cleo13 15.03.06, 11:35 jutro lece do Londynu z 8 miesiecznym synkiem.Doradzcie prosze,jakie miejsce wybrac.Czytalam,ze za przepierzeniem najlepiej-czyli gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
katarzynka-z Re: Miejsce w samolocie 15.03.06, 12:50 ja lecialam prawie przy samym wejsciu tuz przy oknie z 5 miesiecznym sykusiem i nie narzekalam mialam cichy katek do karmienia piersia a obsluga jak tylko widziala ze zaczynam udawala sie na tyly milego lotu Odpowiedz Link Zgłoś
stala2 Re: Miejsce w samolocie 15.03.06, 13:12 Ja dosyć często latam i zawsze jest ok.Zajmuje zawsze nieparzyste miejsce z przodu samolotu(tak nakazuje obsługa)Radze zabrac jakies ulubione zabawki i poduszeczke w razie gdyby dziecko miało ochote na drzemke.I oczywiście przekąski typu chrupki czy ciasteczka. Mój synek osiągnął kilka dni temu wiek "dorosły" dla lini lotniczej i następną podróz spędzi już na własnym fotelu---to dopiero będzie !! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justyna_be Re: Miejsce w samolocie 15.03.06, 14:25 My lecielismy z nasza dwulatka wlasnie tuz po osiagnieciu "wieku doroslego" i mimo, ze miala swoj fotel... tuz przed startem wgramolila mi sie na kolana (wczesniej tylko tak latala) i musialam prosic o dodatkowy pas, bo nie bylo mowy, zeby siedziala sama, potem zasnela, wiec praktycznie cala droge spedzila na moich kolanach, na swoj fotel wyciagnela tylko nozki Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
stala2 Re: Miejsce w samolocie 15.03.06, 16:38 Myśle że u nas też tak będzie, caly lot na moich kolanach. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Miejsce w samolocie 16.03.06, 22:51 W przypadku dziecka powyżej drugiego roku życia siedzenie na kolanach rodziców podczas startu i lądowania jest niezgodne z prawem i stewardessy mogą po prostu na to nie pozwolić. Byłam świadkiem takiej sytuacji; siedząca przede mną mama uparła się, że będzie trzymać na kolanach dwójkę dzieci. Ale niezależnie od tego, jak głośno się awanturowała, stewardessa była nieugięta. A im bardziej mama się awanturowała, tym bardziej dzieci się darły. W końcu stewardessa postawiła na swoim. Wcale jej się zresztą nie dziwię, przecież ona odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów, gdyby coś się stało, wina byłaby po jej stronie. W każdym razie wydaje mi się, że na wszelki wypadek lepiej dziecku nie robić nadziei i z góry zapowiedzieć, że będzie siedziało samo. Może warto mieć jakieś fascynujące drobiazgi schowane specjalnie na start i lądowanie, jakieś maskotki, książeczki, gry czy czekoladki. No i sok w kartoniku na ból uszu. Odpowiedz Link Zgłoś