Polacy w USA Wpływowi działacze polskiej emigracji w Stanach Zjednoczonych
byli agentami sowieckimi
„Jest tylko jeden rząd w Europie, który nigdy nie złamał danego słowa – Rząd
Radziecki, albowiem jest to jedyny rząd rzeczywiście reprezentujący wolę
ludu” – grzmiało w kwietniu 1939 r. Biuro Polskie Komunistycznej Partii USA
(KPUSA)."
"Autorem tych słów był Bolesław „Bill” Gebert, w 1919 r. jeden z założycieli
KPUSA, później dyplomata PRL i działacz reżimowych związków zawodowych.W
Polsce, jak dotąd, niewiele się mówi i pisze o roli, jaką w
północnoamerykańskim ruchu komunistycznym odegrali komuniści przyznający się
do polskiego pochodzenia. Według danych zgromadzonych przez władze
amerykańskie podczas II wojny światowej, osoby pochodzenia polskiego
stanowiły w największej z organizacji komunistycznych w USA – Międzynarodowym
Związku Robotniczym (MZR) prawie 10 tys. członków na ogólną liczbę ponad 150
tys. Po częściowym otwarciu archiwów, zwłaszcza amerykańskich, wiemy, że
szpiegostwo na rzecz Związku Sowieckiego stanowiło stały element działalności
komunistycznej w USA. "
"W tym czasie polscy komuniści w Stanach Zjednoczonych występowali w
charakterze reprezentantów rozmaitych, rzekomo niepowiązanych ze sobą,
lewicowych organizacji „postępowej Polonii” w rodzaju Ligi Kościuszkowskiej,
Stowarzyszenia „Polonia” czy Kongresu Słowian Amerykańskich. Organizacje te
były fragmentem sowieckiej siatki szpiegowskiej w USA, którą od grudnia 1941
r. do lipca 1944 r. kierował sekretarz ambasady sowieckiej w Waszyngtonie
generał major Wasilij Maksim Zarubin (w Ameryce występował jako „Wasilij
Zubilin”

."
"Najważniejszym kontaktem Zarubina wśród polskich komunistów był niewątpliwie
Bolesław Gebert pseud. Ataman – niekwestionowany lider Biura Polskiego w
KPUSA, którego teksty drukował jednocześnie nie tylko nowojorski „Daily
Worker”, ale też moskiewska „Prawda” i „Izwiestia”. Do czerwca 1944 r.
bezpośrednim nadzorcą Geberta był Avrom Landy pseud. Chan, później natomiast
prowadził go niezidentyfikowany przez Amerykanów agent posługujący się
pseudonimem Selim Kahn."
Na przełomie 1941 i 1942 r. Gebert pozyskał do współpracy z Sowietami również
profesora ekonomii związanego z czołowymi uczelniami amerykańskimi w Chicago,
Stanford, Michigan, Berkeley i Nowym Jorku – Oskara Langego (pseud. Friend).
Lange współpracował nawet z gabinetem gen. Władysława Sikorskiego. „Gebert
pozyskał Langego do współpracy z wywiadem sowieckim – twierdzi amerykański
historyk Herbert Romerstein. – Był to bardzo ważny werbunek dla NKWD. W
jednej z depesz do Moskwy, Gebert przekazał, że Lange jest „czołową postacią
w sferze relacji sowiecko-polskich”. Chociaż Lange, będąc obywatelem
amerykańskim, przez długi czas trzymał się z dala od spraw polskich, miał on
dużo wartościowych kontaktów w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza w kręgach
amerykańskich, rosyjskich i polskich socjalistów oraz wśród dziennikarzy”."
Po tragicznej śmierci Sikorskiego polscy współpracownicy Moskwy, w tym Oskar
Lange, otwarcie występowali jako ambasadorowie Moskwy w Stanach
Zjednoczonych. Jednocześnie z radością przyjęli oni objęcie przez Stanisława
Mikołajczyka teki premiera rządu. W liście z 11 lipca 1943 r. ks. Stanisław
Orlemański pisał do Bolesława Geberta: „Mikołajczyk premierem. To wielka
pomoc dla nas”
Wkroczenie Armii Czerwonej do Warszawy i pewność, że o przyszłości Polski
decydować będą Sowieci, nie uśpiło aktywności polskich komunistów w Stanach
Zjednoczonych. Od początku 1945 r. kontynuowali oni swoją działalność w
wyznaczonych wcześniej kierunkach. W połowie kwietnia 1945 r. obradowała w
Waszyngtonie II Konferencja Amerykańsko-Polskiej Rady Pracy – jeszcze jednej
organizacji, za którą ukrywali się agenci Moskwy.
Więcej "Życie Warszawy"