swiatlo
21.11.02, 18:53
belus77 napisał:
> Nie wiem dlaczego akurat tak to ujales mlody czlowieku z sympatico, ale
> ten temat jest moim zdaniem na tyle ciekawy, ze sie dopisze.
> Wielu ludzi w latach 80' (szczegolnie zaraz po stanie wojennym) "wybrala
> wolnosc". Wiadomo, Niemcy byly najblizej. Uzywano wielu sposobow,
> zeby tam zostac - jednym z nich byly Listy. Uwazam, ze latwo kogos dzis
> oceniac z pozycji legalnego emigranta w USA, Kanadzie czy Australii nie
> wiedzac co ci ludzie w Niemczech przezyli. A byly to upokorzenia i ogolnie
> dosc nieprzyjemne sprawy. Takie sa losy niektorych z nas ...
> Ciekaw jestem jak to widza inni?
Przenosze ten temat bo naglowek poprzedniego byl prowokacyjny.
Powiem co na ten temat mysle. Otoz sam przeszedlem przez Niemcy zanim
pojechalem do Kanady. Spotkalem tam sporo Polakow. I rzeczywiscie mam
mieszane uczucia co do doszukiwania sie papierow w dochodzeniu i podawaniu
sie za Niemca, jednak jestem daleki od jednoznacznych osadow. Kiedy
czekalismy w Niemczech na papiery emigracyjne, a one nie przychodzily,
grozila wtedy nam deportacja, lub inaczej wywalenie z socjalu i powrot do
kraju. Bylismy z dwojgiem malych dzieci i sytuacja byla dosc dramatyczna.
Musze przyznac ze i mi przychodzily do glowy desperackie mysli aby poszperac
w papierach i sprobowac podac sie za Niemca. Na szczescie nie przyszlo do
takiej decyzji, bo nagle wyszla emigracja do Kanady.
Tak wiec choc teraz mysle z dreszczykiem co to by bylo jakbym musial zostac
Niemcem, to jednak wiem ze nie jest to takie jednoznaczne.
Poznalismy tam wiele rodzin ktore zostaly na pochodzenie. W wiekszosci byli
to bardzo mili i pozytywni ludzie, Polacy na 100%, ktorzy po prostu szukali
zaczepienia aby rozpoczac normalne zycie w normalnym kraju. A prawda byla
taka ze PRL nie oferowala normalnego zycia dla wiekszosci mlodych i
wyksztalconych rodzin.
Spotykalismy tez sporo tzw. "slazakow". Niestety, co do nich, to przy
najlepszej checi nie jestem w stanie powiedziec dobrego slowa. Dostawali
papiery natychmiast i natychmiast przystepowali do agresywnych atakow na
wlasny kraj i wlasnych krajanow. Natychmiast zapominali polskiego, polskiej
kultury. Wykorzystywali z pogarda i okrutnie czesto zdanych na nich
bezbronnych i zdesperowanych Polakow. Nie mowiac ze sami oni nie mowili po
niemiecku, to mowili o sobie "my Niemcy i wy Polaczki". Mam jak najgorsze
wspomnienia o nich.
Inna sprawa to ze nie wyobrazalem sobie adaptacji w Niemczech, zachowujac
jednoczesnie swoja kulture i dume narodowa. Sami Niemcy mi tego nie
oferowali. Spotykalem sie z objawami jawnej dyskryminacji i pogardy wobec
ludzi mowiacych po polsku: w sklepach, urzedach, parkach. Doszedlem do
wniosku ze jedyna forma adaptacji w Niemczech to przyjecie niemieckosci w
100%, przynajmniej na zewnatrz. A tego zrobic nie bylem w stanie.
Dlatego przyjalem to co dala mi Ameryka. Bycie Amerykaninem, jednoczescie
bedac w 100% Polakiem. Osiagniecie statusu spolecznego na rowni z innymi,
jednoczesnie nie wyzbywajac sie mocnego polskiego akcentu i kultury. Niemcy
mi tego nie oferowaly.
Chetnie poslucham opinii na ten temat od samej Poloniii niemieckiej.
Swiatlo