci- do paszportow
      jeszcze bardziej dodalbym. Prawie kazdy Slazak ma przy
      tym jednakowo dobre podstawy do udowodnienia swojej
      niemieckosci, jak polskosci. Nie ma tez presji spolecznej
      ze strony ziomkow. Tak dlugo jak zostaniesz normalnym
      czlowiekiem i bedziesz solidnie pracowal, kumpel z
      podworka z Chorzowa zlego slowa ci nie powie niezaleznie
      z jakim paszportem i gdzie bedzies mieszkal.
      Z przyjacielskim gornoslaskim PYRSK!
      Plesser
      • vaud Re: Polonia w Niemczech 22.11.02, 03:26
        plesser napisał:

        > > Spotykalismy tez sporo tzw. "slazakow". Mam jak
        > najgorsze
        > > wspomnienia o nich.
        >
        > swiatlo, nie tzw "slazakow", tylko Slazakow, do ktorych
        > ja sam tez sie zaliczam.
        > Coz, z pewnoscia postawy takie jak opisales sie zdarzaly.
        > Wielu chcialo byc bardziej niemieckimi od Niemcow, a
        > Niemcy ktore znali to byla III Rzesza. W latach 80 mial
        > jednak miejsce olbrzymi exodus Slazakow, Niemcow i
        > Polakow ze Slaska- wyjechaly setki tysiecy ludzi i trudno
        > waciagac daleko idace wnioski. Zarzut wyzywania sie w
        > Niemczech na imigrantach z Polski znajduje moje
        > zrozumienie i poparcie, czego o potempianej przez Ciebie
        > "zdradzie" Polski i wrogosci do kraju nie moge juz
        > powiedziec, bo uwielbienia Polski nie uwazam za niezbedny
        > przymiot porzadnego czlowieka.
        >
        > Nie wiem na ile inni zgodza sie ze mna, ale dla Slazakow
        > otrzymanie papierow na pochodzenie nie bylo, jak dla
        > Polakow, jakims dramatem i wewnetrzna walka. Kutz mowi,
        > ze mamy labilne podejscie do narodowosci- do paszportow
        > jeszcze bardziej dodalbym. Prawie kazdy Slazak ma przy
        > tym jednakowo dobre podstawy do udowodnienia swojej
        > niemieckosci, jak polskosci. Nie ma tez presji spolecznej
        > ze strony ziomkow. Tak dlugo jak zostaniesz normalnym
        > czlowiekiem i bedziesz solidnie pracowal, kumpel z
        > podworka z Chorzowa zlego slowa ci nie powie niezaleznie
        > z jakim paszportem i gdzie bedzies mieszkal.
        > Z przyjacielskim gornoslaskim PYRSK!
        > Plesser



        Swięta prawda
        • Gość: ga-daula Re: Polonia w Niemczech IP: *.sympatico.ca 22.11.02, 03:30
          A Ty co? Spac nie mozesz, czy Twoj Szwajc nie moze? Co za kretynki,
          Wlosi sa lepsi - jedz do Ticino!
    • Gość: Artur .......a ja... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 21.11.02, 19:52


      ...nic juz nie napisze na ten temat, mam dosyc.
      owocnej dyskusji. smile
    • luiza-w-ogrodzie Re: Polonia w Niemczech 21.11.02, 23:45
      Swiatlo, przypomniales mi desperackie proby udowodnienia niemieckosci jakie
      podjela duza grupa moich kolegow ze studiow w poznych latach osiemdziesiatych.
      To szukanie dokumentow, zeby udowodnic posiadanie niemieckiego pradziadka, te
      nocne rozmowy, czy wypada przyznac sie do Volkslisty... Ci, ktorzy mieli dosc i
      chcieli wyniesc sie z Polski szukali byle jakiego punktu zaczepienia. Straszne
      to byly czasy, gdy wiekszosc mlodych ludzi marzyla o wyjezdzie.

      Pozdrawiam
      • es77 Re: Polonia w Niemczech 21.11.02, 23:50
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Swiatlo, przypomniales mi desperackie proby udowodnienia niemieckosci jakie
        > podjela duza grupa moich kolegow ze studiow w poznych latach osiemdziesiatych.
        > To szukanie dokumentow, zeby udowodnic posiadanie niemieckiego pradziadka, te
        > nocne rozmowy, czy wypada przyznac sie do Volkslisty... Ci, ktorzy mieli dosc i
        >
        > chcieli wyniesc sie z Polski szukali byle jakiego punktu zaczepienia. Straszne
        > to byly czasy, gdy wiekszosc mlodych ludzi marzyla o wyjezdzie.
        >
        > Pozdrawiam

        glowka nie pracuje na urlopie pelna para?
        temat Polonia w Niemczech
        nie ma nic wspolnego z tym co napisalas

        narazie tyle teraz poczytam
      • Gość: gadula Re: Polonia w Posen IP: *.sympatico.ca 21.11.02, 23:51
        Ciekawe refleksje, nie powiem. No ale to stare lata ... dzisiaj to co innego!
        Nawet dingo moze poruchac ... hehehe
        • borx Plesser, Artur, Xurek 22.11.02, 00:05
          Artur, na innym watku napisales "ze musili to robic aby nie zginac". Wtedy
          pomyslalem ze nie masz pojecia o ekonomii. Ale zanim ci to napisalem odpisales
          podajac refleksje ekonomiczne o wojnie. Widac ze znasz te sprawy.

          Xurek pisze przepieknie po niemiecku. Prosze nie trac czasu na tlumaczenie bo
          ci dopieprza twoimi wlasnymi slowami, szczegolnie jak bedzie typo.

          Plesser- a wiec jestes fachowcem i znasz rowniez sprawy pobytu. Ale wiesz co,
          ja wcale nie chcialbym robic na gruba z komradem z Chorzowa. Popatrz dookola
          siebie: jaki procent alkoholikow Slazakow widzisz? Cos mi sie wydaje ze ty
          jestes duzym wyjatkiem jako Slazak. Po pierwsze, umiesz ladnie pisac po polsku
          co jest nietypowe. Pyrsk!
          • gagapizda Re: Plesser, Artur, Xurek 22.11.02, 00:12
            borx napisa?(a):

            > Xurek pisze przepieknie po niemiecku.

            Tak, to typowe dla Slazaczek. To jest typ dupy co by oddala sie nawet
            kolorowemu ... co tu jeszcze mozna dodac? Szwajcarzy naprawde lubia
            Polakow, a szczegolnie mieszne malzenstwa z bambusami ... hehehe!
          • Gość: Artur ..........@ borx IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 01:39
            borx napisał(a):

            > Artur, na innym watku napisales "ze musili to robic aby nie zginac".

            .............nie ujelem tak dokladnie, to wersja uproszczona. ale jedno wiem,
            niezaleznie juz od Volksdeusch'ow (nie biore ich w obrone), podczas wojny
            ludzmi targaja lęki, strach, wowczas ich reakcje bywaja takie, ze nie poznaja
            sami siebie. Do tego dochodzi walka o przetrwanie i masz juz optymalny coctail
            na zwierzece zachowanie. Nie wszyscy jednak sa w stanie sie w cos takiego wczuć.


            Wtedy
            > pomyslalem ze nie masz pojecia o ekonomii. Ale zanim ci to napisalem
            odpisales
            > podajac refleksje ekonomiczne o wojnie. Widac ze znasz te sprawy.

            .............tak, znam, lecz nie chce o tym pisac.

            >
            > Xurek pisze przepieknie po niemiecku. Prosze nie trac czasu na tlumaczenie bo
            > ci dopieprza twoimi wlasnymi slowami, szczegolnie jak bedzie typo.
            >
            > Plesser- a wiec jestes fachowcem i znasz rowniez sprawy pobytu. Ale wiesz co,
            > ja wcale nie chcialbym robic na gruba z komradem z Chorzowa. Popatrz dookola
            > siebie: jaki procent alkoholikow Slazakow widzisz? Cos mi sie wydaje ze ty
            > jestes duzym wyjatkiem jako Slazak. Po pierwsze, umiesz ladnie pisac po
            polsku
            > co jest nietypowe. Pyrsk!
        • es77 Re: Polonia w Bundes 22.11.02, 00:11
          niezle swiatlo to ujales, aczkolwiek...
          Xurku czasu wiecej trza by zanalizowac co piszesz
          (generalnie rozpisujesz sie za duzo, gadatliwa wink
          troche przypomina mi to "kolezanki"
          ktore po raz 20-ty powtarzaly to samo; krociutko, kochana)
          przeczytam i ustosunkuje sie (czy Ci sie podoba czy nie)
          albo nie zrobie tego bo o P o l o n i e chodzi
          a nie o slazakow, "polskich" Niemcow, etc.
          pozdrowka dla Sabby z Kra..
          cos pewnie wymaszcze (albo i nie,
          moze sie zdarzyc, ze dzielo zycia zawola jak u Ballo)

          für jeden das passende Geschenk!w koncu Mikolaj za pasem!

          • swiatlo Re: Polonia w Bundes 22.11.02, 00:20
            es77 napisał:

            > niezle swiatlo to ujales, aczkolwiek...
            > Xurku czasu wiecej trza by zanalizowac co piszesz
            > (generalnie rozpisujesz sie za duzo, gadatliwa wink
            > troche przypomina mi to "kolezanki"
            > ktore po raz 20-ty powtarzaly to samo; krociutko, kochana)
            > przeczytam i ustosunkuje sie (czy Ci sie podoba czy nie)
            > albo nie zrobie tego bo o P o l o n i e chodzi
            > a nie o slazakow, "polskich" Niemcow, etc.
            > pozdrowka dla Sabby z Kra..
            > cos pewnie wymaszcze (albo i nie,
            > moze sie zdarzyc, ze dzielo zycia zawola jak u Ballo)
            >
            > für jeden das passende Geschenk!w koncu Mikolaj za pasem!
            >

            Jest to troche niegrzeczne wobec Polonii amerykanskiej aby nie tlumaczyc tekstu
            na polski. Chetnie bym tekst Xurka sam przeczytal.
            • Gość: jerseyboy Re: Polonia w Bundes IP: *.ipt.aol.com 22.11.02, 00:32

              !
              > >
              >
              > Jest to troche niegrzeczne wobec Polonii amerykanskiej aby nie tlumaczyc tekstu
              >
              > na polski. Chetnie bym tekst Xurka sam przeczytal.
              Zaladuj sobie jakis porzadny browser, tlumaczy teksty na wiele jezykow i z powrotem, sproboj `Opera`, jest za darmo
            • Gość: Siurek Re: Polonia w Bundes IP: *.sympatico.ca 22.11.02, 00:34
              Nie rupmy jaj ... tylko dlatego, ze jaks Szloznzaczka daje dupy bamusowi
              nie oznacza, ze Volks-Liste jest OK! Nie dajmy sie zwarjowac ...
              Jak mowia Szwaby, pieniadz smierdzi wszedzie tak samo!
          • Gość: Maria Re: Polonia w Bundes.... IP: *.dialo.tiscali.de 22.11.02, 08:58
            ...to ja! Choc nie naleze do zadnej organizacji polonijnej i nie chodze na
            polskie msze.
            Nie mam pochodzenia i nigdy go nie szukalam, bo i tak bym go nie znalazla.
            Do Niemiec trafilam przypadkowo, i nie przyjechalam tu prosto z Polski, a z
            innego kraju EU, w ktorym mieszkalam 2 lata.
            Przyjechalam do Niemiec w 1983 roku ze wszystkimi uprzedzeniami, jaki
            przecietny Polak zywil wtedy do tego kraju i do jezyka.
            Nie spodziewalam sie tez znalezc w Niemczech nic specjalnego oprocz
            stabilizacji i spokoju, ale to , co znalazlam, przeszlo moje najsmielsze
            oczekiwania.
            Zamieszkalam w malej wiosce na obrzezach wiekszego miasta i bylam wtedy jedyna
            Polka w typowo niemieckim srodowisku. Przyjeli mnie fantastycznie. Byli
            pomocni, zyczliwi, wciagneli mnie w ich zycie. Choc juz tam nie mieszkam, do
            tej pory utrzymuje kontakty z tymi ludzmi, i czuje , za mam wobec nich dlug
            wdziecznosci.
            Szybko sie zaaklimatyzowalam w tym srodowisku. Moja polskosc nigdy mi w niczym
            nie przeszkadzala, NIGDY w ciagu tych 19 lat nie czulam sie dyskryminowana.
            Mam kontakty z Polakami, tak z tymi "z pochodzeniem" jak i bez, tak z tymi ze
            Slaska, jak i z Pomorza.
            Uwazam, ze ludzie "z pochodzeniem" maja wiekszy problem niz ci "bez
            pochodzenia".
            Jest to problem wlasnej identyfikacji. Ci, ktorzy nie potrafia sami sobie
            przyznac , ze zdecydowali sie na szukanie "pochodzenia" wylacznie dla
            mozliwosci pozostania tu, bardziej wiedza kim sa. Natomiast ci, ktorzy probuja
            samym sobie udowodnic, ze sa Niemcami, i sami nie wiedza kim sa, wchodza
            konflikt sami z soba.

            Po 19 latach pobytu w Niemczech twierdze ciagle, ze jestem Polka mieszkajaca w
            Niemczech. Doceniam ten kraj i to, ze moge w nim zyc tak, jak mi sie podoba.
            • plesser Re: Polonia w Bundes.... 22.11.02, 09:05
              Uwazam, ze ludzie "z pochodzeniem" maja wiekszy problem niz ci "bez
              pochodzenia".
              Jest to problem wlasnej identyfikacji.

              Niemieckie badania spcologiczne to potwierdzaja. Mysle, ze duzo zalezy od tego
              za kogo dana osoba uwazala sie przed wyjazdem do Niemiec. Znam wielu, zwlaszcza
              ze starszego pokolenia, ktorzy byli Niemcami, tak sie czuli i dla ktorych
              decyzja o wyjezdzie, jak wczesniej wniosek o wpis na DVL, byly normalna sprawa.
              Jest wielu, ktorza uwazali sie za Slazakow i ich dotyczy w duzej mierze to, co
              napisalem powyzej (bezproblemowo). Najbolesniej sprawa wyglada z Polakami i
              tymi Slazakami, ktorzy slasko poczuli sie na skutek problemow z integracja w
              BRD. Jak wspomnialem- setki tysiecy ludzi i kazdy generalny wniosek bedzie
              bledny.
              • Gość: Artur .......kurcze Plesser IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 10:55

                ........az podskoczylem. wyjezdzasz z niemieckimi badaniami socjologicznymi.
                mnie osobiscie na te badania tylko pusty smiech bierze. przeciez oni gowno
                wiedza. to sa tylko statystyki! i zreszta tak nagiete i naciagniete, ze ci
                nawet, co je pisali nie zdaja sobie sprawy do jakiego stopnia. To mnie
                przypomina statystyki Arbeitsamt, niby bylo malo bezrobotnych...i nagle
                skandal, Arbeitsamt oszukiwal. glowy sie posypaly, a fakt jest faktem. Nie badz
                naiwna, ja juz nie jestem.

                majat pbywatelstwo niemieckie od samego poczatku masz wiecej drzwi otwartych w
                stosunku do tych na pobycie. Jak nie mam obywatelstwa i sam wiem jaka to
                roznica. nikt ci w tym kraju nie powie tego otwarcie, bo by to wywolalo
                skandal. a tego oczywiscie sie nie potrzebuje. Z innej strony faktem jest, ze
                wpierw sa swoji obywatele, a pozniej inni. Lecz niech to zostanie powiedziane
                otwarcie! czyli nabieranie wody w usta.
                Same swiadczenia socjalnie sa dla obywateli inne i nie dlatego, ze sa inne
                prawa, tylko, ze intern w urzedach sa takie dyrektywy. perfidnie bo nie mozna
                im nic udowodnic.
                Pozdr.

                • lalka_01 Re: .......kurcze Plesser 22.11.02, 11:05

                  > Same swiadczenia socjalnie sa dla obywateli inne i nie dlatego, ze sa inne
                  > prawa, tylko, ze intern w urzedach sa takie dyrektywy. perfidnie bo nie mozna
                  > im nic udowodnic.
                  > Pozdr.
                  Napisz prosze, o jakie swiadczenia socjalne chodzi, bo jakos nie zauwazylam...:-
                  ))))
                  A poza tym moim skromym zdaniem obywatel to troche inny rodzaj mieszkanca niz
                  gosc, nawet z wizami i legalna praca.

                  • plesser Re: .......kurcze Plesser 22.11.02, 11:07
                    Artur, tu nie chodzilo o status prawny!, tylko o badania dotyczace integracji/
                    adaptacji spolecznej Aussiedler vs Polacy smile
                  • Gość: Artur Re: .......no to prosze. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 11:33
                    > ))))
                    > A poza tym moim skromym zdaniem obywatel to troche inny rodzaj mieszkanca niz
                    > gosc, nawet z wizami i legalna praca.
                    >

                    no i o to chodzi!

                    Przyklad nr. 1:
                    hierarchia otrzymywania pracy. Niemcy dostana od Arbeitsamtu lepsze oferty
                    pracy, dla obcokrajowcow...nie ma.
                    Wpierw sa "rodowici",
                    pozniej pochodzeniowcy zalezy tez na jakim rodzaju uznanego pochodzenia
                    pozniej ci na Aufethalserlaubis (i tutaj tez sa ronice ograniczony czy tez nie)
                    dalej sa ci na Duldung
                    na koncu reszta "smieci"

                    Przyklad nr. 2:
                    Niemcy moga sobie siedziec na bezrobociu ile chca, obcokrajowiec...nie, bo
                    bedzie miec rozne inne problemy.

                    Przyklad nr. 3 i 4:
                    Socjal. ta sama zagrywka co z Arbeitsamtem. z ta roznica, ze niemiec dostanie
                    czasem nawet wiecej kasy na inne rzeczy i latwiej. urzednik pryncypialnie
                    rozmawia inaczej ze "swoim".

                    Obcokrajowcow to oni tu maja do roboty, a nie do opiepszania i utrzymywania.
                    Kto im bedzie asfaltowal ulice? czy pracowal w innych ponizajacych i malo
                    platnych pracach. niemcy maja takie Jobs gdzies i wola siedziec na bezrobociu.
                    Cwane no nie? czasem mam serdecznie dosyc tej podwojnej moralnosci. nam wolno,
                    wam nie.
                    Ale w sumie takie uklady panuja tez w innych krajach. Interesuje mnie tylko, co
                    oni zrobiliby bez obcokrajowcow?
                    • lalka_01 Re: .......no to prosze. 22.11.02, 12:15
                      A w polskim urzedzie pracy? Dla kogo jest najpierw oferta - dla POlaka, czy
                      mowiacego po polsku Rosjanina? Za to na czarnym rynku jest odwrotnie, bo
                      Rosjanin tanszy i solidniejszy. I co, nie akceptujesz tego?
                      Jasne, ja sie tez czasami wkurzam. Jak wtedy, gdy Niemcy powiedzieli, ze nie
                      akceptuja dokumentow od polskich ubezpieczycieli (bo Polacy je nagminnie
                      falszuja)i musielismy na poczatku pobytu zaplacic jakies gigantyczne
                      ubezpieczenie za naszego rzecha. Wtedy sobie siadam i mysle, jak to dobrze
                      obcokrajowcy maja w POlsce...Jak tolerancyjne sa polskie dzieci...Jak
                      powszechnie polscy urzednicy wladaja jezykami ludzi i aniolow...
                      I juz mi lepiej!
                      • Gość: Artur Re: .......no to prosze. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 12:27


                        .....dokladnie o to chodzi. nawet najlepsze przepisy i teorie zniszcza ludzie.
                        ech, w sumie nie chce mnie sie na ten temat pisac. wyniknie z tego dyskusja bez
                        konca, nic w efekcie nie dajaca.

                        teoretycznie, urzednik powinien postepowac wg. przepisow, ktorymi sam sie
                        zaslania, tak jednak nie jest. wydaje mnie sie, ze takie dyrektywy przychodza
                        ronolegle z paragrafami odgórnie. nic nie mozna udowodnic i swiat jest niby w
                        porzadku. jak juz napisalem jest to calkiem perfidna i wyrafinowana metoda
                        poruszania sie miedzy przepisami. czyzby objaw "policji obyczajowej"? po
                        niemiecku "Sitte"?
    • xurek Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 08:30
      Ja jestem Slazaczka, a przynajmniej za taka sie uwazam. Dla mnie Slazak, Polak
      i Niemiec to nie to samo. Twierdzenie, ze Slazacy byli przesladowani w Polsce
      (przynajmniej za moich czasow) byloby gruba przesada i nieprawda, tym niemniej
      zachowalo sie w pamieci tych pare dociknow, komentarzy, poblazliwych usmiechow,
      rownie rzadkich co bolesnych, ktore zupelnie wystarczyly, by dojsc do wniosku,
      ze to nie to samo. Tak samo sprawa ma sie w Niemczech – nie ma przesladowania,
      sa te same docinki i poblazliwe usmiechy, mniej wiecej w tej samej ilosci.

      Ksztaltowanie sie osobowosci Polaka, Niemca czy Slazaka przebiega inaczej i
      jest moim zdaniem w przypadku Slazaka, jak i wszystkich innych mniejszosci
      narodowych na swiecie, trudniejsze. Stopien utrudnienia jest indywidualny,
      zalezy od tego, jak cala rodzina ze swoja „slaskoscia“ sie obchodzi i na ile
      delikwent ma tentencje filozoficznego dzielenia wlosa na czworo. Poniewaz
      trudniej, nie zawsze i nie wszystkim cos sensownego we wszystkich dziedzinach
      zycia z tego wychodzi. Wiedzac to, staram sie „wybaczyc“ i zrozumiec, choc nie
      zawsze mi sie udaje i nieraz (vide dawna dyskusja z Alojsem) ponosi mnie
      fantazja ulanska i reaguje na slaskie „my to jedyni prawdziwi Niemcy“ rownie
      negatywnie i agresywnie jak wiekszosc Polakow.

      Moja rodzina jest bardzo roznorodna, sa w niej zolnierze Wehrmachtu,
      zamordowani w rosyjskich obozach jenieckich, zagazowani w Oswiecimiu i
      wywiezieni na roboty. Jest to taki uklad, w ktorym obojetnie w ktora
      patriotyczna strone bym sie nie zworcila, zawsze bede stala do kogos plecami. A
      ze masochista nie jestem, postanowilam odwrocic sie plecami do patriotyzmow.

      Decyzja wyjazdu nie byla pro-Niemiecka, tylko anty-Polska. Wtedy bylam zdania,
      ze jezeli zostane, to zaprzepaszcze jedyne co mam, czyli moje zycie. Wciaz
      jeszcze jestem zdania, ze wtedy kiedy ja podejmowalam byla jedyna sluszna.
      Niemcy byly ostatnim moliwym wyjsciem po zakonczonym fiaskiem sprobowaniu
      wszystkiego, co wchodzilo dla mnie w gre.

      Dylematy typu „zdrajczyni“ ciagnely sie w moich myslach przez cale lata,
      podsycane glownie przez „patriotycznych Polakow“, lacznie z moja mama. Dzisiaj
      jestem zdania, ze niewazne, gdzie sie zyje, tylko jak. Nie jest rowniez wazne,
      w jaki sposob dostalo sie do nowego miejsca zamieszkania, pod warunkiem, ze nie
      wyrzadzilo sie tym nikomu krzywdy.

      Uwazam, ze pod wplywem mojej decyzji nie ucierpialy ani Niemcy, ani Polska,
      wiec wszystko jest w porzadku. Problem „podszywania sie“ pod narodowosc
      niemiecka? To nie sa bajki ani naciagania, to sa fakty, ze generacja przed moim
      ojcem mowila po niemiecku rownie dobrze co po slasku a po polsku nie umiala
      wcale. Wiec jakiej byla narodowosci? Jakiej jestem ja? Poczuwam sie do poskiej,
      bo byt okresla swiadomosc a moj tam sie uksztaltowal, tym niemniej znam rowniez
      jezyk, historie i wspolczesnosc tej drugiej. A jezeli kiedys moje wnuki
      postanowia wrocic do Polski, bo tak bedzie korzystniej i wygrzebia w tym celu
      swoja polska babcie, uwazam ze tez jest w porzadku, pod warunkiem, ze wezma sie
      uczciwie do roboty i naucza co to znaczy byc Polakiem. Kim sie beda czuli, ich
      prywatna sprawa nie zmuszajaca/zabraniajaca do mieszkania tam czy gdzie
      indziej. Tak przynajmniej napisali w karcie praw czlowieka, ktorej wszyscy
      tutaj chyba sa zwolennikami?

      Xurek
      • plesser Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 09:10
        piknie zys to dziolcha napisola! smile
        Glück auf,
        Plesser
      • swiatlo Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 10:01
        Ciesze sie ze sa pozytywne posty na temat adaptacji Polakow w Niemczech.
        Moje doswiadczenia byly inne. Byc moze bylo to inne miejsce (Frankfurt), inny
        czas, inne przypadki losowe, inna motywacja adaptacji (Niemcy byly dla mnie
        krajem przejsciowym). I na tej zasadzie wyrobilem sobie poglad ze Niemcy nie
        sa krajem emigranckim. Byc moze dla Polakow nigdy nie wychodzacych z getta w
        Chicago takze Ameryka sie jawi jako hermetyczna i nieprzyjazna.
        Jednak w Ameryce w gazetach nie do pomyslenia sa zalaczniki do ogloszen "no
        foreigners". Na przyklad dotyczace kupna domow, rentowania mieszkan, itd.
        Tymczasem w gazetach niemieckich zdanie "keine auslander" jest (a przynajmniej
        bylo) nagminne. Moze sie to zmienilo ostatnio, nie wiem.
        Czy w niemieckiej firmie osoba z mocnym polskim akcentem moze byc mianowana
        kierownikiem grupy zlozonej wylacznie z Niemcow? Czy droga do profesjonalnej
        kariery w niemieckich korporacjach jest zupelnie wolna od uprzedzen
        pochodzeniowych? Czy jest podobnie z zatrudnianiem? Czy osoba polskiego
        pochodzenia, choc z niemieckim obywatelstwem, ma takie same mozliwosci
        kredytow bankowych jak rodowici Niemcy? Czy mowiac po polsku do rodziny wobec
        sluchajacej niemieckiej ekspedientki czy urzedniczki wzbudzisz jej sympatie?
        Czy chodzac po supermarkecie i rozmawiajac po polsku nie sciagniesz uwagi
        personelu, ktory natychmiast zacznie cie sledzic i patrzec na lapy? Czy
        niemieccy rodzice posla ich niemieckie dzieci do zespolu sportowego
        trenowanego przez ciebie, Polaka?
        Jezeli odpowiedz na te pytania jest "tak", to ja sie zrobie malutki i zaczne
        przepraszam ze zyje. I co wiecej, zrobie to z entuzjazmem.


        • xurek Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 10:30
          Czesc Swiatlo

          > Jednak w Ameryce w gazetach nie do pomyslenia sa zalaczniki do ogloszen "no
          > foreigners". Na przyklad dotyczace kupna domow, rentowania mieszkan, itd.
          > Tymczasem w gazetach niemieckich zdanie "keine auslander" jest (a rzynajmniej
          > bylo) nagminne.

          Nagminne to duza przesada, istniejace do dzisiaj i owszem. Nie tylko w
          Niemczech, we wszystkich mi blizej znanych krajach europejskich. Nie mozesz
          prownywac Ameryki, ktora zrodzila sie jako konglomerat wielonarodowy do krajow
          Europejskich, glowie mononarodowych i to od wielu stuleci. Niechec do
          cudzoziemcow ma bardzo rozne przyczyny, nieraz wcale nie "rasistowskie", tylko
          jak np. w Szwajcarii wygodnickie (tego typu wzmianki, brzmiace jednakze "nur
          Schweizer" dotycza czasem ogloszen o pracy.

          > Czy w niemieckiej firmie osoba z mocnym polskim akcentem moze byc mianowana
          > kierownikiem grupy zlozonej wylacznie z Niemcow?
          Ja zostalam (grupa miala tez w sobie Amerykanow i jedna Francuzke), kumpel
          Superspec od projektowania urzadzen do przetwortswa ropy rowniez, wielu nie,
          ale glownie z racji tego, ze jak sie przedstawiasz tak cie widza i jak sam masz
          kompleksy to sie na szefa niczego i nigdzie nie nadajesz. Jest z pewnoscia
          trudniej niz w Ameryce.


          >Czy droga do profesjonalnej kariery w niemieckich korporacjach jest zupelnie
          >wolna od uprzedzen pochodzeniowych?

          Dorga do "wielkich karier" jest znacznie bardziej "wolna" niz do srednich, bo
          decyduja ludzie o innym formacie i innej (nie istniejacej) percepcji
          narodowosciowej. Kariera srednia jest mozliwa, bardzo dobra znajomosc pisanego
          niemieckiego czesto konieczna.


          >Czy jest podobnie z zatrudnianiem?
          Wiekszosc znanych mi Polakow pracuje w swoich zawodach, paru pracuje na
          tasmach, bo lepiej placa albo zbyt sie boja rzucic na niepewny nurt szukania
          bardziej odpowiedzialnej pracy i zrezygnowania z tego, co maja.

          >Czy osoba polskiego pochodzenia, choc z niemieckim obywatelstwem, ma takie
          same mozliwosci kredytow bankowych jak rodowici Niemcy?

          Ci z "Volkslisty" nieraz lepsze, reszta dokdladnie takie same. Licza sie
          zarobki i zabezpieczenia splaty a nie pochodzenie. Banki na calym swiecie sa
          wysoce nierasistowskie.

          > Czy mowiac po polsku do rodziny wobec
          > sluchajacej niemieckiej ekspedientki czy urzedniczki wzbudzisz jej sympatie?

          Nie. Albo bedzie jej to obojetne, albo odbierze to negatywnie. Napewno jakis
          wyjatek potwierdza ta regule.

          > Czy chodzac po supermarkecie i rozmawiajac po polsku nie sciagniesz uwagi
          > personelu, ktory natychmiast zacznie cie sledzic i patrzec na lapy?

          Bardzo rzadko, sklepy sa albo za duze, zeby kogos to wzruszalo, albo na tyle
          elitarne/drogie, ze ekspedientki wiedza, iz nikt bez kasy do nich nie wchodzi.
          Tutaj tez pewnie znajda sie wyjatki potwierdzajace....

          > Czy niemieccy rodzice posla ich niemieckie dzieci do zespolu sportowego
          > trenowanego przez ciebie, Polaka?

          Tak, jezeli masz osiagi. Posla rowniez do zespolu kierowanego przez Murzyna,
          jezeli ma osiagi.

          A tak ogolnie, to wiecej zalezy od osobowosci niz narodowosci. Wszedzie na
          swiecie.

          Xurek
        • beny5 Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 11:06
          Hej ja Ci odpisze, jesli pozwolisz

          > Ciesze sie ze sa pozytywne posty na temat adaptacji Polakow w Niemczech.

          takim pozytywnym akcetem moze byc i moja historia (2 lata w "D", na tak zwanej
          zielonej karcie dla informatykow)

          > Moje doswiadczenia byly inne. Byc moze bylo to inne miejsce (Frankfurt), inny

          Wlasnie mieszkam 15 kilometrow od Frankfurtu/M

          > czas, inne przypadki losowe, inna motywacja adaptacji (Niemcy byly dla mnie
          > krajem przejsciowym). I na tej zasadzie wyrobilem sobie poglad ze Niemcy nie
          > sa krajem emigranckim.

          Albo to byly inne czasy, albo twoje podejscie bylo bledne.

          > Tymczasem w gazetach niemieckich zdanie "keine auslander" jest (a
          > przynajmniej

          nie zauwazylem

          > bylo) nagminne. Moze sie to zmienilo ostatnio, nie wiem.

          chyba i to duzo

          > Czy w niemieckiej firmie osoba z mocnym polskim akcentem moze byc mianowana
          > kierownikiem grupy zlozonej wylacznie z Niemcow? Czy droga do profesjonalnej
          > kariery w niemieckich korporacjach jest zupelnie wolna od uprzedzen
          > pochodzeniowych?

          ja jestem tego przykladem - z zadnym niemieckim (na poziomie wy wziasc i wy to
          zrobic aber sofort wink )
          jestem na kierowniczym stanowisku (jezykami firmowymi sa angielski i francuski)

          > Czy jest podobnie z zatrudnianiem? Czy osoba polskiego
          > pochodzenia, choc z niemieckim obywatelstwem, ma takie same mozliwosci
          > kredytow bankowych jak rodowici Niemcy?

          No nie wiem, ale ja sie nie moge uwolnic od swojego (przydzielonego do mnie
          daradzcy bankowego, raz w tygodniu mam telefon, jak sie czuje i czy moze juz
          zdecydowalem sie na dom, albo auto chce zmienic, bo on mi chetnie by pomog, a
          czy jestem ubezpieczony i tak dalej. Nawiasem mowiac ten doradca zmienil sie
          jakis czas temu, a poprzedni mial zone ze slaska - nie nie mowil po polsku)

          > Czy mowiac po polsku do rodziny wobec
          > sluchajacej niemieckiej ekspedientki czy urzedniczki wzbudzisz jej sympatie?

          a co mnie to obchodzi - ona jest w pracy a ja place jej wynagrodzenie przez
          podatki lub zakup towarow - ma byc urzedowo grzeczna sprawna i uprzejma, a jak
          mi sie nie spodoba to wzywam kierownika i swoim lamanym niemieckim zjade go
          rowno. Pomijajac fakt ze nie pamietam juz kiedy widzialem Niemke za kasa, albo
          Tania, albo Jolka albo ina Shakira.

          > Czy chodzac po supermarkecie i rozmawiajac po polsku nie sciagniesz uwagi
          > personelu, ktory natychmiast zacznie cie sledzic i patrzec na lapy?

          hehehe, maja za duzo a(A?)rabusow, zeby sie Polakami przejmowac. A serio nam
          wszystkim patrza na lapy, kamer w sklepach w Kanadzie nie ma?

          Moje dziecko jak wleci w polki z zabawkami to tyko wiory z pudelek leca -
          zreszta jak kazde inne dziecko. Patrze co by se tylko krzywdy nie zrobilo.
          Pomijajc fakt ze jak mam z dzieckiem rozmawiac po niemiecku!?! Niemieckiego to
          ono sie uczy w przedszkolu. To znaczy nie wiem kto kogo uczy, bo ostanio pani z
          przedszkola wydukala dzien dobry i do widzenia. Ciekawe od kogo sie nauczyla? I
          do zony moze mam mowic ja, gut, ja, tiefe, noch tiefe? Zartujesz!

          > Czy niemieccy rodzice posla ich niemieckie dzieci do zespolu sportowego
          > trenowanego przez ciebie, Polaka?
          tego nie wiem, wiem natomiast ze polska nianka ma duze wziecie i dla wlasnego
          dziecka musze wynajmowac niemiecka smile

          > Jezeli odpowiedz na te pytania jest "tak", to ja sie zrobie malutki i zaczne
          > przepraszam ze zyje. I co wiecej, zrobie to z entuzjazmem.

          Duzo wody w Menie uplynelo chyba od twojej wizyty. A cierpisz na to co i ja
          tyle ze ja sie troche wyleczylem. Cierpisz na tak przeze mnie zwany syndrom
          Janka Klosa lub Czterech pancernych. Niemiec musi byc zly i okrutny, a jego
          dziadek mordowal mojego. Przyklad zboczenia - widzialem ostatnio taki traktor
          wciagnacy przyczepe z robotnikami, z daleka jak zobaczylem - pierwsza mysl jaka
          mi przyszla o Bauer ciagnie polskich (przymusowych) robotnikow do pracy -
          hehehe. Oczywiscie jechali jacys ludzie na dozynki chlejac piwo, spiewajac itd
          (moze i byli miedzy nimi Polacy) - liczy sie pierwsza mysl. Drugi przyklad -
          awaria gazociagu - pierwsza mysl no coz dzisiaj beda mieli slaby przerob w
          obozie - brak gazu. To jest zboczenie wynikajace z prania mozgow, ktore nam
          nasze panstwo urzadzilo. Tyle ze to przechodzi z czasem.

          Mam wspanialych kolegow i kolezanki, pomagaja mi w niemieckim, a i smieja sie
          szczerze z moich bledow, moja sekretarka jak trzeba (a trzeba) poprawia
          niemieckie pisma i juz. Opowiadaja sobie, i mi "polish jokes" a ja im opowiadam
          o glupim Niemcu.

          Jakas mloda cipka cos tam marudzila ze jej sie Polacy nie podobaja bo cos tam,
          siadlem sobie poldopkiem na jej biureczku i stwierdzilem ze szkoda ze jest taka
          mloda bo nie pamieta jak Polska flaga powiewala na Bramie Brandenburskiej w
          Berlinie. Zamknela sie i wiecej geby nie otwierala. To jest przyklad ze po
          pierwsze na calym swiecie rozne nacje sie nie kochaja, a dwa ze nie nalezy
          sobie robic z tego problemu.

          We wspolczesnym nromalnym cywilizowanym swiecie licza sie twoje umiejetnosci, a
          nie twoj Muttersprache. A jak sie nie podoba to sobie pojade gdzie indziej.

          Czasy w ktorych bales sie otworzyc buzie po polsku chyba minely juz
          bezpowrotnie.

          Acha urudzilem sie na Slasku, czuje sie Slazakiem, mimo ze nie mowie gwara i ze
          moi rodzice nie pochodza ze Slaska! Widzisz w sprawach patriotyzmu wyznaje
          zasade swojego malego Heimat'u.

          Mam nadzieje ze w Kanadzie nie miales takich zlych doswiadczen jak w tych
          hitlerowskich niemczech wink
          • Gość: sabba Do beny i swiatlo IP: *.Herder.Uni-Marburg.DE 22.11.02, 11:15
            Widze ze bylismyy/jestesmy sasiadami, gdzie byliscie/jestescie? Ja mieszkam w Marburgu, to niedaleko od FfaMsmile))
            Mzawkowe pozdr.
            • beny5 Re: Do beny i swiatlo 23.11.02, 01:16
              Gość portalu: sabba napisał:

              > Widze ze bylismyy/jestesmy sasiadami, gdzie byliscie/jestescie? Ja mieszkam
              > w Marburgu, to niedaleko od FfaMsmile))
              > Mzawkowe pozdr.

              Bad Homburg, napisz do mnie na maila lub zajrzyj tutaj :
              www.polonia-it.org
        • ro-bert Re: Polonia w Niemczech - do Swiatla 22.11.02, 13:21
          swiatlo napisał:

          > Ciesze sie ze sa pozytywne posty na temat adaptacji Polakow w Niemczech.
          > Moje doswiadczenia byly inne. Byc moze bylo to inne miejsce (Frankfurt),
          > inny
          > czas, inne przypadki losowe, inna motywacja adaptacji (Niemcy byly dla mnie
          > krajem przejsciowym). I na tej zasadzie wyrobilem sobie poglad ze Niemcy nie
          > sa krajem emigranckim.

          Ciekawe jakie wyrobilbys sobie zdanie np. o USA w analogicznej sytuacji (slaba
          albo zadna znajomosc jezyka i realiow, swiadomosc, iz to tylko przejsciowy
          pobyt itp)


          Byc moze dla Polakow nigdy nie wychodzacych z getta w
          > Chicago takze Ameryka sie jawi jako hermetyczna i nieprzyjazna.
          > Jednak w Ameryce w gazetach nie do pomyslenia sa zalaczniki do ogloszen "no
          > foreigners". Na przyklad dotyczace kupna domow, rentowania mieszkan, itd.
          > Tymczasem w gazetach niemieckich zdanie "keine auslander" jest (a
          przynajmniej
          > bylo) nagminne. Moze sie to zmienilo ostatnio, nie wiem.

          Jesli ostatnio wg Ciebie to 12 lat, to moge sie z Toba zgodzic (od 12 lat
          wlasnie tu jestem i z tym sie nie spotkalem)

          > Czy w niemieckiej firmie osoba z mocnym polskim akcentem moze byc mianowana
          > kierownikiem grupy zlozonej wylacznie z Niemcow?

          Tak! Jestem jednym z przykladow. W firmie mowi sie tylko po niemiecku,
          przelozeni Niemcy,podwladni tez tylko Niemcy. Mojego akcentu nie pozbede sie
          chyba nigdy.


          Czy droga do profesjonalnej
          > kariery w niemieckich korporacjach jest zupelnie wolna od uprzedzen
          > pochodzeniowych?

          Chyba nie. Tak samo zreszta jak i na calym swiecie. Powiedz czy w USA np w tej
          chwili zatrudnia sie chetnie obywateli pochodzenia arabskiego?

          > Czy jest podobnie z zatrudnianiem?

          Dokladnie to samo. Jesli masz predyspozycje, umiejetnosci i wiedze to kraj
          Twojego urodzenia nie gra wiekszej roli.


          > Czy osoba polskiego
          > pochodzenia, choc z niemieckim obywatelstwem, ma takie same mozliwosci
          > kredytow bankowych jak rodowici Niemcy?

          Absolutnie tak! Biorac kredyt na dom zasiegalem miedzy innymi informacji u
          kolegow z pracy (Niemcy) i wszyscy zgodnie potwierdzali, iz taki duzy i
          dlugoterminowy kredyt mozna dostac tylko majac okolo 30% wlasnego kapitalu.
          Mina mi zrzedla bo niestety tych 30% nie mialem. Pomimo tego poszedlem do
          banku po porade i... dom stoi juz od przeszlo roku.


          > Czy mowiac po polsku do rodziny wobec
          > sluchajacej niemieckiej ekspedientki czy urzedniczki wzbudzisz jej sympatie?

          Do sklepu nie ide po to aby wzbudzac sympatie ekspedientek. Bedac w
          towarzystwie (nie tylko Niemcy), ktore mowi innym jezykiem niz moj ojczysty,
          staram sie zawsze dostosowac gdyz wg mnie nalezy to do dobrego wychowania.
          Poza tym staram sie obracac wsrod takich ludzi, ktorzy z kolei sa w stanie
          zrozumiec jesli ktos mowi w innym jezyku niz ich wlasny.


          > Czy chodzac po supermarkecie i rozmawiajac po polsku nie sciagniesz uwagi
          > personelu, ktory natychmiast zacznie cie sledzic i patrzec na lapy?

          To bylo chyba naprawde dawno temu jak byles w Niemczech. Owszem wzbudzisz ich
          uwage ale raczej strojem i zachowaniem dosc "charakterystycznym" dla
          wiekszosci ludzi, ktorzy przyjechali prosto z Polski (takim chyba wlasnie
          byles Ty w czasie Twojego pobytu tutaj)

          Czy
          > niemieccy rodzice posla ich niemieckie dzieci do zespolu sportowego
          > trenowanego przez ciebie, Polaka?

          Jak najbardziej! W naszej lokalnej druzynie hokeja na lodzie trener jest
          kanadyjczykiem a chyba z pieciu czolowych zawodnikow to Polacy. Wlasnie oni
          maja najwiecej fanow wsrod niemieckiej publicznosci.

          > Jezeli odpowiedz na te pytania jest "tak", to ja sie zrobie malutki i zaczne
          > przepraszam ze zyje. I co wiecej, zrobie to z entuzjazmem.

          Nie wymagam abys sie robil "malutki". To nic nikomu nie da. Moze jednak
          sprobowalbys przestac w swoich osadachopierac sie na stereotypach. To bay
          naprawde wiele zmienilo!

          robert
          >
          >
        • Gość: Maria Swiatlo- wpadnij do nas, zapraszamy! IP: *.dialo.tiscali.de 22.11.02, 17:25
          swiatlo napisał:

          Przyjedz i sam sie przekonaj! Na ulicach i we wszystkich miejscach publicznych
          mozesz mowic po polsku czy po angielsku, jak ci sie podoba.

          > Czy w niemieckiej firmie osoba z mocnym polskim akcentem moze byc mianowana
          > kierownikiem grupy zlozonej wylacznie z Niemcow?

          W mojej parafii do ktorej uczeszcza 90% Niemcow jest juz drugi wikary z Polski.
          Kazania glosi z bardzo mocnym polskim akcentem, mimo to ma bardzo dobra opinie
          wsrod parafian, ktorzy nie mogac wymowic jego nazwiska pelnego "rz" i szcz"
          nazywaja go "Pater Adam"

          > Czy droga do profesjonalnej
          > kariery w niemieckich korporacjach jest zupelnie wolna od uprzedzen
          > pochodzeniowych?

          A w USA jest "zupelnie wolna"?

          > Czy jest podobnie z zatrudnianiem?

          W Niemczech, jak i chyba w wiekszosci krajow EU prawo do pracy maja najpierw
          obywatele.
          Uprzedzenia dot. pochodzenia przy zatrudnianiu? Roznie moze byc, ale jak widze
          ilu obcokrajowcow pracuje w bankach, w szpitalach, w handlu, w gastronomii to
          nie wydaje mi sie, zeby byl to problem.

          > Czy osoba polskiego
          > pochodzenia, choc z niemieckim obywatelstwem, ma takie same mozliwosci
          > kredytow bankowych jak rodowici Niemcy?

          TAAAAK!

          > Czy mowiac po polsku do rodziny wobec
          > sluchajacej niemieckiej ekspedientki czy urzedniczki wzbudzisz jej sympatie?

          Uwazasz, ze ekspedientka czy urzedniczka jest w stanie odroznic jezyk polski od
          rosyjskiego, czeskiego, rumunskiego , serbsko- chorwackiego czy jeszcze innego?
          W Niemczech prawie co dziesiaty czlowiek to obcokrajowiec. Myslisz, ze
          ekspedienki juz daaawno sie do tego nie przyzwyczaily?

          > Czy chodzac po supermarkecie i rozmawiajac po polsku nie sciagniesz uwagi
          > personelu, ktory natychmiast zacznie cie sledzic i patrzec na lapy?

          Jak wyzej- musieliby patrzec na lapy co dziesiatemu statystycznemu klientowi.
          Myslisz ze im to w ogole do glowy przychodzi?

          > Czy
          > niemieccy rodzice posla ich niemieckie dzieci do zespolu sportowego
          > trenowanego przez ciebie, Polaka?

          Nie znam zadnego polskiego trenera, ale moja kolezanka, Polka, uczy gry na
          pianinie niemieckie dzieci.

          > Jezeli odpowiedz na te pytania jest "tak", to ja sie zrobie malutki i zaczne
          > przepraszam ze zyje. I co wiecej, zrobie to z entuzjazmem.

          Nie rob sie malutki! W nastepnej podrozy do Polski zatrzymaj sie na pare dni we
          Frankfurcie lub Berlinie. A potem powiedz nam, czy to Niemcy sie przez ten czas
          zmienily, czy to Ty, Twoja swiadomosc sie zmienila. Przez te lata w USA
          zgromadziles z pewnoscia wystarczajaco duzo doswiadczen, zeby czuc sie teraz o
          wiele pewniejszym siebie niz w pierwszych miesiacach emigracji.
          I wlasnie to powinno Ci pomoc dostrzec, ze NIKT cie na ulicy palcem nie wytyka,
          ze nikogo wlasciwie nie obchodzi skad ty jestes i jakim jezykiem mowisz.

          Jak zobacze, ze nagle u nas tak sie jasno, jasno zrobilo, to pomysle sobie:
          "O, Swiatlo do Niemiec z wizyta przyjechal!" I bede sie cieszyc.
          • swiatlo Re: Swiatlo- wpadnij do nas, zapraszamy! 22.11.02, 18:15
            Gość portalu: Maria napisał:

            > Jak zobacze, ze nagle u nas tak sie jasno, jasno zrobilo, to pomysle sobie:
            > "O, Swiatlo do Niemiec z wizyta przyjechal!" I bede sie cieszyc.

            Hahahaha!
            Oswiadczam ze robie sie malutki. Robie to z entuzjazmem.
            Albo zmieniam sobie nick na "Ciemnosc" smile
            • Gość: sIBYLLE A ja - mimo wszystko poprosze o..... IP: *.dip.t-dialin.net 22.11.02, 19:15

              " mehr Licht !" - ( Johannes Wolfgang von Goethe)
              (wiecej swiatla )

              To nie jest zadna zlosliwosc z mojej strony.

              Uwazam jednak, ze Twoje przejsciowe doswiadczenia w Niemczech z przed lat
              kilkunastu (!!!),
              w niewyjasnionej sytuacji emigracyjnej i prawdopodobnie z polskim kompleksem
              nizszosci wobec wlasnie Niemcow ,( nie oburzaj sie, tylko zastanow sie nad tym/,
              uksztaltowaly Twoja, opinie o Niemcach.

              Moja opinie pisze jako obywatelka niemiecka , narodowosci czysto polskiej!












              • Gość: Artur @ Sibille IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 19:42


                ........sluchaj Sibille, jestem Selbstaendiger w Niemczech, gdybym Tobie
                opowiedzial co i jak sie mowi w pewnych kregach, szybko zmienilasbys zdanie.Ten
                twoj niem. paszport, he he, to formalnosc urzedowa. Dla rodowitych Niemcow, z
                Niemiec zach., jestesmy skazeni komuna, i to do tego Polakami. Akceptuje sie
                nas tutaj, jasne. Ceni gdy mamy wyksztalcenie, idzie sie nawet do łóżka,
                dlaczego nie. Czasem nawet slub, sa niemcy, ktorzy nie lubia Niemcow. Lub z
                wygodnictwa biora obcokrajowcow za malzonkow np. z braku powodzenia. Jednak
                pozostaje, gdzies gleboko to troche "etwas". Umiem czytac miedzy wierszami.
                powiedzmy tez mnie sie traktuje jak "swojego". Tylko, ze czuje sie czasem jak
                zaadoptowany syn wrodzinie, Rodzice niby kochaja, ale dla reszty rodziny
                pozostaje jednakze zawsze zaadoptowany. Tak to juz jest. Mysle, ze teoria
                z "przydzielonym" obywatelstwem, ktora sobie wymyslilas? hm, smile bardziej
                potrzebujesz ty (czy my) niz ONI. Ale grajmy tak jak nic nie bylo. to chyba
                nawet lepiej. Podobne zeczy znajdziesz tez w innych krajach. Nawet wUSA, zawsze
                znajdzie sie jakis, ktory ci powie "TY jestes amerykanin, emigrant jestes, nic
                innego. Ja to jestem amerykanin z dziada pradziada". I co mozesz takiemu
                powiedziec?
                Nie lubie sie osobiscie w takie dyskusje pakowac, w koncu nie wiadomo kto ma
                racje, racji jest wiele, zalezy tylko w ktora sie wierzy. A to juz kazdego
                osobista sprawa.
                Nie obraz sie na mnie, jezeli moze dobralem twardy slow, lecz to taki moj styl.

                • borx Artur 22.11.02, 20:05
                  wielce prawdziwe slowa. W USA dopiero TRZECIE pokolenie Polakow ma jako tako
                  normalnie. Do tej pory juz zapomnieli myslenie ze starego kraju i...
                  • swiatlo Re: Artur 22.11.02, 20:25
                    borx napisała:

                    > wielce prawdziwe slowa. W USA dopiero TRZECIE pokolenie Polakow ma jako tako
                    > normalnie. Do tej pory juz zapomnieli myslenie ze starego kraju i...

                    Nieprawda, nieprawda. Jedynym problemem, jaki dzieli Polakow, lub w ogole
                    imigrantow w USA od reszty, to tylko i wylacznie akcent. Nikt tutaj na
                    pochodzenie czy nazwisko nie patrzy.
                    Dlatego jedynym pokoleniem "innym" jest pokolenie pierwsze, a to tylko dlatego
                    ze mowi akcentem. Juz twoje dzieci, nawet jesli sie urodzily w Polsce, jesli
                    nie maja akcentu to sa takimi samymi Amerykanami w 100% jak John Smith.
                    • Gość: Artur ......czy aby IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.11.02, 20:38
                      sa takimi samymi Amerykanami w 100% jak John Smith.


                      takimi samymi jak John Smith z zadupia w Texasie?
          • borx Mario, 22.11.02, 20:01
            w USA w zatrudnieniu jest jedna zasadnicza roznica: urzad zatrudnienia to jest
            tylko do dania pieniedzy albo ich odmowienia. W poszukiwaniu czy posredniczeniu
            w znalezieniu pracy nic praktycznie nie znacza. Jakis tam syfiasty Job Bank co
            prowadza to w zasadzie dla podstawowych prac malo platnych. Nikt normalny nie
            dostal przez nich pracy. Ale tez i nie szkodza.
            W Niemczech natomiast to sa wielkie sk w tych Arbeitsamtach i sa to male
            ksiestewka udzielne. Szczegolnie nakopia tym spoza.

            Zrobienie kariery w USA? Sa ograniczenia bo jak szef jest xenofobik to tak leci
            w dol. ALe zaraz jest druga firma ktora ma to w d. i placi 2 razy wiecej i
            zatrudnia. Malo, szanuja europejczykow i zatrudniaja ich zeby 'zmieniac'
            sytuacje w pracy - na lepsza. To jakos tak leci naturalnie bez przymusu.

            Europa to maly kraj (!) i takie sa tez zwyczaje. Uwazam, ze Niemcy jeszcze
            lepiej sobie z ta ksenofobia poradzily niz pozostale kraje swiata. Naprawde
            widac ze pracowali 50 lat zeby zmienic oblicze. Zlosliwi mowia o owczej
            skorze... Czytso, ladnie, rowno w miare podzielone. Jakies tam socjalne sprawy
            o ktorych sladu w USA. USA to taki raj na ziemi w porownaniu z reszta swiata.
            Niemcy to miejsce gdzie Polakom moze byc bardzo dobrze. ALe nie wszystkim -
            podobnie jak w USA.
    • Gość: jan.kran Re: Polonia w Niemczech IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 22.11.02, 09:39
      Mam dokladnie takie doswiadczenia jak Maria. w 1985 roku przyjechalam do
      Niemiec po dwuletnim pobycie we Francji i z francuskim paszportem. Mieszkalam przez 12 lat w malych bawarskich wioskach. Przez ten czas poznalam tylko jedna polska rodzine, bo Polakow tam po prostu nie bylo. Przez ten czas dwa razy odczulam niechec z racji, ze jestem Polka. Moje dzieci byly w pelni akceptowane.
      Jestem z Wroclawia i bardzo niewiele wiedzialm na temat przeszlosci mojego miasta Kupilam sobie wiele ksiazek na ten temat. Wiele razy zdarzaly mi sie takie historie: Przychodzila niemiecka sasiadka i ogladajac moje ksiazki mowila:
      Breslau? Mama( Tato) sa stamtad. Za jakis czas telefon: Ursula wpadnij na Kafee
      und Kuchen tylko wez te ksiazki o Breslau. Szlam z wizyta i spotykalam
      Rodzicow z ktorymi ogladalismy wspolnie ksiazki snujac wspomnienia.Bylo to
      bardzo przyjemne i nie mialam wrazenia.chca tam wrocic.
      • lalka_01 Re: Polonia w Niemczech 22.11.02, 10:39
        Od dwoch lat mieszkam w malym badenskim miescie. Tylko raz spotkalam sie z
        nieprzyjemna sytuacja w sklepie, zreszta sprzedawca do tej pory na moj widok
        sie czerwieni i przepraszal mnie juz 5 razy. Nikt nigdy mnie nie odtracal, z
        trojki moich dzieci tylko jedno i tylko raz zostalo w szkole upokorzone. Efekt
        byl zadziwiajacy - na zebraniu rodzicow Niemcy podniesli wielki krzyk i zmusili
        praktycznie wychowawczynie do usuniecia tego chlopaka z klasy (trafil do szkoly
        specjalnej, nie byl to jego jedyny grzech, ale on przewazyl szale). MOj maz
        (Polak)jest szefem zespolu, w ktorym pracuja Niemcy i nikomu to nie przeszkadza.

        Co do sprawy tozsamosci, to nie bede pewnie odkrywcza, gdy napisze, ze kazdy
        przypadek nalezy oceniac indywidualnie i zadne generalizowanie nie ma
        najmniejszego sensu. Przyklad kolezanki Slazaczki piszacej w obu jezykach
        rownie pieknie i interesujaco jest tego wymownym przykladem...
        • Gość: sabba Re: Polonia w Niemczech IP: *.Herder.Uni-Marburg.DE 22.11.02, 11:08
          Zyjac w Polsce napotkalam na swoje drodze ani jednego Slazaka, tzn. Moze ktos takowym byl, ale nie bylam tego
          swiadoma, a ten ktos sie tym nie chwalil ani szczycil. Dopiero tutaj, w Niemczech: znam ludzi, glownie wroclawiakow
          ale nie tylko, ktorzy po wojnie zostali w Pl z roznych powodow i wyjechali duzo pozniej, lub tacy ktorzy wyjechali po
          wojnie lub w czasie wojny zostali przez Ruskow wyproszeni da zachod. Ci ludzie do konca zachowuja pamiec i mile
          wspomnienia (mimi wojny, opuszczenia i wypedzenia) z tamtych dni, z kraju dziecinstwa i mlodosci, podobnie jak my
          tesknimy do Polski, terenow gdzie wychowalismy sie i spedzilismy bardziej lub mniej szczesliwe dziecinsto.

          Ci ludzie, Niemcy, ktorzy w ramach wysiedlania trafili do tych "prawdziwych" Niemiec wspominaja mile Polakow,
          ktoryc mieli za sasiadow, przyjaciol czy czlonkow rodziny. Ci, ktorzy wyjachali pozniej, dobrowolnie i na pochodzenie,
          po czesci sa bardziej Polakami, choc polskiego musieli sie (jesli jeszcze nie mieli szczescia umiec) dopiero uczyc. Dla
          tych ludzi, zawsze bylam ja, jak czlowiek traktowana, nie jako Polka, choc z Polski smile) Maslo maslane, ale mysle ze
          wiece o co chodzi. Nie bylo nigdy zadnych animozji i wywyzszania sie, byl tylko zal, ze historia tak pokierowala ich
          losami a nie inaczej. Tak jak mowi Xurek, czesc sie zintergrowala i mierzac wysoko (a moze po rpsotu mierzac do
          swoich normalnych pulapow) pracowalo w swoich zawodach robilo kariery, inni osiadali na laurach, twierdzac ze "i
          tak do niczego wiecej nie dojda a to co maja jest o wiele lepsze niz w PL wiec po co im wiecej".

          "Znalazlam" sobie tuaj, taka przyszywana babcie, Slazaczke, z Breslau, ktora wlasnie wypedzili stamtad. Wypedzono
          ich cala rodzina wtedy, w zimie, cudem zanlezli sie wszyscy, ale nie wszyscy przezyli. Ona nazywala mnie swoja
          wnuczka a ja ja moja babcia. Opowiadalo mi wiele o Wroclawiu wtedy, przed wojna, potrafila powiedziec co gdzie
          stalo na Rynku, gdzie byl jaki sklep. Widzialam starenki film przedwojenny, ktory nakrecila wtedy we Wroclawiu, jej
          rodzine, meza, dom w ktorym mieszkali. To byla wielka prawdziwa lekcja historii dla mnie, ta znajomosc z nia. I lekcja
          tolerancji oraz potwierdzenie tego, ze za najwiekszymi krzywdami wyrzadzone czlwioekowi nie stoja narodowosci
          tylko ludzie. A ludzie sa rozni.
          Pozdr.
          • beny5 Re: Polonia w Niemczech 22.11.02, 11:16
            Gość portalu: sabba napisał(a):

            > "Znalazlam" sobie tuaj, taka przyszywana babcie, Slazaczke, z Breslau, ktora
            > wlasnie wypedzili stamtad. Wypedzono ich cala rodzina wtedy, w zimie, cudem
            > zanlezli sie wszyscy, ale nie wszyscy pr

            Ja tez znalazlem przyszywana Oma'e dla mojej corki. "babcia" Pochodzi z
            Krolewca, a jej maz to niemiecki Kaszub. Jak sie dowiedzila ze chce zmienic
            mieszkanie bo mi leje sie z dachu, sama zalatwila dekarza i inne sprawy zebym
            zostal. Pokazuja mi stare mapy, dokumenty, chileiby wrocic do swoich miesj
            urodzin i dziecinstwa, ale nie po to aby ktos im cos oddawal, tylko po to aby
            zobaczyc to jeszcze raz na wlasne oczy. Maja bardzo dzrowe podejscie do histori
            i mnie i mojej rodziny jako Polakow!

            A ja sie ich nie pytam czy on sluzyl w SS czy w wermachcie - ot i juz.
            • jan.kran Re: Polonia w Niemczech 22.11.02, 12:05
              Po tych kilku normalnych postach nastroj mi sie poprawil o 100 procent.
              Jak kretynka zaczelam dyskusje o Niemcach na Unii Europejskiej i wlos
              mi sie zjezyl. Moja corka chce studiowac w Polsce, kocha Polske
              tak samo jak Niemcy i balaam sie z Jej niewyparzonym ozorem bedzie
              miala klopoty. Ale jak widze sa ludzie, ktorzy Niemca nie kojarza
              tylko z jednym Pozdrawiam.
    • luiza-w-ogrodzie Jaki normalny i inteligentny watek 22.11.02, 13:38
      ...az milo poczytac (co prawda, czytam nie wszystkie wypowiedzi, bo moj
      niemiecki jest szczatkowy ;O(

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      • Gość: Radio Re: Jaki normalny i inteligentny watek IP: 217.96.3.* 22.11.02, 14:20
        generalnie rzecz biorąc to Ślazacy dalej nie mogą przyjac do wiadomości sprawy
        która tak naprawde utrudnia im tylko życie - Ślązacy nie sa grupą
        narodowościową a grupą etniczną, tak samo jak kiedyś Mazurzy, Kurpie a dzis
        Łemkowie i Kaszubi. Mają odrębną kulturę i tradycje ale nie mają wlasnej
        tradycji państwowości. Ja też należe do grupy etnicznej w Polsce ale nigdy nie
        pisałem i nie mówiłem że Kaszubi mają mieć własne państwo i nie domagalem sie
        secesji na rzecz NIemiec czy jakiegokolwiek innego kraju
        • Gość: sabba Re: Jaki normalny i inteligentny watek IP: *.Herder.Uni-Marburg.DE 22.11.02, 14:49
          Gość portalu: Radio napisał:

          > generalnie rzecz biorąc to Ślazacy dalej nie mogą przyjac do wiadomości sprawy
          > która tak naprawde utrudnia im tylko życie - Ślązacy nie sa grupą
          > narodowościową a grupą etniczną, tak samo jak kiedyś Mazurzy, Kurpie a dzis
          > Łemkowie i Kaszubi. Mają odrębną kulturę i tradycje ale nie mają wlasnej
          > tradycji państwowości. Ja też należe do grupy etnicznej w Polsce ale nigdy nie
          > pisałem i nie mówiłem że Kaszubi mają mieć własne państwo i nie domagalem sie
          > secesji na rzecz NIemiec czy jakiegokolwiek innego kra

          Nie generalizujac, to tutaj o ile sie nie myle nikt nie powiedzial ze Slazakom nalezy sie wlasne panstwo
          itd., chyba nie o to w tej dyskusji chodzi. A chodzi chyba tez o to zeby nie generalizowac...
          Pozdr.

        • plesser Re: Jaki normalny i inteligentny watek 22.11.02, 14:57
          > generalnie rzecz biorąc to Ślazacy dalej nie mogą przyjac do wiadomości
          sprawy
          > która tak naprawde utrudnia im tylko życie - Ślązacy nie sa grupą
          > narodowościową a grupą etniczną,

          Radio, na ten temat tocza sie zaciekle dyskusje na Forum Katowice. Dla mnie
          sprawa jest jasna: istnieja ludzie, ktorzy uwazaja sie za Slazakow, a nie
          Polakow, czy Niemcow. I tyle- jakie z tego wynikaja skutki prawne to inna
          sprawa. Fakt, ze polski rzad i polskie sady istnienia Slazakow nie przyjmuja do
          wiadomosci, jest problemem RP, a nie jak napisales problemem Slazakow. Ci i tak
          nie znikna, tylko dlatego, ze Polska ich istnienia nie uznaje. Slazacy byli
          zanim przyszla Polska i beda jak przyjdzie Europa...
      • swiatlo Nie wywolywac wilka... 22.11.02, 18:22
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > ...az milo poczytac (co prawda, czytam nie wszystkie wypowiedzi, bo moj
        > niemiecki jest szczatkowy ;O(
        >
        > Pozdrawiam
        > Luiza-w-Ogrodzie

        Tez czytam ten watek z zapartym tchem.


    • belus77 Re: Polonia w Niemczech 22.11.02, 18:29
      No prosze, prosze ... dopisujac sie do watku zaczetego przez naszego
      aktywnego mlodzienca z sympatico, nie mialem nawet pojecia, ze taka
      dyskusja sie rozpocznie. Hej, to Forum ma jednak przyszlosc!

      Pozwolcie, ze dorzuce swoje trzy grosze. Sprawa "wypedzonych" w wyniku
      wojny oraz sprawa ludzi szukajacych "pamiatek rodzinnych" na sile to nie
      to samo. Znane sa przypadki, ze historia sie obeszla z jakas grupa
      narodowosciowa nie najlepiej. Przykladem moga byc Tybet czy Kaszmir ...
      Kaszubi, Wroclawianie, Szczecinianie czy Slazacy w Polsce, ktorych
      wypedzono nie powinni byc nigdy myleni z ludzmi, ktorzy dla polepszenia
      bytu wyjechali do Rajchu w latach 80' ... tak mysle, ze jesli PRL kogos
      wyksztalcila za darmo (!) i nagle sie komus przypomina, ze tak naprawde
      to jego dziadek byl w Wehrmachcie ... dziwne to troche!
    • swiatlo Taki moj wniosek 22.11.02, 20:13
      Gość portalu: sIBYLLE napisał:

      >
      > " mehr Licht !" - ( Johannes Wolfgang von Goethe)
      > (wiecej swiatla )
      >
      > To nie jest zadna zlosliwosc z mojej strony.
      >
      > Uwazam jednak, ze Twoje przejsciowe doswiadczenia w Niemczech z przed lat
      > kilkunastu (!!!),
      > w niewyjasnionej sytuacji emigracyjnej i prawdopodobnie z polskim kompleksem
      > nizszosci wobec wlasnie Niemcow ,( nie oburzaj sie, tylko zastanow sie nad
      tym/
      > ,
      > uksztaltowaly Twoja, opinie o Niemcach.
      >
      > Moja opinie pisze jako obywatelka niemiecka , narodowosci czysto polskiej!
      >

      Masz racje, wlacznie z kompleksami. Co wiecej, ciesze ze to ty i inni (Xurek,
      etc) macie racje, a nie ja.
      Byly to pozne lata 80-te, przyjechalismy z zapyzialego PRL-u, po raz pierwszy
      widzialem Zachod, walesalismy sie z plecakami i dwojka dzieci po urzedach
      emigracyjnych, potem po hotelach emigranckich, pracowalo sie po budowach,
      restauracjach i parkach. Takie byly czasy.
      Potem nauka angielskiego, niemieckiego sie nawet nie uczylem, bo wiedzialem ze
      wyladuje w Kanadzie. Chodzilem nawet na lekcje angielskiego ze studentami
      niemieckimi, i przezylem szok kiedy zobaczylem jacy oni byli sympatyczni.
      Pamietam jednak kiosk z gazetami na dworcu we Frankfurcie. Byly tam tez gazety
      polskie ktore czytalem na miejscu. Wowczas wlasciciel z niemieckim wrzaskiem,
      takim jaki ogladalem na filmach wojennych, krzyczal ze tutaj sie publicznie
      polskich gazet nie czyta. Zrobil to publicznie i ordynarnie. Inni klienci nic
      nie robili, tylko sie usmiechali pod nosem. I musze powiedziec ze ta jedna
      sytuacja odcisnela sie na mojej swiadomosci wiecej niz ta dziesiatka
      sympatycznych i otwartych studentow z kursu angielskiego.
      Inny przyklad to kiedy moj syn musial pojsc do szpitala. Polozono go w pokoju z
      dzieckiem niemieckim. Wowczas matka tego dziecka zazadala aby ja przeniesiono
      do innego pokoju, bo ona nie chciala aby jej dziecko bylo z auslanderami.
      Zrobila to po cichu i sympatycznie, ale zrobila.
      Wlasciwie to jedyne dwa negatywne przyklady z Niemcami jakie pamietam, ale byly
      one dla mnie mocniejsze niz setki innych pozytywnych. Powtarzam, bylo to 15 lat
      temu, ja bylem inny, zagubiony i zakompleksiony, nieznajacy swojej wlasnej
      wartosci w wolnym swiecie, typowy upodlony produkt PRL-u. Z pewnoscia teraz
      inaczej bym na to sie patrzyl.
      Logicznie patrzac, podejmujac decyzje o emigracji, o opuszczeniu mojego
      swojskiego PRL-owskiego swiatka, musialem byc swiadomy ze wystawiam sie na
      ryzyko wszystkich konsekwencji tej decyzji. A jedna z tych konsekwecji bylo
      ryzyko bycia obcym. Logicznie wiem, logicznie moge to sobie wytlumaczyc, jednak
      emocjonalnie pamiec tej sytuacji w kiosku z gazetami pogodzic sie latwo nie da.

      Ciesze sie ze Polska stala sie znowu czescia otwartego swiata, ze mlodzi Polacy
      nie maja juz zadnych kompleksow, ze w USA czy w Anglii czuja sie pewnie i
      swobodnie. Ze moja kuzynka po przyjechaniu na wakacje do USA placila swoja
      wlasna karta kredytowa, za rozmawiala swobodnie z moimi sasiadami i jezdzila
      sobie po USA tak swobodnie, jak my kiedys po Mazurach. Ze to widmo PRL-owskich
      zagubionych ludzikow przemykajacych sie cicho po zachodnich ulicach do czarnej
      roboty, koczujacych po czterech na jednym lozku w jakiejs norze i zywiacych sie
      polskimi konserwami przywiezionymi ze soba, raz na zawsze sie skonczyl. Ze
      polscy studencji na zachodnich uczelniach mysla o nauce, a nie o dorabianiu na
      budowach. Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak Francuz i Kanadyjczyk.

      No dobrze, to na tyle tego patosu.
      • Gość: Wasser-Waga Re: Taki moj wniosek IP: *.sympatico.ca 22.11.02, 20:21
        swiatlo napisa?:

        > Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak Francuz i
        > Kanadyjczyk.

        Tyz se niezly nick wybraliscie Swiatlo ... hehe! Podpierdalacz z Was niezly,
        oj niezly. A kim jest w Twoim mniemaniu Szlonzok, ktory pluje na kraj, ktory
        go wyksztalcil?
        Pare razy przekraczalem granca do Rajchu i nigdy nie zapomne tej
        zazdrosci w oczach policaji, gdy ogladali moj paszport: CANADA!
        • swiatlo Re: Taki moj wniosek 22.11.02, 20:37
          Gość portalu: Wasser-Waga napisał:

          > Pare razy przekraczalem granca do Rajchu i nigdy nie zapomne tej
          > zazdrosci w oczach policaji, gdy ogladali moj paszport: CANADA!

          Sympatico, jezeli potrzebujesz napisu KANADA na paszporcie aby wywindowac swoja
          wlasna wartosc, to naprawde twoja wartosc musi byc znikoma.
          Czy nie jest to tak jak z tym slynnym gownem przylepionym do okretu i
          wolajacym "Plyniemy!!" ?
        • Gość: Jas Re: Taki moj wniosek IP: *.dip.t-dialin.net 22.11.02, 22:04
          Gość portalu: Wasser-Waga napisał:

          > swiatlo napisa?:
          >
          > > Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak Francuz i
          > > Kanadyjczyk.
          >
          > Tyz se niezly nick wybraliscie Swiatlo ... hehe! Podpierdalacz z Was niezly,
          > oj niezly. A kim jest w Twoim mniemaniu Szlonzok, ktory pluje na kraj, ktory
          > go wyksztalcil?
          > Pare razy przekraczalem granca do Rajchu i nigdy nie zapomne tej
          > zazdrosci w oczach policaji, gdy ogladali moj paszport: CANADA!

          Zazdroscili ci napisu "Canada"?A czemu?
      • ro-bert Re: Taki moj wniosek 22.11.02, 20:26
        Chyba lubisz wpadac ze skrajnosci w skrajnosc. Najpierw na podstawie swoich
        nielicznych i jak sam przyznajesz, niemiarodajnych doswiadczen krytykujesz w
        ostry sposob caly, zupelnie zreszta z wlasnych kontaktow, nieznany narod a
        teraz znowu wpadasz w zachwyt nad rzekoma metamorfoza Polakow, ktorzy zwiedzaja
        swiat. Chcialbym bardzo zeby tak bylo jak piszesz. Zeby wszedzie na swiecie
        mozna z duma mowic, ze pochodzi sie z Polski. Niestety musze Cie rozczarowac.
        Twoje oceny sa bardzo subiektywne. I tak jak na poczatku oceniles wszystkich
        Niemcow przez pryzmat swojego, krotkiego pobytu w Niemczech, tak samo probujesz
        teraz ocenic wszystkich Polakow tylko na podstawie Twojej kuzynki. Tak nie
        mozna! Swiat nie jest tylko czarny i bialy, dominuja natomiast wszystkie
        odmiany szarosci.

        robert
        • swiatlo Re: Taki moj wniosek 22.11.02, 20:34
          ro-bert napisał:

          > Chyba lubisz wpadac ze skrajnosci w skrajnosc. Najpierw na podstawie swoich
          > nielicznych i jak sam przyznajesz, niemiarodajnych doswiadczen krytykujesz w
          > ostry sposob caly, zupelnie zreszta z wlasnych kontaktow, nieznany narod a
          > teraz znowu wpadasz w zachwyt nad rzekoma metamorfoza Polakow, ktorzy
          zwiedzaja
          >
          > swiat. Chcialbym bardzo zeby tak bylo jak piszesz. Zeby wszedzie na swiecie
          > mozna z duma mowic, ze pochodzi sie z Polski. Niestety musze Cie rozczarowac.
          > Twoje oceny sa bardzo subiektywne. I tak jak na poczatku oceniles wszystkich
          > Niemcow przez pryzmat swojego, krotkiego pobytu w Niemczech, tak samo
          probujesz
          >
          > teraz ocenic wszystkich Polakow tylko na podstawie Twojej kuzynki. Tak nie
          > mozna! Swiat nie jest tylko czarny i bialy, dominuja natomiast wszystkie
          > odmiany szarosci.

          Oczywiscie ze tak. Mowie jednak ze procesy sie dokonuja i widac ich juz
          widoczne efekty. Przeciez nawet wsrod Amerykanow czy Kanadyjczykow spotkasz
          malych petakow.
          Chodzi mi o to ze Polska jest na drodze do stania sie normalnym krajem. O tym
          kim jestes, decydujesz tylko i wylacznie sam. Ze syndrom PRL sie skonczyl na
          zawsze, i ze jestes malym tylko dlatego ze jestes malym, lub jestes prawym
          obywatelem tylko dlatego ze jestes prawym obywatelem, i ze kraj z ktorego
          pochodzisz nie ma juz z tym nic wspolnego.
          • ro-bert Re: Taki moj wniosek 22.11.02, 20:46
            swiatlo napisał:

            >
            > Oczywiscie ze tak. Mowie jednak ze procesy sie dokonuja i widac ich juz
            > widoczne efekty. Przeciez nawet wsrod Amerykanow czy Kanadyjczykow spotkasz
            > malych petakow.

            Zgadza sie!

            > Chodzi mi o to ze Polska jest na drodze do stania sie normalnym krajem. O tym
            > kim jestes, decydujesz tylko i wylacznie sam.

            Tez OK.

            > Ze syndrom PRL sie skonczyl na
            > zawsze, i ze jestes malym tylko dlatego ze jestes malym, lub jestes prawym
            > obywatelem tylko dlatego ze jestes prawym obywatelem, i ze kraj z ktorego
            > pochodzisz nie ma juz z tym nic wspolnego.

            To chyba nie tak zupelnie racja. Ja mysle, ze aby ten, jak to Ty
            nazywasz, "syndrom PRL" zniknal z naszego sposobu myslenia i pojmowania swiata,
            musi uplynac jeszcze wiele wody w rzece. Moim zdaniem dowodem na to jak czesto
            jeszcze kierujemy sie w naszych wypowiedziach i poczynaniach takim PRL-owskim
            sposobem myslenia jest np. wiele watkow na tym forum smile

            robert
            • Gość: DVL Re: Taki moj wniosek IP: *.sympatico.ca 22.11.02, 21:23
              A Twoj dziadek w ktorej dywizji sluzyl, Ro-bot?
      • vaud Re: Taki moj wniosek 22.11.02, 23:40
        swiatlo napisał:

        > Gość portalu: sIBYLLE napisał:
        >
        > >
        > > " mehr Licht !" - ( Johannes Wolfgang von Goethe)
        > > (wiecej swiatla )
        > >
        > > To nie jest zadna zlosliwosc z mojej strony.
        > >
        > > Uwazam jednak, ze Twoje przejsciowe doswiadczenia w Niemczech z przed lat
        > > kilkunastu (!!!),
        > > w niewyjasnionej sytuacji emigracyjnej i prawdopodobnie z polskim komplek
        > sem
        > > nizszosci wobec wlasnie Niemcow ,( nie oburzaj sie, tylko zastanow sie nad
        >
        > tym/
        > > ,
        > > uksztaltowaly Twoja, opinie o Niemcach.
        > >
        > > Moja opinie pisze jako obywatelka niemiecka , narodowosci czysto polskiej!
        > >
        >
        > Masz racje, wlacznie z kompleksami. Co wiecej, ciesze ze to ty i inni (Xurek,
        > etc) macie racje, a nie ja.
        > Byly to pozne lata 80-te, przyjechalismy z zapyzialego PRL-u, po raz pierwszy
        > widzialem Zachod, walesalismy sie z plecakami i dwojka dzieci po urzedach
        > emigracyjnych, potem po hotelach emigranckich, pracowalo sie po budowach,
        > restauracjach i parkach. Takie byly czasy.
        > Potem nauka angielskiego, niemieckiego sie nawet nie uczylem, bo wiedzialem
        ze
        > wyladuje w Kanadzie. Chodzilem nawet na lekcje angielskiego ze studentami
        > niemieckimi, i przezylem szok kiedy zobaczylem jacy oni byli sympatyczni.
        > Pamietam jednak kiosk z gazetami na dworcu we Frankfurcie. Byly tam tez
        gazety
        > polskie ktore czytalem na miejscu. Wowczas wlasciciel z niemieckim wrzaskiem,
        > takim jaki ogladalem na filmach wojennych, krzyczal ze tutaj sie publicznie
        > polskich gazet nie czyta. Zrobil to publicznie i ordynarnie. Inni klienci nic
        > nie robili, tylko sie usmiechali pod nosem. I musze powiedziec ze ta jedna
        > sytuacja odcisnela sie na mojej swiadomosci wiecej niz ta dziesiatka
        > sympatycznych i otwartych studentow z kursu angielskiego.
        > Inny przyklad to kiedy moj syn musial pojsc do szpitala. Polozono go w pokoju
        z
        >
        > dzieckiem niemieckim. Wowczas matka tego dziecka zazadala aby ja przeniesiono
        > do innego pokoju, bo ona nie chciala aby jej dziecko bylo z auslanderami.
        > Zrobila to po cichu i sympatycznie, ale zrobila.
        > Wlasciwie to jedyne dwa negatywne przyklady z Niemcami jakie pamietam, ale
        byly
        >
        > one dla mnie mocniejsze niz setki innych pozytywnych. Powtarzam, bylo to 15
        lat
        >
        > temu, ja bylem inny, zagubiony i zakompleksiony, nieznajacy swojej wlasnej
        > wartosci w wolnym swiecie, typowy upodlony produkt PRL-u. Z pewnoscia teraz
        > inaczej bym na to sie patrzyl.
        > Logicznie patrzac, podejmujac decyzje o emigracji, o opuszczeniu mojego
        > swojskiego PRL-owskiego swiatka, musialem byc swiadomy ze wystawiam sie na
        > ryzyko wszystkich konsekwencji tej decyzji. A jedna z tych konsekwecji bylo
        > ryzyko bycia obcym. Logicznie wiem, logicznie moge to sobie wytlumaczyc,
        jednak
        >
        > emocjonalnie pamiec tej sytuacji w kiosku z gazetami pogodzic sie latwo nie
        da.
        >
        > Ciesze sie ze Polska stala sie znowu czescia otwartego swiata, ze mlodzi
        Polacy
        >
        > nie maja juz zadnych kompleksow, ze w USA czy w Anglii czuja sie pewnie i
        > swobodnie. Ze moja kuzynka po przyjechaniu na wakacje do USA placila swoja
        > wlasna karta kredytowa, za rozmawiala swobodnie z moimi sasiadami i jezdzila
        > sobie po USA tak swobodnie, jak my kiedys po Mazurach. Ze to widmo PRL-
        owskich
        > zagubionych ludzikow przemykajacych sie cicho po zachodnich ulicach do
        czarnej
        > roboty, koczujacych po czterech na jednym lozku w jakiejs norze i zywiacych
        sie
        >
        > polskimi konserwami przywiezionymi ze soba, raz na zawsze sie skonczyl. Ze
        > polscy studencji na zachodnich uczelniach mysla o nauce, a nie o dorabianiu
        na
        > budowach. Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak Francuz i
        Kanadyjczyk
        > .
        >
        > No dobrze, to na tyle tego patosu.

        Podoba mi się, jak to napisałeś.
        • Gość: bordo Re: Taki moj wniosek IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 00:00
          vaud napisa?a:

          > swiatlo napisa?:
          >
          > > Gos´c´ portalu: sIBYLLE napisa?:
          > >
          > > >
          > > > " mehr Licht !" - ( Johannes Wolfgang von Goethe)
          > > > (wiecej swiatla )
          > > >
          > > > To nie jest zadna zlosliwosc z mojej strony.
          > > >
          > > > Uwazam jednak, ze Twoje przejsciowe doswiadczenia w Niemczech
          z przed
          > lat
          > > > kilkunastu (!!!),
          > > > w niewyjasnionej sytuacji emigracyjnej i prawdopodobnie z polskim
          ko
          > mplek
          > > sem
          > > > nizszosci wobec wlasnie Niemcow ,( nie oburzaj sie, tylko zastanow
          si
          > e nad
          > >
          > > tym/
          > > > ,
          > > > uksztaltowaly Twoja, opinie o Niemcach.
          > > >
          > > > Moja opinie pisze jako obywatelka niemiecka , narodowosci czysto
          pols
          > kiej!
          > > >
          > >
          > > Masz racje, wlacznie z kompleksami. Co wiecej, ciesze ze to ty i inni
          (Xur
          > ek,
          > > etc) macie racje, a nie ja.
          > > Byly to pozne lata 80-te, przyjechalismy z zapyzialego PRL-u, po raz
          pierw
          > szy
          > > widzialem Zachod, walesalismy sie z plecakami i dwojka dzieci po
          urzedach
          > > emigracyjnych, potem po hotelach emigranckich, pracowalo sie po
          budowach,
          > > restauracjach i parkach. Takie byly czasy.
          > > Potem nauka angielskiego, niemieckiego sie nawet nie uczylem, bo
          wiedziale
          > m
          > ze
          > > wyladuje w Kanadzie. Chodzilem nawet na lekcje angielskiego ze
          studentami
          > > niemieckimi, i przezylem szok kiedy zobaczylem jacy oni byli
          sympatyczni.
          > > Pamietam jednak kiosk z gazetami na dworcu we Frankfurcie. Byly
          tam tez
          > gazety
          > > polskie ktore czytalem na miejscu. Wowczas wlasciciel z niemieckim
          wrzaski
          > em,
          > > takim jaki ogladalem na filmach wojennych, krzyczal ze tutaj sie
          publiczni
          > e
          > > polskich gazet nie czyta. Zrobil to publicznie i ordynarnie. Inni klienci
          > nic
          > > nie robili, tylko sie usmiechali pod nosem. I musze powiedziec ze ta
          jedna
          >
          > > sytuacja odcisnela sie na mojej swiadomosci wiecej niz ta dziesiatka
          > > sympatycznych i otwartych studentow z kursu angielskiego.
          > > Inny przyklad to kiedy moj syn musial pojsc do szpitala. Polozono go w
          pok
          > oju
          > z
          > >
          > > dzieckiem niemieckim. Wowczas matka tego dziecka zazadala aby ja
          przeniesi
          > ono
          > > do innego pokoju, bo ona nie chciala aby jej dziecko bylo z
          auslanderami.
          > > Zrobila to po cichu i sympatycznie, ale zrobila.
          > > Wlasciwie to jedyne dwa negatywne przyklady z Niemcami jakie
          pamietam, ale
          >
          > byly
          > >
          > > one dla mnie mocniejsze niz setki innych pozytywnych. Powtarzam,
          bylo to 1
          > 5
          > lat
          > >
          > > temu, ja bylem inny, zagubiony i zakompleksiony, nieznajacy swojej
          wlasnej
          >
          > > wartosci w wolnym swiecie, typowy upodlony produkt PRL-u. Z
          pewnoscia tera
          > z
          > > inaczej bym na to sie patrzyl.
          > > Logicznie patrzac, podejmujac decyzje o emigracji, o opuszczeniu
          mojego
          > > swojskiego PRL-owskiego swiatka, musialem byc swiadomy ze
          wystawiam sie na
          >
          > > ryzyko wszystkich konsekwencji tej decyzji. A jedna z tych konsekwecji
          byl
          > o
          > > ryzyko bycia obcym. Logicznie wiem, logicznie moge to sobie
          wytlumaczyc,
          > jednak
          > >
          > > emocjonalnie pamiec tej sytuacji w kiosku z gazetami pogodzic sie
          latwo ni
          > e
          > da.
          > >
          > > Ciesze sie ze Polska stala sie znowu czescia otwartego swiata, ze
          mlodzi
          > Polacy
          > >
          > > nie maja juz zadnych kompleksow, ze w USA czy w Anglii czuja sie
          pewnie i
          > > swobodnie. Ze moja kuzynka po przyjechaniu na wakacje do USA
          placila swoja
          >
          > > wlasna karta kredytowa, za rozmawiala swobodnie z moimi
          sasiadami i jezdzi
          > la
          > > sobie po USA tak swobodnie, jak my kiedys po Mazurach. Ze to widmo
          PRL-
          > owskich
          > > zagubionych ludzikow przemykajacych sie cicho po zachodnich ulicach
          do
          > czarnej
          > > roboty, koczujacych po czterech na jednym lozku w jakiejs norze i
          zywiacyc
          > h
          > sie
          > >
          > > polskimi konserwami przywiezionymi ze soba, raz na zawsze sie
          skonczyl. Ze
          >
          > > polscy studencji na zachodnich uczelniach mysla o nauce, a nie o
          dorabiani
          > u
          > na
          > > budowach. Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak
          Francuz i
          > Kanadyjczyk
          > > .
          > >
          > > No dobrze, to na tyle tego patosu.
          >
          > Podoba mi sie˛, jak to napisa?es´.
          >

          Belle!
          • Gość: bordo Re: Taki moj wniosek IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 01:26
            Gos´c´ portalu: bordo napisa?:

            > vaud napisa?a:
            >
            > > swiatlo napisa?:
            > >
            > > > Gos´c´ portalu: sIBYLLE napisa?:
            > > >
            > > > >
            > > > > " mehr Licht !" - ( Johannes Wolfgang von Goethe)
            > > > > (wiecej swiatla )
            > > > >
            > > > > To nie jest zadna zlosliwosc z mojej strony.
            > > > >
            > > > > Uwazam jednak, ze Twoje przejsciowe doswiadczenia w
            Niemczech
            > z przed
            > > lat
            > > > > kilkunastu (!!!),
            > > > > w niewyjasnionej sytuacji emigracyjnej i prawdopodobnie z polsk
            > im
            > ko
            > > mplek
            > > > sem
            > > > > nizszosci wobec wlasnie Niemcow ,( nie oburzaj sie, tylko zastan
            > ow
            > si
            > > e nad
            > > >
            > > > tym/
            > > > > ,
            > > > > uksztaltowaly Twoja, opinie o Niemcach.
            > > > >
            > > > > Moja opinie pisze jako obywatelka niemiecka , narodowosci czysto
            >
            > pols
            > > kiej!
            > > > >
            > > >
            > > > Masz racje, wlacznie z kompleksami. Co wiecej, ciesze ze to ty i inni
            >
            > (Xur
            > > ek,
            > > > etc) macie racje, a nie ja.
            > > > Byly to pozne lata 80-te, przyjechalismy z zapyzialego PRL-u, po raz
            > pierw
            > > szy
            > > > widzialem Zachod, walesalismy sie z plecakami i dwojka dzieci po
            > urzedach
            > > > emigracyjnych, potem po hotelach emigranckich, pracowalo sie po
            > budowach,
            > > > restauracjach i parkach. Takie byly czasy.
            > > > Potem nauka angielskiego, niemieckiego sie nawet nie uczylem, bo
            > wiedziale
            > > m
            > > ze
            > > > wyladuje w Kanadzie. Chodzilem nawet na lekcje angielskiego ze
            > studentami
            > > > niemieckimi, i przezylem szok kiedy zobaczylem jacy oni byli
            > sympatyczni.
            > > > Pamietam jednak kiosk z gazetami na dworcu we Frankfurcie. Byly
            > tam tez
            > > gazety
            > > > polskie ktore czytalem na miejscu. Wowczas wlasciciel z
            niemieckim
            > wrzaski
            > > em,
            > > > takim jaki ogladalem na filmach wojennych, krzyczal ze tutaj sie
            > publiczni
            > > e
            > > > polskich gazet nie czyta. Zrobil to publicznie i ordynarnie. Inni kli
            > enci
            > > nic
            > > > nie robili, tylko sie usmiechali pod nosem. I musze powiedziec ze ta
            > jedna
            > >
            > > > sytuacja odcisnela sie na mojej swiadomosci wiecej niz ta
            dziesiatka
            > > > sympatycznych i otwartych studentow z kursu angielskiego.
            > > > Inny przyklad to kiedy moj syn musial pojsc do szpitala. Polozono go
            > w
            > pok
            > > oju
            > > z
            > > >
            > > > dzieckiem niemieckim. Wowczas matka tego dziecka zazadala aby
            ja
            > przeniesi
            > > ono
            > > > do innego pokoju, bo ona nie chciala aby jej dziecko bylo z
            > auslanderami.
            > > > Zrobila to po cichu i sympatycznie, ale zrobila.
            > > > Wlasciwie to jedyne dwa negatywne przyklady z Niemcami jakie
            > pamietam, ale
            > >
            > > byly
            > > >
            > > > one dla mnie mocniejsze niz setki innych pozytywnych. Powtarzam,
            > bylo to 1
            > > 5
            > > lat
            > > >
            > > > temu, ja bylem inny, zagubiony i zakompleksiony, nieznajacy swojej
            > wlasnej
            > >
            > > > wartosci w wolnym swiecie, typowy upodlony produkt PRL-u. Z
            > pewnoscia tera
            > > z
            > > > inaczej bym na to sie patrzyl.
            > > > Logicznie patrzac, podejmujac decyzje o emigracji, o opuszczeniu
            > mojego
            > > > swojskiego PRL-owskiego swiatka, musialem byc swiadomy ze
            > wystawiam sie na
            > >
            > > > ryzyko wszystkich konsekwencji tej decyzji. A jedna z tych konsekwecj
            > i
            > byl
            > > o
            > > > ryzyko bycia obcym. Logicznie wiem, logicznie moge to sobie
            > wytlumaczyc,
            > > jednak
            > > >
            > > > emocjonalnie pamiec tej sytuacji w kiosku z gazetami pogodzic sie
            > latwo ni
            > > e
            > > da.
            > > >
            > > > Ciesze sie ze Polska stala sie znowu czescia otwartego swiata, ze
            > mlodzi
            > > Polacy
            > > >
            > > > nie maja juz zadnych kompleksow, ze w USA czy w Anglii czuja sie
            > pewnie i
            > > > swobodnie. Ze moja kuzynka po przyjechaniu na wakacje do USA
            > placila swoja
            > >
            > > > wlasna karta kredytowa, za rozmawiala swobodnie z moimi
            > sasiadami i jezdzi
            > > la
            > > > sobie po USA tak swobodnie, jak my kiedys po Mazurach. Ze to
            widmo
            > PRL-
            > > owskich
            > > > zagubionych ludzikow przemykajacych sie cicho po zachodnich
            ulicach
            > do
            > > czarnej
            > > > roboty, koczujacych po czterech na jednym lozku w jakiejs norze i
            > zywiacyc
            > > h
            > > sie
            > > >
            > > > polskimi konserwami przywiezionymi ze soba, raz na zawsze sie
            > skonczyl. Ze
            > >
            > > > polscy studencji na zachodnich uczelniach mysla o nauce, a nie o
            > dorabiani
            > > u
            > > na
            > > > budowach. Ze Polak jest takim samym obywatelem swiata jak
            > Francuz i
            > > Kanadyjczyk
            > > > .
            > > >
            > > > No dobrze, to na tyle tego patosu.
            > >
            > > Podoba mi sie˛, jak to napisa?es´.
            > >
            >
            > Belle!
    • jan.kran Re: Polonia w Niemczech 23.11.02, 09:22
      Takie doswiadczenia jak Swiatlo z Niemiec ja mam z poczatkow emigracji z Francji. Dopoki gdzies nie nie zalatwisz sobie prawa pobytu,pracy etc. czujesz sie podle.
      Natomiast co do pracy, kredytow ,mieszkania mam to samo do powiedzenia co
      Maria i Robert. Duzo ludzi nie wiedzialo, ze mamy francuskie paszporty,a dlugo
      mowilismy a wyraznym polskim akcentem. Jednak poniewaz mielismy prawo pobytu
      nie mielismy problemu z praca, bankiem etc. Moj maz byl w pewnym momencie
      pol roku bezrobotny.Dwoje malych dzieci ja w zasadzie bez szans na prace.
      Dostal kolejne zaproszenie na rozmowe. A byl to tragiczny czas dla lekarzy,
      bardzo duze bezrobocie.I dostal prace u ojca anestezjologii niemieckiej
      w klinice uniwersyteckiej.Kazdy niemiecki lekarz dalby sobie reke uciac,
      zeby tam pracowac. Ten profesor mial kilkadziesiat podan, a wybral mojego
      meza,bo mial wczesniej wielu polskich lekarzy,czesto jezdzil do Wroclawia
      znal polska anestezjologie. Moj maz mowi z bardzo silnym polskim
      akcentem, bez problemu zdal specjalizacje. W ciagu szesciu lat pracy
      mial jeden przypadek rasistowskiego,antypolskiego i obrzydliwego zachowania
      ze strony nimieckiego kolegi Pracowalo tam 80 lekarzy.To zdarzenie
      odbylo sie przy swiadkach. Wszyscy koledzy Niemcy przychodzili
      i przepraszali mojego meza.Napisali petycje do dyrektora instytutu
      o usuniecie sprawcy tego incydentu z pracy ,ale maz znajac sam bol
      bezroboci nie chcial tego. Teraz pracuje gdzie indziej, a jego szefem
      jest Polak.Pozdrowienia.
      • lalka_01 Re: Polonia w Niemczech 23.11.02, 13:43
        Poza kompleksami wynikajacymi z biedy (bardziej dotyczy to czasow emigracji
        pana Swiatly niz obecych) jest jeszcze sprawa negatywnych stereotypow, ktore
        przywozimy tu ze soba. I mimo tego, ze 199 znajomych Niemcow traktuje nas
        zupelnie normalnie, ten 200, ktory nas potraktuje jak potencjalnego zlodzieja
        albo biednego Polaczka zostanie nam w pamieci na zawsze. Bo po prostu
        czekalismy na cos takiego.
        • Gość: gadula Re: Polonia w Niemczech IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 16:22
          A dlaczego czekalismy? Bo Szwaby maja tzw. "proven record" - ponad 6
          milionow ludzi zagazowac w tak krotkim okresie - to duzo gazu, nie?
          • Gość: Artur .....eeeee Gadula, to jeszcze nic IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 23.11.02, 16:30
            Gość portalu: gadula napisał:

            > A dlaczego czekalismy? Bo Szwaby maja tzw. "proven record" - ponad 6
            > milionow ludzi zagazowac w tak krotkim okresie - to duzo gazu, nie?

            ...amerykance w Hiroshimie, w ulamek sekundy zgasili zycia setek tysiecy ludzi.
            To jest wyczyn!
            a Niemcom zabralo to jednak kuuuuupe lat. cieniasy!
            • Gość: gadula Nie cieniasy tylko square heads! IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 16:34
              Ile kosztuje strzyzenie dla Szwaba? 4 bucks, dollar za stronem ... hehe!
              • Gość: Boryna Re: Nie cieniasy tylko square heads! IP: *.dip.t-dialin.net 23.11.02, 17:08
                Gość portalu: gadula napisał:

                > Ile kosztuje strzyzenie dla Szwaba? 4 bucks, dollar za stronem ... hehe!

                W Germanskim swiecie zyjesz,ty Kargulu,a sie nasmiewasz.Wroc do Polski,zdrajco,zobaczymy o kim bedziesz wice opowiadal.
                • Gość: gadula Re: Nie cieniasy tylko square heads! IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 17:19
                  Pewnie o folksach ... jeszcze sam nie wiem, nie?
            • lalka_01 Re: .....eeeee Gadula, to jeszcze nic 24.11.02, 11:44
              Przykro mi, ze dalam kolegom pretekst do wejscia na tak prosty temat jak wina
              Niemcow. Ale mi chodzilo o cos bardziej skomplikowanego. Miedzy Polakami i
              Niemcami stoi wspolna historia i to nie tylko ostatnia wojna. Strach i
              nienawisc do Niemcow od pokolen nalezala do polskiej narodowej tradycji i teraz
              trudno sie od tego uwolnic. Winna jest tu rowniez nauka historii w polskich
              szkolach - proste i chwytajace za serce schematy zamiast proby szerokiego
              spojrzenia z pozycji globalnej polityki. I co zostaje? Krzyzacy to glupi
              brutale, ktorzy dali sie pobic jak dzieci pod Grunwaldem, Bismarck to potwor z
              piekla rodem itp., itd.
      • Gość: Wasser-Kran Re: Polonia w Niemczech IP: *.sympatico.ca 23.11.02, 16:20
        To bardzo pouczajaca i wzruszajaca zarazem historia Kranie. Jednak
        pozwol, ze siem zapytam - Francja, RFN i Norwegia? Co tu jest grane, bo
        ja juz siem gubiem ...
        • Gość: jurak K Do gadula i Artur IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.11.02, 21:02
          Czytalem ten watek z duza przyjemnoscia, ale wiedzialem, ze predzej czy pozniej
          jacys idioci sie znajda i tutaj tez wpadna:


          >gadula napisał:

          >> A dlaczego czekalismy? Bo Szwaby maja tzw. "proven record" - ponad 6
          >> milionow ludzi zagazowac w tak krotkim okresie - to duzo gazu, nie?


          Odp: O ile pamiec mnie nie myli, to bylo 60 lat temu, zrobili to NIE dzisiejszy
          Niemcy

          >Artur napisal:

          >>...amerykance w Hiroshimie, w ulamek sekundy zgasili zycia setek tysiecy
          ludzi.

          Odp: Artur, tu widze, ze:

          - albo z jakiegos powodu nienawidzisz Amerykanow,
          - albo zupelnie nie znasz historii.

          1) Amerykanie przystapili do II wojny swiatowej dlatego, ze Japonczycy ich
          zupelnie bezpodstawnie i bez zadnej prowokacji zaatakowali (o Pearl Horbour
          chyba slyszales ??)

          2) Zrzucenie bomb atomowych na Japonie bylo BLOGOSLAWIENSTWEM dla OBU stron.
          Japonczycy byli zaslepieni faszyzmem jeszcze bardziej niz Niemcy i walczyli
          absloutnie do upadlego. Do tego stopnia, ze jak niektorzy (nieliczni zreszta)
          sie poddawali, to pomiedzy nogami mieli odbezpieczony granat i jak "poddajac
          sie" z rekami na glowie doszli do Amerykanow to wowczas rozszerzali nogi i
          boooom ... Po paru takich wypadkach Amerykanie brali zywych Japonczykow do
          niewoli tylko wtedy jak wychodzili zupelnie nago. A o japonskich kamikaze to
          slyszales ??

          Gdyby Amerykanie nie uzyli bomb atomowych to wojna trwalaby duzo dluzej i wielu
          wiecej Japs zostaloby zabitych (Amerykanow tez). Zreszta, po zrzuceniu
          pierwszej dali Japs szanse poddania sie. I co - poddali sie ?

          Znajacy sztuke wojny dowodcy wiedza, ze o ile twoja strone na to stac i masz
          duza przewage nad przeciwnikiem to nalezy uzyc MAXIMUM sily i powalic
          przeciwnika jak NAJSZYBCIEJ. Straty dla OBU stron sa wowczas duzo mniejsze niz
          podczas "cyckania sie".

          I na koncu, niezapominaj Arturku, ze:

          - to Japs zaatakowali Amerykanow a nie odwrotnie,
          - Japs zachowywali sie tak samo okrutnie na Dalekim Wschodzie jak SS and Waffen
          SS w Europie - zapytaj o to Chinczykow, Koreanczykow, Fipipinczykow i innych.
          Jedynie co Japs nie mieli, to obozow koncentracyjnych - zabijali na miejscu.
          Ale to na ogol dla Europejczykow sprawy ZUPELNIE nie znane.

          Amerykanie mieli 100% racje uzywajac atomowki. I gdyby mieli je wczesniej to
          powinni byli uzyc je przeciwko Niemcom - wowczas wojna w Europie tez
          skonczylaby sie wczesniej i byloby mniej zabitych - w tym Niemcow tez.
          • huzar1 polonia ?? w niemczech ?? 23.11.02, 21:23
            jak ??? gdzie ??? i kto ???? przeciez tam kazdy kto zawita na stale to jezyka
            w gebie zapomina natychmiast a jesli rozmawia po polsku to szeptem i tylko u
            siebie w domu,bron Boze glosno na ulicy ,nikt w urzedzie czy sklepie kto zna
            jezyk polski a tam pracuje nigdy sie nie odezwie do ciebie we wlasnym jezyku,
            a jesli juz to sie zdarzy to przedtem nastepuje ponizsza scenka : ! trwozliwe
            spojrzenia na boki jak u przeploszonego konia 2. sciszanie glosu do szeptu
            niemal nieslyszalnego 3.ogladanie sie za siebie 3. wtracanie co drugiego slowa
            po niemiecku 4. rozpaczliwe wyjscie do kibla za wlasna potrzeba
          • Gość: Artur .......ślepy Leszek poczytaj sobie.......... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 23.11.02, 21:37
            Gość portalu: jurak K napisał:

            > Czytalem ten watek z duza przyjemnoscia, ale wiedzialem, ze predzej czy
            pozniej
            >
            > jacys idioci sie znajda i tutaj tez wpadna:
            >
            >
            > >gadula napisał:
            >
            > >> A dlaczego czekalismy? Bo Szwaby maja tzw. "proven record" - ponad 6
            > >> milionow ludzi zagazowac w tak krotkim okresie - to duzo gazu, nie?
            >
            >
            > Odp: O ile pamiec mnie nie myli, to bylo 60 lat temu, zrobili to NIE
            dzisiejszy
            >
            > Niemcy
            >
            > >Artur napisal:
            >
            > >>...amerykance w Hiroshimie, w ulamek sekundy zgasili zycia setek tysiec
            > y
            > ludzi.
            >
            > Odp: Artur, tu widze, ze:
            >
            > - albo z jakiegos powodu nienawidzisz Amerykanow,
            ..............czy ja nie znam historii? tego nie wiem, wiem jedno, ze przez
            piepszone konflikty miedzy politykami gina niewinni ludzie. to nie cywile tylko
            piepszeni politycy robia propagandą narodom wode z mozgu. zastanawiales sie
            kiedys nad tym pod takim aspektem? jesli nie to sie zastanow.
            Ty widzisz tylko czubek góry lodowej, ja jestem cyniczny, bo tylko cynizm mnie
            pozostaje. moze wtedy wiecej ludzi zatrzyma sie i zastanowi. Jesli nie to
            koniec naczej kochanej ziemi bedzie dzielem łakomego człowieka.



            > - albo zupelnie nie znasz historii.
            >
            > 1) Amerykanie przystapili do II wojny swiatowej dlatego, ze Japonczycy ich
            > zupelnie bezpodstawnie i bez zadnej prowokacji zaatakowali (o Pearl Horbour
            > chyba slyszales ??)
            ..................no wlasnie o tym czubku gory lodowej mowilem.
            >
            > 2) Zrzucenie bomb atomowych na Japonie bylo BLOGOSLAWIENSTWEM dla OBU stron.
            > Japonczycy byli zaslepieni faszyzmem jeszcze bardziej niz Niemcy i walczyli
            > absloutnie do upadlego. Do tego stopnia, ze jak niektorzy (nieliczni zreszta)
            > sie poddawali, to pomiedzy nogami mieli odbezpieczony granat i jak "poddajac
            > sie" z rekami na glowie doszli do Amerykanow to wowczas rozszerzali nogi i
            > boooom ... Po paru takich wypadkach Amerykanie brali zywych Japonczykow do
            > niewoli tylko wtedy jak wychodzili zupelnie nago. A o japonskich kamikaze to
            > slyszales ??
            >
            > Gdyby Amerykanie nie uzyli bomb atomowych to wojna trwalaby duzo dluzej i
            wielu
            .................to po co kurwa (przepraszam)zaczynali politycy (mowie ogolnie,
            bez wskazywanie kraju) grac gierki! Na przyklad W Jugoslawji narody zyly latami
            zgodnie do momentu az nie zaczeto robic PROPAGANDY NACJONALISTYCZNEJ. I co sie
            stalo? Nienawisc ogolna.
            >
            > wiecej Japs zostaloby zabitych (Amerykanow tez). Zreszta, po zrzuceniu
            > pierwszej dali Japs szanse poddania sie. I co - poddali sie ?
            >
            > Znajacy sztuke wojny dowodcy wiedza, ze o ile twoja strone na to stac i masz
            > duza przewage nad przeciwnikiem to nalezy uzyc MAXIMUM sily i powalic
            > przeciwnika jak NAJSZYBCIEJ. Straty dla OBU stron sa wowczas duzo mniejsze

            ...........Wybacz Lesio, ale serdecznie rzygac mnie sie chce gdy slysze o
            generalach, ci kolesie nie gina na wojnie. Jako pierwsi zabieraja dupy w troki
            gdy sie zaczyna robic goraco.

            niz
            > podczas "cyckania sie".
            >
            > I na koncu, niezapominaj Arturku, ze:
            ...............Lesiu! przeczytalem to do konca, lecz juz nie bede dalej
            odpowiadal. moje stanowisko juz znasz, a to co stoi ponizej to krecenie sie w
            kregu. Chyba nic nie pojmujesz, kto robi konflikty policzne i w efekcie
            zbrojne. Szkoda, mam nadzieje, ze moze to jednak posmiesz gdy na proble
            spojzysz szerzej.
            >
            > - to Japs zaatakowali Amerykanow a nie odwrotnie,
            > - Japs zachowywali sie tak samo okrutnie na Dalekim Wschodzie jak SS and
            Waffen

            >
            > SS w Europie - zapytaj o to Chinczykow, Koreanczykow, Fipipinczykow i innych.
            > Jedynie co Japs nie mieli, to obozow koncentracyjnych - zabijali na miejscu.
            > Ale to na ogol dla Europejczykow sprawy ZUPELNIE nie znane.
            >
            > Amerykanie mieli 100% racje uzywajac atomowki. I gdyby mieli je wczesniej to
            > powinni byli uzyc je przeciwko Niemcom - wowczas wojna w Europie tez
            > skonczylaby sie wczesniej i byloby mniej zabitych - w tym Niemcow tez.
            • Gość: Artur ...nie Leszek tylko JurekK, sorry IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 23.11.02, 21:45
              Gość portalu: Artur napisał:

              > Gość portalu: jurak K napisał:
              >
              > > Czytalem ten watek z duza przyjemnoscia, ale wiedzialem, ze predzej czy
              > pozniej
              > >
              > > jacys idioci sie znajda i tutaj tez wpadna:
              > >
              > >
              > > >gadula napisał:
              > >
              > > >> A dlaczego czekalismy? Bo Szwaby maja tzw. "proven record" - pona
              > d 6
              > > >> milionow ludzi zagazowac w tak krotkim okresie - to duzo gazu, ni
              > e?
              > >
              > >
              > > Odp: O ile pamiec mnie nie myli, to bylo 60 lat temu, zrobili to NIE
              > dzisiejszy
              > >
              > > Niemcy
              > >
              > > >Artur napisal:
              > >
              > > >>...amerykance w Hiroshimie, w ulamek sekundy zgasili zycia setek t
              > ysiec
              > > y
              > > ludzi.
              > >
              > > Odp: Artur, tu widze, ze:
              > >
              > > - albo z jakiegos powodu nienawidzisz Amerykanow,
              > ..............czy ja nie znam historii? tego nie wiem, wiem jedno, ze przez
              > piepszone konflikty miedzy politykami gina niewinni ludzie. to nie cywile
              tylko
              >
              > piepszeni politycy robia propagandą narodom wode z mozgu. zastanawiales sie
              > kiedys nad tym pod takim aspektem? jesli nie to sie zastanow.
              > Ty widzisz tylko czubek góry lodowej, ja jestem cyniczny, bo tylko cynizm
              mnie
              > pozostaje. moze wtedy wiecej ludzi zatrzyma sie i zastanowi. Jesli nie to
              > koniec naczej kochanej ziemi bedzie dzielem łakomego człowieka.
              >
              >
              >
              > > - albo zupelnie nie znasz historii.
              > >
              > > 1) Amerykanie przystapili do II wojny swiatowej dlatego, ze Japonczycy ich
              >
              > > zupelnie bezpodstawnie i bez zadnej prowokacji zaatakowali (o Pearl Horbou
              > r
              > > chyba slyszales ??)
              > ..................no wlasnie o tym czubku gory lodowej mowilem.
              > >
              > > 2) Zrzucenie bomb atomowych na Japonie bylo BLOGOSLAWIENSTWEM dla OBU stro
              > n.
              > > Japonczycy byli zaslepieni faszyzmem jeszcze bardziej niz Niemcy i walczyl
              > i
              > > absloutnie do upadlego. Do tego stopnia, ze jak niektorzy (nieliczni zresz
              > ta)
              > > sie poddawali, to pomiedzy nogami mieli odbezpieczony granat i jak "poddaj
              > ac
              > > sie" z rekami na glowie doszli do Amerykanow to wowczas rozszerzali nogi i
              >
              > > boooom ... Po paru takich wypadkach Amerykanie brali zywych Japonczykow do
              >
              > > niewoli tylko wtedy jak wychodzili zupelnie nago. A o japonskich kamikaze
              > to
              > > slyszales ??
              > >
              > > Gdyby Amerykanie nie uzyli bomb atomowych to wojna trwalaby duzo dluzej i
              > wielu
              > .................to po co kurwa (przepraszam)zaczynali politycy (mowie
              ogolnie,
              >
              > bez wskazywanie kraju) grac gierki! Na przyklad W Jugoslawji narody zyly
              latami
              >
              > zgodnie do momentu az nie zaczeto robic PROPAGANDY NACJONALISTYCZNEJ. I co
              sie
              > stalo? Nienawisc ogolna.
              > >
              > > wiecej Japs zostaloby zabitych (Amerykanow tez). Zreszta, po zrzuceniu
              > > pierwszej dali Japs szanse poddania sie. I co - poddali sie ?
              > >
              > > Znajacy sztuke wojny dowodcy wiedza, ze o ile twoja strone na to stac i ma
              > sz
              > > duza przewage nad przeciwnikiem to nalezy uzyc MAXIMUM sily i powalic
              > > przeciwnika jak NAJSZYBCIEJ. Straty dla OBU stron sa wowczas duzo mniejsze
              >
              >
              > ...........Wybacz Lesio, ale serdecznie rzygac mnie sie chce gdy slysze o
              > generalach, ci kolesie nie gina na wojnie. Jako pierwsi zabieraja dupy w
              troki
              > gdy sie zaczyna robic goraco.
              >
              > niz
              > > podczas "cyckania sie".
              > >
              > > I na koncu, niezapominaj Arturku, ze:
              > ...............Lesiu! przeczytalem to do konca, lecz juz nie bede dalej
              > odpowiadal. moje stanowisko juz znasz, a to co stoi ponizej to krecenie sie w
              > kregu. Chyba nic nie pojmujesz, kto robi konflikty policzne i w efekcie
              > zbrojne. Szkoda, mam nadzieje, ze moze to jednak posmiesz gdy na proble
              > spojzysz szerzej.
              > >
              > > - to Japs zaatakowali Amerykanow a nie odwrotnie,
              > > - Japs zachowywali sie tak samo okrutnie na Dalekim Wschodzie jak SS and
              > Waffen
              >
              > >
              > > SS w Europie - zapytaj o to Chinczykow, Koreanczykow, Fipipinczykow i inny
              > ch.
              > > Jedynie co Japs nie mieli, to obozow koncentracyjnych - zabijali na miejsc
              > u.
              > > Ale to na ogol dla Europejczykow sprawy ZUPELNIE nie znane.
              > >
              > > Amerykanie mieli 100% racje uzywajac atomowki. I gdyby mieli je wczesniej
              > to
              > > powinni byli uzyc je przeciwko Niemcom - wowczas wojna w Europie tez
              > > skonczylaby sie wczesniej i byloby mniej zabitych - w tym Niemcow tez.
              • i.p.freely Re: Artur od kiedy to narody 24.11.02, 01:20
                w Jugoslawi zyly zgodnie? Oni sie wiecznie zerli miedzy soba i tylko Tito
                znalzl sposob by te rozne nacjonalistyczne zapedy trzymac krotko na uwiezi.
                Z reszta Twojego pacyfistycznego postu nie moge sie nie zgodzic - o politykow
                glownie mi chodzi i to pranie mozgow.
                • Gość: Artur Re: Artur od kiedy to narody IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 10:23
                  i.p.freely napisał:

                  > w Jugoslawi zyly zgodnie? Oni sie wiecznie zerli miedzy soba i tylko Tito
                  > znalzl sposob by te rozne nacjonalistyczne zapedy trzymac krotko na uwiezi.
                  > Z reszta Twojego pacyfistycznego postu nie moge sie nie zgodzic - o politykow
                  > glownie mi chodzi i to pranie mozgow.

                  .........mam kolezanke, ktora jest z Chorwacji, miala siąsianow Serbow i sie
                  lubili. teraz sie juz o dziwo nie lubią. psychologia? U nich tez gdzies byl
                  poczatek, i tam zrobiono błąd. Caly problem z takimi niena wisciami polega na
                  tym,ze glupi czlowiek nie potrafi sobie powiedziec OK, teraz juz dosyć tego
                  malpiego cyrku. Czyli zemsta sie szerzy. Co i kto cos z tego ma? Przemysł
                  zbrojeniowy. Rakiety, Kosmos, Klonowanie czlowieka, cuda-wianki, a do tej pory
                  umieraja dzieci z glodu. I to jest OK? to ja pierdole takie uklady spoleczno-
                  socjalno-polityczne.
                  wiesz sa badania jak masami mozna sterowac i na ich zachowanie wplywac. reklama
                  na przyklad tez jest jedna z tych metod, propaganda to tez reklama, tylko
                  polityczna.

                  • Gość: Artur i,p.freely ? jeszcze coś IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 10:54

                    Podalem Jugli jako przyklad ex-panstwa wielonarodowego.

                    Teraz o Polakach.
                    U nas w Polsce tez sa Ślazacy, Kaszubi, jest Mazowsze i inne regiony. ale nie
                    ma aż takich napiec. I to jest piękne. Jacy jestesmy tez wiem. Mimo tego jestem
                    dumny, ze my Polacy nie prowadzimy aż takich wojen miedzy sobą.

                    Teraz o Niemcach.
                    Niemcy z pólnocy i poludnia nie rozumieja sie za bardzo. jeszcze do niedawna
                    byly to male krolestwa lub ksiestwa, ktore prowadzily wojny miedzy soba. Oni to
                    wiedza i wstyd im. Czesto rozmawialem z Niemcami na takie tematy. Zawsze jednak
                    im mowilem "to w takim razie, my Polacy, zyjemy w wiekszej zgodzie" ich
                    odpowiedz brzmiala "to badzcie szczesliwi z tego".
                    • jajecznical my folksdojcze 24.11.02, 11:21
                      jestesmy szczesciarzami ze mozemy o tym na polskim forum pisac
                      • Gość: Artur Re: my folksdojcze / jajecznica IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 11:32
                        jajecznical napisał:

                        > jestesmy szczesciarzami ze mozemy o tym na polskim forum pisac


                        ty cos chciales powiedziec, czy ci sie tylko beknęło? bo nie wiem
                        • Gość: Jacwing I dobrze Wam Niemcy robia ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 24.11.02, 12:07
                          Myslicie,ze maja obowiazek lubic Polakow ? A za co ?
                          Niemcy owszem dokonali na Polakach masowego-milionowego
                          ludobojstwa,ale......maja inna mentalnosc do takich rzeczy w zyciu jak :
                          pracowitosc,obowiazek,oszczednosc,przedsiebiorczosc i nie kradna i nie zapijaja
                          sie na ulicach . I dlatego maja Was Polonio Niemiecka poprostu dosc,tak samo
                          jak Polacy mieli dosc Cyganow,Ruskich,Rumunow w swoim Panstwie bo obnizali im
                          poziom gospodarczy .
                          ps.miedzy Niemcami a Polska jest taka roznica kulturowo-ekonomiczna jak miedzy
                          USA a Meksykiem. Czy w USA Jankesi szanuja Meksykanow ?
                          • Gość: Artur Re: I dobrze Wam Niemcy robia ! :) IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 12:21


                            .......he he, wiesz, smieszysz mnie tylko. gdie ty mieszkasz? w niemczech? czy
                            tylko probujesz mowic o czyms , o czym nie masz pojecia.

                            Opowiem tobie o mojej osobie.
                            Mam obywatelstwo polskie.
                            Grałem w niemieckich zespołach, studiowalem w niemczech.
                            Mam wlasne biuro w Niemczech, zatrudniam Niemcow i Polakow. Jest sympatycznie,
                            bo sa to ludzie inteligentni. Jest luzik.
                            Dzieki mojej dzialalnosci maja korzysc uczelnie tez niemieckie, na ktorych ucza
                            sie studenci z roznych krajow. tez z polski.
                            Kiedys zaproponowano mi przejecie wydzialu Grafikdesign na pewnej akademi. I
                            nie staralem sie o to, sami mi zaproponowali. Odmowilem bo mialem juz wtedy
                            wlasna firme.
                            I WYOBRAZ SOBIE, WIEDZIANO, ZE JESTEM POLAKIEM, JENDAK NIKT Z TYM NIE MIAŁ
                            PROBLEMU, BO LICZY SIE CO MASZ W GŁOWIE. No co ty na to? Nie szanuje sie
                            Polaków w Niemczech? smile
                            • Gość: Jacwing Re: I dobrze Wam Niemcy robia ! :) IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 24.11.02, 12:28
                              Gość portalu: Artur napisał:

                              >
                              >
                              > .......he he, wiesz, smieszysz mnie tylko. gdie ty mieszkasz? w niemczech?
                              czy
                              > tylko probujesz mowic o czyms , o czym nie masz pojecia.
                              >
                              > Opowiem tobie o mojej osobie.
                              > Mam obywatelstwo polskie.
                              > Grałem w niemieckich zespołach, studiowalem w niemczech.
                              > Mam wlasne biuro w Niemczech, zatrudniam Niemcow i Polakow. Jest
                              sympatycznie,
                              > bo sa to ludzie inteligentni. Jest luzik.
                              > Dzieki mojej dzialalnosci maja korzysc uczelnie tez niemieckie, na ktorych
                              ucza
                              >
                              > sie studenci z roznych krajow. tez z polski.
                              > Kiedys zaproponowano mi przejecie wydzialu Grafikdesign na pewnej akademi. I
                              > nie staralem sie o to, sami mi zaproponowali. Odmowilem bo mialem juz wtedy
                              > wlasna firme.
                              > I WYOBRAZ SOBIE, WIEDZIANO, ZE JESTEM POLAKIEM, JENDAK NIKT Z TYM NIE MIAŁ
                              > PROBLEMU, BO LICZY SIE CO MASZ W GŁOWIE. No co ty na to? Nie szanuje sie
                              > Polaków w Niemczech? smile


                              Oczywiscie " trafilo" ci sie powazanie jako jednostce.....,ale ogolnie
                              Polacy sa nie lubiani w Niemczech i wogole w krajach Germanskich.
                              I zasluzyli sobie na ten wizerunek.
                              ps. i oczywiscie jesli Niemcy pracuja razem z Polakami to nie sa chamscy i nie
                              wytykaja Polakom ich mentalnosci poniewaz sa kulturalni w porownaniu do
                              prymitywnych i zawistnych Polakow,ktorzy nie szanuja nawet kraju co ich tam
                              karmi.
                              Niemcy lubia ironizowac......moze ciebie traktuja ironicznie,a ty myslisz,ze to
                              szacunek......)))))
                              • Gość: Artur ....wiesz dlaczego jest taki efekt? IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 12:39

                                mialem swoj cel i nigdy go nie stracilewm z oczu. a bylo naprawde roznie.

                                mieszkam w Niemczech 18 lat znam ten kraj. oni szukaja obecnie mojego
                                towarzystwwa niz jak ich.
                                Wiadomo, gdy spotykam obcych niemcow, zaczynaja dyskusje od stereotypow, ze
                                polacy to zlodzieje i klamcy. Po jakims czasie dyskusji, zaczynaja sie wstydzic
                                tego co na poczatku twierdzili. Dlatego, ze innych polakow poprostu nie znali.
                                Mam nadzieje, ze w obecnej sytuacji politycznej znieni sie stosunek Niemcow do
                                polakow i odwrotnie. Niestety na taka zmiane potrzeba czasu i dobrej woli.
                                Pozdr.
                                • Gość: Jacwing Re: ....wiesz dlaczego jest taki efekt? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* / *.vline.pl 24.11.02, 12:53
                                  Gość portalu: Artur napisał:

                                  > Mam nadzieje, ze w obecnej sytuacji politycznej znieni sie stosunek Niemcow
                                  do polakow i odwrotnie. Niestety na taka zmiane potrzeba czasu i dobrej woli.


                                  Nie wierze w poprawe stosunkow miedzy narodami i panstwami Polskim i
                                  Niemieckim. Poprostu wszedzie na swiecie sasiednie nacje sie nienawidza .
                                  Tak juz jest stworzona ludzkosc niestety. Ale w sferze -jednostkowej-
                                  porozumienie i przyjazn miedzy Polakiem ,a Niemcem zawsze jest
                                  mozliwe.

                                  Pozdr.

                                  Pozdr.
                                  • Gość: Artur sa rzeczy, ktore stoją ponad tym IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.11.02, 13:06


                                    ....masz czesciowo racje, nikt nie wymaga milosci.
                                    Francusi nie lubia Hiszpanow, Anglicy nie lubia Francuzow itd. A jednak Europa
                                    łaczy sie w calosc. Polska tez do niej przystapi. Znam wielu Niemcow, ktorzy
                                    powiwiaja, ze polska wlasnymi silami, w tak krotkim czasie z dziada
                                    komunistycznego jednak cos zdzialala w kierunku podnoszenia sie. podziwiaja to,
                                    ze Polacy robia to wlasnymi rękami siłami. Dlugo jeszcze to bedzie trwalo, ale
                                    efekt bedzie taki, ze dzieki temu o tyle Polaska bedzie mocniejsza. Wazne jest
                                    tylko, aby pracowac nad wlasnymi potencjalem. DDR poszedl na latwizne. Jak
                                    twierdza niemcy zach. oni mieli "wiekszego brata", i nie jestem az tak pewny
                                    czy obie strony na stan obeny, az tak z tego faktu sa szczesliwe.
                                    Na tym koncze.
                            • Gość: Heinz Re: I dobrze Wam Niemcy robia ! :) IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.02, 14:36
                              Gość portalu: Artur napisał:

                              >
                              >
                              > .......he he, wiesz, smieszysz mnie tylko. gdie ty mieszkasz? w niemczech? czy
                              > tylko probujesz mowic o czyms , o czym nie masz pojecia.
                              >
                              > Opowiem tobie o mojej osobie.
                              > Mam obywatelstwo polskie.
                              > Grałem w niemieckich zespołach, studiowalem w niemczech.
                              > Mam wlasne biuro w Niemczech, zatrudniam Niemcow i Polakow. Jest sympatycznie,
                              > bo sa to ludzie inteligentni. Jest luzik.
                              > Dzieki mojej dzialalnosci maja korzysc uczelnie tez niemieckie, na ktorych ucza
                              >
                              > sie studenci z roznych krajow. tez z polski.
                              > Kiedys zaproponowano mi przejecie wydzialu Grafikdesign na pewnej akademi. I
                              > nie staralem sie o to, sami mi zaproponowali. Odmowilem bo mialem juz wtedy
                              > wlasna firme.
                              > I WYOBRAZ SOBIE, WIEDZIANO, ZE JESTEM POLAKIEM, JENDAK NIKT Z TYM NIE MIAŁ
                              > PROBLEMU, BO LICZY SIE CO MASZ W GŁOWIE. No co ty na to? Nie szanuje sie
                              > Polaków w Niemczech? smile

                              Mam szacunek do Ciebie,Niemcy tez,ale dziesiatki innych Polakow kompromituja Polske,kradna ,ponizaja sie itd.To musisz wziasc pod uwage.Zle przyklady dluzej
                              sie pamieta niz dobre!
                      • jajecznical Re: my folksdojcze 25.02.03, 11:34
                        w gore nozki moja ksurek
    • jan.kran Re:Od[powiedz do Heinza 24.11.02, 15:50
      Moja Mamusia zawsze mowi: Mow za siebie bedziesz w niebie. Nawiazujac
      do tego oswiadczam Ci, ze nie odpowiadam za czyny i slowa wszystkich
      Polakow, a swoim czynem i slowem daje dobre swiadectwo Polsce.
      Moi niemieccy przyjaciele koleguja sie ze mna nie dlatego czy wbrew temu,
      ze jestem Polka tylko dlatego, ze jestem jaka jestem Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka